|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: nauka
niedziela, 29 kwietnia 2012
Przyroda w 3D - Claire Bampton/ il. Mick Posen
Wymiary książki: 27,5 cm x 29 cm
Wymiary książki 25,5 cmx 29cm Jako że jestem mamą – (trochę) konserwatystką i zawsze długo trwa zanim zaakceptuję te wszystkie super wynalazki i nowości, to jednak szybko polubiłam książki w 3D. (W kinie zdecydowanie przychodzi mi to trudniej – wolę jednak kino tradycyjne :) A tu, gdy jeszcze widzę, jak moje dzieci na długo przepadają z tymi książkami po różnych kątach, że trzeba je potem odkopywać z poduch, to tym bardziej się cieszę – bo to strzał w dziesiątkę. Spotkać się oko w oko z niebezpiecznymi zwierzętami, albo doświadczyć dinozaura żyjącego przecież miliony lat temu – to jest dopiero przeżycie. Niewątpliwie zaletą obu tytułów są właśnie wielkie rozkładane modele przestrzenne – na każdej kolejnej rozkładówce wyrasta zwierz: olbrzymi ptasznik kędzierzawy, jaguar, który bezszelestnie tropi swoje ofiary, jaszczurka zwana smokiem, wąż psiogłowy – zielony myśliwy lasów równikowych, cudowronka z nastroszoną kryzą (Tajemnice natury), wielki pasibrzuch – Brachiozaur, mocarny zabójca – Tyranozaur, podniebny olbrzym – Kecalkoatl, 9 -metrowy Stegozaur (tutaj zdecydowanie mniejszy (Dinozaury). W książkach znajdziecie również wiele ciekawostek dotyczących poszczególnych zwierząt, przyrody, również innych istot, które są na mniejszych ilustracjach. Na pewno spodobają się ruchome ilustracje, zakładki – które wprawiają w ruch świat przyrody. Teksty są bardzo przystępne i na tyle długie, żeby zainteresować, a nie znużyć. Przy poruszaniu całą książką dzieci mogą zaobserwować, jak działała szczęka dinozaura, jak machał olbrzymimi skrzydłami Pterozaur, jak walczyły ze sobą Pachycefalozaury, albo jak szykuje się do skoku jaszczurka. Bardzo ciekawa lektura nie tylko dla najmłodszych. A jakie są emocje, gdy podczas entego czytania dzieci nagle stwierdzają, że odkryły coś nowego – co do tej pory uszło ich uwadze. To są naprawdę przeżycia.
Wiek 4+ Wydawnictwo Wilga
piątek, 17 lutego 2012
Interaktywny atlas kosmosu - praca zbiorowa
Kosmos interesuje najmłodszych. Patrzą w niebo i się zastanawiają – jak tam w górze jest, jak daleko do gwiazd, Słońca, Księżyca. Pojawia się tyle pytań. U nas było ich wiele w związku z tematem Kosmos – w przedszkolu – o czym już pisałam niedawno. Atlas pomógł lepiej zrozumieć tematykę – choć na pewno nie są to rzeczy łatwe, pełno tu specyficznych pojęć, nie wszystko można ot tak ogarnąć dziecięcym rozumem. Jedno jest pewne – ziarno zostało zasiane, ciekawość rozbuchana do granic możliwości. I jestem pewna, że książka nam jeszcze posłuży przez długie lata. Już sama okładka zachęca, by zajrzeć do środka. Wiadomo, dzieci lubią dotykać, macać, nadusić. W okładce jest okno w kształcie elipsy, a w nim wypukły Układ Słoneczny. Olbrzymie pomarańczowe Słońce - i mniejsze i większe krągłe planety. To Ziemia jest taka mała! A Merkury całkiem malutki, i Mar teżs. A Jowisz i Saturn olbrzymie!!!! – usłyszałam. Oto co znajdziecie w środku – mnóstwo informacji – na temat Układu Słonecznego i poszczególnych planet – począwszy od najbliższego Słońcu Merkurego po najodleglejszego Neptuna. Przy każdej z planet dane dotyczące długości roku, doby (Np. doba Wenus to 243 dób ziemskich – planeta obraca się bardzo powoli), średnicy (we wnętrzu Jowisza zmieściłoby się 1300 takich planet jak nasza kochana Ziemia), powierzchni, składu wewnętrznego (Ziemia – skała, Jowisz – gaz), liczba księżyców (Ziemia – 1, Saturn – 60). Dzieci poznały tajemnicę Słońca, zorzy, plam na Słońcu, Księżyca, warkocza komet, różnicę między meteorami a meteorytami, typy