|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: Charlie i Lola
środa, 07 marca 2012
Charlie i Lola. Za nic na świecie nie zjem pomidora - Lauren Child
Mam w domu dwójkę chłopców, którzy nie lubią warzyw. Młodszy może i by polubił (ach ten apetyt), ale starszy nie lubi - to się łączy w owym nielubieniu. Od czasu do czasu – trochę, ale naprawdę rzadko. Mają swoje ulubione potrawy – i owszem. Oczywiście przepadają, jak rasowe dzieciaki, za słodyczami, ale warzywa – tfu, tfu. Ach – a że jesteśmy z Wielkopolski – kochają też ziemniaki, ale nie purée (To ponoć jest ble), w kawałkach, z wody, z sosikiem. Słyszałam już różne rady – typu – Jak nie zjedzą warzyw, to niech nie oglądają bajki (Reakcja niejadków? Ok, to my idziemy się bawić do naszego pokoju) Albo: Nie martwcie się. Jak zobaczą, że wy lubicie warzywa, one też polubią. No i wysłuchuję potem od lepszych rodziców jak to ich dzieci zjadają tony buraków, pałaszują seler jak jabłka i co najmniej raz w tygodniu domagają się szpinaku albo brukselki. A nasza lekcja poglądowa nam się nie udała. Już siedem lat mija i jest ciężko. Może Lola pomoże. W każdym razie po lekturze Za nic w świecie nie zjem pomidora – moje dzieci zjadły ni z gruszki ni z pietruszki, w czasie zabawy ….surową marchewkę. Co ja mówię: przegryzki z Jowisza. Pewnie jeszcze ściągnę od Charliego zielone kulki i krem z obłoków. Pomidory lubiły zawsze - Tylko…. – Ja mama nie wiedziałem, że to księżycowoce. Pomijając już te wszystkie nasze warzywne perypetie – wróćmy do książki. Tym razem rodziców nie ma w domu, a Charlie ma nakarmić Lolę - niejadka. Lola nie dostaje do zjedzenia zielonego groszku, marchewki, ziemniaków, czy pomidorów. Charlie wyczarowuje dla niej przegryzki z Jowisza, krem z obłoków, paszteciki oceanicznie. Dziewczynka kosztuje każdej potrawy niepewnie, a potem pałaszuje, aż jej się uszy trzęsą. Już się zastanawiam jak nazwać kapustę kiszoną, buraczki na ciepło rzodkiewki. Książka podsunęła mi fajny pomysł na zabawę w kuchni – mam nadzieję, że się uda. Bardzo się nam podoba ta książeczka – przekora Loli i spryt Charliego zawsze wywołują głośny śmiech. Charlie czasem stosuje fortel Tomka Sawyer’a. Pamiętacie – jak miał pomalować płot? W końcu to chłopaki z sąsiedztwa wykonały za niego robotę. Charlie też pokazuje czasem specjalnie, że mu na czymś nie zależy, wiedząc, że Lola zrobi zupełnie tak jak sobie zaplanował. W kwestii jedzenia trafił w 10-tkę. Jak tak dalej pójdzie, Lola w następnej części będzie przypominała małą sympatyczną kuleczkę:) Wiek 3+ Wydawnictwo Media Rodzina
wtorek, 08 listopada 2011
Charlie i Lola. Pobawmy się w sklep! Moja książka z naklejkami - Lauren Child
Na mojej stronie już kilka razy pisałam o tej przemiłej parze – dwójce rodzeństwa, rodem z kreskówki. A że przenosiny kreskówek na papier nie zawsze się udają, akurat w tym przypadku muszę zaprotestować. Seria książek jest bardzo udana. Charlie – starszy brat, nigdy tak do końca nie potrafi gniewać się na swoją siostrzyczkę. Lola – mały uparciuch, zawsze lubi robić akurat to, na co starszy brat nie ma ochoty. Trochę ogień i woda, a że przeciwieństwa się przyciągają – zawsze jest ciekawie i zabawnie. Za każdym razem znajdzie się w książeczkach coś, co wywoła wybuch śmiechu. Ostatnio, zaledwie kilka dni temu, był to różowy lukier Loli na przyjęciu urodzinowym Charliego. W końcu wyszło na jaw, że chłopcy tak naprawdę nie nienawidzą różowego koloru. Pobawmy się w sklep – to propozycja troszkę inna. To oczywiście lektura do czytania (mało tekstu, duże litery, dobre dla początkujących), to oglądanie fajnych kolorowych ilustracji, ale to również zabawa. Myślę, że spodoba się maluchom, bo atutem tej części są… naklejki (informacja Wydawcy z okładki – ponad 100 naklejek; nie liczyliśmy, ale wierzymy). A właściwie całe ich mnóstwo. Można ich użyć do wypełnienia zadań w książce, i nie tylko. Lola (wspomniany wyżej uparciuch) zachęca brata, by ten pobawił się z nią w sklep. Tyle że Charlie chce akurat poczytać książkę, a potem znajduje kolejną wymówkę, by się wykręcić od wspólnej zabawy:) Razem z Lolą maluchy ustawiają towary na półkach, odkładają na swoje miejsce naczynia kuchenne, grupują przedmioty w zbiory: zabawki, instrumenty, sprzęt sportowy. Książka uczy – każda rzecz powinna w domu mieć swoje miejsce, a w sklepie potrzebne są koszyk na zakupy i pieniądze; uczy również grzecznego zachowania w sklepie. Aż łza się w oku kręci, gdy czytamy słowa Loli: - Witam klientkę. Czego dziś sobie pani życzy? Zastanawiam się, czy ktoś kiedyś ostatnio tak do mnie powiedział. Witam klientkę. Miłe, prawda? W dobie supermarketów, wielkich galerii handlowych odzywa się tęsknota za osiedlowym sklepikiem, gdzie pani Krysia znała wszystkich mieszkańców z okolicznych bloków. Ale takie rzeczy to teraz tylko w książkach i w …. pokoju dziecięcym, bo dzięki Charliemu i Loli dzieci nagle nabierają wielkiej ochoty do zabawy w sklep. Ale to pozytywne skutki czytania książek – a to też jest fajne:)
