Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: mit

niedziela, 13 stycznia 2013
Najciekawsze mity greckie - Dimiter Inkiow/ il. Wilfried Gebhard

Kika tygodni temu w oczekiwaniu na wizytę do lekarza wywiązała się między mną a moim 5 – letnim synem taka rozmowa:

-Mama a Pięta Achillesa to jak się zrobiła u Achillesa?

No więc zaczęłam Mikołajowi opowiadać, jak to Achillesowa mama kąpała go jako niemowlę i nie zamoczyła tej pechowej pięty, i później ktoś go w nią trafił pod Troją i półbóg Achilles przez to zginął. Trafił go jakiś KTOŚ.

-A kto go trafił?– padło pytanie zadane bardziej w tonacji chęci uzupełnienia swojej wiedzy aniżeli sprawdzenia niewiedzy własnej matki. Nie spodziewałam się zasadzki. Po głowie zaczęły mi krążyć nazwiska tych wszystkich bohaterów dziesięcioletniej bitwy, ale przyznaję - strzelałam.

-Chybaaaa...... Hektor. Taaaa, to musiał być Hektor.

Na to moje dziecko z błyskiem w oku:

-Nie. Strzałę wystrzelił książę Parys, a pokierował do celu – bóg Apollo.

Takie są skutki czytania książek, w tym przypadku bardziej słuchania, bowiem od dłuższego czasu słychać z pokoju audiobook z Najpiękniejszymi mitami greckimi tego samego autora. Z ciekawości posłuchałam historii o wojnie trojańskiej, bo dziecko uparło się, by mu odpowiedzieć na pytanie, jaki interes miał Apollo w tym, by skierować tę strzałę akurat w feralną piętę Achillesa. Odpowiedzi nie było. Znaleźliśmy ją za to w kolejnym tomie mitów – w osobnym rozdziale.

Chciałabym zachęcić do zapoznania się mitami Inkiowa. Pisze je tak, że dzieciom na długo zapadają w pamięć. Mało tego, rodzą kolejne pytania – odpowiedzi szukamy w poważniejszych książkach, choćby to jak wyglądał Olimp oraz poszczególni bogowie i bohaterowie.

 

Najciekawsze mity greckie to inna książka niż Najpiękniejsze mity greckie. Niektóre zagadnienia są tutaj opowiedziane pokrótce raz jeszcze, raczej gwoli wprowadzenia, przypomnienia, dla tych, którzy mają tylko tę część mitów. Tak jest choćby z rozdziałem o powstaniu świata bogów, czy o radzie Olimpu. Razem 23 opowieści. To co przyciąga do nich dzieci – to prosty język i humor. Historie opowiedziane językiem dziecka, ale nie dziecinnie. A to spora różnica. W dodatku autor nie stroni od przaśnych zwrotów. Puryści językowi mogliby się do tego przyczepić, ale często te zwroty są swego rodzaju lekarstwem na strach, bo mitologia nie jest zagadnieniem łatwym do przekazu i zainteresowania tak małego czytelnika. Kiedy na przykład pojawia się śmierć – trzymetrowy Tanatos, kościotrup z czerwono-świecącymi oczami i ze srebrną kosa w ręku, padł na moje dziecko blady strach. Wystarczyło, że Syzyf (bo to po niego Tanatos przyszedł) wrzasnął na niego: „Nie widzisz, że jem śniadanie. Wynocha z mojego domu!”, strach odszedł. Tak więc ja ze zrozumieniem przyjmuję informację, że jeden bohater wymierza drugiemu kopka w wiadome miejsce. Humor językowy, sytuacyjny, jak również humor ilustracji na pewno mają tu określony cel. Niesprawiedliwa byłabym, gdybym skupiała się tylko na tym. Mity Inkiowa to solidnie skomponowane opowieści, świetnie rozbudowane dialogi, klimatyczne, klarownie przekazujące masę informacji o świecie bogów, herosów i potworów.

W tym wydaniu pojawiają się Demeter i Persefona, Posejdon, Nyks, Artemida, Eos, Hades, Midas, Semele i Dionizos, Ares i Afrodyta, Kadmos, Dedal i Ikar, Syzyf, Minotaur, Tezeusz i Ariadna.

