Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: Maria Ekier

środa, 22 grudnia 2010
Zamek Soria Moria. Baśnie norweskie - Peter Christen Asbjornsen/ Jorgen Moe

Peter Christen Asbjørnsen (1812-1885) i Jørgen Moe (1813-1882) są dla Norwegów tym, czym dla Niemców bracia Grimm. Dwaj panowie, którzy zadali sobie trud, by zebrać baśnie ludowe – czasem musieli przedsiębrać długie podróże – z jednej doliny do drugiej, by wysłuchać wiejskich narratorów. Baaaa, musieli znaleźć jakieś wyjście z jeszcze trudniejszej sytuacji – jak spisać te baśnie i przekazać innym, by podania mieszkańców północnej doliny były zrozumiałe dla mieszańców doliny południowej, bo Norwegia jak długa i szeroka bogata była w najróżniejsze dialekty – za każdą górką, fiordem mówiono inaczej. Gdy dodamy do tego jeszcze prawie 400 – letnie panowanie Duńczyków i wielkie wpływy ich języka na norweski, to mamy niezły bigos lingwistyczny. W każdym razie jak to zwykle bywa – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bowiem w okresie Romantyzmu i nastania dla Norwegów wolności nadeszła moda na rodzime, swojskie klimaty – w tym na baśnie. Wspomniani panowie spisali je – a nie trwało długo, jak szturmem artyści różnej maści, zaczęli czerpać garściami z rodzimej twórczości ludowej dawnych wieków – wspomnę tutaj chociażby nazwisko Ibsena.

Kiedy czytam baśnie z Północy, albo śledzę literaturę (nie tylko dziecięcą) z tamtego rejonu – tak sobie ciepło myślę w zimowy wieczór, że chłodny klimat, sprzyja wymyślaniu pięknych opowieści, które na długo zapadają w pamięci. Teraz już zatem wiadomo, jak oni to robią, że wychodzi tak dobrze:)

Mamy przed sobą baśnie, które po raz pierwszy ukazały się w 1840 r. Dużo w nich Norwegii – dlatego mają taki specyficzny klimat – są fiordy, niedźwiedzie polarne,  wielką rolę odgrywa w nich natura i siły przyrody: wiatr, Księżyc, Słońce, woda, ptaki, więź człowieka z nimi.

W niektórych baśniach widać odniesienia religijne – pojawia się Boże Narodzenie, bohaterowie mówią do siebie Szczęść Boże; Rybak Izak, gdy został ocalony zawołał – Chwała Bogu! Wielu bohaterów  to pracowici ludzie –  ubodzy, pracowici, uparci, ambitni i bogobojni.

Wiele baśni przypomina znane nam już motywy z baśni rodzimych lub innych krajów: chłopiec ma obrus, który działa podobnie jak stoliczku nakryj się; są też kije samobije, jest szklana góra, są trzej bracia, z których najmłodszy niby głupek, w końcu zdobywa serce księżniczki i zostaje królem, bajki kończą się weselem, które ponoć trwa po dziś dzień, zarówno my jak i Norwegowie wierzymy, że morze dlatego jest słone, bo na jego dnie leży młynek, który mieli sól. Są księżniczki, czarodziejskie pierścienie. Czasem, gdy czytaliśmy którąś z baśni – padały słowa małego słuchacza – To już gdzieś było. Faktycznie – to już gdzieś było – może u Grimmów, może w naszych polskich baśniach, może śródziemnomorskich.


W baśniach norweskich nie ma czarownic i czarodziejów: są za to trolle:)

Były tak wysokiego wzrostu i potężnej budowy, ze ich głowy sięgały wierzchołków sosen. Cala trójka miała jednak tylko jedno oko, którego na zmianę używała. Każdy troll miał dziurę w czole itam oko wkładał i odpowiednio nastawiał. [O chłopcach, którzy spotkali trolle w lesie -Hedalsskogen]. Jest ich tu cała masa – i uwaga - potrafią wyczuć człowieka na odległość:)))

Jest jeszcze jedna postać, która przewija się przez wiele baśni norweskich: to Askeladden, częściowo przypominający Dyla Sowizdrzała. Jest to człowiek z gruntu dobroduszny, leniwy i obojętny, choć bystry obserwator, silny, pozujący na głupca, który w potrzebie potrafi zabłysnąć intelektem i zadziwić czynami (zdobywa księżniczkę i połowę królestwa).


W baśniach ludowych pojawia się też postać króla, ale zarówno on, jak i jego dworzanie, ukazani są z perspektywy warstw niższych. Króla odgradza tu od ludu dystans majestatu – jest on po prostu bogatszym niż inni chłopem. Jest dobroduszny i szczery; wprawdzie spaceruje w koronie, ale pozdrawia nią i zdejmuje ją jak zwyczajną czapkę. Widzimy go także nieraz na schodach domostwa, gdy karmi drób. [fragmenty kursywą pochodzą z książki: Dzieje literatur europejskich- Literatura norweska – Ryszard K. Nitschke] Ponoć związane było to z faktem, że król uciskanych Norwegów - Duńczyk, był im tak obcy, tak daleki mentalnie i geograficznie, jeśli nie abstrakcyjny wręcz, że biedni ludzie, zakopani gdzieś w głębokim śniegu dalekich dolin surowej krainy, stworzyli sobie własny wizerunek władcy, jakiego chcieliby mieć, z jakim to słowo kojarzyli.

Ilustracje Marii Ekier są w chłodnych barwach – oddają surowy klimat Norwegii. Blade postacie delikatnych księżniczek, niektórych może nawet posiniałych od zimna (jednak nie zdziwcie się, gdy baśniową księżniczkę z Norwegii spotkacie w ... oborze). Słońce – blade, nisko, jak teraz  w te zimowe dni. Czerń, szarości, brudne złoto. Wbrew pozorom, w tych baśniach nie wieje chłodem. Jest wiele ciepłych uczuć, jest też humor językowy i sytuacyjny – obaj autorzy – Asbjørnsen  - z natury żywy, obdarzony przebogatą wyobraźnią i fantazją, Moe z kolei – literacko uzdolniony, chcieli, by baśnie odzwierciedlały naturę chłopa i rybaka norweskiego – zostały napisane żywym językiem, takim, jakim posługiwali się opowiadacze baśni. Zresztą w kolejnym wpisie, w którym prezentuję ilustracje do tych baśni sprzed lat, widać wyraźnie, że można odczytać je na różne sposoby. Maria Ekier wprowadziła do książki specyficzny klimat – swego rodzaju chłód, surowość krajobrazu. Natomiast przy czytaniu wpisu następnego – można dostać oczopląsów.

Książka jest cudnie gruba (nareszcie coś rodzaju żeńskiego cudnej wagi słusznej:) - mieści w sobie 33 baśnie, posłowie i informację o ilustratorce. Szkoda, że wydawnictwo nie umieściło całego tekstu Adeli Skrentni - Olsen na temat baśni norweskich. W starym wydaniu jest dużo ciekawych informacji na temat dwóch uparciuchów, którzy zeszli niejedną parę butów, pewnie zjechali niejedną parę nart, byśmy mogli poczytać tę książkę. I dzięki im za to. Wielkie. Bo to piękna książka.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina