|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: joseph delaney
niedziela, 24 stycznia 2010
Pomyłka stracharza - Joseph Delaney / Kroniki Wardstone
Kolejna, już piąta cześć, przygód stracharza Gregory’ego i jego ucznia Thomasa Warda. I zawsze gdy takowa pojawia się w moim domu, życie rodzinne cierpi, bo…mama czyta. Myślę, że to jedna z ciekawszych pozycji na rynku z gatunku fantasy. Jest małe ale, ale:))) o tym za chwilę. A rodzina cierpi, bo czytam za dnia. Według wskazówki z okładki każdego tomu: UWAGA! Nie czytać po zmroku…. Autor liczy się z tym, że być może na książkę natrafi ktoś, kto wcześniej nie miał do czynienia z tym dość osobliwym duetem. Dzięki temu, naświetla w skrócie całe tło, choć nie ukrywam, że początkującym przejdzie koło nosa wiele smakowitych kąsków i polecałabym zapoznanie się ze wszystkimi odcinkami. Przypomnienie za to jest zaprezentowane w tak wdzięcznej formie, że wytrwałych fanów i znawców tematu nie nuży, a wręcz stanowi małą powtórkę z przeszłości. Thomas Ward jest siódmym synem siódmego syna. Widzi i czuje to, czego nie widzą i nie czują zwykli śmiertelnicy. Nawet jego szóstka pozostałych braci, co wywołuje u nich niechęć i brak zrozumienia. Thomas ma przyjaciółkę w swojej matce, która skrywa wiele tajemnic, stopniowo, kawałek po kawałeczku, odkrywanych w każdej z części. Tom został oddany na naukę zawodu stracharza. Ma wałczyć ze Złym, boginami, skeltami i wiedźmami i innymi stworami należącymi do mroku. W części piątej chłopak przez sześć miesięcy ma przebywać u byłego ucznia starego Gregory’ego, który walczy z mrokiem na północy Hrabstwa. Specjalnością Arkwrighta są wiedźmy i potwory ze środowiska wodnego. Pełno w tym tomie bagien, mokradeł, trzęsawisk, mgieł spowijających gęste lasy, sitowia, wody w najróżniejszej postaci. Nowy nauczyciel okaże się człowiekiem szorstkim, upartym i bezwzględnym, a Tom nie raz będzie musiał zacisnąć zęby. W dodatku Zły, uwolniony w poprzedniej części, rośnie w siłę i chce krwi chłopca. Grozi mu więc poważne niebezpieczeństwo. Delaney ciągle mnie zaskakuje. Pozytywnie. Biorąc do ręki kolejny tytuł, mam zawsze obawy, czy mnie nie rozczaruje. Może pomysły się wyczerpią, autor powieli sceny i charaktery, a zakończenie będzie przewidywalne – jednym słowem – będzie klapa. Nieeeeeeee Na szczęście nie. Dużo się dzieje, na scenę wchodzą nowe postacie, nowe miejsce ma swój niepowtarzalny „wilgotny” klimat, czarne charaktery z przeszłości zaskakują nie tylko Toma i stracharza, sceny zmieniają się jak w kalejdoskopie, nie ma czasu na refleksję, nudne dłużyzny – potrzebne jest działanie, bo liczy się każda minuta, a czasu jest naprawdę niewiele. Świetna książka ze świetnej serii, od której ja nigdy nie mogę się oderwać! A co mnie cieszy przede wszystkim – jeszcze wiele przed nami: Tom właśnie ukończył 14 lat. Niedługo minie połowa jego terminu, przyszłość może nieźle zaskoczyć, bo piąta część pozostawiła wiele pytań bez odpowiedzi. Teraz to moje ale, o którym pisałam na początku. Mam na myśli wiek czytelnika, do którego książka jest adresowana:10+. Według mnie zdecydowanie za niski. Są miejsca, które mogą solidnie przestraszyć dziesięciolatka, przy których i mnie gęsia skórka pojawia się na rękach. Duchy, krew, zjawy, trumny. Nie, nie. Zdecydowanie dla młodzieży, choć ponoć młodych teraz to niełatwo wystraszyć. Nie mam w tej kwestii doświadczenia, bo mam (prawie) 5- latka i dwulatka. Ja w każdym razie ustawiam piąty tom na półce dla starszych czytelników i niech tylko nikt nie próbuje mi go przestawić półkę niżej. P.S. Zachęcam rodziców do podbierania tej lektury. Satysfakcja MUROWANA:) Na półce dla młodzieży znajdziecie recenzje wcześniej wydanych tomów. Wydawnictwo Jaguar
