|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: półeczka dla dzieci 6-10
środa, 16 maja 2012
Elementarz Skrzata. Matematyka - Danuta Klimkiewicz/ Maria Kwiecień
Jeśli chcecie, by przedszkolak bądź uczeń pierwszej klasy szlifował matematykę – polecam tę książkę. Dzieci ćwiczą cyfry, wykonują proste działania matematyczne, dodają, odejmują, rozmieniają pieniądze, rysują zbiory, kolorują obrazki, skreślają elementy, dorysowują brakujące zwierzątka i kwiatki, rozwiązują zadania tekstowe, uczą się formułować odpowiedzi. Bardzo fajna książka dla początkujących matematyków.
Wiek 6+ Wydawnictwo Skrzat
wtorek, 15 maja 2012
Gdybym nie powiedziała prawdy - Ingelin Angerborn/ il. Magda Chodorowska
Ponoć szczerość popłaca, tak przynajmniej twierdzi babcia Tildy. Ale czy tak faktycznie jest? Dziewczynka powiedziała prawdę i narobiła sobie kłopotów. Może trzeba było skłamać, przemilczeć? Z kolei stare przysłowie mówi, że kłamstwo ma krótkie nogi. Szczerość Tildy to mocne postanowienie z poprzedniej książki – że już nigdy, przenigdy nie będzie kłamać. I teraz musi wycofać się z kłamstwa, jakoby jej tato był astronautą. Ale jak powiedzieć to tym swojemu chłopakowi, którego bardzo lubi. Czy ją zrozumie, czy nadal będzie chciał z nią być? Axel czuje się zraniony i oszukany. I jak to wszystko naprawić – gdyby Tilda nie powiedziała prawdy, nic by się nie stało. Gdybym nie powiedziała…, nie zrobiła…, nie napisała…, nie utknęła…, nie przeziębiła się…, nie pomyliła…, to ………… Tak zaczyna się każdy rozdział tej książki. Ciekawy zabieg , ponieważ zaraz na początku dowiadujemy się, co się takiego stało – a nas zżera ciekawość – jak do tego doszło. Tilda w kolejnej, trzeciej już części bierze się za bary z codziennością. A nie jest jej łatwo – żyje w niepełnej rodzinie, ma rozbuchaną fantazję, zawsze wpędza się w kłopoty – przy tym jest bardzo sympatycznym dziewczęciem, którego nie sposób nie polubić. Mama ma nowego partnera, oczekuje dziecka, z Axlem się nie układa. Pewnie zaciekawi Was, jak Tilda wybrnie z kłopotów. I najważniejsze – czy zrozumie, że najgorsza prawda jest jednak lepsza od najlepszego kłamstwa? Ciekawie napisana książka o przygodach dnia codziennego. Nie żadne wyszukane historie. Ot zwykłe niezwykłe życie trzecioklasistki ze Szwecji. Książka pełna humoru, wciągająca intryga – na pewno się spodoba. Warto zajrzeć do wcześniejszych książek o Tildzie: -Gdybym nie pomyliła psów -Gdybym nie zrobiła z taty astronauty W przygototwaniu: - Gdybym nie kupiła świnki morskiej Wiek 8+ Wydawnictwo Zakamarki
poniedziałek, 14 maja 2012
Zakopane i okolice - Ewa Stadtmüller, Anna Chachulska
Kolejna udana książka w ramach serii Skrzat poznaje świat. Lektura obowiązkowa dla tych, którzy wybierają się do Zakopanego na wakacje. Nie jest to typowy, suchy i bardzo rzeczowy przewodnik turystyczny, jakich pełno na półkach księgarskich. Już choćby z tego względu należy na niego zwrócić uwagę. Z wielką atencją autorki traktują swojego odbiorcę, a jest nim tu przecież małe dziecko. Nie ma tu natłoku (trudnych dla dziecka) map, dokładnych informacji najeżonych datami i nazwiskami. To opowieści, swego rodzaju gawędy. Co rusz Skrzat – Przewodnik zwraca się do małych turystów: stawia