|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: przyroda
niedziela, 29 kwietnia 2012
Przyroda w 3D - Claire Bampton/ il. Mick Posen
Wymiary książki: 27,5 cm x 29 cm
Wymiary książki 25,5 cmx 29cm Jako że jestem mamą – (trochę) konserwatystką i zawsze długo trwa zanim zaakceptuję te wszystkie super wynalazki i nowości, to jednak szybko polubiłam książki w 3D. (W kinie zdecydowanie przychodzi mi to trudniej – wolę jednak kino tradycyjne :) A tu, gdy jeszcze widzę, jak moje dzieci na długo przepadają z tymi książkami po różnych kątach, że trzeba je potem odkopywać z poduch, to tym bardziej się cieszę – bo to strzał w dziesiątkę. Spotkać się oko w oko z niebezpiecznymi zwierzętami, albo doświadczyć dinozaura żyjącego przecież miliony lat temu – to jest dopiero przeżycie. Niewątpliwie zaletą obu tytułów są właśnie wielkie rozkładane modele przestrzenne – na każdej kolejnej rozkładówce wyrasta zwierz: olbrzymi ptasznik kędzierzawy, jaguar, który bezszelestnie tropi swoje ofiary, jaszczurka zwana smokiem, wąż psiogłowy – zielony myśliwy lasów równikowych, cudowronka z nastroszoną kryzą (Tajemnice natury), wielki pasibrzuch – Brachiozaur, mocarny zabójca – Tyranozaur, podniebny olbrzym – Kecalkoatl, 9 -metrowy Stegozaur (tutaj zdecydowanie mniejszy (Dinozaury). W książkach znajdziecie również wiele ciekawostek dotyczących poszczególnych zwierząt, przyrody, również innych istot, które są na mniejszych ilustracjach. Na pewno spodobają się ruchome ilustracje, zakładki – które wprawiają w ruch świat przyrody. Teksty są bardzo przystępne i na tyle długie, żeby zainteresować, a nie znużyć. Przy poruszaniu całą książką dzieci mogą zaobserwować, jak działała szczęka dinozaura, jak machał olbrzymimi skrzydłami Pterozaur, jak walczyły ze sobą Pachycefalozaury, albo jak szykuje się do skoku jaszczurka. Bardzo ciekawa lektura nie tylko dla najmłodszych. A jakie są emocje, gdy podczas entego czytania dzieci nagle stwierdzają, że odkryły coś nowego – co do tej pory uszło ich uwadze. To są naprawdę przeżycia.
Wiek 4+ Wydawnictwo Wilga
czwartek, 15 marca 2012
Zagadkowa niedziela. Dlaczego zebra nie gubi pasków - Kasia Stoparczyk/ il. Kasia Kołodziej
Książka dla małych odkrywców. Małe dzieci mają mnóstwo pytań. Tak wiele zagadnień je nurtuje. Podobnie jak Felicję – dziewczynkę z książki, która poznaje świat razem z dziadkiem Ignacym. Dlaczego zebra nie gubi pasków? Czy to możliwe, by zwierzęta nie jadły przez kilka miesięcy, a nawet lat, i nadal żyły? Czy są latające ryby? I jak wygląda jak? To zaledwie kilka pytań, które nurtują dziewczynkę. Patykiem na piasku, razem ze starszym panem, piszą listy do eksperta – przyjaciela (w tej roli: Wojciech Mikołuszko), który ciekawie odpowiada na pytania, rozwija je i porusza nowe wątki. To odpowiednia porcja informacji już dla 4 i 5 – latków, które ciekawi pająk w kącie, mucha na szybie, skorek na tarasie. Oczywiście dużo zostało do odkrycia – ale tutaj do wspólnych podróży zaprasza autorka książki, a zarazem dziennikarka radiowa. Odszukajcie Zagadkową niedzielę na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia. To ona stała się inspiracją do napisania tej książki. W książce znajdziecie fajne ilustracje Kasi Kołodziej, przedstawiające Felicję. Natomiast w odpowiedziach ekspertach zostały wykorzystane zdjęcia, na których maluchy mogą odszukać omawiane zwierzęta. Swoją drogą - czytając te pytania człowiek zaczyna się zastanawiać – gdzie po drodze zgubiła się jego ciekawość świata. Oczywiście – chcemy zobaczyć to i tamto, dowiedzieć się nowych rzeczy, poznać je, dotknąć. Jednak – przyznajmy szczerze – większość z cudów natury, przyjmujemy jako oczywistą oczywistość. Nooooo - zebra ma czarno – białe paski – i już. Tak ma być – koniec, kropka. Dociekać, wiercić dziurę w brzuchu – dlaczego, dlaczego, dlaczego? Jak ktoś ma małe dzieci – taką Felicję obok siebie – odkrywa świat na nowo – dlaczego biedronka ma kropki, a stonka paski. Czy muchy też mają kaszel? Czy motyla boli, jak opuszcza swój kokon? Wszystko też przed nami – rodzicami czytającymi. W końcu – na naukę – nigdy nie jest za późno:)))