Wiek sugerowany przez wydawcę 10+ ja proponuję 13+ (A może się mylę? Jeśli tak, proszę o komentarz)
wtorek, 03 marca 2009
Wiedźmi spisek- Joseph Delaney
W swojej kolejnej, czwartej, części o stracharzu i Tomie, Delaney wysyła bohaterów do Pendle, gdzie żyją trzy klany czarownic- Malkinów, Deane'ów i Mouldheelów. Mistrz już w poprzednich częściach nadmieniał, że nadejdzie taki czas, kiedy będzie musiał rozprawić się z wiedźmami. I oto pojawia się niebezpieczeństwo porozumienia między klanami- dlaczego ciągle rywalizujące ze sobą wiedźmy chcą nagle rozejmu i dążą do zbratania się? Jest to zagadką również dla stracharza. Hrabstwu grozi wielkie niebezpieczeństwo... Delaney nadal zaskakuje. Bardzo pozytywnie. Nic nie jest takie samo, a moja obawa, że potraktuje kolejny tom Kronik szablonowo, podda się modom, wręcz- zaspokoi do końca naszą ciekawość i odkryje tajemnice- rozwiały się po kilkunastu stronach lektury. Odnoszę takie dziwne wrażenie, że autor rozwija się wraz z każdą kolejną częścią. Liczne zagadki, nagłe zwroty akcji, mnóstwo znaków zapytania i rzeczy niewytłumaczalnych, nieprzewidywalne niespodzianki, nowe postacie, a przede wszystkim większa koncentracja na wnętrzu swoich bohaterów. Po trzeciej części- pełnej refleksji i wewnętrznego smutku- to bardzo widoczna odmiana. Delaney pracowicie rozbudowuje charaktery występujących osób- na pierwszy plan wysuwają się Tom i Alice. Młodzi dojrzewają- świetnie współpracują, rozumieją się czasami bez słów i ... wykazują coraz większe zainteresowanie sobą ;) Stracharz pozostaje tym razem w tle- to Tom wyraźnie dominuje i ma niewątpliwie wpływ na bieg wydarzeń. Autor- uparcie, jak rasowy skąpiec- uchyla po trochu rąbka tajemnicy z życia każdego z nich, a przede wszystkim- matki chłopca- a robi to w taki sposób, że apetyt rośnie w miarę jedzenia- na cdn oczywiście. Od samego początku czuję do pani Ward dużo sympatii- wnosi wiele ciepła do powieści, w której czasem nieźle straszno i groźnie. Nie wiem jakim cudem, ale każda część cyklu jest inna- niewielu pisarzom udaje się taki chwyt. Ile w końcu można pisać o czarownicach, boginach, magii- ktoś mógłby powiedzieć. A jednak można, co udowadnia autor. Jednocześnie wszystkie książki równie wciągają i pochłaniają bez reszty. Konsekwentnie bronię swojej teorii, że książkom Delaney'a należy się równie zaszczytne miejsce wśród lektur, co takim tytułom jak: Harry Potter, Opowieści z Narnii czy trylogia tolkienowska. Myślę, że moje zdanie podzielają ci, którzy mieli do czynienia choćby z jedną częścią przygód stracharza i Toma. Wśród pojawiających się nowych tytułów tego gatunku, zdecydowanie wyróżniają się na tak- i to pod względem treści, jak i oryginalnego wydania. O wcześniejszych tomach Kronik Wardstone- pisałam tutaj: Zemsta czarownicy i Klątwa z przeszłości Z wielką niecierpliwością czekam na kolejny tom przygód:)
Wydawnictwo Jaguar
środa, 25 lutego 2009
Tajemnica Starego Mistrza- Joseph Delaney
