Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: Skrzat

sobota, 19 grudnia 2009
Aniołki z ul. Śliwkowej - Ewa Ostrowska

Tytułowa ulica Śliwkowa kryje w sobie wiele tajemnic. Ot, choćby taką, że u nikogo z jej mieszkańców w ogrodzie nie znajdziecie śliwy, nawet zwykłej żółtej jak słońce mirabelki, która potrafi przecież rodzić mnóstwo owoców na zwykłej polnej miedzy. Marchewka, pietruszka, inne drzewa owocowe rosną jak szalone, ale śliwek z własnego zbioru tutaj jak na lekarstwo. Skąd zatem nazwa ulicy? Kolejna sprawa do wyjaśnienia – to dziwni sąsiedzi – państwo Mroczkowie. Chudzi, zawsze w wielkich kapeluszach na głowach, schowani za ogrodzeniem wysokim na cztery metry. Niby nikt ich nie odwiedza, z nikim w okolicy nie utrzymują kontaktów, a dom olbrzymi i codziennie gdzieś znikają na kilka godzin. W każdym razie nie wzbudzają sympatii ogółu.

Aniołki z tej ulicy to Fredzia, Buźka, Banieczka i Pysiolek. Nie wiedzą co to takiego wakacje, takie zwykle nad morzem czy w górach, ba – a co dopiero za granicą, na jakiejś wyspie. Rodzice ledwie wiążą koniec z końcem, mają mnóstwo codziennych problemów do rozwiązania. Kiedy więc szkolna wychowawczyni losuje jedno bezpłatne miejsce na koloniach nad morzem, Fredzia modli się do Anioła Stróża, by to jej nazwisko pojawiło się na ustach pani. Niestety – złota plaża i bursztyny przypadły Buźce. Dziewczynka po kilku dniach wraca zniesmaczona pobytem na koloniach i …zakochana. I to w kim? W niejakim Wiktorze Mroczku. Czy chłopiec ma coś wspólnego z tajemniczymi sąsiadami? Czy uda się aniołkom dostać się za wysoki mur do tajemniczych sąsiadów? Kim jest tajemniczy Wiktor?

Autorka (rocznik 1938) kojarzy mi się z kilkoma ciekawymi książkami, które przeczytałam wiele lat temu: Przygody króla Gucia i króla Maciusia, Co słychać za tymi drzwiami. Pamiętam, że w bibliotece szkolnej była kolejka po książkę Księżniczka i wszy – czekałam i się w końcu doczekałam. Aniołki są dobrą książką dla młodszej młodzieży. Znajdziecie tu zgrabnie napisane dialogi, tajemnice do wyjaśnienia i ważne sprawy dla chłopców i dziewcząt wchodzących w wiek dojrzewania. I choć niektóre rzeczy wydają się być nieprawdopodobne, w książkach jak i w życiu wszystko jest możliwe. Przygody pochłonęły młodziutkie siostrzenice – w kilka godzin, bo, jak stwierdziły, za dużo było niewiadomych, które trzeba było natychmiast wyjaśnić.  

Wydawnictwo Skrzat

czwartek, 03 grudnia 2009
Jak Lolek został papieżem - Mariusz Wollny

Czy możecie sobie wyobrazić, że Jan Paweł II był kiedyś małym chłopcem? Lolkiem. W czapce przekrzywionej na bakier, w krótkich spodenkach i długich getrach? Miał swoje marzenia, ulubione zabawy i kolegów. I jak każdy mały urwis marzył o tym, by zostać lotnikiem, słynnym piłkarzem, aktorem. O tym, że zostanie księdzem, a potem papieżem, nawet mu się nie śniło. Mariusz Wollny (autor książki: Kacper Ryx) napisał niezwykle ciepłą i wzruszającą historię o polskim papieżu. Zaczyna się krótko po śmierci matki chłopca, wówczas dziewięciolatka, który dopiero co poznaje smak życia. Jakie było to życie? Raz słodkie, raz gorzkie. A wszystko Lolek, potem Karol i w końcu Jan Paweł II przyjmował z pokorą. Autor opisuje różne etapy życia Ojca Świętego- jako ucznia, robotnika, zwykłego księdza. W książce mnóstwo informacji z historii Polski, zwrócenie uwagi na ważne wartości, o których coraz częściej milczy się w książkach dla dzieci- Bóg, honor, ojczyzna, wartości chrześcijańskie, miłość bliźniego. W końcu to niemodne, niewygodne. Nie brakuje tu również ciekawostek z życia prywatnego i humoru. Bo przecież właśnie takiego GO pamiętamy. Jan Paweł II, który do końca potrafił zachować tyle Lolkowego entuzjazmu i radości życia.

