|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: FJ Tripp
wtorek, 06 marca 2012
Rozbójnik Hotzenplotz - Otfried Preussler/ F.J. Tripp
Nareszcie Rozbójnik Hotzenplotz po polsku. Z kultowymi ilustracjami Franza Josefa Trippa. To będzie przebój sezonu – jak nic. Bardzo się cieszę, że ta znakomita powieść łotrzykowska dla najmłodszych wreszcie ukazała się po polsku – akurat w 50 rocznicę pierwszego wydania w 1962 roku. Znajdziecie tutaj i humor, i przygodę, kryminał, spryt, przebiegłość, baśń i wspaniałe ilustracje. Preussler to autor takich perełek jak Krabat, Malutka Czarownica czy Mały Duszek. Rozbójnika znał już mój straszy Tomek – kiedyś udało mi się kupić książkę w oryginale – czytaliśmy ją i tłumaczyliśmy na gorąco. Teraz przeczytaliśmy znów w dwa dni z młodszym synkiem. Co mnie w Rozbójniku zachwyciło i teraz porwało moje dzieci: to jej prostota. Kiedy czytam książki współczesne o czarodziejach, wróżkach, rozbójnikach, męczy mnie ta ilość efektów specjalnych. Zupełnie jak w kinie akcji. W dodatku – im straszniej tym (ponoć) lepiej. Dużo hałasu i natłok postaci, niezły galimatias. A tutaj ….. jakiś swego rodzaju spokój, choć i tak wiele się dzieje – historia nieoczekiwanie wchodzi na inne tory, są jakieś zakrętasy i wywijasy, niby nie tak to wszystko miało przebiegać, bo oczekiwaliśmy czegoś innego. Ale to inaczej – właśnie oznacza – ciekawiej. Fabuła prosta, wszystko ma swój sens, podział postaci bardzo czytelny – te złe, a te dobre. Wprost idealna książka dla dzieci. A historia zaczyna się w pewien słoneczny poranek: babcia Kacpra tak bardzo lubi mielić kawę (młynek wygrywa jej ulubioną piosenkę), że efekt tego taki, że pije dwa razy więcej kawy niż zazwyczaj. Niestety młynek wpada w oko rozbójnikowi z siedmioma nożami, który sieje strach w całej okolicy. Kradnie go babci i ucieka do swojej kryjówki. Dwójka przyjaciół – Józek i wspomniany już wcześniej Kacper chcą koniecznie wsadzić Hotzenplotza do aresztu. W tym celu przygotowują pułapkę na rabusia. Nie biorą pod uwagę tego, że Hotzenplotz jest przebiegły i nie tak łatwo zagrać mu na nosie. O co to to nie. Sprawy nie idą zgodnie z planem – ale wynika z tego wiele ciekawych przygód, w których pojawiają się nowe postacie – wróżka Amarylis i czarodziej Doskwierus. Mimo że dorośli od razu wyczuwają, że historia zakończy się happyendem – to maluchy trzymają kciuki, obgryzają paznokcie i dostają wypieków na twarzyczkach. Autor napisał Hotzenplotza w tak zwanym międzyczasie – podczas prac nad Krabatem. To zupełnie dwa różne światy – Hotzenplotz miał być czymś w rodzaju odskoczni – w Krabacie bardzo mroczny świat, tutaj radość życia, humor, zabawa, oczywiście też niebezpieczeństwo, ale w odpowiedniej dawce. Preussler nieźle tutaj poczynił sobie z rozbójnikiem. Ośmieszył tego niebezpiecznego, okrutnego i bezczelnego zbója. Przecież wszyscy się go bali w okolicy, pisały o nim lokalne gazety. A tu - patrzcie - dwójka dzieciaków - dała mu radę. Hotzenplotz utożsamia (przynajmniej tak się wydaje na początku) cechy prawdziwego mężczyzny - silny, niczego się nie boi, kocha swobodę, robi co mu się podoba, wszyscy tańczą jak zagra. Heros. Prawdziwy bohater. Przy czym autor absolutnie nie gloryfikuje tej postaci. Wręcz odwrotnie - dzięki zastosowaniu parodii odmitologizowuje tego herosa pożal się Boże. Dwójka młokosów krzyżuje plany zbójnika, wystrychnęła go na dudka - wystawiła na pośmiewisko. Nasz bohater - staje się właściwie takim antybohaterem, który za maską surowości, nieugiętości, okrucieństwa, skrywał być może swoje słabości, kompleksy i brak pewności siebie. Może właśnie taki obraz ośmieszonego Hotzenplotza uodporni na przyszłość małego czytelnika na szybkie identyfikowanie się z wielkimi i silnymi tego świata? Myślę, że takie spojrzenie z dystansem na innych, którzy chcą grać pierwsze skrzypce, określają się naj, są (niby) stworzeni do władzy - jeśli to przez osobę skądinąd też budzącego sympatię Hotzenplotza - na pewno się przyda. Hotzenplotz – czyż to nie zabawne nazwisko? W Czechach jest mała wioska – Osoblaha. Ponoć jej niemiecka nazwa – właśnie – Hotzenplotz już w czasach dzieciństwa bardzo urzekła Preusslera. Tak mu głęboko zapadła w pamięci, że po latach pisarz postanowił wykorzystać ją dla nazwania swojego bohatera. Początkowo Preussler chciał, by Rozbójnik Hotzenplotz był jednotomową książką. Widząc jak jest popularna, czytając listy małych czytelników, którzy wręcz podsuwali pomysły na ciąg dalszy - sięgnął po pióro i siedem lat później napisał kolejną część – Neues vom Räuber Hotzenplotz (1969), cztery lata potem jeszcze jedną i tym razem ostatnią - Hotzenplotz 3 (1972). Bardzo polecam - u nas bawiła się przy niej cała rodzina. Dzieci żałują, że się skończyła - to chyba najlepsza recenzja, prawda?
