|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: mit
niedziela, 10 kwietnia 2011
Zeus & Spółka. Mity dla dzieci - Grzegorz Kasdepke/ Ewa Poklewska - Koziełło
Gdyby któryś z greckich bogów wpadł na pomysł zorganizowania miss Olimpu, z pewnością zwyciężyłaby Afrodyta – najpiękniejsza z pięknych. Co oczywiście wcale nie cieszyło innych bogiń. Hera, żona Zeusa, czy Atena, bogini mądrości, były po prostu zazdrosne. Mądrość mądrością, ale każda kobieta chce ładnie wyglądać, prawda? Nawet, jeżeli jest boginią. A przy Afrodycie wszystkie najbardziej nawet urodziwe panny, wyglądały jak przywiędłe kwiatki. Nic więc dziwnego, że gdy Afrodyta pojawiła się na Olimpie, wszyscy bogowie zakrzyknęli: „Łaaaał”, a panie skrzywiły się na jej widok.
Po raz kolejny przekonuję czytelników, że warto sięgać po mity już z najmłodszymi. Pisałam o wersjach Hawthorne’a i Inkiowa. Do tego zacnego towarzystwa dołącza dziś Grzegorz Kasdepke. Kasdepke bawi się znanymi motywami z mitologii. Bawi to właściwe słowo – a pisze tak, że opowieści o mieszkańcach Olimpu stają się wspaniała podróżą w czasie i przestrzeni. Mało tego, wielu z bogów zostało przedstawionych tak, że mały czytelnik z łatwością będzie się z nimi identyfikował, znajdzie w ich dokonaniach spełnienie swoich marzeń o wielkich małych czynach i odwadze. Bo choćby taki Hermes – ladaco jakich mało, bez przerwy myślał, komu by tu psikusa zrobić. Pewnego dnia postanowił ukraść Zeusowi piorun.
-Ałaaa! – wrzasnął Hermes, dmuchając na poparzoną dłoń. - To boli! Co się bowiem okazało? Że piorun, wiszący u pasa Zeusowej szaty, był gorący jak żarzące się węgle. Jeden Zeus umiał się nim posługiwać, jednego Zeusa słuchał. -To ty, łobuzie jeden, własnego ojca okradasz?! – zdenerwował się Zeus.
Takie ladaco, z chochlikiem w oku kryje się w naszych dzieciach, prawda? W moich na pewno.
Pomysł przedstawienia bogów z Olimpu jak kumpli z podwórka – świetny. Nooooooo, takiego Zeusa to każdy by się bał. Ale Prometeusz, co wykradł dla ludzi ogień – pewnie nie raz pomógłby w biedzie. Albo wspomniany już Hermes – fajny chłop, taki śmieszek rozrabiaka. Afrodyta – strojnisia , ale w końcu przecież przejrzała na oczy i się zmieniła. A Apollo – tylko leżał, żuł trawkę, jak te krowy co miał ich pilnować i bujał o niebieskich migdałach. No a Hefajstos, co to szukał obcęgów schowanych mu przez Hermesa. - Mamo, a co to obcęgi? -Kombinerki chyba, tak myślę. -To ten kowal szukał ich tak jak dziadek Stasiu. No kto by pomyślał, że bogowie z Olimpu mieli takie problemy jak zwykli ludzie. Dziadka Stasia nie wspomnę. Fajna książka do poduchy. Czytałam sześciolatkowi, przysłuchiwał się trzylatek (w końcu zasnął jak to trzylatek, który w każdy weekend wstaje bladym świtem, by nie marnować czasu na głupstwa).Starszy wołał jeszcze – stąd przeczytaliśmy w trzy dni. A fragment o Afrodycie przytoczyłam z myślą o sobie – bo każdy w mitach Kasdepke znajdzie coś dla siebie – rodzice również. Świetne ilustracje Ewy Poklewskiej – Koziełło.
P.S. Wikipedia wyjaśniła mi, że obcęgi i kombinerki to jednak nie to samo.
