Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: literatura słoweńska

niedziela, 25 lipca 2010
Dinozaury?! - Lila Prap


Na swojej półce mamy cieniutką książeczkę o przygodach małego Tyranozaurusa Rexa – tyle że po niemiecku. Z humorem napisana o tym jak mały synek Rex skacze przez skakankę z liany, ucina sobie poobiednią drzemkę i takie tam. Zawsze przy jej czytaniu, właściwie przekładzie na gorąco, myślałam sobie, dlaczego w Polsce sprawy poważne są traktowane baaaardzo poważnie i nikt nie wyda o dinusiach książki z jajem, takiej trochę z przymrużeniem oka. A tu proszę – właśnie taką odkryliśmy. Przewodnikami po świecie dinozaurów jest rodzinka  i to nie byle jaka – bo potomkowie tych wielkich gadów – Tato Kogut, Mama Kura i Dzieci Pisklęta – Kurczęta. A wygląda to tak:  po prawej stronie każdej wielkiej kartki znajdujemy ciekawe informacje na temat dinozaurów, tak jak było naprawdę. (Ponoć:)  Natomiast po lewej - kurza rodzinka przekomarza się, podważa naukowe teorie, poddaje w wątpliwość uniwersyteckie prawdy. Kogut jak to kogut, z natury jest czupurny – tak więc Tato zawsze znajdzie coś, żeby się przyczepić. Oj, każdy naukowiec spotykając takiego słuchacza na bardzo ważnej konferencji o sprawach bardzo ważnych, uciekałby gdzie pieprz rośnie, bowiem Tato Kogut ze swoimi pytaniami i wątpliwościami zapędziłby każdego mądralę w kozi róg. Oczywiście jajko, a właściwie to, co się z niego już wykluło, chce być mądrzejsze od kury, nie chce być gorsze i podsuwa swoje teorie na temat życia, zachowania i wygląda dinozaurów. Są to bardzo śmieszne rozmowy i wtrącenia. Takie, które zawsze popełniają przy lekturze dzieci – a może słoweńska autorka podpatrzyła kiedyś maluchy i przeniosła swoje spostrzeżenia na papier? Kto wie.

Książka oprócz scen z życia rodzinnego :))) zawiera mnóstwo ciekawostek i rzetelnych informacji o dinozaurach. Wprawdzie niektóre z nich zaczynają się tak: Wiele, wiele lat temu… (Od razu skojarzyło mi się to z : Dawno, dawno temu…) - tak jakby Prap celowo chciała małego czytelnika wprowadzić w bajkowy nastrój, ale to tylko pozory. Bowiem nie brak tu konkretnych sformułowań, czasem trudnych do wymówienia nazw, wyników odkryć, teorii, ale podanych w taki sposób, że tekst wciąga. Książka bardzo dziecięca – ale nie dziecinna. Mojego Tomka zaciekawiło szukanie śladów dinozaurów we współczesnym świecie. Autorka pokazuje, jak świat zmieniał się w ciągu ostatnich milionów lat, jak zresztą zmienia się nadal. Tłumaczy w prosty sposób, że to wcale nie tak – były dinozaury, już ich nie ma, koniec kropka, bęc. Książka uświadamia, jak wiele wspólnego z nimi mają żyjące dziś gady – krokodyle, jaszczurki, węże, żółwie, albo ptactwo. Jeśli maluch, dinozaurowy – pasjonat, powie tak: „Szkoda, że nie ma już dinozaurów”, to na pewno ucieszy go wiadomość, że i owszem, dinusie wyginęły, ale ich baaaaardzo dalecy kuzyni, potomkowie mają się świetnie. I pewnie ich również warto poobserwować.

Napisałam całe mnóstwo rzeczy ważnych o rzeczach ważnych,:) choć teraz zachodzę w głowę, czy aby zrobiłam to w dobrej kolejności. Za sprawą ilustracji ten tekst jest – choć sam  w sobie zabawny i pouczający – tak naprawdę na drugim planie.  To, co od razu rzuca się w oczy, to ilustracje – olbrzymie dinozaury, bajkowe, prawie na dwie strony, kolorowe. I jak to u Lili Prap zawsze bywa – ilustracje wykorzystujące estetykę dziecięcej kreski Jest pięknie – bez dwóch zdań.