pytania, zwraca się do dzieci: A czy wiecie, dlaczego…?, Pewnie myślicie, że…, Podpowiem Wam zagadką….., Nie wiecie?, Jeśli przyjedziecie w góry jesienią…. Sięga po ciekawostki, legendy, opowiada o tradycyjnych potrawach, muzyce, modzie, architekturze, faunie i florze. Kilka spacerów jest tematycznych: np. spacer artystyczny i narciarski. Siedem spacerów po stolicy polskich Tatr i okolicach. Zakopane, Morskie Oko, Gubałówka, pustelnia brata Alberta, Dolina Pięciu Stawów. Skrzat prowadzi też do mniej znanych miejscach, gdzie w sezonie pewnie i tłok mniejszy. Książka przedstawia też sylwetki ludzi związanych z Zakopanym; współczesnych i tych już nieżyjących. Tytus Chałubiński, malarka Ewelina Pęksowa, Andrzej Chramiec, ks. Józef Stolarczyk, Stanisław Witkiewicz, Bartuś Obrochta, Adam Chmielowski, Karol Szymanowski, Helena Modrzejewska, Kazimierz Przerwa – Tetmajer, Kornel Makuszyński, Jan Kasprowicz i inni. Wszystko opowiedziane prostym językiem, mnóstwo ciekawych informacji z różnych dziedzin: biologii, geografii, przyrody, literatury i historii. Każdy Spacer dokładnie opisany: np. Spacer szósty: w czasie którego piękną Droga pod Reglami powędrujemy do Kuźnic, wyjedziemy kolejką na Kasprowy Wierch i staniemy u progu królestwa gór. Po drodze opowiem Wam o tatrzańskich przewodnikach, pójdziemy bowiem ulicą nazwaną ich imieniem. Może uda nam się zobaczyć charakterystyczne górskie rośliny i zwierzęta. Jeśli nie – nie ma co się martwić – możemy zobaczyć je w muzeum i to z bliska. Dużą zaletą tej książki jest to, że stanowi poniekąd taką absolutnie nie pompatyczną lekcję patriotyzmu. Zwraca uwagę na piękno naszej kultury, krajobrazu, sięga do tradycji i historii, mówi o ludziach, którzy kochali Zakopane i okolice, tu tworzyli muzykę, pisali poezję. Książka ma charakterystyczne różnokolorowe marginesy, na których znajdziecie bardziej encyklopedyczną wiedzę. Marginesy skierowane są do starszych dzieci, bądź ich rodziców. Wielu Zakopane kojarzy się z nartami i Krupówkami. Ta książka pokazuje niesamowite bogactwo kulturowe i różnorodność tego miejsca. A po lekturze bardzo chce się tam pojechać…. Na końcu tradycyjnie już: Słowniczek trudnych pojęć i Godziny otwarcia muzeów. Oczywiście jest również dodatek: Sprawdź, co zapamiętałeś, czyli krzyżówki do spacerów.
Zajrzyjcie też do tytułów: Kraków i okolice- Ewa Stadtmüller, Anna Chachulska
Warszawa. Spacery z Ciumkami - Paweł Beręsewicz
Wiek 6+ Wydawnictwo Skrzat
piątek, 11 maja 2012
Anyżowa Warownia - Cornelia Funke
Anyżową Warownię przeczytaliśmy niedawno w zaledwie kilka wieczorów. Świetnie wpisała się w oczekiwania moich chłopców - pomimo tego że główną bohaterką była … dziesięcioletnia dziewczynka. Ale w końcu i ona chciała przecież zostać Rycerką (kto ma małych chłopców, wie, o co chodzi). Tak jak od czasu – do czasu moi synowie. W każdym razie – jeśli chodzi o najbliższe wolne terminy – to dopiero po Euro. Teraz mają w planach karierę piłkarską – jak połowa polskich chłopców w ich wieku. To nie nasza pierwsza lektura Cornelii Funke, niemieckiej autorki dla dzieci. Pod koniec zimy przeczytaliśmy świetną powieść Kiedy Święty Mikołaj spadł z nieba, potem śmieszną Piracką świnkę. Igerna mieszka z bratem Albertem