Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: literatura angielska

środa, 07 grudnia 2011
Powiastki Beatrix Potter

Czytanie tej książki celebrowaliśmy, jak mało co. Czytaliśmy poszczególne powiastki – poznawaliśmy ich bohaterów – jakże różnych. Każda historia to kilkanaście małych rysuneczków, raz kolorowych, raz czarno-białych. Teksty krótkie, przełożone z niezwykłą dbałością o każdy szczegół. Na obrazkach wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Właśnie Piotruś Królik przeciska się pod sztachetami płotu pana McGregora, za chwilę raczy się słodkimi i świeżymi marchewkami. Dzieci wodzą nosami po kartkach, zatrzymują się, czytanie trwa długo – ale tak właśnie lubię. Kocham – widzieć zachwyt w małych oczach nad książką. Zachwyt – zresztą nie tylko w oczach dzieci. Jakiś czas temu, gdy byliśmy w bibliotece, panie powiedziały tajemniczo: Pokażemy coś. I co wyciągnęły? Powiastki. Musielibyście widzieć radość tych pań, że nareszcie ta książka jest dostępna dla wszystkich. Bo tej książki nie można czytać się ot tak sobie. Zaraz pojawia się też apetyt na coś więcej – dzieci obejrzały udaną wersję DVD z kreskówkami: Świat Królika Piotrusia i jego przyjaciół, mama czyli ja – film Miss Potter z 2007 roku z Renée Zellweger w roli głównej. I tak jak bajkową wersję uważam za udaną, tak film ….hm. Owszem podobał mi się, ale liczyłam na coś więcej. Ale nadal celebrowałam. Szukałam informacji na temat autorki i jej książek. Zresztą celebruję nadal, bo książka leży na nocnym stoliku i zawsze do niej z wielką przyjemnością wracam. Dla dzieci (szczwane sztuki) to doskonała okazja, by się wkulnąć do wielkiego łóżka i wspólnie poczytać. Bo Powiastki należą do lektur familijnych – niezwykle ciepłych, przyjaznych dziecku. Zwierzęta to tylko pretekst, by przekazać najmłodszym prawdę o życiu i świecie. I kogóż my tutaj mamy?

 

Myli się ten, kto myśli, że świat Beatrix Potter to świat tylko i wyłącznie okładkowego Piotrusia Królika. Są też Wiewiórek Orzeszko, Beniamin Truś, Panna Tycia Myszko, Grzeczny Prosiulek, Krysia Pstrysia, Panna Mopcia, Kaczka Tekla Kałużyńska. Czy to nie pyszne imiona? To naprawdę duża zasługa pary tłumaczy: Małgorzaty Musierowicz i Jacka M. Stokłosy. Zresztą przekład polski cudnie oddaje atmosferę wiktoriańskiej Anglii. Któż dziś mówi trzewiki, rondle, gorsy od koszuli, gmerać? W Krawcu z Gloster poczułam się tak, jakbym naprawdę odwiedziła XIX-wieczny zakład krawiecki, gdzie co chwila padają dziwaczne słowa: żabot, surdut z wyłogami, atłas, lustryna, haftki, kamizelka zdobiona gazą, przędza.

Świat, którego już nie ma znajdziecie też na wspaniałych ilustracjach autorki. Ponoć B. Potter na początku upierała się przy czarno – białych obrazkach, gdyż dzięki nim książeczki miały być tańsze.  Kolorowe mają naprawdę dużo uroku – nie wyobrażam sobie inaczej. Znajdziecie na nich przede wszystkim przyrodę, zadbane ogrody – rabaty kwiatów i grządki z warzywami, las, bagna, jeziora. Ja podpatrywałam wnętrza – szerokie białe parapety wyściełane tkaniną – dla wygody, by można było na nich usiąść, małe okna poprzecinane szprosami i przystrojone atłasowymi lambrekinami, kamienne kominki, wysokie listwy podłogowe. A kuchnie Mrusi, Tabity Raptusińskiej, Kici, panny Ogonek? Hm…marzenie – te drewniane szafki z licznymi schowkami, półeczki z białą porcelaną, moździerzem, zegarami ściennymi. Cudne stroje bohaterek: sukienki obszyte kordonkiem, czepce, kokardy, śnieżne fartuszki. Dzieci bardzo lubią bohaterów – zwierzątka. Gdzieś tam pod skórą tych wszystkich króliczków, gąsek, jeży, wiewiórek są one same. Ze swoim poczuciem humoru, uporem, chochlikiem w oku, swawolą, lekkomyślnością, skłonnościami do niesubordynacji i żartów. Na przeżyciach i doświadczeniach bohaterów z tej książki mogą nauczyć się wiele. Co jest dobre a co złe. Są działania – są konsekwencje. Czasem dla co niektórych – dosyć bolesne.

