Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: półeczka starszaków

środa, 03 października 2012
Baśnie włoskie - Italo Calvino/ il. Giuseppe Maria Mitelli

 

Sprostowanie:

Od Czułego Barbarzyńcy otrzymałam informację, że wydanie „Baśni włoskich”  z 1968 roku obejmowało tylko i wyłącznie jeden tom i zawierało wybór 50 z dwustu baśni. Moje skojarzenie wynikało pewnie stąd, że na wspomnianej Aukcji zostały wystawione trzy egzemplarze – za …. ponad 500 złotych, a nie trzy oddzielne tomy. Pani Monika Grunert z Wydawnictwa napisała również o planach związanych z "Baśniami włoskimi":

Nasza edycja trzytomowa jest pierwszym pełnym polskim wydaniem wszystkich dwustu baśni (w tomie I baśnie 1-65, w tomie II baśnie 66-135, w tomie III baśnie 136-200) ze wstępem i komentarzami Calvino. W naszej edycji wznowiliśmy znakomite przekłady Jerzego Popiela z wydania z 1968 roku, pozostałe 150 baśni zostało przetłumaczone po raz pierwszy.

Dziękuję za tę informację – proszę po mojej recenzji nie szukać trzytomowego wydania sprzed lat:)

 

A tu recenzja:



Na Baśnie włoskie Italo Calvino natrafiłam jakiś czas temu w sieci. Kiedy zobaczyłam cenę, aż przetarłam oczy. Kwota, jaką zażądano za trzytomowe wydanie z 1968 roku była fiu fiu – wysoka. Bardzo wysoka. Nadgryzione zębem czasu, z ilustracjami Wiesława Majchrzaka. Zaczęłam poszukiwania książek w bibliotece - na darmo. Pojawiła się nadzieja, że może kiedyś ktoś się ulituje nad miłośnikami książek i w końcu je wyda. Jeśli narobiłam apetytu takim wstępem – to mam w dalszej części dobrą wiadomość. Niedawno ukazał się pierwszy tom tamtych baśni, na nowo opowiedzianych, w nowej atrakcyjnej oprawie. I choć korci, by zajrzeć do książek sprzed lat, najnowsze wydanie od razu wpadło mi w oko. Wydane na papierze o wyraźnej fakturze, grube kartki w kremowym kolorze, wyraźna pogrubiana czcionka, z rycinami, których autorem jest Giuseppe Maria Mitelli, boloński artysta żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku. Na 376 stronach aż 65 baśni – krótkich, zwięzłych, napisanych z wielką dbałością o formę i język, różnorodnych tematycznie, dla odbiorców w różnym wieku. Autor zebrał mnóstwo baśni z terenu całych Włoch. Wiele z nich żyło wcześniej tylko w przekazie ustnym, przekazywane z pokolenia na pokolenie. W swoich komentarzach Calvino na końcu książki wspomina baśniowych opowiadaczy: robotnika dniówkowego, wdowę, wieśniaczkę, chłopa. I tak jak to w baśniach bywa – wiele tu nowego, a jednocześnie odnosi się wrażenie, że coś jest już znajome, że coś już kiedyś gdzieś było. Wujek Wilk przypomina Czerwonego Kapturka a Giricoccola – Królewnę Śnieżkę. Sam autor wypowiada się na temat motywów baśniowych, które często powtarzają się w różnych krajach. Na przykład słynna baśń o żabie – oblubienicy ma ponoć w Europie aż 300 wersji. Tutaj oczywiście klimaty południowe – miejsca, potrawy, elementy krajobrazu, ubrania i czasem nawet … włoski temperament.

Baśnie czyta się z przyjemnością. Niektóre już dla małych dzieci, inne – czasem okrutne, czasem przesycone erotyzmem – dla starszego odbiorcy. Moje doświadczenie pokazuje, że z pewnych rzeczy się nie wyrasta. Odnosi się to jak najbardziej do baśni. Teraz czekamy z niecierpliwością na kolejny tom.

