|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: Józef Wilkoń
środa, 03 sierpnia 2011
Mały Asmodeusz - Ulf Stark/ Józef Wilkoń
Wychowałam się na książce Nowy kiermasz bajek, która pełna była bajek i legend ludowych. A lud lubował się w opowieściach o diabłach. Stworzenia te siedziały w rosochatych wierzbach, czaiły się w szuwarach, tańcowały z wiejskimi dziewuchami i tak jakoś bezrefleksyjnie dawały się robić w trąbę mazurskim chłopom. Aż żal było patrzeć jak ci zakładali się z nimi o wielkie skarby, walczyli o duszę, a czarty - głupie że aż strach, zawsze źle kombinowały i całe te mazurskie szachrajstwa przyjmowały za dobrą monetę. Bo w dobrej bajce dla dzieci – diabeł – uosobienie zła – zawsze przegra z kretesem. Dobra bajka to taka, gdzie Dobro zwycięża Zło. I w Małym Asmodeuszu wcale nie jest inaczej – choć od samego początku tak jakoś nam serce się rwie do tego cichego malucha, który, gdyby nie te dwa rogate guziołki na głowie, pewnie mógłby uchodzić za anioła (tego prawdziwego – z aureolą, bo wiadomo, że diabeł to anioł upadły). Ciekawa byłam tej szwedzkiej wizji piekła i diabelskiej istoty. By porównać wspomnienia sprzed lat, które siedzą w głowie dość mocno. Asmodeusz nie klnie, nie mówi brzydkich wyrazów, nie drażni się z innymi, nie beka, nie pluje, nie kłuje diabelskich kuzynek widelcem po tyłkach. Co to za diabeł? Takie same refleksje nachodzą ojca diabełka – Władcę Ognia i Westchnień, który wysyła Asmodeusza na ziemię. Ma on zwieść jakąś pokusą choć jedną duszę na manowce. Niby mu się to udaje, bowiem Asmodeusz staje przed ojcem z Krystyną, gotową oddać swą duszę za zdrowie małego braciszka. Tylko, że dla ludzi działających w imię Dobra, Miłości, w piekle nie ma miejsca. A z bajki płynie przesłanie: warto poświęcić się dla drugiego człowieka, warto czynić Dobro, warto kochać. Te wartości wzmacniają, a diabły, choćby nie wiem jak się wysilały, stawały na tych swoich dwóch rogach, choćby oferowały najbardziej kuszące promocje na świecie i tak nie mają szans. Stara prawda, podana w bardzo sugestywny sposób. Obok piekła Wilkonia nie sposób przejść obojętnie. Ilustracje ciemne, czarne, robią wrażenie. Tekst pełen humoru rozładowuje, co tu mówić, dość ciężką atmosferę. Bo co innego o piekle mówić, co innego to piekło zobaczyć. Z ciekawości podpatrzyłam wydanie szwedzkie, które ściągnęli też Niemcy na swoje podwórko. Już na pierwszy rzut oka widać, że wydanie oryginalne w jasnej pomarańczowo - żółtej otoczce ma zupełnie inny klimat. A to Wilkona ……………hm,hm. Człowiek zaczyna się nawet w pewnym momencie zastanawiać, czy aby Mistrz tego miejsca na pewno nie widział:) Pewnie i mnie zaraz się dostanie po głowie, że jak tu zachwycać się piekłem, skoro Wydawnictwo już ponoć dostaje telefony z burą za promocję diabła i ciemnych otchłani (polecam wywiad z dyrektorem Media Rodzina - B. Kledzikiem ). Gdzie, w którym miejscu? Przejrzałam książkę tysiąc razy w lewo i w prawo. Tekst, obrazy (nie, nie obrazki! – zwracam na to szczególną uwagę) I nic. U dzieci też nie zauważyłam jakiegoś nagłego poruszenia polekturowego. Jakiejś fascynacji mocami piekielnymi - w niepokojącym znaczeniu i nasileniu. Owszem – jest respekt, poprawa zachowania (Chyba tylko chwilowa:) i jakaś taka ...powaga, mimo że tekst śmieszy. W końcu piekło to piekło, a Wilkoń nadał mu tu odpowiednią rangę. Dzieci same zauważyły, że pewne zachowania są w piekle mile widziane, a rogacizna aż zaciera ręce z uciechy jak któremuś się wymsknie słowo na "de", albo podłubie w nosie. A przesłanie książki jest również jasne i czytelne. Lektura spodoba się zarówno w treści jak i w obrazie. A ciemną noc, rozjaśnioną jasną plama księżyca najchętniej powiesiłabym w ramce nad łóżkiem. Tutaj możecie zobaczyć warsztat Józefa Wilkonia i prace nad tą książką.