 

Książka zawiera 23 powiastki oraz 4 utwory publikowane po raz pierwszy: Trzy myszki, Stara Przebiegła Kotka, Lis i Bocian i Gwiazdkowe przyjęcie królików. Początek to oczywiście Piotruś Królik – rok 1902. Bo przecież od niego się wszystko zaczęło – ponoć trwało dosyć długo znalezienie pierwszego wydawcy Powiastek, czyli małych cieniutkich książeczek obrazkowych. Takie to były czasy – kogo obchodziła książka dla dzieci, w dodatku obrazkowa, w dodatku z jakimiś tam zwierzętami, w dodatku napisana przez kobietę. Każda powiastka zaczyna się krótkim wprowadzeniem: O tej książce. Krótko podane są okoliczności powstania tekstu i ilustracji. Z tej części książki można dowiedzieć się wiele na temat autorki, jej życia prywatnego i jej upodobań – często zresztą ekstrawaganckich.

Powiastki mają swoich wiernych fanów, do których dołączyliśmy również my. Polecam na prezent pod choinkę – zadowolenie obdarowanego – gwarantowane.

 

Artykuł w Wysokich Obcasach o autorce

Krawiec i jego kot - nasza półeczkowa recenzja

Rozkoszna praca - wywiad z Małgorzatą Musierowicz

Wiek 3+

Wydawnictwo Wilga.



czwartek, 14 lipca 2011
Elmer - David McKee

Słonie są szare. Ich pomarszczona skóra ma specyficzny odcień szarości, który chyba spokojnie mogę określić jako szary słoniowy. Tymczasem w stadzie żyje Elmer – słoń kolorowy i w dodatku w kratkę. I to tak bardzo kolorowy, że można od patrzenia na niego  dostać oczopląsów: fioletowo – biało – niebiesko - różowo – zielono…. Oj – długo by wymieniać. Ta inność Elmera nie daje mu spokoju, spędza sen z powiek – Elmer chce być taki jak jego przyjaciele – chce być zwykłym, niczym nie wyróżniającym się szarym słoniem. Pewnego dnia postanawia to zmienić. W tym celu udaje się w jedno miejsce w dżungli, gdzie rośnie krzew z owocami w kolorze… słoniowym. Turla się w tych owocach, tarza aż do skutku. Jego skóra wygląda jak skóra innych słoni. Jest takim słoniem jak inni członkowie jego stada – szarym, zwykłym….może nawet nijakim i na pewno nudnym. Ale tylko do pierwszego deszczu. Na całe szczęście….

Elmer zachwyca – wspaniałymi ilustracjami i mądrym przesłaniem. Inność jest trudna. Bo łatwiej jest wtopić się w tłum, w stado i niczym się nie wyróżniać. Inne szare słonie to … słonie jak wszystkie inne. Kiedy Elmer kroczy przez dżunglę –  zwierzęta od razu go rozpoznają i wołają – Dzień dobry, Elmer! Inność jest wyzwaniem – i Elmer temu sprostał. Pogodził się ze swoim wyglądem, mało tego – zrozumiał, że ta jego inność może być darem dla innych, może wzbogacać, może dawać, może skłaniać do śmiechu i zabawy. Książka może być punktem wyjścia do rozmów na temat bycia innym, o plusach i minusach takiego stanu rzeczy, o akceptacji innych i samoakceptacji, w końcu o dawaniu siebie innym i czerpaniu garściami z doświadczeń innych ludzi i istot. Jest tyle możliwości, by czytać tę książkę – wspaniałe ilustracje wręcz zmuszają by dopowiadać historię po swojemu, tworzyć własne dialogi. Opowieść pełna optymizmu, z ważnym przeslaniem dla małych czytelników – uczy, że bycie innym wcale nie oznacza – gorszym. Dzięki temu nasze życie i innych może być o wiele bogatsze.

