Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: Renata Fucikova

niedziela, 05 września 2010
Czerwonobrody Czarodziej. Baśnie celtyckie - C. Clement/ R. Fucikova

Baśnie celtyckie czytamy od kilku tygodni z prawdziwą przyjemnością. Uniwersalne, ponadczasowe, do których będziemy pewnie tak samo często wracać jak do chińskich, afrykańskich czy niemieckich. Wydane w podobnym klimacie – kwadratowym formacie, grubaśne, z wielkimi literami (ważne dla dzieci czytających już samodzielnie), bajecznie kolorowe – z mnóstwem ilustracji znanej już nam Renaty Fucikovej (Żółty Smok. Baśnie chińskie), prawie na każdej stronie – uwaga! stron jest 480. To świat zupełnie dla nas obcy – niby podobny krąg kulturowy. Pewnych odpowiedników należałoby doszukiwać się w naszych rodzimych baśniach, bajkach czy legendach. A jednak klimat zgoła inna – Tomka ten świat wchłonął całkowicie. To męski świat. Rycerze, królowie, czarodzieje, ale też zwykli ludzie z chłopskiej i rybackiej chaty. Cudowne konie, warowne zamki, niebezpieczne wyprawy. Piękne niewiasty raczej pozostają  w tle – Są obiektem westchnień odważnych wojów, którzy widzą je w swych snach, a potem szukają po świecie. Baśnie pełne magii, dziwów, cudów, pełne elementów ludowych jak i tych charakterystycznych dla eposu rycerskiego. To co w nich dominuje to oczywiście kult odwagi, bohaterstwa, czystego serca. Prawy człowiek zawsze góruje nad złym. Ciekawość mojego dziecka wzbudziły różne elementy, których na próżno szukać w naszych rodzimych podaniach – nie mamy elfów, imiona bohaterów brzmią obco, podobnie jak nazwy niektórych potraw, ubiorów, broni. Zauważyłam, jak szczególną uwagę autor zwracał na mijające pory roku, otaczającą przyrodę, motyw ślubu czy wesela.

Mnie najbardziej w pamięci utkwiła pierwsza baśń – Opowieść rybaka Seana. Pasuje mi do coraz zimniejszych wrześniowych wieczorów. Stary rybak w swojej opowieści nawiązał do prastarej tradycji przekazywania opowieści z ust do ust. Kiedyś ludzie spotykali się w chatach i do późnych godzin nocnych słuchali opowieści bajarza, barda.

„Przy okazji znosili mu różne dary: trochę herbaty, paczuszkę tytoniu do fajki, kawałeczek szynki czy słoniny lub parę ciepłych wzorzystych skarpet… Odwiedzali go od jesieni, kiedy dni stawały się coraz krótsze, Aż do wiosny, siadywali jak najbliżej ognia płonącego w kominku i zwykle już po chwili odzywał się któryś z najstarszych sąsiadów: -Sean, opowiedz nam teraz, jak to bywało dawno, dawno temu”.

Jak bardzo czasy się zmieniły. Teraz takie spotkania zastąpił w wielu domach telewizor. Jednak nic nie stoi na przeszkodzi, by samemu organizować jesienne baśniowe wieczory dla dzieci…

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

piątek, 06 listopada 2009
Żółty smok. Baśnie chińskie - ilustrowała Renata Fucikova

Chiny. Daleki Wschód. Już ta nazwa pokazuje geograficzne oddalenie. Jednak czy tylko? Dla nas, mieszkańców Zachodu, to wielka niewiadoma, zagadka i tajemnica - skrywane przez dziesiątki lat za niedostępnym Murem. Wynalazki, zdobycze, osiągnięcia, porządek społeczny – odkrywane przez przodków, buńczucznych podróżników, powoli, krok po kroku, czasem też z niedowierzaniem. Skarby niesamowite, dziwy, tradycje, obrzędy, od których człowieka złaknionego wiedzy, aż ciarki po plecach przechodzą. Również ignorancja i arogancja po jednej i po drugiej stronie. Zamknięcie się Wschodu w swoich tradycjach i obrzędach, odrzucenie wszelkich kontaktów z barbarzyńcami. Strach przed tym, co nowe i obce. Z naszej strony - też dziwne przekonanie, że to nasze, jest jednak lepsze. Zresztą niekiedy odnoszę takie wrażenie i dziś. Chiny wielu, szczególnie młodym ludziom, kojarzą się dziś z napływem tandety do naszych domów, z towarami ze sklepików Wszystko za 4.50. Jednych zachwycają, innych gorszą. Dlaczego tak się dzieje? Żółty smok zaprasza w podróż egzotyczną. Długą, bo książka liczy sobie 560 stron. Ale takie powinny być właśnie podróże TAM, na drugi koniec świata. Renata Fucikova, Czeszka, przez kilka miesięcy odkrywała inne Chiny. Najpierw dla siebie. Zatraciła się w tysiącach barw, zapachów i krajobrazów. Owocem tej wyprawy jest ta książka. Swego rodzaju próba ukazania, że Chiny to ważne miejsce na Ziemi, w historii – pełne mniejszych i większych cudów. Baśniowy świat, jakże inny od oklepanych Kopciuszków czy kolejnej wersji Trzech świnek i Kota w Butach. Wszystko jest tu inne: obcobrzmiące imiona, jedzenie, nazwy zwierząt, roślin i miejscowości. Świat przedstawiony często na zasadzie przeciwieństw: bogaci i biedni, głupcy i mędrcy, szczęśliwi i urodzeni pod ciemną gwiazdą, dobro toczy walkę ze złem, ciemność z jasnością. To wgląd w zupełnie inną kulturę: mężczyźni mają po kilka żon i konkubin, uliczni pisarze piszą pędzelkami, a chlebem codziennym jest ryż. I jak to w baśniach bywa, pełno tu potworów, wróżek, smoków, jest magiczny topór, wachlarz kryjący tysiącletni korzeń żeń- szenia, są królowie i prości ludzie, a dzieci mają możliwość zaglądnięcia do chaty wieśniaka i pałacu cesarza. Są przede wszystkim mądrość Wschodu, tamtejsze pojmowanie świata i recepty na życie. Wszystko bajecznie kolorowe i pięknie spolszczone przez Zofię Beszczyńską.

Wydawnictwo Media Rodzina