Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: półeczka starszaków

środa, 09 września 2009
Kocha, lubi, szanuje - czyli jeszcze o uczuciach - Grzegorz Kasdepke/ il. Marcin Piwowarski

Grzegorz Kasdepke po raz kolejny udowodnił, że nie boi się tematów trudnych. W przeszłości odczarował nam matematykę (Do trzech odlicz), radził jak okiełznać niektóre emocje (Tylko bez całowania! Czyli jak radzić sobie z niektórymi emocjami) Teraz powstała książka o uczuciach ciąg dalszy. I to jaka! W sam raz dla przedszkolaków, by zrozumiały, co w ich duszyczkach i serduszkach gra. Bo naszymi dziećmi targają różne uczucia, raz zdarzają się burze, huragany, raz świeci słońce. Miłość, nienawiść, pogarda, strach, smutek, poczucie winy i szczęście tak często towarzyszą maluchom. Ta książka jest czymś w rodzaju poradnika dla przedszkolaków i ich rodziców. Najpierw każde z uczuć jest przedstawione w krótkiej scence przedszkolnej. Czyli – może zdarzyć się wszędzie, każdemu i o każdej porze. Dalej autor tłumaczy kolejno poszczególne uczucia, pokazuje, czym się przejawiają w życiu człowieka. Kolejną cześć każdego rozdziału stanowią Rady dla dzieci i później Rady dla rodziców. Świetna lektura dla starszaków, do wspólnych dyskusji, czym jest miłość, co daje nam szczęście, czego się boimy, dlaczego jesteśmy smutni. Ta książka daje nam szansę poznania własnego dziecka ale i nas samych. Bo w rozmowach o ważnych rzeczach dzieci zaskakują nas swoimi stwierdzeniami, ale też zadają pytania i oczekują odpowiedzi. Bardzo spodobało nam się w tej książce, że autor nawet o sprawach ważnych i poważnych potrafi pisać z poczuciem humoru i przymrużeniem oka.

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Przygody Kota Filemona - M. Nejman/ S. Grabowski/ il. J. Karwowska-Wnuczak

Szare, bure i pstrokate

Wszystkie koty za pan brat.

Mają drogi swe i płoty

-po prostu koci świat!

 

Pamiętacie? Moje pokolenie, pewnie tak. Mnie w każdym razie łezka w oku się zakręciła. Kultowa bajka o czarnym Bonifacym, kochającym swój zapiecek, chwalipięcie jakich mało, takim kocim filozofie; i o Filomenie – małym białym kotku, z czarną plamką za uchem, naiwnym, ciekawskim i odważnym. Większość książek napisanych według kreskówek jest zazwyczaj na niskim poziomie. Powiem tak – ładnie wyglądają, ale czytać tego się nie da. Tymczasem Przygody są napisane starannym i barwnym językiem. Autorami są dwaj scenarzyści: Marek Nejman- można powiedzieć, ojciec kota Filomena i Sławomir Grabowski. Książkę zilustrowała Julitta Karwowska – Wnuczak, przy bajce odpowiedzialna za projekty plastyczne.

Takiej wsi, takiej chaty, w której żyją oba koty, w naszej okolicy już nie ma. Ale może gdzieś w Polsce…Dlatego warto sięgnąć po książkę już choćby dla odkrycia tego, co minęło. Zapiecek, wóz drabiniasty, gliniane dzbanki, puchowe pierzyny, ptactwo spacerujące dumnie po zagrodzie, płot ze sztachet, harcujące po izbie myszy, drewniane ławy, czy najprawdziwsza w świecie miotła. Książka z wielką czułością traktuje o tym, co polskie, zaprasza do odkrywania cudów świata, ale nie tego dalekiego, tylko świata na wyciągnięcie ręki. Są też polskie zwyczaje – Wielkanoc, Boże Narodzenie. Obok naszych bohaterów jest mnóstwo innych zwierząt, roślin, przedmiotów, które współtworzą ten koci świat. Są i przysłowia – już choćby to ulubione dziadkowe Masz babo placek, czy inne: Kto nie pracuje ten nie je, Żyć jak pies z kotem.

