Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: niepełnosprawność

niedziela, 19 czerwca 2011
Dłoń - Michał Dąbrowski

Książkę przeczytałam jakiś czas temu, a ciągle siedzi mi w głowie. Tak dzieje się tylko z dobrymi książkami. Zresztą w swej opinii nie jestem odosobniona. Dłoń Michała Dąbrowskiego została w tym roku Najlepszą książką na wiosnę wortalu granice.pl.

 

Historia opowiadana jest dwutorowo. Przez chłopaka, który urodził się bez dłoni. Równolegle swoją narrację prowadzi… brakująca dłoń (tekst kursywą). Chłopiec nie pamięta swoich narodzin, ale wyobraża sobie przerażenie pielęgniarki, rodziców. A dłoń wspomina nerwowe chwile przed tym, zanim świat się dowiedział, że … jej nie ma. Jak się wierciła, wierzgała, kiełkowała. Jak oślepił ją błysk światła. (…) i już. Jesteśmy oboje na zewnątrz.  Bo mimo, że prawej dłoni namacalnie nie było, ona … była. Brzmi dziwnie, prawda? Była w myślach, rozmowach chłopaka, jego rodziców, znajomych. W końcu była też obok. Obserwatorka, uczestniczka życia – niewidzialna część życia – która wiedziała często to, o czym nie miał pojęcia jej właściciel. Głupio brzmi – właściciel dłoni. Chłopak sięga wspomnieniami do najmłodszych lat. Do przedszkola, kiedy dzieci uświadomiły mu, że w pewnym sensie jest inny.  Gdzie był jeszcze traktowany normalnie. Oczywiście brak dłoni rodził pytania rówieśników, ale chłopak był za mały, by się bać, przestraszyć. Szybko zapominał o ciekawskich spojrzeniach. Potem były wakacje. Pamiętne wakacje i zdarzenia na plaży, które zostało na dugo w pamięci. Pierwszy wstręt w oczach innych. Taki nieukrywany, wcale nie dyskretny. Oczywisty, wyraźny i jednoznaczny. Pojawiła się nadzieja, że może ta brakująca dłoń kiedyś urośnie. Pierwszy wstyd i chowanie brakującej dłoni. Najpierw w piasek, potem w rękawie długiej koszuli. Szkoła, pierwsza miłość, nadopiekuńczość mamy, dobre rady wścibskich znajomych. Po fazie obojętności, nadchodzi czas, w której zaczynają górować kompleksy, rozczarowanie, strach. Jak dalej żyć. Dlaczego ja? Wielki mur, który dzieli chłopca od innych. Sprzeczne uczucia – z jednej strony niechęć do samego siebie, z drugiej – duma. Że sobie poradzi sam, że ma wszystkich i wszystko w nosie. Protezę, dobre rady, których słucha jednym uchem, a wypuszcza drugim.

Bardzo podobała mi się narracja Dłoni. Narrator wszechobecny, wszechwiedzący. Rozumie i widzi więcej niż główny bohater. Wścibska, pretensjonalna, ambitna, przenikliwa do bólu i inteligentna. Dopowiada to, czego unika główny bohater. Od samego początku wstyd nazywa wstydem, strach – strachem, gniew – gniewem, wścibstwo – wścibstwem. Nie ma dla niej tematów tabu.

Dłoń to nie tylko powieść o samoakceptacji. To też obraz nas samych. Bo mimo, że autor pisze o sobie, swoim doświadczeniu, my również jesteśmy bohaterami tej powieści. Refleksję pozostawiam już czytelnikowi. Może niejeden odnajdzie się na kartach tej książki.

Świetna proza, świetny debiut. Książka, po lekturze której trudno wrócić do świata rzeczywistego. Autor ponoć pracuje nad kolejną książką. Ciekawa jestem, co to będzie…

 

 

Wiek 14+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia



wtorek, 14 czerwca 2011
Uszy do góry - Irena Landau

Na okładce dziewczynka na wózku inwalidzkim, która zdobyła szczyt wielkiej góry. I wielka radość wypisana na jej twarzy. To Majka. Właśnie pokonuje mniejsze i większe przeszkody dnia codziennego. Jeszcze niedawno nie zwracała uwagi na brak podjazdów do wózków inwalidzkich przy sklepach, w kinach, urzędach, szkołach, budynkach mieszkalnych, na brak wind, na zbyt wąskie drzwi, wysokie krawężniki. Każde trudne ćwiczenie, zejście z wózka na łóżko, toaletę - to jej prywatne zwycięstwo. To jej kolejny Mont Everest. Dziewczynka skończyła 11 lat, gdy zdarzył się fatalny wypadek. Pędzący samochód, ułamek sekundy, chwila nieostrożności zmieniły wszystko w jej życiu. Mimo wielu operacji, Majka resztę życia spędzi na wózku inwalidzkim. Smutek, łzy, ale Majka nie poddaje się. Denerwuje ją, gdy inni trzęsą się nad nią jak nad maleńkim kurczakiem – Majka to, Majka tamto. Już woli docinki brata – Artura, który mówi co myśli, nie gra kogoś innego i wypadek siostry niczego w jego zachowaniu nie zmienił. Chłopak instynktownie zachowuje się jak dawniej sprzed wypadku – za co dziewczynka jest mu baaardzo wdzięczna, choć nie zawsze o tym wspomina.