Wiek 6+ Wydawnictwo Media Rodzina
piątek, 24 czerwca 2011
Iv i Finetta - Natalia Gałczyńska/ Józef Wilkoń
W bibliotece wygrzebuję cenne starocie, których teraz na próżno szukać na półkach księgarskich. Zobaczyć miny chłopaków, gdy czytaliśmy o Ivie i Finetcie. Zasłuchani, ciekawi co się wydarzy na kolejnej stronie. Jest syn królewicz – najmłodszy i oczywiście ponoć najmniej rozgarnięty, jest obca kraina, a w niej potwór i piękna cyganka – Finetta. Jest mrożąca krew w żyłach walka o życie i ucieczka z wyspy, jest powrót syna królewskiego do domu i …zapomnienie, które podniosło poziom dziecięcej adrenaliny. Do tego mnóstwo ilustracji mistrza nad mistrzami – Józefa Wilkonia. Pięknie napisana baśń przez Natalię Gałczyńską.
poniedziałek, 28 marca 2011
Opowieści z zaczarowanego lasu. Złotodajna moc - Nathaniel Hawthorne/ Józef Wilkoń
Po mit sięgano wiele razy. Z lepszym lub gorszym rezultatem. Twórcy filmowi, teatralni, malarze, poeci. Bardzo podobają mi się próby przełożenia języka mitów na język dziecięcy. Czy jest w ogóle coś takiego jak język mitów? Przecież istniały one w tradycji ustnej, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Pewnie stąd taka mnogość wersji wydarzeń sprzed tysięcy lat. Już po raz trzeci zasłuchaliśmy się w Mity greckie Nathaniela Hawthorne’a. Spoglądam na portret młodego literata, odnaleziony z ciekawości. Ot, pomyślałam sobie, ciekawe jak wyglądał autor Czegoś (specjalnie napisałam przez duże Ce) napisanego ponad 100 lat temu – dokładnie w 1852 roku, co przetrzymało próbę czasu i to w tak dobrym stanie. Żywy i plastyczny język, autorski pomysł na interpretację strasznie poważnych i nobliwych mitów, jakaś pozytywna wręcz energia bijąca z tych tekstów. Hawthorne odbrązowił poważnych herosów, królów i bogów, znanych ze starych plakietek, amfor, rzeźb i figurek. Złotodajna moc to mit o królu Midasie, który pokochał złoto ponad wszystko. Czasem odnoszę wrażenie, że autor Opowieści zaczarowanego lasu bawił się wątkami znanymi z mitologii greckiej. Mało tego, podśmiechiwał się pod sumiastym wąsem (w późnym wieku takowy posiadał) na myśl o tym, jak się zdziwimy czytając te teksty. Midas w okularach, rumiane poliki Złotorzęsej po ustąpieniu czarów, jej głośne kichanie, parskanie i oburzenie, że jej śliczna sukienka jest tak przemoczona. Czyż na stronach Mitologii Jana Parandowskiego możemy znaleźć taki oto tekst?: - Ej, moja panieneczko! ( to Midas do córki)
Inni opowiadają o bogatym człowieku i jego córce zamienionej w złoto. Hawthorne (1804-1864) daje dziewczynce imię Złotorzęsa, każe bawić się jej u stóp tronu swojego ojca, opowiada o jej miłości do kwiatów, zwłaszcza róż. A Midas aż puchnie z dumy bycia ojcem tak wspaniałej córy – wrażliwej, małej gaduły, szczerej, kochającej. W tych tekstach słychać perlisty dziecięcy śmiech, czytelnikowi udziela się smutek ojca, który utracił dziecko. I oto jest tu przed nim, z twarzyczką, na której zastygł pytający wyraz – wyraz miłości, współczucia, żalu. Był to najpiękniejszy i najbardziej przejmujący widok, jaki kiedykolwiek ukazał się oczom śmiertelnych. Wszystkie rysy i cechy Złotorzęsej pozostały nietknięte, nawet ukochany przez niego dołeczek był jeszcze na jej złotym podbródku. Ale im doskonalsze było to podobieństwo, w tym większej męce spoglądał ojciec na ów złoty wizerunek.