 

Wiek 5+

Wydawnictwo Czuły Barbarzyńca

czwartek, 20 września 2012
Bezpowrotna góra. Baśnie japońskie - il. Piotr Fąfrowicz

Szła nocą bajka przez pola i wsie
Przez zaklęty las
Smutno było jej i źle
Nawet jej przyjaciel księżyc zgasł
Wtem promyk świeczki
Na dróżkę padł
I piosenka hop z okienka
Za bajką w ślad

 

Początek będzie trochę przesłodzony i kiczowaty. Chciałam zacząć inaczej, jednak wspomnienia były silniejsze. Muszę przyznać, że gdy tylko dowiedziałam się o zamyśle wydania przez MR baśni japońskich, od razu gdzieś zapaliła się żaróweczka – oho – pamiętam, a jakże – słynne kreskówki, zaledwie kilkuminutowe, które przenosiły do cudownego świata baśni, do obcej kultury, tradycji. Wyprawa, na którą czekało się długo, bowiem PRL skąpił swoim dzieciom bajek w jakiejkolwiek postaci. I choć omawiane książkowe baśnie japońskie – niewiele mają wspólnego z tamtymi kreskówkami – dla mnie – tamto i to – jest jednością. Miłym wspomnieniem, do którego wracam, czytając dzieciom o świecie obcym, ale jakże przez to fascynującym. Kolejna baśniowa wyprawa do innego zakątka Ziemi, i znów – strzał w dziesiątkę. Nie będę rozpisywała się o wrażeniach najmłodszych potwierdzających zdanie mądrych tego świata, że dzieci potrzebują baśni. I że dorośli też dają się porwać ich urokowi i czarowi. Że tak naprawdę nic się nie zmieniło – nadal szukamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania – dotyczące zagadnienia dobra i zła, sprawiedliwości, miłości, piękna, życia i śmieci. I że wiele z odpowiedzi znajdujemy właśnie w tych starych (jak się okazuje z Posłowia – również nowych) opowieściach, zaczerpniętych z przekazów ustnych, skrywających w  sobie mądrość pokoleń. Czy tego chcemy czy nie. Czy nam się to podoba czy nie. W baśniach japońskich bohaterami są i dzielni samurajowie i spracowani chłopi. I piękna Komenbuku, która do złudzenia przypomina Kopciuszka z naszego podwórka, i stara babcinka Akaza-banba nie bojąca się stawić czoła groźnej wiedźmie yamanba. Najważniejsze jest dobro, które zawsze zwycięża. I nie jest istotne, czy ktoś wywodzi się z bogatego pałacu, czy z biednej prostej chaty. Są smoki, diabły, demony, czarownice, gadające zwierzęta, duchy, prości ludzie i i mędrcy.

Baśnie to skarbnica wiedzy na temat innej kultury: stroje, obuwie, fryzury, malowanie zębów na czarno, nazwy potraw, szacunek okazywany osobom starszym, religia (tutaj co jakiś czas jest odniesienie do Buddy i buddyzmu), budowle, obyczaje. Przede wszystkim język – imiona, nazwy własne gór, rzek, miejscowości. Taka egzotyka też ma niemały wpływ na klimat czytania baśni.

W tym zbiorze znajdziecie 21 baśni, z pięknymi ilustracjami Piotra Fąfrowicza. Delikatne, wysublimowane akwarele na ryżowym papierze (?) Jedwabiu (?) Japonki na tych miniaturowych obrazach są bardzo prawdziwe – smukłe, z przeźroczystą cerą, subtelne, filigranowe. A krajobraz japoński – czasem surowy, zaledwie łyse szczyty jakiejś samotnej góry, to znów turkus rzeki, ogołocone z liści drzewo, kawałek obcego świata – reszta to już miejsce dla wyobraźni dziecka i dorosłego. Piękna książka - która leży często na moim nocnym stoliku. Do czytania i cieszenia oka pięknymi obrazami.

