Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: półeczka starszaków

niedziela, 28 sierpnia 2011
Martynka. Najlepsze przygody - Gilbert Delahaye/ il. Marcel Marlier

Martynka ma swoich wielbicieli. Niektórzy zbierają wszystkie części całej kolekcji – a tych uzbierało się już całkiem sporo. Wśród miłośników z pewnością przeważają  dziewczynki. Bo Martynka to ich świat. Ale, chłopcy, jeśli tylko zechcą tu zajrzeć, znajdą też coś dla siebie.

Martynka jak każde szczęśliwe dziecko – brudzi się i nic a nic jej to nie przeszkadza, włazi w każdą dziurę, skacze po drzewach, łapie z dziadkiem dzikie króliki, jeździ na rowerze, idzie z frytką na spacer, nie boi się osła, jest naprawdę dzielna w szpitalu. Opowiada o pasji kuzynki – tańcu, odwiedza wesołe miasteczko, bawi się z rówieśnikami w teatr, biwakuje. W książce jest mnóstwo ilustracji – niektóre oddają klimat całej sceny, jak klatka po klatce w filmie. Wanda Chotomska opowiada prostym językiem poszczególne historie, tworzy dialogi. Właśnie opowiada – bowiem nie jest to tłumaczenie oryginału. Martynka, mimo że na kartach książki się nie starzeje – ma już swoje lata. Niektóre części pojawiły się w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Doskonale widać to w tytule Na biwaku. Klimat miasteczka, samochody, walizki, wreszcie dziecięca moda – marynarskie kołnierzyki przy bluzkach chłopców, falbaniaste sukienki dziewczynek – to czasy naszych rodziców. Albo drewniana balia w części pierwszej o małej fretce. Na żadnej z ilustracji nie ma – uwaga – telewizora (choć u sąsiadki – czarownicy jest zmywarka – i to całkiem nowoczesna:) Treść tych opowiadań – ciągle aktualna. Bo które dziecko nie lubi hasać na świeżym powietrzu, które nie lubi zwierząt, które nie odczuwa strachu przed nowym obcym miejscem? Martynka mimo wieku ma się dobrze i pewnie będzie tak jeszcze długo i długo. Pamiętam wydanie Martynki sprzed lat, które należy do mojej młodszej siostry.  A było to ho ho ho – dawno temu. Teraz ten sfatygowany egzemplarz służy kolejnemu pokoleniu i nadal się podoba.


Wiek 3+

Grupa Wydawnicza Publicat S.A.



czwartek, 25 sierpnia 2011
Wypożyczalnia babć - Maria Marjańska - Czernik/ il. Justyna Mahboob

Do pewnej wypożyczalni pełnej książek przyszedł pewnego dnia mały chłopiec. Jednak nie chciał książek. Chciał … wypożyczyć sobie babcię. Zdziwiona pani z Wypożyczalni obiecała coś w tym kierunku zrobić. A gdy się wieść o tym rozniosła – zjawili się też inni: Większy i Duży. Oni również chcieli mieć babcię. Autorka trafiła w sedno sprawy – dzieci tęsknią za babciami, dziadkami. Rodzice zalatani, zapracowani, zajęci tyloma sprawami, dla dzieci często nie mają ani czasu ani cierpliwości. Ale za to babcia …. hm – ta poczyta, pójdzie na plac zabaw i do parku, przytuli, opowie bajkę, coś pysznego ugotuje, wysłucha. I nigdy nie spojrzy nerwowo na zegarek. Historia kończy się happyendem, bo Jasna z Wypożyczalni spełni marzenia chłopców. Jak? Zajrzyjcie do tej cieniutkiej książeczki. Piękna historia o potrzebach małego dziecka, które najbardziej na świecie potrzebuje od kogoś CZAS-u – czyli cierpliwości, zachwytu, akceptacji i szacunku. Autorka podpowiada nam dorosłym, co zrobić, by dziecko było szczęśliwe. A taka babcia – jeżeli jej faktycznie nie ma, może być przecież w każdym z nas. 

Bardzo udana i mądra pozycja Marii Marjańskiej – Czernik ze świetnymi ilustracjami Justyny Mahboob.

