Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: półeczka starszaków

poniedziałek, 23 listopada 2009
Czarownica Nanga. Baśnie afrykańskie - K.S. Kamanda/ Milos Koptak

 

Kama Sywor Kamanda nie jest zwykłym pisarzem. Jest gawędziarzem, który potrafi urzekać swoimi opowieściami. Oczarować. A niewielu to potrafi. Kongijski autor, kandydat do nagrody Nobla, opowiada prostym językiem. W końcu taki powinien być język baśni, gatunku, który od samego początku był przekazywany ustnie. Ta książka to też baśnie zasłyszane w dalekiej przeszłości, w dzieciństwie, opowiadane przez starszych, doświadczonych, znających życie. Każda opowieść jest krótkim, przelatującym obrazem, niezwykle barwnym i silnie oddziaływującym na wyobraźnię małego słuchacza. Sama widzę różnicę w zachowaniu mojego Tomka podczas czytania zwykłej popularnej książki, a jak podczas czytania baśni. Wierzcie mi czy nie, ale chyba to są jakieś czary i cuda. Czasem bawi się chusteczką, chowa pod kołdrę, wierci z boku na bok. Gdy czytamy baśnie – moje dziecko zastyga, zamienia się w kamień, słucha, przeżywa, obserwuje moje usta. Niesamowite. Sprawia to klimat baśni, jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny. Czarownica Nanga też oczarowała mojego zbója. Nagle znalazł się w odległej krainie, gdzie ludzie noszą dziwaczne imiona, nie ma jabłoni, za to są mangowce, biegają lamparty, zamiast wróbelków-elemelków fruwają niewielkie nektarniki królewskie, ludzie jedzą słodkie pataty, ich szaty są w kolorze ochry, a gdy ktoś zaniemoże, udaje się do szamana. Busz, rytualne tańce, maski, szarańcza, pora deszczowa, wezyr i wiele innych wyrażeń zmuszających dziecko do współpracy, zachęcające jego umysł do działania. Przekonałam się zresztą, że dzieci mają niesamowity dar zapamiętywania takich egzotycznych wyrażeń, wręcz lubią do nich wracać. Czasem jest śmiesznie, bo przemieniają obce wyrazy i dzieją się cuda – niewidy. Dzieje się tu wiele niewiarygodnych zdarzeń, pojawiają się czarnoskórzy książęta i księżniczki, zwierzęta mówią ludzkim głosem, dobro walczy ze złem.

Także Baśnie afrykańskie, podobnie jak wszystkie baśnie, były kiedyś źródłem marzeń dla ludu. Biedni chcą być bogatymi, starzy pragną odzyskać młodość i urodę, chorzy zdrowie. Czasem te marzenia się spełniają, czasem nie. W ciekawych opowieściach z Czarnego Lądu kryje się prawda o człowieku, jego wadach i zaletach; to próba tłumaczenia świata, poznania go, pewnych zjawisk. To też inne zachowania, inna mentalność. A reakcje czytelnika są takie, że inne też może być bliskie, ale przede wszystkim ciekawe, intrygujące, smakowite. Jako dziecko zaczytywałam się w Baśniach z dalekich wysp i lądów. Takie książki zostawiają na zawsze ślad. I apetyt na jeszcze. By po latach poczuć smak dzieciństwa czytając jedno z najsłynniejszych zdań w literaturze – Miałam farmę w Afryce u stóp gór Ngong. By poczuć zapach Afryki i choć przez chwilę ulec złudzeniu, że wróciło miłe i ciepłe kiedyś.

