|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: Zysk i S-ka
środa, 17 lutego 2010
Fantastyczny Pan Lis - Roald Dahl
Roald Dahl w niebie siedzi obok Astrid Lindgren. Nie słyszeliście o tym? A ja tak. Możecie się sami zresztą przekonać, jak pisze ten brytyjski autor wielu książek dla dzieci. Gdy jeszcze dodam, że pisał scenariusze dla wielkiego Alfreda, tak tak, TEGO Alfreda z Hollywood ma się rozumieć, hm hm, to robi się już naprawdę ciekawie. Matylda, Charlie z fabryki czekolady, wreszcie Fantastyczny Pan Lis. Krótka historia. A jak wciąga. Maluchy wbija w fotel jak podczas startu samolotem. Od początku do końca. Bo kogóż my tutaj mamy. Trzech typków, których wygląd może przyprawić o zawał serca. A ich charakterki. To już zupełnie osobny temat. Przebiegłe to i skąpe. Bo też jednej kaczuszki albo kurki od czasu do czasu przeboleć nie mogą. Za to Pan Lis jest FANTASTYCZNY. Mądry, o wiele sprytniejszy od tamtej trójki od siedmiu boleści, odważny, szybki, dobry. Przejrzy zamiary przeciwników na wskroś i znajdzie rozwiązanie. W książce ciągle coś się dzieje, niebezpieczeństwo trzyma maluchy w napięciu, głodne liski wzruszają, koparka kopie bez przerwy i hałasuje, lisy kopią tunele, a groźne typki czekają – ze strzelbami. A wszystko to bogato okraszone zdjęciami z filmu pod tym samym tytułem. Oczywiście opowieść kończy się Happy Endem – jakżeby inaczej – Uff!!! - zadowolone maluchy zasypiają – a my nareszcie mamy wolny wieczór. Wydawnictwo Zysk i S-ka
piątek, 04 grudnia 2009
Niezwykła podróż Tobiasza Stokrotki - J. Frańczak - Dratwa/ A. Korpaczewska
Kiedy mama wsadziła Tobiasza do pociągu i powierzyła opiece pana konduktora, ze szczegółowymi wskazówkami dotyczącymi stacji końcowej – zaraz przypomniała mi się słynna Awantura o Basię Makuszyńskiego i pomyślałam sobie, nic dobrego z tego nie wyniknie. Chociaż? Nieszczęśliwa zamiana plecaka zapędziła Tobiasza w tak ciekawe miejsce, postawiła na jego drodze tyle barwnych postaci, że raczej możemy tu mówić o szczęściu w nieszczęściu, bo mamy zwariowaną, zabawną, ale i mądrą powieść z morałem. Autorki (dwie) umieściły akcję powieści w dziwnym miasteczku o dość intrygującej nazwie Różowy Ryj, gdzie króluje niepodzielnie burmistrz Anatazy Gerwazy Protazy Kiełbasa. To właśnie tutaj wysiadł z pociągu zdezorientowany mały Tobiasz, który tak naprawdę jechał do swojej nowej babci. Teraz musiał oddać plecak Miodunce. Tylko jak do niej trafić? Przewodnikiem po owej dziwnej krainie i kompanem w wielkiej przygodzie jest… gadający pies Tymek. Prawie wszystko jest w Różowym Ryju różowe – łącznie z fryzurami nobliwych mieszkanek miasteczka, pieskami i kostkami domino, a mieszkańcy muszą płacić podatek od nieróżowych domów. Jeśli się komuś nie podoba, wtrącany jest bez dwóch zdań do więzienia. Panują głupota, kłamstwo, prymitywizm myślowy, donosicielstwo. Aby ukazać tę dziwną krainę w całej swojej krasie, autorki sięgają po dużą porcję humoru językowego i sytuacyjnego, ciekawie rysują swoich bohaterów, przedstawiają mnóstwo absurdalnych sytuacji, nie stronią od ironii i groteski. Czasem miałam talie wrażenie, że gdzieś to już było- u Kafki, Gombrowicza, Bułhakowa, Orwella? Książka w wielu miejscach śmieszna skłania do rozmów z pociechami co by było gdyby. Czy chciałyby mieszkać w takim miasteczku, gdzie wszystko jest świńsko - różowe? Gdzie do zamkniętej biblioteki trzeba się przedzierać potajemnymi przejściami, bo myślenie i mądrość są niemile widziane. Gdzie wszystko ma być takie same albo chociaż podobne – czyli różowe – nawet kwiaty, trawa i słońce, a każda odmienność jest natychmiast karana. Gdzie ludzie przepadają bez wieści, a gazety kłamią i oczerniają. Gdzie nie ma miejsca na prawdziwe piękno – to zewnętrzne ale i to wewnętrzne, bo panujący system włazi butami w serca i dusze mieszkańców. Gdzieś to już było, prawda? Tylko było szaro, buro, ponuro, źle... Tutaj jest różowe, jaskrawe, kłujące w oczy. Naprawdę świetna lektura dla naszych mądrych dzieciaków. Wydawnictwo Zysk i S-ka