A tak na marginesie – dla chcącego nic trudnego. W małym miasteczku niedaleko mojego miejsca zamieszkania studentki z Uniwersytetu Trzeciego Wieku postanowiły same założyć taką Wypożyczalnię babć. Nazwały to Babcinym pogotowiem. W miasteczku pojawiły się plakaty:

„Drogi rodzicu! – jeżeli musisz dłużej pozostać w pracy, masz pilny wyjazd, wizytę u lekarza, czekają na ciebie prace polowe – a nie masz komu powierzyć opieki nad dziećmi wieku przedszkolnym lub z klas I-III? Zadzwoń do nas!”.

To działa. Warto skorzystać z pomysłu:)

Wiek 5+

Wydawnictwo Stentor

sobota, 30 lipca 2011
Akademia Dziecka. Moje Ciało - Angela Royston

Trzeba myć ręce i zęby. Prawda, może nie znana jak świat, bo starożytni i późniejsze ludy nie przykładały do tego aż tak wielkiej wagi. W każdym razie, kiedy w obecności malucha pojawiają się takie górnolotne stwierdzenia, że coś trzeba, dziecko zadaje nam bobu i od razu atakuje – A dlaczego? Coś wiemy, że bakterie, wirusy, że niebezpiecznie, próchnica, salmonella i inne dziadostwo, ale dziecku zazwyczaj to nie wystarczy. Bo skoro są bakterie, to gdzie one są, skoro ich nie widać? Nie widać – znaczy – nie ma. A jak nie ma, a mama upiera się, że jednak SĄ – to pewnie mama … kłamie;) Dziecko psika – Zakryj buzię, bo rozsiewasz zarazki – i tak w koło Macieju, bo przecież nic nie widać. Akademia dziecka – Moje ciało to seria książeczek popularno – naukowych dla najmłodszych. W prosty sposób wyjaśniają  i odkrywają tajemnice, tego, co się dzieje wokół małego człowieka.


Dlaczego musimy się myć, skóra, jak dobrze umyć ręce, bakterie i wirusy, rozsiewanie zarazków, skaleczenia i zadrapania.

 


Jaka jest rola zębów, jakie mają kształty, różnica - mleczaki i zęby stałe, budowa zęba, próchnica, jak prawidłowo umyć żeby, dlaczego cukier szkodzi zębom, jak je wzmacniać i pierwsza wizyta u stomatologa - takie informacje znajdziecie w tej części. Zabrakło mi tutaj zdjęcia bakterii, które atakują zęby - tak jak to miało miejsce w przypadku skóry. Nic tak nie zachęca dzieci do mycia zębów jak konfrontacja - oko w oko z jakimś potworem wywołującym próchnicę.

Na końcu obu książeczek Słowniczek z najważniejszymi pojęciami, Uwagi do rodziców i wychowawców oraz Indeks – jak na porządną ważną książkę przystało.

Książki są kolorowe z mnóstwem zdjęć, obrazków. Godna polecenia jest zwłaszcza część - Spróbuj i ty. Dziecko może przeprowadzić pierwsze badania naukowe i obserwacje i to za pomocą najprostszych przyrządów. Rozciera krakersy między łyżeczkami, by się przekonać, jak zęby rozcierają pokarm, obserwuje jajko zalane octem, plombuje ziemniakiJ przy pomocy gęstego cukru pudru, obserwuje swoje zadrapania i strupki, umyte włosy.

Akademia dziecka na pewno pomoże, gdy pojawi się pytanie – Dlaczego?

Podaję link do ciekawego wpisu o myciu rąk, do którego w metodzie Montessori przykłada się olbrzymią wagę. Warto przeczytać.

Wiek 4+

Wydawnictwo Wilga

 



