
Przeczytałam ciekawą recenzję tej książki, która, przyznaję, zupełnie zbiła mnie z tropu. Recenzja, nie książka. Bardzo mi się zresztą ten tekst podobał. Koniecznie zapoznajcie się z nim:) Zobaczycie, jak różnie można ocenić jedną i tę samą książkę i jak można spojrzeć na nią zupełnie z innej strony. Autorka recenzji zachęca do szukania czegoś, co nie zostało powiedziane wprost w tej opowieści, do szukania powiązań z innymi tytułami – wyłącznie dla starszych czytelników, którzy mają już doświadczenia z prozą Noblisty. Próbujcie jeśli chcecie. Ja jednak upieram się, że Fonsito i księżyc może być tylko i wyłącznie książką dla dzieci. I nie trzeba doszukiwać się drugiego dna – jeśli tylko się chce. Fonsito z okładki nie budzi według mnie żadnych nieprzyzwoitych myśli – tak samo na innych zdjęciach – mali bohaterowie: zarówno Fonsito i Nereida – zwykłe dzieci, bez pożądliwości w oczach. Może gdyby maluch z okładki miał coś z donżuana, a Nereida – z Loility. Drań? Nieee, zdecydowanie nie. Co nie odziera naszych bohaterów z seksualności, pragnień i marzeń. W końcu Fonsito kocha, a Nereida zdaje sobie z tego sprawę. Zresztą inaczej nie byłoby historii o tej pewnej miłości. A sprawa ma się tak – mały Fonsito zakochał się w Nereidzie i marzy o tym, by ta go pocałowała. Dziewczynka i owszem spełni jego marzenie, ale tylko pod jednym warunkiem – gdy Fonsito podaruje jej księżyc z nieba. Trudna sprawa. Można rzec – bez wyjścia. Jednak Fonsito poradzi sobie – jak to zrobi? Przypadek sprawi, że Nereida pozwoli pocałować się w policzek. Niewiele tu tekstu, na zaledwie 30 stronach po kilka wersów na rozkładówce. Dominują zdjęcia. To one opowiadają te historię po swojemu – dzięki nim można czytać tę historię bez tekstu. Można sobie dopowiadać ciąg dalszy. Czy żyli długo i szczęśliwie? Naczynie Gliniane śmie wątpić. Ale na tym właśnie polega piękno czytania – każdy odnajduje w książce zupełnie coś innego.
Zobaczcie jak Fonsita widziała Marta Chicote.
Tu możecie zajrzeć do książki.
Wiek 5+99
Wydawnictwo Znak