|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: piraci
piątek, 24 lutego 2012
Piracka świnka - Cornelia Funke/ il. Kerstin Meyer
Po naszym domowym sukcesie bożonarodzeniowej powieści o Świętym Mikołaju polujemy na książki Funke, by sprawdzić czy trzyma poziom:)) Wczoraj z biblioteki przynieśliśmy Piracką świnkę. Przeczytaliśmy ją w pół godziny pomiędzy kolacją a dobranocką. Sympatyczna historia dla miłośników morskich klimatów. Na Wyspie Motyli żyje sobie para przyjaciół: kapitan Sven i chłopiec okrętowy Pit. Ta dwójka zajmuje się transportem międzywyspowym. Pewnego dnia na plaży znajdują małą beczkę, a w niej … świnię Julę, która nie jest wcale zwykłą świnią. To piracka świnka – Jula potrafi, będąc na morzu, wyczuć, gdzie trzeba zarzucić sieci, by złowić … (uwaga) …. skarby. Ciąg dalszy można przewidzieć: pojawiają się piraci, uprowadzają świnkę, a Sven i Pit planują akcję odbicia przyjaciółki. Książka ma klimacik – wyspa, morze szumi, wieje wiatr, w knajpie Pod Spragnionym Dorszem tętni marynarskie życie. Bohaterowie czasem nie przebierają w słowach ale – zamiast niecenzuralnych słów – używają … nazw mało znanych ryb. Bo założę się, że większość z nas zna śledzia, dorsza, mintaja. Ale brzeszczotka, miękławkę, pyszczaka grubowargiego czy ślepczyka jaskiniowego – to już na pewno nie. Tutaj przykłady niepohamowanych emocji – przyznacie, że i autorka i tłumacz (Ryszard Wojnakowski) zrobili to z klasą i wdziękiem:) - Na czerwieniaka dwuplamego i gorbuza! Albo: - Miałeś trzymać straż, ty łysa śluzico. Albo: -Na psiego rekinka i stynkę małoustą!
Ciekawa historia z happyendem - choć było niebezpiecznie i maluchy brały się za obgryzanie paznokci. Nic to - piracka świnka wybrnęła z tarapatów – co zostało uwiecznione na fajnych ilustracjach Kerstin Meyer. Szczególnie sceny nocne przypadły nam do gustu – gra światła i refleksy na wodzie.
Wiek 5+ Wydawnictwo Nasza Księgarnia
piątek, 10 czerwca 2011
Skarb kapitana Williama Kidda - Oldrich Ruzicka/ Jan Klimes
Piraci w dzisiejszych czasach pewnie mają ciężkie życie - przegrywają choćby z takim Harrym Potterem czy Willem (Zwiadowcy). Współczesne pokolenia mają swoich książkowych idoli, choć pewnie wielka popularność filmu Piraci z Karaibów, dorabianie kolejnych części, zwróciła uwagę młodego pokolenia na rzezimieszków, którzy w XVII wieku rozpanoszyli się na dobre na ciepłym morzu Karaibskim. Krzysztof Kubiak* w popularnonaukowym dodatku do Rzeczpospolitej (14 sierpnia 2010): Piraci z Karaibów. Piętnastu chłopa na umrzyka skrzyni napisał: "Wojny morskie XVI - XVIII wieku stanowiły odbicie konfliktów na lądzie. Reformacja przydała im zabarwienia religijno - ideologicznego. Oponenci hiszpańskich Habsburgów atakowali także zamorskie kolonie należące do Hiszpanii. Aby zmniejszyć koszty działań wojennych w Nowym Świecie, Francuzi, Holendrzy i Anglicy nie angażowali w nie flot państwowych, lecz chętnie wydawali osobom prywatnym listy kaperskie zezwalające na atakowanie okrętów przeciwnika. Legalizowanie przez państwa morskiej przemocy stało się powodem rozkwitu historycznego fenomenu zwanego piractwem karaibskim." Kapitan Kidd - bohater tej książki to postać historyczna (1645- 1701). Uznawany jest za jednego z najokrutniejszych piratów tamtych czasów, w rzeczywistości był... korsarzem Jego Królewskiej Mości Williama III i miał pełnomocnictwo króla zezwalające na atak na statki pirackie lub okręty nieprzyjacielskie. Często miesza się ze sobą te dwa określenia, stosuje nawet jako synonimy, tymczasem jest to duży błąd historyczny. Ruzicka sięgnął po temat kapitana Kidda, która od wieków inspirował różnych pisarzy: Edgara Allana Poe (Złoty Żuk), Roberta Louisa Stevensona (Wyspa Skarbów).
A wszystko przez legendę...
Legendy o piratach głoszą, że przy zakopywaniu skarbu zawsze wybierali oni spośród siebie jednego nieszczęśnika, którego zabijali, a następnie chowali razem ze skarbem. Wierzyli że jego duch będzie strzegł miejsca przed wszelkimi intruzami, którzy chcieliby przywłaszczyć sobie złoto. Jedna z legend głosi że Kidd ukrył swój skarb na wyspie, gdzieś u wybrzeży Nowej Szkocji. Podobno miejsce to można rozpoznać po tym, że każdej nocy słychać wokół straszne krzyki i jęki dziewczęcia. A to z tej przyczyny, iż Kidd, nie chcąc poświęcać żadnego ze swych ludzi, zakopał wraz ze skarbem, ciało niewinnej dziewczyny. William Kidd - źródło Wikipedia Taki jest okładkowy wstęp tej historii. Książka opisuje wyprawę po skarb kapitana Kidda. Głównym bohaterem jest nastoletni Jack Ward, wnuk jednego z wiernych druhów kapitana. To dziadkowi Jacka kapitan Kidd na krótko przed śmiercią powierza swoją tajemnicę. Stary Ned staje się depozytariuszem dziwnej pustej skrzyni, która ... pustą w istocie nie jest. Ma drugie dno, kryjące mapę i wskazówki, które mają pomóc w odkryciu skarbu. I w tym miejscu zaczyna się prawdziwa przygoda, w którą wciągnięty zostaje czytelnik. Ma on do dyspozycji wszystko to, co mają Jack i jego dziadek - wisior - tajemniczą różę wiatrów i mapę. Trzeba tylko uruchomić szare komórki i razem z dwójką bohaterów, choć tak nie do końca, bowiem w międzyczasie pojawia się szajka piratów, pomarzyć również o odnalezieniu skarbu.
Nasi bohaterowie przemieszczają się po morzach, szukają , liczą kroki, kopią, udają się w tajemnicze, często niebezpieczne miejsca - stawka jest wysoka - ich własne życie. Czy im się uda? Tekst jest napisany prostym językiem, rzeczy trudniejsze zaraz są wyjaśniane w zrozumiały sposób. Autor pomaga w rozwiązywaniu zagadek, przytacza ciekawostki - jak te dotyczące pirackiej biżuterii, flagi, różnic pomiędzy piratami a korsarzami, ciekawie kreśli tło społeczno - historyczne. Książka wciąga niesamowicie. Duch piracki ożył. Sam pomysł książki wzbudzi podziw żądnego przygód młodego mola książkowego (albo pomoże nieprzekonanym do książek wręcz uwierzyć, że jednak są ciekawe i piękne książki). Książka wygląda jak skrzynia kapitana Kidda. Również i ona ma podwójne dno kryjące tajemnice. Są kartki z siedemnastowiecznego pamiętnika prowadzonego przez Jacka - postarzone, pożółkłe, nagryzione przez ząb czasu. Są stare listy, mapy, ilustracje, które nawiązują do mistrzów rycin zdobiących dziewiętnastowieczne powieści awanturnicze. Są zadania do wykonania i jest wielka satysfakcja z ich samodzielnego wykonania. Świetna książka dla tych, którzy lubią się bawić, chcą dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy i lubią piratów.
Książki o piratach inspirują:)))
*Krzysztof Kubiak Kmdr por. rez. dr hab., profesor Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu Wiek - dla starszych dzieci 10+ Wydawnictwo Stentor
niedziela, 24 października 2010
Wyspa Skarbów - R.L. Stevenson/ Łukasz Ryłko
Piętnastu chłopów na Umrzyka Skrzyni – Jo-ho-ho! I butelka rumu! Diabli i trunek resztę bandy wzięli. Jo-ho-ho! I butelka rumu!
Skrzat uparcie wznawia starą, sprawdzoną klasykę. I trzymam za Wydawnictwo kciuki, bo warto sięgnąć po książki, kiedyś niezwykle popularne, uwielbiane wręcz. Temat powieści jest wiecznie żywy. Świadczą o tym liczne kolejne wersje filmowe, słuchowiska, wznowienia książek. A ta po raz pierwszy ukazała się w odcinkach w latach 1881-1882 w czasopiśmie dla młodzieży. Jako książka Wyspa pojawiła się po raz pierwszy w roku następnym w Anglii i od razu zachwyciła krytykę i czytelników. Ponoć wszystko zaczęło się od mapy – podczas szarych i deszczowych dni, których w Szkocji nie brakuje, kiedy to Stevenson narysował dla swojego przybranego syna mapę z wyspą, na której piraci rzekomo ukryli skarb. To była inspiracja – rysunek z naniesionymi na nim licznymi szlakami, tajemniczymi znakami, portami, zatoczkami, tak podziałał na wyobraźnię pisarza, że nie pozostawało nic innego, jak siąść do biurka i chwycić za pióro. Wyspa Skarbów to opowieść Jima Hawkinsa. Zaczyna spisywać swoje dzieje w roku Pańskim 17…. Cofa się do czasów swego dzieciństwa, kiedy to do gospody jego ojca „Pod Admirałem Benbow”, przybywa osobnik dość dziwny – stary marynarz, którego chłopiec nazywać będzie kapitanem. Czas pokaże, że od tego momentu nic już nie będzie takie jak dawniej, a życie chłopca zaowocuje w przygody i momenty pełne niebezpieczeństw. Po śmierci kapitana, chłopiec staje się posiadaczem mapy Wyspy Skarbów, którą będzie chciał odnaleźć ze swoimi przyjaciółmi. Czy w dzisiejszych czasach piraci mogą jeszcze zafascynować małych czytelników? Warto spróbować – to coś zgoła innego niż film Piraci z Karaibów, który dla wielu (niestety) dzieci stał się synonimem przygody, piratów i tajemnicy. A tych w książce Stevensona nie brakuje. Widzę, jak książka podoba się mojemu Tomkowi – jeszcze trochę i zaczniemy czytać. Analizuje obrazki, pirackie gęby, szczegóły w budowie okrętu, dopytuje się o obyczaje pirackie, Jolly Rogera. I choć raczej unikam podziału na książki dla chłopców i dla dziewczynek, to śmiem twierdzić, że to jednak męska książka. Wyspę skarbów można czytać już siedmiolatkowi. Podkreśliłam – czytać. Nie zostawiałbym tak młodego czytelnika sam na sam z tą książką. Patrząc na datę pierwszego wydania, nietrudno zauważyć, że książka jest pisana innym językiem. Nie pomogą najnowsze przekłady, które mogą wprawdzie unowocześnić język sprzed ponad wieku, ale nie zadecyduje to o tym, że młody człowiek sam przebrnie przez książkę. Kiedyś, gdy nie było telewizji, komputera, ludzie potrafili zachwycić się opisami scen, przyrody, osób. Dziś na to wszystko po prostu brakuje nam czasu i zwykłej ludzkiej cierpliwości. A co ma powiedzieć małe dziecko, dla którego ta książka czytana w samotności będzie po prostu za trudna. Zachęcam zatem do czytania i do powrotu, a być może odkrycia starej klasycznej powieści awanturniczej. Nowa wersja to kolejny ilustratorski eksperyment – w tym przypadku powierzono losy Jima Hawkinsa Łukaszowi Ryłce, autorowi ilustracji do komiksów i Przygód Kłopotka. Zrobił to dobrze – klasycznie, z nutką swawoli i przekory. Fajnym pomysłem było umieszczenie na każdej stronie u góry białej czaszki i skrzyżowanych piszczeli – symbolu piratów. Można odnieść wrażenie, że czyta się faktycznie jakąś tajemną księgę, tu pamiętnik.
Jestem ciekawa, czy wiecie jaka jest różnica między korsarzami a piratami. W książce Stevensona można znaleźć oba określenia. A różnica jest istotna. Mimo, że i mi również podoba się wizja pirackiego świata Łukasza Ryłki, to z wielką przyjemnością pokażę Wam ilustracje do książki z epoki.
[Georges Roux (1850-1929)]
Piętnastu chłopów na Umrzyka Skrzyni – Jo-ho-ho! I butelka rumu! Diabli i trunek resztę bandy wzięli. Jo-ho-ho! I butelka rumu!
Wiek 7+
Wydawnictwo Skrzat |