Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: Boże Narodzenie

sobota, 11 lutego 2012
Kiedy Święty Mikołaj spadł z nieba - Cornelia Funke/ il. Paul Howard

 

Ubiegłą niedzielę mieliśmy spędzić na Targach Książki w Poznaniu. Wszystko zaplanowane, program atrakcji wydrukowany. Sprawdziło się niestety stare przysłowie – Człowiek myśli, Pan Bóg kreśli. W nocy przyszła choroba i cały dzień dzieci spędziły w łóżkach. W dodatku spadł śnieg – więc było smutno do kwadratu. Ten tak długo wyczekiwany śnieg musiał spaść akurat w takim momencie. Plus tego był taki, że w długie niedzielne popołudnie przeczytaliśmy połowę książki, która, hmhm……., co tu dużo mówić, niezbyt wpisuje się w lutowy klimat. Choć w śnieg i owszem. Sezon Mikołajów minął ponad miesiąc temu – już byłam pewna, że w najbliższym czasie nie uda się nam przeczytać książki Cornelii Funke. Tymczasem….chyba mogę tak napisać – los chciał inaczej – i muszę przyznać – że to jednocześnie był właśnie taki miły podarek od losu w ten dość trudny czas. Lekturę kontynuowaliśmy każdego wieczoru, wczoraj skończyliśmy, i cała nasza trójka jest pod urokiem tej książki. Czasem żal, że się coś skończyło. Tak było z tą powieścią. Gdy zamknęłam ostatnią stronę, moje starsze dziecko zauważyło, że to nie koniec, bo przecież na okładce jest coś jeszcze – więc musiałam przeczytać dodatkowo również tekst okładkowy:)

To opowieść o Świętym Mikołaju, jedynym prawdziwym, jaki się ostał jeszcze na ziemi. Pewnego dnia wóz z nim i jego gromadą – aniołami Matyldą i Emanuelem, przemądrzałymi krasnalami, ląduje na ulicy Mgielnej, gdzieś tam u naszych zachodnich sąsiadów. Niewidzialny renifer Gwiazdonosy przepada bez śladu, dwa koła są poważnie uszkodzone, a Wielka Rada Mikołajów, która uczyniła ze świąt Bożego Narodzenia iście konsumpcyjne wariactwo, chce za wszelką cenę wyśledzić naszego Niklasa Julebukka, by go unicestwić. A Niklas? W niczym nie przypomina wszechobecnych Mikołajów, które znamy z wystaw sklepowych, reklam i centrów handlowych – nie nosi długiej brody, nie ma wielkiego brzucha i czerwonego płaszcza, w dodatku nie może żyć bez kawy. Jest młody (i przystojny:)), chodzi w połatanym i wytartym stroju, i zniszczonych mikołajowych butach, które w tej historii odegrają niemałą rolę. Tymczasem do wozu Niklasa trafia mały chłopiec Ben. Mieszka z rodzicami na tej samej ulicy, niedaleko. Mają dużo pieniędzy, stać ich na drogi samochód i wakacje nad ciepłym morzem. Jednak czegoś brak w tej trzyosobowej rodzinie – a by stać się szczęśliwym – czasem nie potrzeba zbyt wiele. Czy Niklas pomoże im odnaleźć się w tym świecie, w którym rządzą pieniądze, pęd za sukcesem i drogimi gadżetami? Jest też Charlotta – dziewczynka z sąsiedztwa, zagubiona i wystraszona jak Myszka. Szara i niepozorna. Nie muszę chyba pisać o tym, że będą działy się cuda – czasem będzie wesoło, czasem niebezpiecznie. Przyjdzie moment, że i łezka się skulnie po policzku. Nie brak tu czarnych charakterów - wszak Waldemar Dzieciosrogi - wróg Niklasa, jego współpracownicy i Drewniane Dziadki do Orzechów nie śpią....

Bardzo podobają się nam czarno – szaro - białe, ilustracje Paula Howarda – nastrojowe, ciepłe – iście bożonarodzeniowe. Niektóre sceny rozgrywają się w nocy – wtedy pojawiają się czarne strony i białe litery. Z ciekawości zerknęłam na Amazona niemieckiego – zastanawiało mnie jak została wydana ta książka w ojczyźnie autorki. Można zajrzeć do środka książki – zdecydowanie wolę naszą wizję Niklasa, Matyldy i Emanuela. W polskim wydaniu dwa anioły rubaszne, wyraźnie zaokrąglone – jakżeby inaczej, skoro anielica bez przerwy piekła i zajadała korzenne ciasteczka:) Książka pachnie śniegiem, klejem (do klejenia zabawek), parzoną kawą, kakao, wspomnianymi wcześniej ciasteczkami, a w pewnym momencie nawet środkami czystości.

Piękna i wzruszająca książka. Czytałam ją z myślą o starszym (7-letnim) Tomku. Tymczasem z wielkim zainteresowaniem słuchał również 4- letni Mikołaj. Wiek jest tu istotny - bo wiara w Świętego Mikołaja pozwala tę książkę przeżyć bardzo, bardzo głęboko - mogłam to zaobserwować na moich dzieciach;)

Bardzo ważna książka - o tym - jakie powinny być święta. Ja łamię stereotypy – i czynię książkę o Świętym Mikołaju naszą Książką Lutego. Bo przecież zima jeszcze trwa:) A co dla niektórych - i święta przez cały rok:)

 

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia



piątek, 24 grudnia 2010
Wesołych Świąt

Wszystkim, którzy tu zaglądają - regularnie i od czasu do czasu :)) życzymy Wesołych Świąt – by to był piękny czas, radosny, bez trosk, taki, do którego będziemy chcieli wrócić po latach… we wspomnieniach. I nasze dzieci również. I pięknych prezentów pod choinką – lecz czy to one są najważniejsze? A jeśli już – to również ciekawej książki. I wiele przyjaznych dusz wokół, na dobre i na złe. I dobrej zimy, i ciepła bijącego od innych. I może czasem prztyczka w nos od Anioła. Też, też – bez tego ani rusz.  Dobrych Świąt!

Dziękujemy Zuzi i Ani ze Strzelec Krajeńskich za piękne życzenia świąteczne. Sprawiłyście nam wielką niespodziankę. Wam również życzymy radosnych chwil w tych wyjątkowych dniach. Pozdrawiamy serdecznie!

czwartek, 23 grudnia 2010
Ostatnie przygotowania - już tylko dwa dni...:)

Ostatnie przygotowania. Mam nadzieję, że Was nie zamęczyłam moim kartkowym odliczaniem. Tak bardzo lubię te stare kartki. Dziś usłyszałam, jak mój Tomek powiedział do młodszego brata:

-Mikołaj ty to się popraw, bo jutro przychodzi gwiazdor, i nie zdążysz być grzeczny.

Na razie poprawy w zachowaniu młodszego syna nie zauważyłam – zobaczymy, co nasz wielkopolski gwiazdor (jak mówi Mikołaj – święty gwiazdor) na to:)

Święta w Katthult

Mam taki swój ulubiony fragment o świętach. O nie – nie chciałabym wrócić do czasów, kiedy bieliznę prało się na pomoście nad strumieniem. I nie wiem, czy zjadłabym kluski z czerniny – Boże, a co to takiego? Lubię cofać się w czasie, lubię, gdy ludzie opowiadają, jak było kiedyś. W tym fragmencie też jest świat, jakiego już nie ma, i takich świąt też już nie ma... I wcale nie napiszę szkoda - bo któż dałby radę zjeść to wszystko (U Emila działo się wtedy dużo - wszystko spałaszowali:) - ten fragment ma wiele uroku ... tak po prostu...


"Teraz wszyscy w Katthult bardzo się śpieszyli, ponieważ przygotowywali się tu, słowo daję, solidnie do świąt Bożego Narodzenia. Najpierw odbyło się wielkie pranie. Lina i Maja – Borówka, leżąc na pomoście, płukały bieliznę. Lina płakała i dmuchała na palce, które bolały, bo od mrozu popękały jej paznokcie. Potem ubito wielkiego bożonarodzeniowego wieprza i wkrótce już prawie nie było gdzie się podziać w kuchni, orzekła Lina, ponieważ kluski z czerniny i wieprzowe kiełbasy, i kaszanka, i białe kiełbasy, i mortadele, i podwędzane kiełbaski cisnęły się z szynkami i nóżkami w galarecie, i peklowanym schabem, i nie wiem, z czym tam jeszcze. I napój z jałowca musiał być także na Boże Narodzenie. Przyrządzała go mama Emila w dużej drewnianej kadzi w przybudówce. No i piekło się chleb, aż można było dostać zawrotu głowy, bochny chleba pytlowego i chleb na słodzie, i wspaniały chleb żytni, i ciasto z szafranem, i chałki, i pierniczki, i kruche ciasteczka w formie obwarzanków, i bezy, i faworki, i ciasteczka maślane, tak, nie da się wszystkiego wyliczyć. No i oczywiście świece, także trzeba je mieć na święta. Mama Emila i Lina niemal przez całą noc robiły świece, duże i małe, i choinkowe, bo teraz naprawdę nastaną tu święta Bożego Narodzenia. Alfred i Emil zaprzęgli Lukasa do sanek i pojechali do lasu po choinkę, a tatuś Emila poszedł do stodoły i wygrzebał dwa snopki owsa, które zachował dla wróbli."

[Nowe psoty Emila ze Smalandii – Astrid Lindgren, przełożyła Anna Węglańska,   ilustracje Björn Berg]

środa, 22 grudnia 2010
Jeszcze trzy dni...:)

wtorek, 21 grudnia 2010
Jeszcze tylko 4 dni...:)

niedziela, 19 grudnia 2010
Jeszcze 6 dni....:)

piątek, 17 grudnia 2010
Jeszcze 8 dni...

czwartek, 16 grudnia 2010
Jeszcze 9 dni:)

wtorek, 14 grudnia 2010
Książki otulone śnieżną pierzynką

Za gardło chwyta nas wzruszenie
I łezkę mamy w oku...
Szkoda, że Boże Narodzenie
Jest tylko raz do roku.

[Szkoda]

To fragment wiersza zmarłego niedawno Ludwika Jerzego Kerna. W pełni oddaje nasze uczucia związane z Bożym Narodzeniem. Dla nas najpiękniejszy jest sam czas przedświąteczny – taki zwariowany, chaotyczny, ale ciepły, zmierzający do uporządkowania dziecięcych bałaganów (rodzicielskich również), spokoju, ciszy. Klimat współtworzą nie tylko zapachy:  jabłek z bezowo – cynamonową pianką pieczonych o zmroku, pierników wykrawanych foremkami z tak wielką dziecięcą niecierpliwością i pracowitością, grzańca, ale również – książek, które sprawiają , że ten czas jest po prostu pięknym czasem. I mimo, że książki otulone śnieżną pierzynką są dostępne  na domowych i bibliotecznych półkach przez cały rok – nigdy tak dobrze nie smakują jak właśnie teraz. To zupełnie jak z barszczem i makowcem mojej mamy. Czary jakie czy cóś?

Pewnie jednak czary...


Kolędy i pastorałki – Wanda Chotomska/ Teresa Wilbik

Zawartość książki stanowi 14 kolęd wraz z nutami. Na dołączonej płycie CD Zespół Dziecięcy "Łejery" z Poznania śpiewa zamieszczone w książce kolędy. Płyta zawiera również same podkłady muzyczne.


Patrz, Madika, pada śnieg – Astrid Lindgren/ Ilon Wikland

Moja recenzja - tutaj.


Najbardziej na całym świecie lubię śnieg – Lauren Child

Moja recenzja - tutaj.


Rózga – Grzegorz Kasdepke/ Ewa Poklewska -  Koziełło

Dzieci często słyszą, że zamiast prezentu powinny dostać rózgę pod choinkę. Tymczasem często rózgę należałoby dać dorosłym.
Co kryje się pod tytułem Rózga? Niezwyłe, przewrotne, wzruszające i mądre opowiadanie Grzegorza Kasdepke o dziecięcych marzeniach i ich urzeczywistnianiu nieraz okupionym wyrzeczeniami.


Basia i Boże Narodzenie – Zofia Stanecka/ Marianna Oklejak

Recenzja - tutaj.


Boże Narodzenie w Bullerbyn – Astrid Lindgren/ Ilon Wikland

Recenzja - tutaj.


Musierowicz na Gwiazdkę - Małgorzata Musierowicz

Moja recenzja - tutaj.


Goście na Boże Narodzenie – Sven Nordqvist

Moja recenzja - tutaj.


Pewnie, że Lotta umie prawie wszystko – Astrid Lindgren/ Ilon Wikland

Lotta z ulicy Awanturników tyle potrafi! Gwizdać i pomagać chorym ludziom, i całe mnóstwo innych rzeczy. Lotta ma już przecież pięć lat. No, może czasem coś jej się pomyli i na przykład Nisiek wyląduje w śmietniku... Ale za to, kiedy Jonas i Mia-Maria rozpaczają, że na święta nie będzie choinki, bo zabrakło ich w całym mieście - Lotta dokonuje rzeczy niemożliwej!


Królowa Śniegu – H.Ch. Andersen/ Elżbieta Wasiuczyńska

Recenzja - tutaj:)


Tajemnica Bożego Narodzenia - Jostein Gaarder

Recenzja - tutaj.


Wędrowcy – Joanna Papuzińska/ Olga Reszelska

Jest Wigilia, rano. Agnieszka i jej brat kończą sprzątanie mieszkania. Trzeba jeszcze tylko zrobić zlecone przez mamę zakupy a potem ? Zasiąść przy stole i niecierpliwie rozpakować prezenty... Ale los lubi sprawiać niespodzianki . Ku swojemu zdumieniu, rodzeństwo trafia do całkiem nieznanych ludzi i wpada w wir niesamowitych wydarzeń.


Opowiadania wigilijne. Pod choinkę od polskich pisarzy – praca zbiorowa


Czy Ty także cały rok czekasz z niecierpliwością na Wigilię? Na wytęskniony zapach choinki przyniesionej prosto z lasu, na smak pierników i barszczu z uszkami? W czasie świąt Bożego Narodzenia wszystko może się zdarzyć! Możesz spotkać w supermarkecie prawdziwego anioła, możesz usłyszeć rozmowę bombek choinkowych, możesz także pocieszyć Świętego Mikołaja, któremu zginęły renifery albo dowiedzieć się, co chciałaby dostać gwiazdka… na Gwiazdkę!


(Przy opisie książek, których nie czytaliśmy, wykorzystałam teksty wydawcy)

 
1 , 2