|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: matematyka
środa, 16 maja 2012
Elementarz Skrzata. Matematyka - Danuta Klimkiewicz/ Maria Kwiecień
Jeśli chcecie, by przedszkolak bądź uczeń pierwszej klasy szlifował matematykę – polecam tę książkę. Dzieci ćwiczą cyfry, wykonują proste działania matematyczne, dodają, odejmują, rozmieniają pieniądze, rysują zbiory, kolorują obrazki, skreślają elementy, dorysowują brakujące zwierzątka i kwiatki, rozwiązują zadania tekstowe, uczą się formułować odpowiedzi. Bardzo fajna książka dla początkujących matematyków.
Wiek 6+ Wydawnictwo Skrzat
czwartek, 05 maja 2011
Kopnięte Królestwo - Natalia Usenko/ Ewa Poklewska - Koziełło
Pewnego razu olbrzym Bolutek wracał do domu pośrodku nocy. W drodze potknął się o niewielkie królestwo i ... kopnął je niechcący! Nikomu nic się nie stało, ale od tej pory mieszkańcy Kopniętego Królestwa ciągle coś liczą, uczą się dziwnych rzeczy i zadają mnóstwo pytań. Nie wiadomo po co? Chcecie ich poznać?
Może niektórzy z Was odwiedzili już Kopnięte Królestwo, ponieważ od jakiegoś już czasu regularnie ukazuje się Świerszczyku. Po raz pierwszy trafia do naszych rąk jako książka. Jakże się cieszę, tym bardziej, że właśnie wczoraj zaczęłam wprowadzać wątek matematyczny w przypadku dzieci przedszkolnych i w wieku wczesnoszkolnym. A tu proszę - co za niespodzianka. Bo Kopnięte Królestwo to owszem: ciekawe postacie o arcyśmiesznych imionach, ale tak naprawdę chodzi tu o matematykę, która czai się każdym kątku i zakątku tej dziwacznej krainy. Mieszkają tu król Zenon Ignacy Alojzy January Pimpuch Wielki, królewny: Pytalina Mariolinda Pimpuch i Skleroza Andżelika Pimpuch, agent obcego wywiadu - Pies Klusek, sprzątaczka - Franciszka Skrobiranda Pucuś i inni. Musiałabym długo wymieniać. W każdym razie postacie te żyją sobie w Królestwie w atmosferze iście matematycznej. A Matematyka serwowana przez autorkę (nigdy nie lubiła matematyki) to naprawdę smakowity kąsek - i nie ma nic wspólnego z nużącymi działaniami matematycznymi, które najczęściej można spotkać w podręcznikach.
Mnie podobały się przede wszystkim Bajeczki matematyczne. Halo, halo- czy ktoś kiedyś wcześniej słyszał o czymś takim, jak Bajeczki Matematyczne? Chyba nie. W bajeczkach zawsze występują mieszkańcy Kopniętego Królestwa. Sama Bajeczka jest tylko pretekstem do liczenia. Bo coś się dzieje: król objada się słodyczami, synkowie sprzątaczki Frani dokazują w wannie, olbrzym Bolutek nie może zapisać się do zespołu tańca krasnoludkowego. Po takim bajkowym wstępie, jakiejś krótkiej historyjce (niektóre są krótsze, inne dłuższe - świetnie ćwiczą spostrzegawczość i koncentrację) trzeba zakasać rękawy i zabierać się do liczenia: np. Ile szkodliwych przysmaków zabrały ojcu - obżartuchowi zatroskane córeczki? Ile czasu Frania wywabiała plamy z Czyściocha, jeśli wiadomo, że każdy rodzaj plamy trzeba było potraktować innym odplamiaczem przez 15 minut? Ilu pożywnych pocieszaczy potrzebował olbrzym, by osuszyć łzy? Kiedy czytałam te bajeczki przypomniałam sobie o tym, co napisała Edyta Gruszczyk - Kolczyńska na temat matematyki u małych dzieci: *Niezmiernie ważne jest (...) nastawienie i sposób zachowania się dzieci w trakcie rozwiązywania zadań. Bowiem niektóre z nich całą swą aktywność mobilizują do obrony przed koniecznością samodzielnego rozwiązywania zadań. Dla nich, niestety, zadania matematyczne zmieniają swój sens - zamiast być źródłem doświadczeń matematycznych i logicznych, stają się źródłem licznych frustracji. Głośno myślę, że taka przyjemna książka, z pięknymi ilustracjami Ewy Poklewskiej - Koziełło mogłaby być zachętą do liczenia. Ponoć zadania tekstowe - sprawiają dzieciom najwięcej problemów. Może warto poćwiczyć przy pomocy bajeczek? Oprócz nich znajdziecie tutaj jeszcze: domalunki - trzeba coś dorysować, Poszukajki - czyli coś odnaleźć, są zaszyfrowane informacje od agenta Kluska, Pokolejki - trzeba układać rozsypane elementy w odpowiedniej kolejności, nakrapianki - połączyć kropki, zamalować pola odpowiednim kolorem.