galaktyk – w tym chyba najbardziej znaną Drogę Mleczną, gwiazdozbiory, typy mgławic i tajemnicze czarne dziury. Dzięki ruchomym obrazkom mogły zajrzeć do wnętrza obserwatorium, promu kosmicznego i stacji kosmicznej. Autorzy podjęli chyba najbardziej gorący temat: czy gdzieś tam we wszechświecie jest życie i dlaczego wyginęły dinozaury. To co wzbudziło wiele emocji to wyprawy załogowe i bezzałogowe do różnych ciał niebieskich – misje, sondy, teleskopy, satelity. Atlas kosmosu nie jest ciągnącą się w nieskończoność rozprawą naukową. Mnóstwo tu mniejszych i większych zdjęć – obok zawsze znajduje się krótki opis. Można z bliska zobaczyć strukturę planet i innych ciał niebieskich – kraterowy krajobraz Merkurego, wulkaniczny Wenus, kratery Księżyca, największy wulkan w Układzie Słonecznym – Olympus Mons na Marsie, plamy na Jowiszu. Książka kryje w sobie dużo niespodzianek – czyli to, co dzieci lubią najbardziej – mogą wysuwać, przesuwać, odginać karteczki i zaglądać do środka. Obserwują zaćmienie Słońca, trasę dwóch sond wystrzelonych w kierunku Jowisza i Saturna, porównują najwyższy szczyt na Ziemi Mont Everest z najwyższym wulkanem na Wenus, mogą na własnej skórze przekonać się jak trudne jest badanie innych planet: biorą udział w lądowaniu sondy na Marsie, wchodzą do wnętrza tajemniczych pierścieni Saturna. Czytanie i oglądanie Atlasu zbiegło się w naszym domu z książkami Stephena Hawkinga – o przygodach Jerzego we Wszechświecie. To znakomite uzupełnienie.
Wiek 6+ Wydawnictwo Wilga
poniedziałek, 06 lutego 2012
Wokół nauki. Ilustrowane kompendium
Fantastyczna książka. Dla tych, którzy szukają odpowiedzi na liczne pytania. Koncentruje się wokół trzech nauk przyrodniczych - biologii, chemii i fizyki. Jej największym atutem jest to, że jest tak bliska dnia codziennego. Dzieci nabierają przeświadczenia, że to wszystko dzieje się wokół nich, istnieje naprawdę – niewidzialne atomy, malutkie organizmy – bakterie, których niby nie ma (bo ich nie widać), a jednak są. Na początku każdego działu autorzy zadają prowokujące pytanie – Co ty wiesz o biologii, chemii i fizyce? Kiedy zadałam je moim dzieciom, od razu odpowiedziały, że nic. Kiedy zaczęliśmy wgłębiać się w tekst, poszczególne części, okazało się, że jednak wiedzą dużo, tylko nie zdawały sobie sprawy, że to jest właśnie ta dziwnie brzmiąca fizyka, chemia czy jak jej tam…. biologia. Autorzy wyjaśniają czym jest życie, jakie tajemnice kryje ciało człowieka, jaką rolę w naszym życiu odgrywają rośliny i czego potrzebują do życia, gdzie szukać początków życia na Ziemi, z czego zbudowany jest świat, cóż to takiego siła, masa, tarcie, zasady dynamiki Newtona, grawitacja, równoważenie, energia. Nie sposób wymienić wszystkich zagadnień – autorzy dokonali wyboru – a dany temat tłumaczą na przykładzie z życia. Świetne wytłumaczenie pojęć: szybkości i ruchu na przykładzie zachowań klientów w sklepie i napadu rabunkowego, albo energii jako superbohatera. Mnóstwo tu ciekawostek dotyczących dnia codziennego: bo chemia to też odmrażacz do szyb, nieprzywierająca patelnia i aparat cyfrowy. Fizyka to przecież spadający długopis, rzut lassem, rąbanie drzewna i Słońce które ogrzewa nas latem. Biologia to kaszel, ból w kolanie i mucha która przysiadła na szybie. Każdy z rozdziałów traktuje też krótko o historii danej nauki: pojawiają się nazwiska sław, które przyczyniły się do jej rozwoju. W książce znajdziecie przykłady eksperymentów, które można przeprowadzić w warunkach domowych, poznacie tajniki pracy naukowców, słowniczek z ważniejszymi pojęciami i indeks, który zapewne ułatwi poszukiwania. Książka jest kolorowa, pełna malutkich, często dowcipnych, obrazków.