Czytając każdą z kolejnych części cyklu- Kroniki Wardstone, odnoszę nieodparte wrażenie, że nawiązują one w swoim charakterze do niesamowitych historii o duchach, zjawach, wiedźmach i diabłach, jakie ludzie opowiadali sobie w czasach bez telewizji i radia, a życie towarzyskie skupiało się wokół kuchennego stołu. Cykl fantazy Josepha Delaney’a przypomina mi swoim klimatem baśnie poznane w dzieciństwie. Kiedyś- wyłącznie opowiadane ustnie, żywe słowo i co ciekawe … przeznaczone głównie dla dorosłych. Może właśnie ta krótka i najprostsza definicja tego gatunku tłumaczy moje, dorosłe już przecież, umiłowanie książek o stracharzu i jego uczniu? Opowieści Toma Warda są taką baśnią z czasów minionych, kiedy to można było spotkać czarownice, lamie, boginów i różne inne tajemnicze stwory. Tajemnica Starego Mistrza- to kolejna, trzecia już część losów dwójki bohaterów. Tom Ward, przypomnę krótko, trzynastolatek, siódmy syn siódmego syna, o niesłychanych zdolnościach, oddany zostaje do terminu u stracharza. Pan Gregory, to postać już na pierwszy rzut oka bardzo nieprzyjemna i nieprzystępna, w długim czarnym płaszczu i kapturze, z długim kijem w lewej ręce. Wykonywany fach nie zjednuje mu ani sympatii ani przyjaciół, o czym Tom ma okazję wkrótce sam się przekonać. Bo czymże zajmuje się stracharz? Chroni gospodarstwa i wioski przed istotami krążącymi w ciemności, walczy ze złem. Pojawienie się mistrza i ucznia w okolicy zwiastuje kłopoty- stąd tak duża niechęć gminu. W trzeciej części stracharz i Tom wybierają się do zimowego domu położonego na mrocznych moczarach. Zimowe długie noce kryją wiele tajemnic i niebezpieczeństw… Ta część mile mnie zaskoczyła- Delaney konsekwentnie rozbudowuje swoje postacie, odkrywa powoli tajemnice i szczegóły życiorysów. A jest ich wiele, każdy skrywa coś na dnie swojej duszy i serca. Autor przesuwa punkt ciężkości na aspekt głębszego poznania się i zrozumienia, na element człowieczeństwa. Bo nie tylko obowiązki wobec Hrabstwa są nieodłączną częścią życia stracharza, lecz również miłość, przyjaźń, marzenia, a przede wszystkim zwątpienie, samotność i smutek. W mrocznym domu na uboczu, oddalonym od siedlisk ludzkich, mistrz i uczeń, zdani wyłącznie na siebie, otwierają swoje dusze, dają upust swoim myślom, zmagają się z sobą. Mimo, że ta część różni się od pozostałych, choćby ze względu na miejsce na refleksję, głębsze rozmowy mistrza z uczniem, miłośnicy akcji z dreszczykiem będą z pewnością ukontentowani. Mrok przecież rośnie w siłę, a kto jak kto, ale Delaney po mistrzowsku potrafi oddać klimat tajemnicy i umiejętnie buduje nastrój mroku, smutku, niekiedy grozy. Moje wrażenia? Im bardziej zagłębiałam się w lekturę, tym bardziej byłam wyczulona na wszelakiego trzaski, skrzypienia po kątach i głębiej zakopywałam się pod kołdrę. W okno spojrzeć nie śmiałam. Tym, którzy nie znają cyklu o stracharzu i Tomie chcę zwrócić uwagę na ciekawe i staranne wydanie książki. Okładka sprawia wrażenie jakby wykonanej z czarnej skóry, z wyczuwalnym wyraźnie pod dłonią reliefem, przedstawiającym stracharza. Dzięki takiemu zabiegowi wydawniczemu książka nieodparcie kojarzy mi się ze starą księgą, jakich wiele w bibliotece w Chipenden. Poszczególne rozdziały, opatrzone małą ilustracją na wstępie, mają długość- w sam raz- by nie zniechęcać opornych na czytanie, a moli książkowych zachęcić do przeczytania szybciutko jeszcze jednego rozdziału. A to, co dla dzieci też istotne- to duże litery. Minusy tej książki? Nie, nie znalazłam, chociaż? Zdecydowanie za szybko się skończyła. Pocieszający jest jednak fakt systematycznego „tycia” każdej kolejnej części. Mimo mojej całej sympatii, jaką darzę ten cykl, po lekturze każdej kolejnej części, jestem coraz bardziej przekonana, że zdecydowanie nadaje się dla dzieci starszych. Decyzja zależy jednak w dużej mierze od nas, rodziców, którzy najlepiej znają swoje dziecko i wiedzą, czy taka lektura, z dreszczykiem, odpowiednia jest do stopnia ich wrażliwości. W końcu rośnie nam pokolenie, które ponoć wcale nie tak łatwo przestraszyć:) Wszystkich zainteresowanych, bądź nieprzekonanych odsyłam na stronę WWW.spooksbooks.com O dwóch pierwszych częściach- Zemsta czarownicy i Klątwa z przeszłości pisałam tutaj
wtorek, 16 września 2008
Kroniki Wardstone- Joseph Delaney
Kroniki Wardstone- Joseph Delaney
Recenzja ta ukazała się już jakiś czas temu na moim blogu o książkach bardziej dorosłych:) Postanowiłam umieścić ją również tutaj, bo to świetna lektura dla młodzieży, to książka, która w chwili obecnej zyskuje kolejnych zwolenników wsród młodszych członków mojej rodziny:) Przepadłam.... na długie godziny. Kilka miesięcy temu przeczytałam hurra-recenzję w Dzienniku, i sięgnęłam w końcu po polecane wówczas książki. Są to, jak głosi informacja na okładce, lektury dla dzieci lat 10 i wiecej. Tak więc kwalifikuję się do tej grupy:))))) Głównym bohaterem jest mały chłopiec Thomas J. Ward, siódmy syn siódmego syna, wywodzący się ze zwykłej chłopskiej rodziny, który pewnego dnia zostaje oddany na nauki do stracharza- osobnika ponurego, o nieprzyjemnej fizjonomii, odzianego w długi czarny płaszcz z kapturem, budzącego niepokój wśród ludu, w związku z wykonywaną profesją. Bo czymże zajmuje się stracharz? Walczy z mrokiem, złymi wiedźmami i boginami, duchami. Ludzie boją się stracharza, odwracają się doń plecami, schodzą mu z drogi, a jednocześnie bardzo potrzebują. Thomas jest chłopcem niezwykłym, ma Dar, widzi to, co dla innych niewidzialne, słyszy, co dla innych niesłyszalne. Do tego ma ukochaną Mamę, która jest osobą niesamowitą i niezwykle tajemniczą i która wie, że kiedyś jej syn zostanie najlepszym stracharzem w Hrabstwie. Chłopiec uczy się wiele rzeczy- stracharz, bardzo wymagający Mistrz, wprowadza go w arkana zawodu- ale jednocześnie Thomas odkrywa, na czym polega istota męstwa, odpowiedzialności i pracowitości. Jakim uczniem okaże się Tom, czy zaprzyjaźni się ze swoim nauczycielem, czy poradzi sobie z trudnościami związanymi z profesją stracharza, czy odnajdzie swoje miejsce na ziemi? To pytania, na które ja w tej chwili nie umiem jeszcze odpowiedzieć i mam nadzieję, że znajdę je w kolejnych częściach cyklu. Książka wciąga niesamowicie- w przyszłości polecę ją moim Synom. Na okładce informacja- UWAGA! NIE CZYTAĆ PO ZMROKU. To prawda- Delaney umie budować nastrój grozy- a że ja niestety mam możliwość czytania głównie w nocy- niekiedy z niemałym niepokojem spoglądałam w czarne okno:) Czy to książka na pewno dla 10-latków? Autor sięga po stare podania, korzysta z kronik opisujących stare dzieje, wskrzesza to, co zapomniane. Kiedyś, gdy nie było telewizji, komputerów, ludzie spotykali się i opowiadali sobie właśnie takie historie, którym często również przysłuchiwały się dzieci. No i myślę- dziś chyba nie tak łatwo przestraszyć młodego czytelnika :)), a zreszta dzieciaki lubią taki smaczek tajemniczości, strachu i niewytłumaczalnego. A tego w książkach Delaney'a jest pod dostatkiem. I jeszcze jedno. Harry Potter wypada dość blado przy tej literaturze- to tak jak porównać mdławy smak landrynek z wybornym posmakiem najlepszej czekolady. Ale to tylko moje zdanie:) |