Mnie spodobało się zdanie tłumacza, Zbigniewa Kiersnowskiego, na temat czasu baśniowego. Uwaga: baśń może zdarzyć się wszędzie i w każdym momencie.

 

Czas mitów, baśni i legend, mimo że dzieją się „dawno, dawno temu”, nie jest bowiem czasem historycznym. Właściwie dzieją się one poza czasem – w innym wymiarze, który jest uniwersalny, i jakkolwiek paradoksalnie by to zabrzmiało – ponadczasowy, czego formalnym przejawem jest chociażby owa nieśmiertelna fraza, którą kończą się niektóre z nich – że oto bohaterowie „żyją szczęśliwie oboje po dziś dzień.”

 

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina



wtorek, 18 września 2012
Maciupek i Maleńtas. Niezwykłe przygody w brzuchu mamy - Anna Janko/ il. Artur Gulewicz

Takiej książki jeszcze nie było. Bohaterami opowieści są bliźniaki: Maciupek i Maleńtas, którzy są … w brzuszku mamy. Trochę minie czasu, aż przyjdą na świat. Tymczasem słyszą, smakują, czują. Najpierw w swoim świecie, potem już w naszym, kiedy to nareszcie poznają osobiście swoich rodziców. Książka, która odpowie na wiele pytań nurtujących najmłodszych: skąd się w ogóle biorą dzieci. A jeśli te są już w maminym brzuszku, to czy słyszą, jak się do nich mówi? Czy mają katar? Czy jedzą? Myślą? A jeżeli jest dwójka dzidziusiów – to czy porozumiewają się z sobą?

Dla kogo ta książka? W pierwszej kolejności dla dzieci, które oczekują przyjścia na świat rodzeństwa. Dalej – dla dzieci ciekawych świata. I wreszcie dla rodziców – autorka poruszyła tu tak wiele różnych spraw związanych z fizjologią ludzkiego organizmu. Czasem trudno mówić o tym, co się tak naprawdę dzieje w brzuchu kobiety w ciąży. Tutaj wszystko zostało nazwane po imieniu – delikatnie, akurat, czasem z poczuciem humoru. Książka naprawdę podpowie zamotanym rodzicom, którzy czasem nie wiedzą, jak pewne sprawy wytłumaczyć najmłodszym. Nie ma tu tematów tabu. Autorka używa dziecięcych określeń, ale często nazywa rzeczy po imieniu, wprost, bez drogi na skróty.

Koniec książki daje do myślenia: czy to możliwe, byśmy jako dzieci pamiętali swoje narodziny? Spostrzeżenia autorki, jej wspomnienia stały się przyczyną powstania tej książki. To za sprawą dzieci Anny Janko, mamy w końcu lekturę dla dzieci, która traktuje o życiu przed narodzinami.

Bardzo fajnie wpisują się w tę książkę ilustracje Artura Gulewicza. Bardzo śmieszne, z fizjologicznymi szczegółami. Tak sobie myślę, że za czasów młodości mojej mamy taka książka wywołałby na pewno rewolucję. Kiedy to istniał wyraźny świat na damski i męski. Dziś cała otoczka, często pojawiające się w mediach tematy związane z ciążą i macierzyństwem, sprawiają, że takie książki są mile widziane, pożądane wręcz. Ja myślę, że warto podrzucić taką książkę też przyszłym tatom. Może sprawi, że panowie zaangażują się całym sercem w opiekę nad dzieckiem, które już jest, słyszy i czuje?

