Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: półeczka starszaków

piątek, 06 listopada 2009
Żółty smok. Baśnie chińskie - ilustrowała Renata Fucikova

Chiny. Daleki Wschód. Już ta nazwa pokazuje geograficzne oddalenie. Jednak czy tylko? Dla nas, mieszkańców Zachodu, to wielka niewiadoma, zagadka i tajemnica - skrywane przez dziesiątki lat za niedostępnym Murem. Wynalazki, zdobycze, osiągnięcia, porządek społeczny – odkrywane przez przodków, buńczucznych podróżników, powoli, krok po kroku, czasem też z niedowierzaniem. Skarby niesamowite, dziwy, tradycje, obrzędy, od których człowieka złaknionego wiedzy, aż ciarki po plecach przechodzą. Również ignorancja i arogancja po jednej i po drugiej stronie. Zamknięcie się Wschodu w swoich tradycjach i obrzędach, odrzucenie wszelkich kontaktów z barbarzyńcami. Strach przed tym, co nowe i obce. Z naszej strony - też dziwne przekonanie, że to nasze, jest jednak lepsze. Zresztą niekiedy odnoszę takie wrażenie i dziś. Chiny wielu, szczególnie młodym ludziom, kojarzą się dziś z napływem tandety do naszych domów, z towarami ze sklepików Wszystko za 4.50. Jednych zachwycają, innych gorszą. Dlaczego tak się dzieje? Żółty smok zaprasza w podróż egzotyczną. Długą, bo książka liczy sobie 560 stron. Ale takie powinny być właśnie podróże TAM, na drugi koniec świata. Renata Fucikova, Czeszka, przez kilka miesięcy odkrywała inne Chiny. Najpierw dla siebie. Zatraciła się w tysiącach barw, zapachów i krajobrazów. Owocem tej wyprawy jest ta książka. Swego rodzaju próba ukazania, że Chiny to ważne miejsce na Ziemi, w historii – pełne mniejszych i większych cudów. Baśniowy świat, jakże inny od oklepanych Kopciuszków czy kolejnej wersji Trzech świnek i Kota w Butach. Wszystko jest tu inne: obcobrzmiące imiona, jedzenie, nazwy zwierząt, roślin i miejscowości. Świat przedstawiony często na zasadzie przeciwieństw: bogaci i biedni, głupcy i mędrcy, szczęśliwi i urodzeni pod ciemną gwiazdą, dobro toczy walkę ze złem, ciemność z jasnością. To wgląd w zupełnie inną kulturę: mężczyźni mają po kilka żon i konkubin, uliczni pisarze piszą pędzelkami, a chlebem codziennym jest ryż. I jak to w baśniach bywa, pełno tu potworów, wróżek, smoków, jest magiczny topór, wachlarz kryjący tysiącletni korzeń żeń- szenia, są królowie i prości ludzie, a dzieci mają możliwość zaglądnięcia do chaty wieśniaka i pałacu cesarza. Są przede wszystkim mądrość Wschodu, tamtejsze pojmowanie świata i recepty na życie. Wszystko bajecznie kolorowe i pięknie spolszczone przez Zofię Beszczyńską.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

 

poniedziałek, 02 listopada 2009
Dzielna Kajsa - Astrid Lindgren/ il. Ingrid Vang Nyman

