|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: półeczka młodzieży
niedziela, 04 marca 2012
Dziecko ze śmietnika - Jacqueline Wilson
Książkę skończyłam wczoraj w nocy i do teraz siedzi w mojej głowie. A rzecz ma się tak: April obchodzi 1 kwietnia urodziny. Bez szumu, huku fajerwerków i gości. Nie lubi tej daty, bowiem wiąże się ona z bolesnymi i niemiłymi zdarzeniami sprzed 14 lat, kiedy to matka nastolatki zaraz po porodzie porzuciła ją w śmietniku przy pewnej zapyziałej angielskiej pizzerii. Można sobie wyobrazić, jak wyglądało dalsze życie Śmietniczanki. W dniu urodzin April wraca wspomnieniami do przeszłości, stara się wyobrazić swoją rodzicielkę, stara się wytłumaczyć jej postępowanie, układa historię przyjścia na świat po swojemu – zdając sobie sprawę z tego, że aby żyć pełnią życia, cieszyć się kolejnym dniem, musi wziąć byka za przysłowiowe rogi – a to oznacza – nie odgradzanie się od przeszłości, zapomnienie o niej, zamykanie się w sobie - tylko wręcz odwrotnie – konfrontację z nią – co jest bardzo bolesne i nieprzyjemne. Dziecko w śmietniku to retrospekcja – April cofa się po kolei do tych wszystkich osób i miejsc, które ją wychowywały, gdzie była. Kolejne opiekunki przydzielone z urzędu, rodzice adopcyjni, placówki wychowawcze. Wraca pamięcią do historii, z pewnym wahaniem decyduje się odwiedzić te miejsca, porozmawiać z ludźmi, którzy ją znali. Porażki, brak miłości, ciepła, przyjaźni, trudności w szkole, konflikty, kradzieże – długo by wyliczać. Zagubione dziecko, które pragnie normalności – ot żeby ktoś na nie czekał po szkole, zapytał - jak było na klasówce; które tęskni za przyjaciółkami, z którymi mogłaby plotkować, słuchać muzyki i wychodzić na imprezy. Kiedy April opowiada o swoim życiu zżera mnie ciekawość, jak doszło do tego, że dziewczynka jest zadbana, znalazła schronienie u niejakiej Marion, która za nic w świecie nie chce kupić jej komórki, ubrana w przyzwoity mundurek szkolny, używająca języka ludzi z lepszych sfer. Pewnie ta historia Was zaskoczy – jak i mnie zaskoczyła. Nie zdradzę tajemnic April. Znakomita, bardzo życiowa, dobrze napisana powieść dla młodzieży z gimnazjum wzwyż. Nie ma tu moralizowania, jakichś wskazówek dla nastolatków – życie Śmietniczanki, strasznie pokręcone i pozawijane, skomplikowane – może dużo nauczyć – i wcale nie trzeba mówić o tym dosłownie. I tak jak niektóre historie wydają się być wyssane z palca, nieprawdopodobne – w tym przypadku byłabym skłonna uwierzyć, że to wszystko tutaj zdarzyło się naprawdę. Pod koniec książki przygotujcie sobie chusteczki. Dużo chusteczek;)
Uwaga! Niektóre sceny w książce są niezwykle traumatyczne - stąd lektura nie dla każdego. Tutaj można przeczytać fragment.
Wiek 14+ Wydawnictwo Media Rodzina
czwartek, 23 lutego 2012
Gdzie twój dom, Telemachu? - Adam Bahdaj
Jeśli znudziły was już te wszystkie wampiry, boginy, stracharze, harpie i inne wynalazki świata fantasy – zachęcam do sięgnięcia po coś bardziej życiowego. Literatura konsekwentnie – trochę pod włos panującym modom w świecie literatury współczesnej na różne dziwolągi z Europy Zachodniej, Australii i zza Oceanu – wznawia sobie, jak gdyby nigdy nic, starego i sprawdzonego Bahdaja. Ktoś powie – a wiek tego całego Telemacha? Nie, nie tego mitycznego – syna Penelopy i Odyseusza, małego chłopca, równolatka wojny trojańskiej, świadka wydarzeń, który wraz z matką - z utęsknieniem i z chłopięcym uporem wpatrywał się w morze i wypatrywał ojca, który przepadł na długie lata gdzieś tam w dalekim świecie. Tego Telemacha Bahdajowego – naszego zwykłego Maćka, bez ojca, który go nie chciał. Bo czy współczesny nastolatek znajdzie coś dla siebie w książce, którą czytali jego rodzice? (Pierwsze wydanie rok 1982 – równe trzydzieści lat temu).Toż to całe pokolenie. Biorąc pod uwagę wszystkie cuda techniki, gadżetomanię – istna przepaść. Nawet ja zastanawiałam się – gdy Maciek porządkował w pokoju bajzel nowego kuzyna Krzyśka – czy aby na pewno pamiętam radio Jowita? Płyty analogowe – oczywiście, i zachwyt Krzyśka Santaną też podzielam. W starej nowej książce Bahdaja odkryć można to, czego brak w tych wszystkich nowościach zalewających półki księgarskie: zwykłe życie młodego chłopaka – wprawdzie w peerlowskiej codzienności - ale za to normalne, bez żadnych wróżek, cudów i czarów. Szare, czasem aż do bólu. I nie oszukujmy się – żadnego cudu nie będzie – jak nie dasz w gębę, nie odpyskujesz, nie zaklniesz, o swoje nie zawalczysz – sam po dupie dostaniesz. Pewnie jak w życiu. No to w końcu – Telemach – tyle że w dżinsach, bez swojego kąta na świecie. Maciek – zdążył poznać już smak tego prawdziwego życia. Bez miodu i lukru. Osierocony przez matkę, wychowywany potem przez ciotkę. Po nieszczęśliwym pożarze, Maciek Łańko znów – samotny bez bliskich, trafia do internatu szkoły zawodowej. Tutaj pewnego dnia pojawia się stryj. Informuje chłopca, że wraz z nową, dopiero co poślubioną żoną, postanowili wziąć go – sierotę, do siebie. Chłopiec zjawia się w świecie, jakiego do tej pory nie znał – bogatym, wygodnym, przestrzennym (ach ten pokój tylko we dwójkę z Krzyśkiem) i sytym. Jest tylko jeden warunek – nic w końcu za darmo – to też kolejna prawda o życiu – Maciek nie przypadkiem zjawił się w dostatniej willi nowej ciotki. Ma misję do spełnienia – on, człowiek dobrze wychowany, oczytany, dobry, honorowy – ma zmienić łobuza Krzyśka – fałszywca, mazgaja, kłamcę i oszusta w idealnego młodego mężczyznę. Wkrótce Maciek będzie musiał stawić czoła całej Krzyśkowej szajce miejscowych mętów z nijakim Szajbą na czele. Telemach wiele razy pyta sam siebie – Jak tu żyć. Ma wątpliwości, marzenia, nie wie czy sobie poradzi, walczy z przeciwnościami i ma chwilę słabości. Zna uczucie obcości, odrzucenia, ale jednocześnie zna wartość przyjaźni, męskiej umowy, danego słowa. Wcale nie superman – zwykły nastolatek – czy spodoba się współczesnym? Myślę, że warto spróbować – choć nie ukrywam – ideały i przepis na życie młodego człowieka rzadko dziś znajdują poklask. Szukać szczęścia w Bieszczadach? Przecież dziś wielu – którzy osiągnęli sukces, spełnionych, zmęczonych, wyeksploatowanych, wyciśniętych przez wielkie korporacje jak cytryna ze wszystkich soków szuka szczęścia i wytchnienia gdzieś na końcu świata, w dziczy, w przyrodzie. Gdzie twój dom, Telemachu? jest kontynuacją powieści Telemach w dżinsach - co ciekawe ten drugi tytuł dopisany został później. Odkrywa wiele z życia Maćka, dlatego warto najpierw sięgnąć po dżinsową część. Wiek 15+ Wydawnictwo Literatura
niedziela, 11 grudnia 2011
Małgosia contra Małgosia - Ewa Nowacka
Dzięki Małgosi sprzątnęłam przedświątecznie całą bibliotekę. Planowałam od dawna. Po przeprowadzce ustawiłam książki na szybcika: tu beletrystyka, tu dla dzieci, tam kucharskie (mam takie, mam), przyrodnicze. A ja marzyłam od dawna już – by było porządnie: działami , tematycznie i alfabetycznie. Na marzeniach się tylko kończyło, bo czasu nie starczało. Teraz zawzięłam się ogromnie – miałam w tym wielkiego sprzymierzeńca – nareszcie wolny czas. Dzieci (przy nieznacznej pomocy taty piekły w tym czasie pierniki – pyszne!!! Co chwila tylko wbiegały ze słodkościami, bym próbowała i chwaliła). Ja rzuciłam się w wir odkurzania, mycia półek, ustawiania książek. A było mi miło, bo słuchałam przy tym książkę. Małgosia z powieści Ewy Nowackiej ma twarz Ewy Wencel. Przed laty oglądałam teatr, który bardzo mi się podobał. Książki nie czytałam. Teraz – po latach połączyłam przyjemne z pożytecznym. 15-letnia Małgosia – dziewczę niepokorne, uparte – z naszej rzeczywistości lat 70-tych zostaje przeniesiona w czasy króla Jana III Sobieskiego. Nagle ląduje w jakimś starym dworze szlacheckim, gdzie ma nową Panią – Matkę i dwie siostry. Właśnie się dowiaduje, że ma wyjść za dużo starszego od siebie pana Stanisława. Małgosia jest dobą partią – dziadunio zapisał jej w wianie kilka wiosek, stąd nie dziwota, że kawalerowie się kręcą wokół młodej niewiasty. Nie muszę dodawać, że Małgosia przeżywa szok w zderzeniu z nową rzeczywistością. Musi stawić czoła tym wszystkim konwenansom, tradycjom. Musi też poradzić sobie z nowymi obowiązkami i … językiem. Bo ten często brzmi jak język obcy. Pełen archaizmów, nieznanych wyrazów. Małgosia – nie nawykła do pracy, z ciętym jęzorem, uparciuch jakich mało, dostanie w trakcie podróży niemałą lekcję pokory – choć przez swoje nieposłuszeństwo doprowadzi do takiego zakończenia, które zadowoli wszystkie strony. Książka spodoba się tym, którzy lubią historię w tle. To ona jest tu głównym bohaterem – bo raczej nie dzieje się tu aż zbyt wiele. Wszystko się kręci wokół Małgosinego dziwnego zachowania i jej ożenku z Waćpanem Stanisławem, jej flirtów z Władysławem i Joachimem. Autorka ze szczegółami pokazała życie codzienne na dworze polskim, panujące tam zwyczaje. Po mistrzowsku odzwierciedliła mowę z dawnych czasów – z jej wszystkimi niuansami w zakresie gramatyki, leksyki. Znajdziecie tu mnóstwo informacji na temat ziołolecznictwa, panujących mód, serwowanych dań, metod leczenia – puszczanie krwi i przystawianie pijawek, tańców, prac domowych, szczegółów wychowania dorastających panien, stosunków damsko – męskich. Jednym słowem – ciekawy obraz Rzeczpospolitej szlacheckiej, jaki znamy z powieści Sienkiewicza – tyle że z perspektywy dorastającej panienki, której przyszło doświadczyć na własnej skórze i razów na własnych plecach od Pani Matki, i jadła, o jakim nie śniła w komunistycznej stolicy – ale też zimna panującego w dworskich izbach, chłodu od najbliższych. Książkę czyta Anna