Wiek 3+

Grupa Wydawnicza Publicat



środa, 06 lipca 2011
Gałka od łóżka - Mary Norton/ J.M. Szancer

 

Książkę kupiłam za grosze na allegro – a dokładniej za 7 złotych:)) Smakowity kąsek, biorąc pod uwagę fakt, że nowe wydanie jest kilka razy droższe. Zachęcam do szperania po aukcjach.  Co ciekawe - pamiętam, że ta lektura gdzieś się przewijała na bibliotecznych półkach, ponieważ w głowie pozostała mi charakterystyczna zielonkawa okładka, ale jakoś nam było do siebie nie po drodze. Po latach okazało się, że niestety w bibliotece starej już nie ma, a nowej – jeszcze nie ma. A zainteresowałam się nią ze względu na ciekawą serię Dwóch Sióstr Mistrzowie Ilustracji, która odkrywa na nowo prawdziwe skarby. W Gałce od łóżka mamy trójkę rodzeństwa – Kasię, Pawełka i Karolka oraz tajemniczą czarownicę, która ma niewiele wspólnego ze stereotypowymi czarownicami znanymi z innych bajek, mianowicie pannę Price. A wszystko zaczyna się w czasie pewnych wakacji na prowincji, daleko od Londynu, w domu starej ciotki. Nieszczęśliwy wypadek na miotle, ciekawość dzieci, a w szczególności małego Pawełka sprawiają, że zaczynają dziać się rzeczy osobliwe. Dzieci przypadkowo odkrywają tajemnicę sąsiadki, a ta, by mieć pewność, że tajemnica nie zostanie ujawniona, robi z trójki rodzeństwa … swoich zakładników. Sprawia, że dzieci dostają w swoje ręce coś w rodzaju atrakcyjnej łapówki, której utrata byłaby dla nich bardzo bolesna. Jeśli tylko pisną choć słówko – gałka od starego żelaznego łóżka, której przekręcenie powoduje, że można przenosić się w najodleglejsze strony świata, straci swą moc. Niespieszna narracja, rozbudowane dialogi, bez tej całej pogoni za jakimiś efektami specjalnymi. Warto dać jej szansę, szczególnie pierwsze strony trochę zniechęcają, z których dowiemy się co, gdzie i jak. A to trwa i trwa – dzieciaki zaczynają się kręcić w łóżkach i wykrzywiać nosy,  a potem już zaczyna się dziać wiele dobrego i ciekawego. Ilustracje Jana Marcina Szancera – ja lubię i to bardzo.


Jako ciekawostkę dodam, że z serii Mistrzowie Ilustracji udało nam się w podobnych cenach zakupić: Klementyna lubi kolor czerwony i Joachim Lis detektyw dyplomowany. Siostra jest szczęśliwą posiadaczką Babci na jabłoni za…. bagatela … 5 złotych. Dochodzi jeszcze cena przesyłki, ale razem z nią  i tak opłaca się kupić. Cudnie się czyta te ceny przy książkach, gdy w księgarniach – te nowe szaleją jak tornado:(((


Wiek 6+

Mój egzemplarz wydany został przez Naszą Księgarnię. Po latach książkę wznowiło wydawnictwo Dwie Siostry.