Ukochany dołeczek? Czy ktokolwiek słyszał kiedyś o tym, że córeczka króla Midasa miała mały dołeczek w podbródku? Midas posiadł złotodajną moc. Sprawił to Nieznajomy ze skarbca. Spełnił marzenie króla. Cokolwiek napotykają jego ręce, co zaledwie muska swymi palcami, natychmiast zmienia się w złoto. Kiedy również Złotorzęsa staje się posągiem z cennego żółtego kruszcu, król zdaje sobie sprawę, co tak naprawdę w życiu jest ważne. Piękny mit, piękna nauka, świetnie zinterpretowana przez Krzysztofa Tyńca. Modulacja głosu aktora sprawia, że dzieci nawet nie zauważają, iż mamy tu do czynienia z jedną osobą. Król, jego córka, Nieznajomy ze skarbca, Narrator – każdy mówi inaczej, a nam się zdaje, że aż się tu roi od postaci. Do tego tło muzyczne Macieja Rychłego z kwartetu Jorgi. Odkurzone przez BUKĘ po 20 latach – mity książka + płyta Cd. W książce ilustracje Józefa Wilkonia – lśnią złotem. Co mistrz dotknął pędzlem, zamienił w złoto, jak król Midas. Czyby i on posiadł złotodajną moc? Piękna rzecz do słuchania, czytania i oglądania… A tu coś dla ciekawskich. Czy wiedzieliście, że Hawthorne napisał Szkarłatną literę? Wielu ten tytuł bardziej kojarzy z filmem z Demi Moor w roli głównej, niż wiekopomnym dziełem z roku 1850.
(Wikipedia)
Wiek 5+
Wydawnictwo Akademia Rozwoju Wyobraźni BUKA
niedziela, 19 grudnia 2010
Opowieści z zaczarowanego lasu. Głowa Meduzy - Nathaniel Hawthorne/ Józef Wilkoń
Mity greckie Nathaniela Hawthorne’a czyta się i słucha, jakby to była baśń. Autor nie podaje wyłącznie suchych faktów z życia bohaterów – urodził się w …, udał się do… , walczył z… Jego opowieści są jak obrazy – autor czuje to, co widzi, pisze poetyckim językiem, co sprawia, że jego mity są jedyne w swoim rodzaju. Przeczytajcie początek tej niezwykłej opowieści z Zaczarowanego Lasu: Perseusz był synem Danae, a ona córką królewską. Kiedy był jeszcze malutki, jacyś niegodziwi ludzie zamknęli go wraz z matką w skrzyni i rzucili na morze. Wiatr dął rześko i odegnał skrzynię daleko od brzegu, a wzburzone fale miotały nią na wszystkie strony. Danae tuliła dziecko do piersi i drżała ze strachu, że jakaś ogromna fala może ich pogrzebać pod swoim spienionym grzbietem. Ale skrzynia płynęła sobie dalej, nie tonąc, nie obracając się dnem do góry; a gdy nadeszła noc, podpłynęła tak blisko jakiejś wyspy, że zaplątała się w sieć rybaka, który wyciągnął ją na suchy piasek. Wyspa nazywała się Serifos, a władał nią król Polidektes, który, jak się okazało, był bratem tego rybaka.
Wciąga? Pewnie, że tak. Bo teraz nasuwają się pytania – co stanie się z nimi, jak przyjmie ich król. Król był człowiekiem złym, niegodziwym, jak zresztą większość mieszkańców jego królestwa. Kiedy Perseusz wyrósł na młodzieńca, wysłał go w daleką i niebezpieczną podróż po tytułową głowę Gorgony Meduzy.