Cieślak – aktorka znana m.in. z takich filmów jak: Czas honoru, Glina, czy Śluby Panieńskie. Podobała mi się jej interpretacja – odpowiednio modulowała głos, potrafiła nadać danej osobie jakąś cechę, która pozwalała wyobrazić sobie tę postać. Dzięki temu zrobiło się tu bardzo rojnie i gwarnie. Lektorka świetnie zinterpretowała scenę odprawiania egzorcyzmów przez ojca Sulpicjusza i sądu rodzinnego nad dziewczyną na końcu książki. Miło spędziłam czas przy lekturze – jeśli ktoś lubi takie klimaty – polecam. Kiedy szukałam informacji na temat telewizyjnych losów Małgosi, z wielkim zdziwieniem odkryłam, że kilka lat temu powstała nowa wersja Edytą Herbuś w roli głównej. Czy ktoś widział może nową wersję? Jakie wrażenia? Łączny czas nagrania 8 godz. 35 min. Czyta Anna Cieślak
Wiek 10+ Wyd. Nasza Księgarnia
czwartek, 01 grudnia 2011
Igor - Barbara Ciwoniuk
Barbara Ciwoniuk pojawiała się na moim blogu już kilkakrotnie. Fajnie, że jej Musisz to komuś powiedzieć – znalazło się na tegorocznej liście książek nominowanych do Nagrody Literackiej Polskiej Sekcji IBBY. W swoich książkach porusza problemy młodzieży gimnazjalnej lub szkoły średniej. Nieobce jej są takie tematy jak miłość, przyjaźń, tolerancja, brak akceptacji, poczucie odrzucenia i zagrożenia czy samotności. Raz zabiera nas na daleką prowincję – na Wschód, innym znów razem lądujemy w stolicy. Zawsze do fabuły przemyca ciekawe, często trudne i niewygodne wątki. Jej bohaterami są i ambitni prymusi i młodzi ludzie zepchnięci na margines społeczny. Wszystkim poświęca swoją uwagę, swoich bohaterów darzy sympatią, a pisze tak, że nie sposób nie polubić i klasowego zabijaki i prymusa. Igor – tytułowy bohater - jest zdolnym młodym człowiekiem, który musi zmierzyć się z twardą rzeczywistością w nowym gimnazjum. Wychowywany tylko przez matkę nie ma w sobie nic z maminsynka czy ciepłej kluchy. Jedynak jest odpowiedzialny, nie daje sobą pomiatać szkolnemu gangowi. Ojciec odszedł, on z matką jakoś daje sobie radę od pierwszego do pierwszego. Mama jest fajną kobietą, stąd nie ma się co dziwić, że od czasu do czasu pojawiają się kandydaci na nowego członka rodziny. Na szczęście ten duet jest baaaaaardzo wymagający:) Tym razem autorka przemyciła do fabuły również mnóstwo ciekawych informacji na temat pani D, nieodłącznej towarzyszki życia Igora. Chodzi o dysleksję. Co dzieje się w głowie Igora, jak radzi sobie z tym problemem w szkole, jak jest oceniany – myślę, że wątek zainteresuje nie tylko młodych ludzi, do których książka jest skierowana, ale również rodziców, by mogli lepiej zrozumieć swoje dziecko. Książka została nominowana przez Polską Sekcję IBBY do programu „Outstanding Books for Young People with Disabilities 2007".
Wiek 14+ Wydawnictwo Literatura
sobota, 05 listopada 2011
Kawa z kardamonem - Joanna Jagiełło
Linka to tak naprawdę Halinka. Jej mały braciszek – to z kolei Kaj – czyli Kazimierz. Nie, Linka woli zdecydowanie Linka i Kaj. Piętnastoletnia panna wkracza w trudny okres swojego życia. Na dobre kończy się dzieciństwo, zaczyna powoli dorosłość. Trzeba podjąć decyzje, które będą miały wpływ na to, co stanie się być może za lat kilka. Trzeba wybrać w końcu nową szkołę średnią. Ale jak tu dokonać wyboru, gdy Linka do tuzów nauki nie należy? Trzeba uporządkować sprawy rodzinne. To przede wszystkim. A na tym polu panuje niezły galimatias. Matka zachowuje się co najmniej dziwnie, coraz więcej obowiązków spada na Linkę, zwłaszcza w kwestii opieki nad małym bratem. Linka przypadkiem odkrywa coś, co nie daje jej spokoju. Tymczasem zarówno babcia jak i matka nabierają wody w usta, nowy mąż mamy o niczym nie wie. Do tego Linka popada w konflikt z przyjaciółką, zakochuje się w najmniej oczekiwanym momencie, no i zamarzyła jej się prywatna szkoła, na którą rodzice i tak nie mają pieniędzy… Dużo tego, prawda? Gdy zaczęłam czytać – przepadłam. Bo książkę Joanny Jagiełło czyta się wyśmienicie. Nie sposób było ją odłożyć na nocny stolik:))) Smaczku dodaje oczywiście tytułowa kawa z kardamonem, na którą Linkę zaprosił….hm…. nie zdradzę oczywiście wszystkich szczegółów. Młodzi ludzie odkryją w książce wiele tematów, które ich z pewnością zainteresują i bezpośrednio dotyczą: szkoła, konflikty w domu, pierwsza miłość. Autorka wplata w tekst opisy snów Linki, pisane kursywą. To zabieg bardzo udany. Czytelnik zastanawia się, po co to wszystko. Potem okazuje się, że te sny wyjaśniają tak wiele i są bardzo ważnym elementem całości. Kawa z kardamonem to ciekawy obraz współczesnego młodego pokolenia, tutaj na przykładzie młodzieży z warszawskiego gimnazjum. Co dla młodych ludzi jest ważne, jakimi wartościami kierują się w życiu? Czasem włosy stają dęba na głowie, nie powiem:) Fajna (uwaga! W kilku miejscach wzruszająca!) książka o marzeniach, o tym że jak człowiek sobie coś postanowi, to na pewno to zrealizuje. Zakończenie trochę bajkowe, powiedziałabym nawet, nierealne. Ale kto wie – w końcu cuda się zdarzają, no nie?
Wiek 15+ Wydawnictwo Literatura
poniedziałek, 19 września 2011
Buba - Barbara Kosmowska
Buba wcale nie ma na imię Buba tylko….. hm. Wiedziałam, ale zapomniałam. Tak jakoś przylgnęło do niej to przezwisko, że nie tylko najbliżsi myśleli o niej nie inaczej jak „Buba”. Na pewno gdzieś było wyjaśnione co i dlaczego. Buba jednak to Buba i nie wyobrażam sobie inaczej. I mimo, że 16-latka od samego początku ma się za przeciętną osóbkę – ot nic takiego w kwestii urody, mądrości, zdolności – to jednak…. Macie coś takiego, że jeśli kogoś bardzo lubicie, wydaje Wam się od razu taki jakiś … piękny, lepszy? Ja tak w każdym razie mam. Pewnie to sztuka patrzeć na kogoś duszą, a nie oczami. Mimo tych całych Bubowych fałdek tłuszczu, dla mnie Buba to chodząca piękność, która w nosie ma wcięcie w talii. Najważniejsze to to, co ma w głowie. A Buba ma wiele – mądra dziewczyna z dużym poczuciem humoru, która w życiu codziennym ma nieźle pod górkę. Ot – choćby tacy rodzice nie-rodzice. Znani i lubiani. Matka – autorka książek dla kobiet wątpliwej wartości literackiej, tato – człowiek telewizji, gwiazda programu. Mają dziecko, a jakby go nie mieli. Niedojrzali, zapatrzeni w siebie, bardzo egoistyczni. Nie mają dla Buby czasu - ani na rozmowę, ani na przytulenie. A Buba tak chciałby się wygadać: o szkole, swoim uczuciu do Adasia, który uczucia ulokował gdzie indziej, o tym co lubi a czego nie. Jest za to dziadek – świetny kompan i przyjaciel, trochę zwariowany, którego cięte riposty sprawiały, że przy książce śmiałam się w głos:)))) Świetna książka dla młodzieży, ironiczna, nie pozostawiająca na współczesnym społeczeństwie suchej nitki: liczy się mieć a nie być. Ciągła gonitwa za czymś tylko za czym? Kryzys rodziny, wartości, celebryci, ale też wielka tęsknota za normalnością – to wszystko znajdziecie tutaj. Czyta się wybornie – polecam!