W przygotowaniu: Jakie skarby kryją się w ziemi? Wiek 5 + Wydawnictwo Wilga
niedziela, 19 lutego 2012
Wilczek - Sterling North/ il. Stanisław Rozwadowski
Wilczek Sterlinga North’a przenosi nas w lata siedemdziesiąte XIX wieku do południowego Wiscoisinu w USA. To właśnie tam przed laty osiedlili się dziadkowie małego Robbiego. Przybyli w latach czterdziestych na przeciekającej skorupie z Anglii w poszukiwaniu lepszego życia – podobnie zresztą jak wielu osadników z Niemiec, Szwecji czy Holandii. Wśród nich był sam Thure Ludwig Theodore Kumlien (1819-1888) – absolwent Uniwersytetu Królewskiego, botanik i ornitolog. W życiu prywatnym sąsiad – Robbiego i jego rodziców. To właśnie on zaszczepił małemu miłość do przyrody, nauczył nazw roślin i zwierząt, również łacińskich, opowiadał chłopcu o zwyczajach mieszkańców dziewiczych puszcz, polan i prerii, okolicznych jezior i rzek. W tej książce aż kipi od przyrody – autor w 1969 roku otrzymał za nią nagrodę za najlepszą książkę o zwierzętach. Dwunastoletni Robbie wie co to znaczy trudne życie. Razem z rodzicami ciężko pracuje na farmie – oporządza zwierzęta, pomaga przy orce, zbiorach. Czasem gdy pracuje, zapomina się, przepada na długie godziny w lesie – gdzie obserwuje przyrodę. Konsekwencje nie są przyjemne – w domu czeka go lanie od ojca. Gdy chce mieć wolny dzień – musi go sobie kupić. Płaci rodzicom tyle, ile wynosi dniówka takiego młokosa. Chłopiec marzy, by oswoić wilczka – udaje mu się wykraść zwierzaka z wilczej nory. Z czasem stają się parą nierozłącznych przyjaciół. Choć książka wiele uwagi poświęca Wilkowi – to jednak jest to powieść o życiu pierwszych osadników sprzed ponad stu laty. Wiele z opisów pewnie dziś wzbudzi nasz sprzeciw – już choćby sposób zdobycia zwierzęcia, dalej polowanie na zwierzęta, zastawianie sideł, zabijanie ich dla futer i zarobku. To jest jedna strona medalu. Druga – to twarde życie, bez wygód, często w odosobnieniu, pełne strachu o jutro, dzieci, choroby, Życie kobiet – które też musiały harować jak mężczyźni, bez odpoczynku nawet w niedzielę. Ich choroby – tzw. nerwice czterech ścian – można się domyślać, co było tego przyczyną. Twardziele, ze zniszczonymi od pracy rękami, dzieci – praktycznie bez dzieciństwa – a jednak, jak się okazuje z wielkimi pokładami ludzkiej wrażliwości i uczuć. Gdy ojciec Robbiego – surowy, bardzo powściągliwy, w kryzysie z obawy przed nagłym spadkiem cen sprzedaje wszystkie świnie w pobliskim miasteczku, wydaje prawie ¾ zarobionych pieniędzy na prezent dla swojej żony. I to jaki? Fisharmonię, do której tak bardzo tęskniła. Możemy sobie wyobrazić, jakiż to był w tamtych czasach zbytek – w biednej farmerskiej rodzinie, w chacie z dębowych bali, bez prądu i bieżącej wody. To chyba jedno z najpiękniejszych wyznań miłości, z jakim spotkałam się w literaturze: Ezra (ojciec Rabbiego) zeskoczył z wozu i zrobił coś, czego Robbie przedtem nigdy nie widywał. Przyciągnął żonę do siebie i objął ją ramieniem. -No, już dobrze, kobieto! Chcieliśmy ci zrobić przyjemność. -Czyś ty zwariował, Ezra? W takich ciężkich czasach! Pocałował ją. I to właśnie było prawdziwym zaskoczeniem dla chłopca. Bo po raz pierwszy w życiu zobaczył, jak ojciec całuje matkę.
Niespieszna literatura, pięknie napisana, spokój, harmonia, porządek regulowany przez wschody i zachody słońca, Boży dzień w niedzielę. Wszystko to przerywane od czasu do czasu przez niecne czyny miejscowych opryszków i łajdaków. A tych w książce też nie brakuje. Chciałoby się napisać – no tak Dziki Zachód. Tutaj – Wschód, bowiem miejsce, gdzie rozgrywa się historia Wilczka leży w pobliżu wielkich jezior. Książka – ciekawostka – zainteresuje pewnie miłośników przyrody. Pozwala dowiedzieć się jak wyglądało życie nastolatków - pionierów 150 – 200 lat temu. Jakie mieli marzenia, co było ich najwspanialszym prezentem urodzinowym, co sprawiało radość. Książka obala też mity na temat wilków (mieliśmy zresztą okazję poznać trochę prawdy o nich niedawno dzięki książce Wajraka). Czytałam mojemu starszemu synowi większe fragmenty – i zaręczam, że był tym wszystkim ogromnie zdziwiony.
Thure Ludwig Theodore Kumlien (1819-1888) (zdjęcie - Wikipedia) Bardzo barwna postać w tej powieści. To on nauczył miłości Robbiego do każdego żyjątka. Zadziwiające - zostawił wszystko w Szwecji, miał przed sobą świetną przyszłość - a wolał jeziora i tętniące życiem bagniste łąki Ameryki. Zajmował się zdobywaniem cennych okazów dla muzeów w całej Europie. Polował na ptaki, zbierał jaja - potem wypchane okazy wysyłał statkami na stary kontynent. Pewnie i dziś w niejednym muzeum można zobaczyć owoc jego pracy. Prawdę powiedziawszy - niektóre z tych muzeów składały zamówienia, a potem zwlekały z zapłatą. W książce malowniczo przedstawiono budowę domu dla jego żony Margaretty - duży, z olbrzymich dębowych bali. Zebrała się ludność z całej okolicy. Każdy chciał pomóc - Kumlienowie byli powszechnie szanowani. Mężczyźni przywieźli drewniane i żelazne młotki, dłuta, piły, strugi, toporki, siekiery i wiele innych narzędzi. Kobiety, mimo braku pieniędzy, współzawodniczyły ze sobą wspaniałymi koszami, pełnymi pieczonych kurcząt i całych szynek, lukrowanych miodem i przyprawionych goździkami. Marynaty, konserwy, dżemy i galaretki, ciasta i placki, bochenki domowego chleba i garnuszki masła, beczułki buraków, gruszek, śliwek, gęsty sos jabłeczny gotowany z jabłecznikiem i przyprawiony cynamonem - wszystko to stanowiło jakby wyzwanie rzucone złym czasom. (str. 163)
Wiek 10+ Wydawnictwo Nasza Księgarnia 1973
czwartek, 16 lutego 2012
Przewodnik prawdziwych tropicieli. Zima - Adam Wajrak/ Michał Skakuj
Jest to absolutny hit w naszym domu. Czytany często. Otwierany w dowolnym miejscu – i już. Przez matkę dla siebie, i ojca dla siebie, i matkę dzieciom, i ojca również dzieciom. Ostatnio nawet przez dziecko starsze dziecku młodszemu – tak po swojemu, na podstawie zapamiętanych fragmentów i zwariowanych ilustracji Michała Skakuja. A propos - świetnie oddał świat przyrody i żywot leśnego wagabundy – z przytupem i w podskokach, na serio i z przymrużeniem oka. Ach te jego nieogolone gęby podróżnika (Wajraka chyba). Wszak tak ma być i koniec – kto by gdzieś tam w naprędce skleconym namiociku do obserwacji ptaków myślał o tym, by się pozbyć kilkudniowego zarostu. A jedzenie, a …siusianie? Zapomnijcie. Na wszystko przyjdzie czas i pora. Najważniejsza jest przyroda – i naprawdę – proszę się opanować, nie można się śmiać, chrząkać, kaszleć, oddychać, trzasnąć gałązką – bo a nuż mi ktoś wilka przepłoszy. Autor, na co dzień dziennikarz pewnej znanej gazety, chodzi sobie po świecie i obserwuje naturę. Potem zapisuje wrażenia na papierze – a pisze tak, że człowiek od razu głupich myśli dostaje, no bo po co te wszystkie bogactwa, po co wakacje na Teneryfie i domek w Hiszpanii, po co drogie zegarki i samochody. Człowiek szczęśliwy to jest wtedy, gdy na własne oczy zobaczy jak srokosz nabija swoje ofiary na kolce, znajdzie trop wilka, albo rysia i przeżyje na statku 10 w skali Beauforta. Czyta się bardzo fajnie o wyprawach w Bieszczady, Puszczy Białowieskiej (tutaj Autor pomieszkuje), nad stawy i jeziora, nasze morze. A wszystko oprószone śniegiem, skute mrozem, w niskich temperaturach. Znajdziecie też wiele cennych uwag praktycznych – ubiór, sprzęt, narty, ohydny sposób na stopy, maskowanie. Nic to - człowiek chce rzucić wszystko i od razu szukać jakichś śladów wokół własnej chałupy, wybrać się do lasu, szukać wiatru w polu. Jeśli tak działa lektura na czytelnika – to się książka udała. I to bardzo.
Wiek 7+ Wydawnictwo Agora
czwartek, 15 grudnia 2011
Czyżyk i spółka. Bajki o zwierzętach - Lech Zaciura/ il. Andrzej Kłapyta
O tym, że autor książki jest doskonałym obserwatorem przyrody mogliśmy się przekonać podczas lektury: Franka i ducha drzewa. Przyroda, zwłaszcza ptaki, fascynuje. Na oknie w sypialni chłopców mamy cały czas lornetkę. Można obserwować to, co dzieje się za oknem. A dzieje się wiele. W rynnach naszego domu jest kilka domków wróbli. Dzięki temu widzieliśmy naukę latania małego wróbla, troskę rodziców i strach o ptasie dziecko. Latem budzi nas świergot. Pamiętam minę mojej koleżanki z wielkiego miasta, która nas odwiedziła. To wy tu macie ptaki! A mamy. Na szczęście - gdzie mieszkamy, przewija się na razie mało ludzi i ptaków tu mnóstwo. Latem przede wszystkim skowronki. Ze śmiesznymi czubkami na głowie skaczą gromadami po naszym ogródku. Jaka będzie pierwsza zima – w nowym domu? Zobaczymy. Czy przylecą sikorki i gile? Książka Lecha Zaciury przede wszystkim uzmysławia dzieciom, że ptaki to coś znacznie więcej aniżeli wspomniane już bardzo popularne gatunki: wróble, sikorki i skowronki. To również zięby, modraszki, gawrony, czyżyki, kosy, orzechówki, dzwońce, dzięcioły, sowy i inne. Każdy rozdział to opowieść związana z poszczególnym miesiącem. Czasem na dany miesiąc przypada więcej historii. Zaczyna się grudniową zimą i bitwą o ziarenka w karmniku. Dalej lutowe polowanie jastrzębia, marcowe strącanie gawronich gniazd, kwietniowe kłótnie o budkę lęgową, majowe lęki czajki o jajka w gnieździe, majowe trele słowika, czerwcowe perypetie kosa – albinosa, lipcowe przygody papużki na wolności, sierpniowa samotność kruka. Razem dwadzieścia jeden opowieści. W przyrodzie dzieje się tak wiele. Autor stara się odtworzyć ptasi świat – i choć w rzeczywistości nie słyszymy tych wszystkich ptasich rozmów, dyskusji i kłótni, naukowcy już dawno potwierdzili teorię, że zwierzęta, a więc ptaki również, ze sobą się porozumiewają. Mimo, że w tytule napisano: Bajki o zwierzętach - autor przemycił do tekstów wiele ciekawych i prawdziwych informacji z życia fruwaków. Znajdziecie tu szczegóły z życia ptaków, ich upodobań, zwyczajów. Mnóstwo ciekawostek, o których milczą książki biologii. Po tej lekturze jesteśmy pewni, że ptasie: Halo! O, halo lo lo lo lo!, Tu tu tu tu tu tu tu, Radio, radijo, dijo, ijo, ijo, Tijo, trijo, trlu lu lu Lu, Pio pio pijo lo lo lo lo lo, Plo plo plo plo plo halo to coś znacznie więcej, niż nam się może wydawać. W książce znajdziecie mnóstwo realistycznych ilustracji, dzięki którym dzieci zobaczą, jak wyglądają bohaterowie tych wszystkich opowieści. Spodobają się dzieciom o zacięciu przyrodniczym.