Książka zdecydowanie dla starszaków- rozdziały są dosyć długie, rozbudowane dialogi, z wyszukanym słownictwem, wymagają większej koncentracji. W książce znaleźliśmy 32 historie, które pochodzą z tomów Przygody Kota Filemona; Filemon i Bonifacy; Filemon, Bonifacy i Szczeniak. Oba koty są już z nami od kilkunastu wieczorów. Powiem tak – jako dziecko bardziej lubiłam Filemona, za którym teraz przepada mój Tomek. Z wiekiem bliższy stał mi się Bonifacy – trochę leniwy, niezły maruda:) kochający wygody i ciepełko, z dystansem podchodzący do życia i doświadczony. Polecamy!

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 26 sierpnia 2009
Ja też chcę chodzić do szkoły - Astrid Lindgren/ il. Ilon Wikland

Petera i jego siostrę Lenę znamy z pierwszej części Ja też chcę mieć rodzeństwo. Przyznaję, że gdy na świat miał przyjść Mikołaj, i pierworodny Tomek miał łzy w oczach słysząc, że wkrótce pojawi się ktoś nowy, odbierany przez niego niestety jako konkurent, ta lektura okazała się bardzo pomocna. Książkowe dzieci urosły. Lena bardzo zazdrości bratu, że chodzi już do szkoły. Chce sama przekonać się co to znaczy, być uczennicą. Pewnego dnia Peter zabiera ją ze sobą. Lena poznaje kolegów i koleżanki brata, panią, zasiada w szkolnej ławce, je najprawdziwszy szkolny obiad, obserwuje, jak dzieci uczą się, co robią na przerwach. Peter lubi szkołę i Lena też.

Kilka dni temu, gdy napomknęłam, że wkrótce zaczyna się przedszkole, pojawiły się łzy. I znów książka okazała się wybawieniem. Wprawdzie przedszkole to nie szkoła, ale pewien obowiązek jest. Zresztą długo pracowałam w szkole i moje dziecko czasem mówi, że już chodzi do szkoły. Po lekturze czytanej rano, w południe i wieczór, strach został przegnany. Szkoła/ przedszkole jawi się jako miejsce miłych spotkań z przyjaciółmi i z panią Honoratką, miejsce zabaw w sali i na zewnątrz. Jest tylko pewien problem, który nie wiem, jak rozwiążę w przyszłości. Tomek, podobnie jak Peter planuje zabrać kiedyś Mikołajka do przedszkola. Zobaczymy, może faktycznie to dobry pomysł. Astrid Lindgren pokazała starszego brata, odpowiedzialnego opiekuna, który gotów jest stanąć w obronie młodszego, który przeprowadzi przez ruchliwą ulicę. I proszę – mali następcy już są.

Myślę, że samej autorki nie muszę przedstawiać. Historia z życia wzięta, napisana prostym językiem pomogła nam znów przegonić strachy. Świetnie zilustrowana przez Ilon Wikland, artystkę, która ze szwedzką pisarką współpracowała od 1953 roku. Pewnego dnia 23-letnia uciekinierka z Estonii zjawiła się u Astrid Lindgren, z niemowlęciem na ręku i ze swoimi pracami. I tak to się wszystko zaczęło.

Tutaj na obrazkach mnóstwo szczegółów do oglądania i analizowania.

-Mamo, Peter też ma bałagan w pokoju. Ciekawe, czy mama też tak goni go do sprzątania.

No tak, skoro Peter może, to i Tomek też. Kolejna świetna książka, do której i ja mam słabość, jak zresztą do wszystkiego, co wyszło spod pióra szwedzkiej pisarki. Polecam zwłaszcza teraz, przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego - na pokonanie strachów.