 

Milos Koptak, ilustrator z Bratysławy, dokonał cudów. Jego rysunki przypominają niezwykle barwne tkaniny afrykańskie. Jakby zabrał nas na targ, na którym w skwarze afrykańskiego słońca oglądamy barwne chusty i szale. Jedne proste, inne bogate, o nasyconych barwach.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

poniedziałek, 16 listopada 2009
Podręczny NIEPORADNIK. Młotek - Wojciech Widłak / Paweł Pawlak

 

W pewnej baaaardzo znanej księgarni internetowej kliknęłam w Działach na link: PORADNIKI. Wyskoczyło całe mnóstwo tytułów i to z najróżniejszych dziedzin. Czegóż tam nie było. Podręczny NIEporadnik. Młotek, popełniony przez dwóch panów: Wojciecha Widłaka i Pawła Pawlaka, to ewenement na skalę światową. Każdy przeciętny zjadacz chleba, nawet nudny urzędas (jak mój mąż:) wie, do czego służy młotek. A proszę dla kontrastu zrobić test wśród najbliższych i postawić pytanie: A do czego Tobie nie służy młotek? My zrobiliśmy. Ach te miny i świdrujące nas spojrzenia dziadka i tatusia Tomkowego, doszukujące się jakiejś pułapki przez duże P. Tymczasem książka jest odpowiedzią na to pytanie i ma formę rozprawy naukowej przygotowanej przez dwie wschodzące gwiazdy polskiej nauki: profesora Kurzawkę i adiunkta Kwasa, popartej licznymi rycinami i rysunkami.  Moi synowie przekonali się w minione wakacje, że młotek NA PEWNO nie służy do kopania grządek. Dziadek Stasio, depozytariusz wielu zalet, ma jedną wielką wadę – jest bałaganiarzem i zostawia wszędzie swoje narzędzia. Tomek z Mikołajem, z wielką radością nieśli swój łup na tyły ogródka, by tam w ciszy i spokoju przekopywać grządki porzuconymi młotkami. Tymczasem książka naukowo definiuje: W chwili kontaktu z glebą bardzo hałasuje (młotek), odstraszając nie tylko szkodniki, ale także tak pożyteczne dżdżownice. I jeszcze z innych względów kopać się młotkiem nie dało, o czym książka wprawdzie milczy, ale na podstawie naszych rodzinnych obserwacji, może zainteresujemy naszymi spostrzeżeniami obydwu naukowców, którym z całego serca życzymy Nagrody Nobla.

Książka pełna humoru, absurdalnych przykładów, z różnych dziedzin, a jakże. Przykłady poparte poważnymi naukowymi minami przeprowadzających doświadczenia, wszystko dokładnie udokumentowane, potwierdzone podpisami i pieczątkami. Koniec. Kropka. Właśnie tak.

PS: Należy zwrócić szczególną uwagę nie tylko na część merytoryczną rozprawy naukowej, lecz również graficzną, przygotowaną przez pana Pawła Pawlaka. Jest niecodziennie, odważnie, śmiesznie, pomysłowo, brawurowo, cudnie. Pokochają ją chłopcy i duzi i mali:) Za ilustracje i projekt graficzny książki Paweł Pawlak dostał nominację do nagrody IBBY. Ot, właśnie tak, po raz drugi.

Wiek 5+

Wydawnictwo Czerwony Konik 

sobota, 07 listopada 2009
O Królu Słońcu i jego czterech córkach - Helena Bobińska/ il. Józef Wilkoń

O książce przypomniałam sobie dzięki akcji prowadzonej przez Allegro i Dwie Siostry. W wielu wpisach dotyczących propozycji, co wydać w ramach serii Mistrzowie Ilustracji, pojawiała się właśnie ta lektura. I znów się łza w oczku zakręciła, bo Król Słońce i jego cztery córy – to moje dzieciństwo. Wiosna – najmłodsza, ukochana córka Króla Słońce, najbardziej przez niego pieszczona i najpiękniejsza ze wszystkich sióstr. Lato – pracowita, pogodna, krzepka jak młoda wieśniaczka. Jesień – sprawiająca ojcu najwięcej kłopotów, szalona i kapryśna, rozrzutna i nienasycona – taka Jesieniucha prawdziwa. Zima – zła, zimna, ale jakże mądra. Siostry przychodzą na Ziemię, jedna po drugiej, otulają pąki, tarzają się w kwiatach, płaczą i zawodzą. Kapryszą, jak typowe kobiety i cztery pory roku. Wszystko pięknie napisane przez Helenę Bobińską i narysowane przez Józefa Wilkonia. Serce roście czytając coś takiego dziecku i widząc, że się podoba. Moje dziecko podchwyciło ciekawy pomysł personifikacji czterech pór roku. Kiedy kilka dni temu nagle spadł śnieg, Tomek stwierdził, że pani Zima musiała otworzyć okno w pałacu swojego taty i spojrzeć na Ziemię. Niemądra –może nawet niechcący, zmroziła nas, i ptaki i rośliny, a przecież nie czas jeszcze. Baśniowa, bardzo cenna lekcja o zmianach zachodzących w przyrodzie, o tym jak zmienia się świat, co dzieje się z kwiatami, ptakami, na polach, w ogrodzie.  