i rodzicami w Anyżowej Warowni. Wiodą sobie całkiem spokojne życie. Rodzice dziewczynki są czarodziejami i mają na stanie mnóstwo magicznych ksiąg. To właśnie one stają się pewnego dnia przyczyną niezłego zamieszania. Otóż do sąsiedniego zamku przybywa bardzo nieprzyjemny osobnik Gilgalad, którego marzeniem jest zdobycie owych czarodziejskich woluminów. Pech chciał, że rodzice podczas wyczarowywania prezentu dla córki na jej urodziny, coś pokręcili w zaklęciu i się zamienili w …dwie świnki z kręconymi ogonkami. Teraz uratowanie Warowni będzie na głowie Igerny i jej brata, który dopiero wprawia się w czarach. A pod Warownię nadjeżdżają obcy rycerze… Udana książka o ważnych rzeczach: przede wszystkim autorka przemyciła do tekstu wiele z kodeksu rycerskiego. Sprawnie wplotła do fabuły, cóż to znaczy być prawdziwym rycerzem. Jaką wartość mają przyjaźń, obietnica, honor i odwaga. Oczywiście – jak w takich książkach bywa – toczy się walka dobra ze złem no i dobro zawsze jest górą. Występuje tu cała plejada baśniowych postaci: smok, olbrzym, czarodziejskie ryby w fosie, gadające księgi, Smutny Rycerz. Wokół dzieją się czary i nikt bez zaproszenia do Warowni się nie dostanie. Moim dzieciom ogromnie się ta książka podobała. Było wiele śmiesznych sytuacji, od których bolały brzuchy. Gdy kończyliśmy kolejny enty rozdział, trzeba było szybko uciekać z pokoju, by nie zostać przez dzieci ponownie wciągniętą w łóżkowe pielesze do dalszego czytania. W czasie lektury mój młodszy Mikołaj nawet kilka razy stwierdził, że dziewczyny też są fajne. A w jego ustach to ogromny komplement (wyrośnie z tego). A to wszystko za sprawą Igerny.
Wiek 6+ Wydawnictwo Nasza Księgarnia
niedziela, 25 marca 2012
Nazywam się ... Mikołaj Kopernik - Błażej Kusztelski/ Bogusław Orliński
Zdecydowanie dla dzieci z zacięciem historycznym. Dla tych, których interesuje życie innych i ciekawe tło społeczno-polityczne czasów, w których ta osoba żyła. Gdy biorę książkę z serii Nazywam się… do ręki – mam trochę mieszane uczucia, bowiem każdy bohater tytułowy opowiada o sobie, mimo że od dawna już …nie żyje. Tak jakby ktoś z zaświatów przybył na ziemię, by trochę pogawędzić. Ale te uczucia są tylko na początku – właśnie to pogawędzić bierze tutaj górę. Trochę przypomina to spotkania przy wielopokoleniowym rodzinnym stole, gdzie zbierają się najbliżsi – starsi snują opowieści o tym, jak przeżyli swe życie, a młodsi słuchają i uczą się. W naszym przypadku – ta forma sprawdziła się znakomicie. Właśnie starsze dziecko zostało wytypowane do konkursu patriotyczno – historycznego dla przedszkolaków (!) – dostaliśmy karteczkę z zagadnieniami – m.in. Chopin, Jan Paweł II i właśnie Mikołaj Kopernik. Przygotowujemy nasze dziecko w całkiem przyjemny sposób. (oczywiście nie zdradzamy, że to nauka:) Ot – uczony wieczorami do poduchy opowiada swój żywot – mam nadzieję, że w małej głowie trochę zostanie. W każdym razie na pewno to lepsze – niż suche regułki typu: Mikołaj Kopernik to wielki polski astronom. Ale od początku – najpierw dzieciństwo – beztroskie zabawy przy murach obronnych dawnego Torunia. Dalej – lata nauki – jako żak na Akademii Krakowskiej, kariera jako kanonik warmiński - studia we Włoszech, powrót