Wiek 5+

Wydawnictwo Zakamarki 

piątek, 21 sierpnia 2009
Joachim Lis, detektyw dyplomowany - Ingemar Fjell/ il. Teresa Wilbik

Polowałam i polowałam. Za przysłowiowe grosze kupiłam na Allegro. Pierwsze wydanie sprzed wielu, wielu lat wydane przez Naszą Księgarnię. Dla chętnych informacja, że jakiś czas temu reprint został wydany przez Dwie Siostry w ramach serii Mistrzowie Ilustracji. Poplamiona, porysowana, ale i tak zachwyca. Nie raz zastanawiałam się, jak Szwedzi to robią, że mają tak świetną literaturę dla dzieci. To naprawdę jakaś wielka tajemnica, chyba nie do odkrycia. Może chłodny klimat Północy tak dobrze wpływa na wyobraźnię?

Joachim Lis miał być szewcem, ale zrobił Korespondencyjny Kurs dla Detektywów Prywatnych i postanowił zostać detektywem dyplomowanym. A w miasteczku Modrzejów zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Właśnie w domu Borsuków zginęło dziesięć słoików z konfiturami malinowymi. Joachim Lis rozpoczyna śledztwo. Świetna książka detektywistyczna dla małych chłopaków, którzy pewnie z wypiekami na twarzy będą słuchać tej historii. Choć nie powiem – i ja się dobrze przy niej bawiłam. Oko cieszą ilustracje Teresy Wilbik, uczennicy Szancera. Mogę tylko achać i ochać.

 

Wiek 5+

piątek, 07 sierpnia 2009
Na pociechę coś pysznego. Gotuj z Misiem i Tygryskiem - Janosch

Mam w sobie coś z Tygryska. Jeśli pojawia się problem, wówczas przegryzam go kanapką z szynką albo jeszcze lepiej – sałatką z pomidorów, mozarelli i bazylii. Tyle, że Janosach o dodatkowych centymetrach w Tygryskowych prążkach albo w ogonku już nic nie pisze. (Tu moje westchnienie) W każdym razie, gdy Tygryska cosik trapi – ot choćby jego ukochana Maja-Papaja   obdarowała słodkim całusem kreta, albo gdy jest głodny jak sto wilków, gdy jest smutny – zawsze na pociechę  raczy się czymś pysznym.

To kolejna książka o dwójce przyjaciół – Miśku i Tygrysku. Tym razem wszystko kręci się wokół jedzenia. Co rusz jakiś ciekawy przepis na proste danie, które dzieci mogą wykonać przy naszej niewielkiej pomocy. Wszystko świeże, zdrowe, kolorowe, z mnóstwem warzyw i owoców. Sałata po włosku, ziemniaczki w mundurkach z twarożkiem (u nas w Wielkopolsce nazywamy to gziką), sałata z pomarańczami, jogurt z owocami, domowe müsli, banany po karaibsku i inne. Wszystko okraszone doskonałymi jak zwykle rysunkami autora i zabawnym tekstem. Książka wywołuje podczas czytania burczenie w brzuszkach po brzuchu, a nasze myśli zaczynają kręcić się wokół garnka i lodówki. W książce znaleźliśmy przepis na słynnego smażonego pstrąga w sosie migdałowym, który co rusz pojawia się w innych częściach serii. My kochamy jeść.  Kochamy Misia i Tygryska.

Mamy ogród na wyciągnięcie ręki. A w nim swoją marchewkę, pietruszkę, truskawki, bazylię, lubczyk melisę i maliny. Na drzewach wiszą jabłuszka – odmiana oliwka inflancka, na którą my mówimy papierówka, bo jest taka delikatna i krucha w smaku. Większość z jabłuszek ma robaczki, bo nigdy ich nie pryskamy. Są pyszne. Z nich robimy często mus. Podamy Wam przepis na ten prosty deser z książki o Tygrysku i Misiu. Dodam tylko, że Miś zrobił mus z 9 jabłuszek, bo ta liczba świetnie się nadaje na sercowe zmartwienia.

