|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: Bis
sobota, 19 grudnia 2009
Dziadek na huśtawce - Renata Piątkowska/ Artur Nowicki
Renata Piątkowska świetnie potrafi uchwycić to, co w małej duszy gra. Dziadek na huśtawce to opowieść o małym Witku, który pragnie mieć dziadka. Phi, też coś, powiedzą ci, którzy dziadka mają na co dzień, a jak Bozia dała, to i nawet dwóch – z mamy i taty strony. Tymczasem Witek znajduje swojego nowego dziadka całkiem blisko, bo przez płot swego przyjaciela Marcina. To miano otrzymuje samotny sąsiad Teofil. Ta - najpierw znajomość, potem przyjaźń, obydwu wychodzi na dobre. Zarówno chłopiec jak i starszy pan zmieniają się pod wpływem nieoczekiwanych prezentów w postaci… siebie. Dziadek okazuje się być wcale nie takim nobliwym starszym panem. Jego osobowość potwierdza tylko znaną regułę, że czasem kostium marszczy się człowiekowi wokół oczu, a duch pozostaje 18 – letni albo i młodszy. Dziadek Teofil zna się na żartach, umie opowiadać ciekawe historie i jest skłonny do robienia rzeczy, które ponoć ludziom w pewnym wieku robić nie wypada. Zresztą popatrzcie na zwariowaną i cudną okładkę książki. W ten sposób zjednuje sobie Witka. Chłopiec zwierza mu się ze swoich problemów w szkole i domu, a starszy pan, znający życie, przekazuje mu swoje doświadczenia, które chłopca wzmacniają i krzepią. To bardzo ciekawa i ważna opowieść, napisana z jajcem. Szczególnie teraz, gdy tak wiele maluchów jest wychowywanych z dala od dziadków. Kiedyś, w domach wielopokoleniowych, dziadek i babcia, ich opowieści, ręka na spacerze, pomoc przy wbijaniu gwoździ na małej deseczce, czy otarcie łez po upadku, były na wyciagnięcie ręki. Wśród swoich znajomych widzę tendencję świadomego oddalania się od dziadków, bo po co, bo psują, bo nudno, bo niedzisiejsi. Jak ważni są dziadkowie, widzę po moich dzieciach. Gdy pojawia się na horyzoncie dziadek Stasiu – ja już nie istnieję. Mikołaj z dziadkiem je śniadanko, obiad; pije herbatkę, kreśli lotka, czyta gazetę, pracuje w ogródku, odwiedza sąsiadów i czuję, że jakbym mu pozwoliła, to i zapaliłby z dziadkiem fajeczkę. Piękna przyjaźń, którą znajdziemy w Dziadku na huśtawce, istnieje w moim domu, i wierzycie mi, czy nie, to najpiękniejsza rzecz, jaka mogła przydarzyć się moim dzieciom. Wydawnictwo Bis
piątek, 18 grudnia 2009
Origami z wierszykami - Agnieszka Frączek/ Dorota Dziamska
Ciekawska kaczuszka Omi/ Kaczuszka Omi na wsi Te dwie książeczki świetnie wpisują się w klimat przygotowań świątecznych. To nic, że mają charakter bardziej wiosenno-letni i traktują o kaczuszce i tym, co dzieje się na świecie, w szczególności na wsi. Dzieci, po rozgrzewce z nożyczkami i papierem kolorowym, pewnie chętnie zmienią repertuar i od Mikołajów w czerwonych czapeczkach przejdą do układania zwierzątek i nie tylko. A dlaczego na choince na tle złotego łańcucha nie