Kim była Gorgona Meduza, jak wyglądała, w końcu – czy wyprawa Perseusza zakończy się szczęśliwie? Zachęcam do sięgnięcia po książkę i płytę. W Głowie Meduzy jest baśń, przygoda, tajemnica, jest w końcu dreszczyk emocji i subtelny humor. Perseusz – główny bohater ma cechy wielu innych postaci mitycznych, również bohaterów Homera. Jest gwałtowny, zapalczywy, ambitny. Wyrósł na pięknego młodzieńca, niezwykle silnego, dzielnego i zręcznie władającego bronią. Ważny jest tu motyw podróży, w którym główny bohater nabiera doświadczenia, mężnieje, staje się prawdziwym mężczyzną. Zaraz przypominają mi się stare wazy greckie, etruskie, które przedstawiały takich bohaterów. Tutaj namalował ich Józef Wilkoń. Jego ilustracje też przypominają stare malowidła sprzed wieków. Ciemne, z domieszką złota, czerwieni jarzębinowej, turkusu – są piękne. Piękne i nagie ciało, tak samo jak mistrzów dłuta, uwodziło garncarzy. Rysowali je zawsze najpierw, a potem dopiero kilku kreskami narzucali na nie cień szaty. I jeszcze nie mogli się oprzeć, aby przy ślicznym chłopcu nie położyć napisu; kalos, i to słowo zachwytu powtarza się nieustannie, czasem samo jedno woła do nas z glinianego czerepa, na którym nic nie ocalało z rysunku. [Jan Parandowski – Z antycznego świata] Dotyczy to również ilustracji Wilkonia. Nagość przykryta jest zaledwie zwiewną szatą. Tyle o książce. Na płycie mit czyta Krzysztof Tyniec. Robi to powoli, melodyjnie, z klimatem, nostalgicznie. Nie tak, jak zazwyczaj czyta się bajki czy baśnie. Tyniec ma tutaj swoją propozycję interpretacji mitu – według mnie bardzo udaną. Unika emocji, jakie często towarzyszą lektorom. To w słuchaczu wszystko się burzy, poruszona zostaje nutka to ciekawości, to złości, to radości. Odbiór w naszych rękach – lektor niczego nam nie narzuca, od nas zależy jak zareagujemy na słuchany fragment. Muzyka skomponowana i wykonana przez Macieja Rychłego tworzy piękną otoczkę dla tej przygody, w którą warto się wybrać. Na stronie wydawnictwa można posłuchać fragmentów mitów.
Wiek 5+
Wydawnictwo Akademia Rozwoju Wyobraźni BUKA
środa, 10 listopada 2010
Wilczek - Gerda Wagener/ Józef Wilkoń
Wilczka Gerdy Wagener i Józefa Wilkonia nie da się nie lubić. Tytułowy bohater łamie wszelkie stereotypy. Łagodny, przyjazny, zupełnie niepodobny do innych wilczych dzieci. Bawi się z królikami w chowanego zamiast polować, nie łowi ryb, nie sieje strachu. I kiedy Mama Wilczyca załamuje łapy, kiedy Tata Wilk jest zły, Wilczek bardzo chce się zmienić. A im bardziej chce, tym bardziej to chcenie mu nie wychodzi. Cudna, opowiedziana prostym językiem historia o miłości, akceptacji siebie i innych. Ważne przesłanie dla rodziców, którzy często mają inne plany względem swego dziecka - życie jednak jest jakie jest. Wszystko pięknie zilustrowane przez Józefa Wilkonia. Książka otrzymała Nagrodę Honorową Polskiej Sekcji IBBY "Książka Roku 2007". Wiek 2+ Wydawnictwo Tatarak
poniedziałek, 05 lipca 2010
Nazywam się Fryderyk Chopin - Aleksandra Zgorzelska/ Józef Wilkoń
W tym roku Chopina jest wszędzie pełno. I dobrze – bo nazwisko, rozpoznawalne na całym niemal świecie, od razu kojarzone z Polską, powinno być hołubione i to nie tylko w związku z 200-tną rocznicą urodzin wielkiego muzyka. Toteż cieszy kolejna nowa książka, która przybliża tę postać w sposób przystępny, prosty, do tego tłumaczy zawiłości ze świata muzyki, wplata fakty i ciekawostki historyczne. Seria Nazywam się … ma swoich zagorzałych miłośników. W kręgu moich znajomych mam takich, którzy zebrali dla dzieci wszystkie 11 części, a każda z nich traktuje o człowieku wielkiego formatu – z różnych sfer życia – nauki, malarstwa, muzyki, literatury, nawet polityki i religii. Właśnie dołączył do nich Fryderyk. Podobnie jak pozostałe tytuły, książkę wyróżnia narracja w pierwszej osobie. Fryderyk opowiada o swoich rodzicach, miejscu urodzenia – Żelazowej Woli pod Warszawą, nauczycielach Żywnym i Elsnerze, siostrach i o tym jak rodził się jego talent. Wspomina