Wiek 15+ Wydawnictwo Literatura
środa, 14 września 2011
Dym - Anton Fortes/ il. Joanna Concejo
Dym przeczytałam od razu, jak tylko pojawił się w naszym domu. Kilka dni temu. Łapię się na tym, że czasem, nagle w ciągu dnia, coś mi się przypomina. Jakiś obraz. Fragment tekstu. Siedzi w głowie – mocno, głęboko. Warto po tę cieniutką książkę sięgnąć, ale z powodów opisanych powyżej, na pewno nie jest to lektura dla każdego. I zdecydowanie nie dla dzieci. Wstrząsająca. Wzruszająca. Niesamowicie smutna. Dopełnienie tego, co już wiem, co słyszałam, co zawsze bardzo przeżywałam i …. czego tak do końca nigdy nie rozumiałam. Co innego zdać sobie sprawę z tego, że Holocaust miał miejsce, co innego podjąć próbę wytłumaczenia – dlaczego? Tutaj: obóz koncentracyjny oczami dziecka – Na dworcu jest dużo ludzi z walizkami. Idziemy jeden za drugim. Nic nie mówimy. Pilnują nas żołnierze. Z jednej strony wstrząsająca relacja ze świata za drutami kolczastymi, z drugiej – jakiś dziwny spokój. Siła tej książki tkwi w jej prostocie – krótkich i prostych zdaniach, lapidarnych opisach. Powolne dojrzewanie do śmierci. Wyzbywanie się swojego dzieciństwa – pełnego beztroskich zabaw, śmiechu. To przerażające przeczucie – że nigdy nic nie będzie już takie jak dawniej. Tutaj – codzienna walka o przeżycie, jedzenie, krótka wielka radość ze spotkania ojca, strach przed lekarzem, który nie pomaga. W końcu strach przed śmiercią. Tytułowy dym. Coś gryzie w gardle podczas czytania tej książki, całości dopełniają obrazy polskiej ilustratorki Joanny Concejo. By wywrzeć wielkie wrażenie na czytelniku nie potrzeba wielkich słów, nie trzeba wstrząsających opisów śmierci. Większe wrażenie robi to, co niedopowiedziane, to co między wierszami, co samemu trzeba sobie wyobrazić i dopowiedzieć – tak jak w tej książce. Pewnie sięgniemy po tę książkę, kiedy pojawi się temat Holocaustu. Kiedyś tam. Nie wcześniej. Do tej książki też trzeba dojrzeć – bo takich książek nie czyta się ot tak sobie. Trzeba najpierw porozmawiać o tamtych wydarzeniach, by pomóc w odbiorze tej lektury. Warto sięgnąć po nią przy omawianiu tematyki Holocaustu ze starszą młodzieżą. Wiek - dla starszej młodzieży/ dla dorosłych Wydawnictwo TAKO
środa, 24 sierpnia 2011
Cudowny chłopiec. Mój uzależniony syn - David Sheff
Kiedy czytałam tę książkę nie opuszczała mnie jedna myśl. Tak często się zastanawiamy z mężem, na kogo wyrosną nasze dzieci, kim zostaną w przyszłości. Pewnie, że my – rodzice, mamy marzenia, pewnie, że nasze dzieci również je mają. Czasem śmiejemy się z tych małych wielkich marzeń, traktowanych przez dzieci bardzo poważnie. Nurek, kosmonauta, w naszym domu nawet ostatnio pojawił się w planach … powstaniec warszawski (! – ale to skutek czytania pewnej książki i śpiewania pewnych piosenek, o których może wkrótce napiszę:) David Sheff – też miał takie marzenia. Jego syn – Nic – również. Chłopiec niezwykle uzdolniony, kreatywny, wysportowany. Już w dzieciństwie można było zauważyć, że będzie z niego w przyszłości świetny – może sportowiec, może aktor, może literat, czy dziennikarz. Miał aż tyle talentów. Wybór jednej dziedziny mógł oznaczać niepowetowaną stratę dla pozostałych. Miał pójść na studia, na dobrą uczelnię… Kiedy skończyło się dzieciństwo – zaczęły się narkotyki. Najpierw niewinnie – trawka, alkohol podebrany rodzicom. Potem już bardzo niebezpieczna metamfetamina, która według najnowszych doniesień jest jednym z najpopularniejszych narkotyków za oceanem i jednym z najniebezpieczniejszych. Zaczyna się walka o