niedziela, 26 czerwca 2011
Koszmar stracharza - Joseph Delaney

Trzeba było czekać prawie rok na kolejną część przygód Toma Warda i jego mistrza stracharza. Właśnie wrócili z Grecji, gdzie walczyli z wiedźmą Ordyną. W ich rodzinnych stronach panuje wojna, obce wojska pustoszą wioski, palą, łupią. Nie oszczędzili również domu stracharza. Nawet bogin, pilnujący domostwa, uwięzionych wiedźm i ksiąg, niczego tu nie wskórał. Stracharz podejmuje decyzję o wyjeździe na wyspę Mona, która, o czym nie wiedzą nasi bohaterowie, jest terroryzowana przez szamana. Mistrz i jego uczeń znów będą musieli podjąć walkę ze złem. Na wyspie czeka ich jeszcze jedna niemiła niespodzianka – Koścista Lizzie, do tej pory uwięziona przez starego Gregory’ego, też znalazła schronienia na wyspie. Za lata spędzone w dole będzie chciała się zemścić na stracharzu i jego uczniu.

To już siódma część Kronik Wardstone. Na każdą czekam z niecierpliwością. Mimo że wiele można przewidzieć, historia wciąga, a ciekawość – co będzie dalej, każe sięgać znów po nową książkę. Kroniki Wardstone to taka mieszanina baśni, legendy, horroru, dobro walczy ze złem – po tylu częściach można być pewnym, że dobro, które ucieleśniają Tom i stary Gregory, jest tu górą. Podoba mi się ta historia o siódmym synu siódmego syna. Dla osób, które zaczynają przygodę z tą serią jest na początku wprowadzenie – Kto jest kim. I tak jak na początku serii byłam pewna, że nie trzeba sięgać po wcześniejsze części, bowiem  w treści zawsze pojawiało się krótkie streszczenie, naświetlenie problematyki, tak przy każdym kolejnym późniejszym tomie mam inne zdanie. Nagromadziło się już tyle informacji, postaci, narrator nawiązuje do pewnych zdarzeń, nazwisk  z przeszłości – dziwne by było rozwiązanie, gdyby autor wszystko wyjaśniał, tłumaczył na nowo. Stąd moja zachęta, by sięgać po inne wcześniejsze części.

Już sam tytuł wskazuje na to, że nie jest to książka dla dzieci, mimo że na okładce widnieje informacja – 10+. Koszmary – jakiekolwiek, kogokolwiek, demony, wiedźmy, stwory mroku itp. w dość mrocznej otoczce, nie są odpowiednie  dla młodszego czytelnika. Nie tylko ta część – cała seria. Polecam ją dla młodzieży i starszych czytelników. Najlepiej od gimnazjum w górę.

Wiek 13+

Wydawnictwo Jaguar

niedziela, 20 marca 2011
Tajemniczy ogród - Frances Eliza Hodgson Burnett/ Alicja Rybicka

Czytamy Tajemniczy ogród. Pomyślałam – spróbuję. Oczywiście, na początku były protesty. Ogromne. No tak, okładka z kwiatkiem musi być dla dziewczyn. Ok, poszliśmy na kompromis. Najpierw poczytałam to, co moje Starsze Dziecko wybrało dla siebie, potem moją książkę. Moja teraz wygrywa. I to jak. Dziecko leży, ma zamknięte oczy.

- Tomciu, jutro poczytamy, bo już zasypiasz.

- Nie, mama, czytaj daaaaalej – To jego daaaaalej rozpływa się rozciapciane w jakimś niebycie, dziwacznie się ciągnie jak mleczna krówka - ciągutka. Od czasu do czasu maślankowate oczy – Ale czytaj dalej… - jeszcze krótka kontrola, czy mama aby nie zamierza zamknąć książki…. Nie, nie to wcale nie zasypianie nad nudną lekturą. To raczej czytanie w nieskończoność, bo kiedy kończy się jeden dłuuuugi rozdział, to zaraz jest apetyt na kolejny. Mary usłyszała płacz dziecka – ciekawe kto to taki, a tu koniec. No więc czytamy dalej i dalej…

Wybornie czyta nam się tekst spolszczony na nowo przez Pawła Beręsewicza (tak, tak – tego Pawła Beręsewicza od Ciumków) Jego doświadczenie z książką dla dzieci od razu się wyczuwa. Trzeba też zwrócić uwagę na ilustracje Alicji Rybickiej. Z jednej strony – sceny rodzajowe adekwatne do tego, co akurat dzieje się w powieści, z drugiej ilustracje roślin stylizowane na karty florystyczne w klimacie vintage, charakterystyczne dla końca XIX wieku.