-A czy jak przyjdzie pani Zima to ją zobaczę? – po Tomciowym pytaniu zaraz przypomniał mi się wiersz Brzechwy o nadejściu Wiosny. Czy przyjedzie furą? Czy na hulajnodze?

-Pewnie, że zobaczysz, gdy nadejdzie Zima. Otulona w białą sukienkę, w koronie na głowie z maleńkich błyszczących gwiazdeczek, zmrozi swoim pocałunkiem szybę, przez którą razem z Mikołajkiem będziecie spoglądać na senny, szarobiały, spowity w snujących się dymach z kominów świat.

My, podczas czytania, puściliśmy sobie fragmenty Czterech pór roku Vivaldiego. Chyba nie muszę dodawać, że celebrowany wieczór był baaaardzo udany:)))

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

piątek, 06 listopada 2009
Żółty smok. Baśnie chińskie - ilustrowała Renata Fucikova

Chiny. Daleki Wschód. Już ta nazwa pokazuje geograficzne oddalenie. Jednak czy tylko? Dla nas, mieszkańców Zachodu, to wielka niewiadoma, zagadka i tajemnica - skrywane przez dziesiątki lat za niedostępnym Murem. Wynalazki, zdobycze, osiągnięcia, porządek społeczny – odkrywane przez przodków, buńczucznych podróżników, powoli, krok po kroku, czasem też z niedowierzaniem. Skarby niesamowite, dziwy, tradycje, obrzędy, od których człowieka złaknionego wiedzy, aż ciarki po plecach przechodzą. Również ignorancja i arogancja po jednej i po drugiej stronie. Zamknięcie się Wschodu w swoich tradycjach i obrzędach, odrzucenie wszelkich kontaktów z barbarzyńcami. Strach przed tym, co nowe i obce. Z naszej strony - też dziwne przekonanie, że to nasze, jest jednak lepsze. Zresztą niekiedy odnoszę takie wrażenie i dziś. Chiny wielu, szczególnie młodym ludziom, kojarzą się dziś z napływem tandety do naszych domów, z towarami ze sklepików Wszystko za 4.50. Jednych zachwycają, innych gorszą. Dlaczego tak się dzieje? Żółty smok zaprasza w podróż egzotyczną. Długą, bo książka liczy sobie 560 stron. Ale takie powinny być właśnie podróże TAM, na drugi koniec świata. Renata Fucikova, Czeszka, przez kilka miesięcy odkrywała inne Chiny. Najpierw dla siebie. Zatraciła się w tysiącach barw, zapachów i krajobrazów. Owocem tej wyprawy jest ta książka. Swego rodzaju próba ukazania, że Chiny to ważne miejsce na Ziemi, w historii – pełne mniejszych i większych cudów. Baśniowy świat, jakże inny od oklepanych Kopciuszków czy kolejnej wersji Trzech świnek i Kota w Butach. Wszystko jest tu inne: obcobrzmiące imiona, jedzenie, nazwy zwierząt, roślin i miejscowości. Świat przedstawiony często na zasadzie przeciwieństw: bogaci i biedni, głupcy i mędrcy, szczęśliwi i urodzeni pod ciemną gwiazdą, dobro toczy walkę ze złem, ciemność z jasnością. To wgląd w zupełnie inną kulturę: mężczyźni mają po kilka żon i konkubin, uliczni pisarze piszą pędzelkami, a chlebem codziennym jest ryż. I jak to w baśniach bywa, pełno tu potworów, wróżek, smoków, jest magiczny topór, wachlarz kryjący tysiącletni korzeń żeń- szenia, są królowie i prości ludzie, a dzieci mają możliwość zaglądnięcia do chaty wieśniaka i pałacu cesarza. Są przede wszystkim mądrość Wschodu, tamtejsze pojmowanie świata i recepty na życie. Wszystko bajecznie kolorowe i pięknie spolszczone przez Zofię Beszczyńską.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