Bez Tych ilustracji ta książka byłaby zupełnie inną książką. Cała książka podzielona została na cztery pory roku - obrazki są kolorowe, śmieszne, wiele się na nich dzieje, odzwierciedlają atmosferę tej krainy - ona jest naprawdę KOPNIĘTA, taka na opak trochę, wywrócona do góry nogami. W książce brakowało mi klucza - pewnie przydałby się, by mniej biegli w matematyce mogli sprawdzić swoje wyniki. Zachęcam, by rodzice odwiedzili tę Krainę razem z pociechami.
Cytat pochodzi z książki Dlaczego dzieci nie potrafią uczyć się matematyki - Edyty Gruszczyk - Kolczyńskiej, o której pisałam tutaj.
Wiek 7+
Wydawnictwo Literatura
środa, 04 maja 2011
Dlaczego dzieci nie potrafią uczyć się matematyki - Edyta Gruszczyk - Kolczyńska
O Edycie Gruszczyk - Kolczyńskiej przeczytałam na blogu Znak Zorro. I choć mowa była o innej książce, wierzcie mi, nie było łatwo znaleźć czegokolwiek autorstwa tej pani. Rzuciłam się w wir poszukiwań. W końcu upolowałam (po długim oczekiwaniu w kolejce) w mojej małomiasteczkowej Bibliotece Pedagogicznej. Stan książki widać na zdjęciu – jest rozchwytywana, ciągle w trasie. Aż dziw bierze, że nikt nie jest zainteresowany wznowieniem choć wybranych tytułów tej autorki. Teraz czekam w równie dłuuuugiej kolejce za Dziecięcą matematyką. Czekanie urozmaicamy sobie zabawami matematycznymi: typu: Tomek miał pięć cukierków a Mikołaj trzy. Kto miał więcej? Reakcja Mikołaja to ryk, że starszy brat ma więcej. Są też wymyślanki związane z tym co akurat u nas na topie: np. 10 nurków wypłynęło w morze. Trzech zjadł rekin. Ilu się uratowało? Przepraszam bardzo – zadanie wymyśliło moje dziecko, które od jakiegoś czasu wszystko zamienia na działania matematyczne. I choć nie wiem, czy po matce – humanistce można zostać geniuszem królowej nauk, wiem jedno – właśnie po lekturze książki Gruszczyk – Kolczyńskiej - warto zainteresować dzieci w wieku przedszkolnym matematyką – a z własnego podwórka mogę zaświadczyć, że zadania o wystrzelonych nabojach z pistoletu pewnego kowboja, zbiorach kukurydzy, złapanych złodziejach, posadzonych kwiatkach, odkrytych planetach, spadających gwiazdach wciągają tak, że od matematyki nie można się opędzić. Człowiek zaskoczony jest swoją pomysłowością, nie wspominając już o pomysłowości dzieci – choć tu czasem – by było śmieszniej, wymyślane są zadania absurdalne, podszyte niekiedy i czarnym humorem. Mój mąż stwierdził ostatnio, że nasze dzieci pójdą do szkoły utwierdzone w przekonaniu, że matematyka to wieczna zabawa. Jeśli trafią na dobrego nauczyciela – to będzie szczęście, a jeśli…. Ja moich matematyków nie wspominam dobrze. W każdym razie przypuszczam, że tej książki nie znali. I nie o mnie tu wcale chodzi. Ale co tam – wracam do zabawy z matematyką - skoro ma to pomóc – czemu nie. Ale teraz już na poważnie. Książka jest o tym co i jak zrobić, by pomóc dziecku w uczeniu się matematyki. Uczyłam przez wiele lat w szkole (nie, nie matematyki) i zdążyłam zaobserwować, że matematyka dla wielu uczniów to zmora okropna. I wcale nie chodzi tutaj o wypisywanie działań 2+2, gdy dziecko pozna cyferki. Według autorki tłumaczenie – Bo on to talentu nie ma- to szukanie jakiegoś usprawiedliwienia. Problem jest o wiele głębszy – i nie chodzi tu o to, by bez sensu wałkować program, albo przerabiać materiał do przodu. (Ponoć nie daje to żadnych efektów). Sama byłam