wtorek, 05 lipca 2011
Mały Duszek - Otfried Preussler/ il. F.J. Tripp

Kiedy moje młodsze dziecko usłyszało, że będziemy czytać książkę o Duszku (nie o – duchu) – zaprotestowało. Bo on – to znaczy Mikołaj – duszka się boi. Że niby straszy, i tak brzydko wygląda. Nawet nie chciał spojrzeć na książkę. Odłożyliśmy na chwilę lekturę, a potem spróbowaliśmy po raz drugi. W końcu – nic na siłę. A ja tak bardzo chciałam przeczytać moim dzieciom Małego Duszka – bo pamiętam go sprzed lat z ilustracjami Boratyńskiego. Gdzie mama nie może – tam brata pośle. Tomek niby od niechcenia – oglądał świetne ilustracje J.F. Trippa, do których w końcu przylepiło się moje młodsze dziecko. I już się nie odlepiło. I trzeba było zacząć czytać od zaraz już. I to najlepiej połowę książki jednego dnia. Popatrzcie zresztą sami na okładkę, czy ktoś taki może mieć złe zamiary? Duszek Trippa – sama słodycz, która w ogóle nie ma zamiaru straszyć nikogo. No – tak jednak nie do końca – spokojnie: straszy, straszy, ale robi to w taki sposób, że trzylatek zaśmiewa się, że duży policjant w małym miasteczku Puchaczowo wystraszył się nie na żarty małego widma i to tak, że aż czapka spadła z głowy poważnego stróża porządku publicznego.

Preussler ponoć napisał Malutką Czarownicę, by oswoić strach swoich dzieci przed czarownicami. Ciekawe, czy jego dzieci też bały się duchów? W każdym razie po takiej lekturze, maluchy jak nic nabiorą przekonania, że są też dobre duchy. Właściwie duszki – bo ten ma zaledwie trzysta lat z haczykiem – a jak na ducha to naprawdę niewiele. Nie przypomina Wam się Malutka Czarownica? Ta książka to nie tylko dobra zabawa i przygoda. To też nauka, że marzenia się (jednak:)) spełniają. Choć czytając tę książkę moim dzieciom przypomniało mi się zdanie z innej książki. Są dwa nieszczęścia - jedno, gdy czegoś bardzo pragniemy, a to coś jest poza naszym zasięgiem. Drugie – gdy już to dostaniemy. Duszek chciał zobaczyć świat za dnia – posmakować go, zwiedzić, zobaczyć to, co niewyraźne i niewidoczne przy świetle księżyca. Widmo tak bardzo chciało wstać za dnia, że przestawiało wskazówki zegara, wytężało się, by zrealizować swoje marzenie. Kiedy się poddało, stało się samo – i nikt nie wie jak i dlaczego. A wtedy okazało się, że wcale nie jest łatwo i słodko, tylko trudniej. Duszek w promieniach słońca zrobił się cały czarny, w dodatku zaczął nieźle rozrabiać, czym spowodował niemałe zamieszanie w miasteczku. I znów pojawiły się … marzenia… za dawnym życiem, za dębową skrzynią na Swoim Zamku, wszechobecnymi pajęczynami i kurzem, który tak fajnie gilgał w nosie, dzięki czemu Mały Duszek kichał i kichał…..

Czy Duszkowi uda się wrócić do dawnego życia, kogo poprosi o pomoc? Nie zdradzam. Zachęcam do fascynującej lektury, którą wpisuję na listę książek ulubionych moich dzieci.

Wiek 5+

Wydawnictwo Bona

 



piątek, 24 czerwca 2011
Iv i Finetta - Natalia Gałczyńska/ il. Józef Wilkoń

W bibliotece wygrzebuję cenne starocie, których teraz na próżno szukać na półkach księgarskich.  Zobaczyć miny chłopaków, gdy czytaliśmy o Ivie i Finetcie. Zasłuchani, ciekawi co się wydarzy na kolejnej stronie. Jest syn królewicz – najmłodszy i oczywiście ponoć najmniej rozgarnięty, jest obca kraina, a w niej potwór i piękna cyganka – Finetta. Jest mrożąca krew w żyłach walka o życie i ucieczka z wyspy, jest powrót syna królewskiego do domu i …zapomnienie, które podniosło poziom dziecięcej adrenaliny. Do tego mnóstwo ilustracji mistrza nad mistrzami – Józefa Wilkonia. Pięknie napisana baśń przez Natalię Gałczyńską.