na Warmię, gdzie został administratorem, medykiem i politykiem. Trochę mimo woli, bowiem bardziej interesowało go niebo, dla którego nie zostawało jednak zbyt dużo czasu podczas aktywnej służby dla innych. I właśnie w tym miejscu ta książka mnie zaskoczyła – właściwie – raczej życiorys Kopernika. Bowiem astronomia, obserwacja nieba i gwiazd zajmują tutaj niewiele miejsca. Zaledwie kilka stron na końcu książki. Jeśli dziecko czuje miętę do takich opowieści, jeśli chce się dowiedzieć, jak się żyło w innych czasach, interesują go Krzyżacy, królowie, zamki, warownie, rycerze - to niewątpliwie lektura dla niego. Znajdziecie tu fakty, ciekawostki, ploteczki – na końcu życiorys bohatera ujęty w tabeli – obok równoległe wydarzenia z historii na świecie, z zakresu sztuki, nauki i odkryć. Treść opowiedziana w prosty sposób – choć w pewnych miejscach nie objedzie się bez pomocy rodziców. Autor nie poszedł w kierunku uproszczenia na siłę – i dobrze:)
Wiek 6+ Wydawnictwo Media Rodzina
środa, 21 marca 2012
Kurt i ryba - Erlend Loe/ il. Kim Hiorthoy
Kurt jest kierowcą wózka widłowego. Bardzo lubi swoją prace. Pracuje w porcie od świtu do nocy, by zarobić na swoją liczną rodzinę. Wprawdzie żona jest architektem, ale trójka dorastających dzieciaków kosztuje. Pewnego dnia Kurt na wybrzeżu znajduje ogromną czarną rybę. Teraz już nie musi martwić się o żywność dla rodziny – mają jedzenia na długie miesiące. A to oznacza, że chwilowo może zrezygnować z pracy. Cała rodzina wybiera się zatem w podróż po świecie – do miejsc, których nigdy nie zobaczyłaby gdyby nie …ryba.
Zwariowana i śmieszna książka, pełna przygód. Razem z Kurtem i jego rodziną udajemy się najpierw przez morze do Ameryki - Czy to bardzo daleko? – zastanawia się Kurt. –Nie wydaje mi się, żeby to było bardzo daleko – odpowiada Anna – Liza – Tak jedźmy do Ameryki! – mówi.
Dalej Brazylia, gdzie tańczą i bawią się na plaży. Antarktyda, gdzie przeszywa ich straszne zimno i jedzą więcej ryby niż dotychczas. W Indiach uciekają przed niedoszłym narzeczonym ich córki Heleny i jego wielką rzeszą przyjaciół. Pakistan, Iran, Turcja, wybrzeża Afryki, Hiszpania, Francja, Niemcy. A kiedy z ryby zostają tylko ości, nadchodzi czas powrotu do domu. Dzieci się zmieniły. Mały Bud urósł, a z Chudej Heleny zrobiła się Gruba Helena. Książka poniekąd obala pewien mit … współczesnej podróży. Długich i żmudnych przygotowań, zbierania pieniędzy, załatwiania formalności, obowiązkowych szczepień (do takiej choćby Afryki), czytania przewodników, pakowania góry niezbędnych rzeczy. Rodzina Kurta udaje się tam, gdzie chce – nie ma potrzeby pstrykania co rusz aparatem fotograficznym, daje ponieść się chwili. Tak z perspektywy dziecka powinna wyglądać podróż. Chcę to jadę. I nie ma żadnych przeszkód. I nie ma niewygody. Przecież Kurt wziął ze sobą rodzinę, trochę bagaży, rybę, … wózek widłowy i napoje gazowane. Każde marzenie kiedyś się spełni. Nawet tak wielkie – jak podróż dookoła świata.
Do tak zakręconego tekstu wyśmienicie pasują równie zakręcone ilustracje:)))
Wiek 9+ Wydawnictwo EneDueRabe
poniedziałek, 12 marca 2012
Z deszczu pod rynnę/ Ni pies, ni wydra - Marcin Brykczyński/ il. Jona Jung
… czyli o wyrażeniach, które pokazują język.