Wiek 6+ Wydawnictwo Bona
wtorek, 05 lipca 2011
Mały Duszek - Otfried Preussler/ F.J. Tripp
Kiedy moje młodsze dziecko usłyszało, że będziemy czytać książkę o Duszku (nie o – duchu) – zaprotestowało. Bo on – to znaczy Mikołaj – duszka się boi. Że niby straszy, i tak brzydko wygląda. Nawet nie chciał spojrzeć na książkę. Odłożyliśmy na chwilę lekturę, a potem spróbowaliśmy po raz drugi. W końcu – nic na siłę. A ja tak bardzo chciałam przeczytać moim dzieciom Małego Duszka – bo pamiętam go sprzed lat z ilustracjami Boratyńskiego. Gdzie mama nie może – tam brata pośle. Tomek niby od niechcenia – oglądał świetne ilustracje J.F. Trippa, do których w końcu przylepiło się moje młodsze dziecko. I już się nie odlepiło. I trzeba było zacząć czytać od zaraz już. I to najlepiej połowę książki jednego dnia. Popatrzcie zresztą sami na okładkę, czy ktoś taki może mieć złe zamiary? Duszek Trippa – sama słodycz, która w ogóle nie ma zamiaru straszyć nikogo. No – tak jednak nie do końca – spokojnie: straszy, straszy, ale robi to w taki sposób, że trzylatek zaśmiewa się, że duży policjant w małym miasteczku Puchaczowo wystraszył się nie na żarty małego widma i to tak, że aż czapka spadła z głowy poważnego stróża porządku publicznego. Preussler ponoć napisał Malutką Czarownicę, by oswoić strach swoich dzieci przed czarownicami. Ciekawe, czy jego dzieci też bały się duchów? W każdym razie po takiej lekturze, maluchy jak nic nabiorą przekonania, że są też dobre duchy. Właściwie duszki – bo ten ma zaledwie trzysta lat z haczykiem – a jak na ducha to naprawdę niewiele. Nie przypomina Wam się Malutka Czarownica? Ta książka to nie tylko dobra zabawa i przygoda. To też nauka, że marzenia się (jednak:)) spełniają. Choć czytając tę książkę moim dzieciom przypomniało mi się zdanie z innej książki. Są dwa nieszczęścia - jedno, gdy czegoś bardzo pragniemy, a to coś jest poza naszym zasięgiem. Drugie – gdy już to dostaniemy. Duszek chciał zobaczyć świat za dnia – posmakować go, zwiedzić, zobaczyć to, co niewyraźne i niewidoczne przy świetle księżyca. Widmo tak bardzo chciało wstać za dnia, że przestawiało wskazówki zegara, wytężało się, by zrealizować swoje marzenie. Kiedy się poddało, stało się samo – i nikt nie wie jak i dlaczego. A wtedy okazało się, że wcale nie jest łatwo i słodko, tylko trudniej. Duszek w promieniach słońca zrobił się cały czarny, w dodatku zaczął nieźle rozrabiać, czym spowodował niemałe zamieszanie w miasteczku. I znów pojawiły się … marzenia… za dawnym życiem, za dębową skrzynią na Swoim Zamku, wszechobecnymi pajęczynami i kurzem, który tak fajnie gilgał w nosie, dzięki czemu Mały Duszek kichał i kichał….. Czy Duszkowi uda się wrócić do dawnego życia, kogo poprosi o pomoc? Nie zdradzam. Zachęcam do fascynującej lektury, którą wpisuję na listę książek ulubionych moich dzieci. Wiek 5+ Wydawnictwo Bona
|