Autor podzielił książkę na trzy części- Karol z Wadowic, Pomazaniec z Krakowa i Watykan – siedziba papieska. Dzieci dowiedzą się, jakie były upodobania i zwyczaje Jana Pawła II, co lubił zjeść i wypić, co nosił, gdzie spędzał wolny czas, czym Jan Paweł II jeździł i latał, a czym nie, są cenne informacje dotyczące papieskich śladów w Krakowie. Lektura na wspólne rodzinne czytanie. 

Wydawnictwo Skrzat

wtorek, 17 listopada 2009
Eri i smok - Jacek Inglot

Książka spodobała się młodszej młodzieży w rodzinie. Sprawdziłam na własnej skórze i potwierdzam. Co nas szczególnie cieszy, znalazła się na liście książek nominowanych do nagrody IBBY. I to jak najbardziej zasłużenie.

Jacek Inglot, pisarz science fiction, z zawodu polonista, napisał dobrą polską powieść fantasy dla dzieci i młodzieży. Patrząc na półki księgarskie, na których pełno przykładów gatunku przetłumaczonych z innych języków, Eri i smok jest perełką. Autor umieścił akcję powieści w czasie bliżej nieokreślonym, ale znaleźć tu można odnośniki do historii, także słowiańskiej, i to zarówno w postaciach jak i używanym słownictwie. Nie mam tu na myśli tytułowego smoka, który w naszej kulturze pojawia się rzadko (za wyjątkiem chyba tylko Smoka Wawelskiego), ale już choćby minstrel- średniowieczny, wędrowny śpiewak i recytator poezji; Szeptucha – wróżka lecząca choroby i odczyniająca złe uroki i inne, dziwnie ale i zarazem przyjemnie kojarzą mi się z klimatem średniowiecza. Baśniowy świat pełen jest dziwnych stworzeń: są siejące strach wuki, czarodzieje, skrzat, zbój, wróżka, są wreszcie chaty pachnące ziołami – miętą i macierzanką. Od tytułowej bohaterki – Eri- zależy przyszłość świata.  Razem z gnomkiem Kołatkiem wędruje do Lyrie, do wróżki Ewanny. Wiedźma Mariusza powierzyła jej opiece smocze jajo. Oj biada, biada jeśli jajo dostanie się w ręce złego Widukinda. Czy uda jej się wypełnić misję, czy powróci do rodziców i braci?

Córy siostry połknęły Eri i smoka w tri miga. W klasie jednej z nich, ustawiła się już spora kolejka do konsumpcji literackiej delicji. Czy można marzyć o lepszej rekomendacji?

Wydawnictwo Skrzat 

 

czwartek, 29 października 2009
Warszawa. Spacery z Ciumkami - Paweł Beręsewicz

Bardzo ciepło odbieram tę książkę. Może dlatego, że z Warszawą związane są pewne wspomnienia, jak choćby narodziny Tomka. Tu się urodziłeś – przypominam, choć mały to wie i puchnie zawsze z dumy, gdy przed wieczornymi Wiadomościami, pojawia się panorama stolicy. Najpierw kartkujemy ten niezwykły, naprawdę niezwykły przewodnik, napisany specjalnie z myślą o dzieciach. Co jakiś czas przy zdjęciach i ilustracjach doszukujemy się historyjki opowiedzianej przez Pawła Beręsewicza. Na całą książkę Tomek jest jeszcze za mały, ale i tak cierpliwie i z dużym zainteresowaniem poznaje ze mną lwią część lektury i to dziwne, dalekie miasto, przy którym zawsze pojawia się wspomnienie o naszym warszawskim rodzinnym epizodzie. Wieczorem, już sama, oddaję się dokładnej lekturze. Najpierw autor. Ojciec Ciumków. Bo Ciumkowie są tutaj przewodnikami po mieście. Znacie ich może z wcześniejszych książek, napisanych z humorem, z polotem. Tym razem jest podobnie – a wszystko zaczęło się wtedy, gdy Grzesiek Ciumko przyznał się tatce, że nie wie, jaki pomnik stoi na placu Zamkowym. Tato Ciumko o mało nie dostał palpitacji serca. Ale wiecie przecież jaki on jest, potrafi zaradzić każdej biedzie. Tak też stało się i tym razem. Zorganizował dla swojej rodzinki jedenaście spacerów po mieście. Jedenaście spacerów, które można odbyć też samemu:

  1. Pałac Kultury i miasto z lotu ptaka
  2. Mury obronne i staromiejski Rynek
  3. Zamek królewski i staromiejskie kościoły
  4. Łazienki Królewskie
  5. Wilanów
  6. Nowe Miasto
  7. Ulica Miodowa, Arsenał i wspomnienie o żydowskiej Warszawie
  8. Trzy wielkie place i Ogród Saski
  9. Krakowskie Przedmieście
  10. Nowy Świat i Aleje Ujazdowskie
  11. Rowerem wzdłuż skarpy wiślanej

Tato bryluje wiedzą, ale nie taką typowo-molowo-książkową, czyli nudną i niekiedy byle jaką – przynajmniej w mniemaniu dzieciaków. Mnóstwo tu znanych miejsc, ludzi, pomników, budynków, wydarzeń. Przy czym zaraz pan Ciumko, jak Krasicki bajkami z rękawa, sypie historyjkami, ciekawostkami, żartami, dowcipami i niekiedy sensacjami sprzed wieków. I oto chodzi - to nie tylko suche fakty z historii, lecz żywe opowieści o ludziach z krwi i kości. Mali Ciumkowie jak rasowi mali turyści narzekają na różne niedogodności – a to za ciepło, za daleko, za szybko, za nudno. Ciumkowie zwiedzają Warszawę swoim tempem. Czasem tata ich pogania, kusi lodami, to znów nie może nadziwić się ich kiepskiej kondycji. Każdy spacer ma swój kolor, co w razie zwiedzania miasta z książką ułatwia lokalizację poszukiwanych informacji. Na marginesach dodatkowa wiedza – tym razem już bardzo serio. Książka kolorowa, z mnóstwem zdjęć, ilustracji. Na końcu słowniczek trudniejszych słówek, informacje o muzealnych zajęciach edukacyjnych, godziny otwarcia warszawskich muzeów. Jest i zeszyt z krzyżówkami sprawdzający wiedzę dzieciaków po lekturze. Za kilka lat bardzo chętnie pokażę mojemu synowi miasto jego narodzin, właśnie z tą książką.

Miło przygrzewało słoneczko, tata przeżuwał kęsy wielkiej drożdżówki i wreszcie przez chwilę nie opowiadał o Warszawie.

Przypomniał mi się obrazek sprzed lat, gdy mnie w stolicy odwiedziło moje (dużo) młodsze rodzeństwo:))

Wydawnictwo Skrzat

poniedziałek, 17 sierpnia 2009
Wielka wyprawa Ciumków - Paweł Beręsewicz

Przeczytałam z przyjemnością – bo na razie o wakacjach mogę pomarzyć, więc marzę z Ciumkami. Ale od początku. Jakiś czas temu wysłuchałam w jedynkowym Radiu Dzieciom fragmentów książki Pawła Beręsewicza Żeby nóżki chciały iść. Razem z Tomkiem fajnie się słuchało na tarasie w letnie wieczory. Zaczęłam wielkie poszukiwania książek tego autora, w międzyczasie wpadła w nasze ręce historia o rodzinie Ciumków. Pogodna wakacyjna lektura o rodzinnej wyprawie do dalekiej Prowansji. Od początku do trochę feralnego końca – przygotowania, pakowanie, przelot na miejsce, pobyt. Gorące słońce, cieplutkie morze, brązowe opalone ciała – ach! A wszystko z dużą dozą humoru językowatego i sytuacyjnego. Do tego porcja informacji o dalekim kraju – w sam raz tyle, by zainteresować a nie zniechęcić młodego czytelnika, może skłonić nawet do dalszych poszukiwań. Bardzo mi przypadła ta książka do gustu ze względu na jej familijny charakter – i tak  w kwestii odbiorców, bo świetnie można czytać i podśmiechiwać się z całą rodziną, ale też tematu. Cumkowie to rodzina, w której wszyscy dobrze się czują, są kumplami, przyjaciółmi. Jest w niej dużo zrozumienia i miłości – takiej normalnej, zdrowej, nie na pokaz. Książka pokazuje młodym czytelnikom, że na wakacjach ze starszyzną plemienną też może być fajnie. I to jakich wakacjach – bez telewizora i komputera. A żeby zasłużyć na swoją porcję bagietki i zupy z paczki trzeba przepedałować te kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Często wspólne wyzwania i problemy, jak choćby przebite dętki, szukanie noclegu, kłopoty z językiem, po ludzku zbliżają. Cieszy to, że na samiutkim końcu, tato znów wygodnie zasiadł w fotelu z Wielkim Atlasem Świata i szklanką herbaty. Będzie nowa wyprawa. I nowa książka:)

Wydawnictwo Skrzat