Czy jest ktoś, kto nie zna Tajemniczego ogrodu? Książki, filmu? (Choć zawsze będę się upierała, że książka najlepszą ekranizacje zostawia w tyle). Dla tych, którzy jednak nie znają: Mary Lennox po śmierci rodziców przyjeżdża do Anglii, do domu swego wuja. Dziewczynka  jest nieznośną pannicą, ma fochy i myśli, że cały świat musi się kręcić wokół niej. W domu wuja jednak nikt za bardzo się nie przejmuje jej humorami i pozostawia się ją samej sobie. Posiadłość, położona na wrzosowiskach, jest bardzo tajemnicza. Pewnego dnia Mary słyszy w nocy przeraźliwe krzyki. Od tej pory będzie chciała rozwikłać tę zagadkę - tę i jeszcze dziwnego ogrodu otoczonego wysokim porośniętym murem. Książka pokazuje zmiany jakie zachodzą w osobowości  panienki. Z rozkapryszonej dziewczynki przeistacza się w osobę o wrażliwym sercu, dobrą, przyjazną, życzliwą. To książka o marzeniach, dobrym świecie i cudownych ludziach.

Wydawnictwo Skrzat

wtorek, 18 stycznia 2011
Wcale nie jestem śpiąca i nie chcę jeszcze iść spać! - Lauren Child

Najbardziej na świecie lubię Lolę – mój Młodszy sparafrazował słowa głównej bohaterki z innej części - o śniegu. I tak naprawdę raczej nie lubi Loli najbardziej na świecie, bo gdy go obserwuję, to tak bardzo jest zajęty swoimi Bardzo Ważnymi Sprawami, że o Loli w ciągu dnia nie pamięta. Dopiero jak czas do łóżka – lubi Lolę najbardziej, bo daje tym samym do zrozumienia, że bez niej ani rusz. (No cóż matka, musisz wbić sobie do głowy, że pojawiają się pierwsze kobiety – ups - kobietki w życiu mojego syna) A Lola jest naprawdę niesamowita - jak rozpakowuje Charliemu prezenty urodzinowe, przygotowuje różowy – różowiasto kiczowaty lukier na babeczki (też inny odcinek). I jak nie chce iść spać. Bo Lola, tak jak mój Mikołaj, nie cierpi wieczornego hasła: Do łóżek!!! Właśnie wtedy ma najwięcej rzeczy do zrobienia - rysowanie, wycinanie, skakanie, kręcenie hula - hopem, i gadanie i gadanie. Wypisz wymaluj moje dziecko. Ociąga się (Mikołaj ucieka, chowa się w kątki – zakątki) i wymyśla: a to tygrysy chcą mleka truskawkowego, a to lew zabrał jej szczoteczkę do zębów, a to piżama należy do dwóch tańczących piesków, a w wannie zażywają kąpieli wieloryby. Skąd jej się to bierze? Na wszystko ma czas, i gada, gada, gada. Ta i inne części są cudowne – tyle w nich humoru, który maluchy od razu łapią i śmieją się, i śmieją, że aż strach. I ten starszy brat – taki dobry, wyrozumiały, opiekuńczy. Żyć nie umierać. Mamy na naszej półce kilka książek z serii o tym niesamowitym rodzeństwie. Tak się zastanawiam – czy oni się kiedykolwiek pobiją;) To tak między nami, bo dla moich maluchów taaaaaki przykład zgranej pary to sam miód. Lolę i Charliego czytamy hurtowo – co najmniej dwie, trzy książki od razu. Zawsze jest wesoło i gwarno, bo dzieci znają dialogi na pamięć i je wyprzedzają. Gdy czasem zmieniam tekst z przekory, to zaraz słychać oburzenie, że przecież ONI powiedzieli inaczej. Ilustracje autorki to frywolna, zwariowana kreska, która świetnie odzwierciedla wszystkie miny  i nastroje (zazwyczaj niecierpliwej) Loli i miny (zazwyczaj cierpliwego) starszego brata. Kolorowo, czasem pstrokato, że oczopląsów można dostać. Super.

