Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: II Konkurs Literacki im Astrid Lindgren

wtorek, 03 maja 2011
A niech to czykolada - Paweł Beręsewicz/ Piotr Fąfrowicz

Chcę jednocześnie napisać o tej książce i zarazem nie chcę - by nie popsuć zabawy tym, którzy jej jeszcze nie znają. By nie zdradzić zbyt wiele, by nie zepsuć smaczku zaskoczenia, zdziwienia i dziecięcej radości z rozwikłania pewnej tajemnicy, a może po chwili refleksji i złości – że tak bezpretensjonalnie daliśmy się wciągnąć w tę grę z góry ukartowaną przez autora. Przyzwyczajona do pewnej normalności, poukładanego świata z jakim spotkałam się w innych książkach Beręsewicza, dałam się …nabrać. Przez kilka pierwszych stron zastanawiałam się, czy ta lektura była akurat dobrym wyborem, czy aby jej nie zarzucić w kąt. Tylko i wyłącznie przez intrygujący początek brnęłam dalej, najpierw zniechęcona – potem coraz bardziej zaangażowana: Był piękny pogodny poranek dziewięćdziesiątego szóstego dnia tysiąc osiemset dwudziestej piątej pustki. 

Jest gdzieś tajemnicza kraina Zirylia, w której mieszkańcy czekają z wielką niecierpliwością na pojawienie się RZECZY. Jest też zwykły szary świat, w nim więzienie, a nim maestro Bombalini. Dlaczego tak jest? Czy te dwa światy są ze sobą powiązane? Czy tę historię, z początku bardzo chaotyczną, da się jakoś poukładać w logiczną całość?

I nie tylko o sztukę magiczną tutaj chodzi, jak pisze na okładce Wydawca. Książka w zawoalowany sposób mówi o tym, co tak naprawdę jest ważne w życiu, piętnuje moralność współczesnych ludzi, którzy żyją z dnia na dzień bez głębszej refleksji, oddają się wiecznemu gromadzeniu rzeczy, gadżetów, porusza zagadnienie celebrytów tak modne dzisiaj i pielęgnowane przez wszystkie media. Dużo by pisać. Sami znajdźcie dla siebie coś w tej książce. Sami znajdźcie odpowiedź na pytanie czy tytułowa czykolada ma coś wspólnego z  TĄ czekoladą. Wszystko podane w niezwykle tajemniczy i atrakcyjny sposób, z przystawką, na pięknej porcelanie. Smakuje wybornie.

Książka została nagrodzona w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren zorganizowanym przez Fundację ABCXXI  Cała Polska Czyta Dzieciom. Książka odmieniec – tak ją określę, bo wyraźnie różni się od innych laureatek. Zwróćcie uwagę na ilustracje Piotra Fąfrowicza. Do tej pory znałam go z takich książek jak: Tatsu Taro, syn smoka i Zielony, żółty, rudy, brązowy. Zaskoczył mnie. Ta książka to wielka niespodzianka – w sferze słowa i obrazu. To też wielka dbałość o czytelnika – docenienie jego możliwości odbioru – rzeczy nie zawsze łatwych, popularnych. Gorki powiedział kiedyś: Dla dzieci trzeba pisać tak jak dla dorosłych, tylko że lepiej. Beręsewicz właśnie taką książkę popełnił.

 

Jedna z lepszych książek jakie przyszło mi czytać w ostatnim czasie.



