Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: półeczka starszaków

czwartek, 18 lipca 2013
Czarna książka kolorów - Menena Cottin/ il. Rosana Faria

Siedzimy na tarasie o zmierzchu. Jest wreszcie czas na wytchnienie. Na zatrzymanie się. Pośpiech w życiu, szybkie tempo nie pozwalają dostrzec tego, co jest wokół. Choćby taki zwykły trawnik. Tysiąc odcieni zieleni. Myślę o tych kolorach – świeżo po lekturze Czarnej książki kolorów. O białych pękatych głowach hortensji. Dojrzewającej malinowej czerwieni malin. I słońcu, na które nie mam czasu spojrzeć, ale czuję, że jest, bo aż skóra piecze. Setki, tysiące kolorów otaczają nas, są takie zwykłe i oczywiste, że trudno zrozumieć świat bez nich. Rzadko kto dopuszcza taką myśl na co dzień.

Tymczasem wspomniana już książka – nietypowa i jedyna w swoim rodzaju, daje sygnał, że może być inaczej. Bo świat Tomka – niewidomego chłopca, to pozornie właśnie świat czerni. Jednocześnie chłopiec potrafi zdefiniować dany kolor, ponieważ poznał go nie oczyma, ale innymi zmysłami. Dotyka go, czuje i smakuje. Brąz to szeleszczące pod nogami liście, zieleń – to zapach świeżo skoszonego trawnika. Czerwień jest kwaśna – jak truskawki ale jednocześnie słodka jak arbuz. Jednocześnie to sygnał, że niewidzenie w niczym człowieka nie ogranicza. Otwiera inne furtki, które my, widzący, a może widzący inaczej, z wygody, nie wiem, może nawet z lenistwa, a może tej kolorowej oczywistości, jaka nas otacza, dla nas samych pozostawiamy zamknięte na siedem spustów. Książka cała w czerni, ze srebrnym tekstem, z wypukłymi błyszczącymi ilustracjami. A może kazać dziecku zamknąć oczy i opowiedzieć mu o Tomku, który poznaje świat przez dotyk i węch. Pogładzić zarys piór, włosów, trawy, kropli wody. Przejechać po tekście napisanym alfabetem Braille′a. Spróbować doznać uczucia niewidzenia. Choć to nie to samo. Na pewno. ..

Piękna książka, która kieruje uwagę małych czytelników na osoby niewidzące. Starszych skłania do refleksji nad życiem – bo wszystko przemija – a my tak naprawdę nie mamy czasu, by delektować się szarością nieba przed burzą, albo bielą świeżutkiego śniegu. Nie dostrzegamy niuansów odcieni. Niebieski to w końcu niebieski. A to nieprawda. Są przecież – lazur, błękit, modrakowy, granatowy, lapis – lazuli, kobaltowy, indygo.

Książka zdobyła nagrodę New Horizons Award Bologna Children′s Book Fair 2007 na Targach Książki Dziecięcej w Bolonii.

Wydawnictwo Widnokrąg

 



poniedziałek, 15 lipca 2013
Biała księżna - Maria Durickova/ il. Miroslav Cipar

 

Miałam szczęście, że los obdarował mnie babcią, która znała wiele przeróżnych powiedzonek, opowieści, zagadek i bajek, i ze swadą opowiadała mi je przy przędzeniu, szyciu czy innej pracy. A mama nauczyła mnie mnóstwa piosenek. Ale to zasługa nie tylko tych dwu pań. W czasach mojego dzieciństwa cała nasza wieś żyła staroświeckim wiejskim życiem: w bliskim kontakcie z przyrodą, ale daleko od reszty świata i w całkowitym odcięciu od nowoczesnej techniki, żadnej elektryczności, radia, kina, telewizji – nic. Kiedy tak patrzę wstecz, to świat mojego dzieciństwa wydaje mi się mały, prosty i całkowicie zrozumiały, zupełnie jak świat bajek ludowych. No i ja ten mój świat dziecięcy przeniosłam w pamięci i w sercu do wielkiego i złożonego świata, i niekiedy do niego wracam. Zwłaszcza w bajkach A szczególnie w bajkach takich jak te. Zdarza się, że jestem w rozterce, jak to czy tamto opisać. Wtedy zastanawiam się, jak by to powiedziała moja mama? A ojciec? A babcia? I oni od razu przychodzą mi z pomocą, przez cały czas są gdzieś w pobliżu. Dlatego w bajkach czuję się jak w domu, to jest mój rodzinny obszar.

