Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: półeczka rodziców

niedziela, 22 kwietnia 2012
Nowy magazyn dla rodziców - Pobite gary:)

Ostatnio zaczytałam się – i to z przyjemnością w internetowym magazynie dla rodziców, który współtworzą właśnie .. . m.in. rodzice. Tematy, które zostały tam poruszone to:  Zabawa – Montessori – Sztuka. Na stronie znajdziecie też ciekawe linki do blogów. Warto tam zaglądać:))

Magazyn znajdziecie tutaj.



środa, 21 grudnia 2011
Przemytnicy na wakacjach - Monika Mrozowska - Szaciłło/ Maciej Szaciłło

Z tej książki bije bardzo pozytywna energia. I wielka pasja. Do dzieci, do podróży, do gotowania. To jej atuty. Dopiero potem można mówić o fajnych zdjęciach, ciekawych przepisach i miejscach, które zwiedzamy z Przemytnikami – od kuchni. Młodzi rodzice – z dwójką dzieci – przemierzają sobie świat, gdy nie ciałem – to wspomnieniowo i kulinarnie, realizują swoje marzenia, są ze sobą, ciepełko rodzinne od nich bije ach bije. I nie ma –  że brak czasu, że biegusiem – trzeba dobrze zjeść, koniec kropka. A dobrze – znaczy – smacznie i zdrowo. Autorzy zachęcają do tego swoimi przepisami, wyglądem, trybem życia i uśmiechniętymi buziami. Pewnie, że to swego rodzaju reklama, ale w tym przypadku naprawdę godna naśladowania. Zresztą nie zawsze jest łatwo – o czym piszą we wstępie. Nie ma żadnej drogi na skróty, absolutnie żadne wymówki nie wchodzą w grę. A jeśli dzieci wykrzywiają się na widok szpinaku i marchewki – nic to – może uda się co nieco p-r-z-e-m-y-c-i-ć do ich menu.

Kuchnia jest przeze mnie oswojona. Mamy wcale pokaźną bibliotekę, ale wizerunek mola książkowego zaczytanego po uszy z suchą skibą chleba i wyszczerbionym kubkiem mocnej herbaty nie wchodzi w grę. Jedzenie jest celebrowane, a wśród dziesiątek książek dorobiliśmy się wcale pokaźnej półki z książkami kucharskimi. Nic dziwnego, że z wielkim zainteresowaniem sięgam po rodzinną książkę kucharską, bowiem nagle okazuje się, że z dwójką dzieci też można gotować, można poświęcić temu czas. I nie tylko jakąś tam cienką zupkę, ale potrawy takie, że ho ho.  Smaki Francji, Grecji, Hiszpanii, Indii, Maroka, Tajlandii, Tyrolu, Włoch, w końcu również … Polski. I tu niespodzianka Nagle okazuje się, że nasza kuchnia może być egzotyczna, bo czy jedliście kluski śląskie z glonami nori, albo sałatkę z kapusty kiszonej z żurawiną, nie mówiąc już o plackach z kapusty? Kapusta – jak wiadomo – to nasza potrawa narodowa. Wiele gospodyń twierdzi, że jak świniak przez kapustę nie przeleci to nie smakuje – a tu proszę – placki z kapusty z przyprawą Ras-el Handout. Jak to brzmi, prawda?

Przepisy są opisane tak, że można pomyśleć – ot bułka z masłem – da się zrobić. Wiele  z podanych składników jest dostępnych w Polsce – zdjęcia są smakowite. Przed każdym krajem – krótkie wprowadzenie – o pobycie tam, o kuchennych eksperymentach. Książka zachęca do podróży, gotowania, do działania z dziećmi – bo wiele  z tych potraw można przygotowywać i dla pociech i z pociechami. Jednocześnie autorzy zwracają uwagę na to, że kuchnia i jedzenie są częścią kultury danego kraju. Nijak nie mogę zrozumieć ludzi, którzy jadą za granicę zaledwie na tydzień – do Grecji, Włoch po to, by tam tęsknić za schabowym z kapustą. Z tej książki można nauczyć się zupełnie czegoś innego, a smakowanie egzotycznych dań należy wpisać w plan wycieczki.

 

Wiek – dla całej rodziny

Wydawnictwo 1000 Stopni

 




wtorek, 20 grudnia 2011
Złe sny - Ola Cieślak

Ola Cieślak namieszała tą książką - i to nieźle. Zresztą wydawnictwo – również. Po Nowym Yorku to kolejna książka obrazkowa, która nie jest napisana, o przepraszam, narysowana z myślą o dzieciach. W tym przypadku powiedziałabym tak – na pewno jest dla dorosłych. A czy dla dzieci? Wybór zostawiam Wam, bo czytanie tej książki wymaga zaangażowania. Stadnie, jak nic. Samo oglądanie nic nie da. W dodatku warto zatrzymać się nad tekstami – słowami, którymi autorka się bawi, żongluje, łapie je w locie, szuka kontekstu, wygłupia się. Wychodzi z tego artystyczny nieład, abstrakcyjny miszmasz - ale to przecież sny, a w nich wszystko jest możliwe.  Pojawiają się róże, brodaci panowie, muskularny kucharz jak z Vegety, seksowne króliczki, gang daltonistów, wytworne paniusinki z katalogów mody z poprzedniej epoki, ptaki, obłoki, demoniczna pani matka. To - co jest elementem życia: seksualność, wyobrażenia, strachy, ciekawość, emocje, wspomnienia. Wieloznaczne dla jednych – bez znaczenia dla innych. Ot sztuka dla sztuki.  Ola  Cieślak bawi się technikami – nakleja obrazki na ciekawe tło, dorysowuje swoje postacie, wykorzystuje kwiecistą tapetę i paragon ze sklepu. Historie, które można potraktować jako bardzo osobistą wizję artystki. Z drugiej strony początek czegoś, co można dopowiedzieć sobie samemu. Podobnie jak z interpretacją snu.


Niby małe toto, niby niepozorne. Ale ta okładka – ostra czerwień - kusi, oj kusi. Na pewno ciekawa propozycja dla kolekcjonerów książek – wydano tylko …1000 egzemplarzy,  z czego sto z autografem artystki. Jest o co powalczyć. A dostać taki prezent pod choinkę to ….. Nie wiem, jak Wy, ale ja to bym się baaaaaardzo ucieszyła.

Kiedy książka pojawi się na półce - pokażcie ją dzieciom. Te widzą często to, czego my nie widzimy. Przy czytaniu tej książki wychodzą ciekawe, czasem dziwne rzeczy. I bardzo osobiste:)

Wydawnictwo organizuje warsztaty poświęcone tej książce. Przeznaczone są dla dzieci w wieku 5+.

Wydawnictwo Bona

poniedziałek, 19 grudnia 2011
Fonsito i księżyc - Mario Vargas Llosa

Przeczytałam ciekawą recenzję tej książki, która, przyznaję, zupełnie zbiła mnie z tropu. Recenzja, nie książka. Bardzo mi się zresztą ten tekst podobał. Koniecznie zapoznajcie się z nim:) Zobaczycie, jak różnie można ocenić jedną i tę samą książkę i jak można spojrzeć na nią zupełnie z innej strony. Autorka recenzji zachęca do szukania czegoś, co nie zostało powiedziane wprost w tej opowieści, do szukania powiązań z innymi tytułami – wyłącznie dla starszych czytelników, którzy mają już doświadczenia z prozą Noblisty. Próbujcie jeśli chcecie. Ja jednak upieram się, że Fonsito i księżyc może być tylko i wyłącznie książką dla dzieci. I nie trzeba doszukiwać się drugiego dna – jeśli tylko się chce. Fonsito z okładki nie budzi według mnie żadnych nieprzyzwoitych myśli – tak samo na innych zdjęciach – mali bohaterowie: zarówno Fonsito i Nereida – zwykłe dzieci, bez pożądliwości w oczach.  Może gdyby maluch z okładki miał coś z donżuana, a Nereida – z Loility. Drań? Nieee, zdecydowanie nie. Co nie odziera naszych bohaterów z seksualności, pragnień i marzeń. W końcu Fonsito kocha, a Nereida zdaje sobie  z tego sprawę. Zresztą inaczej nie byłoby historii o tej pewnej miłości. A sprawa ma się tak – mały Fonsito zakochał się w Nereidzie i marzy o tym, by ta go pocałowała. Dziewczynka i owszem spełni jego marzenie, ale tylko pod jednym warunkiem – gdy Fonsito podaruje jej księżyc z nieba. Trudna sprawa. Można rzec – bez wyjścia. Jednak Fonsito poradzi sobie – jak to zrobi? Przypadek sprawi, że Nereida pozwoli pocałować się w policzek. Niewiele tu tekstu, na zaledwie 30 stronach po kilka wersów na rozkładówce. Dominują zdjęcia. To one opowiadają te historię po swojemu – dzięki nim można czytać tę historię bez tekstu. Można sobie dopowiadać ciąg dalszy. Czy żyli długo i szczęśliwie? Naczynie Gliniane śmie wątpić. Ale na tym właśnie polega piękno czytania – każdy odnajduje w książce zupełnie coś innego.