miałyby się nagle pojawić żółw, żabka, ślimak, sroka baranek, latawiec, traktor, kura, pies i w końcu główna bohaterka zamieszania, czyli Kaczuszka Omi? Piszę zamieszania, bo mała kaczuszka należy do istot niesubordynowanych, lubi oddalać się, lubi chodzić własnymi ścieżkami. Właśnie tam spotyka tyle ciekawych stworzeń, odwiedza tyle ciekawych miejsc. Agnieszka Frączek bardzo przystępnie napisała (tym razem i prozą i wierszem) fajną książeczkę dla najnajmlodszych. Poznają świat, nazwy zwierząt, a co najlepsze – mogą wszystkie zwierzątka zrobić przy pomocy nożyczek i papieru kolorowego. Trzeba tylko wyciąć kółka i spojrzeć na instrukcję. Pomysłodawcą i twórcą „origami składanek” jest Dorota Dziamska, znana specjalistka od Origami i autorka wielu książek w tej dziedzinie. Rodzice na pewno pomogą przy tej zabawie, prawda? Powycinane kółeczka dają mnóstwo możliwości. Dzieci mogą działać oczywiście według instrukcji, ale też mogą puścić wodze fantazji i stworzyć coś swojego. Taka zabawa na pewno rozwija kreatywność i zdolności manualne. My z niecierpliwością czekamy na kolejne przygody kaczuszki Omi, bo niepodobna, by tak łatwo zrezygnowała ze swoich podróży. Może w przyszłości również coś zimowego? Puszczamy zatem oczko do autorek.
Wydawnictwo Bis
niedziela, 02 sierpnia 2009
Moja Ciotka Sroka - Liliana Bardijewska / Aleksandra Kucharska - Cybuch
Liliana Bardijewska – tłumaczka literatury bułgarskiej, autorka licznych słuchowisk dla dzieci, sztuk teatralnych skierowanych dla najmłodszych. W swoim dorobku ma powieści dla młodzieży Ratatuj, Bractwo Srebrnej Łyżeczki; bajkę dla maluchów Zielony wędrowiec. Ostatnio popełniła kolejną książkę. Tym razem dla starszaków – o pewnej ciotce - gadulskiej i mądralińskiej gawędziarce i bajarce, która jest… sroką. Tytułowa ciotka snuje opowieści dla małej Julianki, a trzeba przyznać, że robi to wyśmienicie i z wyszukaną gracją i fantazją. Od niej mała Julianka dowiaduje się, dlaczego na wierzbie wyrosły gruszki, jak obudzić śpiącą Ziemię, skąd wzięły się pisanki, dlaczego biedronki są czerwone, co to znaczy zajęcza odwaga i skąd na świecie wzięły się choinki. Fantastycznie jest mieć Ciotkę Srokę, która opowiada z ogromnym przejęciem i sporą dawką humoru! Dzięki jej opowieściom maluchy oswajają się z uczuciem strachu, zgłębiają tajemnicę czasu i poznają smak przyjaźni. To co mnie osobiście urzekło – to erudycja pisarki, zabawa słowem. Żadnej drogi na skróty – traktowanie na serio małego odbiorcę i wymaganie od niego maksimum zaangażowania. Do tego świetne ilustracje Aleksandry Kucharskiej – Cybuch (pisałam o niej przy Córce króla moczarów Andersena) - nie tylko przedstawiają czytane bajki, ale w połączeniu z tymi bajkami właśnie, w naturalny i zupełnie niewymuszony sposób pobudzają wyobraźnię malucha. Solidnie wydana – z pewnością długo wytrzyma kontakt z najmłodszymi.
