Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: literatura hiszpańska

sobota, 19 maja 2012
Mama bohatera - Robert Malo i Fco. Javier Mateos/ il. Marjorie Pourchet

Takiej książki nam było trzeba. By odbrązowić tych wielkich bohaterów, by choć na chwilę zrzucić ich z piedestału, i by postawić na nim….. mamę bohatera. Bo czy ktoś gdzieś czytał o matce Zawiszy Czarnego, albo Robin Hooda? Na pierwszym planie zawsze – sam bohater mężnie wypina pierś, a przecież komuś to zawdzięcza, że jest, że może spokojnie wykonywać swój rycerski fach, gdy tymczasem gdzieś w tle, na drugim planie, jest jego MAMA. Autorzy książki zajrzeli za kurtynę i opisali, co tam się dzieje. A tam mama prasuje płaszcz bohatera żelazkiem na duszę,  dba o dobre imię syna, poprawia mu strój, karmi, dzielnie kroczy za chłopakiem z podkręconym wąsem, a gdy trzeba - broni przed niebezpieczeństwem i daje po głowie torbą podróżną komu trzeba. A syn ma trudną misję do spełnienia. Młodziutki król po swoim ojcu odziedziczył olbrzymi dług, a Czarny Kawaler żąda natychmiastowej jego spłaty. Pomóc może dzielny Dick van Dyke - właśnie ów synalek mamusi. Uchylę rąbka tajemnicy i wyjawię, że misja się powiedzie, ale tak między nami – bez mamy – nie byłoby happyendu.

Od kilku dni to hit w naszym domu – książka śmieszna – zabawne ilustracje, które przypominają dawne sceny rodzajowe. Wciśnięte między to wszystko rusztowanie w zamku Czarnego Kawalera i sztuczna szczęka ogra wywołują salwy śmiechu. Do tego śmieszne gderanie mamy, jej torebkowy atak i skruszona mina Czarnego Kawalera.  

Ta książka to ukłon w stronę wszystkich mam, które dla swoich dzieci gotowe są zrobić wszystko. Brawo za pomysł, brawo za humor i za przesłanie – bo tak między nami – po raz drugi – przecież kiedyś nadchodzi ten moment, kiedy trzeba dzieci puścić wreszcie w świat. Książka dla całej rodziny – na Dzień Matki i nie tylko.


 

Wiek 4+

Wydawnictwo Tako



niedziela, 22 kwietnia 2012
Wielka podróż - Anna Castagnoli/ Gabriel Pacheco

Mały chłopiec  w biało – czerwonej bluzce marzy o wielkiej podróży. Mówi sam do siebie o tych wszystkich wspaniałych miejscach, które chciałby odwiedzić. O istotach – które chciałby spotkać. Staje w oknie i patrzy w świat – daleki, taki tajemniczy, kryjący wiele niespodzianek. Za sprawą marzeń, wyobraźni – wszędzie można się dostać. Nie ma tu żadnych ograniczeń, rzeczy niemożliwych. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – można dotknąć chmur, odwiedzić Biegun Południowy, zrobić duże zakupy w sklepie ze słodyczami. Można zobaczyć dzikie zwierzęta, delfiny śmigające wśród fal, pingwiny i głuszce, lwy, słonie. Trzeba tylko wyobrazić sobie statek, na którym wybierzemy się w tę fascynującą podróż. Podróż życia,  bo nasz mały bohater dojrzewa w niej, nabiera doświadczeń, przeżywa radości i smutki, poznaje smak sukcesu i rozczarowania, bólu i przyjemności, uczy dzielić się swoją radością. By potem wrócić jako bohater do domu. Domu – który mimo upływu czasu, kilometrów na zawsze  pozostaje domem. Jako symbol bezpieczeństwa, krainy szczęśliwego dzieciństwa.

