|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: Małgorzata Strzałkowska
poniedziałek, 03 stycznia 2011
Wiersze spod Pszczyny - Małgorzata Strzałkowska
Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Małgorzatą Strzałkowską. Z jej książką – miałam napisać. Na świecie pojawiło się dziecko i w moich wędrówkach wśród półek księgarskich dotarłam w końcu do działu dziecięcego. Ja, wychowana na Brzechwie, Tuwimie, wzięłam z półki pierwszą lepszą książkę, otwarłam na pierwszej stronie i przeczytałam: Spadł bąk/ na strąk/ a strąk na pąk itd. Ten strąk i bąk, potem okładkowy Tolo co to golił mola – te swego rodzaju krótkie akrobacje językowe nie mogły wyjść mi z głowy. Po kilku tygodniach, jak tylko znów pojawiała się okazja wyjazdu z maluczkim – pomyślałam, że dobrze byłoby mieć cosik takiego w domu. Z kilkumiesięcznym Tomkiem wsadziliśmy tatę do samolotu i wróciliśmy znów do księgarni, gdzie bąk i strąk już na nas czekali. Jestem ciekawa, czy pamiętacie, choć od czasu do czasu, okoliczności, w jakich kupujecie daną książkę. Mnie zdarza się to często. Lubię tę otoczkę okołoksiążkową. Chyba rzadko się zdarza, że biorę książkę z półki – mojej czy dzieci, i nie wiem, skąd ta książka się wzięła. Tak właśnie Małgorzata Strzałkowska stanęła na naszej półce i zawsze z zainteresowaniem śledzę, co nowego pojawiło się do połamania języka. Bo język można sobie połamać, to pewne, ale kto nie lubi jazdy na maksa? Emocji, jakie towarzyszą czytaniu tych wierszy? Karol korale kupił na raty, Król dla rozrywki ryje rabaty, A hydraulik Roman Rudera Wyrywa rurki z kaloryfera. W Wierszach spod Pszczyny sz goni cz, ą dręczy ę, r roluje się z l. Pełno tu trzasków, jamniczków, sztang, ping-ponga, dorożek i pierożków, drżączek, bluszczu, wietrznych szalików. Obok znanych słów - wygibasów, pani Strzałkowska sięga tu po wyrazy nowe, rzadko pojawiające się w codziennej mowie dzieci – drzewiej, gringo, kląskać, krypa, Wizygoci, wapory. Na końcu można w słowniczku przeczytać, co te słowa oznaczają. W tej książce – dla każdego coś dobrego, bo nie wierzę, żeby również dorośli nie mieli frajdy przy czytaniu tych tekstów. I jeszcze - kolaże - jak zawsze w książkach poetki, jej autorstwa. Nie bez przyczyny lubimy Wiersze spod Pszczyny:))) Taki tu mój rym częstochowski, bo mi słoń na ucho nadepnął. Poetyckie.
Tup! tup! tup! tupie ptak. Po co on tu tupie tak? Kica zając kic! kic! kic! Tup! tup! Kic! I co? I nic.
Wiek 0+ tyle tu zabawy z literami i słowami, tyle tu tych sz,cz,ą,ę , rym, rytm. Na pewno rozbawią już najmniejszych.
Wydawnictwo Media Rodzina
wtorek, 20 kwietnia 2010
Co rozśmieszy dwulatka?
Wczoraj wieczorem mój 2,5- letni Mikołajek dostał ataku śmiechu, gdy usłyszał wiersz Małgorzaty Strzałkowskiej o bąku - pąku - strąku. Gra słów, skumulowanie tych wszystkich ą i ę spowodowały, że tak się w uszku zakotłowało, że malucha nie można było uspokoić. Trząsł się ze śmiechu, rechotał i wołał, że pękł bąk, chociaż w wierszu to pąk pękł, a bąk się zląkł. Oszaleć można, nam też język zaczął się plątać, ale zabawa była fajna… Spadł bąk
piątek, 04 września 2009
Bajka o ślimaku Kacperku - Małgorzata Strzałkowska/ Elżbieta Wasiuczyńska
Szyte i udziergane ilustracje to chyba nasza polska specjalność. Elżbieta Wasiuczyńska, autorka książki Mój pierwszy alfabet, za pomocą łatek, nożyczek i igły zilustrowała książkę Małgorzaty Strzałkowskiej, w której to na pewnej łące żyją sobie spokojnie, sielsko, anielsko, ślimaczki. Ich spokój zakłóca pewnego dnia olbrzymi słoń. Jak się go pozbyć? No właśnie, jak? Bajecznie kolorowa i mądra lektura do dyskutowania z maluczkimi o ich zachowaniu i o wielkiej sile prostego słowa PROSZĘ. I jeszcze jedno ważne przesłanie - wcale nie najsilniejsi i najmądrzejsi stają się prawdziwymi bohaterami.