Nasz język jest przebogaty. Doskonale widać to w dwóch książkach Marcina Brykczyńskiego – Ni pies, ni wydra (wpisana na Złotą Listę książek Fundacji ABC XXI Cała Polska Czyta Dzieciom) i Z deszczu pod rynnę. Autor bawi się idiomami, wplata je w swoje rymowane historie – z których można odczytać ich znaczenie. Dla nie zaprawionych językowo – pod każdym tytułem rozwiązania – czyli co to wszystko oznacza. Bo „pracować jak maszyna”, „zwykła kolej rzeczy”, „zabijać czas”, „być głową domu”, „żyć jak we śnie”, „zaciskać zęby”, „zamydlić oczy”, „wiercić dziurę w brzuchu”, „zmieniać skórę” – mogą dzieciom nieźle namieszać w głowie. Ale gdy już je poznają – to ho ho – zostaną wtajemniczone w bardzo specyficzne niuanse naszej mowy. Wiele z tych wyrażeń jest elementem naszej codziennej komunikacji. Pamiętam, jak kiedyś powiedziałam Tomkowi, że musi trzymać język za zębami. Myślałam, że pęknie ze śmiechu. Bawiło go to dwa dni. A takich niespodzianek i zabaw językiem w książkach Brykczyńskiego jest mnóstwo. Autor pod lupę bierze dane hasło: dalej buduje rymowanki z wyrazów pokrewnych lub bliskoznacznych, z wyrażeń, które zawierają dane hasło. Zabawa jest przednia. W obydwu książkach zabawne ilustracje Jony Jung. Tutaj przykład: Kość niezgody ( z tomiku: Z deszczu pod rynnę) Raz gość pewien, w chwili złości, Porachować chciał mi kości, Bo pamiętał, że za młodu W kość mu dałem bez powodu. Nieustannie tym mnie trapił, Że jak sroka w kość się gapił, Więc myślałem: Chytra sztuka, Pewnie czegoś tutaj szuka. A on rzekł mi: - Mam powody, Żeby znaleźć kość niezgody I odnajdę ją z pewnością, Żeby w kość ci dać tą kością! Choć do szpiku kości miły, W złości dość miał na to siły; Szczęściem było to przy gościach, Więc rozeszło się po kościach.
Wiek 6+ Wydawnictwo Literatura
niedziela, 11 marca 2012
Droga do domu - Bobbie Pyron
Nie obędzie się pewnie bez wspomnień. Jedno spojrzenie na okładkę - już wiadomo o co chodzi. Lassie, wróć – pamiętacie? Kultowa powieść Erica Knighta i film, na który zawsze czekałam z taką niecierpliwością. Mówię o tej najstarszej wersji, którą pamiętam jeszcze z naszego czarno – białego telewizora, serwowaną w wiadomo jakich czasach, z dużą powściągliwością – dlatego takie emocje i polowanie na kolejny odcinek. Stąd pewnie od razu i takie skojarzenie. Tymczasem Droga do domu to zupełnie inna historia, ale zapewniam, ze chwyci Was za serce. Już zawczasu przygotujcie chusteczki. Jedenastoletnia Abby i jej owczarek szetlandzki Tam są parą przyjaciół. Biorą udział w różnych pokazach i zawodach, na których Tam zdobywa liczne nagrody. Właśnie znów został czempionem. Abby razem z mamą i psem wracają samochodem do domu. Przed nimi długa droga. Niestety w odludnym miejscu mają poważny wypadek, a kiedy dziewczynka w szpitalu odzyskuje przytomność, okazuje się, że klatka z przyjacielem wypadła i ten zaginął bez śladu. Poszukiwania nie dają rezultatu, rodzinę Abby nie stać na to, by tygodniami tkwić w obcym miejscu i czekać na jakiś znak, ślad. Dziewczynka podświadomie jednak czuje, że pies żyje i nie traci nadziei, że kiedyś się jeszcze zobaczą. A Tam faktycznie wybiera się w drogę do domu. Do Abby, a będzie to droga długa, niebezpieczna, pełna przygód, na której spotka i dobrych i złych. Czy się jeszcze zobaczą. Pewnie odpowiedź znacie – stąd te chusteczki, bo zakończenie jest naprawdę wzruszające. Autorka przedstawia bieg wydarzeń z dwóch perspektyw – na zmianę narratorami są Abby i Tam. Stara się wejść w skórę dziecka i zwierzęcia, definiuje ich uczucia. A tych jest tak wiele – przez dużą część książki to smutek, bezradność, chwile załamania, ale też w końcu nadzieja, że wszystko skończy się dobrze. Opowieść o przyjaźni – takiej do końca, na dobre i złe. Wiek 8+ Wydawnictwo BIS