-W łóżku Charliego leży hipopotam.

-Mamo, hopipotam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina

poniedziałek, 20 grudnia 2010
Paddington zwiedza miasto - Michael Bond/ R.W. Alley

Po dłuższej przerwie znów gościmy na jednej z najsłynniejszych ulic Londynu: Windsor Gardnes numer 32, gdzie u państwa Brown zamieszkuje Miś Paddington, gość z mrocznych zakątków Peru.

Tym razem pan Gruber, przyjaciel misia, zabiera go na wycieczkę po mieście. I jak to z Paddingtonem zwykle bywa, pewnie znów stanie się coś … nieoczekiwanego, zaskakującego i śmiesznego. W czerwonym kapeluszu z wielkim rondem, niebieskim płaszczyku, z walizką pełną ulubionych kanapek z marmoladą (bez tego ani rusz), z parasolem – o ten Paddington to ma nosa, obaj panowie wyruszają w drogę. A jak zwiedzać Londyn, to najlepiej słynnym czerwonym wycieczkowym autobusem bez dachu.

-Pewnie kierowca przez przypadek wjechał pod zbyt niski wiadukt – wykrzyknął [miś]

Kto zna Paddingtona, ten wie, że miś ma wielkie szczęście do nieszczęść mniejszych i większych, które pojawiają się ni stąd ni zowąd. Więc najpierw chmara turystów, która dosłownie oblepiła bogu ducha winnego Paddingtona, potem dziwna heca z wskakiwaniem i wyskakiwaniem z autobusu, wreszcie straszny rozgardiasz w tłumie rozfotografowanych i rozgadanych turystów. Tego było już za wiele dla biednego misia, który poczuł ulgę w zaciszu kawiarnianego stolika. Ale czy to koniec kłopotów sympatycznego czworonoga?

Miś Paddington to legenda. Znalazł się na świecie przez przypadek. Autor podarował swej żonie pluszowego misia, którego imię pochodzi od nazwy londyńskiej stacji metra. Potem powstała książka. I choć minęło ponad 50 lat od wydania pierwszej historyjki o misiu, ten nadal jest wizytówką miasta. I mimo, że jak sam mówi, jego ojczyzną jest dalekie i egzotyczne Peru, sam miś jest bardzo angielski. Już sam jego ubiór – akurat w sam raz na kapryśną pogodę na Wyspach. Turystyczna starszyzna chce do królowej do pałacu Buckingham, dzieciarnia na stację Paddington. Paddington promuje miasto, które też jest obecne w tej części. Rozpoznajemy je na widoczkach, które pokazuje towarzysz wycieczki misia Paddingtona. Książka kolorowa. Miłośnicy tej kultowej postaci będą ukontentowani – ilustracji sporo. Lektura dobra dla dzieci wprawiających się czytaniu – tekstu w sam raz, aby nie zniechęcić i duża czcionka. Do tej pory na świecie wydano ponad 35 mln książek o Paddingtonie. W Polsce można uczyć się z nim angielskiego na stronie http://www.paddington.com.pl/ Działa też Klub Misia Paddingtona, a w warszawskim zoo jest prawdziwy Miś Paddington, który ma aż dwóch ojców chrzestnych – zostali nimi Wojciech Mann i Michał Rusinek, tłumacz przygód Paddingtona.