Pokrajał jabłka (Miś), wydrążył gniazda nasienne i razem ze skórką wrzucił do garnka, bo skórka jest bardzo zdrowa. Dodał nie za dużo wody, ale za to łyżkę stołową cukru i gruby plasterek cytryny, bo cytryna też jest bardzo zdrowa. Wrzucił jeszcze laseczkę cynamonu i goździk. Wszystko razem zmiksował i mus jabłkowy gotowy.


Recenzje innych książek Janoscha znajdziecie tutaj

Wiek 5+

Wydawnictwo Znak

niedziela, 02 sierpnia 2009
Moja Ciotka Sroka - Liliana Bardijewska / il. Aleksandra Kucharska - Cybuch

Liliana Bardijewska – tłumaczka literatury bułgarskiej, autorka licznych słuchowisk dla dzieci, sztuk teatralnych skierowanych dla najmłodszych. W swoim dorobku ma powieści dla młodzieży Ratatuj, Bractwo Srebrnej Łyżeczki; bajkę dla maluchów Zielony wędrowiec. Ostatnio popełniła kolejną książkę. Tym razem dla starszaków – o pewnej ciotce - gadulskiej i mądralińskiej  gawędziarce i bajarce, która jest… sroką.

Tytułowa ciotka snuje opowieści dla małej Julianki, a trzeba przyznać, że robi to wyśmienicie i z wyszukaną gracją i fantazją. Od niej mała Julianka dowiaduje się, dlaczego na wierzbie wyrosły gruszki, jak obudzić śpiącą Ziemię, skąd wzięły się pisanki, dlaczego biedronki są czerwone, co to znaczy zajęcza odwaga i skąd na świecie wzięły się choinki. Fantastycznie jest mieć Ciotkę Srokę, która opowiada z ogromnym przejęciem i sporą dawką humoru! Dzięki jej opowieściom maluchy oswajają się z uczuciem strachu, zgłębiają tajemnicę czasu i poznają smak przyjaźni. To co mnie osobiście urzekło – to erudycja pisarki, zabawa słowem. Żadnej drogi na skróty – traktowanie na serio małego odbiorcę i wymaganie od niego maksimum zaangażowania. Do tego świetne ilustracje Aleksandry Kucharskiej – Cybuch  (pisałam o niej przy Córce króla moczarów Andersena) - nie tylko przedstawiają czytane bajki, ale w połączeniu z tymi bajkami właśnie, w naturalny i zupełnie niewymuszony sposób pobudzają wyobraźnię malucha. Solidnie wydana – z pewnością długo wytrzyma kontakt z najmłodszymi.


- A to co za krzyki pod moim oknem?! Pod moim gniazdem rodzinnym?! Ja nie jestem byle kto, żeby słuchać byle wrzasków! Ja jestem Ciotka Sroka i tutaj wrzeszczeć mogę tylko ja! Zapytaj, kogo chcesz. Wszyscy mnie tu znają! Ba, znają mnie nawet na królewskim dworze! Aż oniemiałam z wrażenia. A więc to jest moja ciotka. Ciotka Sroka. A ta sterta gałęzi nade mną - to jej gniazdo rodzinne... Patrzyłam na nią okrągłymi ze zdumienia oczami. To się nazywa ciotka! Widząc mój zachwyt, Ciotka Sroka szybko się udobruchała. - Widzę, że jesteś mądrą dziewczynką - burknęła. - Zasłużyłaś na prezent. - I wcisnęła mi do ręki coś puchatego, mięciutkiego, przytulnego. - Wiesz, co to jest? Nie miałam pojęcia! - To jest wierzbowy kotek, czyli bazia - powiedziała uroczyście. - Wierzbowy, bo rośnie na wierzbie. Spojrzałam na Ciotkę Srokę zdziwiona. Zawsze myślałam, że kotki rosną na kanapie. Przynajmniej nasz siedział na niej całymi dniami, jak przyrośnięty. - A wiesz, dlaczego rośnie na wierzbie? Dzięki mnie! Gdyby nie ja, wiesz, co by rosło na wierzbie? Gruszki! Mój podziw dla Ciotki Sroki ogromniał z minuty na minutę. Byłam z niej dumna!