szkołę, liczne koncerty, podróże, pierwszą miłość, w końcu trudną decyzję o wyjeździe do Paryża. W tekście zostały przemycone najróżniejsze ciekawostki z życia kompozytora – o pierścieniu brylantowym od cara, ślicznym ubranku z białym kołnierzykiem, które miało zabić w cudownym dziecku tremę przed występem dla licznej publiczności, o sercach wyciętych na oparciu ławki, klinach z drewna między palce, lekkim wydawaniu pieniędzy i wiele innych. Fryderyk nie unika tematów trudnych – jak śmierć ukochanej siostry Emilki, rozłące z najbliższymi, słabym zdrowiu, związku z George Sand, w końcu gruźlicy i zbliżającej się śmierci. Fryderyk opowiada dużo, składnie, chronologicznie. Nazywam się Fryderyk Chopin jest ciekawą propozycją dla starszych dzieci – obok licznych informacji z życia artysty znajdziemy tu również kalendarium dotyczące naszego bohatera, wydarzeń historycznych i tych związanych z kulturą, sztuką, nauką i społeczeństwem. Trzeba tu koniecznie wspomnieć o ilustracjach Józefa Wilkonia. Ich autor towarzyszy Fryderykowi w najważniejszych momentach jego życia, portretuje najbliższych, maluje miejsca bliskie jego sercu – Żelazową Wolę, porosły wierzbami krajobraz Mazowsza, odtwarza XIX-wieczną Warszawę, sale koncertowe. Zrobił to po mistrzowsku – z romantyczną nutką. Doskonałym dodatkiem do książki byłaby płyta z muzyką Chopina – to jedyny minus, jakiego się tu dopatrzyłam. Książka spodoba się pewnie i małym i starym (w domyśle : rodzicom:)
Wiek 6+
Wydawnictwo Media Rodzina
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
Jaśnie pan Pichon - rzecz o Fryderyku Chopinie - Anna Czerwińska-Rydel / Józef Wilkoń
Ukazała się kolejna książka o Fryderyku Chopinie. Ciekawa jestem, jak zostanie odebrana. Zapowiada się smakowicie, bo przecież w środku są ilustracje Józefa Wilkonia. Anna Czerwińska - Rydel - z wykształcenia muzyk i pedagog, jest autorką około 200 radiowych audycji muzycznych i bajek dla dzieci, które prowadziła na antenie Radia Eska - Nord. Przez siedem lat pracowała jako wykładowca w Instytucie Pedagogiki UG. Od wielu lat pracuje z dziećmi i młodzieżą, prowadząc zajęcia muzyczne, pedagogiczne i terapeutyczne. W polu jej zainteresowań znajduje się także psychologia muzyki i muzykoterapią. Uważa, że muzyka pobudza u każdego dziecka sfery intelektualne i emocjonalne. które w takim stopniu nie są rozwijane w żadnej innej dziedzinie (informacje znalazłam tutaj)
sobota, 10 kwietnia 2010
Opowieści z zaczarowanego lasu. Dziecięcy raj - Nathaniel Hawthorne
Przecież wszystko złe na tym świecie jest przez Pandorę. Nieznośnego dzieciaka, który nie umiał pokonać własnej słabości. Choroby, troski, ból, nędza. Wypuściła je, mimo boskich zakazów. To przez nią te nasze biedy człowiecze. Chociaż… – Parandowski pisze o beczce Pandory. Phi – co tam beczka. Czyż może wzbudzić nasze pożądanie? Tak samo rzecz się ma z puszką, która króluje w naszym języku jako powszechnie używany zwrot. Puszka to w końcu tylko puszka – można o niej zapomnieć. Nathaniel Hawthorne pisze o skrzyni. A robi to w taki sposób, że myśli nasze krążą wokół tego cacka, dzieła sztuki, prawdziwego majstersztyku. Czyżby chciał usprawiedliwić Pandorę za to, co zrobiła? A może chciał skłonić nas do takiej refleksji – a ty jakbyś zachował się na miejscu dziewczyny? Ja pewnie widząc takie cudo, szczerze przyznaję się – otworzyłabym skrzynię, jak nic. Skrzyneczka była zrobiona z bardzo pięknego drzewa o ciemnych, soczystej barwy słojach na całej powierzchni, a tak gładko wypolerowana, że mała Pandora mogła w niej dostrzec swoją twarz. (…) Rogi i krawędzie skrzynki były rzeźbione z niezwykłym kunsztem. Wzdłuż brzegów widniały postaci mężczyzn i kobiet, a najpiękniejsze dzieci, jakie ludzkie oko kiedykolwiek widziało, odpoczywały, lub bawiły się wśród kwiatów i listowia. Wszystko to było tak ślicznie przedstawione i tak harmonijnie wiązało się z sobą, że kwiaty, liście i sylwetki ludzi zdawały się jakby splecione w jeden wieniec różnorakiego piękna.