 

poniedziałek, 02 listopada 2009
Dzielna Kajsa - Astrid Lindgren/ il. Ingrid Vang Nyman

Tą małą książeczką otwieram sezon bożonarodzeniowy. Większość opowiadań zawartych w tym zbiorku jest właśnie o tematyce świątecznej i zimowej. Pojawienie się na naszym rynku Dzielnej Kajsy bardzo mnie ucieszyło. To drugi, obok Południowej łąki tomik opowiadań szwedzkiej pisarki, jaki ostatnio po raz pierwszy ukazał się na naszym rynku. Kajsa swoją premierę miała w Szwecji w 1950 roku (!!!). W odróżnieniu od Południowej łąki Kajsa nie jest tak nostalgiczna i smutna. Także inny tomik opowiadań chodzi mi po głowie – mianowicie Nils Paluszek (1949), z historiami dla dzieci o baśniowym zabarwieniu. Kajsa jest inna. Znajdziemy tu opowiadania o dzieciach i wesołych i smutnych, szczęśliwych i tych doświadczonych przez los. Jeden z rozdziałów odnosi się do wspomnień o dzieciństwie ojca autorki. Samuel August to chłopiec sprytny, bystry i przedsiębiorczy. Czytając to opowiadanie przypomniały mi się zaraz fragmenty biografii A.L., w których autorzy dużo uwagi poświęcali osobie Samuela Augusta i jego zwariowanym pomysłom, które później przyczyniły się m.in. do powstania książki o Emilu. Kajsa to zbiór dziesięciu opowiadań, z których wyłania się też obraz Szwecji w ubiegłym stuleciu. To co zachwyca, to oczywiście stosunek pisarki do dzieci. Opowiadania świadczą o mądrości, wiedzy na temat dźwięków, jakie wydają małe serduszka. Przyznam szczerze, że w jednym opowiadaniu odnalazłam mojego Tomka i …naprawdę mądry sposób na rozwiązanie problemu obrażania się i wyprowadzania się (co jakiś czas) z domu mojego malucha. Jakże przepiękne jest opowiadanie tytułowe. Cudownie wpisuje się w klimat przygotowań do świąt Bożego Narodzenia. Kajsa to podrzutek, który staje się promykiem słońca w życiu starej kobiety. Kiedy babcia po nieszczęśliwej wywrotce na kuchennej podłodze jest na długie tygodnie przykuta do łóżka, rezolutna sześciolatka przejmuje na siebie większość obowiązków, w tym także przygotowanie do wigilii i świąt. Co wyniknie z tego samozaparcia, z planów, czy uda się wyprawić święta? Ciepła historia, która rozgrzeje najbardziej zatwardziałe serducha i pozwoli uwierzyć, że dobro jest wokół nas.

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 01 listopada 2009
Mały Duszek - Otfried Preussler/ il. Antoni Boratyński

 

Mały Duszek jest w Niemczech tak samo popularny jak Malutka Czarownica. Szkoda, że u nas jest niedoceniany. Pełna humoru książeczka opowiada o duszku, który sobie straszy od niepamiętnych już czasów na zamku Eulenstein. W ciągu dnia mała zjawa śpi w ciężkiej, okutej żelazem dębowej skrzyni, która stoi na strychu starego zamczyska. Budzi się oczywiście punkt dwunasta, jakżeby inaczej. I straszy, straszy. Chodzi po zamku i otwiera wszystkie możliwe zamki kluczami, których całe mnóstwo ma na takim specjalnym kółku. Duszek jest przemiły – kicha od kurzu, jest powiewny i lekki jak strzępek mgły. I ma jedno wielkie marzenie – by zobaczyć świat za dnia. Czy mu się uda?