Wiek 5+

Wydawnictwo BIS

wtorek, 07 lipca 2009
Owadzie opowieści - Jan Sienkiewicz / il. Aleksandra Krzanowska

Owadzie opowieści to swego rodzaju mikrokosmos, świat widziany oczami malutkich stworzonek, które szwendają się po świecie, czasem prawie niewidocznych, odganianych najczęściej przez nas ręką. Biedronka w końcu to biedronka. Pająk to tylko pająk. Osa to agresor, którego trzeba przegonić na cztery strony świata. Prawda? Tak myślą dorośli, którzy nie potrafią zatrzymać się na rzeczach małych, nie dostrzegają czarnych kropek na czerwonych skrzydełkach pani biedronkowej, pięknie utkanej delikatnej pajęczyny pokrytej kroplami rosy albo mieniących się w słońcu skrzydełek żuczka. Tymczasem młody autor poświecił braciszkom skrzydlatym siedem opowiadań. Z uporem małego dziecka śledzi ten świat, podgląda, podsłuchuje, obserwuje cierpliwie i snuje ciekawe opowieści. O biedronce, która nie słuchała mamy; polnym koniku, który miał poetycką duszę; żuczku Brzuchatku, który musiał odbyć daleką drogę, by w końcu odkryć powszechnie znaną prawdę, że najlepiej jest w domu; o dobrym pająku, który nie chciał krzywdzić małych żyjątek; o nartniku Zrzędzie, co to tylko narzekał i narzekał; osie uwielbiającej robić innym głupie kawały; w końcu – o małym pływaczku, który kochał robić to, co zakazane.  Gdy już wejdziemy do tego owadziego świata, bajecznie kolorowego dzięki pięknym akwarelom  Aleksandry Krzanowskiej, nie raz pewnie odnajdziemy w nim siebie. Bo te malutkie istotki to nasze odbicie – ich marzenia to nasze marzenia, a  troski to nasze troski. Owadzie opowieści to opowiadania z morałem. Każde czegoś uczy, coś tłumaczy. Autor uczynił bohaterami swojej książki żyjątka, które rzadko spotyka się w literaturze dziecięcej. Tyle napisano o biedronkach, pająkach. Tymczasem niektórzy mieszkańcy sienkiewiczowskich opowiadań – jak świetlik, nartnik, pływak żółtobrzeżek, już choćby ze względu na swoje nazwy i rzadkość występowania w literackim świecie, wzbudzają ciekawość małych czytelników, powodują zdziwienie w małych oczach i lawinę pytań. Czy nartnik jeździ na nartach. Świetlik??? A co to takiego? Bardzo udana książeczka.

Wielkie nazwisko przodków zobowiązuje. A gdy ma się w swoim drzewie genealogicznym taką sławę – jak Henryk Sienkiewicz – to jest to wyzwanie nie lada. Jan Sienkiewicz zaczął pracować na swoje nazwisko – debiut bardzo udany – dziad - noblista może być dumny. Z ciekawością będziemy śledzić kolejne poczynania młodego literata.

Niedawno odkryliśmy książki wydawnictwa Czerwony Konik. To mini oficyna, która powstała w 2008 roku. Wydała do tej pory trzy książeczki. Są one nietypowe i niezwykle oryginalne.