Cytując powyższy fragment chciałam, byście posmakowali artyzmu tekstu, który autor z niezwykłą wirtuozerią, dobierając starannie słowa, dbając o każdy szczegół przygotował na wyprawę do zaczarowanego lasu. A w nim mnóstwo dziwów – postaci znanych z mitologii, mnóstwo zdarzeń, o których być może kiedyś słyszeliśmy – a tu opowiedzianych tak, że ma się wrażenie, że dotknęło się czegoś pięknego i ulotnego. Bardzo cieszę się, że po latach odkurzono Mity Greckie autorstwa amerykańskiego romantyka (1804-1864). To, co jest ich niebywałą zaletą, to ich klimat - romantyczny, XIX – wieczny, tajemniczy, którego nie znajdziemy w mitach dla dzieci pisanych przez bardziej współczesnych pisarzy (Inkiow, Kasdepke, Graves). Hawthorne nie pozwala sobie na żarty, przaśny humor, pójście na skróty, którymi niektórzy autorzy chcą zjednać sobie młodszych czytelników. Nie znam innych mitów Hawthorne’a, ale na przykładzie Dziecięcego raju można zauważyć, jak autor analizuje zachowania bohaterów, nie przedstawia tylko suchych faktów, ale chce wyjaśnić, dlaczego tak się stało, daje swoim bohaterom nie tylko ciało, ale też duszę, pokazuje, o czym myślą, czego chcą, jakie są ich marzenia. O Mitach Greckich przeczytałam na blogu Justyny Sobolewskiej. Autorka narobiła mi wielkiego apetytu. Kiedy zaczęłam moje poszukiwania, okazało się, że wydano właśnie audiobook z pierwszą częścią, a w planach są kolejne. Dziecięcy raj został świetnie zinterpretowany przez Krzysztofa Tyńca. W głosie aktora słychać tajemnicę, którą chce się odkryć w zaczarowanym lesie. Do tego starannie przygotowane tło muzyczne Macieja Rychłego i ilustracje Józefa Wilkonia (do płyty dołączona jest książeczka). Słuchając tekstu, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest się w zaczarowanym lesie. Opowieści o Pandorze i tajemniczej skrzyni słucha się wybornie wieczorami. Dźwięki muzyki świetnie współtworzą wieczorny klimat – a dziecię, szczęśliwe, zasypia na swej ukochanej podusi. Do tej pory w serii Mity Greckie ukazały się: 1. Dziecięcy Raj 2. Głowa Meduzy. W planach wydawnictwa: 3. Złotodajna moc. 4. Trzy złote jabłka. 5. Cudowny dzban. 6. Chimera. Wiek 5+ Wydawnictwo BUKA Przecież wszystko złe na tym świecie jest przez Pandorę. Nieznośnego dzieciaka, który nie umiał pokonać własnej słabości. Choroby, troski, ból, nędza. Wypuściła je, mimo boskich zakazów. To przez nią te nasze biedy człowiecze. Chociaż… – Parandowski pisze o beczce Pandory. Phi – co tam beczka. Czyż może wzbudzić nasze pożądanie? Tak samo rzecz się ma z puszką, która króluje w naszym języku jako powszechnie używany zwrot. Puszka to w końcu tylko puszka – można o niej zapomnieć. Nathaniel Hawthorne pisze o skrzyni. A robi to w taki sposób, że myśli nasze krążą wokół tego cacka, dzieła sztuki, prawdziwego majstersztyku. Czyżby chciał usprawiedliwić Pandorę za to, co zrobiła? A może chciał skłonić nas do takiej refleksji – a ty jakbyś zachował się na miejscu dziewczyny? Ja pewnie widząc takie cudo, szczerze przyznaję się – otworzyłabym skrzynię, jak nic.
Skrzyneczka była zrobiona z bardzo pięknego drzewa o ciemnych, soczystej barwy słojach na całej powierzchni, a tak gładko wypolerowana, że mała Pandora mogła w niej dostrzec swoją twarz. (…) Rogi i krawędzie skrzynki były rzeźbione z niezwykłym kunsztem. Wzdłuż brzegów widniały postaci mężczyzn i kobiet, a najpiękniejsze dzieci, jakie ludzkie oko kiedykolwiek widziało, odpoczywały, lub bawiły się wśród kwiatów i listowia. Wszystko to było tak ślicznie przedstawione i tak harmonijnie wiązało się z sobą, że kwiaty, liście i sylwetki ludzi zdawały się jakby splecione w jeden wieniec różnorakiego piękna.