Wiek 5+

Dla zainteresowanych:

Międzynarodowy słownik mowy zwierzat - Lila Prap

Wydawnictwo Media Rodzina

poniedziałek, 25 stycznia 2010
Międzynarodowy słownik mowy zwierząt - Lila Prap

Nic tak matki nie cieszy, jak to, że dziecku smakuje. A co? Książka oczywiście. Gdybyście widzieli te uśmiechnięte miny, gdy włączyłam płytę i nagle maluchy usłyszały odgłosy zwierząt – jak żywe. Jak u cioci Helenki – zauważył starszy. Zabawa była przednia – piski, zaciskanie ząbków, wytężanie umysłów, nerwowe przebieranie paluszkami, podskoki mające niby pomóc w znalezieniu odpowiedzi – żeby tylko sobie przypomnieć, żeby zgadnąć – a jaka była radość, gdy odpowiedź się zgadzała z obrazkiem. A zadanie do najłatwiejszych nie należało, bo zwierzęta nie gęsi, też swój język mają, i wystarczy przekroczyć granice, baaa, regionu w danym kraju, by się o tym przekonać. Proszę Państwa – pragnę zaprezentować (jedyny chyba) Międzynarodowy słownik mowy zwierząt. Prawdę powiedziawszy – myślałam, że koty wszędzie miauczą tak samo, że chrząkanie świnek z polskiej wsi niczym się nie różni od chrząkania świnki szwedzkiej. A tu coś takiego. Bez znajomości języków obcych ani rusz.

Autorka wykonała tytaniczną pracę i zebrała mowę czternastu zwierząt w ponad czterdziestu językach. Bohaterami Słownikaosioł, kaczka, owca, koń, krowa, pszczoła, świnia, kura, kogut, pies, słoń, kot, ptaszek i żaba. Niekiedy ta zwierzęca mowa jest podobna do siebie, ale często występują różnice, i to wyraźne. Kaczka kwacze – po polsku KWA KWA; łotewsku – PĒK PĒK, a bośniacku – GA GA. Kogut pieje po polsku KUKURYKU, niemiecku KIKERIKI, w języku islandzkim GAGG-A-LA-GU.  Pies szczeka HAU HAU, po czesku HAF HAF, katalońsku BUB BUB. Pszczoła bzyczy BZZZ, po niemiecku SUM SUM SUM, malajsku DENGUNG.

Niezwykłość książki słoweńskiej ilustratorki (w 2006 roku nominowanej do nagrody Hansa Christiana Andersena) polega na jej prostocie, a  krótki tekst – zaledwie zapis dźwięków wydawanych przez poszczególne zwierzęta, daje szeroki wachlarz możliwości. Dzieci kochają zwierzęta i historie o nich. Słownik otwieramy na dowolnej stronie i opowiadamy, co się wydarzyło lub, co się mogło wydarzyć: o psie dziadka Stasia, z którym tak fajnie pójść na spacer, kocie pana Henia, odwiedzającego codziennie nasz ogród, śwince ciotki Stefy, która zamiast ogonka miała ogonkowego pączka, o ptaszkach z naszego karmnika. Dzieci uczą się nowych wyrażeń: pszczoła bzyczy, kogut pieje, krowa muczy, owca beczy, osioł ryczy, świnia chrumka, słoń trąbi, żaby rechoczą.

Słownik świetnie zilustrowany, kolorowy. Można go oglądać bez końca. Do książki dołączona jest płyta z oryginalnymi odgłosami zwierząt. Przyznam się, że przy owcy sama byłam skonsternowana – usłyszałam wyraźne meczenie. Dopiero potem, gdy już poznałam dokładnie książkę, doszłam do wniosku, że to musiała być owca grecka, islandzka albo niemiecka, bo tam meczą, a nie beczą. Dla miastowych dzieci to jest dopiero przeżycie.

Wiek 0+

Wydawnictwo Media Rodzina