Jeśli ktoś zna Malutką Czarownicę, zachęcam do eksperymentowania z innymi książkami Preusslera, których całkiem pokaźna liczba ukazała się swego czasu na naszym rynku. Niekiedy udaje mi się za przysłowiowe grosze kupić coś na Allegro. W wolnych chwilach tlumaczę dla Tomka kolejne rozdziały Rabusia Hotzenplotza. Nie wiem, czy jest po polsku, więc tak na wszelki wypadek - bo książka jest delicją dla małych czteroletnich rozrabiaków. Szkoda, że się ich nie wznawia (z wyjątkiem wspomnianej już Czarownicy i Krabata). W świetnym tłumaczeniu Hanny i Andrzeja Ożogowskich. Warto! A książka o duszku pozwala oswoić strachy związane ze zjawami. Ten duszek naprawdę da się lubić. 

Wiek 5+

niedziela, 25 października 2009
Morska wyprawa - Christian Pauck/ il. Aleksandra Kucharska - Cybuch

Najpierw ilustracje. To im na samym początku poświęciliśmy najwięcej uwagi. Aleksandra Kucharska – Cybuch z dużym wyczuciem i oryginalnie obrazuje świat przyrody. Tak było w wydanych na nowo Baśniach Andersena (Córka króla moczarów i innych baśniach) i Mojej ciotce Sroce. W Morskiej Wyprawie ilustratorka sprawiła, że słychać terkoczące koło młyńskie, chlupot wody, rechoczące żaby. Subtelny motyl za chwilę rozkołysze się na zielonym tataraku, czapla zerwie się do lotu. Bryza morska muska naszą twarz a na języku czujemy delikatny posmak soli.

Morska Wyprawa to zasypianka  dla małej Kasi, która nie może zasnąć i prosi dziadka, by do snu opowiedział jej historię o rybkach. Prawdziwy dziadek nie da się długo namawiać i tak oto starszy pan zaczyna snuć opowieść o dwóch okoniach, które strrrasznie nudziły się w stawie i dlatego pewnego dnia postanowiły popłynąć do Bałtyku. Książka opowiada o tym, jak wyglądała ich podróż, kogo spotkały i dlaczego warto znać języki obce. A morał z tej historii taki, a właściwie dwa morały, że – wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu i … podróże kształcą.  

Bardzo nam się spodobała ta lekcja biologii. Mnóstwo tu wyrażeń odnoszących się do wodnego świata – i to wcale nie najłatwiejszych. Nazwy ryb, Bałtyk, słone morze, słodkowodne stawy i jeziora, płynąć z prądem (Mamo, prąd jest przecież w kontakcie!- Tomek),  ba – jakby tego było mało – prąd norweski, ujście rzeki. Na końcu książki – dodatek – miniatlas ryb morskich, słodkowodnych i dwuśrodowiskowych. Książka wydana z pomysłem – niektóre strony można otwierać, wszystko to w pastelowych odcieniach, z przewagą morskiej zieleni. Lektura dla małych koneserów.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

piątek, 09 października 2009
Piaskowy Wilk i prawdziwe wymysły - Asa Lind

Czy można pokochać książkę? Oczywiście, że można. Piaskowy Wilk i Karusia zauroczyli nas. No właśnie, nie tylko mojego malucha (prawie 5 lat), ale mamę maluchową też. Pełne poezji i filozofii opowiadania, które od dłuższego czasu zamykają nasz dzień i sprowadzają spokojny sen.  Opowiadania, które każą dzieciom zadawać pytania, coraz więcej i więcej. Bo czymże jest czas, dlaczego pewne rzeczy nieważne dla dorosłych są bardzo ważne dla dzieci, czy ludzie muszą się krzywdzić nawzajem, dlaczego mówią sobie przykre rzeczy, czy dzieci mają prawo do swojego zdania?  Genialność tej książki ma swój początek w prostocie. Sprawy, które tak bardzo poruszają i zajmują dzieci w dniu codziennym zostały wytłumaczone w prosty sposób. Piaskowy Wilk pomaga Karusi zrozumieć zawiłości świata, rozwiązać duże małe problemy – a nauka z tego też taka, że czasem to, co skomplikowane, wcale takie skomplikowane nie jest. Świetne, czarno-białe ilustracje, prosta kreska, która poruszy niewątpliwie delikatne niteczki wielkiej dziecięcej wyobraźni. I dla nas jeszcze jedna ważna sprawa – książka odczarowała wilka. Tak, tak – tego złego stwora z lasu, którego Tomek bał się od wielu miesięcy (Mamo, czy wilki umią wchodzić po drabinie?! – [Sypialnia jest na górze]) A tutaj proszę – Karusia i Wilk przyjaźnią się. Od kiedy Piaskowy Wilk pojawił się w naszym życiu, moje dziecko uspokoiło się i dało się, po raz pierwszy od wielu miesięcy przekonać, że nie takie wilki straszne, jak je malują.