Wiek 5+




środa, 15 czerwca 2011
Opowieści z zaczarowanego lasu. Trzy złote jabłka - Nathaniel Hawthorne

Trzy złote jabłka to kolejna, czwarta, wyprawa do mitologicznego świata – tym razem śladami wielkiego herosa Herkulesa. Wyprawa do naszych korzeni, bo przecież na początku były mity. Wyprawa nie na siłę, nie jako obowiązek szkolny, ale wspaniałe przeżycie estetyczne, uczta dla oka i ucha. BUKA po raz kolejny udowadnia, że klasyka nie musi być nudna. Jest wręcz odwrotnie za sprawą ciekawego wydania, nietuzinkowej interpretacji, dzieci czerpią garściami z tekstu liczącego sobie ponad 100 lat. Zasłuchane, zaczarowane, oczarowane, zaciekawione – o czym miałam okazję przekonać się w naszym domowym zaciszu. Tym samym potwierdzam opinię, że dzieci lubią mity, gdyż są zafascynowane ich magicznym klimatem, niewyobrażalnym, niedotykalnym. Świetnie wczuwają się w atmosferę, rozpoznają bohaterów, utożsamiają się z nimi.

Samo wydanie tej jak i pozostałych części całej serii „Opowieści z zaczarowanego lasu” jest doskonale przemyślane i w dobrym guście. Widać, że autorom pomysłu zależało na tym, by czytelnik – słuchacz odniósł wrażenie, że faktycznie znalazł się w krainie nieziemskiej, zaczarowanej. Myślę, że w mojej opinii nie jestem odosobniona. Muzyka, ciepły głos Krzysztofa Tyńca, który ma w sobie pewną tajemniczą nutę, charakterystyczne zawieszenie głosu, niepewność, doskonała umiejętność nadawania różnym bohaterom cech charakterystycznych poprzez odpowiednie modelownie głosem, co powoduje wręcz taki stan rzeczy, że do jednych ludków czujemy sympatię, do innych już nie; dalej możliwość obcowania z doskonałymi obrazami Józefa Wilkonia, opracowanie graficzne Grażki Lange, a na końcu – co chyba najważniejsze w tym przedsięwzięciu – oryginalny tekst Hawthorne’a, pełen humoru, skupiający się na szczegółach, napisany prostym językiem – to wszystko tworzy oryginalną ciekawą całość.  

W planach wydawnictwa: Częśc piąta - Cudowny dzban i część szósta - Chimera.

Recenzje pozostałych części Opowieści z zaczarowanego lasu – na moim blogu.

 

  • seria: Mity greckie
  • autor: Nathaniel Hawthorne
  • czyta: Krzysztof Tyniec
  • muzyka: Maciej Rychły (Kwartet Jorgi)
  • ilustracje:  Józef Wilkoń
  • czas: 57:45



Wiek 5+

Akademia Rozwoju Wyobraźni BUKA



poniedziałek, 13 czerwca 2011
Po rozum do głowy - Wojciech Witkowski/ il. Aneta Krella - Moch

Wojciech Witkowski to w naszym domu przede wszystkim autor książek o Piracie Rabarbarze. Są f-a-n-t-a-s-t-y-c-z-n-e tak a propos. Tymczasem Witkowski popełnił kolejną książkę, w której skrzy się również od humoru, a to za sprawą dwóch przemiłych istot – koziego dziecka Anime i owczego - Anibe. Gdy nadeszła odpowiednia pora, dwie pańcie zostały wysłane przez swe mamy do szkoły – ale interesowało je wszystko tylko nie nauka. Zdenerwowany pan nauczyciel odesłał je do domu z informacją, że mogą wrócić, gdy nabiorą rozumu.  I tu zaczyna się przygoda, taki króciutki Bildungsroman w wersji mini, bowiem panienki nie zamierzają przyznawać się do szkolnej porażki i chcą jak najszybciej dowiedzieć się, gdzie niby mają szukać tego, no jak mu tam…. rozumu. Książka Witkowskiego to zabawna historia z morałem dla najmłodszych – rozumu nie trzeba szukać daleko. Jest przecież we własnej głowie. W dodatku każdy cały czas się czegoś uczy, nabywa doświadczeń – co nie jest ani łatwe, ani przyjemne. A życie niesie z sobą też różne niebezpieczeństwa. Dwa zwierzątka w czasie swoich poszukiwań przeżywają niemałą metamorfozę – i już wiedzą, po co przychodzą do szkoły. Dobra lektura dla pierwszaków, które mają podobne dylematy, co książkowe dzieci. Z niej również dowiedzą się, że nauczyciele też kiedyś byli dziećmi, i że czasem również trudno im było wysiedzieć w ławce.


