|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: Jan Brzechwa
wtorek, 24 maja 2011
Pchła Szachrajka - Jan Brzechwa/ Maciej Szymanowicz
Nie mogę wyobrazić sobie dzieciństwa bez Tuwima i Brzechwy. Niech mądrzy tego świata wymyślają sobie elektryczne nianie, kubeczki niekapki, cudowne gryzaczki i takie tam. Zmienia się rzeczywistość, pojawiają się nowe gadżety, niektórych nazw nie jestem stanie nawet wymienić. Pewne przedmioty, urządzenia przeszły swoistą ewolucję – popatrzcie na pralkę, bez której teraz ani rusz. A wiersze Brzechwy i Tuwima nadal królują na półkach. Są wpisane od dawna w pierwsze lata życia malucha. Co ja piszę – również dorośli – po latach, mają dużo zabawy przy odkrywaniu ich na nowo. Wychowały się na nich nasze babcie, mamy, my sami, teraz nasze dzieci. Klasyka nieśmiertelna, ciągle w dobrej formie. Klasyka rozśmiesza kolejne pokolenia.
Chcecie bajki? Oto bajka: Była sobie Pchła Szachrajka. Niesłychana rzecz po prostu, By ktoś tak marnego wzrostu I nędznego pchlego rodu Mógł wyczyniać bez powodu Takie psoty i gałgaństwa Jak pchła owa, proszę państwa. To kultowy początek. Pamiętam jak przed laty dobrze się bawiłam, gdy czytałam o słoniu, który rzucił się na kolana przed Pchłą, jak paniusinka – ociupinka wyjadła rurki z kremem i z klasą opuściła cukiernię, jak wystrychnęła na dudka przyjaciółki – elegantki. Przykłady można by mnożyć – w każdym razie – Pchła nieźle rozrabiała, dużo jej uszło na sucho – zwykle nabroiła i tyle ją widzieli. Pamiętam też moje wydanie Pchły – na fatalnym gazetowym papierze, praktycznie bez ilustracji. Po latach my również świetnie bawiliśmy się czytając o jej niecnych wyczynach. Myślę, że do czytania Brzechwy zachęcać nie muszę – teraz Pchła Szachrajka w nowej szacie – z zabawnymi ilustracjami Macieja Symanowicza. W całej postaci Pchły najbardziej ujęły mnie jej oczy. Ogromne – a w tych oczach chochliki. I skromna minka. Niewiniątko. Niby. Polubicie tę książkę.
Wiek 2+ Wydawnictwo Wilga
środa, 15 września 2010
Akademia Pana Kleksa - Jan Brzechwa/ Suren Vardanian
Akademia Pana Kleksa to kawał świetnej literatury i dobrze się stało, że znalazła się w kanonie lektur szkolnych. To też moje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa. Przygody Adasia Niezgódki i jego przyjaciół. I ta jedna myśl, która podczas czytania towarzyszyła mi – dlaczego ta sławna uczelnia była tylko dla chłopaków? Brzechwa w dzisiejszych czasach dostałby niezłego prztyczka w nos od feministek. Mam przed sobą nowiutkie, pachnące jeszcze farbą drukarską wydanie Skrzata. Książka wydana starannie, apetycznie, z błyszczącą okładką, wielkimi literami dla samodzielnie czytających dzieci. Jest tylko jeden mankament, który leży wyraźnie po mojej stronie, a nie książki. Jestem mamą już trochę wiekową – a więc niereformowalną i z zasadami. I nawet gdybym nie chciała, zmuszała się, zaciskała moje oczęta i zęby, tak mocno, że aż by iskry szły, to i tak mój Kleks ma twarz rozczochranego wariata, którego stworzył Jan Marcin Szancer. Nic na to nie poradzę. Dlatego też ukłon przed Surenem Vardanianem, armeńskim ilustratorem, który odważył się – tak to określę, zmierzyć z legendą. Zapewne zdawał sobie sprawę, że jak nie narysuje nowego Kleksa to i tak mu się oberwie. Tymczasem mruczę sobie pod nosem, że jego Kleks – też z chochlikiem w oku, z zawadiackim uśmiechem, kolorowymi piegami spodoba się współczesnym – i dzieciom i młodszym rodzicom "nie skażonym" Szancerem. Wydawnictwo Skrzat
niedziela, 08 listopada 2009
Bajki samograjki - Jan Brzechwa
Książkę przypomniały nam Małe i Większe Formy. Podczas naszej ostatniej wizyty w bibliotece znaleźliśmy na półce. Dla nas fantastyczna zabawa. Oczywiście zaraz ruszyła produkcja kukiełek – proste, na szpikulcach do szaszłyku, zrobione w pół godziny i już zabawa mogła się zacząć. Jana Brzechwy zachwalać oczywiście nie muszę – tu moje prywatne podziękowania za wersję Jasia i Małgosi, w której są kochający rodzice, a Jasiek z Gośką, po dziecięcemu, przez zwykłe gapiostwo, zgubili drogę do domu. Jakoś nie może mi przez gardło przejść wersja, w której ojciec wyprowadza swoje pociechy do lasu. Gdy kiedyś natrafiliśmy na coś takiego, Tomek dostał wielkich oczu z PRZERAŻENIA i już więcej nie eksperymentowaliśmy. W książce są jeszcze: Czerwony Kapturek, Kopciuszek i Kot w Butach. A więc kurtyna w górę i zaczynamy! Kukiełki do Jasia i Małgosi: Brakuje Baby Jagi, która gdzieś jest, ale o tym GDZIE?, wie tylko nasz Mikołajek... Pewnie trzeba będzie przeszukać skrzynie z zabawkami albo dorobić:) |