|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: Janosch
wtorek, 22 listopada 2011
Panama. Wszystkie opowieści o Misiu i Tygrysku - Janosch
Z Janoschem jest tak – albo się go lubi albo nie. Zimno albo gorąco. Nie ma nic pomiędzy – ciepełko nie wchodzi w rachubę. Przygody Misia i Tygryska są specyficzne – często mają wymiar filozoficzny – o istocie życia, chorobie, przyjaźni, marzeniach. I to nie zawsze wyrażone wprost. Trzeba zatrzymać się nad tymi książkami – zastanowić, bo coś często zostało ukryte między wierszami. Przyjaciele mają swoje przyzwyczajenia: ulubione potrawy, zabawki, powiedzonka, przyjaciół i znajomych, niekiedy takie typki spod ciemnej gwiazdy. Czasem odnoszę wrażenie, że to doświadczeni życiowo dorośli osobnicy, innym znów razem, że to zaledwie para maluchów o tygryskowym i misiowym rozumku. Janosch jest tajemniczy, nieprzewidywalny, wodzi nas za nos, buduje świat, w którym dorośli czasem nijak nie potrafią się odnaleźć. Za to dzieci - często czują się w nim jak ryby w wodzie. Nie każdy lubi takie bujanie w obłokach. Kreska autora jest niespokojna, zwariowana. W domku przyjaciół często panuje bałagan, z dachu kapie na głowę, po kuchni turlają się polutowane gary i połatane poduchy, a pokój zdobi wyliniała kanapa. Antydisnejowska estetyka. W książkach o Misiu i Tygrysku nie ma miejsca na ckliwe obrazki i historie. Takie jest życie – u Janoscha na pewno bez mejkapu. Po raz pierwszy historie misiowo – tygryskowe zostały zebrane w jednym tomie: sześć tytułów, ze wszystkimi ilustracjami, jakie pojawiały się w pojedynczych wydaniach. Z kultowymi dla nas Ach, jak cudowna jest Panama i Ja ciebie wyleczę, powiedział Miś. Z tą drugą opowieścią związana jest nasza rodzinna anegdota. Kiedy nasze dzieci były malutkie i zachorował zaledwie kilkumiesięczny Mikołaj, straszy - trzyletni Tomek stwierdził z miną znawcy, że młodszy brat nie domaga, bo mu się … prążek przesunął. Ot – takie są miłe skutki czytania książek. W tym wydaniu znajdziecie jeszcze: Idziemy po skarb, Poczta dla Tygryska, Dzień dobry, Świnko i Wielki bal dla Tygryska. Nie rozumiem zabiegu Wydawnictwa, które dało podtytuł: Wszystkie opowieści o Misiu i Tygrysku. Być może ze względu na tytuł oryginału. W każdym razie wielbiciele serii od razu spostrzegą, że w zapasie zostały jeszcze: Tygrysek musi mieć rower, Miś i Tygrysek chodzą po mieście, Wujek Puszkin dobry Niedźwiedź, Wielki atlas małego Tygryska, Tygryskowi szkoła, Na pociechę coś pysznego i Słownik obrazkowy Misia i Tygryska. Zostało zatem jeszcze dużo na deser. Książki Janoscha bawią mądrze, skrzą się absurdalnym humorem i każą przyjrzeć się dokładniej nam samym. Pewnie niejeden z nas odnajdzie się w Misiu albo Tygrysku – a jakie wnioski z tej nauki wyciągnie? – niech to już zostanie naszą słodką tajemnicą. Misia i Tygryska już znamy. Te postacie pojawiły się nie tylko w książkach dla dzieci. W Niemczech swego czasu rozpędzono wielką machinę gadżetową – i dwójka przyjaciół była dosłownie wszędzie (zresztą nadal jest popularna, choć konkurencja nie śpi) – na ręcznikach, piórnikach, kubkach, breloczkach. Myślę, że wielu z nas chciałoby poznać tego innego Janoscha – buntownika, zagubionego, uzależnionego od alkoholu, bojącego się kobiet, samotnika, który uciekł przed światem na Teneryfę. Czy wiecie, że jego prawdziwe nazwisko brzmi Horst Eckert i urodził się w 1931r. w jednej z dzielnic Zabrza? Jaki jest ten Janosch, jak wyglądają jego inne rysunki? Janosch – rysownik z przypadku. Na swój literacki debiut wybrał imię Janusz – dawno temu niemiecki zecer przekręcił litery. By zarobić na chleb zaczął do swoich rysunków układać tekst...