(fragment Zamiast posłowia)

Zbiór bajek słowackich, które pamiętam z dzieciństwa. W środku takie tytuły:

- Biała księżna
- Jasio Paluszek
- Narzeczony ze studni
- Oracz i olbrzymy
- Złota prządka
- Kluczyk na niebieskiej wstążce
- O wodniku i ślicznej Zuzannie
- Dzieci i smok
- Syroń i Atalenka
- Jasio Groszek
- Odważna Zocha
- Rada ojcowska
- Dziewczyna i kogut
- Królewna Szczebiotka
- O Jasiu Drewienku
- Dwie siostry
- Drzewo, co wszystko upiększa, woda, co wszystko ożywia i ptak, co wszystko odgaduje
- Ropucha
- Wilczygoń
- Krutometa
- Bogunki
- Trzeci brat
- Kobiece plemię
- Skrzat


Kupiłam na Allegro za ... 4 złote + przesyłka.

niedziela, 07 lipca 2013
Baśń o rumaku zaklętym - Bolesław Leśmian/ czyta Jarosław Kopaczewski

Słuchając z dziećmi tej baśni, przez myśl mi przeszło: czy to możliwe aby liczyła ona sobie dokładnie sto lat? Przypadkiem obchodzimy rodzinnie jej jubileusz – co sprawia nam ogromną frajdę. Czasem stare teksty są trudne w odbiorze – najeżone archaizmami, specyficzną składnią. Tutaj tego nie ma. Baśń ma niesamowity klimat – no tak: autor był przede wszystkim poetą. Mnie cieszy, że od czasu do czasu daje się nowe życie takim perełkom – bo to prawdziwa literacka uczta, podróż w czasie i przestrzeni. Chyba mogę bez kozery powiedzieć, że cała nasza trójka na blisko półtorej godziny przeniosła się w zupełnie inny wymiar. Do dalekiej Persji, gdzie pełno bogatych pałaców, czarowników, latających dywanów i pięknych księżniczek. Akurat zaczął się tam Nowy Rok. Tyle że w odróżnieniu od nas – ma on miejsce zawsze wiosną.

 

Persowie kochają słońce i kwiaty i dlatego rozpoczynają swój rok wówczas, kiedy na świecie jest dużo słońca i dużo kwiatów. W dniu owym na całej ziemi perskiej odbywa się wielkie święto. To bardzo przyjemnie, kiedy nadchodzi wielkie święto i dzieją się rozmaite czary.

 

I właśnie takie czary mają tu miejsce. Król ogląda z zaciekawieniem magiczne wynalazki i czarnoksięskie odkrycia. Ale nic tak nie przykuwa jego uwagi, jak piękny, rzeźbiony w drzewie czarodziejski rumak. Syna króla: Firuz – szach sam chce wypróbować rumaka, jednak wyrusza na przejażdżkę nie wysłuchawszy wcześniej „instrukcji obsługi”. Królewicz trafia do krainy, gdzie spotyka piękną księżniczkę, zakochuje się w niej i nie kwapi się do powrotu. Tymczasem czarownikowi od zaklętego rumaka perski król lada dzień zetnie głowę, ponieważ jest przekonany, że królewicz nie żyje i to jego właśnie obarcza winą.

Tekst przeczytał aktor filmowy i teatralny Jarosław Kopaczewski. Słucha się go z przyjemnością. Naśladuje różne głosy – inaczej mówi król, inaczej czarnoksiężnik, jeszcze inaczej księżniczka. Ciekawym dodatkiem jest muzyka Weroniki Ratusińskiej.


