
W sobotę Pan Brumm zawsze ogląda telewizję, w niedzielę kosztuje miodu, w poniedziałek się kąpie, a we wtorki… jeździ pociągiem. Na Pana Brumma moje dzieci czekają z niecierpliwością. Ciekawe, co będzie robił w kolejny dzień tygodnia. Bo Pan Brumm ma bardzo uporządkowany tryb życia. Tym razem we wtorek, w towarzystwie swojego przyjaciela Kaszalota, udaje się (na rowerze – jak zwykle – musicie to zobaczyć) do starego tunelu. Stoi tam stara lokomotywa spalinowa. Nikt nią dawno nie jeździł. Widać to po zarośniętych torach. Niektóre rośliny sięgają do połowy maszyny. Kiedy pan Brumm zaczyna bawić się przyciskami – już pewnie wiecie co będzie dalej. Lokomotywa rusza i…………………………. Oczywiście – jak zwykle przygody misia kończą się szczęśliwie, ale – jest (jak zwykle:)) trochę zamieszania, chaosu i paniki – a ten odcinek gwarantuje maluchom też niezłe emocje.
Serię lubimy za śmieszne ilustracje autora, wielkie - na dwie strony, za dowcipny tekst, za wielkie litery – które próbuje odczytać moje starsze dziecko już samodzielnie, za gapiowatość miśka (jakby nie było PANA!), która dodaje mu uroku, za wielką przyjaźń, jaką darzy swoją rybkę. Oczywiście nic nie usprawiedliwia zachowania misia – w każdej części robi coś nieodpowiedniego (zwłaszcza na Boże Narodzenie) – tutaj włazi na lokomotywę – co jest zabronione, niszczy kurnik Ryjkowi – dzieci reagują często błyskawicznie – Tak nie wolno. I potem opowiadają o swoich odczuciach. Na cudzych błędach można się wiele nauczyć.
-Mamo, czy to mu się śniło, czy było naprawdę – usłyszałam po lekturze. Hmm – a może faktycznie to był sen?
Dla tych, którzy polubili sympatycznego misia – na Boże Narodzenie ukazał się specjalny tytuł świąteczny. A nam przyszło czekać na kolejny odcinek – ciekawe – czym zajmuje się Pan Brumm w środę…
Wiek 3+
Wydawnictwo Bona