Wiek 6+ Wydawnictwo Skrzat
środa, 07 grudnia 2011
Przyroda była pierwsza. Wynalazki inspirowane przez naturę - Phil Gates
Okazuje się, że wiele wynalazków, które często nam służą w dniu codziennym ma swoje początki w przyrodzie. Właściwie to nie istnieje chyba dziedzina, w której nie zostałyby wykorzystane obserwacje natury: rozwiązania architektoniczne przy budowie średniowiecznych katedr, tam na rzekach, czy wierteł w wieżach wiertniczych. Kto by pomyślał, że początków wygodnego materaca, na którym śpimy, należy szukać w ogrodzie, a dokładniej na rabatce z roślinami pnącymi? A kaski rowerzystów? Podpatrzono muflona kanadyjskiego, w czaszce którego kryje się tarcza z kości mająca chronić jego mózg przed uszkodzeniami, na które jest narażony podczas samczych bójek na stokach górskich. Co ma wspólnego rycerz z pancernikiem, żołnierz z chmurą atramentową ośmiornicy, aparat cyfrowy z grzechotnikiem, baterie słoneczne z muchołówką amerykańską, a buty do biegania z nogą skałoczepa? Nie mają? Autorzy tej książki twierdzą zupełnie coś innego. Jednocześnie podają dziesiątki innych informacji, które Was zaskoczą. Książka jest ciekawie napisana. Każdy z 27 rozdziałów opisuje konkretne zagadnienia, np. fale dźwiękowe i ciśnieniowe, napęd odrzutowy, ciepło, grzyby i kompost, hydraulika. Kłaniają się fizyka, chemia, biologia, dyscypliny sportowe. W każdym z rozdziałów autor uparcie, niczym wytrawny detektyw, tropi ślady w przyrodzie: wśród zwierząt, roślin, skał, na lądzie w powietrzu i wodzie. Śledztwo jest udokumentowane mnóstwem kolorowych zdjęć – naprawdę, nie sposób nie wierzyć. Książka spodoba się małym ciekawskim, a tych wśród naszych dzieci nie brakuje. Wiek 7+ Wydawnictwo Muza
środa, 05 października 2011
Dar totemów. Baśnie indiańskie - Vladimir Hulpach/ il. Josef Kremlacek
Baśnie wpisują się doskonale w klimat długich jesiennych i zimowych wieczorów. Na dworze robi się szaro, dzieci szybko wskakują do łóżek – jest tak jakoś cicho, melancholijnie, nic tylko czytać baśnie – i dzieciom i sobie. Może baśnie indiańskie? Właśnie pojawiły się – w kolekcji baśni z całego świata, w charakterystycznym (prawie) kwadratowym formacie – grube, pięknie zilustrowane. Indianie fascynują. Świat, którego już nie ma. Te baśnie to prawdziwa skarbnica informacji na temat kultury indiańskiej. W końcu miały tłumaczyć świat: 32 dwa teksty zebrane w tym tomie, to zbiór baśni z różnych plemion. Pojawiają się Dakotowie, Irokezi, Szoszoni, Czejenowie, mniej znani Krikowie, Foksowie, Pieganie i inni. Opowiadają o tym skąd się wzięli na ziemi Indianie, jak to się stało, że otrzymali konie, dlaczego konie indiańskie były mniejsze od tych, które dosiadały blade twarze, jak wygląda przejście do Krainy Wiecznych Łowów, dlaczego Indianie mają czerwony kolor skóry. Przekazują mądrość Indian, mówią o związku człowieka z przyrodą, opiewają czyny indiańskich bohaterów. Podoba mi się w tym wydaniu egzotyka tych baśni. Jeśli czytaliście baśnie norweskie, niemieckie to na pewno uderzyło Was to, jak wiele motywów się powtarza, jak wiele można znaleźć również podobnych elementów w naszej rodzimej literaturze – tyle że trochę zmienionych, pod inną nazwą. Tymczasem wydanie indiańskie jest bardzo oryginalne. Pisałam już – świat, którego nie ma. Dziś na ulicy dzieci nie bawią się w Indian. Mają swoich bohaterów i z nimi chcą się