Wiek 10+

Wydawnictwo Stentor

niedziela, 03 kwietnia 2011
Wyspa mojej siostry - Katarzyna Ryrych

Przeczytałam kolejną książkę nagrodzoną w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren. Spośród nich to druga pozycja poruszająca problem niepełnosprawności. Takie było zresztą zamierzenie tego konkursu – przekazywanie ważnych treści, niesienie przesłania szacunku wobec dziecka. To opowieść o dwóch siostrach Myśce – tej normalnej – powiem okrutnie, jak przyjęło się mówić przez większość naszego społeczeństwa i Pippi – tej innej, gorszej. Pewnie, że wielu się zżyma czytając te słowa. Obserwując jednak stosunek wielu do niepełnosprawności, tak niestety jest: podział na lepszych i gorszych jest widoczny również w książce Katarzyny Ryrych. Trzyosobowa rodzina w składzie: samotny Tata i dwie córy na co dzień – owszem spotykają się z życzliwością niektórych osób, ale często walą jednak głową o mur różnych przeszkód – niechęci jawnej lub ukrytej, agresji, głupoty, nadmiernej fantazji niektórych dorosłych. Mur niestety nie do przebicia. Ta książka to swego rodzaju lustro, w którym niejeden z nas znajdzie swoje odbicie. Dla mnie najważniejszym był wgląd w życie rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym – ileż tam było miłości, przyjaźni, ciepła, wrażliwości. Choć  z drugiej strony i tu pojawiają się kolejne poważne problemy – jak zaborczość Pippi w stosunku do ojca i Myśki. Ojciec nie jest w stanie ułożyć sobie życia na nowo, a kandydatom Myśki na sympatię nabijane są przez silną Pippi guzy. Przychodzi moment, kiedy trzeba podjąć bardzo ważne decyzje, kiedy pewnych spraw nie da się przesunąć na plan dalszy. Trzeba dokonać trudnych wyborów. Bolesnych.

Kiedy odłożyłam tę książkę długo leżałam w ciemnym pokoju i gapiłam się w niewidoczny sufit. Słyszałam cichutkie pochrapywania swoich dzieci. W głowie przerabiałam treść tej książki na nowo. Często myślami do niej powracam. To bardzo ważny głos w dyskusji na temat niepełnosprawności a dla mnie … moje prywatne Grand Prix  Konkursu. Mimo, że jest przeznaczona dla kategorii wiekowej 10 – 14 lat polecam ją z całego serca rodzicom, wszystkim. To mądra i piękna książka. Bardzo wzruszająca…

Książka zdobyła pierwszą nagrodę w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren w kategorii wiekowej 10 – 14 lat (razem z Czarnym młynem Marcina Szczygielskiego).

Wydawnictwo Stentor

piątek, 25 marca 2011
Ela - Sanela - Katarzyna Pranić

Ela pojawiła się w domu Babci dziesięć lat temu, kiedy na Półwyspie Bałkańskim trwała straszna wyniszczająca wojna. Przybyła do Polski jako niemowlę wraz z grupą uchodźców. Wszyscy gdzieś się rozpierzchli w poszukiwaniu lepszego miejsca do życia, a ona została. Przez te wszystkie lata dziewczynkę zastanawiało tak wiele rzeczy – dlaczego ma obco -  brzmiące nazwisko, gdzie są jej rodzice, czy ma rodzeństwo. Bo przecież to dziwne, gdy ktoś ma tylko Babcię, prawda? Katarzyna Pranić powoli odsłania tajemnice związane z Elą – czyni to przez Babcię – osobę mądrą, doświadczoną, ciepłą. Babcia przyszywana, ale życzyłabym takiej babci każdemu dziecku.

Wzruszająca lektura o inności, ludzkich pokręconych losach. Podobało mi się wiele rzeczy w tej książce – nieśpieszna narracja, wędrówki w myślach dziewczynki, jej przeżycia związane z pojawieniem się nowego przyjaciela, z przedstawieniem teatralnym, nawiązanie do Małego Księcia, otwarte zakończenie, które każdy może dopowiedzieć sobie sam, rezygnacja z drogi na skróty – pewne naświetlenie ważnych spraw, ale nie wyjaśnianie ich do końca. Historia, która mogła wydarzyć się naprawdę, opowiedziana tak, że aż chce się w nią wierzyć. Ela-Sanela to też protest przeciwko wszystkim wojnom, które krzywdzą tych najbardziej  niewinnych – dzieci.

Książka otrzymała drugą nagrodę w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren – kategoria wiekowa 10 – 14 lat.

Wydawnictwo Stentor

wtorek, 15 marca 2011
Czarny Młyn - Marcin Szczygielski

Byłam bardzo ciekawa tej książki. Apetytu narobiła główna nagroda w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren, uzasadnienie Jury, w końcu notka Wydawcy. Czekałam i się doczekałam. Młyn pojawia się od czasu do czasu w literaturze dziecięcej i młodzieżowej – wymienię choćby:  Krabat Preusslera, Czarodziejski młyn Afanasjewów, baśnie i bajki, w których od młynarczyków, różnych strachów, biesów i czarodziejów roi się jak w ulu. Młyn bowiem to miejsce magiczne. Mało tego – w książkowych młynach, które czytałam sama, bądź z dziećmi, raczej nie działo się nic dobrego. Autor nie przełamał zatem stereotypów, a jednak zaskoczył mnie. Mimo zapowiedzi wydawcy, że to powieść zakrawająca o horror, po lekturze (długo w noc) stwierdzam, że wcale aż tak strasznie nie było. Mam przed sobą natomiast dobrą książkę poruszającą wiele ważnych tematów społecznych – i to jest jej największym atutem. Młyny - popegeerowska wieś gdzieś między Poznaniem a Warszawą. Podupadła – z garstką mieszkańców, którzy zdecydowali się tu pozostać mimo wszystko. Bo im tu strasznie pod górkę – ziemia nie rodzi, zwierzęta się nie udają – są tylko trzy psy i czterdzieści królików ciotki Pawła. Nie ma telewizji satelitarnej, ogrody zarastają, a wiele domów ma okna zabite dechami. Jedyna droga jest dziurawa jak ser szwajcarski. Zacofany zakątek – może źle to określiłam – raczej zapomniany - obok nowoczesnych trakcji elektrycznych i autostrady. Ta zamiast łączyć z wielkim świtem, tak naprawdę od niego odgradza. Kiedyś był tu Kombinat, ale spłonął. Został Czarny Młyn, który budzi strach i grozę. Przypomina o przeszłości, czy tego chce czy nie chce, bowiem jedyna droga w Młynach przebiega właśnie tuż obok niego. Pewnego dnia w Młynach zaczynają dziać się rzeczy jeszcze dziwniejsze od tych, które już miały miejsce. Czarny Młyn urasta w siłę, staje się obsesją starszych mieszkańców, chce zapanować nad miejscowością, może nawet nad całym światem. I kiedy wydawać by się mogło, że nikt tego nie dostrzega – starsi są ślepi i głusi, nadzieja pozostaje w szóstce dzieci, które nie bacząc na niebezpieczeństwa, biorą na siebie odpowiedzialność za wioskę i jej mieszkańców. Z tej szóstki na czoło wysuwa się narrator – Iwo i jego siostra Mela. Czarny Młyn – to smutna książka – bo dzieciństwo w takim miejscu musi być smutne. To książka o sile przyjaźni – bo w takim miejscu i w takiej chwili człowiek zdaje ważny egzamin życiowy. To książka o inności. Siostra Iwo – ośmioletnia Mela – jest karłem. Prawie nie mówi, niepozorna, dla wielu „gorsza” – a to właśnie ona odegrała najważniejszą rolę w tej historii. To książka o tęsknocie – za ojcem, który niby jest, ale tak naprawdę już go nie ma i nigdy nie będzie. O odwadze – która czasem pojawia się nie wiadomo kiedy i nie wiadomo skąd. Daje do myślenia – dobrze napisana, głęboka, niekiedy mroczna. Ale nie horror w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Z intrygującą okładką autorstwa Józefa Wilkonia.

Postać Iwona została bardzo szczegółowo nakreślona. Jedenastolatek – nad wyraz dojrzały, oczytany, odpowiedzialny. Opowiada o małej społeczności zamkniętej w ramach dziwnego trójkąta. Jego spostrzeżenia są trafne i celne. Tłumaczy na swój sposób (absolutnie nie dziecięco – naiwny) wszystkie udziwnienia, które dotyczą Młynów i jego najbliższej rodziny. Balansuje trochę na granicy dwóch światów – z jednej strony beztroskie dzieciństwo,  z drugiej – świat dorosłych, który upomina się o chłopca, wyciąga swoje lepkie macki. Iwo czuje się odpowiedzialny za matkę i chorą siostrę, w końcu za wszystkich mieszkańców Młynów. Świetnie została przedstawiona mentalność mieszkańców, którzy pogodzili się z przegraną w życiu, nie mają pomysłu na lepsze jutro, zamykają się w swoim świecie, odczuwają strach przed czymś nieznanym, życie płynie bez większych zmian. Jets tak jak jest i lepiej nie będzie. Młyny w tym momencie są nie tylko tymi konkretnymi Młynami, ale utożsamiają setki, może tysiące polskich wsi, w których coś się skończyło, a jedynym wyjściem z trudnej sytuacji jest marazm, niewiara w lepszą przyszłość, albo pozostawienie rodziny, dzieci i emigracja zarobkowa. Jest jednak nadzieja – są dzieci, które myślą inaczej i zmieniają świat.

Czy powieść zasłużyła na Grand Prix? Zdanie wyrobię sobie wkrótce, bowiem dzięki wydawnictwom Literatura i Stentor mam okazję poznać większość książek – laureatek konkursu.

Józef Wilkoń na naszej półce powoli staje się ilustratorem czarnej barwy: Księga Dżungli, Pan Tip Top, teraz Czarny Młyn. Chyba żaden z ilustratorów nie dorobił się aż tylu czarnych okładek, jeśli chodzi o książki dla dzieci i młodzieży.

Książka Marcina Szczygielskiego zajęła I miejsce w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren w kategorii wiekowej 10 – 14 lat. Zdobyła również Grand Prix.

Wydawnictwo Stentor

sobota, 12 marca 2011
Lenka, Fryderyk i podróże - Olga Masiuk/ Agnieszka Żelewska

W ostatnich tygodniach nastąpił wysyp naprawdę wyśmienitych kąsków literackich dla dzieci: dosłownie jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się kolejne tytuły laureatów II Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren zorganizowanego przez Fundację ABCXXI – Cała Polska Czyta Dzieciom. Lenka, Fryderyk i podróże Olgi Masiuk otrzymała II nagrodę w kategorii wiekowej 6-10 lat.

Lenka i Fryderyk to dwa stworki żyjące w Przełęczy. Para przyjaciół – tak różnych jak ogień i woda. Lenka kocha podróże. Pakuje do plecaka na ten przykład podręczny akordeonik i podróżną perkusyjkę (cóż to za podróż bez muzyki?), woreczki na nasiona kwiatów napotkanych po drodze, worek ryżu i suszonych jabłek. Nie, szczoteczki do zębów nie zabiera z sobą, bo zajmuje za dużo miejsca. Scyzoryka, latarki, kompasu również nie – bo i po co. I wyrusza w podróż – zawsze pociągiem. Fryderyk natomiast tkwi z nosem w książce i podróżuje również, ale w wyobraźni i domowym zaciszu. Pewnego dnia wszystko się wywraca do góry nogami, ale najpierw jest kłótnia, bo w końcu jak ogień i woda się spotykają, to czasami musi zasyczeć. Fryderyk wybierze się w podróż, a Lenka rozsmakuje się w lekturze. Powieść dla najmłodszych – o przyjaźni, pasji i o tym, że każdy jest inny. Nie ma co przekonywać do swoich racji – każdy niech znajdzie swoją receptę na szczęście. Właśnie dlatego jest ciekawiej. W książce wyprawa do dziwacznych miejsc, spotkania z ekstrawaganckimi stworkami, humor, czasem absurdalny. Książka ma swój klimat, który zapewne docenią mole książkowe – erudycja oczytanego Fryderyka zachwyca, a opisy związane ze światem książek, przyjemnością czytania, utwierdzają małego czytelnika/ słuchacza oraz czytającego (na głos) rodzica, że są we właściwym miejscu.

Żal nam jedynie, że świetne ilustracje Agnieszki Żelewskiej są czarno – białe i maluczkie. Literatura narobiła nam apetytu po fantastycznie kolorowym Pamiętniku grzecznego psa. Znamy ilustracje pani Agnieszki i jej szaleństwa z kolorami w innych książkach. Zresztą popatrzcie na okładkę – świetna, prawda?

Wiek 6+

Wydawnictwo Literatura