Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: Gianni Rodari

piątek, 14 października 2011
Niwidzialny Tonino - Gianni Rodari/ il. Agata Raczyńska

Ponoć człowieka mogą spotkać dwa nieszczęścia – pierwsze, gdy nie może dostać tego, o czym marzy, drugie, gdy to coś znajdzie się w jego rękach, gdy marzenie w końcu się spełnia. Coś w tym jest, a pokazuje to bardzo wyraźnie książka G. Rodariego, która kilka tygodni temu ukazała się po raz pierwszy w Polsce. Uczeń Tonino nie odrobił zadanej dzień wcześniej pracy domowej – teraz drży na lekcji historii, a przez głowę przelatuje mu myśl, jakby to było fajnie, gdyby tak nagle stał się niewidzialny. Marzenie się spełnia. Stety niestety – można pomruczeć pod nosem. Bo i ile można cieszyć się taką niczym nieskrępowaną wolnością. Chłopiec dosłownie szaleje na lekcji: szczypie kolegów, ciągnie ich za włosy,  obraca tablicę dookoła jej osi. Niewidzialny Tonino wywołuje niezłą awanturę w tramwaju, cukierni, a kiedy ma w końcu dość i tęskni za mamą, za ciepłem rodzinnego domu, okazuje się, że powrót do rzeczywistości wcale nie jest taki łatwy. Mogę zapewnić tylko, że  wszystko kończy się dobrze.


Książka podoba mi się pod wieloma względami – to taka trochę staroświecka opowieść z morałem – o tym, że najważniejsi są przyjaciele, a samemu źle. Jest dobrze napisana – wszak to sam mistrz Gianni Rodari, laureat Nagrody im. Hansa Christiana Andersena, zwanej Małym Noblem. Nic dodać nic ująć. (Na okładce znalazłam smakowite informacje, że w przygotowaniu Bajki przez telefon i Opowieść o Cebulku). Pamiętam podobne książki z dzieciństwa – w których autor prowadził fabułę niespiesznie, koncentrował się na szczególe, nie wysilał się, by przykuć uwagę czytelnika tanim efekciarstwem. Nie gnał też od atrakcji do atrakcji. Świat Rodariego to świat nieskażony gadżetami, rozpasaną techniką, gryzącą w uszy nowomową (drażni to często w książkach dla młodzieży, gdzie wszystko jest Ok i cool). Liczy się człowiek i przesłanie, a to jest tutaj wyraźnie podkreślone na końcu książki – co pewnie zdziwi współczesnych czytelników nie przyzwyczajonych raczej do takich zabiegów w dzisiejszej literaturze dziecięcej i młodzieżowej. Wspaniale pasują do tekstu czarno – białe ilustracje Agaty Raczyńskiej. Nie wyobrażam sobie inaczej. Ciągle krążę wokół stwierdzenia – książka staroświecka, książka wspomnienie (choć u nas to nowość). Może dlatego tak mi pasuje ta delikatna i nienachalna kreska ilustratorki. Odzwierciedla wszak świat, którego już nie ma – gdy w klasie królowały drewniana czarna tablica i biała kreda, nauczyciel wymagał i nie znosił sprzeciwu, a szczytem bezczelności (i może odwagi) było puszczenie po klasie papierowego samolociku i ukradkowe wyjadanie z kieszeni mundurka słodkich miętówek. A z  tyłu książki – perełka, czyli coś, co wydawcy (w przeważającej części, bo jeszcze można, na szczęście, spotkać) schowali do lamusa – czyli Posłowie napisane przez Monikę Woźniak, która wykłada język i literaturę polską na Uniwersytecie La Sapienza w Rzymie. Czytanie informacji na temat twórczości autora, jego życia – to dla moli książkowych prawdziwa gratka. Nie wiem, może wydawcy (dosłownie jakby się zmówili) w dobie Internetu stwierdzili, że i tak sami do wszystkiego dojdziemy – i po co nam takie Posłowie. W razie czego – mówię głosem nie tylko swoim – warto wrócić do tradycji.

Bardzo polecam tę książkę. Myślę, że spodoba się uczniom w szkole podstawowej. Zachęcają do tego krótkie rozdziały, duże litery i poręczny format. Poznają szkolę i dzieciństwo swoich rodziców. Myślę też, że rojbrowanie Toniniego nie zaszkodzi dzieciom (to anioł w porównaniu choćby z takim…. Koszmarnym Karolkiem), a jego niecne czyny wywołają uśmiech i rozbawią. A ja między wierszami wyczytałam jeszcze jeden morał – owszem, przyjaciele są ważni, ale uwaga na marzenia – te często się spełniają…

Wiek 7+

Wydawnictwo Bona