|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: Cała Polska Czyta Dzieciom
czwartek, 29 marca 2012
10 najważniejszych książek na 10-lecie Kampanii
Kilka tygodni temu Fundacja ABC XXI Cała Polska Czyta Dzieciom zwróciła się z pytaniem do czytelników, bibliotekarzy, rodziców, które książki dla dzieci, ich zdaniem, powinny się znaleźć na liście 10 najważniejszych książek ostatniej dekady. Dodam tylko, że chodziło o autorów z naszego podwórka.Niektóre znamy (można przeczytać recenzję), inne przed nami. A swoją drogą Fundacja zrobiła dużo dobrego w ciągu minionych lat. Jak sięgam pamięcią, zaczęło się chyba od reklamy: Tato, a czy ty umiesz czytać? U dołu - dla przypomnienia:)) Oto lista wyróżnionych książek: Bieda Hanny Gill-Piątek i Henryki Krzywonos Czarny młyn Marcina Szczygielskiego (recenzja) Czy wojna jest dla dziewczyn Pawła Beręsewicza (recenzja) Detektyw Pozytywka Grzegorza Kasdepke (recenzja) D.O.M.E.K. Aleksandry Machowiak i Daniela Mizielińskiego (recenzja) Dziesięć stron świata Anny Onichimowskiej Dżok. Legenda o psiej wierności Barbary Gawryluk Kosmita Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel Pan Kuleczka Wojciecha Widłaka Wiersze, że aż strach Małgorzaty Strzałkowskiej.
poniedziałek, 21 lutego 2011
Pamiętnik grzecznego psa - Wojciech Cesarz, Katarzyna Terechowicz
W domu Hanki i Henryka świat się wywrócił do góry nogami. Pojawił się pies – alaskan malamut – Winter. Phi – powie ktoś, kto nigdy psa nie miał. Tymczasem życie szczeniaka i całej czteroosobowej rodziny całkowicie się zmieniło. Winter tęskni za mamą i rodzeństwem, musi poddać się tresurze, nauczyć sie manier, psiej kindersztuby, musi oduczyć się okazywania psiej miłości przez naskakiwanie na eleganckie wieczorowe sukienki i garnitury zaproszonych gości, na białe płaszcze spacerujących paniusinek . Henrykowie natomiast zaczynają chować papcie i buty do szafek, co cenniejsze i bardziej kruche przedmioty na górne półki, muszą wysupłać parę groszy :) za wyrządzone przez Wintera szkody, co rusz wypychają się na poranne podniesienie łapy, wypominają sobie, czyj to był pomysł z tym psem, obwożą szczeniaka po wystawach, zawodach psich zaprzęgów, odwiedzają weterynarza itp. A całą tę historię poznajemy z psiej perspektywy. Winter opowiada, co mu się podoba a co nie, co lubi, za czym nie przepada. A co najciekawsze – w jakiś dziwnie pokręcony sposób rozumie określenie: grzeczny pies. Ma swoje zdanie na ten temat, zupełnie inne niż jego nowa rodzina. Właśnie – nowa rodzina, bo Henryk, Hanka, Julia i Alek stają się jego rodziną – a za Winterem i kolejnym nowym członkiem rodziny (?) w ogień by poszli.