Cytując powyższy fragment chciałam, byście posmakowali artyzmu tekstu, który autor z niezwykłą wirtuozerią, dobierając starannie słowa, dbając o każdy szczegół przygotował na wyprawę do zaczarowanego lasu. A w nim mnóstwo dziwów – postaci znanych z mitologii, mnóstwo zdarzeń, o których być może kiedyś słyszeliśmy – a tu opowiedzianych tak, że ma się wrażenie, że dotknęło się czegoś pięknego i ulotnego. Bardzo cieszę się, że po latach odkurzono Mity Greckie autorstwa amerykańskiego romantyka (1804-1864). To, co jest ich niebywałą zaletą, to ich klimat - romantyczny, XIX – wieczny, tajemniczy, którego nie znajdziemy w mitach dla dzieci pisanych przez bardziej współczesnych pisarzy (Inkiow, Kasdepke, Graves). Hawthorne nie pozwala sobie na żarty, przaśny humor, pójście na skróty, którymi niektórzy autorzy chcą zjednać sobie młodszych czytelników. Nie znam innych mitów Hawthorne’a, ale na przykładzie Dziecięcego raju można zauważyć, jak autor analizuje zachowania bohaterów, nie przedstawia tylko suchych faktów, ale chce wyjaśnić, dlaczego tak się stało, daje swoim bohaterom nie tylko ciało, ale też duszę, pokazuje, o czym myślą, czego chcą, jakie są ich marzenia. O Mitach Greckich przeczytałam na blogu Justyny Sobolewskiej. Autorka narobiła mi wielkiego apetytu. Kiedy zaczęłam moje poszukiwania, okazało się, że wydano właśnie audiobook z pierwszą częścią, a w planach są kolejne. Dziecięcy raj został świetnie zinterpretowany przez Krzysztofa Tyńca. W głosie aktora słychać tajemnicę, którą chce się odkryć w zaczarowanym lesie. Do tego starannie przygotowane tło muzyczne Macieja Rychłego i ilustracje Józefa Wilkonia. Słuchając tekstu, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest się w zaczarowanym lesie. Opowieści o Pandorze i tajemniczej skrzyni słucha się wybornie wieczorami. Dźwięki muzyki świetnie współtworzą wieczorny klimat – a dziecię, szczęśliwe, zasypia na swej ukochanej podusi.
Do tej pory w serii Mity Greckie ukazały się: 1. Dziecięcy Raj 2. Głowa Meduzy. W planach wydawnictwa: 3. Złotodajna moc. 4. Trzy złote jabłka. 5. Cudowny dzban. 6. Chimera.
piątek, 19 lutego 2010
niedziela, 17 stycznia 2010
Księga dżungli - Rudyard Kipling/ Józef Wilkoń
Już sam wyraz księga, w jakimkolwiek tytule, sprawia, że traktuje się ją nie jako zwykłą książkę. Bo księga to księga. Ma w sobie coś dostojnego, pełnego powagi, piękna, zawiera ważne informacje, niekiedy przesłanie – a wszystko to sprawia, że nie można obok księgi przejść obojętnie. Nowe wydanie Księgi dżungli obudziło od razu we mnie takie odczucia. Rzadko piszę o moim pierwszym wrażeniu ze spotkania z książką, ale tu nie mogę odmówić sobie tej przyjemności. Oniemiałam z zachwytu. Tak po prostu. Odebrało mi mowę, dech, aż w końcu moje dziecko musiało zapytać – Mamo, coś się stało? No cóż, mole książkowe tak mają. Zanim książka znalazła się na naszej półce, znałam kilka ilustracji Józefa Wilkonia, ale to, co znalazłam w całej Księdze, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Pisząc o książkach, często nadmieniam, że czytając moim dzieciom, robię niejako drugie okrążenie – wiele książek, po które sięgamy, czytałam kiedyś sama, baaardzo dawno temu. Nie wiem, jak to się stało, że Kipling nigdy wcześniej nie trafił w moje ręce. Stąd też teraz z największa przyjemnością przeczytałam po raz pierwszy Księgę dżungli – dla siebie, ponieważ Tomek jest jeszcze za mały. Księga zawiera siedem opowieści: Bracia Maugliego, Łowy węża Ka, Tygrys! Tygrys!, Biała foka, Riki-tiki-tawi, Tumaj Słoniomistrz, Słudzy Jej Królewskiej Mości i