Zakamarki wydały już trzy części opowiastek o Karusi i Piaskowym Wilku.

Wiek 5+

sobota, 26 września 2009
Kocia Odkrywalnia Tajemnic - Iwona Czarkowska

Założę się, że nie wiecie, iż słowo KOT to tak naprawdę skrót, a cała nazwa brzmi Kocia Odkrywalnia Tajemnic. Niedawno ukazała się sympatyczna książka o trzech kotach – Mrukocie, Myszkocie i Mlekocie, detektywach, którzy rozwiązują najróżniejsze zagadki.

Oto nagle pojawił się duch w szafie, ze słoika w tajemniczy sposób zniknęła marmolada, w marynarce pojawiła się olbrzymia dziura, zniknęła kukułka z zegara. Autorka bawi się w słowa, wymyśla różne zabawne wyrazy związane z kocim światem – miejscowość, w której dzieje się ta historia to Kocina Górna, mafia nazywa się Kotorra, a policjanci urzędują w kocisariacie policji. Powiem tak: książka zdobyła serce mojego czteroletniego malucha. Już od dłuższego czasu myśli Starszego krążyły wokół złodziei, dzielnych policjantów, detektywów i zabijaków. Tutaj znalazł w końcu coś dla siebie, historie odpowiednie dla wieku (prawie) pięciolatka, z ciekawymi ilustracjami Jacka Pasternaka. Bardzo fajna książeczka.

Wiek 5+

Wydawnictwo Bis

środa, 09 września 2009
Kocha, lubi, szanuje - czyli jeszcze o uczuciach - Grzegorz Kasdepke/ il. Marcin Piwowarski

Grzegorz Kasdepke po raz kolejny udowodnił, że nie boi się tematów trudnych. W przeszłości odczarował nam matematykę (Do trzech odlicz), radził jak okiełznać niektóre emocje (Tylko bez całowania! Czyli jak radzić sobie z niektórymi emocjami) Teraz powstała książka o uczuciach ciąg dalszy. I to jaka! W sam raz dla przedszkolaków, by zrozumiały, co w ich duszyczkach i serduszkach gra. Bo naszymi dziećmi targają różne uczucia, raz zdarzają się burze, huragany, raz świeci słońce. Miłość, nienawiść, pogarda, strach, smutek, poczucie winy i szczęście tak często towarzyszą maluchom. Ta książka jest czymś w rodzaju poradnika dla przedszkolaków i ich rodziców. Najpierw każde z uczuć jest przedstawione w krótkiej scence przedszkolnej. Czyli – może zdarzyć się wszędzie, każdemu i o każdej porze. Dalej autor tłumaczy kolejno poszczególne uczucia, pokazuje, czym się przejawiają w życiu człowieka. Kolejną cześć każdego rozdziału stanowią Rady dla dzieci i później Rady dla rodziców. Świetna lektura dla starszaków, do wspólnych dyskusji, czym jest miłość, co daje nam szczęście, czego się boimy, dlaczego jesteśmy smutni. Ta książka daje nam szansę poznania własnego dziecka ale i nas samych. Bo w rozmowach o ważnych rzeczach dzieci zaskakują nas swoimi stwierdzeniami, ale też zadają pytania i oczekują odpowiedzi. Bardzo spodobało nam się w tej książce, że autor nawet o sprawach ważnych i poważnych potrafi pisać z poczuciem humoru i przymrużeniem oka.

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia