|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: Joanna Papuzińska
poniedziałek, 30 maja 2011
Asiunia - Joanna Papuzińska/ Maciej Szymanowicz
Asiunia to wojna widziana oczami małej Joanny Papuzińskiej – autorki takich książek jak Nasza mama czarodziejka czy recenzowany niedawno przeze mnie Król na wagarach. Historia opowiedziana w tak prosty sposób, że zasłuchało się w niej również moje młodsze dziecko. I zrozumiało z niej bardzo dużo. Dopytywało się potem – A co z mamą Asiuni? Bo tato przecież wrócił. Siedzieliśmy we trójkę na kanapie, patrzyliśmy na ilustrację Macieja Symanowicza, jak mała dziewczynka tkwi w objęciach ojca, i na chwilę odebrało nam mowę. – A mama? I być może zmieniłam bieg tej historii – przyznaję – ale widząc wzruszenie w oczach moich dzieci – sama dopowiedziałam szczęśliwe zakończenie. Choć słów brakowało i coś więzło w gardle. Szukałam potem potwierdzenia mojej wersji w Internecie, ale nie znalazłam jej.
Wojna to nie tylko wielkie bitwy, ważne daty, spektakularne wydarzenia i umawianie się wielkich tego świata. Wojna to przede wszystkim losy zwykłych ludzi. Tak jak rodziny Asiuni – rozproszonej gdzieś po świecie. To głód, choroby z niedożywienia, błąkanie się po obcych domach, to obce łóżko, obcy kubeczek do mleka, drapiący sweter i kawa z żołędzi. To wcześniejsze dorastanie. Wchodzenie w świat dorosłych, ich wojnę, ich problemy. To też pomyślunki, które tak bardzo przydawały się w tamtych trudnych czasach, gdy nie było kompletnie niczego. Czy można rozmawiać dziećmi na temat wojny – oczywiście że tak. Książka może być dobrym punktem wyjścia, by poruszyć temat wojny. Ciągle obecnej w naszej codzienności – wystarczy posłuchać wiadomości. Obok tego tematu nie da się przejść obojętnie – nie powinno wręcz. Przeczytać i odłożyć na półkę. Zaraz przypomniało nam się dzieciństwo dziadka Stasia, który urodził się podczas II wojny światowej: dzieciństwo bez zabawek, jedynie ze starym kółkiem od roweru i kijkiem. Pędziło się potem z tym kółkiem, bez szprych prawie, przez całą wieś, po brukowanej drodze i wrzeszczało z całych sił. Albo zabawa papierowymi łódkami w kałużach po wielkiej ulewie. Na bosaka, w podkoszulku tylko. Kto by się tam jakimś katarem przejmował. Wojenna rzeczywistość bez słodyczy – poza jednym jedynym wyjątkiem – syropem z buraków cukrowych, który prababcia Antonina każdej jesieni gotowała wieczorami. I ta kawa, jaką piła również autorka swojej opowieści. I lepszy chleb dla Niemców, i kontyngenty, które wieś musiała oddawać na wojsko. Bo każdy z ludzi, którzy przeżyli wojnę to osobna historia, jakiś wycinek z długiego życia.
Bardzo podoba mi się prostota tej książki, opowiadanie bez patosu – też chęć pokazania dzieciom, że mimo, iż gdzieś tam była wojna, to jednak ludzie starli się żyć za wszelką cenę. Byli z sobą zżyci, pomagali sobie, dzielili się ostatnim kawałkiem chleba. Ostatnio przy okazji recenzowania Pchły Szachrajki Brzechwy zwróciłam uwagę na ilustratora – Macieja Szymanowicza. Właśnie do nas powraca – tyle że w innej tonacji. Znów oczy głównej bohaterki – te są w końcu zwierciadłem duszy – oczy Asiuni są wielkie i smutne. Mają też w sobie nadzieję i potrafią się uśmiechać, gdy w tych trudnych czasach nadarzy się okazja. Ilustrator trafnie uchwycił wredny charakter niemieckich żołnierzy i skorą do żartów ciocię Tygrys. I Front jako wielkiego przerażającego potwora. Tonacja ciemna, w dojrzałych brązach – z pewnymi wyjątkami. Oddają klimat tamtych czasów.
Książki z tej serii: Czy wojna jest dla dziewczyn? – Paweł Beręsewicz
Wydawnictwo Literatura i Muzeum Powstania Warszawskiego
niedziela, 06 marca 2011
Król na wagarach - Joanna Papuzińska/ Artur Gulewicz
Już sam tytuł zdradza, co znajdziemy w środku – wiersze na luzie, pokręcone, pomylone, śmieszne. A literki? – akrobatki – wariatki. Rymy kopnięte, poprzewracane. Nie sposób się przy nich nie uśmiechnąć – a gęba wywija się w radosną łódeczkę nie tylko słuchającym dzieciom, ale też czytającym rodzicom. W każdym razie na samym początku muszę jasno powiedzieć – nie mam absolutnie pretensji do autorki, że nie dopilnowała swojej teczki, w której drzemią niedorzeczki. Lecz gdy wstąpi w nie licho, Co najczęściej się zdarza, Gdy pisarz nie uważa, Albo gdy niedomaga, To mu robią w teczkach bałagan. I dobrze – bo dzięki temu powstają książki, w których są pyszne wiersze: o pani Potworkowej, jabłkowych dzieciach (cudny!– Moje śliczne dziateczki, zieloniutkie kuleczki. Moje pysie rumiane na słoneczku wygrzane), zwaśnionych modrzewiach (ty małpo zielona, małpo na jednej nodze), grzybolągach – grzybach, których nie znamy a one są są! (sprawdziłam: niszczyca, siatkolist, goździeńczyk), Piotrze, co nie lubił chodzić w swetrze, żurze dla rycerzy, wakacjach na opak, królu na wagarach (a jakże), turnieju bzdur, kucharce przekręcalskiej, córeczce Konstantynopolitańczykiewiczówiance, łamigłówkach. Każdy wiersz to inny świat zamknięty w literkach. Papuzińska bawi się słowami i w tę zabawę wciąga dzieci. Kiedy w wierszu o kucharce czytamy: Jażyłam smajeczko, szczykałam siepiorek – oczy stają się wielkie ze zdziwienia. Jak to? Zabawa przednia. Ciekawam bardzo, jak moje dzieci zareagują teraz na żur na talerzu, za którym do tej pory nie przepadały (kwaśny!) – Żur nam uwarz, bo zauważ, Że słowiański rycerz mężny, Gdy zje żuru gar potężny, Mnoży siły swe w trójnasób I czy wyrwać sosnę z lasu, Czy rozwalić skałę w drzazgi To dla niego są drobiazgi. Kto uważnie śledzi moje wpisy, wie, że moje dzieci duszę i naturę mają rycerską. I do szczęścia – żuru im tylko trzeba, o czym do niedawna jeszcze w ogóle nie wiedziały (i ja również;) Klimat tych wierszy świetnie oddają ilustracje Artura Gulewicza. Wydawnictwo Literatura
piątek, 14 sierpnia 2009
Tygryski - Joanna Papuzińska/ Julita Karwowska
To jedna z pierwszych książek, które przeczytałam samodzielnie. Historia wierszem o pewnej piżamie w tygrysy. A te tygrysy nie chcą spać nocą, Fikają kozły, skaczą i psocą. Zagniewana mama chowa zwierzaki do szafy. Jednak wczesnym rankiem, gdy tato szykuje się do pracy i zamierza ubrać palto, niechcący wypuszcza tygrysy na wolność. Trzeba je zebrać i znów ułożyć na piżamce. Gdzieś zapodział się jednak jeden tygrysi malec. Co się z nim stało? Życzę miłych poszukiwań z pociechami. Dodam na koniec tylko to, że po tej lekturze już żadna piżamka nie jest Tomkowi obojętna. Spogląda na fakturę materiału, rysunki. Zaraz pojawiają się pytania – A czy ten samochodzik też zjedzie z mojej piżamki? A ten pajacyk?
Niektóre partie tekstu znamy już na pamięć:) Tygryski liczą sobie już ponad 40 lat i mają się naprawdę świetnie… |