Kolejna, pięknie wydana, mądra książka wydawnictwa Tako, o tym, co w życiu ważne. Książka do czytania i do oglądania. Ale to nie jakieś zwykłe ilustracje. To surrealistyczne obrazy, w których zatarła się granica między snem, marzeniem, a rzeczywistością. Wszystko w bardzo sennej tonacji, spowite mgiełką tajemnicy.

Lektura wyśmienicie nadaje się do rodzinnego czytania – bowiem dzieci poznawszy marzenia książkowego bohatera, na pewno zechcą się podzielić swoimi marzeniami. A to, wierzcie mi, dla nas rodziców, niezwykle cenne doświadczenie. Chłopiec z książki podpowiada, że można cudownie się bawić nie posiadając drogich zabawek - tutaj statkiem był tak naprawdę zwykły tekturowy karton,a żaglami mamine prześcieradła. To książka o sile wyobraźni - a tak, jak się okazuje, jest w istocie wielka.

 

Wiek 4+

Wydawnictwo Tako

 

 



środa, 30 listopada 2011
Zły wilk - Patacrua/ il. Chene Gomez

Pewien Wilk postanowił stać się złym wilkiem. Postrachem dla zwierząt mniejszych i większych. Do tej pory starczał mu tylko ryż na mleku. Koniec lenistwa, trzeba wziąć się do roboty. Tyle, że straszny nieudacznik z tego wilka, bo wszystkie zwierzęta, które chciał pożreć, pokazały mu gdzie raki zimują. Koza go bodnęła, osioł kopnął, owieczka ugryzła w ucho, krowa przygniotła olbrzymim cielskiem, a świnka wystrychnęła na dudka, przywożąc na swoim grzbiecie do wsi, gdzie przywitała go horda psów. I tak wilk znów powrócił do swoich starych przyzwyczajeń żywieniowych.

Zły wilk nawiązuje do starej bajki rosyjskiej. A w bajkach ludowych – cudów nie było. Wilk utożsamiał zawsze zło i niedobre. Tutaj również nie ma dla niego taryfy ulgowej. Według wierzeń ludowych wilka powinna spotkać kara – i tak się tu stało. Spodobał mi się pomysł na wilka ze strony graficznej. Prosta kreska, wykrzywiony pysk, wystające zębiska i lekki zez. Nieeee, taki wilk nie budzi strachu – raczej rozśmiesza. Pozostałe zwierzęta też. Minimalizm, zwierzaki a’la figury geometryczne kubistów, niczym nie zmącone tło – i najróżniejsze odcienie brązów. Kolejna książka na jesień – która nam się podoba.  Prosta historia, którą można przeczytać już najmłodszym. Tytułowego wilka nie trzeba się bać. Sprawdziliśmy – książka świetnie się nadaje do odgrywania domowego teatrzyku. Można zrobić kukiełki zwierzątek na patykach albo słomkach. Zabawa jest przednia.

 

Wiek 3+

Wydawnictwo TAKO

czwartek, 22 września 2011
O żółwiu, który chciał spać - Roberto Aliaga/ il. Alessandra Cimatoribus

Ciepła historia o żółwiu, który szykuje się do zimowego snu. Za każdym razem, kiedy już wygodnie leży w swoim przytulnym łóżeczku, ciszę przerywa nagłe PUK PUK. Żółwik jest dobrze wychowany – więc myje pyszczek i pancerz do czysta, w piżamie przecież nie wyjdzie – to rzecz oczywista.  Pod drzwiami ciągle znajduje upominki od swoich przyjaciół – to wełnianą czapeczkę, to ciasto gruszkowe, innym znów razem fioletowy kocyk. Kiedy zjawia się przyjaciel lew – zasmucony, że nie stać go na kupno prezentu, żółwik wyjawia mu, że tak naprawdę marzy o ….. ciszy i świętym spokoju. Historyjka na spokojny i kolorowy sen oraz na odegnanie wieczornych staruchów – dla najmłodszych – o przyjaźni i poczuciu bezpieczeństwa, które dają najbliżsi. Do tego śliczne ilustracje Alessandry Cimatoribus. Zielone zwierzątko od razu zyskuje sympatię dzieci i budzi ciepłe uczucia. Prosty tekst, łatwo wpadający w ucho – świetny pomysł z powtórzeniami, swego rodzaju celebracją wieczoru – pasiasta piżamka, zęby umyte, poducha wyklepana, tykanie zegara. Dzieci lubią celebrować swoją codzienność, są wręcz nieszczęśliwe, gdy coś lub ktoś zakłóca ich rytm – więc na pewno docenią ten żółwikowy. Poza tym nie zdziwmy się, gdy po kilku czytaniach maluch sam wyrecytuje: umył pyszczek i pancerz do czysta…. Samo wpada w ucho. Można czytać na okrągło. Ale spokojnie – maluch po takiej lekturze na pewno słodko zaśnie…..

