|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: Renata Piątkowska
wtorek, 07 czerwca 2011
Opowiadania z piaskownicy - Renata Piątkowska / czyta Artur Barciś
Myślę, że Tomka nie muszę Wam specjalnie przedstawiać. Znacie go już z Opowiadań z piaskownicy i Piegowatych opowiadań. Opowiadania dla przedszkolaków to część pierwsza Tomkowego cyklu i jego przygód u progu edukacji wczesnoszkolnej. Właśnie ukazały się jako audiobook w znakomitej interpretacji Artura Barcisia. Bardzo pasuje mi głos aktora do roli Tomka. W dodatku cała osobowość pana Artura, który przede wszystkim kojarzy mi się z rolami komediowymi oraz dużym poczuciem humoru, świetnie wpisuje się w klimat Tomkowych rozważań o świecie z perspektywy przedszkolaka. Na dwóch płytach CD – razem dwadzieścia opowiadań dla najmłodszych. Zawsze chętnie wracamy do książek Renaty Piątkowskiej, ponieważ podoba nam się jej zmysł obserwacji. Autorka umie uchwycić to coś w relacjach dzieci z dorosłymi. W dodatku nie ma tutaj tematów błahych – wszystko jest ważne. Piątkowska umie wykorzystać każdy temat do przedszkolnych rozważań filozoficznych – bo muszę przyznać, że mały Tomek to jest taki trochę drążyciel – myśliciel. Gdy się uczepi jakiegoś tematu, to drąży i drąży. Jak każde małe dziecko – pewnie dlatego tak chętnie czytają i słuchają go najmłodsi. A z nimi też rodzice. Tomek to wypisz wymaluj nasze pociechy, prawda? Zwykła przejażdżka tramwajem, choroba, robaczek w jabłku, znalezione w piaskownicy wiaderko, dziwny wygląd taty kolegi są doskonałym pretekstem do poruszenia i wyjaśnienia ważnych zagadnień. Podoba mi się humor tych opowiadań. Często jakby niezamierzony, wynikający bardziej z natury dziecka, przekornej, ciekawskiej, ale takiej bardzo serio. W każdym razie podczas słuchania płyt – wybuchy śmiechu murowane. Moje starsze dziecko – też Tomek – ancymonek, rośnie razem z Tomkiem książkowym. Marzy mi się, by książkowy Tomek kiedyś poszedł do szkoły i byśmy mogli poczytać o jego szkolnych perypetiach. Już widzę ten początek któregoś z kolejnych opowiadań: Jak ja nie lubię matematyki/ albo wręcz przeciwnie: Jak ja lubię matematykę…. Myślę, że Piątkowska dzięki swoim opowiadaniom potrafiła rozbudzić w dzieciach ciekawość świata, najbliższego otoczenia i przedszkola właśnie. Przedszkolak też może mieć ciekawe życie. Autorką okładki jest mama książkowego wizerunku chłopca Iwona Cała. Jej charakterystyczne buzie zaopatrzone w okrąglutkie rumieńce – dla mnie symbol dziecięcia zdrowego, wesołego i szczęśliwego, świetnie wpisują się w klimat tej książki – napisałam przy okazji Piegowatych opowiadań. I zdania nie zmieniam. Polecam! Wiek 4+ Wydawnictwo BIS
piątek, 18 marca 2011
Gdyby jajko mogło mówić i inne opowieści - Renata Piątkowska/ Artur Nowicki
Zaczęliśmy od tekstów związanych z Wielkanocą – dobrze wpisują się w ten okres przedświąteczny, budują pewien klimat oczekiwania. Z podsłuchanych rozmów wynika, że w kątach podczas zabaw klockami, żołnierzykami, puzzle, już powstają w największej tajemnicy plany desantu na rodziców w Lany Poniedziałek – kto, kogo i czym. Mój niepokój wzrósł, gdy podczas porządków odkryłam skompletowane (jeszcze do niedawna w totalnym rozkładzie) zeszłoroczne sikawki gumowe. Renata Piątkowska odkrywa tradycje, doszukuje się niuansów, często zapomnianych, a jakże ciekawych, tłumaczy pochodzenie zwyczajów, opowiada jak było kiedyś a jak jest dzisiaj. Opisuje cały kalendarz najróżniejszych popularnych bardziej bądź mniej tradycji i zwyczajów: Mikołajki, Wigilia, Andrzejki, Marzanna, Śmigus – Dyngus, Prima – Aprilis, Pisanki, Walentynki, Sylwester i Nowy Rok. Każdy z rozdziałów to osobna historia – występują dzieci, które przygotowują się do świąt i ciekawi je, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Podoba mi się pomysł włączania dziadków. To oni są tutaj depozytariuszami wiedzy tajemnej: wiedzą wszystko, znają ciekawe historie, sięgają w swojej pamięci do czasów młodości. Choć z pewnością na co dzień wielu dziadków nie ma takich wiadomości na temat obrzędów, co ci książkowi. Zachęca to też do stawiania pytań najbliższym, jak oni kiedyś świętowali. Moja mama, babcia moich dzieci, opowiada zawsze przed Wielkanocą, jak wyglądały święta jej dzieciństwa, spędzane na wsi u babci Joanny, mojej prababci, a praprababki Tomka i Mikołaja. Zjeżdżała się cała rodzina – wielka – nic dziwnego, że ciotki gotowały na piecu z fajerkami kociołek jaj. Panowie robili zawody kto ile zje. Ależ to byli mężczyźni – przed każdym rosła wieżyczka skorupek, bo jadło się tak: jajko na pół i skorupki wkładało się jedną w drugą. Dwanaście – piętnaście jajek to była pestka. A potem był mecz piłki nożnej za stodołą. Panowie w białych lnianych koszulach śmigali za piłką, że hej. Potrzebowaliśmy tej książki, bowiem często pojawiały się pytania – Mamo, a dlaczego? Teraz mamy wszystko skomasowane w jednym tomie. Renata Piątkowska inspiruje do czynów niecnych: do polewania wodą, śmigania koleżanek witkami wierzbowym, wrzucania ich do rzeki, polewania Marzanny perfumami. I jak to u Renaty Piątkowskiej bywa – często jest z jajem, choć nie o jajku tylko tu mowa. I zachęcam do rodzinnych odkryć związanych z różnymi obrzędami. Dzieci uwielbiają ich słuchać. Wiek: 8+ Wydawnictwo BIS
wtorek, 27 lipca 2010
Piegowate opowiadania - Renata Piątkowska/ Iwona Cała
Jak my z Tomkiem lubimy Tomka. Zaprzyjaźniliśmy się z nim dwa lata temu we wigilię Bożego Narodzenia, kiedy to mój Tomek pod choinką znalazł Opowiadania z piaskownicy. Piegowate opowiadania to ich kontynuacja. Tomek nadal chodzi do przedszkola, jest trochę starszy, ale nadal jest ciekawy świata, ma chochliki w oczach, wierci dziurę w brzuchu dorosłym w poszukiwaniu odpowiedzi na różne pytania, przeżywa zwykłe – niezwykłe przygody typowe dla starszaka, no i ma wielkie poczucie humoru. Choć pewnie o tym nie wie – bo Tomek bywa często poważnym chłopcem, dociekliwym, upartym – a w tej swojej powadze, dociekaniu różnych prawd i uporze bywa często tak zabawnym małym człowiekiem, że nie sposób tego nie docenić – świadczy o tym śmiech mojego Tomka przy lekturze. Osiemnaście opowiadań w piegi, równe 97 stron, przeczytaliśmy w dwa wieczory. Moje stęsknione za przedszkolem dziecko znalazło w nich tak wiele z własnego życia. Koledzy, wyścigi, chlapanie w kałużach, fascynacja muchą na szybie, pierwsze nieśmiałe próby wydostania się spod maminej kurateli, ba – nawet bałagan w pokoju. Czasem miał wrażenie, że to o nim mowa, a ja zachodziłam w głowę, skąd Renata Piątkowska tak dobrze zna mojego syna:) Ale tak pewnie pomyślą wszyscy rodzice, którzy razem z dziećmi przeczytają tę książkę. Zabawna, o wielu ważnych rzeczach nurtujących małego człowieka – świetnie się czyta. To, co szczególnie mi się spodobało, to umiejętne uchwycenie przez autorkę naszych typowych rodzicielskich zachowań, reakcji (Np. na ciągłe pytania naszych pociech: dlaczego?). Oj, czasami odnalazłam na kartkach tej książki siebie – zarumieniałam się jak postacie w książce i przyrzekłam solenną poprawę. Ucieszył mnie fakt, że nie zmieniła się szata graficzna kontynuacji, nawet format pozostał ten sam. I dodatkowa gratka - Tomka nadal rysuje mama jego pierwszego wizerunku, czyli Iwona Cała. Jej charakterystyczne buzie zaopatrzone w okrąglutkie rumieńce – dla mnie symbol dziecięcia zdrowego, wesołego i szczęśliwego, świetnie wpisują się w klimat tej książki. Wszystko razem, dowcipne, mądre, ładne, znane, takie swojskie. Polecam!