 

Wiek 5+

Wydawnictwo BIS



sobota, 04 czerwca 2011
Grzegorz Kasdepke dzieciom

Grzegorz Kasdepke - autor książek dla dzieci, z wielkim dorobkiem, często nagradzany i wyróżniany. Bardzo lubimy jego ksążki, choć... nasze pierwsze spotkanie było niefortunne. Zaczęłam dawno dawno temu czytać Tomkowi Rózgę. Akurat były święta Bożego Narodzenia – okładka też była taka jakaś śnieżno - świąteczna.  Przeczytałam zachęcającą recenzję w piśmie dla mam (nie znałam jeszcze blogów literackich – w każdym razie czasopisma o dzieciach dla mam zaczynałam zawsze od skąpego bo skąpego, ale dla mnie baaaaaardzo cennego, działu - mianowicie - działu książkowego). A w Rózdze była mowa o tym jak główny bohater – mały chłopiec był z rozbitej rodziny, bo rodzice się przestali kochać. Tragedia i łzy były wielkie, bo mój Tomek tego nijak pojąć nie mógł. Książkę skończyłam sama i powiedziałam do siebie – moje dziecko wylało na moją bluzkę morze łez, ale w gruncie rzeczy fajnie pisze ten cały Kasdepke, umie świetnie wczuć się w rolę dziecka, nie stroni od humoru, nie boi się ważnych i trudnych tematów. Rózga uświadomiła mi też jedną ważną rzecz, mianowicie, że nie wszystkie książki są dla wszystkich dzieci. Warto obserwować swoją pociechę i wysuwać wnioski – co jest ważne przy doborze lektur. W każdym razie zaczęliśmy od tamtego czasu namiętnie czytać inne książki Kasdepke – ku naszej radości – repertuar był różnorodny i stale się powiększał. Grzegorz Kasdepke dzieciom to przegląd twórczości autora. Fragmenty jego książek, które zostały wydane w ciągu ostatnich lat przez Naszą Księgarnię. Ten zbiór to oryginalne wydanie w ramach jubileuszu 90-lecia Wydawnictwa.

Co my tu mamy – Bajkolandia, Świąteczne historie, Bodzio i Pulpet, Przygody detektywa Pozytywki, maja i Filip, Nieznane przygody Kacpra, Uczucia, Podróże z wujkiem i kontrabasem. Z udziałem ilustracji Marcina Piwowarskiego i Piotra Rychela. Niektóre z nich tak bardzo charakterystyczne – jak postać pana Pozytywki. Przyznaję, to nieodłączny element dzieciństwa moich dzieci, tak samo jak dla innych postać Pippi Ingrid Vang – Nyman.

Teksty różnorodne – Najukochańszy jest wspomniany już detektyw Pozytywka, który rozwiązuje, wydawać by się mogło, błahe problemy, obok których dorośli często przechodzą obojętnie, ale dla dzieci mają kolosalne znaczenie: kto ukradł piasek z piaskownicy, gdzie zniknęły skarpetki w delfiny, kto pozostawił cebulowe łupiny? Smaczku dodaje czarny charakter Martwiak, konkurencja detektywa. No i zagadki – bo dzieci mogą pomóc w prowadzeniu śledztwa. Dalej uczucia, krótkie opowieści, które podpowiadają jak radzić sobie z niektórymi uczuciami: tęsknotą, wstydem, nudą, radością, miłością, strachem, poczuciem winy, szczęściem. Bajkolandia zaprasza do świata w nastrojowym klimacie – co ciekawe, to bajki nie o księżniczkach, zaklętych rycerzach, ale o… korniku, deszczu, niecierpliwym motylu, sośnie, poranku, cieniu. Choć w jednej bajce pojawia się i księżniczka – jeśli chcecie wiedzieć, co się śni księżniczkom, zajrzyjcie do niej. Są też dwie opowieści o Kacprze, synu autora. Dalej osobliwe perypetie Mai i Filipa oraz Bodzia i pulpeta. Opowieści Kasdepke – to teksty o rzeczach ważnych dla dzieci, często pełne humoru, niektóre  z nich do zmuszające do aktywnego czytania bądź słuchania, bowiem dzieci muszą pomóc w zakończeniu historii.  Mnóstwo ilustracji, ciekawe rozwiązania graficzne – solidnie wydane. Po prostu – piękna książka.

 Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 



Cukierek dla dziadka Tadka - Ivona Brezinova/ il. Justyna Mahboob

W małym mieszkaniu w bloku mieszka ze sobą kilka generacji – dziś naprawdę rzadki widok. A więc: pięcioletni Janek ze swoimi rodzicami, dziadek Andrzej i pradziadek Tadzio. Cztery pokolenia. Pewnego dnia ukochany pradziadek Tadzio zaczyna robić dziwne rzeczy. Już wcześniej zachowywał się dosyć osobliwie, ale nikt z rodziny za bardzo się tym nie przejmował. Jednak kiedy pradziadek zapomina o swoim wnuczku w Supermarkecie i wraca do domu sam, pozostali domownicy baczniej zaczynają się przyglądać pradziadkowi. Wkrótce okazuje się, że pradziadek cierpi na poważną chorobę Alzheimera, i że jego stan ciągle się pogarsza.


Zauroczyła mnie ta książka. Pewnie ktoś się zdziwi – czy tak można powiedzieć o tego typu książkach. Emanuje z niej takie wielkie ciepło i pozytywna energia, które budzą w czytelniku od razu zrozumienie, współczucie i sympatię do ludzi, którzy na co dzień muszą dawać sobie radę z tym problemem. Działa ta lektura jak balsam na duszę, wprowadza swego rodzaju spokój i z tego też względu może uchodzić wręcz za lekturę terapeutyczną. Myślę, że nie tylko dla dzieci. Choroba Alzheimera – nieuleczalna niestety, została tutaj przybliżona w bardzo prosty i przystępny sposób. Na przykładzie Janka i jego rodziny, licznych przykładów z życia wziętych, mamy możliwość zapoznać się z jej symptomami, oraz rodzinnymi sposobami radzenia sobie z nią. Pokazuje, że w przypadku choroby, mobilizuje ona wszystkich domowników – również tych najmłodszych. Jednocześnie uświadamia, że nadchodzą momenty załamania, kryzysu, że choroba ma wielki wpływ na relacje innych członków rodziny. Z lektury Ivony Brezinovej płynie bardzo ważne przesłanie, że najważniejszym środkiem na tę chorobę jest najcudowniejszy i … najtańszy cudowny lek  - a jest nim … MIŁOŚĆ. Myślę, że wzruszy was moment, kiedy ręka pięcioletniego Janka wędruje do woreczka z cukierkami. Zostało ich tam niewiele, a musicie wiedzieć, że rodzina dawała cukierki pradziadkowi, gdy ten przypominał sobie nagle, że nie brał leków. A potem chłopiec – rezygnuje z nich. Męska decyzja pięcioletniego chłopca, przy której aż mu występują krople potu na czole- bo przecież dziadek może tych cukierków w każdej chwili potrzebować.

Podoba mi się zakończenie – nawiązanie do ludowych baśni – w którym Janek postanawia w przyszłości zostać poszukiwaczem leków. Odwieczna tęsknota człowieka za wodą życia,  antidotum na wszelkie ludzkie bolączki, nieszczęścia, kłopoty, mimo upływu wieków – nadal trwa.

 

 Historia napisana bardzo prostym językiem. W końcu opowiada ją pięcioletni Janek – świetnie spolszczona przez Marię Marjańską – Czernik. Janek w swojej opowieści nie dramatyzuje, nie ocenia. Bacznie obserwuje swoje otoczenie, stara się niczego nie uronić. I choć wydawać by się mogło, że nie stroni od dowcipu – moim zdaniem to zupełnie niezamierzony, nieoczekiwany efekt uboczny, dziecięcego postrzegania świata – pełen ciekawych dziecięcych puent, komentarzy, radości z rzeczy małych, dostrzegania drobiazgów, na które dorośli nie zwracają najmniejszej uwagi. Kto ma styczność z małymi dziećmi, pewnie wie, o co chodzi. W każdym razie Autorka z wielkim talentem ujęła to Jankowe widzenie – nie każdy to potrafi.