Książka zajęła III miejsce w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren w kategorii 6-10 lat zorganizowanym przez Fundację Cała Polska Czyta Dzieciom. I choć rekomendowana jest dla dzieci 8+ - ja przeczytałam ją mojemu sześciolatkowi, który już od dłuższego czasu chodzi za nami i uparcie powtarza – Chciałbym mieć psa. Mądra, dowcipna lektura. Świetnie wypada humor sytuacyjny, kiedy to lecą filiżanki i talerze na głowę, na sukienkach zostają ślady psich łap, gdy ginie kurczak z półmiska. Jednak autorom zdecydowanie nie tylko o to chodziło – pies to obowiązki, odpowiedzialność, wielka zmiana w życiu – i to na bardzo długo. To nie pluszak, którego można oddać komuś, gdy się już opatrzy i znudzi. Pies ma wielkie serce, myśli, czuje – w zamian za przyjaźń ofiarowuje swoją. Z książki można dowiedzieć się wiele na temat psiej natury – w końcu zwierzęta są wielką pasją Katarzyny Terechowicz i Wojciecha Cesarza – a to w tej książce jest bardzo widoczne. Czyta się wyśmienicie – jest kolorowo, co chwila wielkie na dwie strony ilustracje Joanny Rusinek. Jednym minusem jest dzielenie zdań, czasami wyrazów między stronami kiedy to pojawia się właśnie ten pochwalany przez mnie obrazek. Następuje zawieszenie głosu, dziecko dopada do ilustracji i … przez chwilę nie wiadomo co dalej. A ja wracam i szukam zgubionego wątku. Mimo to - wyśmienita lektura i jak najbardziej zasłużona nagroda:) Wiek 8 + Wydawnictwo LITERATURA
środa, 13 października 2010
Wychowanie przez czytanie - Irena Koźmińska/ Elzbieta Olszewska
Kiedy prawie sześć lat temu urodził się Tomek, moja ogromna radość zmieszała się z przerażeniem. Myślę, że wiele mam spotyka podobne uczucie. Pamiętam, że pielęgniarka w szpitalu, wzięła wtedy mojego synka na ręce, popatrzyła na mnie i powiedziała coś w tym rodzaju: „Niech pani zaufa intuicji i posłucha, co podpowiada to coś w środku”. Właśnie tym się z mężem kierujemy, choć nie ukrywam, że często pojawiają się wątpliwości. Jedną z wielu złotych podpowiedzi od tego mojego maminego środka – było czytanie dziecku. Od pierwszych miesięcy życia. Od drugiego roku życia – regularnie, codziennie Tomkowi, Mikołajowi – od pierwszych dni przyjścia na świat. Robiłam to, wiedząc, że robię dobrze. Sama lubię czytać, więc powrót do książek z dzieciństwa, odkrywanie nowych wartościowych lektur dla moich dzieci – stało się moim ukochanym zajęciem – to olbrzymia wartość dodana bycia mamą i tatą:))) Irena Koźmińska i Elżbieta Olszewska, obie związane z fundacją „ABCXXI – Cała Polska Czyta Dzieciom” w swojej najnowszej książce starają się przekonać nas do tego, że czytanie może być również … metodą wychowawczą, niesamowicie skuteczną i pewną. Dzisiaj wielu rodziców ogarnia pewnie wiele wątpliwości – jak wychować dziecko na mądrego, dobrego człowieka, który poradzi sobie w tym (często dzikim) świecie. Bo – nawet jeśli nie chcemy przyjąć niedobrych wiadomości do siebie, badania przeprowadzone w wielu krajach, w tym USA, pokazują, że świat jeszcze nigdy nie był tak nieprzyjazny dziecku – nastąpiła wielka zmiana w koncepcji dzieciństwa, a dzieci, jak się okazuje rodzice również, z tym wszystkim sobie po prostu nie radzą. Książkę dosłownie połknęłam. Oprócz wielu ciekawych informacji na temat samego czytania znalazłam w niej wiele wskazówek na temat podejścia do dzieci – jak choćby cały rozdział poświęcony wychowaniu chłopców – niezwykle dla mnie cenny. Autorki przedstawiają liczne fakty, dane, nawiązują do źródeł opublikowanych w innych krajach – do wyników badań, które na tak szeroką skalę pewnie nigdy nie zostałyby przeprowadzone w naszym kraju, albo, które pojawiłyby się dopiero za kilka lat. Dane, przyznaję, niepokojące. Dlatego też, skoro takie Stany Zjednoczone, o wiele bardziej ucywilizowane niż my, ponoszą w tej chwili bolesne konsekwencje rozwoju społeczeństwa konsumpcyjnego, dlaczego nie nauczyć się czegoś od nich, żeby nie powielać błędów, żeby uniknąć fatalnych skutków zauroczenia nowoczesnością, techniką, robieniem kariery, mediami, wynalazkami na miarę XXI wieku? Autorki dają na to bardzo prostą odpowiedź: czytanie dziecku. Może ktoś się w tej chwili uśmiechnie pod nosem – a niech tam – czytanie dobrych książek dla dzieci ma same dobre strony. Zostały one dokładnie przeanalizowane w tej lekturze, skierowanej do rodziców, nauczycieli, lekarzy. Oto co znajduje się w środku: Wstęp Irena Koźmińska przekonuje do tego, że czytanie to najskuteczniejszy – i najtańszy – sposób budowania zasobów wewnętrznych dziecka. Uzasadnia to mądrze, przemyślanie, podpiera wieloma przykładami, przyznaje, niekiedy – wzruszającymi. Nie unika pisania o porażkach i trudnych momentach. „Najlepszą rzeczą, jaką rodzice mogą zrobić dla szczęścia i przyszłości swego dziecka, jest głośne czytanie mu dla przyjemności i radykalne ograniczenie telewizji”. Czy czytanie jest nam dzisiaj potrzebne? Jak się ma czytanie do zmian, jakie zachodzą w świecie, do wszelkich nowinek technicznych? Jaki ma wpływ to na dzieci. I ciekawe spostrzeżenie: rośnie pokolenie, które ma olbrzymie problemy z językiem. Dla wielu dzieci czytanie, pisanie, mówienie to bariera nie do pokonania. Rodzice architekci dzieciństwa Co my, rodzice, powinniśmy zapewnić dziecku, aby mogło zdrowo i szczęśliwie się rozwijać i osiągnąć pełnię swego potencjału. Zapewniam, że wcale nie chodzi o ciągnięcie dziecka od atrakcji do atrakcji za wielkie pieniądze - z lekcji jazdy konnej, na chiński, tenisa, grę na skrzypcach i karate. Niezwykła moc zwykłego czytania O wszystkich korzyściach z głośnego czytania dla zdrowia emocjonalnego dziecka. Uśmiechnęłam się czytając informację, że to właśnie ojcowie są lepszymi nauczycielami czytania i pisania. Pewnie dlatego, że przywiązują mniejszą wagę do poprawności i pozwalają dziecku, by czytało jak chce, po swojemu. „Być może dlatego, by jak najszybciej skończyło i dało tacie szansę obejrzenia finałowej bramki w telewizji”. To też cenne spostrzeżenie. Nieporozumienia z czytaniem O nauce czytania w szkole, kto ma czytać na głos, co się dzieje, gdy zmuszamy dziecko do głośnego czytania i czy w domu uczyć dzieci czytania. Kiedy zacząć czytać? Autorki przekonują do czytania dziecku od pierwszych dni życia. Trudno oprzeć się ich argumentom. Jak czytać dziecku? Regularnie, z radością, entuzjazmem. Jak poradzić sobie, jeśli dziecko nie interesuje się książką, jak poradzić sobie z telewizją, o szanowaniu książek – to postulat pod adresem trochę starszych dzieci. Kiedy zakończyć głośne czytanie? Dlaczego nie powinnismy rezygnować z czytania dziecku, kiedy pozna w szkole litery. Autorki powołują się na kolejną cenną książkę o czytaniu dzieciom i nastolatkom – „Jak powieść” Pennaca, o której pisałam tutaj Kryteria wyboru książek do czytania dzieciom Jakie książki czytać i czym się kierować przy wyborze lektury. Czytanie jako metoda wydobycia dobrego chłopca z chłopca „Aby chłopcy wyrośli na dojrzałych, samodzielnych, kompetentnych społecznie i kochających mężczyzn, potrzebują warunków rozwoju nieco odmiennych niż dziewczęta i zupełnie innych, niż otrzymują obecnie w domu, w szkole i w społeczeństwie” [S Biddulph]. Ten cytat to motto tego rozdziału – rodzice chłopców znajdą tu cenne informacje i wskazówki, jak wychowywać mądrze swoich smyków. Gdyby chcieli zajrzeć do tego rozdziału nauczyciele – zrozumieliby pewnie wiele spraw, o których nie mówi się (niestety) na studiach. Również zaakceptowanie dość skomplikowanej natury młodego mężczyzny pewnie zaoszczędziłyby zarówno im, jak i uczniom, sporo stresu, nerwów i ułatwiłoby życie. Być może pomogłoby nawet znaleźć mądry "sposób" na tego ananasa z 5c. Podróż do Narnii, czyli czytanie dzieciom chorym i niepełnosprawnym Jak wielką wartość ma czytanie dzieciom chorym. Bardzo osobisty rozdział Elżbiety Olszewskiej, której córeczka przyszła na świat z rzadką wadą genetyczną – anomalią Petersa. Dziecko, które w pierwszych miesiącach nie miało woli życia, dzięki sile i uporowi rodziców, stymulacji, masażom, muzyce