Rzeźba przedstawiająca Misia Paddingtona na stacji Paddington w Londynie. [Źródło - Wikipedia]

Wiek 3+

Wydawnictwo ZNAK

piątek, 26 listopada 2010
Ale to są przecież moje urodziny - Lauren Child

Tę serię bardzo polubił mój mały Mikołaj. Ostatnio czytaliśmy hurtem, to, co już stoi na półce i nowe o urodzinach Charliego. Akurat dobrze nam się przydarzyło, bo i u nas były urodziny, tyle, że młodszego brata. I u nas były kłótnie - kto rozpakowuje prezenty, kto zdmuchuje świeczki. W każdym razie każde z moich dzieci ma w sobie coś i z Loli i tego starszego, opanowanego brata (choć tutaj Charlie naprawdę miał dość i każde z moich dzieci doskonale go rozumiało, choć i doskonale rozumiało Lolę). Charlie przygotowuje się do swojego przyjęcia urodzinowego. I Lola przygotowuje się do przyjęcia urodzinowego brata. Tyle, że każde z nich ma swoją wizję tej uroczystości. Z jednej strony ma być potwornie potworzasto i strasznie, a z drugiej – różowo, lukrowo, czyli słodko. Czy to się da pogodzić? Zapewniam, że da, a zakończenie zaskakuje jak nic, choć mój Tomek, przedszkolny starszak, zarzekał się na wszystkie świętości, że on naprawdę nie cierpi różowego koloru. Choć przypuszczam, że jak nic wciągnąłby babeczkę z lukrem a’la Lola. Bardzo udana seria, ze świetnymi ilustracjami – kolażami. Zwariowana kreska, dużo kolorów, humor, i mądre przesłanie podane w bardzo mądry sposób. Super.

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina

niedziela, 31 października 2010
Córka Lichwiarza - V.A. Richardson

Jakiś czas temu pisałam o pierwszej części Sagi Rodu Windjammerów. Czarna Perła bardzo mi się wtedy spodobała. Podobnie jest z drugą częścią: Córka Lichwiarza.

Jeśli chcecie przenieść się do XVII wieku – polecam tę pełną przygód awanturnicza powieść dla młodzieży. Na barkach młodziutkiego Adama ciąży odpowiedzialność za losy rodziny, kiedyś bardzo bogatej i cieszącej się w Amsterdamie wielkim poważaniem. Na pokładzie okrętu „Draco” – niezrealizowanego marzenia nieżyjącego ojca, chłopak udaje się w ryzykowną podróż przez ocean. Stawka jest wielka – honor, pieniądze, los najbliższych. Pierwszoplanową rolę odegra tu przede wszystkim Jade von Helsen – tytułowa córka lichwiarza, która pokazuje pazurki swemu ojcu, nieprzyzwoicie bogatemu bankierowi. Przygody przygodami, jednak świetnie ukazane zostały tu właśnie relacje – córka – ojciec. Wygórowane ambicje ojca i bunt nastolatki. Dobra książka dla młodzieży. Polecam całą Sagę.

Recenzja Czarnej Perły

Wiek 12+

Wydawnictwo Jaguar

 

niedziela, 24 października 2010
Wyspa Skarbów - R.L. Stevenson/ Łukasz Ryłko

 

Piętnastu chłopów na Umrzyka Skrzyni –

Jo-ho-ho! I butelka rumu!

Diabli i trunek resztę bandy wzięli.

Jo-ho-ho! I butelka rumu!

Skrzat uparcie wznawia starą, sprawdzoną klasykę. I trzymam za Wydawnictwo kciuki, bo warto sięgnąć po książki, kiedyś niezwykle popularne, uwielbiane wręcz. Temat powieści jest wiecznie żywy. Świadczą o tym liczne kolejne wersje filmowe, słuchowiska, wznowienia książek. A ta po raz pierwszy ukazała się  w odcinkach w latach 1881-1882 w czasopiśmie dla młodzieży. Jako książka Wyspa pojawiła się po raz pierwszy w roku następnym w Anglii i od razu zachwyciła krytykę i czytelników. Ponoć wszystko zaczęło się od mapy – podczas szarych i deszczowych dni, których w Szkocji nie brakuje, kiedy to Stevenson narysował dla swojego przybranego syna mapę z wyspą, na której piraci rzekomo ukryli skarb. To była inspiracja – rysunek z naniesionymi na nim licznymi szlakami, tajemniczymi znakami, portami, zatoczkami, tak podziałał na wyobraźnię  pisarza, że nie pozostawało nic innego, jak siąść do biurka i chwycić za pióro.