niedziela, 22 listopada 2009
O skrzacie Żarku i tajemnicach Błędnej Puszczy - Magdalena Sprenger/ Marcin Rembowski
Magdalena Sprenger w swojej książce o skrzacie Żarku sięgnęła do naszych korzeni - słowiańszczyzny. Oj jak mi blisko do takich klimatów: do skrzatów, chowających się po kątach i pomieszkujących pod podłogą, biegających po izbie w płóciennych koszulach, niewidzialnych dla ludzi, pomocnych w gospodarstwie; do południc, które według słowiańskich wierzeń były demonami polującymi latem na samotnie przebywających w południe w polu; do starych imion Sławoj, Dobromiła, Jeremiasz, Balbina, Gniewko, Teodor; do malutkiej wioski przycupniętej w sąsiedztwie gęstego i mrocznego lasu, z ubogimi mieszkańcami w chatach z drewnianych bali, gliny, łajna i słomy; wioski z kurhanem, gospodą, młynem; w końcu do wiedźm zamieszkujących dziwne miejsca w lesie, trudno dostępne; do szeptuch zamawiających chorobę. Do wąpierza, czyli wampira, już mi nie tak tęskno, ale ten w książce został tak pozytywnie przedstawiony, że nie sposób nie czuć do niego sympatii. Powiem tak – książka jest dla dzieci, ale ja mama czytająca, miłośniczka historii, też dobrze bawiłam się podczas wspólnego czytania, bo ksiązka jest ciekawie napisana, nie brak w niej humoru. A rzecz dokładnie ma się tak: Skrzat Żarek zamieszkał w gospodarstwie Sławoja i Dobromiły. Pewnego dnia, jego pani zaniemogła. A że nic i nikt we wsi nie mógł pomóc, Żarek postanawia wyruszyć w długą i niebezpieczną podróż do Wiedźmy z Lasu, która ma swoją siedzibę gdzieś w Błędnej Puszczy. Żarek to postać mądra, sprytna i choć wie co to strach, nie boi się podjąć wyzwania. Towarzyszy mu Południca. Czy uda mu się dotrzeć do celu? Zachęcam do sięgnięcia po tę baśń, pełną cudów i dziwów, magicznych wierzeń. Mimo, że książka nawiązuje do naszej słowiańskiej przeszłości, język jest współczesny i zrozumiały dla dziecka. Autorka nie boi się eksperymentów. Już choćby sama postać Południcy, która w tym przypadku budzi tylko ciepłe skojarzenia. A jest to niewątpliwie ewenement w naszej literaturze. Jedynie odnośnie ilustracji mam zastrzeżenia. Być może wynika to z faktu, że przy podobnych klimatach blisko mi jakoś do rysunków Olgi Siemaszko (1914-2000). Skoro jednak Magdalena Sprenger uwspółcześniła naszą słowiańszczyznę w tekście, być może ciekawym zabiegiem okaże się przedstawienie tamtych czasów współczesną ilustracją, która zapewne znajdzie swoich zwolenników. Mój Tomek z dużą ciekawością analizował każdy obrazek. W końcu jak wygląda Południca, Skrzat, Wampir? I wszystko mu się podobało. No i proszę bardzo, matka się czepia, a to w końcu Tomkowa książka. Wydawnictwo Zysk i S-ka
czwartek, 13 listopada 2008
Bajarka opowiada
Bajarka opowiada- to zbiór baśni z całego świata, spisany przez Marię Niklewiczową i zilustrowany przez Marię Orłowską- Gabryś. Mimo, że książka ta liczy sobie prawie pół wieku- jej popularność nie maleje. Jest to lektura trochę nietypowa- bo do opowiadania właśnie. Zaleca się baśń najpierw samemu przeczytać, a następnie opowiedzieć ją własnymi słowami dziecku. Ta forma przekazu może przyczynić się do stworzenia niesamowitej więzi między opowiadającym a słuchaczem. W zbiorze prawdziwe perełki- są baśnie czeskie, litewskie, polskie, kazachskie, tureckie, ale