Inne książki Czerwonego Konika -

Mrówka wychodzi za mąż

Zimowe popołudnie

Wiek 5+

Wydawnictwo Czerwony Konik

wtorek, 30 czerwca 2009
Cukierki - Renata Piątkowska/ il. Aneta Krella - Moch

Kiedy czytam z dziećmi książki Renaty Piątkowskiej (Lemoniadowy ząb, Opowiadania z piaskownicy, Opowiadania dla przedszkolaków) zachodzę w głowę, skąd autorka tak dobrze zna mojego starszego syna. Przy lekturze Cukierków jest to szczególnie widoczne. Główny bohater – Piotruś – to wypisz wymaluj mój Tomek – niezłe ladaco, wiecznie chodzący własnymi ścieżkami, znikający mi z oczu na każdym spacerze, wywijas w przedszkolu. Jedyne co go odróżnia od książkowego bohatera, to respekt w stosunku do zwierząt. Może dlatego, że ich po prostu nie mamy. Jednak kiedyś, gdy zobaczyłam z jakim zacięciem goni kota pana Henia – naszego sąsiada, przez myśl mi przeszło – oj co by to było, gdyby kocio dostał się jego ręce. Bo takich Piotrusiów jest na całym świecie setki tysięcy. Dzieci, a przede wszystkim chłopcy, już tak mają. Wszędzie ich pełno, ciekawi świata. Trzeba mieć czasem oczy dookoła głowy, by ich upilnować. Piotruś to typowy reprezentant wielkiej rodziny przedszkolaków, psotnik, pełen energii, zwariowanych pomysłów, odporny na prośby i groźby starszych, rojber, którego złotą zasadą w życiu jest – im bardziej nie wolno – to tym bardziej trzeba. I gdy rodzice razem z babcią całymi dniami  starają się wychować Piotrusia na porządnego i ułożonego Piotra, malec słowa o dobrym zachowaniu jednym uchem wpuszcza, a drugim wypuszcza. Aż pewnego dnia chłopiec trafia przypadkiem do dziwnego sklepu, wypełnionego po sufit najróżniejszymi wielkimi słojami, pełnymi ślicznych i błyszczących słodziutkich kulek. Te kulki odmienią jego zachowanie o 180 stopni. Co to za kulki i co takiego się wydarzy – zachęcam do szukania odpowiedzi w tej oto książeczce. Renata Piątkowska nie po raz pierwszy udowodniła, że dobrze wie, co w dziecięcej duszy gra. Pisze o świecie widzianym oczami dziecka z humorem, ciepło, czasem z przymrużeniem oka. Pomaga dzieciom zrozumieć świat,  znaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania. Sama jest mamą i socjologiem – stąd może jej trafne obserwacje życia codziennego. Książka z morałem, dowcipnie zilustrowana przez Anetę Krella- Moch. I jeszcze jedno – jeśli ktoś wie o sklepie z czarodziejskimi cukierkami – proszę o pilny kontakt. Bardzo ułatwiłoby to życie mamy czasem zdesperowanej.

Wiek 4+

Wydawnictwo Bis

środa, 10 czerwca 2009
Powietrze - Kinga Preibisz - Wala / il. Jona Jung

Jak wytłumaczyć dziecku, że coś jest, skoro tego czegoś namacalnie nie ma? Jakże trudnego zadania podjęła się Kinga Preibisz – Wala wespół z ilustratorką Joną Jung w kolejnej książce z serii Żywioły. Razem stworzyły niezwykle wartościową pozycję dla naszych małych odkrywców. 

Powietrze otacza nas ze wszystkich stron. Bez powietrza człowiek nie przeżyłby dłużej niż kilka minut. Ale chociaż wciągasz je do płuc przy każdym oddechu, nie możesz go ani zobaczyć, ani dotknąć, ani powąchać, ani posmakować. Czy naprawdę istnieje?