Wiek 4+
Wydawnictwo Bis
sobota, 19 grudnia 2009
Dziadek na huśtawce - Renata Piątkowska/ Artur Nowicki
Renata Piątkowska świetnie potrafi uchwycić to, co w małej duszy gra. Dziadek na huśtawce to opowieść o małym Witku, który pragnie mieć dziadka. Phi, też coś, powiedzą ci, którzy dziadka mają na co dzień, a jak Bozia dała, to i nawet dwóch – z mamy i taty strony. Tymczasem Witek znajduje swojego nowego dziadka całkiem blisko, bo przez płot swego przyjaciela Marcina. To miano otrzymuje samotny sąsiad Teofil. Ta - najpierw znajomość, potem przyjaźń, obydwu wychodzi na dobre. Zarówno chłopiec jak i starszy pan zmieniają się pod wpływem nieoczekiwanych prezentów w postaci… siebie. Dziadek okazuje się być wcale nie takim nobliwym starszym panem. Jego osobowość potwierdza tylko znaną regułę, że czasem kostium marszczy się człowiekowi wokół oczu, a duch pozostaje 18 – letni albo i młodszy. Dziadek Teofil zna się na żartach, umie opowiadać ciekawe historie i jest skłonny do robienia rzeczy, które ponoć ludziom w pewnym wieku robić nie wypada. Zresztą popatrzcie na zwariowaną i cudną okładkę książki. W ten sposób zjednuje sobie Witka. Chłopiec zwierza mu się ze swoich problemów w szkole i domu, a starszy pan, znający życie, przekazuje mu swoje doświadczenia, które chłopca wzmacniają i krzepią. To bardzo ciekawa i ważna opowieść, napisana z jajcem. Szczególnie teraz, gdy tak wiele maluchów jest wychowywanych z dala od dziadków. Kiedyś, w domach wielopokoleniowych, dziadek i babcia, ich opowieści, ręka na spacerze, pomoc przy wbijaniu gwoździ na małej deseczce, czy otarcie łez po upadku, były na wyciagnięcie ręki. Wśród swoich znajomych widzę tendencję świadomego oddalania się od dziadków, bo po co, bo psują, bo nudno, bo niedzisiejsi. Jak ważni są dziadkowie, widzę po moich dzieciach. Gdy pojawia się na horyzoncie dziadek Stasiu – ja już nie istnieję. Mikołaj z dziadkiem je śniadanko, obiad; pije herbatkę, kreśli lotka, czyta gazetę, pracuje w ogródku, odwiedza sąsiadów i czuję, że jakbym mu pozwoliła, to i zapaliłby z dziadkiem fajeczkę. Piękna przyjaźń, którą znajdziemy w Dziadku na huśtawce, istnieje w moim domu, i wierzycie mi, czy nie, to najpiękniejsza rzecz, jaka mogła przydarzyć się moim dzieciom. Wydawnictwo Bis |