 

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia



niedziela, 16 września 2012
Tato, w studni nie ma wody! - Markus Majaluoma

Kto choć raz zetknął się ze zwariowaną rodziną Różyczków, już zawsze będzie chciał do niej wracać. Na pewno co jakiś czas, regularnie. A te powroty pełne będą przygód i wesołości. Wcale nie wymuszonej, ale spontanicznej. Tak jak i tym razem. Zatem od początku. A może jednak od końca? Po lekturze tej książki wiem na pewno, że nigdy przenigdy nie zostawię otwartej strony komputera na opcji Kup teraz, bowiem dzieci, czasem potwory z gumy i znajdujące się zawsze tam, gdzie akurat być nie powinny, zrobią po swojemu, a ty się potem rodzicu martw. Tak jak u Różyczków, kiedy pociechy za sprawą zabawki Kolczatki – Stukatki przypadkowo (właśnie tak – przypadkowo) kupują dla całej rodziny …. domek letniskowy za sto tysięcy. Wydarzenie to jest początkiem zwariowanej przygody, wakacji w trochę krzywym domku (zależy od tego – jak na niego spojrzeć), na łonie natury, ze studnią bez wody, za to ze złym stworem studniowym. Ot zwykły niezwykły domek na lato, akurat na szlaku ptaków wędrownych. Kto zna Pawła Różyczkę i jego dzieciarnię, wie, że będzie pomieszanie z poplątaniem, śmiechu co niemiara, że pojawi się osobliwy sąsiad – pan Rurka, który, jak zwykle, pomoże wybrnąć wszystkim z trudnej sytuacji. Bo przecież od tego ma się sąsiadów. I że na końcu, też jak zwykle, pojawi się zapracowana mama, która pochwali tatę, że tak wspaniale opiekuje się dziećmi.

Świetne ilustracje, pełne szczegółów, dobra zabawa. Spojrzenie na rodzicielstwo z humorem. Aż ciśnie się na usta – jak się ma dzieci, to życie jest jedną wielką przygodą. A od Pawła Różyczki można się naprawdę wiele nauczyć.

 

Wiek 4+

Wydawnictwo Bona

 



piątek, 20 lipca 2012
Opowieści pana Rożka - Małgorzata Gutowska - Adamczyk/ il. Wanda Orlińska

Małgorzata Gutowska - Adamczyk bardziej pewnie kojarzy się jako autorka książek dla dorosłych, zwłaszcza kultowej, trzytomowej Cukierni pod Amorem. Tytuł dla dzieci to dopiero niespodzianka. Opowieści pana Rożka jest lekturą nie tylko na lato. Choć sprzyja temu klimat tej książki. Pan Rożek jest sprzedawcą lodów, a jak lody – to wiadomo - wakacje. Robiąc zakupy u pana Rożka, można poprosić o lody o smaku … baśni. A wtedy zaczynają dziać się cuda. Jednak wbrew pozorom to nie typowa książka z baśniami. To iście filozoficzne opowieści o uczuciach, emocjach, z jakimi najmłodsi mają do czynienia każdego dnia, i z którymi czasem nie mogą sobie poradzić. Przez karty tej książki przewijają się smutek, pragnienie, nadzieja, poczucie winy, radość, strach, wolność, samotność, brak akceptacji. Książka ma różne światy i różnych bohaterów. Świat rzeczywisty to Maciek, jego rodzice i ich wyprawy na zielone osiedle. To właśnie tam rodzice chłopca kupili działkę na budowę nowego domu. Rodzina wkrótce opuści stare kąty, zostawi swoich znajomych przyjaciół i zacznie nowe życie. W związku z tym u chłopca pojawiają się różne negatywne uczucia: strach miesza się na początku ze złością. Liżąc lody o smaku baśni chłopiec poznaje różnych bohaterów, którzy mają problemy w swoim baśniowym życiu. Na ich przykładzie, Maciek poznaje bardziej siebie, lepiej rozumie swoich rodziców, zaczyna radzić sobie z negatywnymi uczuciami. Nie ma się co dziwić – my też musimy oswoić się z pewnymi informacjami. A co dopiero małe dziecko. Czasem starsi mówią: to dopiero dziecko i tak nie rozumie. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Przeprowadzka do innego miejsca, przyjście na świat nowego członka rodziny, poszukiwanie towarzyszy zabaw. Temu dzieci muszą nie raz stawić czoła. Ta książka może im pewne rzeczy zrozumieć. Opowieści pana Rożka mogą być pretekstem do ważnych rozmów z dzieckiem o życiu, zachowaniu, relacjach w rodzinie. Bardzo dobrze napisane, historie wciągają, można z nich wiele wynieść.