Na stronie wydawnictwa można wysłuchać fragmentu książki, mało tego: można jej wysłuchać w całości, można ją również samemu przeczytać. Czyli – prawdziwa uczta dla mola książkowego. Jeśli ktoś się zdecyduje na zakup – też dobra wiadomość: cena audiobooka nie jest wygórowana. W środku gustowna wkładka: Z serdecznymi życzeniami – podpowiadam zatem pomysły na upominek dla najbliższych i znajomych.

 

Szczerze zachęcam do odwiedzin na stronie jeszcze mało znanego wydawnictwa. Znajdziecie tam perełki literatury dla dzieci: Są tu m.in.: Kipling, Goethe, Kraszewski, Andersen, Bechlerowa, Barrie, Conrad. Nie sposób wymienić wszystkich – książki w wersji tradycyjnej i do słuchania. Nazwa wydawnictwa Festina Lente – znaczy tyle, co spiesz się powoli. To ważne w dzisiejszym świecie. Kiedy wszyscy gnamy za czymś. Książki pomagają się zatrzymać i dobrze spożytkować czas. A kto wie – może kiedyś, gdy ktoś spyta nasze dzieci – A do czego służy komputer/ laptop itd.? Odpowiedzą: Do słuchania książek. Wówczas cel Festina Lente i wielu innych wydawnictw oferujących audiobooki zostanie osiągnięty. I o to tu chodzi:)

 

Wiek 5+

Wydawnictwo Festina Lente

Czas nagrania mp3- 01:27:11

 



czwartek, 04 lipca 2013
Oto jest Paryż - Miroslav Šašek

Mam dużo serca dla Paryża i pewnie stąd mój zachwyt nad tą książką. Ale i bez tego zasługuje ona na pochwały – trochę trącące myszką ilustracje mają naprawdę mnóstwo uroku. Mnie osobiście przypominają stare francuskie filmy sprzed lat, do których zawsze miałam słabość. Paryż końca lat 50- tych. Wtedy powstała ta książka, baaa – cała seria – o różnych ciekawych miejscach na świecie. Buszuję po Internecie i wzdycham: Londyn, Wenecja, Nowy Jork, Rzym. Tylko kilka przykładów, bo to nie wszystko. 

Tutaj stolica Francji – bardzo klimatyczna, kolorowa, różnorodna. Osobnicy na ilustracjach żyją własnym życiem – słychać ich rozmowy (w ucho szczególnie wpada charakterystyczne gardłowe „errrrr”), nawoływania przekupek, dyskusje artystów, klaksony samochodów na rondzie pod Łukiem Tryumfalnym. Mało tego: unosi się smakowity zapach z paryskich piekarni i cukierni. Wszak kuchnia francuska jest jedną z najlepszych na świecie. Poza tym jest słonecznie, kolorowo, na każdym kroku coś ciekawego, na czym oko warto zawiesić, gdzie warto wstąpić. 

Ciekawość budzą ludzie – przepiękne paryżanki o taliach osy, na szpileczkach tak modnych 50 lat temu – eleganckie, subtelne. A panowie – w baskijkach, kapeluszach. Za wszystkimi unosi się chmurka dobrych francuskich perfum.  Na 56 stronach formatu A4 i na kartkach koloru złamanej bieli co rusz natrafiamy na ciekawe miejsce: Opera Paryska, katedra Notre Dame, Conciergerie, kościół Sainte Chapelle, Pont Neuf, Saint Germain, des Pres, Panteon, Ogród Luksemburski, Hale, kościół Świętej Magdaleny, plac Vendome, Luwr, Plac Zgody, , Champs Élysées, Pałac Inwalidów, dzielnica Montmartre. Książka świetnie przygotuje maluchy na wizytę w Paryżu. Do krótkich tekstów wpleciono ciekawostki – np. dotyczące liczby stopni prowadzących na słynną Wieżę Eiffla albo cmentarza, na którym paryżanie mogą chować swoje ukochane zwierzaki. Jest tu trochę informacji z historii (niestety wkradł się błąd – wszak na gilotynie został ścięty Ludwik XVI, a nie jak tu mylnie podano – XIV), kultury, dnia codziennego. Wiadomości jest w sam raz dla 4 – latka. Sześciolatki i siedmiolatki mogą za to zmierzyć się samodzielnie z lekturą. Niewiele tu tekstu – dadzą radę.