utożsamiać. Można chyba po cichu nawet powiedzieć – Sorry Winetou, ale coś się skończyło. Książki takie jak ta pozwalają na poznanie tego innego świata. Pobudzają ciekawość, bo dzieci zaczynają pytać, chcą dowiedzieć się więcej. Może warto odświeżyć tematykę, która fascynowała naszych rodziców? Pamiętacie Dzieci z Bullerbyn? Tam chłopcy bez przerwy bawili się w Indian. Ciekawym dodatkiem do książki jest mapa na okładce, na której zaznaczono miejsca zamieszkałe przez plemiona indiańskie, dalej słowniczek wyrazów mało znanych: mokasyny, piroga, potlacz, tragi, umiak, wamlum i Posłowie, gdzie rozwinięto informacje na temat samych baśni i terenów zamieszkałych przez Indian. Do tego świetne ilustracje czeskiego grafika – Josefa Kremlacka. Nawiązują do sztuki indiańskiej, są niebywale kolorowe, kipią od odważnych barw, cechuje je misterność. Mimo, że to baśnie Indian Ameryki Północnej, często ilustracje kojarzą się również ze sztuką Indian Ameryki Południowej. Ilustrator zwraca uwagę na szczegóły: precyzyjnie odtwarza elementy ozdób, ubrań, totemów. Zresztą zobaczcie sami….
Wiek 5+ Wydawnictwo Media Rodzina
sobota, 01 października 2011
Przygody Sajo i małych bobrów - Grey Owl
Czytałam różne opinie na temat tej książki. Nie znalazłam ich dużo, ale na pewno nie zachęcały do zdjęcia jej z wysokiej półki. Że nudna, że wszystko się wlecze i mało się dzieje. Tymczasem to piękna książka o przyjaźni człowieka ze zwierzętami, szacunku do przyrody, wartościach – dziś nie na czasie, o świecie, którego nie ma. Nic się nie dzieje? Ależ – cały czas jesteśmy świadkami rodzącej się sympatii, prawdziwej przyjaźni – takiej na dobre i złe, do dwóch małych bobrzaków. Pewnie można by to opisać raz dwa – w kilku słowach: żyli długo i szczęśliwie… Przyzwyczajeni jesteśmy do życia w szybkim tempie. Poniekąd oczekujemy tego od telewizji, książek, rozrywek komputerowych. Zniecierpliwieni pewną jednostajnością, nicniedzianiem się, potrafimy się nieźle sfrustrować, że coś się wlecze w nieskończoność, nie spełnia naszych oczekiwań. Tymczasem Grey Owl – Szara Sowa, zabiera nas w podróż do kanadyjskich lasów na długo i snuje swoje opowieści. Koncentruje się na otaczającej przyrodzie i reakcjach człowieka. Nie będzie tu wielu zaskakujących zwrotów akcji. To co nas oszołomi, to spokój, który daje obcowanie z taką przyrodą, z takimi miejscami. Wielka cisza, przerywana od czasu pohukiwaniem sowy, wyciem wilka. A miłośników emocji mogę zaspokoić, że tych tu nie brakuje – jak choćby scena, gdy bobrzy dom zostaje zaatakowany przez wydrę lub gdy handlarz odbiera Sajo i Saphianowi bobra Chikanee. Właściwie można by się pokusić o stwierdzenie, na przekór tym wszystkim negatywnym i zniechęcającym opiniom, – któż dziś tak umie pisać? Książka ukazała się po raz pierwszy w 1935 roku. Jeszcze trochę i będzie miała sto lat. W jakiś sposób ta data usprawiedliwia tę nieśpieszną narrację, przeznaczoną dla słuchaczy i czytelników nie znających telewizora, radia, komputera – ludzie umieli słuchać, koncentrować się na szczególe, dostrzegać rzeczy małe. To cechy, które pomogą dostrzec niezwykły artyzm tej książki. Piękno tej lektury ujawnia się podczas głośnego czytania. Mały czytelnik nie przebrnie sam przez długie opisy przyrody. Chyba, że już wychowaliśmy sobie pasjonata takiego świata na uboczu, z dala od drogi, znajdującego wielką radość