syna. Długa droga - pełna błędów, wyrzutów sumienia, słów, łez. Sheff zaczyna swoją opowieść od dzieciństwa Nika. Rozwód z jego matką, batalia w sądzie, przeprowadzka na drugi kraniec USA, dzielenie się opieką nad chłopcem. Niby wszystko było – po amerykańsku – ok, ale coś nie zaskoczyło. Sheff szuka przyczyn, chce odpowiedzieć na dręczące go pytanie – dlaczego? Idąc tym tropem trafia do ludzi zajmujących się depresją dziecięcą, uzależnieniami. Opisuje batalię o swoje dziecko, które jest coraz starsze i coraz bardziej się stacza na samo dno. To wstrząsająca książka – pokazuje jak ten miły chłopiec zmienia się w cień dawnego Nika – teraz przygnębiony, cichy i jednocześnie agresywny, wychudzony, często głodny, znikający na wiele dni, nawet tygodni, gotowy na wszystko. Kolejne kuracje odwykowe, kolejne powroty do dawnego życia na ulicy. Autor pisze, jak choroba syna (tak traktuje to uzależnienie) zmieniła życie jego nowej rodziny. A co to było za życie? Wieczny strach, zawód na drugim człowieku, kłamstwa, wyrzuty, kradzieże, włamania. Było w tej książce wiele momentów, które zwykłego szarego człowieka, który nie miał nic wspólnego z narkotykami, po prostu stawiały do pionu. Jak choćby wypowiedź jednej matki, która cieszyła się z tego, że jej córka jest w więzieniu, ponieważ dzięki temu była pewna, że jest tam w miarę bezpieczna. David Sheff – z zawodu dziennikarz popełnił książkę, która, jak się później okazało, dała wielu ludziom uzależnionym i ich rodzinom siłę w walce z nałogiem. Autor mówi o swoich doświadczeniach – ale nie na zasadzie – zróbcie tak i tak, bo ja wiem lepiej. Przyznaje się szczerze do błędów, pomyłek. Niestety cudu w tej książce nie ma. Nic jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nie wyzdrowiał. Do końca życia zostanie narkomanem i alkoholikiem. Ciągle walczy o siebie. Jak będzie dalej? Tego nie wie nikt. Książka bardzo szczera, wstrząsająca, rzetelna. Wszystko zaczęło się od artykułu na temat uzależnienia Nika opublikowanego w czołowym amerykańskim dzienniku. Odzew czytelników był ogromny. Sheff zrozumiał wówczas, że powinien napisać książkę. Nie bez obaw. Bo to przecież niezwykle trudne – obnażyć się ze swoich słabości i skrzętnie skrywanych sekretów rodzinnych. Co pomyślą przyjaciele, znajomi, rodzina dalsza i bliższa? Ta książka zbliżyła go do innych, pozwoliła zrozumieć i wyjaśnić wiele trudnych kwestii, w końcu pomogła mu odnaleźć drogę do … samego siebie Czytanie Cudownego chłopca zbiegło się z dyskusją na temat legalizacji narkotyków w naszym kraju. Zawsze byłam przeciw – teraz tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu. Tutaj można znaleźć więcej informacji o książce i autorze. Dla rodziców i starszej młodzieży Wydawnictwo Media Rodzina
niedziela, 21 sierpnia 2011
Niebieskie nitki - Małgorzata Gutowska - Adamczyk
Miałam problem z recenzją – czy opublikować ją tutaj, czy na moim drugim blogu o książkach, które czytam dla siebie. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie - dorastająca nastolatka i jej mama. Małgorzata Gutowska Adamczyk pomieszała ze sobą losy kobiet w różnym wieku. Dominuje oczywiście szesnastoletnia Paulina, nazywana przez wszystkich Linką. Ojciec odchodzi od niej i od matki, w planach sprzedaż wspólnego dotąd mieszkania i podział majątku. Linka z mamą chcąc nie chcąc przeprowadzają się do starej willi – pałacu, gdzie mieszkają babka z prababką – Musia i Bunia. Cztery kobiety, cztery pokolenia, cztery charaktery. Z tego musiała wyjść po prostu dobra książka. Dzieje się mnóstwo w