Na końcu dodatek o Paryżu współczesnym – bowiem wiele się zmieniło w ciągu pół wieku: liczba mieszkańców, konsjerżki zastąpiły domofony, kolor skrzynek pocztowych, brak też wagonów pierwszej klasy w metrze, a policjanci zamiast na słynnych jaskółkach śmigają dziś na rowerach górskich. Nie zmienia to faktu, że miasto ma nadal wiele czaru i uroku. A dzięki takim książkom chciałby się te wszystkie miejsca obejrzeć.

Strona Miroslava Šaška

Wiek 4+

Wydawnictwo Dwie Siostry



 

środa, 15 maja 2013
Bajki Grajki. Król Bul - Katarzyna Lengren/ muz. Stanisław Syrewicz

Na temat Bajek Grajek pisałam już nie raz. Cudne stare nagrania dla dzieci, w których można usłyszeć głosy znanych aktorów. Irena Kwiatkowska, Marian Kociniak, Marek Kondrat, Krzysztof Kolberger, Anna Seniuk, Barbara Krafftówna, Piotr Fronczewski, Franciszek Pieczka – to tylko niektóre z najbardziej charakterystycznych głosów. U nas dochodzi do takich sytuacji, że wyczulone już na słuchanie małe uszy czasem reagują – A ta pani to gdzieś była już królewną:)) Piszę też w nawiązaniu do akcji, którą rozpoczęła Pani Zorro. Patrząc na daty powstania starych nagrań, to ich wysyp był w latach 70-tych i 80-tych. Kilka powstało w latach 90-tych. Taki Ali Baba i czterdziestu rozbójników jest z lat 60-tych. Tymczasem pytanie – co powstaje teraz dla najmłodszych? Audiobooki swoją drogą a takie nagarnia swoją. Często w poszczególnych Bajkach Grajkach widać ogrom pracy włożony w nagranie. To nie interpretacja tylko jednego aktora – lektora, ale podkład muzyczny, piosenki, efekty dźwiękowe. Niektóre z nich to mieszanka tekstów mówionych z piosenkami. Innym razem to wyłącznie teksty bez muzyki. Wiele z nagranych słuchowisk to prawdziwe perełki, na które obecnie po prostu brak pieniędzy. Wielu z nas wychowało się na tych bajkach. Wystarczy poczytać komentarze na stronie Bajek, by śledzić z jakim rozrzewnieniem wraca się po latach do tytułów, które kiedyś wyszły na płytach winylowych i kasetach, albo pojawiały się w radiu. I nie chodzi tylko tutaj o ładunek emocjonalny, że z tęsknotą, my rodzice, patrzymy wstecz za siebie i wspominamy. Te nagrania są po prostu świetne. Są lepsze i gorsze tytuły, dłuższe i krótsze, mniej bądź bardziej wpadające w ucho. Ja mam takie swoje życzenie – może kiedyś ukaże się w tej serii Czarownica znad Bełdan. Pamiętam pewien mroźny dzień, wróciłam ze szkoły, mama przygotowała mi gorącą herbatę, a ja piłam ją z miodem i cytryną i słuchałam właśnie starej legendy.

Tymczasem nasza spora kolekcja Bajek wzbogaciła się o Króla Bula. Pełna humoru opowieść o władcy, którego boli ząb. Król nie chce słyszeć o dentyście, ale ciągle szuka winnych tego okropnego bólu. Kłóci się, krzyczy, wypomina – za chwilę ma dojść do wojny – a rozwiązanie przecież jest całkiem proste. Bajka z morałem – świetnie zagrana przez Jana Kobuszewskiego i Gustawa Lutkiewicza. Cudna piosenka: Och! Mistrzyni!

Och! Mistrzyni ona się na wszystkim zna.

Och! Mistrzyni od wszystkiego klucze ma.

Och! Mistrzyni królowi radę da.

Och! Mistrzyni...

Ochmistrzyni, to ja!

 

Och! Mistrzyni ona się na wszystkim zna.

Och! Mistrzyni od wszystkiego klucze ma.

Och! Mistrzyni królowi radę da.