czternaście Pieśni na początku i końcu każdego z rozdziałów, wykonywanych w przeważającej części przez zwierzęta. Tylko trzy pierwsze opowieści stanowią jedną całość – mały chłopiec Maugli zostaje przygarnięty przez wilki – na początku jest traktowany jako jeden z nich, jednak w miarę dorastania, gdy coraz bardziej uwidaczniają się jego cechy charakteru – szlachetność i mądrość, chłopiec zaczyna budzić niechęć wśród stada i liczba jego wrogów się powiększa. Jednym z nich jest tygrys - kuternoga – Szir Chan, który chce zabić chłopca. Maugli próbuje żyć wśród ludzi – jednak kończy się to fiaskiem. Tak naprawdę egzystuje gdzieś na pograniczu – balansuje między światem ludzi i zwierząt. Biała foka Kotik, żyjąca w miejscu zwanym Siewiernowostoczna, jest świadkiem zabijania fok przez okrutnych ludzi. Pragnie znaleźć bezpieczne miejsce – gdzie foki mogłyby żyć bezpiecznie. Riki-tiki-tawi – to ichneumon, przygarnięty przez rodzinę z małym chłopcem. Małe zwierzątko stacza walkę z kobrami – Nagiem i jego żoną Naginą ratując tym samym życie ludzi. W opowieści Tumaj Słoniomistrz – mały chłopiec staje się świadkiem tańca słoni. Było mu dane zobaczyć to, co było ponoć wymysłem ludzi. Daleko w samym środku dżungli… W Sługach Jej Królewskiej Mości czytamy o zwierzętach służących w armii brytyjskiej.
W Księdze dżungli znajdziemy mnóstwo informacji o świecie zwierząt – gdzie wszystko rządzi się swoimi prawami – jasnymi, zrozumiałymi i przede wszystkim sprawiedliwymi. Ukazano też stosunek człowieka do zwierząt - jakże wielkie okrucieństwo tkwi w nas. Zwierzęta, nawet te najbardziej niebezpieczne, budzą we mnie ciepłe uczucia – Matka Wilczyca, przed którą czuje strach sam Szir Chan; pantera Bagira, która dała za Maugliego byka w ofierze, wielka przyjaciółka chłopca; niedźwiedź Balu – nauczyciel wilków i ludzkiego szczenięcia – wiedzący wszystko o prawach panujących w świecie zwierząt. Oj, do Księgi można się przytulić w te zimne styczniowe i zaśnieżone dni – i cudnie ogrzać.
Czas na ilustracje – tu znów daje się słyszeć moje westchnienie. Księga liczy sobie 230 stron, z czego ponad 90 ozdabiają ilustracje – niektóre duże, rozplanowane na dwóch stronach, przedstawiające niekiedy wręcz serie obrazów do jednej sceny. Inne z kolei małe, malutkie. Dominuje kolor czarny – wiele dzieje się w nocy, poza tym w dżungli, tam gdzie toczy się większość scen, nawet za dnia panuje ciemność. Czerń błyszczy się, postacie zwierząt i ludzi często rozmazane, widać tylko kontury – mistrz co rusz rozjaśnia gęstą ciemność mieniącym się złotem, srebrem, pomarańczą i bielą. Sceny rozgrywające się w ogrodzie i oceanie ukazane zostały w jaśniejszej tonacji. Kolor czarny rzadko spotyka się w ilustracji dziecięcej. Józef Wilkoń nie boi się takich eksperymentów, co udowodnił już w książce Zbigniewa Żakiewicza Pan Tip - Top. Dla mnie Księga dżungli to Książka Stycznia. Nie tylko ze względu na ilustracje - to przede wszystkim niesamowity tekst Kiplinga, na nowo spolszczony przez Andrzeja Polkowskiego, dzięki czemu ponad stuletnie dzieło (1894) jest bardzej przystępne i zrozumiałe. Poetycka proza, działająca na wyobraźnię, słowa dobierane z taką starannością, czasem z pewną dozą humoru, pełne mądrości, życiowego doświadczenia. Czas pokaże, czy Księga nie zostanie Książką Roku. I taka moja refleksja – już na końcu, bo strasznie się rozpisałam – jest czym pochwalić się w wielkim świecie, oj jest. Rudyard Kipling (1865-1936) - angielski poeta i prozaik. Noblista z 1907 roku.
Tutaj możecie zobaczyć ilustracje. Wiek 7+ Wydawnictwo Media Rodzina |