Wyspa Skarbów to opowieść Jima Hawkinsa. Zaczyna spisywać swoje dzieje w roku Pańskim 17…. Cofa się do czasów swego dzieciństwa, kiedy to do gospody jego ojca „Pod Admirałem Benbow”, przybywa osobnik dość dziwny – stary marynarz, którego chłopiec nazywać będzie kapitanem. Czas pokaże, że od tego momentu nic już nie będzie takie jak dawniej, a życie chłopca zaowocuje w przygody i momenty pełne niebezpieczeństw.  Po śmierci kapitana, chłopiec staje się posiadaczem mapy Wyspy Skarbów, którą będzie chciał odnaleźć ze swoimi przyjaciółmi.

Czy w dzisiejszych czasach piraci mogą jeszcze zafascynować małych czytelników?  Warto spróbować – to coś zgoła innego niż film Piraci z Karaibów, który dla wielu (niestety) dzieci stał się synonimem przygody, piratów i tajemnicy. A tych w książce Stevensona nie brakuje. Widzę, jak książka podoba się mojemu Tomkowi – jeszcze trochę i zaczniemy czytać. Analizuje obrazki, pirackie gęby, szczegóły w budowie okrętu, dopytuje się o obyczaje pirackie, Jolly Rogera. I choć raczej unikam podziału na książki dla chłopców i dla dziewczynek, to śmiem twierdzić, że to jednak męska książka. Wyspę skarbów można czytać już siedmiolatkowi. Podkreśliłam – czytać. Nie zostawiałbym tak młodego czytelnika sam na sam z tą książką. Patrząc na datę pierwszego wydania, nietrudno zauważyć, że książka jest pisana innym językiem. Nie pomogą najnowsze przekłady, które mogą wprawdzie unowocześnić język sprzed ponad wieku, ale nie zadecyduje to o tym, że młody człowiek sam przebrnie przez książkę. Kiedyś, gdy nie było telewizji, komputera, ludzie potrafili zachwycić się opisami scen, przyrody, osób. Dziś na to wszystko po prostu brakuje nam czasu i zwykłej ludzkiej cierpliwości. A co ma powiedzieć małe dziecko, dla którego ta książka czytana w samotności będzie po prostu za trudna. Zachęcam zatem do czytania i do powrotu, a być może odkrycia starej klasycznej powieści awanturniczej.

Nowa wersja to kolejny ilustratorski eksperyment – w tym przypadku powierzono losy Jima Hawkinsa Łukaszowi Ryłce, autorowi ilustracji do komiksów i Przygód Kłopotka. Zrobił to dobrze – klasycznie, z nutką swawoli i przekory. Fajnym pomysłem było umieszczenie na każdej stronie u góry białej czaszki i skrzyżowanych piszczeli – symbolu piratów. Można odnieść wrażenie, że czyta się faktycznie jakąś tajemną księgę, tu pamiętnik.

Jestem ciekawa, czy wiecie jaka jest różnica między korsarzami a piratami. W książce Stevensona można znaleźć oba określenia. A różnica jest istotna.

Mimo, że i mi również podoba się wizja pirackiego świata Łukasza Ryłki, to z wielką przyjemnością pokażę Wam ilustracje do książki z epoki.


[Georges Roux (1850-1929)]


Piętnastu chłopów na Umrzyka Skrzyni –

Jo-ho-ho! I butelka rumu!

Diabli i trunek resztę bandy wzięli.

Jo-ho-ho! I butelka rumu!


Wiek 7+

Wydawnictwo Skrzat

 
1 , 2 , 3 , 4