Wiek 2+

Wydawnictwo Tako

niedziela, 14 lutego 2010
Marina - Carlos Ruiz Zafón

Jeśli ktoś śledzi inne blogi książkowe, niekoniecznie o książkach dla dzieci i młodzieży, pewnie zdziwi się, że właśnie tutaj piszę o książce Zafóna – autora takich kultowych powieści, jak Cień wiatru czy Gra anioła. Zafón, zanim zaczął pisać dla dorosłych, swoje powieści kierował do młodego czytelnika. Z tego właśnie okresu pochodzi Marina. Przyznaję, że umiejscowienie Mariny na tym blogu, znacznie ułatwiło mi ocenę tej książki. Dojrzały czytelnik może uznać ją za naiwną, czasem śmieszną, zwłaszcza jeśli chodzi o nastrój grozy, czy potwory, które od czasu do czasu się tu pojawiają. Biorąc pod uwagę, że jej adresatem w zamyśle autora ma być czytelnik młodszy, urasta ona zaraz do powieści bardzo dobrej, ba, powiedziałabym nawet, znacznie przewyższającej poziomem, kunsztem inne powieści dla młodzieży. Staje się natychmiast powieścią bardzo głęboką, i z przesłaniem, o prawdziwej przyjaźni, o życiu.  

To moje pierwsze spotkanie z Zafónem. Mnie Marina, osadzona w latach osiemdziesiątych XX wieku, urzekła od samego początku…

Piętnastoletni Óskar Drai jest chłopcem bardzo samotnym. Jego rodzice nie interesują się nim. Nawet tak rodzinne i ciepłe święta, jak Boże Narodzenie spędza w internacie. Wszystko zmienia się, kiedy pewnego dnia chłopak zapuszcza się w odosobnioną dzielnicę Barcelony, pełną opuszczonych alejek, zaułków, gdzie stoją ukryte domy jak z baśni. Chce uciec od szarzyzny dnia codziennego. Tutaj spotyka troszkę starszą od siebie Marinę, córkę sławnego niegdyś portrecisty i śpiewaczki operowej. Podczas wspólnego wypadu na cmentarz, Óskar i Marina widzą kobietę w czerni. W ostatnią niedzielę każdego miesiąca punktualnie o dziesiątej odwiedza bezimienny grób, na którym wyrzeźbiony jest dziwny symbol – motyl o rozłożonych czarnych skrzydłach. Dwójka przyjaciół podąża jej śladem. Od tej chwili nic już nie będzie takie jak kiedyś. Zaczynają się dziać rzeczy dziwne. Akcja zaczyna biec dwutorowo. Z jednej strony poznajemy coraz więcej szczegółów z życia Mariny i jej ojca, z drugiej zaś pojawiają się dziwne osoby, mają miejsce bolesne i niebezpieczne wydarzenia, które swój początek mają w przeszłości. Tam też tkwi rozwiązanie zagadki.