Pewnie, że nie wszystko jest przeznaczone dla maluchów – to zdecydowanie książka dla starszych dzieci. Ale jeśli ktoś z rodziców ma chęć przypomnieć sobie małe co nieco ze szkoły lub dowiedzieć się czegoś nowego – to naprawdę zachęcam. Fajne jest takie odkrywanie z dziećmi. Ja przy takich książkach zawsze myślę, jak to się stało, że nasza szkoła zabija ciekawość świata. Jak widzę dzieci, które garną się do wiedzy – interesuje je wszystko – chmury, dinozaury, serce, opadanie liści, planety – gdzieś to się wszystko kończy. A moje pytanie – dlaczego? Chyba pozostanie bez odpowiedzi. A przecież chemia ma coś z magii, biologia odkrywa największe tajemnice organizmów, fizyka to wszechświat…
Ja miałam szczęście do nauczycieli fizyki i chemii w szkole podstawowej. Mnóstwo doświadczeń, do których byli zapraszani uczniowie. Pamiętam lekcję o tarciu – kiedy to bawiliśmy się w …rozprawę sądową. Na sali sądowej byli: oskarżony: tarcie, oskarżyciel i obrońca i oczywiście sędzia. Lekcję pamiętam do dzisiaj i rolę tarcia w życiu teżJ
Wiek 8+ Wydawnictwo Publicat
wtorek, 27 grudnia 2011
Flagi państw - memo
Zasad gry w memo nie muszę chyba tłumaczyć. Tutaj wersja - flagi państw - zrobiona w jedno popołudnie. Flagi, stolice, nazwy języków znalazłam tutaj - jak również wiele pomysłów, jak z dziećmi bawić się geograficznie.
czwartek, 08 grudnia 2011
Mały inżynier. Nauka i zabawa - Elżbieta Bednarek i Krzysztof Nowopolski/ il. Zbigniew Dobosz
To nasza druga, po Poradniku małego skauta, książka z serii Centrum Edukacji Dziecięcej. Obydwie są na medal i po prostu są skazane na sukces – musicie tylko je dojrzeć w tej dżungli najróżniejszych książek, jakie zalewają półki księgarskie. Mały inżynier powstał w wyniku obserwacji dzieci na specjalnych warsztatach naukowych. Do książki wybrano najciekawsze i wzbudzające najwięcej entuzjazmu wśród małych uczestników eksperymenty z dziedziny chemii, fizyki, biologii. Ja czytając tę książkę z moimi dziećmi i widząc ich plany, energię do działania – już, zaraz, natychmiast – zastanawiałam się, jak to się często dzieje, że szkoła polska niszczy ten wielki pokład energii i chęci. A może właśnie takie książki powinny obowiązkowo trafiać do naszych szkół? Bo co innego mówić o zjawisku dyfuzji – co innego doświadczyć tego. Co innego rozwodzić się o gęstości substancji – a co innego samemu spróbować, jak się zachowa jajko w zwykłej wodzie z kranu, a jak w wodzie z solą. Nic to, zawsze można poeksperymentować z dziećmi w domu – więc jeśli ktoś z góry zakłada, że i tak nie ma czasu, to niech lepiej sobie odpuści. To tak jak kupić najlepsze na świecie belgijskie czekoladki, postawić na wysokiej półce i tylko na nie patrzeć i podziwiać. To lektura dla małych ciekawskich, ale też dla dzieci, które jeszcze nie wiedzą, jak bardzo ciekawy jest otaczający świat. A ten jest pełen niespodzianek – podobnie jak ta książka. Co dzieje się z cukrem, gdy wrzucimy go do herbaty, jaki kolor i zapach ma dwutlenek węgla, czy słodkie jabłko może być kwaśne, jak w domowych warunkach zbudować fontannę, czy woda ma skórę? To tylko kilka smacznych informacji, na które można tu znaleźć odpowiedź. W prosty sposób wytłumaczone są pojęcia z różnych dziedzin naukowych – i to w powiązaniu z rzeczywistością. Jeśli pierwiastek, napięcie powierzchniowe, energia, prąd, magnes – przewodzenie ciepła – to jak się to przekłada na nasze życie codzienne. I mnóstwo eksperymentów, które można zrobić w warunkach domowych. Niektóre z nich wymagają więcej zachodu – do innych wystarczy to, co znajduje się w zwykłej kuchennej szufladzie: łyżka, warzeszka, sól, cukier, kawa, jabłka. Jeśli ktoś planuje Małego inżyniera po choinkę – chyba wie, co robi. Mam nadzieję, że w pełni zdaje sobie sprawę z tego, jak będą wyglądały tegoroczne święta? Polecam z całego serducha - świetna zabawa - hm...nie tylko dla dzieci:))))))