Świetna książka, która może okazać się wstępem do Mitologii Parandowskiego czy Opowieści z Zaczarowanego Lasu Hawthorne'a. Jeżeli ktoś czyta dzieciom równolegle jeszcze Biblię – rodzą się arcyciekawe rozmowy filozoficzne, które mogą trwać godzinami. Pytaniom nie ma końca. Dorosły czasem może zostać wpuszczony w maliny, czego doświadczamy z mężem czasem na własnej skórze.

O "Najpiękniejszych mitach greckich" pisałam tutaj.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 15 czerwca 2011
Opowieści z zaczarowanego lasu. Trzy złote jabłka - Nathaniel Hawthorne

Trzy złote jabłka to kolejna, czwarta, wyprawa do mitologicznego świata – tym razem śladami wielkiego herosa Herkulesa. Wyprawa do naszych korzeni, bo przecież na początku były mity. Wyprawa nie na siłę, nie jako obowiązek szkolny, ale wspaniałe przeżycie estetyczne, uczta dla oka i ucha. BUKA po raz kolejny udowadnia, że klasyka nie musi być nudna. Jest wręcz odwrotnie za sprawą ciekawego wydania, nietuzinkowej interpretacji, dzieci czerpią garściami z tekstu liczącego sobie ponad 100 lat. Zasłuchane, zaczarowane, oczarowane, zaciekawione – o czym miałam okazję przekonać się w naszym domowym zaciszu. Tym samym potwierdzam opinię, że dzieci lubią mity, gdyż są zafascynowane ich magicznym klimatem, niewyobrażalnym, niedotykalnym. Świetnie wczuwają się w atmosferę, rozpoznają bohaterów, utożsamiają się z nimi.

Samo wydanie tej jak i pozostałych części całej serii „Opowieści z zaczarowanego lasu” jest doskonale przemyślane i w dobrym guście. Widać, że autorom pomysłu zależało na tym, by czytelnik – słuchacz odniósł wrażenie, że faktycznie znalazł się w krainie nieziemskiej, zaczarowanej. Myślę, że w mojej opinii nie jestem odosobniona. Muzyka, ciepły głos Krzysztofa Tyńca, który ma w sobie pewną tajemniczą nutę, charakterystyczne zawieszenie głosu, niepewność, doskonała umiejętność nadawania różnym bohaterom cech charakterystycznych poprzez odpowiednie modelownie głosem, co powoduje wręcz taki stan rzeczy, że do jednych ludków czujemy sympatię, do innych już nie; dalej możliwość obcowania z doskonałymi obrazami Józefa Wilkonia, opracowanie graficzne Grażki Lange, a na końcu – co chyba najważniejsze w tym przedsięwzięciu – oryginalny tekst Hawthorne’a, pełen humoru, skupiający się na szczegółach, napisany prostym językiem – to wszystko tworzy oryginalną ciekawą całość.  

W planach wydawnictwa: Częśc piąta - Cudowny dzban i część szósta - Chimera.

Recenzje pozostałych części Opowieści z zaczarowanego lasu – na moim blogu.

 

  • seria: Mity greckie
  • autor: Nathaniel Hawthorne
  • czyta: Krzysztof Tyniec
  • muzyka: Maciej Rychły (Kwartet Jorgi)
  • ilustracje:  Józef Wilkoń
  • czas: 57:45



Wiek 5+

Akademia Rozwoju Wyobraźni BUKA



niedziela, 10 kwietnia 2011
Zeus & Spółka. Mity dla dzieci - Grzegorz Kasdepke/ il. Ewa Poklewska - Koziełło

Gdyby któryś z greckich bogów wpadł na pomysł zorganizowania miss Olimpu, z pewnością zwyciężyłaby Afrodyta – najpiękniejsza z pięknych. Co oczywiście wcale nie cieszyło innych bogiń. Hera, żona Zeusa, czy Atena, bogini mądrości, były po prostu zazdrosne. Mądrość mądrością, ale każda kobieta chce ładnie wyglądać, prawda? Nawet, jeżeli jest boginią. A przy Afrodycie wszystkie najbardziej nawet urodziwe panny, wyglądały jak przywiędłe kwiatki. Nic więc dziwnego, że gdy Afrodyta pojawiła się na Olimpie, wszyscy bogowie zakrzyknęli: „Łaaaał”, a panie skrzywiły się na jej widok.