 

W książce znajdziecie ilustracje Wandy Orlińskiej.

 

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 19 lipca 2012
Opowiadania o zwierzętach. Polscy pisarze dzieciom

Książka ukazała się niedawno w serii Polscy pisarze dzieciom. Kogóż tu nie ma? Anna Onichimowska, Barbara Gawryluk, Beata Ostrowicka, Agnieszka Frączek, Renata Piątkowska, Barbara Stenka, Joanna Olech, Paweł Beręsewicz, Joanna Papuzińska, Barbara Ciwoniuk, Ewa Chotomski, Liljana Bardijewska i inni. Razem 23 odpowiadania i najróżniejsi bohaterowie: chomik, myszy, wrona, gęś, jeż, koń, żółw, szop pracz. Oczywiście najwięcej tekstów zostało poświęconych najpopularniejszym naszym przyjaciołom, czyli psom i kotom. Zwierzaki nadają sens życia mniejszym i starszym, przyczyniają się do ujęcia złodzieja, sprawiają, że ich właściciele nie mają czasu na nudę, mają zwariowane pomysły, psocą, figlują, niszczą, niosą radość. Czasem (podobnie jak w życiu) najwięksi przeciwnicy nowego domownika, stają się ich najlepszymi kompanami.  Bardzo wartościowa lektura, która uczy miłości do zwierząt, empatii, szacunku i zrozumienia. Pokazuje, że zwierzęta to nie zabawka, która, gdy tylko się znudzi, można odstawić na półkę lub wynieść na strych. To nauka obowiązków  praw. Lektura obowiązkowa na półce każdego dziecka.

Bardzo lubię podobne antologie – każdy tytuł to inny styl, język, forma, długość. Jedne teksty wzruszające, inne rozśmieszają do łez. Jedne bardzo realistyczne, czytelnik wręcz odczuwa, że coś takiego mogłoby się i jemu przydarzyć. Inne bajkowe. Czasem autorzy dopuszczają zwierzaki do głosu, wówczas poznajemy świat z perspektywy czworonogów. Co czują zwierzęta, co o nas myślą, jakie są ich ulubione zajęcia. W książce znajdziecie całe mnóstwo czworonogów (i nie tylko) oraz ich (czasem) skonfundowanych, ale jakże szczęśliwych właścicieli. A to za sprawą trzech ilustratorów: Magdaleny Kozieł – Nowak, Katarzyny Bajerowicz i Mikołaja Kamlera.

 

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura



piątek, 13 lipca 2012
Od rzeczy do rzeczy - Wanda Chotomska/ il. Magdalena Kozieł - Nowak

Ta książka sprawi, że zupełnie inaczej spojrzycie na rzeczy codziennego użytku. Na klucze, kran, młynek do kawy, szklanki, spodek, łyżki, sitko, łyżkę cedzakową, stolnicę, wałek, tarkę, korkociąg, lodówkę, szczotki, odkurzacz, deskę do prasowania, fotel na biegunach, słomiankę do butów. Otaczają nas w życiu codziennym, prawda? Niektóre z nich rzadziej. Wałek i stolnica kiedyś były używane przez moją babkę co chwila – a to makaron, a to placek kruchy z owocami. Dziś – ja to robię od wielkiego święta. Rzadko też ktoś mieli kawę sam. Autorka tchnęła w te wszystkie przedmioty duszę – opowiada o nich wręcz niestworzone historie, często dopuszcza je do głosu. Po tej lekturze dzieci na pewno zaczną szukać księżniczki uwięzionej w zamku w drzwiach, liliowego koloru w wodzie puszczonej do umywalki, sprawdzą, czy aby dyszący czajnik – fiu fiu, nie odjechał w siną dal. Może posprzeczają się ze spodkiem, czyje jest znów na wierzchu, a z łyżkami - która z nich lepiej maszeruje na świecie, przystawią ucho do szczotki i posłuchają jak śpiewa. Szklanki pękają tu ze śmiechu, a tarka uciera nosa zarozumiałej marchewce. W krótkie opowieści zostały wplecione krótkie wierszyki. Jest czasem bardzo śmiesznie – uśmiech podczas lektury – gwarantowany. Wielka jest wyobraźnia pani Wandy Chotomskiej. Pokazuje, że życie to poezja, a wiersz i opowieść mogą być o wszystkim. Trochę przypomina mi to baśnie Andersena. Baśniopisarz też pisał o przedmiotach codziennego użytku: imbryku, kufrze podróżnym, kołnierzyku, świecy.