Książka dotyka problem niepełnosprawności – w domu, w szkole, wśród znajomych. Pokazuje, jak zachowujemy się względem takich osób, które chcą być traktowane bez żadnych społecznych „promocji” w postaci nachalnego udzielania pomocy, rozczulania się, współczucia, litości. Autorka zwraca uwagę na to, że niepełnosprawność to element naszej codzienności i jak niesprawiedliwe są podziały my i oni.

W pamięci zapadła mi taka oto refleksja Majki:

Łatwo im (rodzicom) mówić, że mam być dzielna, że łzy nic nie pomogą. To niech nie płaczą. Ja im przecież nie każę.

Pokazują, że często niepełnosprawność jest bardziej problemem ludzi sprawnych, zdrowych, którzy nie potrafią jej zaakceptować, pogodzić się z nią. Książka w doskonały sposób zwraca uwagę na to, jak ludzie dotknięci kalectwem chcą odnaleźć miejsce w społeczeństwie. Bardzo mądra i ważna lektura, nie pozbawiona też humoru i optymizmu, nawet wątku sensacyjnego z … duchem dziadka. Majka ma wspaniałe marzenia – w przyszłości chce się dalej uczyć, zostać kimś, zakochać się i nauczyć się japońskiego. A jak ktoś bardzo chce – to się to zawsze spełnia. Tego uczy ta książka.

 

Wiek 11+

Wydawnictwo Literatura

niedziela, 03 kwietnia 2011
Wyspa mojej siostry - Katarzyna Ryrych

Przeczytałam kolejną książkę nagrodzoną w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren. Spośród nich to druga pozycja poruszająca problem niepełnosprawności. Takie było zresztą zamierzenie tego konkursu – przekazywanie ważnych treści, niesienie przesłania szacunku wobec dziecka. To opowieść o dwóch siostrach Myśce – tej normalnej – powiem okrutnie, jak przyjęło się mówić przez większość naszego społeczeństwa i Pippi – tej innej, gorszej. Pewnie, że wielu się zżyma czytając te słowa. Obserwując jednak stosunek wielu do niepełnosprawności, tak niestety jest: podział na lepszych i gorszych jest widoczny również w książce Katarzyny Ryrych. Trzyosobowa rodzina w składzie: samotny Tata i dwie córy na co dzień – owszem spotykają się z życzliwością niektórych osób, ale często walą jednak głową o mur różnych przeszkód – niechęci jawnej lub ukrytej, agresji, głupoty, nadmiernej fantazji niektórych dorosłych. Mur niestety nie do przebicia. Ta książka to swego rodzaju lustro, w którym niejeden z nas znajdzie swoje odbicie. Dla mnie najważniejszym był wgląd w życie rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym – ileż tam było miłości, przyjaźni, ciepła, wrażliwości. Choć  z drugiej strony i tu pojawiają się kolejne poważne problemy – jak zaborczość Pippi w stosunku do ojca i Myśki. Ojciec nie jest w stanie ułożyć sobie życia na nowo, a kandydatom Myśki na sympatię nabijane są przez silną Pippi guzy. Przychodzi moment, kiedy trzeba podjąć bardzo ważne decyzje, kiedy pewnych spraw nie da się przesunąć na plan dalszy. Trzeba dokonać trudnych wyborów. Bolesnych.

Kiedy odłożyłam tę książkę długo leżałam w ciemnym pokoju i gapiłam się w niewidoczny sufit. Słyszałam cichutkie pochrapywania swoich dzieci. W głowie przerabiałam treść tej książki na nowo. Często myślami do niej powracam. To bardzo ważny głos w dyskusji na temat niepełnosprawności a dla mnie … moje prywatne Grand Prix  Konkursu. Mimo, że jest przeznaczona dla kategorii wiekowej 10 – 14 lat polecam ją z całego serca rodzicom, wszystkim. To mądra i piękna książka. Bardzo wzruszająca…

Książka zdobyła pierwszą nagrodę w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren w kategorii wiekowej 10 – 14 lat (razem z Czarnym młynem Marcina Szczygielskiego).

Wydawnictwo Stentor