 

Po raz kolejny przekonuję czytelników, że warto sięgać po mity już z najmłodszymi. Pisałam o wersjach Hawthorne’a i Inkiowa. Do tego zacnego towarzystwa dołącza dziś Grzegorz Kasdepke. Kasdepke bawi się znanymi motywami z mitologii. Bawi to właściwe słowo – a pisze tak, że opowieści o mieszkańcach Olimpu stają się wspaniała podróżą w czasie i przestrzeni. Mało tego, wielu  z bogów zostało przedstawionych tak, że mały czytelnik z łatwością będzie się z nimi identyfikował, znajdzie w ich dokonaniach spełnienie swoich marzeń o wielkich małych czynach i odwadze. Bo choćby taki Hermes – ladaco jakich mało, bez przerwy myślał, komu by tu psikusa zrobić. Pewnego dnia postanowił ukraść Zeusowi piorun.

 

-Ałaaa! – wrzasnął Hermes, dmuchając na poparzoną dłoń. - To boli! Co się bowiem okazało? Że piorun, wiszący u pasa Zeusowej szaty, był gorący jak żarzące się węgle. Jeden Zeus umiał się nim posługiwać, jednego Zeusa słuchał.

-To ty, łobuzie jeden, własnego ojca okradasz?! – zdenerwował się Zeus.

 

Takie ladaco, z chochlikiem w oku kryje się w naszych dzieciach, prawda? W moich na pewno.

 

Pomysł przedstawienia bogów z Olimpu jak kumpli z  podwórka – świetny. Nooooooo, takiego Zeusa to każdy by się bał. Ale Prometeusz, co wykradł dla ludzi ogień – pewnie nie raz pomógłby w biedzie. Albo wspomniany już Hermes – fajny chłop, taki śmieszek rozrabiaka.  Afrodyta – strojnisia , ale w końcu przecież przejrzała na oczy i się zmieniła. A Apollo – tylko leżał, żuł trawkę, jak te krowy co miał ich pilnować i bujał o niebieskich migdałach. No a Hefajstos, co to szukał obcęgów schowanych mu przez Hermesa.

- Mamo, a co to obcęgi?

-Kombinerki chyba, tak myślę.

-To ten kowal szukał ich tak jak dziadek Stasiu.

No kto by pomyślał, że bogowie z Olimpu mieli takie problemy jak zwykli ludzie. Dziadka Stasia nie wspomnę. Fajna książka do poduchy. Czytałam sześciolatkowi, przysłuchiwał się trzylatek (w końcu zasnął jak to trzylatek, który w każdy weekend wstaje bladym świtem, by nie marnować czasu na głupstwa).Starszy wołał jeszcze – stąd przeczytaliśmy w trzy dni.

A fragment o Afrodycie przytoczyłam z myślą o sobie – bo każdy w mitach Kasdepke znajdzie coś dla siebie – rodzice również.

Świetne ilustracje Ewy Poklewskiej – Koziełło.


 

P.S. Wikipedia wyjaśniła mi, że obcęgi i kombinerki to jednak nie to samo.

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

poniedziałek, 28 marca 2011
Opowieści z zaczarowanego lasu. Złotodajna moc - Nathaniel Hawthorne/ il. Józef Wilkoń

Po mit sięgano wiele razy. Z lepszym lub gorszym rezultatem. Twórcy filmowi, teatralni, malarze, poeci. Bardzo podobają mi się próby przełożenia języka mitów na język dziecięcy. Czy jest w ogóle coś takiego jak język mitów? Przecież istniały one w tradycji ustnej, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Pewnie stąd taka mnogość wersji wydarzeń sprzed tysięcy lat. Już po raz trzeci zasłuchaliśmy się w Mity greckie Nathaniela Hawthorne’a. Spoglądam na portret młodego literata, odnaleziony z ciekawości. Ot, pomyślałam sobie, ciekawe jak wyglądał autor Czegoś (specjalnie napisałam przez duże Ce) napisanego ponad 100 lat temu – dokładnie w 1852 roku, co przetrzymało próbę czasu i to w tak dobrym stanie. Żywy i plastyczny język, autorski pomysł na interpretację strasznie poważnych i nobliwych mitów, jakaś pozytywna wręcz energia bijąca z tych tekstów. Hawthorne odbrązowił poważnych herosów, królów i bogów, znanych ze starych plakietek, amfor, rzeźb i figurek.

Złotodajna moc to mit o królu Midasie, który pokochał złoto ponad wszystko. Czasem odnoszę wrażenie, że autor Opowieści zaczarowanego lasu bawił się wątkami znanymi z mitologii greckiej. Mało tego, podśmiechiwał się pod sumiastym wąsem (w późnym wieku takowy posiadał) na myśl o tym, jak się zdziwimy czytając te teksty. Midas w okularach, rumiane poliki Złotorzęsej po ustąpieniu czarów, jej głośne kichanie, parskanie i oburzenie, że jej śliczna sukienka jest tak przemoczona. Czyż na stronach Mitologii Jana Parandowskiego możemy znaleźć taki oto tekst?: - Ej, moja panieneczko! ( to Midas do córki)

 

Inni opowiadają o bogatym człowieku i jego córce zamienionej w złoto. Hawthorne (1804-1864) daje dziewczynce imię Złotorzęsa, każe bawić się jej u stóp tronu swojego ojca, opowiada o jej miłości do kwiatów, zwłaszcza róż. A Midas aż puchnie z dumy bycia ojcem tak wspaniałej córy – wrażliwej, małej gaduły, szczerej, kochającej. W tych tekstach słychać perlisty dziecięcy śmiech, czytelnikowi udziela się smutek ojca, który utracił dziecko.

I oto jest tu przed nim, z twarzyczką, na której zastygł pytający wyraz – wyraz miłości, współczucia, żalu. Był to najpiękniejszy i najbardziej przejmujący widok, jaki kiedykolwiek ukazał się oczom śmiertelnych. Wszystkie rysy i cechy Złotorzęsej pozostały nietknięte, nawet ukochany przez niego dołeczek był jeszcze na jej złotym podbródku. Ale im doskonalsze było to podobieństwo, w tym większej męce spoglądał ojciec na ów złoty wizerunek.

 

Ukochany dołeczek? Czy ktokolwiek słyszał kiedyś o tym, że córeczka króla Midasa miała mały dołeczek w podbródku?

Midas posiadł złotodajną moc. Sprawił to Nieznajomy ze skarbca. Spełnił marzenie króla. Cokolwiek napotykają jego ręce, co zaledwie muska swymi palcami, natychmiast zmienia się w złoto. Kiedy również Złotorzęsa staje się posągiem z cennego żółtego kruszcu, król zdaje sobie sprawę, co tak naprawdę w życiu jest ważne.

Piękny mit, piękna nauka, świetnie zinterpretowana przez Krzysztofa Tyńca. Modulacja głosu aktora sprawia, że dzieci nawet nie zauważają, iż mamy tu do czynienia z jedną osobą. Król, jego córka, Nieznajomy ze skarbca, Narrator – każdy mówi inaczej, a nam się zdaje, że aż się tu roi od postaci. Do tego tło muzyczne Macieja Rychłego z kwartetu Jorgi.

Odkurzone przez BUKĘ po 20 latach – mity książka + płyta Cd. W książce ilustracje Józefa Wilkonia – lśnią złotem. Co mistrz dotknął pędzlem, zamienił w złoto, jak król Midas. Czyby i on posiadł złotodajną moc? Piękna rzecz do słuchania, czytania i oglądania…

A tu coś dla ciekawskich. Czy wiedzieliście, że Hawthorne napisał Szkarłatną literę? Wielu ten tytuł bardziej kojarzy z filmem z Demi Moor w roli głównej, niż wiekopomnym dziełem z roku 1850.

(Wikipedia)

 

Wiek 5+

 

Wydawnictwo Akademia Rozwoju Wyobraźni BUKA

niedziela, 19 grudnia 2010
Opowieści z zaczarowanego lasu. Głowa Meduzy - Nathaniel Hawthorne/ il. Józef Wilkoń

Mity greckie Nathaniela Hawthorne’a czyta się i słucha, jakby to była baśń. Autor nie podaje wyłącznie  suchych faktów z życia bohaterów – urodził się w …, udał się do… , walczył z… Jego opowieści są jak obrazy – autor czuje to, co widzi, pisze poetyckim językiem, co sprawia, że jego mity są jedyne w swoim rodzaju.

Przeczytajcie początek tej niezwykłej opowieści z Zaczarowanego Lasu:

Perseusz był synem Danae, a ona córką królewską. Kiedy był jeszcze malutki, jacyś niegodziwi ludzie zamknęli go wraz z matką w skrzyni i rzucili na morze. Wiatr dął rześko  i odegnał skrzynię  daleko od brzegu, a wzburzone fale miotały nią na wszystkie strony. Danae tuliła dziecko do piersi i drżała ze strachu, że jakaś ogromna fala może ich pogrzebać pod swoim spienionym grzbietem. Ale skrzynia płynęła sobie dalej, nie tonąc, nie obracając się dnem do góry; a gdy nadeszła noc, podpłynęła tak blisko jakiejś wyspy, że zaplątała się w sieć rybaka, który wyciągnął ją na suchy piasek. Wyspa nazywała się Serifos, a władał nią król Polidektes, który, jak się okazało, był bratem tego rybaka.

 

Wciąga? Pewnie, że tak. Bo teraz nasuwają się pytania – co stanie się z nimi, jak przyjmie ich król. Król był człowiekiem złym, niegodziwym, jak zresztą większość mieszkańców jego królestwa. Kiedy Perseusz wyrósł na młodzieńca, wysłał go w daleką i niebezpieczną podróż po tytułową głowę Gorgony Meduzy.

 

Kim była Gorgona  Meduza, jak wyglądała, w końcu – czy wyprawa Perseusza zakończy się szczęśliwie?  Zachęcam do sięgnięcia po książkę i płytę. W Głowie Meduzy jest baśń, przygoda, tajemnica, jest w końcu dreszczyk emocji i subtelny humor. Perseusz – główny bohater ma cechy wielu innych postaci mitycznych, również bohaterów Homera. Jest gwałtowny, zapalczywy, ambitny. Wyrósł  na pięknego młodzieńca, niezwykle silnego, dzielnego i zręcznie władającego bronią. Ważny jest tu motyw podróży, w którym główny bohater nabiera doświadczenia, mężnieje, staje się prawdziwym mężczyzną. Zaraz przypominają mi się stare wazy greckie, etruskie, które przedstawiały takich bohaterów. Tutaj namalował ich Józef Wilkoń. Jego ilustracje też przypominają stare malowidła sprzed wieków. Ciemne, z domieszką złota, czerwieni jarzębinowej, turkusu – są piękne.

Piękne i nagie ciało, tak samo jak mistrzów dłuta, uwodziło garncarzy. Rysowali je zawsze najpierw, a potem dopiero kilku kreskami narzucali na nie cień szaty. I jeszcze nie mogli się oprzeć, aby przy ślicznym chłopcu nie położyć napisu;  kalos, i to słowo zachwytu powtarza się nieustannie, czasem samo jedno woła do nas z glinianego czerepa, na którym nic nie ocalało z rysunku.

[Jan Parandowski – Z antycznego świata]

Dotyczy to również ilustracji Wilkonia. Nagość przykryta jest zaledwie zwiewną szatą.

Tyle o książce. Na płycie mit czyta Krzysztof Tyniec. Robi to powoli, melodyjnie, z klimatem, nostalgicznie. Nie tak, jak zazwyczaj czyta się bajki czy baśnie. Tyniec ma tutaj swoją propozycję interpretacji mitu – według mnie bardzo udaną. Unika emocji, jakie często towarzyszą lektorom. To w słuchaczu wszystko się burzy, poruszona zostaje nutka to ciekawości, to złości,  to radości. Odbiór w naszych rękach – lektor niczego nam nie narzuca, od nas zależy jak zareagujemy na słuchany fragment. Muzyka skomponowana i wykonana przez Macieja Rychłego tworzy piękną otoczkę dla tej przygody, w którą warto się wybrać.

Na stronie wydawnictwa można posłuchać fragmentów mitów.

 

Wiek 5+

 

Wydawnictwo Akademia Rozwoju Wyobraźni BUKA

sobota, 10 kwietnia 2010
Opowieści z zaczarowanego lasu. Dziecięcy raj - Nathaniel Hawthorne/ il. Józef Wilkoń

Przecież wszystko złe na tym świecie jest przez Pandorę. Nieznośnego dzieciaka, który nie umiał pokonać własnej słabości. Choroby, troski, ból, nędza. Wypuściła je, mimo boskich zakazów. To przez nią te nasze biedy człowiecze.

Chociaż…  – Parandowski pisze o beczce Pandory. Phi – co tam beczka. Czyż może wzbudzić nasze pożądanie? Tak samo rzecz się ma z puszką, która króluje w naszym języku jako powszechnie używany zwrot. Puszka to w końcu tylko puszka – można o niej zapomnieć. Nathaniel Hawthorne pisze o skrzyni. A robi to w taki sposób, że myśli nasze krążą wokół tego cacka, dzieła sztuki, prawdziwego majstersztyku. Czyżby chciał usprawiedliwić Pandorę za to, co zrobiła? A może chciał skłonić nas do takiej refleksji – a ty jakbyś zachował się na miejscu dziewczyny? Ja pewnie widząc  takie cudo, szczerze przyznaję się – otworzyłabym skrzynię, jak nic.


Skrzyneczka była zrobiona z bardzo pięknego drzewa o ciemnych, soczystej barwy słojach na całej powierzchni, a tak gładko wypolerowana, że mała Pandora mogła w niej dostrzec swoją twarz. (…) Rogi i krawędzie skrzynki były rzeźbione z niezwykłym kunsztem. Wzdłuż brzegów widniały postaci mężczyzn i kobiet, a najpiękniejsze dzieci, jakie ludzkie oko kiedykolwiek widziało, odpoczywały, lub bawiły się wśród kwiatów i listowia. Wszystko to było tak ślicznie przedstawione i tak harmonijnie wiązało się z sobą, że kwiaty, liście i sylwetki ludzi zdawały się jakby splecione w jeden wieniec różnorakiego piękna.

 

Cytując powyższy fragment chciałam, byście posmakowali artyzmu tekstu, który autor z niezwykłą wirtuozerią, dobierając starannie słowa, dbając o każdy szczegół przygotował na wyprawę do zaczarowanego lasu. A w nim mnóstwo dziwów – postaci znanych z mitologii, mnóstwo zdarzeń, o których być może kiedyś słyszeliśmy – a tu opowiedzianych tak, że ma się wrażenie, że dotknęło się czegoś pięknego i ulotnego.

Bardzo cieszę się, że po latach odkurzono Mity Greckie autorstwa amerykańskiego romantyka (1804-1864). To, co jest ich niebywałą zaletą, to ich klimat - romantyczny, XIX – wieczny, tajemniczy, którego nie znajdziemy w mitach dla dzieci pisanych przez bardziej współczesnych pisarzy (Inkiow, Kasdepke, Graves). Hawthorne nie pozwala sobie na żarty, przaśny humor, pójście na skróty, którymi niektórzy autorzy chcą zjednać sobie młodszych czytelników. Nie znam innych mitów Hawthorne’a, ale na przykładzie Dziecięcego raju można zauważyć, jak autor analizuje zachowania bohaterów, nie przedstawia tylko suchych faktów, ale chce wyjaśnić, dlaczego tak się stało, daje swoim bohaterom nie tylko ciało, ale też duszę, pokazuje, o czym myślą, czego chcą, jakie są ich marzenia.

O Mitach Greckich przeczytałam na blogu Justyny Sobolewskiej. Autorka narobiła mi wielkiego apetytu. Kiedy zaczęłam moje poszukiwania, okazało się, że wydano właśnie audiobook z pierwszą częścią, a w planach są kolejne.

Dziecięcy raj został świetnie zinterpretowany przez Krzysztofa Tyńca. W głosie aktora  słychać tajemnicę, którą chce się odkryć w zaczarowanym lesie. Do tego starannie przygotowane tło muzyczne Macieja Rychłego i ilustracje Józefa Wilkonia (do płyty dołączona jest książeczka). Słuchając tekstu, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest się w zaczarowanym lesie. Opowieści o Pandorze i tajemniczej skrzyni słucha się wybornie wieczorami. Dźwięki muzyki świetnie współtworzą wieczorny klimat – a dziecię, szczęśliwe, zasypia na swej ukochanej podusi.


Do tej pory w serii Mity Greckie ukazały się: 1. Dziecięcy Raj 2. Głowa Meduzy.

W planach wydawnictwa:

3. Złotodajna moc.

4. Trzy złote jabłka.

5. Cudowny dzban.

6. Chimera.

Wiek 5+

Wydawnictwo BUKA

Przecież wszystko złe na tym świecie jest przez Pandorę. Nieznośnego dzieciaka, który nie umiał pokonać własnej słabości. Choroby, troski, ból, nędza. Wypuściła je, mimo boskich zakazów. To przez nią te nasze biedy człowiecze.

Chociaż…  – Parandowski pisze o beczce Pandory. Phi – co tam beczka. Czyż może wzbudzić nasze pożądanie? Tak samo rzecz się ma z puszką, która króluje w naszym języku jako powszechnie używany zwrot. Puszka to w końcu tylko puszka – można o niej zapomnieć. Nathaniel Hawthorne pisze o skrzyni. A robi to w taki sposób, że myśli nasze krążą wokół tego cacka, dzieła sztuki, prawdziwego majstersztyku. Czyżby chciał usprawiedliwić Pandorę za to, co zrobiła? A może chciał skłonić nas do takiej refleksji – a ty jakbyś zachował się na miejscu dziewczyny? Ja pewnie widząc  takie cudo, szczerze przyznaję się – otworzyłabym skrzynię, jak nic.

 

Skrzyneczka była zrobiona z bardzo pięknego drzewa o ciemnych, soczystej barwy słojach na całej powierzchni, a tak gładko wypolerowana, że mała Pandora mogła w niej dostrzec swoją twarz. (…) Rogi i krawędzie skrzynki były rzeźbione z niezwykłym kunsztem. Wzdłuż brzegów widniały postaci mężczyzn i kobiet, a najpiękniejsze dzieci, jakie ludzkie oko kiedykolwiek widziało, odpoczywały, lub bawiły się wśród kwiatów i listowia. Wszystko to było tak ślicznie przedstawione i tak harmonijnie wiązało się z sobą, że kwiaty, liście i sylwetki ludzi zdawały się jakby splecione w jeden wieniec różnorakiego piękna.

 

Cytując powyższy fragment chciałam, byście posmakowali artyzmu tekstu, który autor z niezwykłą wirtuozerią, dobierając starannie słowa, dbając o każdy szczegół przygotował na wyprawę do zaczarowanego lasu. A w nim mnóstwo dziwów – postaci znanych z mitologii, mnóstwo zdarzeń, o których być może kiedyś słyszeliśmy – a tu opowiedzianych tak, że ma się wrażenie, że dotknęło się czegoś pięknego i ulotnego.

Bardzo cieszę się, że po latach odkurzono Mity Greckie autorstwa amerykańskiego romantyka (1804-1864). To, co jest ich niebywałą zaletą, to ich klimat - romantyczny, XIX – wieczny, tajemniczy, którego nie znajdziemy w mitach dla dzieci pisanych przez bardziej współczesnych pisarzy (Inkiow, Kasdepke, Graves). Hawthorne nie pozwala sobie na żarty, przaśny humor, pójście na skróty, którymi niektórzy autorzy chcą zjednać sobie młodszych czytelników. Nie znam innych mitów Hawthorne’a, ale na przykładzie Dziecięcego raju można zauważyć, jak autor analizuje zachowania bohaterów, nie przedstawia tylko suchych faktów, ale chce wyjaśnić, dlaczego tak się stało, daje swoim bohaterom nie tylko ciało, ale też duszę, pokazuje, o czym myślą, czego chcą, jakie są ich marzenia.

O Mitach Greckich przeczytałam na blogu Justyny Sobolewskiej. Autorka narobiła mi wielkiego apetytu. Kiedy zaczęłam moje poszukiwania, okazało się, że wydano właśnie audiobook z pierwszą częścią, a w planach są kolejne.

Dziecięcy raj został świetnie zinterpretowany przez Krzysztofa Tyńca. W głosie aktora  słychać tajemnicę, którą chce się odkryć w zaczarowanym lesie. Do tego starannie przygotowane tło muzyczne Macieja Rychłego i ilustracje Józefa Wilkonia. Słuchając tekstu, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest się w zaczarowanym lesie. Opowieści o Pandorze i tajemniczej skrzyni słucha się wybornie wieczorami. Dźwięki muzyki świetnie współtworzą wieczorny klimat – a dziecię, szczęśliwe, zasypia na swej ukochanej podusi.

 

Do tej pory w serii Mity Greckie ukazały się: 1. Dziecięcy Raj 2. Głowa Meduzy.

W planach wydawnictwa:

3. Złotodajna moc.

4. Trzy złote jabłka.

5. Cudowny dzban.

6. Chimera.