W książce znajdziecie mnóstwo kolorowych ilustracji Magdaleny Koziel – Nowak.

 

Wiek 4+

Wydawnictwo Literatura



środa, 11 lipca 2012
Słonecznikowa dziewczynka - Renata Opala/ il. Marta Ostrowska

To kolejna książka wydawnictwa Skrzat z serii "bajki zasypiajki”.


Dawno temu w Słonecznym Królestwie, którego bram strzeże Smok Pomarańczowy, na świat przychodzi długo oczekiwana królewska córka o imieniu -Mirabelka, Słonecznikowa Dziewczynka. Wszyscy mieszkańcy tego królestwa noszą imiona przepięknych kwiatów. Ludzie są szczęśliwi, żyją w harmonii ze wszystkim dookoła. I jak to w każdej bajce bywa: Dobro przeplata się ze Złem. Słoneczne Królestwo sąsiaduje z Ciemnym Królestwem, gdzie panuje dość nieprzyjemny osobnik – Robotron. To za jego sprawką, dzień przed 16 - tymi urodzinami Mirabelki, porwano dziewczynę, aby wydać  ją za mąż za Szarugę - brzydkiego syna Króla Smutku i Królowej Ciemności. Mirabelka,  pomimo że wychowana w pałacu, dzielnie radzi sobie z problemami i robi wszystko, aby wrócić do zasmuconych  rodziców. Pomaga również pozbyć się Robotrona, aby u północnych sąsiadów znów zaświeciło słońce, zakwitły kwiaty, a na twarze mieszkańców powrócił rumieniec i uśmiech. Wydarzy się coś więcej, ale nie zdradzę wszystkiego...

Sympatyczna książka dla małych dzieci, z piosenkami, nutami. Nie przemawiają do mnie jednak ilustracje. Natrafiłam na te, które przed laty przygotowała Wanda Orlińska. Można je zobaczyć na blogu: To dla pamięci