Istnieje, oczywiście, że tak. Już na samym początku książki autorka przygotowała moc prostych doświadczeń, które dzieci mogą wykonać w warunkach domowych, by osobiście przekonać się, jak to z tym powietrzem rzecz się ma. W kolejnych rozdziałach mowa jest o atmosferze, ciśnieniu, wietrze. Autorka wyjaśnia co ma wspólnego ogień z powietrzem, po co nam tlen i dlaczego człowiek nie może latać, a ptaki tak. W książce nie mogło zabraknąć informacji i mistrzach latania – czyli ptakach, owadach i innych istotach latających, można zajrzeć do wnętrza samolotu i sprawdzić, czy powietrze wokół naszego domu jest czyste czy zanieczyszczone. Przyznam szczerze, że sama z przyjemnością i ciekawością przeczytałam tę książkę. Nabyta i odświeżona wiedza przyda się niewątpliwie wtedy, gdy pojawią się kolejne, coraz liczniejsze pytania – Czemu…? Dlaczego…? Mnóstwo tu ważnych informacji, ciekawostek, propozycji prostych doświadczeń – a wszystko podane w bardzo przystępny sposób.  Całość bogato i zabawnie zilustrowana,  z mnóstwem zdjęć. Marzy mi się, by w podobnym tonie powstawały podręczniki szkolne dla dzieci , by zachęcały do nauki a nie zniechęcały. By naukę traktowały też jako zabawę, niekiedy z humorem, jako coś dla zwykłych ludzi a nie tylko dla bardzo poważnych panów profesorów z kozimi bródkami. Pracując w szkole widzę na co dzień, że dzieci i młodzież do nauk ścisłych raczej się nie garną. A szkoda. Właśnie takie książki jak ta budzą ciekawość, potrzebę poznawania świata i zachodzących wokół nas procesów. 

Inne książki z serii Żywioły

Ziemia

Woda

Wiek 5+

Wydawnictwo LektorKlett

wtorek, 09 czerwca 2009
Pan Mruczek i mysia rodzina - Danuta Parlak / il. Marta Pokorska

Książka od razu spodobała się mojemu dziecku i mnie. Rzecz się dzieje w antykwariacie, bohaterami są myszy antykwaryczne (do tej pory myślałam, że są tylko myszki polne i domowe!!!). I jak to w takim miejscu bywa, pełno tu najróżniejszych książek – w tle, na pierwszym planie, ciągle gdzieś się o nie potykamy. Czy mole książkowe mogą wyobrazić sobie coś piękniejszego? Podczas czytania ja - mama okularnica, starałam się uparcie rozszyfrować swoim słabym wzrokiem niewyraźne tytuły pojawiających się lektur – bo mam nawyk zaglądania wszystkim na półki – przyznaję, myszy podglądałam po raz pierwszy. W myśl zasady oczywiście – Pokaż mi co czytasz a powiem ci, kim jesteś. A nasze myszki antykwaryczne oczytane są na medal – Podróże Guliwera, Ilustrowana historia świata, a nawet Poradnik współczesnego rodzica - to zaledwie kilka przykładów.

Mysia rodzinka to Pani Mysz, Pan Mysz i cała gromadka mysich dzieci o oryginalnych imionach. Tuż obok pomieszkuje Mruczek, kot – osobnik zaprzyjaźniony. Myszki są elokwentne, wykształcone, zakochane w lekturach. Trochę z góry patrzą na krewniaków z innych zakątków świata. Więc, kiedy jedna z córek, o przepięknym imieniu Konstrukcja, przyprowadza do domu Łyntera – mysz supermarketową, rodzice nie kryją niezadowolenia. Będzie ślub, będzie przeprowadzka – a jakie kłopoty z tego wynikną – przekonajcie się sami - zachęcam do sięgnięcia po tę uroczą książkę. Śmiechu jest co niemiara, akcja toczy się szybko, ciekawa fabuła nie pozwala oderwać się aż do samego końca, wszystko napisane niezwykle staranną polszczyzną – z polotem i fantazją. Autorka wraz ze swoimi mysimi bohaterami wychodzi poza świat antykwariatu, pełnego starych, zakurzonych ksiąg i map, dotyka tematów jak najbardziej aktualnych – choćby supermarketowy zwyczaj sprzedawania książek na wagę. Brr. Ilustracje – to istna perełka. Każda strona bajecznie kolorowa, z pomysłem, humorem, z najdrobniejszymi szczególikami, z serwetkami, udzierganym welonem ślubnym, haftowaną chusteczką, stary kuferek wypełniony książkami. Książka ma swój niepowtarzalny klimat. Polecam!

 

Takie ilustracje stworzyła Marta Pokorska - jak wyznała na końcu książki - na stole kreślarskim mniejszym niż stół do gry w ping-ponga albo piaskownica.

Wiek 5+

Wydawnictwo Bis