zaskoczona, gdy przeczytałam, że do tego, by opanować dobrze matmę nie trzeba jakichś wielkich uzdolnień do tego przedmiotu. Niepowodzeń nie należy również szukać w mniejszej sprawności intelektualnej uczniów. Są owszem dzieci uzdolnione wybitnie w tym kierunku, ale … Pojęcia matematyczne – nawet te najprostsze – twierdzenia i język matematyki mają charakter operacyjny. Tym samym rozumowanie, które jest podstawą rozwiązywania problemów matematycznych, musi być utrzymane w konwencji operacyjnej. Również nauczanie matematyki – kształtowanie w umysłach dzieci podstawowych pojęć i umiejętności – opiera się na rozumowaniu operacyjnym. Nietrudno więc wysnuć wniosek, że aby dziecko było zdolne do uczenia się matematyki, musi posługiwać się rozumowaniem operacyjnym. Tylko w ten sposób może zrozumieć sens pojęć matematycznych.(str. 14) Jak rozwijać rozumowanie operacyjne u dzieci, dlaczego dzieci mają tak wielkie problemy z rozwiązywaniem działań matematycznych, jaką rolę odgrywają emocje przy rozwiązywaniu zadań, co to takiego blokada emocjonalna, w jakiej mierze precyzyjne spostrzeganie i sprawność rąk są ważne przy uczeniu matematyki, czy istnieje takie zjawisko jak: dzieci uzdolnione matematycznie. Polecam rozdział: W jaki sposób można pomóc uczniom nie umiejącym sprostać szkolnym wymaganiom z matematyki. – jak kształtować orientację przestrzenną, rozwijać dziecięce liczenie, kształtować metody operacyjnego rozumowania i wiele wiele innych ciekawych i ważnych zagadnień. Dla mnie najcenniejsze były informacje, jak można w domowy i prosty sposób przygotować dziecko do uczenia się matematyki. Świetny jest rozdział poświęcony dziecięcemu liczeniu. Propozycje zadań można realizować już z trzy- czterolatkami – Liczenie guzików przy płaszczyku, dziurek. Układanie samochodów na półce od największego do najmniejszego. Podczas układania klocków: układanie według kolorów, liczenie poszczególnych kolorów. Przy wyciąganiu warzyw z koszyka – liczenie marchewek, jabłek, pomidorów. Tworzenie zbiorów. Najwspanialszą porą do liczenia jest jesień: tyle wtedy kasztanów, liści, żołędzi. Przepis autorki na spacer: W trakcie spaceru można także znakomicie łączyć ćwiczenia ruchowe z liczeniem. Dorosły proponuje taką zabawę: cztery liczone kroki i podskok. Po kilku ćwiczeniach dorosły zmienia umowę: Teraz należy liczyć kroki: jeden, dwa, trzy, cztery, pięć i wymach rąk, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć i wymach rąk wraz z rozkrokiem (akcentuje się krok piąty, dziesiąty, piętnasty i dwudziesty)(str. 125) Znalazłam też fajne ćwiczenia dla molików książkowych: Sprzątamy biblioteczkę. Dorosły pyta: Ile jest książek na tej półce? Dziecko liczy i ustala liczbę książek. Dorosły zmienia układ liczonych książek i pyta: Czy teraz, po tej zmianie, nadal jest dwadzieścia siedem książek, policz… Następnie odejmuje kilka książek (przestawia je na drugą półkę) i znowu pyta: Ile jest teraz, po tej zmianie, książek na półce? (str. 123) Te przykłady i mój opis to kropla wody w morzu informacji, jakie znajdziecie w tej książce. Polecam i rodzicom i nauczycielom. P.S. Po czym rozpoznać podczas niedzielnego spaceru po parku, że jakaś mama/ jakiś tato są po lekturze książek pani Gruszczyk - Kolczyńskiej:))) Zajrzyjcie koniecznie tutaj: Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, Warszawa 1989 |