Zobaczcie jak Fonsita widziała Marta Chicote.

Tu możecie zajrzeć do książki.

Wiek 5+99

Wydawnictwo Znak



czwartek, 01 grudnia 2011
Igor - Barbara Ciwoniuk

Barbara Ciwoniuk pojawiała się na moim blogu już kilkakrotnie. Fajnie, że jej Musisz to komuś powiedzieć – znalazło się na tegorocznej liście książek nominowanych do Nagrody Literackiej Polskiej Sekcji IBBY. W swoich książkach porusza problemy młodzieży gimnazjalnej lub szkoły średniej. Nieobce jej są takie tematy jak miłość, przyjaźń, tolerancja, brak akceptacji, poczucie odrzucenia i zagrożenia czy samotności. Raz zabiera nas na daleką prowincję – na Wschód, innym znów razem lądujemy w stolicy. Zawsze do fabuły przemyca ciekawe, często trudne i niewygodne wątki. Jej bohaterami są i ambitni prymusi i młodzi ludzie zepchnięci na margines społeczny. Wszystkim poświęca swoją uwagę, swoich bohaterów darzy sympatią, a pisze tak, że nie sposób nie polubić i klasowego zabijaki i prymusa.

Igor – tytułowy bohater - jest zdolnym młodym człowiekiem, który musi zmierzyć się z twardą rzeczywistością w nowym gimnazjum. Wychowywany tylko przez matkę nie ma w sobie nic z maminsynka czy ciepłej kluchy. Jedynak jest odpowiedzialny, nie daje sobą pomiatać szkolnemu gangowi.  Ojciec odszedł, on z matką jakoś daje sobie radę od pierwszego do pierwszego. Mama jest fajną kobietą, stąd nie ma się co dziwić, że od czasu do czasu pojawiają się kandydaci  na nowego członka rodziny. Na szczęście ten duet jest baaaaaardzo wymagający:) Tym razem autorka przemyciła do fabuły również mnóstwo ciekawych informacji na temat pani D, nieodłącznej towarzyszki życia Igora. Chodzi o dysleksję. Co dzieje się w głowie Igora, jak radzi sobie z tym problemem w szkole, jak jest oceniany – myślę, że wątek zainteresuje nie tylko młodych ludzi, do których książka jest skierowana, ale również rodziców, by mogli lepiej zrozumieć swoje dziecko.

Książka została nominowana przez Polską Sekcję IBBY do programu „Outstanding Books for Young People with Disabilities 2007".

 

Wiek 14+

Wydawnictwo Literatura

wtorek, 20 września 2011
Przyroda w polskiej tradycji - Olga i Stefan Kłosiewiczowie

Może Was zdziwi, że o tej książce piszę właśnie tutaj. A czynię to z dwóch powodów – po pierwsze - piszę o niej dla rodziców z myślą o dzieciach (i nie tylko). Po drugie – dzieci interesuje wszystko to, co dzieje się wokół nich, fascynuje je świat przyrody. Potrafią poświęcić mnóstwo swojej uwagi biedronce uczepionej listka, pająkowi budującemu sieć w najciemniejszym kącie ogrodu, mrówce niosącej długą łodyżkę trawy albo zdechłemu chrabąszczowi. W tej lekturze znajduje się mnóstwo informacji na temat naszego najbliższego otoczenia – dzięki nim można przekazać informacje, zaciekawić, zaplanować wycieczkę. A przede wszystkim znaleźć odpowiedź na te wszystkie pytania, którymi nasze dzieci wiercą nam dziury w brzuchu: DLACZEGO? No właśnie … dlaczego? Pewnie znacie to z własnego doświadczenia. Oczywiście wiele informacji nie nadaje się do uszu dziecka i zaspakaja tylko i wyłącznie naszą ciekawość, tej wiedzy jest tu tak wiele, że starczy dla każdego. Warto samemu poczytać, by potem w prostych słowach wytłumaczyć świat…

 

Zanim napiszę, co można znaleźć w tej książce, powiem Wam jak mi się ją najlepiej czyta. Lubię to uczucie, kiedy nadchodzi weekend. Jest sobota wcześnie rano. Szósta, czasem wcześniej. Dzieci jeszcze śpią. Osiedle również. Robię sobie kawę z mlekiem, harcują ptaki, a dokładniej wróble, które wychowaliśmy w trzech (!!!) gniazdach na naszym nowym (!!!) dachu. I wtedy najlepiej mi się czyta – szczególnie książki, które cieszą również oko – albumy z ilustracjami, książki popularno – naukowe, z dużą ilością zdjęć. Pasują mi do tej mojej wczesnej kawy z mlekiem. Czasem ciszę przerywa cichutkie tuptanie któregoś Tulisia, który z przyzwyczajenia, zbyt wcześnie podniósł się z łóżka. Fajnie oglądać i czytać takie książki stadnie.