Wiek 5+

Wydawnictwo Skrzat



poniedziałek, 09 lipca 2012
Muzyka. Świat w obrazkach - praca zbiorowa

Myślę, że do serii Świat w obrazkach nikogo przekonywać nie muszę. Króluje na półkach moich znajomych posiadających małe dzieci. A czego tutaj nie ma: góry, dinozaury, zwierzęta, wieś, zawody, miasto, opowieści biblijne, las, przyroda, konie nawet …smoki. Tym razem książka wprowadza najmłodszych do świata muzyki. Lektura zachęca do zabawy dźwiękami: do ich obserwacji, wytwarzania, naśladowania. Dzieci poznają tajniki procesu słuchania i wydobywania głosu. Pojawia się takie tajemnicze hasło jak  „Tembr głosu”. Następnie dział Zapis muzyczny. Tempo, zabawa z tempem, rytm, nuty, długość dźwięków, pięciolinia, klucze. Znaleźliśmy tu informacje na temat różnych urządzeń, przy pomocy których można było zapisać bądź odtworzyć dźwięki: fonograf, gramofon i adapter. Szczególnie ciekawym okazał się dział: „Instrumenty muzyczne”, w którym oprócz znanych już instrumentów, są takie, które można zrobić samemu: piszczałka z trawy, grająca drabinka z patyczków, grzechotka na desce, marakas z papieru, zaklinacz deszczu, melodyjny wiatraczek, tamburyna do pocierania, trójkąt muzyczny czy balon grzechotka. Książka zachęca do prób instrumentalnych – można wziąć bezpłatnie pierwszą lekcję gry na flecie, perkusji, trąbce, skrzypcach, gitarze, pianinie. Rozrysowano całą orkiestrę symfoniczną, pokazano jak pracuje dyrygent. Ostatni dział: to Znani kompozytorzy: Bach, Händel, Haydn, Mozart, Beethoven, Schubert, Chopin, Schumann, Liszt, Brahms, Czajkowski, Debussy, Ravel. Przewodnik po muzyce zachęca do odsłuchania wybranych utworów muzyczny. Kiedy czytałam z dziećmi tę książkę, cały czas chodziło mi po głowie, że świetnym pomysłem byłoby dołączenie płyty z wymienionymi utworami. Książka bardzo bogato ilustrowana, proste teksty, mnóstwo informacji na 127 stronach.

 

Wiek 4+

Wydawnictwo Olesiejuk



wtorek, 26 czerwca 2012
Baltic. Pies, który płynął na krze - Barbara Gawryluk/ il. Iwona Cała

Baltic to pies, o którym w styczniu 2010 roku usłyszał niemal cały świat. Było zimno, na dworze przeszywający wiatr, mróz. W Zatoce Gdańskiej załoga statku R/V Baltica uratowała psa – kundelka, który dryfował na krze. Czy przeżyje? Jak dalej będzie wyglądało jego życie? Oczywiście pojawiły się wtedy też pytania: skąd on się wziął na tej krze. Barbara Gawryluk podjęła próbę odpowiedzi na to pytanie.

Przenosimy się do pewnego miasteczka, gdzie w sylwestrową noc rozbawieni mieszkańcy z hukiem witają Nowy Rok. Tylko, że fajerwerki budzą wielki strach u czworonogów. Mały pies przemyka uliczkami i szuka schronienia. W domu jego właścicielki zamieszkali jacyś obcy ludzie, którzy nie interesują się psem. Ten rusza przed siebie. Nawet nie wie, że będzie to wielka wyprawa, która swój finał znajdzie na polskim morzu. Trudno losy Baltica określić mianem przygód. Najpierw to poszukiwanie właścicielki i … domu, potem walka o życie. Po drodze spotyka różnych ludzi – jedni chcą mu pomóc, inni przeganiają go ze wstrętem. Nic dziwnego, że Baltic przestaje ufać ludziom.

Dziś wieczorem przeczytałam całą książkę dzieciom i muszę przyznać, że często łamał mi się głos. Dzieci też były poruszone, trzymały kciuki za czteronogiego bohatera, dopytywały, czy aby na pewno wyjdzie cało z opresji. Poruszająca historia. Najpierw dlatego, że kundelkowi było tak źle na świecie i że nie miał ani właścicielki ani bratniej duszy. Potem, że dryfował kilka dni na krze – i było mu chłodno i głodno. Dalej – że walczył o życie, a pan Adam ze statku R/V Baltica z trudem wyciągnął go z morskiej kipieli.  Potem już łzy szczęścia – że jest, że żyje i dzięki panu Adamowi odzyskał wiarę w ludzi.

Historia, która również w życiu skończyła się happyendem, uwrażliwia dzieci na krzywdę zwierząt, zachęca do niesienia pomocy i uczy empatii. Książka została pięknie zilustrowana przez Iwonę Całę. Prawie na każdej rozkładówce – ilustracja. Bardzo sympatyczna postać Baltica, którą od razu polubiły dzieci.

 

Wiek  5+

Wydawnictwo Literatura