Wiek 4+ Wydawnictwo Znak
piątek, 05 lutego 2010
Słownik obrazkowy Misia i Tygryska - Janosch
Janoscha poznałam dokładnie 20 lat temu w oryginale i zaskoczył mnie totalnie. Od tego czasu, każda książka jest dla mnie osobiście wydarzeniem i niespodzianką. Miłą. Kolejny tytuł udowadnia, że pisarz, którego życiową drogą miało być kowalstwo, ma swoją własną wizję świata, uparcie stoi przy swoim i jest niepokorny jak mało kto. Ktoś by powiedział, phi, słownik obrazkowy, też mi coś. A jednak… Miś + Tygrysek = humor i dowcip. Tak jest i w tym przypadku. Zazwyczaj słowniki obrazkowe dla maluchów przedstawiają daną literkę, a następnie wyrazy do niej pasujące. Na przykład litera A: arbuz, abażur, auto, autobus. Tutaj jest podobnie, tyle że Janosach wybiega poza utarte schematy. Litera D: to obok dinusia, dromadera i delfina jeszcze drewniana łyżka, Dokąd to, Dominiku?, dobry garnek, Dobremu kucharzowi niedużo potrzeba. Wybrane pojedyncze przykłady: S: stary staranowany samochód, Ś- śmieci wpadają do śmieciarki, Ł - łódź łatwo przecieka, Z – Zająca zapał do muzyki duży, aż się dookoła kurzy, P – Poczekamy parę godzin na przyjazd PKS-u, płomienna peruka ptaka. Nam się podoba. Maluchy czasem z niedowierzaniem słuchają opisów obrazków, a potem się zaśmiewają i czekają na kolejne rozweselające, czasem absurdalne przykłady. Każde hasło zilustrowane przez autora, często z przymrużeniem oka (szczotka do paznokci). Coś mi się wydaje, że Janosch musiał nieźle się bawić przy pracy. Z własnego podwórka wiem, że dzieci przepadają za tym, co nietuzinkowe, niegrzeczne, zwariowane i pokręcone jak kudły Tygryska. Tak trzymać, Szanowny Panie Autorze, czekamy na kolejne książki – i kuć żelazo, póki gorące, bo dzieci Pana uwielbiają. Wiek 0+ Wydawnictwo Znak
piątek, 07 sierpnia 2009
Na pociechę coś pysznego. Gotuj z Misiem i Tygryskiem - Janosch
Mam w sobie coś z Tygryska. Jeśli pojawia się problem, wówczas przegryzam go kanapką z szynką albo jeszcze lepiej – sałatką z pomidorów, mozarelli i bazylii. Tyle, że Janosach o dodatkowych centymetrach w Tygryskowych prążkach albo w ogonku już nic nie pisze. (Tu moje westchnienie) W każdym razie, gdy Tygryska cosik trapi – ot choćby jego ukochana Maja-Papaja obdarowała słodkim całusem kreta, albo gdy jest głodny jak sto wilków, gdy jest smutny – zawsze na pociechę raczy się czymś pysznym. To kolejna książka o dwójce przyjaciół – Miśku i Tygrysku. Tym razem wszystko kręci się wokół jedzenia. Co rusz jakiś ciekawy przepis na proste danie, które dzieci mogą wykonać przy naszej niewielkiej pomocy. Wszystko świeże, zdrowe, kolorowe, z mnóstwem warzyw i owoców. Sałata po włosku, ziemniaczki w mundurkach z twarożkiem (u nas w Wielkopolsce nazywamy to gziką), sałata z pomarańczami, jogurt z owocami, domowe müsli, banany po karaibsku i inne. Wszystko okraszone doskonałymi jak zwykle rysunkami autora i zabawnym tekstem. Książka wywołuje podczas czytania burczenie w brzuszkach po brzuchu, a nasze myśli zaczynają kręcić się wokół garnka i lodówki. W książce znaleźliśmy przepis na słynnego smażonego pstrąga w sosie migdałowym, który co rusz pojawia się w innych częściach serii. My kochamy jeść. Kochamy Misia i Tygryska.
Mamy ogród na wyciągnięcie ręki. A w nim swoją marchewkę, pietruszkę, truskawki, bazylię, lubczyk melisę i maliny. Na drzewach wiszą jabłuszka – odmiana oliwka inflancka, na którą my mówimy papierówka, bo jest taka delikatna i krucha w smaku. Większość z jabłuszek ma robaczki, bo nigdy ich nie pryskamy. Są pyszne. Z nich robimy często mus. Podamy Wam przepis na ten prosty deser z książki o Tygrysku i Misiu. Dodam tylko, że Miś zrobił mus z 9 jabłuszek, bo ta liczba świetnie się nadaje na sercowe zmartwienia. Pokrajał jabłka (Miś), wydrążył gniazda nasienne i razem ze skórką wrzucił do garnka, bo skórka jest bardzo zdrowa. Dodał nie za dużo wody, ale za to łyżkę stołową cukru i gruby plasterek cytryny, bo cytryna też jest bardzo zdrowa. Wrzucił jeszcze laseczkę cynamonu i goździk. Wszystko razem zmiksował i mus jabłkowy gotowy.
Recenzje innych książek Janoscha znajdziecie tutaj
Wydawnictwo Znak
środa, 24 września 2008
Tygrysek musi mieć rower- Janosch
Jeśli pytam mojego synka- po co mu rower, to za Janoszowym Tygryskiem odpowiada- Żeby poszaleć akrobatycznie na zakrętach i by jeździć do swej narzeczonej:) - Kingi z przedszkola. Na Tomciowym Bike'u oczywiście. No i żeby poznawać obce ludy i ich obyczaje. Z tą narzeczoną muszę uważać, bo mój syn ciągle obiecuje, że pojedzie tak daleko, daleko- tak jak Tygrysek jechał do swej ukochanej Mai Papai z niebieskim warkoczem. Przeczytaliśmy kolejną książkę Janosza- i znów nam się spodobała. Tygrysek otrzymał rower, uczy się jeździć, składa wizyty na swoim Tygryskowym Bike'u Mai, a potem razem z leśniczym Polanko sympatyczni zakochani wybierają się na przejażdżkę do miasta. Tutaj do grupy rowerzystów dołącza niesforny psiak furia Fircyk Azorek- co powoduje całą lawinę nieszczęść rowerowych. Janosch opowiada ciekawą historię, trzyma małych czytelników w napięciu, a jednocześnie przemawia do dziecięcej wyobraźni. Bo ta książka świetnie uczy nasze dzieci pewnych zachowań- jak bezpiecznie jeździć na rowerze, co się stanie, jeśli rowerzysta nie będzie miał kasku, jak trzeba zachowywać się na ulicy, uczy znaków drogowych. Do tego duża doza humoru językowego i sytuacyjnego. Z początku Miś nie chciał kupić Tygryskowi rowerka, ponieważ: -Jazda na rowerze jest zbyt niebezpieczna- zaprotestował Miś. Ty jesteś przecież szalona pała. Rozbijałbyś się po drogach jak pijany zając, nie oglądając się za siebie, aż tu nagle jakiś samochód zajechałby cię od tyłu i raz dwa byłoby po tobie. Żaden rower nie wchodzi w rachubę. Koniec i kropka. Tygrysek stracił z miejsca ochotę do jedzenia, a najchętniej straciłby nawet w ogóle ochotę do życia. W końcu jednak TEN okropny świszczypała i pędziwiatr otrzymał upragniony rower, nauczył się skręcać i hamować. Sto razy objechał dom dokoła, sto razy przejechał drogą tam i z powrotem. Dobrze, że Miś dał się ubłagać, bo dzięki temu powstała ciekawa historia, która nam niesamowicie pomogła:) U nas nie ma już problemu z kaskiem ( kiedyś- Mamo, a po co mi kask??? On jest za ciasny! Nie chcę kasku!!!) A gdy jedziemy samochodem- słyszę ciągle pytania z tyłu- Mamo, a co to za znak? A ten? Przyznaję, że to dobry sposób na małą powtórkę z przepisów, no i skłania- to na pewno, do jazdy uważnej i świadomej:)))
Inne książki tego autora-Ja ciebie wyleczę, powiedział Miś
środa, 27 sierpnia 2008
Ja ciebie wyleczę, powiedział Miś- Janosch
Ja ciebie wyleczę, powiedział Miś- Janosch; wyd. Znak Janosch- (prawdziwe nazwisko Horst Eckert) to niekwestionowany król współczesnej niemieckiej literatury dla dzieci. W naszym domu każda książka tego autora o przygodach Misia i Tygryska jest absolutnym hitem. Kiedy w czasach studenckich jeździłam do Monachium jako au-pair to razem z moim podopiecznym- 3-letnim Louisem zaczytywaliśmy się w śmiesznych historyjkach Janoscha. Wówczas żałowałam, że na polskim rynku jego książki są niedostępne. Trochę czasu minęło- w międzyczasie doczekałam się dzieci:)))- i proszę- jest z czego wybierać. W tej książce- zachorował Tygrysek- nagle i nieoczekiwanie- i Miś postanowił go wyleczyć. Serwuje mu ulubioną potrawę- rosołek, bandażuje go, otula na noc ulubioną tygryskową kołderką, sprowadza gości- wszystko w celu poprawy tygryskowego samopoczucia- a potem zanosi swego przyjaciela do szpitala, gdzie doktor Żabi Skrzek stwierdza przyczynę choroby. Dziś- kiedy dopada naszego Tomka choroba- to zawsze twierdzi, że jest chory, bo..... przesunął mu się prążek:) - tak jak naszemu książkowemu bohaterowi. Obok dwójki głównych bohaterów w powieści występuje w niej wiele jeszcze innych, sympatycznych postaci zwierząt, z którymi mały czytelnik może się utożsamiać- są tu ciocia Gąska, Zając w szybkobieżnych butach, siostra Lusia i inne. Janosch pisze o rzeczach ważnych dla małego dziecka i wykorzystuje w tym celu historyjki o zwierzętach, które na długo pozostają w dziecięcej pamięci- pisze o przyjaźni, uczuciach, pokonywaniu trudności, przeżywaniu niedoli i wskazuje sposoby jej przezwyciężania. W tym miejscu muszę wspomnieć o szacie graficznej- Janosch sam jest ilustratorem swoich historii- i robi to w sposób przemawiający do dziecięcej wyobraźni- mojemu starszemu dziecku obrazki bardzo się podobają.
|