Och! Mistrzyni...

Ochmistrzyni, to ja!

 

A Wy co robicie, jak Was boli ząb? Król zachowuje się tak:

Zwariuję i stanę na głowie,

Zjem berło i zacznę kicać

Jak biały króliczek na łące

Jedzony przez trawę

Będę umykać.

 

Zwariuję i zwolnię ministrów

Na drzewie zawisnę jak małpa 

Jak ryknę „Wrrr” do swojej królowej

A potem zatańczę z nią walca.


Na stronie wydawnictwa znalazłam opinię Marty Bogdanowicz na temat słuchania bajek muzycznych:

„Bajka muzyczna to materiał, który pobudza do rozwoju funkcje słuchowo-językowe. Słuchanie bajek i piosenek przede wszystkim usprawnia spostrzeganie dźwięków i pamięć słuchową, a więc uczy skupiać uwagę na informacjach dźwiękowych, zapamiętywać je i przetwarzać. Pozwala to na odbieranie mowy ze zrozumieniem, służy wzbogaceniu słownika. Słuchanie (a nie oglądanie) bajek ma też wielkie znaczenie dla pobudzania wyobraźni. Śledzenie przebiegu wydarzeń, dokonywanie porównań, skojarzeń, przewidywanie, wyciąganie wniosków i wykonywanie podobnej pracy umysłowej kształtuje myślenie pojęciowo - słowne."
- opinia prof. zw. dr hab. Marty Bogdanowicz.  

Wiek 4+

Wydawnictwo Omedia



sobota, 11 maja 2013
Cecylka Knedelek i kanapki z kanapy - Joanna Krzyżanek/ il. Zenon Wiewiurka

 

 

Ostatnio gdy szliśmy na wiosenny spacer dołączyła do nas koleżanka Tomka z klasy. I wiecie co? Fajnie było, nie tylko ze względu na to, że w końcu wiosna, ciepło, słońce świeci. Tak wlokąc się noga za nogą, gadaliśmy sobie o książkach. Sonia o Cecylce Knedelek mogłaby mówić godzinami (na drugi dzień rozsiadła się u nas na tarasie z „Dobrymi manierami Cecylki Knedelek”) Ma chyba całą kolekcję tych książek, mało tego, dzięki wielkiej sympatii do Cecylki, zaczęła sama czytać. Dzień bez Cecylki? Nie, to niemożliwe. Najbardziej ciekawiło ją czy Cecylka to ta dziewczynka z książki, czy może gąska?:) (ta ostatnia okazała się jednak Walerią)

A tymczasem w Knedelkowie gąska Waleria właśnie poszła do szkoły. A wiadomo, że w szkole jest inaczej niż w przedszkolu. Uczniowie nie dostają nic do zjedzenia, więc nauczycielka poprosiła, by wszyscy przynieśli na drugi dzień kanapkę. Jakie było zdziwienie gąski, gdy koledzy i koleżanki z klasy wyciągnęli z tornistrów kanapki z pieczywa z różnymi dodatkami: żółtym serem, pomidorem, ogórkiem. Gdy tymczasem ona pojawiła się z kanapką, a właściwie kanapą, którą znalazła w szopie.

Po tej zabawnej historyjce nadszedł czas na przepisy. Znajdziecie tu mnóstwo pomysłów na to, co można zrobić z kawałkiem pieczywa. To takie trochę czary – mary. Bo nagle pojawiają się białe myszki, żabki, tulipanki, stokrotka, ślimak, łódeczki, biedronki, koszyczki, serduszka, a nawet księżniczka z serowymi warkoczami. A jakby komu było mało, to znajdzie tu też pomysł jak się nie nudzić podczas jedzenia kanapek? Można zagrać w kółko i ...kółko. Ale jak to zrobić? Odpowiedź oczywiście w książce.