też tadżyckie, tatarskie, indiańskie i baszkirskie. Autorka podzieliła teksty według stopnia trudności- na bardzo łatwe, łatwe, trudniejsze i trudne. Baśń to jeden z najstarszych gatunków literackich. Jej korzeni należy szukać w starych opowieściach ludowych, podaniach, często przekazywanych ustnie z pokolenia na pokolenie, zawierających jakiś aspekt moralizatorski i wychowawczy. I takie są właśnie baśnie w tej książce- opowiedziane ciekawie i pięknym językiem, działające na wyobraźnię. Są tu baśnie o zwierzętach, rycerzach, pasterzach, księżniczkach, bogatych i biednych. Wybór przeogromny. Nasuwa się zatem pytanie- Dlaczego tych baśni po prostu nie przeczytać? Na końcu książki jest bardzo cenny dodatek autorki- Jak opowiadać baśnie. Maria Niklewiczowa, czyli- bajarka Marianna, pisze o tym, że baśń czytana, zwłaszcza po cichu, ubożeje. Zrodziła się ona jako opowiadanie i jeśli traktuje się ją wyłącznie jako literaturę, wówczas oddala się od pierwowzoru. (...)W czasie opowiadania starajmy się mówić nie za szybko, ale i nie za wolno, stylem jak najprostszym, tak jakbyśmy opowiadali domownikom o jakimś ciekawym zdarzeniu, którego byliśmy świadkami. Jak ognia unikajmy sztuczności i patosu. Nie nadużywajmy gestu. Tak jak u mówcy i aktora gesty bajarza powinny być oszczędne, uzasadnione i celne(...). Kiedyś, gdy nie było telewizji, ludzie lubili gawędzić, przesiadywać godzinami przy stole, opowiadać sobie różne historie. A to ktoś zobaczył dziwny cień podczas nocnego powrotu do domu , a komuś innemu z kolei ukazała jakaś świetlna postać. Historie z dzieciństwa, jak kiedyś się żyło, opowiastki prawdziwe i nieprawdziwe. Pamiętam, jak kiedyś właśnie przy kuchennym stole usłyszałam po raz pierwszy o końcu świata. Z wrażenia przez całą noc i kolejne nie mogłam spokojnie spać. Bałam się, że koniec świata nastąpi już, zaraz... Takie sobie rodzinne gadanie, bajanie scala rodzinę i ludzi- może warto spróbować- choć od czasu do czasu... Na stronie - Przechadzki po cudownym świecie bajek polskich, znalazłam mnóstwo ciekawych informacji na temat samej istoty baśni i jej wpływu na rozwój dziecka. Zachęcam do odwiedzenia tej strony. Ja zacytuję tylko niewielki fragment: Tak, jak się mówi o wieku pytań u dziecka, tak mówi się też o wieku bajek. Ten wiek rozpoczyna się około czwartego roku życia. Dziecko myśli inaczej niż my. Czteroletniemu dziecku nie potrzebna jest jeszcze prawda, bo nie rozumie. Dziecko musi rozwojowo przejść przez pewne okresy myślenia, zanim zacznie myśleć naszymi pojęciami, i nie można go karmić przedwcześnie pojęciami dorosłych. Musi ono wytworzyć sobie pewien pierwotny obraz rzeczywistości, aby móc od niego przejść stopniowo do poznawania realności obiektywnej. W tym rozwoju konieczna jest bajka. Dziecko musi wyjść poza siebie, przeżyć fantazyjnie wszystko to, co nie zdarza się w jego życiu. Opowiadanie i bajka spełniają to zadanie. Podczas słuchania bajek dziecko czyni to samo, co dorośli, kiedy czytają romanse, kiedy chodzą do teatru. To wszystko zaspokaja popęd ciekawości i zaznajamia nas z losami innych ludzi i pouczają o losach, które nas samych mogą spotkać. “Na nic się nie zda sztuczne i przedwczesne rozbudzanie krytycyzmu dziecka, uczenie go trzeźwego poglądu do świata. Dziecko nie może na niego spoglądać inaczej niż umie. Przeciwnie, trzeba uszanować prawa natury, wychowując, kierować się psychologią dziecka.” Trzeba mówić do dziecka językiem, który ono rozumie, dawać mu pojęcia z tego zakresu, jaki ono posiada, krok za krokiem, rozszerzać i korygować pojęcia dziecka i stwarzać w nim poglądy coraz bardziej zbliżone do rzeczywistości. |