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
piątek, 06 marca 2009
Rymowane przepisy na kuchenne popisy- Małgorzata Strzałkowska
Rymowane przepisy na kuchenne popisy Małgorzaty Strzałkowskiej należą niewątpliwie do tak zwanych lektur pysznych- książka kucharska na wesoło, trochę z przymrużeniem oka, o potrawach przyprawionych dużą porcją humoru, rytmu i rymu, szczyptą przekory (Gdzie kucharek sześć, każdy ma co jeść), wyrobionych doskonale wprawną literacko-kucharską ręką, z fantazją ugarnirowanych smakowitymi kolażami. Jestem miłośniczką książek, w których pojawiają się przepisy- łasuchy już tak mają- dla dorosłych- Przepiórki w płatkach róży, Pod słońcem Toskanii, Sto odcieni bieli, Zupa z granatów, czy dla dzieci Całuski Pani Darling. Rymowane Przepisy to niewątpliwie czytelnicza delicja dla dzieci i dla rodziców, bo przy książce i ja dobrze się bawię. Tym razem autorka dała się poznać nie tylko jako znakomita poetka, ale również znawczyni tematów kulinarnych- bo wiersze w tej książce są tak naprawdę rymowanymi recepturami, według których możemy ugotować to i owo- wigilijny kompocik, słupską gruszkę po kardynalsku, mizerię cioci Wiesi, ogórki z miodem i wiele innych. Zabawa jest przednia- do tego ksiązka uczy i wychowuje- jak należy zachowywać się przy stole (Milczą mali oraz duzi, gdy jedzenie mają w buzi), daje lekcję higieny (Najpierw wyszoruj dobrze owoce- tylko gamonie albo głuptaski tego nie robią, bo na owocach siedzą wirusy oraz zarazki). Kolaże autorki pobudzają wyobraźnię dzieci- różne stwory z warzyw i owoców, ogórki małosolne w greckich amforach:), postacie z truskawek, jeżyn, malin i arbuza. Przy oglądaniu książki pojawiają się pytania- A co to? A kto to? Pomysłów cała masa- i śmiechu również. Wypróbowałam z dziećmi jeden przepis zimowy- po domu rozszedł się subtelny zapach pieczonych jabłuszek z Wyszkowa ... pycha! (...) Umyj kilka jabłek, odkrój im czapeczki. Wydrąż jabłka w środku i wyrzuć pesteczki. A teraz we wszystkich studniach popestkowych Umieść sporą ilość powideł śliwkowych. Na każde jabłuszko wsyp cukru łyżeczkę I każdemu jabłku siup! Załóż czapeczkę. Ułóż jabłka w rondlu i z wprawą kuchcika Na piętnaście minut wstaw do piekarnika. Ostudź nieco jabłka i zjadaj po trosze, A czekać cię będą niebiańskie rozkosze. Kto pieczone jabłka jadać ma w zwyczaju, Ten i w mroźną zimę czuje się jak w raju. Tak więc- Rymowane przepisy i przygotowane według nich smakowitości - to cud, ideał i niebo w gębie!!! A nam nie pozostaje nic innego, jak tylko łykanie ślinki, albo wycieczka z dziećmi do kuchni- w celu tworzenia tych kulinarnych poematów.
Wydawnictwo Media Rodzina
niedziela, 19 października 2008
Zielony, żółty, rudy, brązowy!- Małgorzata Strzałkowska/ Piotr Fąfrowicz
Bardzo lubię wiersze Małgorzaty Strzałkowskiej- a że moje dzieci są na nie ciut za małe- z biblioteki przynoszę jej książki dla siebie. Po Wierszykach łamiących języki tym razem- porcja spokojniejszej poezji- poetka nie koncentruje się tutaj na słowie i rymie, nie myśli tylko o tym, jak tu nam podczas głośnego czytania połamać język:), ale konsekwentnie buduje liryczny klimat każdej pory roku. Pięknie pisze o tym, co nas otacza- o listku, ulewie wiosennej, spacerze, babkach z piasku, letniej nocy, łące, sennym lecie, jesiennych drzewach, motylu, deszczu, śniegu. Książka ciekawie wydana , z ilustracjami Piotra Fąfrowicza. Dobra lektura do uwrażliwiania na piękno otaczającego świata dla starszych dzieci. A tutaj jeden z jesiennych wierszy- na zaostrzenie lirycznego apetytu:) ZIELONY, ŻÓŁTY, RUDY, BRĄZOWY Zielony, żółty, rudy, brązowy- jesień uderza mi do głowy! Z radością witam jesienne chłody i rynny pełne spienionej wody! Z radością witam jesienne pluchy, jesienne wichry i zawieruchy! Nareszcie jesień! Nareszcie słota! Strumienie deszczu i góry błota, długie wieczory, kasztany, chmury, żołędzie, liście, mgły i kaptury! Wyciągam z szafy stos rękawiczek, kalosze beret, ciepły szaliczek i skacząc sobie poprzez kałuże, pędzę przywitać jesienne burze! Zielony, żółty, rudy, brązowy- jesień uderza mi do głowy!
Bardzo nam się spodobał wiersz Grabki w łapki- świetna zabawa słowem i rymem- tutaj fragment - nasze wspomnienie cieplego lata:) Jeśli chrapkę masz na babkę, zrób w wiaderku z piasku papkę, uklep, by nie było dziury, chwyć wiaderko dnem do góry, po czym zrób grabkami trach! i już babka mknie na piach! Wydawnictwo Media Rodzina
środa, 03 września 2008
Wierszyki łamiące języki- Małgorzata Strzałkowska
Wierszyki łamiące języki- Małgorzata Strzałkowska, wyd. Media Rodzina To książka dla troszkę starszych dzieci- taka zabawa w słowa. Małgorzata Strzałkowska jest mistrzynią słowa, rymów i ilustracji-kolaży - wyklejanych we wtorki, (niektóre kartki także we czwartki i wedle ochoty również w soboty) . Gdy zobaczyłam tę książkę na półce księgarskiej- kupiłam ją bardziej dla siebie niż dla 8 miesięcznego wówczas Tomcia- mole książkowe tak mają:)- Wystarczyło przeczytać pierwszą stronę, by ulec magii naszego języka. BĄK Spadł bąk na strąk, a strąk na pąk. Pękł pąk, pękł strąk, a bąk się zląkł.
Ten wierszyk właśnie oczarował mnie (zaczarował???) i od razu książka wylądowała w koszu z zakupami. Obecnie, gdy syn jest większy, zabawa w słowa, rymy, rytm bardzo mu się podobają. Tytułowe wierszyki mogą faktycznie połamać język- a dzieci dzięki temu poznają nieograniczone możliwości naszego języka polskiego, który jak się okazuje, stanowi nie tylko narzędzie do porozumiewania się, ale też do zabawy na najwyższym poziomie. Sama pamiętam, jak na zajęciach z fonetyki na studiach bawiliśmy się takimi Zungenbrecher/ łamańcami językowymi- przy których świetnie ćwiczy się wymowę- podobnież może być tutaj- dzieci bardzo szybko uczą się takich rymowanek, rozwijają słownictwo- autorka nie unika trudnych wyrazów- huczek, cietrzew, bzyg, szarawary, trznadel, sfora- i wiele innych- a na końcu książki objaśnia je w specjalnie opracowanym słowniczku- co jest pomocne, bo sama nie znałam kilku- np. piegża czy oczernet:), a wiem z doświadczenia, że dzieci zapytają się o wszystko. |