i… czytaniu jest dziś rozgadanym dzieckiem, z ogromnym zasobem słów. „Zuzia nie stała się dzięki czytaniu zdrowym dzieckiem. Jest niewidoma, upośledzona umysłowa w stopniu lekkim, ma pewne problemy z poruszaniem się, jest mało sprawna manualnie. Jestem jednak przekonana, że dzięki czytaniu, dzięki ciągłemu obcowaniu z mnogością słów o różnych znaczeniach, z bogatą składnią, wieloma sposobami obrazowania, jej mózg podlegał ciągłej stymulacji, a umysł otrzymywał wiele bodźców do rozwoju”. Elektroniczna niańka i zasilany prądem narkotyk O telewizji, grach komputerowych, o ich wpływie na rozwój moralny, fizyczny i społeczny dzieci. Dowody na to, że wielbłąd jest wielbłądem O przeprowadzonych badaniach nad skutecznością programów: „Czytające szkoły” i „Czytające przedszkola”. Czytanie lekarstwem na problemy duszy. O biblioterapii. Książki jako pomoc w nauczaniu wartości Ten rozdział nawiązuje do wcześniejszej książki – „Z dzieckiem w świat wartości” (recenzja tutaj). Autorki udowadniają, że wspólne lektury mogą stać się znakomitymi lekcjami wartości moralnych, takich jak: szacunek, uczciwość, odpowiedzialność, odwaga, samodyscyplina, pokojowość, sprawiedliwość, szczęście, optymizm, humor, przyjaźń i miłość, solidarność, piękno, mądrość. Zabieramy się do lektury, czyli książki polecane do czytania dzieciom Krótkie i zachęcające recenzje książek dla dzieci od 0-powyżej 16 lat. Nie wiem, czy wiecie, ale autorki zachęcają do czytania naszym nastoletnim, prawie dorosłym dzieciom:))))
Powinności rodziców wobec dziecka Czy umiemy kochać dzieci? To rozmowa Ireny Koźmińskiej z doktorem Rossem Campbellem, amerykańskim psychiatrą, autorem bestsellera „How to Really Love Your Child” (polski tytuł: „Sztuka zrozumienia, czyli jak naprawdę kochać swoje dziecko” – Vocatio, Warszawa 1999). Świat przeciwko dzieciom Rozmowa Ireny Koźmińskiej z Michelem Medvedem, amerykańskim scenarzystą, dziennikarzem, krytykiem filmowym, współautorem książki „Sawing Childhood” („Ocalić dzieciństwo”). Bibliografia
Polecam!!! Wydawnictwo Świat Książki
Wychowanie przez czytanie - to moja książka października:)
poniedziałek, 11 października 2010
O czytaniu...
Kilka razy znajomi, wiedząc o czytaniu dla siebie i dla dzieci, zwracali uwagę na to, że czasem książki, które czytamy Tomkowi są dla niego za poważne, że jest „za mały”. „Dzieci z Bullerbyn” są lekturą w klasie trzeciej, a Tomek słuchał ich jako zahipnotyzowany pięciolatek. To samo – Nils Paluszek, Ronja córka zbójnika (choć tu na pewno nie odkrył wszystkiego, o czym zresztą pisałam recenzji), fragmenty Księgi dżungli i inne. A jednak słuchał i domagał się dalszego ciągu. I jak tu nie czytać, skoro oko aż błyszczało na widok książki? Odpowiedź znalazłam w książce „Wychowanie przez czytanie”: Dzieci rozumieją czytane im teksty na poziomie o dwa – trzy lata wyższym, niż gdyby czytały je same. Poziom tekstu słuchanego i tekstu czytanego samodzielnie zaczyna się wyrównywać dopiero ok. trzynastego roku życia. [Wychowanie przez czytanie – Irena Koźmińska/ Elżbieta Olszewska]
Śmiem nawet twierdzić, że niektóre z książek, które już przeczytaliśmy, a które ważni i poważni tego świata polecają np. dziesięciolatkom, będą Tomka kiedyś najzwyczajniej w świecie nudziły. I to nie wcale dlatego, że już słyszał tekst. Dzieci w końcu lubią "czytać" (naszymi ustami) tę samą książkę po kilka razy. Czy w dobie najróżniejszych gadżetów, mediów, Mały za lat kilka zainteresowałby się zabawą w Indian, skakaniem po drzewach, chowaniem mleczaków w pudełku i gonieniem barana? Czy zaimponowaliby mu Lasse, Bosse i Ole, których teraz uwielbia? Na wszelki wypadek nie tracimy czasu, bo nie wyobrażam sobie, żeby przegapić czas na Bullerbyn, albo Ronję. Rozglądam się po naszych półkach: Mały Bizon – Fiedlera, Przygody Tomka Sawyera – Twaina, Bracia Lwie Serce - Lindgren. Ależ nas kusi. Mój mąż już przebąkuje coś o Tomku Wilmowskim. Kusi, oj kusi... Znając życie - skorzystamy:) I to już, zaraz....
poniedziałek, 10 listopada 2008
Moje drzewko pomarańczowe- Jose Mauro de Vasconcelos
Książka jest rekomendowana dla dzieci od lat 12. Ja jednak mam pewne wątpliwości. Dlaczego? Książka jest piękna- wzruszająca i smutna. Swoje życie opowiada pięcioletni Zeze- dziecko nad wyraz wrażliwe i dojrzałe. Urodził się w biednej brazylijskiej rodzinie, ma kilkoro rodzeństwa i całe jego życie to właśnie bieda, niedostatki, bicie, ból, upokorzenia i poniżanie. Razem z nim poznajemy miejską ulicę lat 30-tych ubiegłego wieku- mały dorabia jako pucybut i sprzedawca śpiewników z tekstami dość śmiałych obyczajowo przyśpiewek. To czas, kiedy kobiety kochają się na zabój w Rudolfie Valentino i kadetach. Ojciec Zeze stracił pracę, matka ciężko pracuje w fabryce- nikt nie ma czasu ani chęci, by zająć się malcem, przytulić i pobawić się- zresztą jemu należą się i tak tylko razy, bo Zeze, według rodziny ma diabła pod skórą. Jednak w tych niespokojnych i trudnych czasach dyktatury wojskowej chłopiec tworzy swój własny świat- najpierw dla młodszego braciszka wyczarowuje w swoich opowieściach wspaniały i dla nich jakże nieosiągalny świat zoo, Europy i zabawek, a dla siebie świat przyjaciół, którzy go zawsze wysłuchają, zrozumieją i obdarzą miłością. W swej wyimaginowanej przyjaźni z drzewkiem pomarańczowym, małym ptaszkiem i nietoperzem, Zeze szuka tego wszystkiego, czego nie są w stanie mu dać dorośli. Mały ma również marzenia- kiedyś chce zostać prawdziwym poetą i nosić muszkę. Pewnego dnia na ulicy widzi ekskluzywny samochód- do swoich marzeń dołączy jeszcze jedno- by móc uczepić się z tyłu tego wozu i przejechać kilka choćby metrów. Próba skończy się wielkim klapsem, obietnicą zemsty gdy dorośnie i ... przyjaźnią między chłopcem a dorosłym mężczyzną. I to jest właśnie element tej powieści, który sprawił, że zastanowiłabym się nad podsunięciem tej lektury dziecku. Kiedy Zeze zaprzyjaźnił się z Portugalem, we mnie pojawił się jakiś niepokój. Jak się okazuje, nieuzasadniony, jednak ja mojego zdania nie zmienię. Nasz świat jest równie niebezpieczny, okrutny i twardy, a temat ukazania piękna przyjaźni z obcym dorosłym mężczyzną jakoś mnie nie przekonuje. Książka moim zdanie nie dla dwunastolatków, jeśli już - to dla młodzieży, ale pod warunkiem- czytanie i rozmowa na temat lektury. No cóż, może zachowuję się jak taka typowa matka kwoka, ale w dobie internetu, najróżniejszych okrutnych doniesień w mediach, wolę moje dzieci raczej uczyć ostrożności i przenikliwości, aniżeli łatwowierności. Książka bardzo wzruszająca, daje wiele do myślenia, mądra. Nigdy nie zapomnę jednego fragmentu: U nas w domu wszyscy skakaliby z radości, gdyby mnie mogli oddać. Odetchną z ulgą. Mam siostrę, która rodziła się między Glórią i Totocą, oddali ją do rodziny na północ Brazylii (...). Jeśli nie będą chcieli mnie oddać, możesz mnie kupić. Tatuś nie ma pieniędzy. Na pewno mnie sprzeda. Jeśli zażąda za mnie dużo, możesz mnie kupić na raty (...) |