Już okładka książki ma w sobie coś mrocznego i w pełni oddaje klimat powieści. Jest tajemniczo, niesamowicie. Wiele scen rozgrywa się o zmierzchu, w nocy, lub o świcie, kiedy Barcelona spowita jest w tak charakterystycznym welonie mgiełki. To dziwna mieszanka. Wydawca nawiązał w recenzji okładkowej do Frankensteina. Tymczasem mi po głowie chodzą jeszcze powieści Verne’a i sióstr Bronte. Kilka razy i mnie udzielił się nastrój grozy. Choć nie raz kiwałam z niedowierzaniem głową – Nie, Zafón – tu przesadziłeś. Nie zapominajmy o tym, co napisałam na początku. Traktuję tę powieść jako rozgrzewkę przed kolejnym etapem kariery pisarskiej, kiedy to Zafón napisze powieści, które uczynią go jednym z najbardziej uwielbianych pisarzy. Myślę, że młodemu (dojrzałemu!) czytelnikowi książka spodoba się, a kto wie, może zachęci do sięgnięcia po inne książki tego autora. Ja już  się cieszę na audiobook Cień wiatru, który czeka w kolejce na półce (dla dorosłych). W każdym razie ręczę, że jak starsza pociecha zachwyci się Mariną, już nigdy nic nie będzie takie jak kiedyś. W doborze lektur również.

wiek 14+

Wydawnictwo MUZA

środa, 15 października 2008
Don Kichot z Manczy

W pewnej miejscowości w okolicach Manczy, której nazwy nie mam ochoty sobie przypominać, żył nie tak dawno pewien szlachcic...- Don Kichot z Manczy, wydany już jakiś czas temu przez Inwestycje, jest książką skierowaną dla dzieci- według mnie cudowny pomysł- klasyka literatury opracowana niezwykle starannie właśnie dla młodszych odbiorców. Od momentu wydania pierwszej części historii "Przemyślnego szlachcica Don Kichota z Manchy", a miało to miejsce roku pańskiego 1605, jej popularność nie słabnie. Kolejne wznowienia, filmy, bajki, sztuki teatralne, ba- piosenki- świadczą tylko o jej nieśmiertelności. Myślę, że nie ma potrzeby rozpisywania się na temat treści, bo i któż nie zna błędnego rycerza, który walczył z wiatrakami i układał wiersze dla swojej pięknej Dulcynei z Toboso. Teraz mają okazję poznać go nasze dzieci- oczywiście w uproszczonej wersji pozwalającej zrozumieć kilkusetstronicowe dzieło- Omawiana lektura to starannie przygotowany wybór sekwencji z oryginalnej powieści, z dużymi literami- do łatwiejszego czytania, a do tego ciekawa rzecz również do oglądania- bowiem ilustrator, Antonio Albarran połączył tutaj liczne fotografie miejsc, w których przebywał Don Kichot z zabawnymi ilustracjami, co daje zaskakujący efekt i pozwala przenieść się czytelnikowi w czasie i przestrzeni.

Przyznaję- kiedy kilka lat temu zobaczyłam tę książkę w księgarni- była to miłość od pierwszego wejrzenia- no cóż mole książkowe tak mają:) A że był to akurat grudzień- książka powędrowala pod choinkę dla mojej chrześnicy Wiktorii. Dziś przyznaję, że jest to książka, którą bardzo chętnie podarowałabym również mojemu synkowi- być może zachęciłaby go do sięgnięcia w przyszłości po oryginał?

Znalazłam jeszcze jedną ciekawą pozycję o Don Kichocie dla dzieci, tym razem wydaną przez Muchomora. Komu znane jest nazwisko Ericha Kastnera (35 maja albo jak Konrad pojechał konno do mórz południowych, Emil i detektywi, Ania czy Mania), ten może być pewien, że to kawałek dobrej lieratury dla dzieci. Autor opowiada dzieje Don Kichota własnymi słowami, ciekawie i z humorem przybliża dzieciom postać nieprawdziwego rycerza. Piękne, przypominające dzieła J.M. Szancera ilustracje Horsta Lemke i doskonałe tłumaczenie Emilii Bielickiej wspaniale odtwarzają sylwetkę najsłynniejszego hiszpańskiego szlachcica.