w pięknie wyrazu:). Wieczór, spokój, cisza. Kojącą lektura przed snem. Cóż może być lepszego? Indianin Wielkie Pióro udaje się na swoje łowiska, by sprawdzić, co się tam dzieje i czy nie działają kłusownicy. Jest świadkiem ataku wydry na bobrzy dom, a podczas powrotu do domu wyławia z rzeki parę małych bobrów, które bez jego pomocy nie przeżyłyby w odmętach Rzeki Żółtych Brzóz. Zabiera bobrze dzieci do domu i przekazuje je pod opiekę Sajo – swojej córce i Saphianowi – swojemu 14 – letniemu synowi. Między tą czwórka rodzi się wieka przyjaźń. Co ciekawe bobry bardzo swoim zachowaniu, nawet odgłosach przypominają ludzi. Wielkie Pióro ma jednak długi. Pewnego dnia w chatce Indianina pojawia się biały człowiek, który zabiera jednego z bobrów do miasta. Sajo tęskni za małym przyjacielem. Rzeka podpowiada jej, że powinna udać się do miasta i odnaleźć małego Chikanee. Rodzeństwo postanawia wyruszyć w długą i niebezpieczną podróż… Ciekawa jest sama postać autora. Patrząc na zdjęcie Szarej Sowy można by rzec – prawdziwy Indianin. Tymczasem naprawdę nazywał się Archibald Stansfeld Belaney (1888-1938) i był Anglikiem, który stał się Indianinem… na własne życzenie. Twierdził wprawdzie, że jest dzieckiem Szkota i Indianki z plemienia Apaczów. Jednak podczas podróży po Anglii – już jako znany (rzekomo) indiański pisarz, został rozpoznany przez …własną ciotkę. To zresztą nie koniec sensacji z życia autora. Choć czy to ważne? No właśnie. Znów górę wziął we mnie człowiek XXI wieku, który jak nie w książce, to chociaż w osobie pisarza doszuka się kolejnej ciekawostki i sensacyjki….. Ja zachęcam do sięgnięcia po Sajo i jej bobry – poniekąd jako antidotum na współczesne bolączki. Ach – i jeszcze ważna wiadomość – wiele lat temu ta książka pojawiła się jako: Sejdżio i jej bobry. Można kupić ją na pewnej aukcji już od 1,85 i więcej.
Ciekawy felieton na temat tej książki i autora znalazłam tutaj. Wiek 8+ Wydawnictwo Polityka SP/ Fundacja ABCXXI – Cała Polska Czyta Dzieciom, Warszawa 2008
poniedziałek, 26 września 2011
Franek i duch drzewa - Lech Zaciura/ il. Alicja Rybicka
Lektura przygodowa dla najmłodszych. Franek mieszka wraz z rodzicami i dwuletnią siostrą w starym domu z ogrodem. Pewnego dnia domownicy zauważają, że z ich ogrodem dzieje się coś dziwnego – ptaki omijają go szerokim łukiem, a liście i kwiaty oklapły i zwiędły, zieleń wcale nie jest zielona tylko jakaś taka szara i bura. Prawdopodobnie ma to związek z parkiem, który znajduje się po drugiej stronie ulicy. Franek słyszy to, czego inni nie słyszą. Nie daje mu to spokoju i próbuje oczywiście rozwikłać tę niepokojącą zagadkę. Pomagają mu w tym szpak Hubert i jego żona Lena, mysz Kubuś, wiewiórka Basia. Co sprawiło, że ogród zaczął się zmieniać, czy Franek go uratuje? Kim jest Drzewiej? Co kryje stary kufer na strychu? Jaką rolę w tej całej historii odegra dziewczynka z tajemniczego portretu? Dużo tych znaków zapytania, prawda? Polecam tę książkę i wędrówkę do świata przyrody. Najmłodsze dzieci lubią, gdy bohaterami są zwierzęta. To one są tutaj wiernymi druhami chłopca. Jest też wyprawa do przeszłości – bo tam prowadzą ślady. Książka na pewno spodoba się najmłodszym – dzieje się tutaj dużo, bohaterowie prowadzą ciekawe dialogi. Dopełnieniem są ładne realistyczne ilustracje Alicji Rybickiej, która ma dobrą passę po Tajemniczym ogrodzie.
Franek i duch drzewa to druga część powieści Czarodziejskie przygody Franka.
Wiek 6+ Wydawnictwo Skrzat
wtorek, 20 września 2011
Przyroda w polskiej tradycji - Olga i Stefan Kłosiewiczowie
Może Was zdziwi, że o tej książce piszę właśnie tutaj. A czynię to z dwóch powodów – po pierwsze - piszę o niej dla rodziców z myślą o dzieciach (i nie tylko). Po drugie – dzieci interesuje wszystko to, co dzieje się wokół nich, fascynuje je świat przyrody. Potrafią poświęcić mnóstwo swojej uwagi biedronce uczepionej listka, pająkowi budującemu sieć w najciemniejszym kącie ogrodu, mrówce niosącej długą łodyżkę trawy albo zdechłemu chrabąszczowi. W tej lekturze znajduje się mnóstwo informacji na temat naszego najbliższego otoczenia – dzięki nim można przekazać informacje, zaciekawić, zaplanować wycieczkę. A przede wszystkim znaleźć odpowiedź na te wszystkie pytania, którymi nasze dzieci wiercą nam dziury w brzuchu: DLACZEGO? No właśnie … dlaczego? Pewnie znacie to z własnego doświadczenia. Oczywiście wiele informacji nie nadaje się do uszu dziecka i zaspakaja tylko i wyłącznie naszą ciekawość, tej wiedzy jest tu tak wiele, że starczy dla każdego. Warto samemu poczytać, by potem w prostych słowach wytłumaczyć świat…
Zanim napiszę, co można znaleźć w tej książce, powiem Wam jak mi się ją najlepiej czyta. Lubię to uczucie, kiedy nadchodzi weekend. Jest sobota wcześnie rano. Szósta, czasem wcześniej. Dzieci jeszcze śpią. Osiedle również. Robię sobie kawę z mlekiem, harcują ptaki, a dokładniej wróble, które wychowaliśmy w trzech (!!!) gniazdach na naszym nowym (!!!) dachu. I wtedy najlepiej mi się czyta – szczególnie książki, które cieszą również oko – albumy z ilustracjami, książki popularno – naukowe, z dużą ilością zdjęć. Pasują mi do tej mojej wczesnej kawy z mlekiem. Czasem ciszę przerywa cichutkie tuptanie któregoś Tulisia, który z przyzwyczajenia, zbyt wcześnie podniósł się z łóżka. Fajnie oglądać i czytać takie książki stadnie. Bardzo lubię całą serię – Ocalić od zapomnienia. Każda z poszczególnych części skupia się na tym, co w naszej kulturze jest szczególnie cenne. W części o przyrodzie znajdziecie informacje o drzewach i krzewach, ziołach, grzybach i paprociach, owadach, płazach i gadach, ptakach, ssakach i jeden z ciekawszych rozdziałów – z krainy baśni – czyli o zwierzętach fantastycznych: kłobukach, smokach, syrenach. Jest mnóstwo ciekawostek, nawiązanie do literatury i historii, mitologii, Pisma Świętego, malarstwa. Książka nie jest w klimacie naukowych wywodów na temat gęsi, niedźwiedzia, dzięcioła, winorośli, fiołka, leszczyny itp. To raczej opowieści, często gawędy wręcz, które sięgają do ludowych wierzeń, medycyny. Ostatnio podczas spaceru po lesie na dębowych liściach znaleźliśmy kuliste narośla. Ciekawiły nas od dawna – dopiero teraz wiemy, że to galasy. Przekonaliśmy się też do konfitur z czarnego bzu, zachciało nam się zasadzić kolejne drzewa w naszym niezbyt dużym ogrodzie, bladym świtem udaliśmy się na grzybobranie, udaliśmy się nad stawy poobserwować żaby. Oto skutki czytania książek. Właśnie takich książek. W książce mnóstwo ilustracji, rycin, zdjęć, reprodukcji - naprawdę cieszą oko. Wiek – dla rodziców (i nie tylko - ale na pewno nie wszystko!) Wydawnictwo Muza
Wydawnictwo Muza |