wtorek, 06 marca 2012
Rozbójnik Hotzenplotz - Otfried Preussler/ F.J. Tripp
Nareszcie Rozbójnik Hotzenplotz po polsku. Z kultowymi ilustracjami Franza Josefa Trippa. To będzie przebój sezonu – jak nic. Bardzo się cieszę, że ta znakomita powieść łotrzykowska dla najmłodszych wreszcie ukazała się po polsku – akurat w 50 rocznicę pierwszego wydania w 1962 roku. Znajdziecie tutaj i humor, i przygodę, kryminał, spryt, przebiegłość, baśń i wspaniałe ilustracje. Preussler to autor takich perełek jak Krabat, Malutka Czarownica czy Mały Duszek. Rozbójnika znał już mój straszy Tomek – kiedyś udało mi się kupić książkę w oryginale – czytaliśmy ją i tłumaczyliśmy na gorąco. Teraz przeczytaliśmy znów w dwa dni z młodszym synkiem. Co mnie w Rozbójniku zachwyciło i teraz porwało moje dzieci: to jej prostota. Kiedy czytam książki współczesne o czarodziejach, wróżkach, rozbójnikach, męczy mnie ta ilość efektów specjalnych. Zupełnie jak w kinie akcji. W dodatku – im straszniej tym (ponoć) lepiej. Dużo hałasu i natłok postaci, niezły galimatias. A tutaj ….. jakiś swego rodzaju spokój, choć i tak wiele się dzieje – historia nieoczekiwanie wchodzi na inne tory, są jakieś zakrętasy i wywijasy, niby nie tak to wszystko miało przebiegać, bo oczekiwaliśmy czegoś innego. Ale to inaczej – właśnie oznacza – ciekawiej. Fabuła prosta, wszystko ma swój sens, podział postaci bardzo czytelny – te złe, a te dobre. Wprost idealna książka dla dzieci. A historia zaczyna się w pewien słoneczny poranek: babcia Kacpra tak bardzo lubi mielić kawę (młynek wygrywa jej ulubioną piosenkę), że efekt tego taki, że pije dwa razy więcej kawy niż zazwyczaj. Niestety młynek wpada w oko rozbójnikowi z siedmioma nożami, który sieje strach w całej okolicy. Kradnie go babci i ucieka do swojej kryjówki. Dwójka przyjaciół – Józek i wspomniany już wcześniej Kacper chcą koniecznie wsadzić Hotzenplotza do aresztu. W tym celu przygotowują pułapkę na rabusia. Nie biorą pod uwagę tego, że Hotzenplotz jest przebiegły i nie tak łatwo zagrać mu na nosie. O co to to nie. Sprawy nie idą zgodnie z planem – ale wynika z tego wiele ciekawych przygód, w których pojawiają się nowe postacie – wróżka Amarylis i czarodziej Doskwierus. Mimo że dorośli od razu wyczuwają, że historia zakończy się happyendem – to maluchy trzymają kciuki, obgryzają paznokcie i dostają wypieków na twarzyczkach. Autor napisał Hotzenplotza w tak zwanym międzyczasie – podczas prac nad Krabatem. To zupełnie dwa różne światy – Hotzenplotz miał być czymś w rodzaju odskoczni – w Krabacie bardzo mroczny świat, tutaj radość życia, humor, zabawa, oczywiście też niebezpieczeństwo, ale w odpowiedniej dawce. Preussler nieźle tutaj poczynił sobie z rozbójnikiem. Ośmieszył tego niebezpiecznego, okrutnego i bezczelnego zbója. Przecież wszyscy się go bali w okolicy, pisały o nim lokalne gazety. A tu - patrzcie - dwójka dzieciaków - dała mu radę. Hotzenplotz utożsamia (przynajmniej tak się wydaje na początku) cechy prawdziwego