Książka bardzo kolorowa, każdy przepis opatrzony jest rysunkową instrukcją i dużym zdjęciem finalnym. Nic tylko, brać się za robienie kanapek. Na pewno niejeden Tadek – Niejadek skusi się na taką przekąskę. No i dzieci z przyjemnością poszaleją w kuchni. Zrobiona samodzielnie kanapka w końcu smakuje jak 100 kanapek:)

Wiek 5+

Wydawnictwo Jedność

poniedziałek, 06 maja 2013
Ludwik Jerzy Kern dzieciom / il. Katarzyna Bajerowicz

Znacie piosenkę Lato, lato, lato czeka? Jej autorem jest właśnie Ludwik Jerzy Kern (1920-2010). Poeta trochę niedoceniany. Wszyscy kojarzą wiersze Brzechwy i Tuwima, natomiast wyrwać do odpowiedzi i zapytać o jakiś wiersz Kerna – tak ad hoc - wielu z pewnością miałoby problemy. A można się zakochać w tej poezji. Kern uczy, że ta może być wszędzie, na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba czekać na odpowiedni dzień, czy pogodę, natchnienie, akuratny nastrój – poezja jest i już. W przedmiotach, które są z nami na co dzień. Kto by tam pisał o parasolach, które długo się uczą w szkole, a potem wiedzą, jak się zachować, gdy deszcz na dworze pada. Albo o zbitej filiżance (o przepraszam – śmierci filiżanki). Kern właśnie pisał. Niedawno przeżyliśmy śmierć filiżanki w naszym domu. Stara, babcina porcelanowa filiżanka w maleńkie fiołki. Dzięki wierszowi Kerna zupełnie inaczej odczuliśmy jej odejście.

Kiedy przyszedłem na świat, ona mieszkała w kredensie,

a potem jeździła po świecie

przez wiele, wiele lat.

Była cienka i tak krucha, że, jak mawiał mój dziad,

człowiek, biorąc ją w ręce, ze strachu się trzęsie.

Przedmioty codziennego użytku u Kerna żyją, mają duszę, charakter, czują, przeżywają radość i rozterki. Termometr za oknem wygłasza monolog, rozlane kakao nie może powstrzymać łez, piłka z radości bez przerwy sobie skacze, zapasowe koło nudzi się w bagażniku, małe literki się buntują, a zwykłe sznurowadło w naszym bucie to wcale nie takie znowu zwykłe sznurowadło. Kern to też poeta psów i kotów. Pełno ich w tych wierszach. Chrapią na kanapie, włażą do wora z mąką, siedzą koło komina, spacerują po płotach, mieście. Gramolą się do każdej przysłowiowej dziury. Są szlachetnie urodzone i bez rodowodu - zwykłe kundle i dachowce. Czasem ma się wrażenie, że w tych wierszach słychać tylko miauczenie i szczekanie. I to jakie.

W książce oprócz mnóstwa wierszy znajdziecie również fragmenty Karampuka i Proszę słonia. Jest jeszcze pełna humoru opowieść Marty Stebnickiej - Kern o łyżwach poety. Wyłania się z niej człowiek, który potrafił zachować dystans do siebie w dniu codziennym.

Książka została kapitalnie zilustrowana przez Katarzynę Bajerowicz. Lubię te jej akwarelowe plamy. Tu maźnie, tam maźnie, dołoży koloru, rozrzedzi wodą, doda czarnego – i z tych niby maźnięć, przypadkowych niby, wychodzą dobrze przemyślane, małe wielkie cuda. Ilustratorka świetnie podchwyciła nastrój tych wierszy – jest śmiesznie, groźnie, lirycznie, głośno, tajemniczo, deszczowo, słonecznie, a nawet ...nudno:) (Piosenka o zapasowym kole)

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 



piątek, 19 kwietnia 2013
Jak się koty urodziły - Joanna Papuzińska/ il. Mikołaj Kamler

 

Córka moich znajomych chce zostać w przyszłości weterynarzem. Nic dziwnego, że tę książkę połknęła w przysłowiowe try miga i jest zachwycona. Bo historie opowiedziane tym razem przez Joannę Papuzińską napisało samo życie, co autorka skrzętnie udokumentowała zdjęciami. Bohaterami siedmiu krótkich opowiadań są zwierzaki, autentyczni bohaterowie dnia codziennego. To przyjaźnie zarówno długoletnie i długotrwałe jak i spotkania przypadkowe – wspomnę tu choćby tajemniczą istotę z ostatniego opowiadania. W każdej opowieści występuje drewniana chałupa babci i dziadka. To wokół niej i w jej wnętrzu rozgrywają się sceny ze zwierzakami. Świat jakby się w miejscu zatrzymał: bez telewizora, komputera – więc jest czas na to, by dostrzec małe wielkie rzeczy wokół siebie. W ogrodzie mieszka Pani Potworka, której broń Panie Boże nie wolno płoszyć ani straszyć, dobytku dogląda pies Foksio, kotka Gucia co rok ma nowe kocięta, które dokazują że hej, w kartonie mieszka sierotka Wronka. Nie brak w babcinej chacie też mniejszych zwierzaków: pająków, szerszeni, os, motyli, komarów, mrówek i nietoperzy, a nawet sów. Dowodem na istnienie tych ostatnich są wypluwki – czyli resztki niestrawionych i niejadalnych resztek pożywienia. Opowieści z tej książki to taka wycieczka do świata trochę egzotycznego. Rarytas dla mieszczuchów, którzy na co dzień nie mają do czynienia ze zwierzętami – z taką ilością i tyloma gatunkami.

 Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

niedziela, 14 kwietnia 2013
Szary chłopiec - Lluis Farré/ il. Gusti

Książka akurat na teraz. Wymęczeni długą zimą, szarymi bez końca dniami, szaroburym śniegiem zalegającym jeszcze tu i ówdzie na ulicach i w ogrodzie. Szarość, która niesie nadzieję. Chyba tak jest. W rzeczywistości. Bo im więcej słońca w pokoju chłopaków, tym większy tam hałas. O szarości nie ma tam mowy. Tyle tam emocji – złość, zazdrość, zadowolenie, wielkie szczęście, zawód, śmiech – radosny i ten przez łzy. Wielki uczuciowy miszmasz. Zdecydowanie wolę to – a nie tak, jak jest, a raczej było, w życiu małego Marcinka. Otóż chłopiec pojawił się nie świecie cały szary – zewnętrznie i wewnętrznie. Nawet ojciec w pierwszej chwili wyparł się syna, bo skóra bobasa nie była koloru krewetkowego, jak to zwykle bywało w jego rodzinie. Chłopiec szary od stóp do głów. Wewnętrznie również – żadnych uczuć, radości, złości, niezadowolenia. Na nic wyprawy z rodzicami na koniec świata, na nic obserwowanie białych wielorybów, malutkiej żyrafki, zionącego lawą wulkanu, sfory psów myśliwskiej uganiających się za kuropatwą. Chłopiec pozostawał niewzruszony – nie odczuwał strachu, a wszystko widział już ponoć w telewizji. Aż do pewnego pamiętnego dnia, kiedy wszystko wywróciło się do góry nogami. Życie nabrało barw, a w chłopcu zaszła cudowna przemiana.

Jakie są nasze dzieci, jacy my jesteśmy? Książka daje do myślenia, choć zastanawiam się, czy kiedykolwiek spotkałam szare dziecko? Takie szare od urodzenia. Chyba raczej nie. Ale spotkałam dzieci, które tą szarością zostały zarażone przez osoby starsze. Stare szare dzieci, które poważne patrzą na świat dorosłym okiem. Patrzą na inne dzieci z politowaniem, poczuciem wyższości, wszystko je nudzi, wszystko już (ponoć) widziały, dziwnie obojętne, bez grymasu emocji na małych twarzach. Znaleźć drogę do takich dzieci – nie jest łatwo – pokazać im kolory życia, takiego zwykłego, codziennego, nauczyć ich radości z rzeczy małych – to jest dopiero wyzwanie. Szary chłopiec to swego rodzaju przestroga. Dzieci tę książkę odczytały jako opowieść o cudownej przemianie. A dorośli..... hm. Chyba jest dużo takich szarych dorosłych. Bez emocji zaliczających kolejny dzień. A może ta książka podpowie nam jak utrzymać kolory w życiu naszym i naszych dzieci......? Czyż nie zdarza się tak, że człowiek, którzy przeżył jakiś szok, doznał wstrząsu, nie zaczyna inaczej patrzeć na świat – dostrzegać jego piękno, innych ludzi, nie zaczyna szukać więcej dobra i pozytywnego niż zła i negatywnego?

A dzieci? Niech sobie krzyczą, wrzeszczą, obrażają, śmieją. Niech są głośne – niech są po prostu dziećmi. Nigdy nie znosiłam porównań, jeśli było starsze rodzeństwo, że starsza siostra czy brat (niekiedy różnice wieku są naprawdę minimalne) muszą zachowywać się …. inaczej – czyli doroślej, poważniej. Nie mogą się obrażać, muszą zawsze ustąpić, muszą dać dobry przykład. Koszmarrrrr – wymyślony przez dorosłych. Bardzo szary zresztą:)

Książka wielokrotnie nagradzana – za mądry tekst i piękne ilustracje. Absolutnie nie szare. Soczyste barwy jeszcze bardziej uwypuklają nijaką szarość Marcinka. Cały świat gotuje się od emocji, a Marcinek pozostaje w swej szarości niewzruszony. Ten kontrast świetnie pokazuje scena ze sforą psów myśliwskich. Ruch, przerażenie dzieci, słychać krzyki, ujadanie – a obok spokojny Marcinek – bez strachu, poważny.

 

Wiek 5+

Wydawnictwo Entliczek



piątek, 05 kwietnia 2013
Polskie Radio Dzieciom. Przygody Dory i Flory - Eric Linklater, Andrzej Nowicki, Jerzy Wasowski

Od dłuższego czasu polujemy na Wiatr z księżyca Erica Linklatera. W przyzwoitej cenie. Na aukcji ceny wariują.  Z biblioteki? – we wszystkich możliwych już pytaliśmy – i nie ma. Na pociechę mamy wspaniałą płytę – jak Bóg nie da, to na niej poprzestaniemy – stare słuchowisko, którego słucha się z prawdziwą przyjemnością. Ach, żeby tak zawsze znajdować takie namiastki czegoś tam. Wspaniałe głosy naszych aktorów, wielu już nieżyjących, ambitna muzyka jednego ze Starszych Panów i tekst – dla mnie bomba – dostosowany dla potrzeb słuchowiska przez tłumacza Andrzeja Nowickiego - czegóż można chcieć więcej?

Wiedzieliście, że jeśli wieje wiatr z księżyca to dzieją się dziwne rzeczy? To tłumaczy zachowanie moich dwóch synów – którzy po wysłuchaniu przygód Dory i Flory wszystko zrzucili na ten niby od-księżycowy wiatr. Ojciec dziewczynek wyjeżdża na rok, z księżyca właśnie wieje, duje że aż hej – a dwie siostry zaczynają rojbrować. Twierdzą, że Wiedźma istnieje naprawdę – to od niej dostały niby czarodziejski eliksir, po wypiciu którego mogą zmienić swoją postać. Wybór pada na kangury, ponieważ te mają dużą torbę na brzuchu, w której może się pomieścić wiele dziecięcych skarbów, w tym buteleczka z eliksirem. Tylko że buteleczka ginie w tajemniczych okolicznościach i nie wiadomo, czy dziewczynkom uda się odzyskać ludzką postać. Wiele się dzieje w miejscowości Harmider. Dziewczynki dają się we znaki swojej nauczycielce pannie Rozumek, objadają się tak, że są grube jak nadmuchane baloniki. Jak skończy się ta historia i czy dziewczynki wyciągną z niej morał dla siebie? Wśród aktorów Irena Kwiatkowska i Kazimierz Wichniarz (filmowy Zagłoba). Nagranie stare, co słychać w wypowiedziach – co rusz pojawia się słynne teatralne „eł”. Ale według mnie, to tylko dodaje uroku całości. Muzyka hm hm to odrębny temat. Jeśli lubicie Jerzego Wasowskiego – to specjalnej zachęty nie trzeba. Do tego wspaniałe teksty piosenek.

Razem dwie płyty:czas pierwszej 70:13, czas drugiej 54:10 (w tym 96:00 - słuchowisko i 28:23 - piosenki)

Wiek 5+

Polskie Radio