życiu każdej z nich. Autorka umiejętnie wszystko ze sobą łączy, splata, czasem wychodzi niezły misz masz, a na końcu – zakończenie, które niewiele mówi, niewiele wyjaśnia, zostawiając tym samym duże pole do popisu dla naszej wyobraźni. To taka rodzynka w świecie książek dla młodzieży. Bo albo jest tak dobrze, że brakuje tylko fajerwerków, albo bardzo beee. Znając już dość trudny charakter Linki można spodziewać się, że pod dachem pałacu wydarzy się jeszcze wiele. Linka nie może pogodzić się z zaistniałą sytuacja. Czuje olbrzymi żal do ojca, nie może dogadać się z matką, nienawidzi pałacu, w którym kaflowe piece nie są w stanie dogrzać starego przedwojennego budynku, gdzie sufit (dosłownie) wali się na głowę. W dodatku przyjaciółka zawodzi, obiekt westchnień nie reaguje, w szkole nie idzie tak jakby chciała. Matka też próbuje ułożyć sobie życie od nowa. Szuka odpowiedzi – dlaczego, próbuje dać sobie radę sama, stara się też budować dobre relacje ze starszymi paniami z pałacu. Pojawiają się wspomnienia, zwierzenia, odkrywanie rodzinnych tajemnic, skrywanych skrzętnie przez długie lata. Dużą rolę w tej historii odegra lekarz - autor pewnego bestselleru żony. Książka o trudnych wyborach, o tym, że w życiu nie jest łatwo, o wybaczaniu, smutku i radości, o przemijaniu, marzeniach, starości, chorobie, miłości, przyjaźni, relacjach rodzinnych. Wielowątkowa powieść, dobrze napisana – tutaj chyba Autorka specjalnych rekomendacji nie potrzebuje. To w końcu jej Cukiernia pod Amorem bije rekordy popularności. Wiek 14+ Wydawnictwo Nasza Księgarnia
wtorek, 09 sierpnia 2011
Odwiedź mnie we śnie - Lena Wilczyńska
Łukasz jest jednym z czwórki dzieci Maślonków. Razem mieszkają w kiepskiej prowizorce w miejscowości Ryki. Ona próbuje stworzyć swoim dzieciom w miarę normalne dzieciństwo. On pije, jakby za kołnierz wylewał. Rodzina z trudem wiąże koniec z końcem. Gdy pojawiają się jakieś pieniądze w domowej kasie, ojciec i tak wszystko zaraz wydaje w pobliskiej mordowni – Lagunie. Łukasz nie jest aniołkiem – okrada sklepik szkolny, co drugie słowo to kurka to kogucik, a jednak ma w sobie wielki potencjał dobra. Dba o rodzeństwo, zwłaszcza najmłodszą Kingę, pomaga zgwałconej dziewczynie, ratuje na koloniach topiącą się małą dziewczynkę, organizuje jedzenie dla matki i Kingi, pracuje przy zbiorze truskawek, by on i jego rodzeństwo mogło wyjechać na kolonię. Zderza się z twardą rzeczywistością – niechęcią innych do dzieci pijaka, swego rodzaju szkolnym ostracyzmem – bo przecież Heńki choćby nie wiem jak się starali to i tak są najgorsi. Bicie, wyzwiska, ucieczki przed pijanym ojcem są na porządku dziennym. To prawdziwa gehenna, jaką przeżywa cała rodzina. Do tego dochodzi jeszcze choroba matki. Książka Leny Wilczyńskiej to bardzo mocny obraz życia dorastającego chłopca gdzieś na mazowieckiej biednej prowincji. Pokazuje życie na marginesie – w rodzinnym piekiełku, gdzie silniejszy i starszy ustanawia swoje prawa i zasady. Ciężkiej atmosfery nie są w stanie rozładować pojawiające się od czasu nawet śmieszne dialogi bohaterów. Ta książka jest podszyta wielkim smutkiem, a tytuł sugeruje, że za chwilę stanie się coś bardzo, bardzo niedobrego. I gdzieś serce się ściska, gdy podczas lektury nachodzi refleksja, że to wszystko mogło zdarzyć się naprawdę. Opowieść o wielkiej krzywdzie, kiepskim starcie w dorosłe życie i niesprawiedliwości społecznej.Także o marzeniach, które niestety nie wszystkim się spełniają. Niepozorna cienka książka – zwróćcie na nią uwagę! Wiek 16+ Wydawnictwo Skrzat |