Tą małą książeczką otwieram sezon bożonarodzeniowy. Większość opowiadań zawartych w tym zbiorku jest właśnie o tematyce świątecznej i zimowej. Pojawienie się na naszym rynku Dzielnej Kajsy bardzo mnie ucieszyło. To drugi, obok Południowej łąki tomik opowiadań szwedzkiej pisarki, jaki ostatnio po raz pierwszy ukazał się na naszym rynku. Kajsa swoją premierę miała w Szwecji w 1950 roku (!!!). W odróżnieniu od Południowej łąki Kajsa nie jest tak nostalgiczna i smutna. Także inny tomik opowiadań chodzi mi po głowie – mianowicie Nils Paluszek (1949), z historiami dla dzieci o baśniowym zabarwieniu. Kajsa jest inna. Znajdziemy tu opowiadania o dzieciach i wesołych i smutnych, szczęśliwych i tych doświadczonych przez los. Jeden z rozdziałów odnosi się do wspomnień o dzieciństwie ojca autorki. Samuel August to chłopiec sprytny, bystry i przedsiębiorczy. Czytając to opowiadanie przypomniały mi się zaraz fragmenty biografii A.L., w których autorzy dużo uwagi poświęcali osobie Samuela Augusta i jego zwariowanym pomysłom, które później przyczyniły się m.in. do powstania książki o Emilu. Kajsa to zbiór dziesięciu opowiadań, z których wyłania się też obraz Szwecji w ubiegłym stuleciu. To co zachwyca, to oczywiście stosunek pisarki do dzieci. Opowiadania świadczą o mądrości, wiedzy na temat dźwięków, jakie wydają małe serduszka. Przyznam szczerze, że w jednym opowiadaniu odnalazłam mojego Tomka i …naprawdę mądry sposób na rozwiązanie problemu obrażania się i wyprowadzania się (co jakiś czas) z domu mojego malucha. Jakże przepiękne jest opowiadanie tytułowe. Cudownie wpisuje się w klimat przygotowań do świąt Bożego Narodzenia. Kajsa to podrzutek, który staje się promykiem słońca w życiu starej kobiety. Kiedy babcia po nieszczęśliwej wywrotce na kuchennej podłodze jest na długie tygodnie przykuta do łóżka, rezolutna sześciolatka przejmuje na siebie większość obowiązków, w tym także przygotowanie do wigilii i świąt. Co wyniknie z tego samozaparcia, z planów, czy uda się wyprawić święta? Ciepła historia, która rozgrzeje najbardziej zatwardziałe serducha i pozwoli uwierzyć, że dobro jest wokół nas.

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 01 listopada 2009
Mały Duszek - Otfried Preussler/ il. Antoni Boratyński

 

Mały Duszek jest w Niemczech tak samo popularny jak Malutka Czarownica. Szkoda, że u nas jest niedoceniany. Pełna humoru książeczka opowiada o duszku, który sobie straszy od niepamiętnych już czasów na zamku Eulenstein. W ciągu dnia mała zjawa śpi w ciężkiej, okutej żelazem dębowej skrzyni, która stoi na strychu starego zamczyska. Budzi się oczywiście punkt dwunasta, jakżeby inaczej. I straszy, straszy. Chodzi po zamku i otwiera wszystkie możliwe zamki kluczami, których całe mnóstwo ma na takim specjalnym kółku. Duszek jest przemiły – kicha od kurzu, jest powiewny i lekki jak strzępek mgły. I ma jedno wielkie marzenie – by zobaczyć świat za dnia. Czy mu się uda?

Jeśli ktoś zna Malutką Czarownicę, zachęcam do eksperymentowania z innymi książkami Preusslera, których całkiem pokaźna liczba ukazała się swego czasu na naszym rynku. Niekiedy udaje mi się za przysłowiowe grosze kupić coś na Allegro. W wolnych chwilach tlumaczę dla Tomka kolejne rozdziały Rabusia Hotzenplotza. Nie wiem, czy jest po polsku, więc tak na wszelki wypadek - bo książka jest delicją dla małych czteroletnich rozrabiaków. Szkoda, że się ich nie wznawia (z wyjątkiem wspomnianej już Czarownicy i Krabata). W świetnym tłumaczeniu Hanny i Andrzeja Ożogowskich. Warto! A książka o duszku pozwala oswoić strachy związane ze zjawami. Ten duszek naprawdę da się lubić. 

Wiek 5+

niedziela, 25 października 2009
Morska wyprawa - Christian Pauck/ il. Aleksandra Kucharska - Cybuch

Najpierw ilustracje. To im na samym początku poświęciliśmy najwięcej uwagi. Aleksandra Kucharska – Cybuch z dużym wyczuciem i oryginalnie obrazuje świat przyrody. Tak było w wydanych na nowo Baśniach Andersena (Córka króla moczarów i innych baśniach) i Mojej ciotce Sroce. W Morskiej Wyprawie ilustratorka sprawiła, że słychać terkoczące koło młyńskie, chlupot wody, rechoczące żaby. Subtelny motyl za chwilę rozkołysze się na zielonym tataraku, czapla zerwie się do lotu. Bryza morska muska naszą twarz a na języku czujemy delikatny posmak soli.

Morska Wyprawa to zasypianka  dla małej Kasi, która nie może zasnąć i prosi dziadka, by do snu opowiedział jej historię o rybkach. Prawdziwy dziadek nie da się długo namawiać i tak oto starszy pan zaczyna snuć opowieść o dwóch okoniach, które strrrasznie nudziły się w stawie i dlatego pewnego dnia postanowiły popłynąć do Bałtyku. Książka opowiada o tym, jak wyglądała ich podróż, kogo spotkały i dlaczego warto znać języki obce. A morał z tej historii taki, a właściwie dwa morały, że – wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu i … podróże kształcą.  

Bardzo nam się spodobała ta lekcja biologii. Mnóstwo tu wyrażeń odnoszących się do wodnego świata – i to wcale nie najłatwiejszych. Nazwy ryb, Bałtyk, słone morze, słodkowodne stawy i jeziora, płynąć z prądem (Mamo, prąd jest przecież w kontakcie!- Tomek),  ba – jakby tego było mało – prąd norweski, ujście rzeki. Na końcu książki – dodatek – miniatlas ryb morskich, słodkowodnych i dwuśrodowiskowych. Książka wydana z pomysłem – niektóre strony można otwierać, wszystko to w pastelowych odcieniach, z przewagą morskiej zieleni. Lektura dla małych koneserów.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

piątek, 09 października 2009
Piaskowy Wilk i prawdziwe wymysły - Asa Lind

Czy można pokochać książkę? Oczywiście, że można. Piaskowy Wilk i Karusia zauroczyli nas. No właśnie, nie tylko mojego malucha (prawie 5 lat), ale mamę maluchową też. Pełne poezji i filozofii opowiadania, które od dłuższego czasu zamykają nasz dzień i sprowadzają spokojny sen.  Opowiadania, które każą dzieciom zadawać pytania, coraz więcej i więcej. Bo czymże jest czas, dlaczego pewne rzeczy nieważne dla dorosłych są bardzo ważne dla dzieci, czy ludzie muszą się krzywdzić nawzajem, dlaczego mówią sobie przykre rzeczy, czy dzieci mają prawo do swojego zdania?  Genialność tej książki ma swój początek w prostocie. Sprawy, które tak bardzo poruszają i zajmują dzieci w dniu codziennym zostały wytłumaczone w prosty sposób. Piaskowy Wilk pomaga Karusi zrozumieć zawiłości świata, rozwiązać duże małe problemy – a nauka z tego też taka, że czasem to, co skomplikowane, wcale takie skomplikowane nie jest. Świetne, czarno-białe ilustracje, prosta kreska, która poruszy niewątpliwie delikatne niteczki wielkiej dziecięcej wyobraźni. I dla nas jeszcze jedna ważna sprawa – książka odczarowała wilka. Tak, tak – tego złego stwora z lasu, którego Tomek bał się od wielu miesięcy (Mamo, czy wilki umią wchodzić po drabinie?! – [Sypialnia jest na górze]) A tutaj proszę – Karusia i Wilk przyjaźnią się. Od kiedy Piaskowy Wilk pojawił się w naszym życiu, moje dziecko uspokoiło się i dało się, po raz pierwszy od wielu miesięcy przekonać, że nie takie wilki straszne, jak je malują.

Zakamarki wydały już trzy części opowiastek o Karusi i Piaskowym Wilku.

Wiek 5+

sobota, 26 września 2009
Kocia Odkrywalnia Tajemnic - Iwona Czarkowska

Założę się, że nie wiecie, iż słowo KOT to tak naprawdę skrót, a cała nazwa brzmi Kocia Odkrywalnia Tajemnic. Niedawno ukazała się sympatyczna książka o trzech kotach – Mrukocie, Myszkocie i Mlekocie, detektywach, którzy rozwiązują najróżniejsze zagadki.

Oto nagle pojawił się duch w szafie, ze słoika w tajemniczy sposób zniknęła marmolada, w marynarce pojawiła się olbrzymia dziura, zniknęła kukułka z zegara. Autorka bawi się w słowa, wymyśla różne zabawne wyrazy związane z kocim światem – miejscowość, w której dzieje się ta historia to Kocina Górna, mafia nazywa się Kotorra, a policjanci urzędują w kocisariacie policji. Powiem tak: książka zdobyła serce mojego czteroletniego malucha. Już od dłuższego czasu myśli Starszego krążyły wokół złodziei, dzielnych policjantów, detektywów i zabijaków. Tutaj znalazł w końcu coś dla siebie, historie odpowiednie dla wieku (prawie) pięciolatka, z ciekawymi ilustracjami Jacka Pasternaka. Bardzo fajna książeczka.

Wiek 5+

Wydawnictwo Bis

środa, 09 września 2009
Kocha, lubi, szanuje - czyli jeszcze o uczuciach - Grzegorz Kasdepke/ il. Marcin Piwowarski

Grzegorz Kasdepke po raz kolejny udowodnił, że nie boi się tematów trudnych. W przeszłości odczarował nam matematykę (Do trzech odlicz), radził jak okiełznać niektóre emocje (Tylko bez całowania! Czyli jak radzić sobie z niektórymi emocjami) Teraz powstała książka o uczuciach ciąg dalszy. I to jaka! W sam raz dla przedszkolaków, by zrozumiały, co w ich duszyczkach i serduszkach gra. Bo naszymi dziećmi targają różne uczucia, raz zdarzają się burze, huragany, raz świeci słońce. Miłość, nienawiść, pogarda, strach, smutek, poczucie winy i szczęście tak często towarzyszą maluchom. Ta książka jest czymś w rodzaju poradnika dla przedszkolaków i ich rodziców. Najpierw każde z uczuć jest przedstawione w krótkiej scence przedszkolnej. Czyli – może zdarzyć się wszędzie, każdemu i o każdej porze. Dalej autor tłumaczy kolejno poszczególne uczucia, pokazuje, czym się przejawiają w życiu człowieka. Kolejną cześć każdego rozdziału stanowią Rady dla dzieci i później Rady dla rodziców. Świetna lektura dla starszaków, do wspólnych dyskusji, czym jest miłość, co daje nam szczęście, czego się boimy, dlaczego jesteśmy smutni. Ta książka daje nam szansę poznania własnego dziecka ale i nas samych. Bo w rozmowach o ważnych rzeczach dzieci zaskakują nas swoimi stwierdzeniami, ale też zadają pytania i oczekują odpowiedzi. Bardzo spodobało nam się w tej książce, że autor nawet o sprawach ważnych i poważnych potrafi pisać z poczuciem humoru i przymrużeniem oka.

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Przygody Kota Filemona - M. Nejman/ S. Grabowski/ il. J. Karwowska-Wnuczak

Szare, bure i pstrokate

Wszystkie koty za pan brat.

Mają drogi swe i płoty

-po prostu koci świat!

 

Pamiętacie? Moje pokolenie, pewnie tak. Mnie w każdym razie łezka w oku się zakręciła. Kultowa bajka o czarnym Bonifacym, kochającym swój zapiecek, chwalipięcie jakich mało, takim kocim filozofie; i o Filomenie – małym białym kotku, z czarną plamką za uchem, naiwnym, ciekawskim i odważnym. Większość książek napisanych według kreskówek jest zazwyczaj na niskim poziomie. Powiem tak – ładnie wyglądają, ale czytać tego się nie da. Tymczasem Przygody są napisane starannym i barwnym językiem. Autorami są dwaj scenarzyści: Marek Nejman- można powiedzieć, ojciec kota Filomena i Sławomir Grabowski. Książkę zilustrowała Julitta Karwowska – Wnuczak, przy bajce odpowiedzialna za projekty plastyczne.

Takiej wsi, takiej chaty, w której żyją oba koty, w naszej okolicy już nie ma. Ale może gdzieś w Polsce…Dlatego warto sięgnąć po książkę już choćby dla odkrycia tego, co minęło. Zapiecek, wóz drabiniasty, gliniane dzbanki, puchowe pierzyny, ptactwo spacerujące dumnie po zagrodzie, płot ze sztachet, harcujące po izbie myszy, drewniane ławy, czy najprawdziwsza w świecie miotła. Książka z wielką czułością traktuje o tym, co polskie, zaprasza do odkrywania cudów świata, ale nie tego dalekiego, tylko świata na wyciągnięcie ręki. Są też polskie zwyczaje – Wielkanoc, Boże Narodzenie. Obok naszych bohaterów jest mnóstwo innych zwierząt, roślin, przedmiotów, które współtworzą ten koci świat. Są i przysłowia – już choćby to ulubione dziadkowe Masz babo placek, czy inne: Kto nie pracuje ten nie je, Żyć jak pies z kotem.

Książka zdecydowanie dla starszaków- rozdziały są dosyć długie, rozbudowane dialogi, z wyszukanym słownictwem, wymagają większej koncentracji. W książce znaleźliśmy 32 historie, które pochodzą z tomów Przygody Kota Filemona; Filemon i Bonifacy; Filemon, Bonifacy i Szczeniak. Oba koty są już z nami od kilkunastu wieczorów. Powiem tak – jako dziecko bardziej lubiłam Filemona, za którym teraz przepada mój Tomek. Z wiekiem bliższy stał mi się Bonifacy – trochę leniwy, niezły maruda:) kochający wygody i ciepełko, z dystansem podchodzący do życia i doświadczony. Polecamy!

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 26 sierpnia 2009
Ja też chcę chodzić do szkoły - Astrid Lindgren/ il. Ilon Wikland

Petera i jego siostrę Lenę znamy z pierwszej części Ja też chcę mieć rodzeństwo. Przyznaję, że gdy na świat miał przyjść Mikołaj, i pierworodny Tomek miał łzy w oczach słysząc, że wkrótce pojawi się ktoś nowy, odbierany przez niego niestety jako konkurent, ta lektura okazała się bardzo pomocna. Książkowe dzieci urosły. Lena bardzo zazdrości bratu, że chodzi już do szkoły. Chce sama przekonać się co to znaczy, być uczennicą. Pewnego dnia Peter zabiera ją ze sobą. Lena poznaje kolegów i koleżanki brata, panią, zasiada w szkolnej ławce, je najprawdziwszy szkolny obiad, obserwuje, jak dzieci uczą się, co robią na przerwach. Peter lubi szkołę i Lena też.

Kilka dni temu, gdy napomknęłam, że wkrótce zaczyna się przedszkole, pojawiły się łzy. I znów książka okazała się wybawieniem. Wprawdzie przedszkole to nie szkoła, ale pewien obowiązek jest. Zresztą długo pracowałam w szkole i moje dziecko czasem mówi, że już chodzi do szkoły. Po lekturze czytanej rano, w południe i wieczór, strach został przegnany. Szkoła/ przedszkole jawi się jako miejsce miłych spotkań z przyjaciółmi i z panią Honoratką, miejsce zabaw w sali i na zewnątrz. Jest tylko pewien problem, który nie wiem, jak rozwiążę w przyszłości. Tomek, podobnie jak Peter planuje zabrać kiedyś Mikołajka do przedszkola. Zobaczymy, może faktycznie to dobry pomysł. Astrid Lindgren pokazała starszego brata, odpowiedzialnego opiekuna, który gotów jest stanąć w obronie młodszego, który przeprowadzi przez ruchliwą ulicę. I proszę – mali następcy już są.

Myślę, że samej autorki nie muszę przedstawiać. Historia z życia wzięta, napisana prostym językiem pomogła nam znów przegonić strachy. Świetnie zilustrowana przez Ilon Wikland, artystkę, która ze szwedzką pisarką współpracowała od 1953 roku. Pewnego dnia 23-letnia uciekinierka z Estonii zjawiła się u Astrid Lindgren, z niemowlęciem na ręku i ze swoimi pracami. I tak to się wszystko zaczęło.

Tutaj na obrazkach mnóstwo szczegółów do oglądania i analizowania.

-Mamo, Peter też ma bałagan w pokoju. Ciekawe, czy mama też tak goni go do sprzątania.

No tak, skoro Peter może, to i Tomek też. Kolejna świetna książka, do której i ja mam słabość, jak zresztą do wszystkiego, co wyszło spod pióra szwedzkiej pisarki. Polecam zwłaszcza teraz, przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego - na pokonanie strachów.

Wiek 5+

Wydawnictwo Zakamarki 

piątek, 21 sierpnia 2009
Joachim Lis, detektyw dyplomowany - Ingemar Fjell/ il. Teresa Wilbik

Polowałam i polowałam. Za przysłowiowe grosze kupiłam na Allegro. Pierwsze wydanie sprzed wielu, wielu lat wydane przez Naszą Księgarnię. Dla chętnych informacja, że jakiś czas temu reprint został wydany przez Dwie Siostry w ramach serii Mistrzowie Ilustracji. Poplamiona, porysowana, ale i tak zachwyca. Nie raz zastanawiałam się, jak Szwedzi to robią, że mają tak świetną literaturę dla dzieci. To naprawdę jakaś wielka tajemnica, chyba nie do odkrycia. Może chłodny klimat Północy tak dobrze wpływa na wyobraźnię?

Joachim Lis miał być szewcem, ale zrobił Korespondencyjny Kurs dla Detektywów Prywatnych i postanowił zostać detektywem dyplomowanym. A w miasteczku Modrzejów zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Właśnie w domu Borsuków zginęło dziesięć słoików z konfiturami malinowymi. Joachim Lis rozpoczyna śledztwo. Świetna książka detektywistyczna dla małych chłopaków, którzy pewnie z wypiekami na twarzy będą słuchać tej historii. Choć nie powiem – i ja się dobrze przy niej bawiłam. Oko cieszą ilustracje Teresy Wilbik, uczennicy Szancera. Mogę tylko achać i ochać.

 

Wiek 5+