Wiek 9+ Wydawnictwo Publicat
środa, 07 grudnia 2011
Przyroda była pierwsza. Wynalazki inspirowane przez naturę - Phil Gates
Okazuje się, że wiele wynalazków, które często nam służą w dniu codziennym ma swoje początki w przyrodzie. Właściwie to nie istnieje chyba dziedzina, w której nie zostałyby wykorzystane obserwacje natury: rozwiązania architektoniczne przy budowie średniowiecznych katedr, tam na rzekach, czy wierteł w wieżach wiertniczych. Kto by pomyślał, że początków wygodnego materaca, na którym śpimy, należy szukać w ogrodzie, a dokładniej na rabatce z roślinami pnącymi? A kaski rowerzystów? Podpatrzono muflona kanadyjskiego, w czaszce którego kryje się tarcza z kości mająca chronić jego mózg przed uszkodzeniami, na które jest narażony podczas samczych bójek na stokach górskich. Co ma wspólnego rycerz z pancernikiem, żołnierz z chmurą atramentową ośmiornicy, aparat cyfrowy z grzechotnikiem, baterie słoneczne z muchołówką amerykańską, a buty do biegania z nogą skałoczepa? Nie mają? Autorzy tej książki twierdzą zupełnie coś innego. Jednocześnie podają dziesiątki innych informacji, które Was zaskoczą. Książka jest ciekawie napisana. Każdy z 27 rozdziałów opisuje konkretne zagadnienia, np. fale dźwiękowe i ciśnieniowe, napęd odrzutowy, ciepło, grzyby i kompost, hydraulika. Kłaniają się fizyka, chemia, biologia, dyscypliny sportowe. W każdym z rozdziałów autor uparcie, niczym wytrawny detektyw, tropi ślady w przyrodzie: wśród zwierząt, roślin, skał, na lądzie w powietrzu i wodzie. Śledztwo jest udokumentowane mnóstwem kolorowych zdjęć – naprawdę, nie sposób nie wierzyć. Książka spodoba się małym ciekawskim, a tych wśród naszych dzieci nie brakuje. Wiek 7+ Wydawnictwo Muza
wtorek, 27 września 2011
Wędrując po niebie z Janem Heweliuszem - Anna Czerwińska - Rydel/ czyta Jan Englert
Jak dobrze, że mamy w zwyczaju hucznie obchodzić rocznice – te związane z narodzinami sławnych ludzi, bądź upamiętniające zakończenie ich żywota w świecie doczesnym. Gdyby nie 400-letnia rocznica urodzin astronoma, pewnie dalej żylibyśmy w nieświadomości. Tymczasem stało się inaczej. Rok 2011 jest rokiem Jana Hewliusza i w związku z tym jest o nim (od czasu do czasu) głośno. Bo to, że wielkim astronomem był, pamiętam ze szkoły, ale szczegóły z jego życia, w dodatku szczegóły z życia codziennego współczesnej mu epoki – już nie. Z wielką przyjemnością od kilku już dni słuchamy audiobooka wydanego przez Bukę, który w świetnym tekście autorstwa Anny Czerwińskiej – Rydel zabrał nas w wędrówkę do siedemnastowiecznego Gdańska, kiedy to 28 stycznia 1611r. przyszedł na świat mały Janek. Wędrujemy z nim po niebie – od momentu, gdy wymykał się nocami przed dom i patrzył w gwiazdy, w podróżach po Europie, w rozmowach ze swoim mistrzem Krügerem. Widzimy go jako męża i ojca – najpierw Katarzyny, potem po jej śmierci - Elżbiety. Obserwujemy, jak pracuje w swoim obserwatorium, które nazywa postrzegalnią. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że przez całe życie starał się pogodzić swoją pasję z fachem, którego nauczył go jego ojciec. Heweliusz był … browarnikiem, a jego piwo było znane w całym Gdańsku i okolicy. W tekście świetnie zinterpretowanym przez mistrza słowa – Jana Englerta mnóstwo innych szczegółów z życia naukowca, jego smutki, rozterki. Nie brak w nim humoru – jak choćby przekomarzania się ze swoją pierwszą żoną Katarzyną, a potem z ….ulubioną papugą. To tekst, który pokazuje najmłodszym, że warto mieć marzenia, bo te często się spełniają. Jednak trzeba im również pomóc. Doskonałym dopełnieniem nagrania jest tło muzyczne. Dzięki niemu na pewno można odczuć, że nagle znaleźliśmy się w zupełnie innej epoce. Do tego ma się wrażenie, że czuje się rytm miasta: stukanie chodaków służących biegnących na targ, krzątaninę uliczną, zgiełk podczas pożaru. Myślę, że autorce tekstu znakomicie udało się oddać klimat epoki. Do tego głos lektora i muzyka – wyszedł znakomity tercet. Buka jak zwykle dba o oprawę graficzną. Okładka audiobooka przyciąga uwagę – sprawili to Grażka Lange i … Jan Heweliusz, gdyż to właśnie jego rysunki zostały tutaj wykorzystane. W środku – Słownik astronoma. Cóż to takiego Cynozura, czarna dziura, księżyc malejący, księżyc rosnący? Odpowiedzi szukajcie w małej mądrej książeczce. Zawartość: -dwie płyty CD (łączny czas: 80'45'') -Słownik astronoma
Wiek 6+ Akademia Rozwoju Wyobraźni BUKA
sobota, 30 lipca 2011
Akademia Dziecka. Moje Ciało - Angela Royston
Trzeba myć ręce i zęby. Prawda, może nie znana jak świat, bo starożytni i późniejsze ludy nie przykładały do tego aż tak wielkiej wagi. W każdym razie, kiedy w obecności malucha pojawiają się takie górnolotne stwierdzenia, że coś trzeba, dziecko zadaje nam bobu i od razu atakuje – A dlaczego? Coś wiemy, że bakterie, wirusy, że niebezpiecznie, próchnica, salmonella i inne dziadostwo, ale dziecku zazwyczaj to nie wystarczy. Bo skoro są bakterie, to gdzie one są, skoro ich nie widać? Nie widać – znaczy – nie ma. A jak nie ma, a mama upiera się, że jednak SĄ – to pewnie mama … kłamie;) Dziecko psika – Zakryj buzię, bo rozsiewasz zarazki – i tak w koło Macieju, bo przecież nic nie widać. Akademia dziecka – Moje ciało to seria książeczek popularno – naukowych dla najmłodszych. W prosty sposób wyjaśniają i odkrywają tajemnice, tego, co się dzieje wokół małego człowieka.
Dlaczego musimy się myć, skóra, jak dobrze umyć ręce, bakterie i wirusy, rozsiewanie zarazków, skaleczenia i zadrapania.
Jaka jest rola zębów, jakie mają kształty, różnica - mleczaki i zęby stałe, budowa zęba, próchnica, jak prawidłowo umyć żeby, dlaczego cukier szkodzi zębom, jak je wzmacniać i pierwsza wizyta u stomatologa - takie informacje znajdziecie w tej części. Zabrakło mi tutaj zdjęcia bakterii, które atakują zęby - tak jak to miało miejsce w przypadku skóry. Nic tak nie zachęca dzieci do mycia zębów jak konfrontacja - oko w oko z jakimś potworem wywołującym próchnicę. Na końcu obu książeczek Słowniczek z najważniejszymi pojęciami, Uwagi do rodziców i wychowawców oraz Indeks – jak na porządną ważną książkę przystało. Książki są kolorowe z mnóstwem zdjęć, obrazków. Godna polecenia jest zwłaszcza część - Spróbuj i ty. Dziecko może przeprowadzić pierwsze badania naukowe i obserwacje i to za pomocą najprostszych przyrządów. Rozciera krakersy między łyżeczkami, by się przekonać, jak zęby rozcierają pokarm, obserwuje jajko zalane octem, plombuje ziemniakiJ przy pomocy gęstego cukru pudru, obserwuje swoje zadrapania i strupki, umyte włosy. Akademia dziecka na pewno pomoże, gdy pojawi się pytanie – Dlaczego? Podaję link do ciekawego wpisu o myciu rąk, do którego w metodzie Montessori przykłada się olbrzymią wagę. Warto przeczytać. Wiek 4+ Wydawnictwo Wilga
