Pamiętacie Kwiaty małej Idy (1835)?
- Moje biedne kwiaty – żaliła się mała Ida – Jeszcze wczoraj były takie piękne, a teraz zupełnie zwiędły. Dlaczego tak się stało? – pytała studenta, który przysiadł w pobliżu na sofie. Bardzo go lubiła, bo opowiadał jej najwspanialsze historie i wycinał najpiękniejsze obrazki z papieru: serduszka, tańczące damy, zamki, w których otwierały się drzwi i kwiaty. Tak, młodzieniec był naprawdę wspaniały. (tłum. Izabela Krzywicka)
Papierowe wycinanki: pierroty na łabędziach, wirujące baleriny, wisielce na szafocie, dziwaczne postacie, których odpowiedniki trudno znaleźć w rzeczywistości – raczej wytwory fantazji. Ponoć, gdy Andersen zaczynał opowiadać swoje baśnie, wyciągał z kieszeni swojego surduta nożyczki i zaczynało się wielkie wycinanie. Gdy tylko skończył, kończyła się też baśń. Jego wycinanki nie są ilustracjami do baśni. Nożyczki były właściwie wielkimi nożycami, które w wielkich rękach dojrzałego mężczyzny dziwacznie wyglądały. Na koniec – okazywało się, że te wielgachne ręce i nożyczki wycinają maleńkie cudeńka, rozbudowane postacie, z mnóstwem szczegółów i szczególików. Również na choince na Boże Narodzenie wisiało mnóstwo wyciętych postaci - często z doklejonymi częściami garderoby, tu kapelusz, tam krawat. Popatrzcie sami. Podaję link do strony, na której można zajrzeć do środka książki. Z drugiej strony szkoda, że na naszym rynku nie ma tego tytułu po polsku – może kiedyś. Puszczam oko do wydawców.

Wycinanki znajdziecie również tutaj.