Bardzo lubię całą serię – Ocalić od zapomnienia. Każda z poszczególnych części skupia się na tym, co w naszej kulturze jest szczególnie cenne. W części o przyrodzie znajdziecie informacje o drzewach i krzewach, ziołach, grzybach i paprociach, owadach, płazach i gadach, ptakach, ssakach i jeden z ciekawszych rozdziałów – z krainy baśni – czyli o zwierzętach fantastycznych: kłobukach, smokach, syrenach. Jest mnóstwo ciekawostek, nawiązanie do literatury i historii, mitologii, Pisma Świętego, malarstwa. Książka nie jest w klimacie naukowych wywodów na temat gęsi, niedźwiedzia, dzięcioła, winorośli, fiołka, leszczyny itp. To raczej opowieści, często gawędy wręcz, które sięgają do ludowych wierzeń, medycyny. Ostatnio podczas spaceru po lesie na dębowych liściach znaleźliśmy kuliste narośla. Ciekawiły nas od dawna – dopiero teraz wiemy, że to galasy. Przekonaliśmy się też do konfitur z czarnego bzu, zachciało nam się zasadzić kolejne drzewa w naszym niezbyt dużym ogrodzie, bladym świtem udaliśmy się na grzybobranie, udaliśmy się nad stawy poobserwować żaby. Oto skutki czytania książek. Właśnie takich książek.

W książce mnóstwo ilustracji, rycin, zdjęć, reprodukcji  - naprawdę cieszą oko.

Wiek – dla rodziców (i nie tylko - ale na pewno nie wszystko!)

Wydawnictwo Muza






Wydawnictwo Muza

środa, 24 sierpnia 2011
Cudowny chłopiec. Mój uzależniony syn - David Sheff

Kiedy czytałam tę książkę nie opuszczała mnie jedna myśl. Tak często się zastanawiamy z mężem, na kogo wyrosną nasze dzieci, kim zostaną w przyszłości. Pewnie, że my – rodzice, mamy marzenia, pewnie, że nasze dzieci również je mają. Czasem śmiejemy się z tych małych wielkich marzeń, traktowanych przez dzieci bardzo poważnie. Nurek, kosmonauta, w naszym domu nawet ostatnio pojawił się w planach … powstaniec warszawski (! – ale to skutek czytania pewnej książki i śpiewania pewnych piosenek, o których może wkrótce napiszę:) David Sheff – też miał takie marzenia. Jego syn – Nic – również. Chłopiec niezwykle uzdolniony, kreatywny, wysportowany. Już w dzieciństwie można było zauważyć, że będzie z niego w przyszłości świetny – może sportowiec, może aktor, może literat, czy dziennikarz. Miał aż tyle talentów. Wybór jednej dziedziny mógł oznaczać niepowetowaną stratę dla pozostałych. Miał pójść na studia, na dobrą uczelnię… Kiedy skończyło się dzieciństwo – zaczęły się narkotyki. Najpierw niewinnie – trawka, alkohol podebrany rodzicom. Potem już bardzo niebezpieczna metamfetamina, która według najnowszych doniesień jest jednym z najpopularniejszych narkotyków za oceanem i jednym z najniebezpieczniejszych. Zaczyna się walka o syna. Długa droga - pełna błędów, wyrzutów sumienia, słów, łez. Sheff zaczyna swoją opowieść od dzieciństwa Nika. Rozwód z jego matką, batalia w sądzie, przeprowadzka na drugi kraniec USA, dzielenie się opieką nad chłopcem. Niby wszystko było – po amerykańsku – ok, ale coś nie zaskoczyło. Sheff szuka przyczyn, chce odpowiedzieć na dręczące go pytanie – dlaczego? Idąc tym tropem trafia do ludzi zajmujących się depresją dziecięcą, uzależnieniami. Opisuje batalię o swoje dziecko, które jest coraz starsze i coraz bardziej się stacza na samo dno. To wstrząsająca książka – pokazuje jak ten miły chłopiec zmienia się w cień dawnego Nika – teraz przygnębiony, cichy i jednocześnie agresywny, wychudzony, często głodny, znikający na wiele dni, nawet tygodni, gotowy na wszystko.  Kolejne kuracje odwykowe, kolejne powroty do dawnego życia na ulicy. Autor pisze, jak choroba syna (tak traktuje to  uzależnienie) zmieniła życie jego nowej rodziny. A co to było za życie? Wieczny strach, zawód na drugim człowieku, kłamstwa, wyrzuty, kradzieże, włamania. Było w tej książce wiele momentów, które zwykłego szarego człowieka, który nie miał nic wspólnego z narkotykami, po prostu stawiały do pionu. Jak choćby wypowiedź jednej matki, która cieszyła się z tego, że jej córka jest w więzieniu, ponieważ dzięki temu była pewna, że jest tam w miarę bezpieczna.