niedziela, 25 lipca 2010
Dinozaury?! - Lila Prap
Na swojej półce mamy cieniutką książeczkę o przygodach małego Tyranozaurusa Rexa – tyle że po niemiecku. Z humorem napisana o tym jak mały synek Rex skacze przez skakankę z liany, ucina sobie poobiednią drzemkę i takie tam. Zawsze przy jej czytaniu, właściwie przekładzie na gorąco, myślałam sobie, dlaczego w Polsce sprawy poważne są traktowane baaaardzo poważnie i nikt nie wyda o dinusiach książki z jajem, takiej trochę z przymrużeniem oka. A tu proszę – właśnie taką odkryliśmy. Przewodnikami po świecie dinozaurów jest rodzinka i to nie byle jaka – bo potomkowie tych wielkich gadów – Tato Kogut, Mama Kura i Dzieci Pisklęta – Kurczęta. A wygląda to tak: po prawej stronie każdej wielkiej kartki znajdujemy ciekawe informacje na temat dinozaurów, tak jak było naprawdę. (Ponoć:) Natomiast po lewej - kurza rodzinka przekomarza się, podważa naukowe teorie, poddaje w wątpliwość uniwersyteckie prawdy. Kogut jak to kogut, z natury jest czupurny – tak więc Tato zawsze znajdzie coś, żeby się przyczepić. Oj, każdy naukowiec spotykając takiego słuchacza na bardzo ważnej konferencji o sprawach bardzo ważnych, uciekałby gdzie pieprz rośnie, bowiem Tato Kogut ze swoimi pytaniami i wątpliwościami zapędziłby każdego mądralę w kozi róg. Oczywiście jajko, a właściwie to, co się z niego już wykluło, chce być mądrzejsze od kury, nie chce być gorsze i podsuwa swoje teorie na temat życia, zachowania i wygląda dinozaurów. Są to bardzo śmieszne rozmowy i wtrącenia. Takie, które zawsze popełniają przy lekturze dzieci – a może słoweńska autorka podpatrzyła kiedyś maluchy i przeniosła swoje spostrzeżenia na papier? Kto wie. Książka oprócz scen z życia rodzinnego :))) zawiera mnóstwo ciekawostek i rzetelnych informacji o dinozaurach. Wprawdzie niektóre z nich zaczynają się tak: Wiele, wiele lat temu… (Od razu skojarzyło mi się to z : Dawno, dawno temu…) - tak jakby Prap celowo chciała małego czytelnika wprowadzić w bajkowy nastrój, ale to tylko pozory. Bowiem nie brak tu konkretnych sformułowań, czasem trudnych do wymówienia nazw, wyników odkryć, teorii, ale podanych w taki sposób, że tekst wciąga. Książka bardzo dziecięca – ale nie dziecinna. Mojego Tomka zaciekawiło szukanie śladów dinozaurów we współczesnym świecie. Autorka pokazuje, jak świat zmieniał się w ciągu ostatnich milionów lat, jak zresztą zmienia się nadal. Tłumaczy w prosty sposób, że to wcale nie tak – były dinozaury, już ich nie ma, koniec kropka, bęc. Książka uświadamia, jak wiele wspólnego z nimi mają żyjące dziś gady – krokodyle, jaszczurki, węże, żółwie, albo ptactwo. Jeśli maluch, dinozaurowy – pasjonat, powie tak: „Szkoda, że nie ma już dinozaurów”, to na pewno ucieszy go wiadomość, że i owszem, dinusie wyginęły, ale ich baaaaardzo dalecy kuzyni, potomkowie mają się świetnie. I pewnie ich również warto poobserwować. Napisałam całe mnóstwo rzeczy ważnych o rzeczach ważnych,:) choć teraz zachodzę w głowę, czy aby zrobiłam to w dobrej kolejności. Za sprawą ilustracji ten tekst jest – choć sam w sobie zabawny i pouczający – tak naprawdę na drugim planie. To, co od razu rzuca się w oczy, to ilustracje – olbrzymie dinozaury, bajkowe, prawie na dwie strony, kolorowe. I jak to u Lili Prap zawsze bywa – ilustracje wykorzystujące estetykę dziecięcej kreski Jest pięknie – bez dwóch zdań. Wiek 5+ Dla zainteresowanych: Międzynarodowy słownik mowy zwierzat - Lila Prap Wydawnictwo Media Rodzina
|