- A to co za krzyki pod moim oknem?! Pod moim gniazdem rodzinnym?! Ja nie jestem byle kto, żeby słuchać byle wrzasków! Ja jestem Ciotka Sroka i tutaj wrzeszczeć mogę tylko ja! Zapytaj, kogo chcesz. Wszyscy mnie tu znają! Ba, znają mnie nawet na królewskim dworze! Aż oniemiałam z wrażenia. A więc to jest moja ciotka. Ciotka Sroka. A ta sterta gałęzi nade mną - to jej gniazdo rodzinne... Patrzyłam na nią okrągłymi ze zdumienia oczami. To się nazywa ciotka! Widząc mój zachwyt, Ciotka Sroka szybko się udobruchała. - Widzę, że jesteś mądrą dziewczynką - burknęła. - Zasłużyłaś na prezent. - I wcisnęła mi do ręki coś puchatego, mięciutkiego, przytulnego. - Wiesz, co to jest? Nie miałam pojęcia! - To jest wierzbowy kotek, czyli bazia - powiedziała uroczyście. - Wierzbowy, bo rośnie na wierzbie. Spojrzałam na Ciotkę Srokę zdziwiona. Zawsze myślałam, że kotki rosną na kanapie. Przynajmniej nasz siedział na niej całymi dniami, jak przyrośnięty. - A wiesz, dlaczego rośnie na wierzbie? Dzięki mnie! Gdyby nie ja, wiesz, co by rosło na wierzbie? Gruszki! Mój podziw dla Ciotki Sroki ogromniał z minuty na minutę. Byłam z niej dumna!
Wydawnictwo BIS
sobota, 25 października 2008
Lemoniadowy ząb- Renata Piątkowska
Jak wytłumaczyć dziecku- dlaczego mleczne zęby wypadają, a na ich miejscu wyrastają nowe? Pomóc może oczywiście książeczka- Lemoniadowy ząb. Pewnego dnia Marcin mocuje się z tubką kleju, kiedy nie może jej jednak odkręcić, ma nadzieję, że w końcu uda się osiągnąć cel przy pomocy zębów. Coś zgrzyta, coś trzeszczy- ząb zaczyna się ruszać na wszystkie strony. A gdy Marcin pije lemoniadkę- ząb jak gdyby nigdy nic, ląduje właśnie w szklance z tym napojem- stąd też jego nazwa- ząb lemoniadowy. Autorka książki- Renata Piątkowska, opowiada pełną humoru historię o mlecznych ząbkach, Zębowej Wróżce, która za każdy ząbek ofiarowuje dziecku wymarzony prezent- tłumaczy w prosty sposób co dzieje się w dziecięcym organiźmie i jakie są tego konsekwencje. A co najważniejsze- zachęca do częstego używania szczoteczki i pasty. Moje starsze dziecko było baaardzo poruszone historią o wylatujących zębach, ale po usłyszeniu historii o Zębowej Wróżce i prezentach związanych z jej wizytą, czeka z pewną niecierpliwością na to, co ma się wydarzyć, dla nas i dla naszego portfela na szczęście, dopiero za lat kilka:))) Bardzo spodobał mi się pomysł z Zębową Wróżką- nagle dość nieprzyjemne i bolesne wydarzenie nabiera dla dziecka wymiaru baśniowego. Wprawdzie nie jest to chyba oryginalny pomysł autorki, bo spotkaliśmy się niedawno z Zębową Wróżką również w kreskówce o Śwince Peppie, jednak sama historia o Marcinie, jego braciszku Kubie i kolegach ze szkoły, jest ciekawie opowiedziana- jednym słowem- przypadła nam do gustu. Jedynie ilustracje nie spełniły naszych oczekiwań- tego, kto ma styczność z książkami ilustrowanymi przez Pawła Pawlaka, Małgorzatę Bieńkowską, Elżbietę Wasiuczyńską czy Agnieszkę Żelewską- nie tak łatwo w tej dziedzinie zadowolić. Słyszałam kiedyś wypowiedź dzieci na temat obrazków w książkach dla dzieci- jedna dziewczynka powiedziała wówczas zdanie, które zapadło mi w pamięć- Wolę jak miś nie do końca wygląda jak miś, bo wtedy mogę sobie wiele rzeczy jeszcze wyobrazić i dopowiedzieć. I to jest właśnie to, czego brakuje jednoznacznym i bardzo rzeczywistym ilustracjom książki o lemoniadowym ząbku. Sam tekst- czemu nie. Dodam tylko, że książka ma duże litery i nadaje się świetnie do pierwszego samodzielnego czytania. Moja ocena 4/ 6 |