Wydawnictwo Literatura
poniedziałek, 28 marca 2011
Opowieści z zaczarowanego lasu. Złotodajna moc - Nathaniel Hawthorne/ Józef Wilkoń
Po mit sięgano wiele razy. Z lepszym lub gorszym rezultatem. Twórcy filmowi, teatralni, malarze, poeci. Bardzo podobają mi się próby przełożenia języka mitów na język dziecięcy. Czy jest w ogóle coś takiego jak język mitów? Przecież istniały one w tradycji ustnej, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Pewnie stąd taka mnogość wersji wydarzeń sprzed tysięcy lat. Już po raz trzeci zasłuchaliśmy się w Mity greckie Nathaniela Hawthorne’a. Spoglądam na portret młodego literata, odnaleziony z ciekawości. Ot, pomyślałam sobie, ciekawe jak wyglądał autor Czegoś (specjalnie napisałam przez duże Ce) napisanego ponad 100 lat temu – dokładnie w 1852 roku, co przetrzymało próbę czasu i to w tak dobrym stanie. Żywy i plastyczny język, autorski pomysł na interpretację strasznie poważnych i nobliwych mitów, jakaś pozytywna wręcz energia bijąca z tych tekstów. Hawthorne odbrązowił poważnych herosów, królów i bogów, znanych ze starych plakietek, amfor, rzeźb i figurek. Złotodajna moc to mit o królu Midasie, który pokochał złoto ponad wszystko. Czasem odnoszę wrażenie, że autor Opowieści zaczarowanego lasu bawił się wątkami znanymi z mitologii greckiej. Mało tego, podśmiechiwał się pod sumiastym wąsem (w późnym wieku takowy posiadał) na myśl o tym, jak się zdziwimy czytając te teksty. Midas w okularach, rumiane poliki Złotorzęsej po ustąpieniu czarów, jej głośne kichanie, parskanie i oburzenie, że jej śliczna sukienka jest tak przemoczona. Czyż na stronach Mitologii Jana Parandowskiego możemy znaleźć taki oto tekst?: - Ej, moja panieneczko! ( to Midas do córki)
Inni opowiadają o bogatym człowieku i jego córce zamienionej w złoto. Hawthorne (1804-1864) daje dziewczynce imię Złotorzęsa, każe bawić się jej u stóp tronu swojego ojca, opowiada o jej miłości do kwiatów, zwłaszcza róż. A Midas aż puchnie z dumy bycia ojcem tak wspaniałej córy – wrażliwej, małej gaduły, szczerej, kochającej. W tych tekstach słychać perlisty dziecięcy śmiech, czytelnikowi udziela się smutek ojca, który utracił dziecko. I oto jest tu przed nim, z twarzyczką, na której zastygł pytający wyraz – wyraz miłości, współczucia, żalu. Był to najpiękniejszy i najbardziej przejmujący widok, jaki kiedykolwiek ukazał się oczom śmiertelnych. Wszystkie rysy i cechy Złotorzęsej pozostały nietknięte, nawet ukochany przez niego dołeczek był jeszcze na jej złotym podbródku. Ale im doskonalsze było to podobieństwo, w tym większej męce spoglądał ojciec na ów złoty wizerunek.
Ukochany dołeczek? Czy ktokolwiek słyszał kiedyś o tym, że córeczka króla Midasa miała mały dołeczek w podbródku? Midas posiadł złotodajną moc. Sprawił to Nieznajomy ze skarbca. Spełnił marzenie króla. Cokolwiek napotykają jego ręce, co zaledwie muska swymi palcami, natychmiast zmienia się w złoto. Kiedy również Złotorzęsa staje się posągiem z cennego żółtego kruszcu, król zdaje sobie sprawę, co tak naprawdę w życiu jest ważne. Piękny mit, piękna nauka, świetnie zinterpretowana przez Krzysztofa Tyńca. Modulacja głosu aktora sprawia, że dzieci nawet nie zauważają, iż mamy tu do czynienia z jedną osobą. Król, jego córka, Nieznajomy ze skarbca, Narrator – każdy mówi inaczej, a nam się zdaje, że aż się tu roi od postaci. Do tego tło muzyczne Macieja Rychłego z kwartetu Jorgi. Odkurzone przez BUKĘ po 20 latach – mity książka + płyta Cd. W książce ilustracje Józefa Wilkonia – lśnią złotem. Co mistrz dotknął pędzlem, zamienił w złoto, jak król Midas. Czyby i on posiadł złotodajną moc? Piękna rzecz do słuchania, czytania i oglądania… A tu coś dla ciekawskich. Czy wiedzieliście, że Hawthorne napisał Szkarłatną literę? Wielu ten tytuł bardziej kojarzy z filmem z Demi Moor w roli głównej, niż wiekopomnym dziełem z roku 1850.
(Wikipedia)
Wiek 5+
Wydawnictwo Akademia Rozwoju Wyobraźni BUKA
niedziela, 19 grudnia 2010
Opowieści z zaczarowanego lasu. Głowa Meduzy - Nathaniel Hawthorne/ Józef Wilkoń
Mity greckie Nathaniela Hawthorne’a czyta się i słucha, jakby to była baśń. Autor nie podaje wyłącznie suchych faktów z życia bohaterów – urodził się w …, udał się do… , walczył z… Jego opowieści są jak obrazy – autor czuje to, co widzi, pisze poetyckim językiem, co sprawia, że jego mity są jedyne w swoim rodzaju. Przeczytajcie początek tej niezwykłej opowieści z Zaczarowanego Lasu: Perseusz był synem Danae, a ona córką królewską. Kiedy był jeszcze malutki, jacyś niegodziwi ludzie zamknęli go wraz z matką w skrzyni i rzucili na morze. Wiatr dął rześko i odegnał skrzynię daleko od brzegu, a wzburzone fale miotały nią na wszystkie strony. Danae tuliła dziecko do piersi i drżała ze strachu, że jakaś ogromna fala może ich pogrzebać pod swoim spienionym grzbietem. Ale skrzynia płynęła sobie dalej, nie tonąc, nie obracając się dnem do góry; a gdy nadeszła noc, podpłynęła tak blisko jakiejś wyspy, że zaplątała się w sieć rybaka, który wyciągnął ją na suchy piasek. Wyspa nazywała się Serifos, a władał nią król Polidektes, który, jak się okazało, był bratem tego rybaka.
Wciąga? Pewnie, że tak. Bo teraz nasuwają się pytania – co stanie się z nimi, jak przyjmie ich król. Król był człowiekiem złym, niegodziwym, jak zresztą większość mieszkańców jego królestwa. Kiedy Perseusz wyrósł na młodzieńca, wysłał go w daleką i niebezpieczną podróż po tytułową głowę Gorgony Meduzy.
Kim była Gorgona Meduza, jak wyglądała, w końcu – czy wyprawa Perseusza zakończy się szczęśliwie? Zachęcam do sięgnięcia po książkę i płytę. W Głowie Meduzy jest baśń, przygoda, tajemnica, jest w końcu dreszczyk emocji i subtelny humor. Perseusz – główny bohater ma cechy wielu innych postaci mitycznych, również bohaterów Homera. Jest gwałtowny, zapalczywy, ambitny. Wyrósł na pięknego młodzieńca, niezwykle silnego, dzielnego i zręcznie władającego bronią. Ważny jest tu motyw podróży, w którym główny bohater nabiera doświadczenia, mężnieje, staje się prawdziwym mężczyzną. Zaraz przypominają mi się stare wazy greckie, etruskie, które przedstawiały takich bohaterów. Tutaj namalował ich Józef Wilkoń. Jego ilustracje też przypominają stare malowidła sprzed wieków. Ciemne, z domieszką złota, czerwieni jarzębinowej, turkusu – są piękne. Piękne i nagie ciało, tak samo jak mistrzów dłuta, uwodziło garncarzy. Rysowali je zawsze najpierw, a potem dopiero kilku kreskami narzucali na nie cień szaty. I jeszcze nie mogli się oprzeć, aby przy ślicznym chłopcu nie położyć napisu; kalos, i to słowo zachwytu powtarza się nieustannie, czasem samo jedno woła do nas z glinianego czerepa, na którym nic nie ocalało z rysunku. [Jan Parandowski – Z antycznego świata] Dotyczy to również ilustracji Wilkonia. Nagość przykryta jest zaledwie zwiewną szatą. Tyle o książce. Na płycie mit czyta Krzysztof Tyniec. Robi to powoli, melodyjnie, z klimatem, nostalgicznie. Nie tak, jak zazwyczaj czyta się bajki czy baśnie. Tyniec ma tutaj swoją propozycję interpretacji mitu – według mnie bardzo udaną. Unika emocji, jakie często towarzyszą lektorom. To w słuchaczu wszystko się burzy, poruszona zostaje nutka to ciekawości, to złości, to radości. Odbiór w naszych rękach – lektor niczego nam nie narzuca, od nas zależy jak zareagujemy na słuchany fragment. Muzyka skomponowana i wykonana przez Macieja Rychłego tworzy piękną otoczkę dla tej przygody, w którą warto się wybrać. Na stronie wydawnictwa można posłuchać fragmentów mitów.
Wiek 5+
Wydawnictwo Akademia Rozwoju Wyobraźni BUKA |