David Sheff – z zawodu dziennikarz popełnił książkę, która, jak się później okazało, dała wielu ludziom uzależnionym i ich rodzinom siłę w walce z nałogiem. Autor mówi o swoich doświadczeniach – ale nie na zasadzie – zróbcie tak i tak, bo ja wiem lepiej. Przyznaje się szczerze do błędów, pomyłek. Niestety cudu w tej książce nie ma. Nic jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nie wyzdrowiał. Do końca życia zostanie narkomanem i alkoholikiem. Ciągle walczy o siebie. Jak będzie dalej? Tego nie wie nikt.  

Książka bardzo szczera, wstrząsająca, rzetelna. Wszystko zaczęło się od artykułu na temat uzależnienia Nika opublikowanego w czołowym amerykańskim dzienniku. Odzew czytelników był ogromny. Sheff zrozumiał wówczas, że powinien napisać książkę. Nie bez obaw. Bo to przecież niezwykle trudne – obnażyć się ze swoich słabości i skrzętnie skrywanych sekretów rodzinnych. Co pomyślą przyjaciele, znajomi, rodzina dalsza i bliższa? Ta książka zbliżyła go do innych, pozwoliła zrozumieć i wyjaśnić wiele trudnych kwestii, w końcu pomogła mu odnaleźć drogę do … samego siebie

Czytanie Cudownego chłopca zbiegło się z dyskusją na temat legalizacji narkotyków w naszym kraju. Zawsze byłam przeciw – teraz tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu.

Tutaj można znaleźć więcej informacji o książce i autorze.

Dla rodziców i starszej młodzieży

Wydawnictwo Media Rodzina

 



sobota, 23 sierpnia 2008
Jestem mamą- zbiór prawdziwych historii o macierzyństwie

 

 

Jestem mamą- wyd. Znak

Kiedy na świat miał przyjść Tomcio zaczytywałam się w tej książce. Znane i mniej znane kobiety opowiedziały o swoim macierzyństwie, o tej trudnej roli życiowej, jaką jest właśnie bycie MAMĄ. Może to dziwne, ale lektura tej książki poniekąd dodała mi odwagi- będąc w ciąży niejedna z nas odczuwa strach- jak to będzie, czy dam sobie radę. Pewnie, że dam sobie radę!!! Historie prawdziwe, niekiedy smutne, innym razem opowiedziane z dużą porcją humoru- i samokrytyki dodają pewności siebie, działają odstresowująco. Kobiety piszą o ciąży, porodzie, karmieniu piersią, powrocie do pracy, wychowywaniu dziecka w pojedynkę, narodzinach kolejnego dziecka, a także o dzieciach w świecie książek. (Jedną z autorek jest Katarzyna Woyciechowska- wydawca słynnego Muchomora) Jakże pięknie te panie mówią o swoich dzieciach, relacjach z nimi. Bardzo mi się ta książka podobała- i muszę przyznać, że od czasu do czasu lubię do niej zaglądać.

Moje życie dzieli się na dwie epoki- przed dziećmi i po dzieciach. Zmieniło się nie tylko wszystko wokół, ale przede wszystkim- zmieniłam się ja sama. Dzieci zawróciły mi w głowie, rozkochały w sobie, nauczyły inaczej myśleć, patrzeć, czuć. Jestem nawrócona na macierzyństwo. [Aneta Górnicka-Boratyńska]

Bo dzieci rodzą się po to, żeby dorośli nie zapomnieli, czym jest miłość. Stymulują nas do uczenia się jej każdego dnia jeszcze raz i jeszcze. I choć zwykle nie jest to proces bezbolesny i zdarza nam się, niestety, czasem wzajemnie wewnętrznie posiniaczyć, to warto przecież zapracować na własne człowieczeństwo. Po to, żeby na koniec nie bredzić czegoś o szklankach wody, tylko ze spokojem patrząc w oczy swoich dzieci, podziękować sobie wzajemnie za to, że dane nam było poznać, czym jest cud miłowania.[Joanna Trzepiecińska]

Książka ciekawa, choć zdaję sobie sprawę, że najprawdziwszą historię o naszym macierzyństwie napisze nasze życie;)))