mężczyzny - silny, niczego się nie boi, kocha swobodę, robi co mu się podoba, wszyscy tańczą jak zagra. Heros. Prawdziwy bohater. Przy czym autor absolutnie nie gloryfikuje tej postaci. Wręcz odwrotnie - dzięki zastosowaniu parodii odmitologizowuje tego herosa pożal się Boże. Dwójka młokosów krzyżuje plany zbójnika, wystrychnęła go na dudka - wystawiła na pośmiewisko. Nasz bohater - staje się właściwie takim antybohaterem, który za maską surowości, nieugiętości, okrucieństwa, skrywał być może swoje słabości, kompleksy i brak pewności siebie. Może właśnie taki obraz ośmieszonego Hotzenplotza uodporni na przyszłość małego czytelnika na szybkie identyfikowanie się z wielkimi i silnymi tego świata? Myślę, że takie spojrzenie z dystansem na innych, którzy chcą grać pierwsze skrzypce, określają się naj, są (niby) stworzeni do władzy - jeśli to przez osobę skądinąd też budzącego sympatię Hotzenplotza - na pewno się przyda. Hotzenplotz – czyż to nie zabawne nazwisko? W Czechach jest mała wioska – Osoblaha. Ponoć jej niemiecka nazwa – właśnie – Hotzenplotz już w czasach dzieciństwa bardzo urzekła Preusslera. Tak mu głęboko zapadła w pamięci, że po latach pisarz postanowił wykorzystać ją dla nazwania swojego bohatera. Początkowo Preussler chciał, by Rozbójnik Hotzenplotz był jednotomową książką. Widząc jak jest popularna, czytając listy małych czytelników, którzy wręcz podsuwali pomysły na ciąg dalszy - sięgnął po pióro i siedem lat później napisał kolejną część – Neues vom Räuber Hotzenplotz (1969), cztery lata potem jeszcze jedną i tym razem ostatnią - Hotzenplotz 3 (1972). Bardzo polecam - u nas bawiła się przy niej cała rodzina. Dzieci żałują, że się skończyła - to chyba najlepsza recenzja, prawda?
Wiek 6+ Wydawnictwo Bona
poniedziałek, 27 lutego 2012
Tajemnica miłości - Martin Widmark/ il. Helena Willis
Ta część serii Biura Detektywistycznego Lassego i Mai nas zaskoczyła. Do tej pory czarno białe ilustracje – z wyjątkiem kolorowej okładki. Teraz: w tonacji czarno – szarej – czerwono – różowo. A okładka iście walentynkowa – w tych samych kolorach, brokatowy tytuł i malutkie błyszczące serduszka. Miłości nigdy dosyć:) - o czym przekonali się bohaterowie książki. Myślę, że Lassego i Mai nie trzeba specjalnie przedstawiać: dwójka rezolutnych dzieciaków prowadzi swoje Biuro Detektywistyczne w małym szwedzkim miasteczku Valleby. To tutaj odbywa się wielkie święto miłości. Wszyscy się przytulają, całują (nawet Maja pocałowała Lassego) – a za każdego całusa miejscowy bogacz Muhammed Karat (znacie go z pierwszej części) płaci 5 koron. Imprezę uatrakcyjnia konkurs tańca. Pojawiają się nowi bohaterowie, giną złoty naszyjnik i pieniądze, które całe miasteczko zbierało na biedne dzieci. Jak zwykle emocji jest mnóstwo, dzieci powoli idą tropem przestępcy, a czytelnicy próbują sami rozwikłać zagadkę. Kim jest sprawca? - tym razem historia nas naprawdę zaskoczyła. W ogóle nie podejrzewaliśmy ….ups – trzeba się ugryźć w język, by nie popsuć Wam przyjemności czytania. Krótkie rozdziały, duże litery, dobra zabawa, własne śledztwo i typowanie sprawcy – już po raz kolejny przekonaliśmy się, że Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai to dobra zabawa dla całej rodziny.
A tutaj widać zaangażowanie 7 – letniego czytelnika w rozwiązanie zagadki.
Tutaj można zajrzeć do środka książki
Wiek 6+ Wydawnictwo Zakamarki |