Wiek 3+ Wydawnictwo Media Rodzina
wtorek, 18 stycznia 2011
Wcale nie jestem śpiąca i nie chcę jeszcze iść spać! - Lauren Child
Najbardziej na świecie lubię Lolę – mój Młodszy sparafrazował słowa głównej bohaterki z innej części - o śniegu. I tak naprawdę raczej nie lubi Loli najbardziej na świecie, bo gdy go obserwuję, to tak bardzo jest zajęty swoimi Bardzo Ważnymi Sprawami, że o Loli w ciągu dnia nie pamięta. Dopiero jak czas do łóżka – lubi Lolę najbardziej, bo daje tym samym do zrozumienia, że bez niej ani rusz. (No cóż matka, musisz wbić sobie do głowy, że pojawiają się pierwsze kobiety – ups - kobietki w życiu mojego syna) A Lola jest naprawdę niesamowita - jak rozpakowuje Charliemu prezenty urodzinowe, przygotowuje różowy – różowiasto kiczowaty lukier na babeczki (też inny odcinek). I jak nie chce iść spać. Bo Lola, tak jak mój Mikołaj, nie cierpi wieczornego hasła: Do łóżek!!! Właśnie wtedy ma najwięcej rzeczy do zrobienia - rysowanie, wycinanie, skakanie, kręcenie hula - hopem, i gadanie i gadanie. Wypisz wymaluj moje dziecko. Ociąga się (Mikołaj ucieka, chowa się w kątki – zakątki) i wymyśla: a to tygrysy chcą mleka truskawkowego, a to lew zabrał jej szczoteczkę do zębów, a to piżama należy do dwóch tańczących piesków, a w wannie zażywają kąpieli wieloryby. Skąd jej się to bierze? Na wszystko ma czas, i gada, gada, gada. Ta i inne części są cudowne – tyle w nich humoru, który maluchy od razu łapią i śmieją się, i śmieją, że aż strach. I ten starszy brat – taki dobry, wyrozumiały, opiekuńczy. Żyć nie umierać. Mamy na naszej półce kilka książek z serii o tym niesamowitym rodzeństwie. Tak się zastanawiam – czy oni się kiedykolwiek pobiją;) To tak między nami, bo dla moich maluchów taaaaaki przykład zgranej pary to sam miód. Lolę i Charliego czytamy hurtowo – co najmniej dwie, trzy książki od razu. Zawsze jest wesoło i gwarno, bo dzieci znają dialogi na pamięć i je wyprzedzają. Gdy czasem zmieniam tekst z przekory, to zaraz słychać oburzenie, że przecież ONI powiedzieli inaczej. Ilustracje autorki to frywolna, zwariowana kreska, która świetnie odzwierciedla wszystkie miny i nastroje (zazwyczaj niecierpliwej) Loli i miny (zazwyczaj cierpliwego) starszego brata. Kolorowo, czasem pstrokato, że oczopląsów można dostać. Super. -W łóżku Charliego leży hipopotam. -Mamo, hopipotam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wiek 3+
piątek, 26 listopada 2010
Ale to są przecież moje urodziny - Lauren Child
Tę serię bardzo polubił mój mały Mikołaj. Ostatnio czytaliśmy hurtem, to, co już stoi na półce i nowe o urodzinach Charliego. Akurat dobrze nam się przydarzyło, bo i u nas były urodziny, tyle, że młodszego brata. I u nas były kłótnie - kto rozpakowuje prezenty, kto zdmuchuje świeczki. W każdym razie każde z moich dzieci ma w sobie coś i z Loli i tego starszego, opanowanego brata (choć tutaj Charlie naprawdę miał dość i każde z moich dzieci doskonale go rozumiało, choć i doskonale rozumiało Lolę). Charlie przygotowuje się do swojego przyjęcia urodzinowego. I Lola przygotowuje się do przyjęcia urodzinowego brata. Tyle, że każde z nich ma swoją wizję tej uroczystości. Z jednej strony ma być potwornie potworzasto i strasznie, a z drugiej – różowo, lukrowo, czyli słodko. Czy to się da pogodzić? Zapewniam, że da, a zakończenie zaskakuje jak nic, choć mój Tomek, przedszkolny starszak, zarzekał się na wszystkie świętości, że on naprawdę nie cierpi różowego koloru. Choć przypuszczam, że jak nic wciągnąłby babeczkę z lukrem a’la Lola. Bardzo udana seria, ze świetnymi ilustracjami – kolażami. Zwariowana kreska, dużo kolorów, humor, i mądre przesłanie podane w bardzo mądry sposób. Super. Wiek 3+ Wydawnictwo Media Rodzina |