Ilustracje Justyny Mahboob przypominają rysunki małych dzieci. Jakby narrator tej opowieści – Janek, historię dokumentował scenami z  życia rodziny – daje to niesamowity efekt i robi wrażenie na czytelniku. Ilustracje w ciepłych barwach, często dowcipne nie infantylizują problemu – wręcz odwrotnie – trafnie odzwierciedlają uczucia małego dziecka, pokazują, co w jego duszy gra i jak widzi tę chorobę pięciolatek ze swojej perspektywy.

Bardzo ważna książka – lektura, która pomoże zrozumieć dzieciom to, co dzieje się wokół nich.

To bohaterowie tej opowieści. Brakuje pani Makowej, wścibskiej sasiadki. To symbol przeciętnego Kowalskiego, który nie rozumie, bądź nie chce zrozumieć.

 

Wiek 5+

Wydawnictwo Stentor

 



wtorek, 12 kwietnia 2011
Ciocia Jadzia. Tęcza - Eliza Piotrowska

Ciocia Jadzia wnosi wiele słońca i ciepła w życie małej dziewczynki. Razem przeżywają tak wiele. Nie są to od razu jakieś wielkie i spektakularne wydarzenia jak lot na Księżyc (przesadziłam chyba) albo wspólne wakacje w Egipcie. To zwykła najzwyklejsza wyprawa do lasu, kina, kawiarni, do przyjaciół, na zebranie do przedszkola, do kuchni na wspólne pichcenie.

Ciocia Jadzia może wpędzić w kompleksy. Dorosłych oczywiście.  Zaraz wytłumaczę dlaczego. Jesteśmy tak przejęci ciągłym segregowaniem i porządkowaniem BWS (czyli Bardzo Ważnych Spraw), samokontrolą, powściągliwością, opinią innych, panującymi normami – że staliśmy się tacy jacyś sztywni. Bezbarwni. Nie stać nas na najmniejszy wybryk (często na przekór sobie), na stwierdzenie (nawet nie okrzyk) – Życie jest piękne! A może tak od czasu do czasu zjechać po poręczy? Albo strzelić sąsiadowi w kapelusz pestką czereśni albo wiśni. Nie musi być od razu tak ekstremalnie – można na przykład zachwycić się kroplą deszczu, muchomorem, stokrotką. Odnaleźć dziecko w sobie… Tak po prostu. Nic więcej…

Tytułowa ciocia Jadzia Elizy Piotrowskiej ma w sobie dziecięcy optymizm, radość życia, wielką wyobraźnię i to, czego znerwicowanym i zabieganym rodzicom coraz częściej brakuje  - wyrozumiałość. Tu pewni tkwi tajemnica jej sukcesu – czyli świetnych relacji ze swoją bratanicą. Razem spędzają wiele czasu, gadają i gadają -a zwykłe codzienne wydarzenia nagle stają się czymś więcej niż kolejną plamą na dywanie, ciastem, wizytą w Multikinie, listem, grzybobraniem.  Często zazdrościmy innym, z pewną smutną nutką w głosie stwierdzamy nawet , że życie tych ludzi jest ciekawsze od naszego, lepsze. Książka pokazuje, jak wiele zależy od nas samych. Nie brać życia tak poważnie, uśmiechnąć się, podjąć ryzyko, zrobić coś głupiego, obrócić w żart. Książkę polecam wszystkim ciociom, wujkom i rodzicom – to coś w rodzaju poradnika - jak zmienić swoje życie i naszych dzieci. Jeśli nie na zawsze – to choć od czasu do czasu.

Pochwały należą się za rozwiązania graficzne – rozhuśtane tytuły, powtarzająca się sekwencja na początku każdego rozdziału: Ciocia Jadzia jest siostrą mojego tatusia…., duża czcionka, ilustracje.

Z życiem najlepiej postępować tak, jak ciocia Jadzia czyni z ciastem: trochę tego, ociupinkę tamtego, szczyptę, łyżeczkę, łyżkę, szklankę tego i owego. Dużo próbować, dużo mieszać – ale niech pyrka się powoli. Wtedy dopiero życie nabiera barw tęczy. Czego i sobie i Wam życzymy.

Tutaj pisałam o pierwszej części.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina