Strzelba zajączka- Czesław Janczarski/ J. Stanny

Strzelba zajączka- to książka mojego dzieciństwa. Pewnego dnia moja Mama przyniosła nam zapakowany stosik książek - Po nas- jak to określiła. Wśród różnych zaczytanych na śmierć pamiątek naszego dzieciństwa molowo-książkowego była właśnie ta lektura- cieniutka, prosta, a jakże wdzięczna.
W pewien zimowy poranek do chatki kaczora i kaczki puka zziębnięty zajączek. Chce tylko się ogrzać, ale tak wzruszył mieszkańców domku swoją opowieścią, że ci proponują mu wspólne zimowanie. Zajączek ochoczo przyjmuje propozycję, w zamian oferując pomoc:
Nie mogę być jednak darmozjadem. Będę więc sprzątał śnieg sprzed waszego progu i przecierał szybki w oknach, zawsze na coś się przydam.
Następnego dnia puka do drzwi koziołek- i on otrzymuje propozycję wspólnego mieszkania ze zwierzątkami.
Skorzystam z waszej gościny, ale nie będę darmozjadem. Chcę, żebyście mieli ze mnie pożytek. Będę wam przynosił z lasu gałązki na opał, narwę wierzbowych witek na miotłę, a na święta przyniosę wam piękną choinkę.
Kiedy w końcu pojawia się wilk, mieszkańcy trochę niepewnie, aczkolwiek szczerze, i jemu oferują dach nad głową podczas srogiej zimy. Wilczek czuje się jak u siebie, je za dziesięciu, nic nie robi i jeszcze trzeba mu usługiwać. Kiedy zapasy się kończą- wilk obnaża swoje prawdziwe oblicze i zaczyna straszyć współlokatorów, że teraz ich zje. Odważny zajączek chwyta za strzelbę i przegania rozbójnika.
Przyjaźń, odwaga, współczucie, chęć niesienia pomocy, życzliwość- właśnie te słowa kojarzą mi się z tą bajką- w dodatku wszystko łatwo trafia do wyobraźni dziecka, bo autor - między innymi również Misia Uszatka, wspaniale opowiada tę historię. Do tego szczęśliwe i śmieszne zakończenie- kiedy to wilk ucieka, gdzie pieprz rośnie, przed małym strachliwym zajączkiem. Książka przypadła do gustu mojemu synkowi- a jakże - jest w niej wszystko to, co chłopcy lubią- odważny bohater, strzelba, w końcu jest i kudłaty stwór - gdybyż tylko wiedział, że tak naprawdę strzelba nabita jest grochem:) A nauka z tej bajki płynie taka- w życiu nie trzeba być wielkim, żeby być wielkim.
Ja tylko z nostalgią oglądam tę starą książeczkę, rok wydania 1977, pomięte kartki, udarty róg, gdzieś ślad po długopisie, odciśnięty stempel z pieskiem- którego już nie ma...