|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright
Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Półeczka z książkami![]() Wypromuj również swoją stronę
|
Wpisy z tagiem: fizyka
piątek, 17 lutego 2012
Interaktywny atlas kosmosu - praca zbiorowa
Kosmos interesuje najmłodszych. Patrzą w niebo i się zastanawiają – jak tam w górze jest, jak daleko do gwiazd, Słońca, Księżyca. Pojawia się tyle pytań. U nas było ich wiele w związku z tematem Kosmos – w przedszkolu – o czym już pisałam niedawno. Atlas pomógł lepiej zrozumieć tematykę – choć na pewno nie są to rzeczy łatwe, pełno tu specyficznych pojęć, nie wszystko można ot tak ogarnąć dziecięcym rozumem. Jedno jest pewne – ziarno zostało zasiane, ciekawość rozbuchana do granic możliwości. I jestem pewna, że książka nam jeszcze posłuży przez długie lata. Już sama okładka zachęca, by zajrzeć do środka. Wiadomo, dzieci lubią dotykać, macać, nadusić. W okładce jest okno w kształcie elipsy, a w nim wypukły Układ Słoneczny. Olbrzymie pomarańczowe Słońce - i mniejsze i większe krągłe planety. To Ziemia jest taka mała! A Merkury całkiem malutki, i Mar teżs. A Jowisz i Saturn olbrzymie!!!! – usłyszałam. Oto co znajdziecie w środku – mnóstwo informacji – na temat Układu Słonecznego i poszczególnych planet – począwszy od najbliższego Słońcu Merkurego po najodleglejszego Neptuna. Przy każdej z planet dane dotyczące długości roku, doby (Np. doba Wenus to 243 dób ziemskich – planeta obraca się bardzo powoli), średnicy (we wnętrzu Jowisza zmieściłoby się 1300 takich planet jak nasza kochana Ziemia), powierzchni, składu wewnętrznego (Ziemia – skała, Jowisz – gaz), liczba księżyców (Ziemia – 1, Saturn – 60). Dzieci poznały tajemnicę Słońca, zorzy, plam na Słońcu, Księżyca, warkocza komet, różnicę między meteorami a meteorytami, typy galaktyk – w tym chyba najbardziej znaną Drogę Mleczną, gwiazdozbiory, typy mgławic i tajemnicze czarne dziury. Dzięki ruchomym obrazkom mogły zajrzeć do wnętrza obserwatorium, promu kosmicznego i stacji kosmicznej. Autorzy podjęli chyba najbardziej gorący temat: czy gdzieś tam we wszechświecie jest życie i dlaczego wyginęły dinozaury. To co wzbudziło wiele emocji to wyprawy załogowe i bezzałogowe do różnych ciał niebieskich – misje, sondy, teleskopy, satelity. Atlas kosmosu nie jest ciągnącą się w nieskończoność rozprawą naukową. Mnóstwo tu mniejszych i większych zdjęć – obok zawsze znajduje się krótki opis. Można z bliska zobaczyć strukturę planet i innych ciał niebieskich – kraterowy krajobraz Merkurego, wulkaniczny Wenus, kratery Księżyca, największy wulkan w Układzie Słonecznym – Olympus Mons na Marsie, plamy na Jowiszu. Książka kryje w sobie dużo niespodzianek – czyli to, co dzieci lubią najbardziej – mogą wysuwać, przesuwać, odginać karteczki i zaglądać do środka. Obserwują zaćmienie Słońca, trasę dwóch sond wystrzelonych w kierunku Jowisza i Saturna, porównują najwyższy szczyt na Ziemi Mont Everest z najwyższym wulkanem na Wenus, mogą na własnej skórze przekonać się jak trudne jest badanie innych planet: biorą udział w lądowaniu sondy na Marsie, wchodzą do wnętrza tajemniczych pierścieni Saturna. Czytanie i oglądanie Atlasu zbiegło się w naszym domu z książkami Stephena Hawkinga – o przygodach Jerzego we Wszechświecie. To znakomite uzupełnienie.
Wiek 6+ Wydawnictwo Wilga
środa, 15 lutego 2012
Jerzy i poszukiwanie kosmicznego skarbu - Lucy i Stephen Hawking
Pisząc o tej książce – muszę zacząć od innej. Niedawno skończyłam czytać Tomkowi pierwszą część przygód Jerzego: Jerzy i tajny klucz do Wszechświata. W przedszkolu dzieci miały akurat temat Kosmos. Pomyślałam, spróbuję – może dziecko złapie bakcyla. I to było to. Kiedyś pisałam już o Jerzym – tyle, że pisałam o moich wrażeniach. Teraz mogłam się przekonać – jak ta lektura działa na małego czytelnika. Bardzo się podobała. Plusem tych historii jest to, że zostały one napisane na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony – jest to właśnie Jerzy, dziecko rodziców – ekologów, którzy twierdzą, że nauka jest be i działa na niekorzyść ludzkości. Dalej sąsiad Jerzego – Eryk, naukowiec całą gębą i jego mała córka Anna. To oni odkrywają przed chłopcem tajniki nauki, zabierają w dalekie podróże, o jakich nikomu się nie śniło. Na tej płaszczyźnie dzieje się wiele – dzieciaki przeżywają różne przygody, prowadzą często zabawne dialogi, nie brak tu tajemnicy i niebezpieczeństw. Druga płaszczyzna – jest już bardziej poważna. Stephen Hawking to przecież naukowiec, znany na całym świecie autorytet – musi być tu jakiś mocniejszy akcent. W każdym rozdziale znajdują się (my tak je określamy) ”szare strony” – czyli poważne strony z informacjami o wszechświecie: różnych planetach, gwiazdach, czarnych dziurach. W tej części jest to Podręcznik użytkownika wszechświata, a w nim m.in. informacje o Wenus, Tytanie, Marsie, świetle i jego rozchodzeniu się w przestrzeni, bezzałogowych i załogowych lotach na księżyc, satelitach w kosmosie, systemie dwójkowym itd. Dzięki temu tę książkę można czytać w różnym wieku i tak jak się che. Z młodszymi dziećmi można omijać szare strony i skupić się na linearnej historii – przygodach, zabawie z nauką. Starsi mogą zahaczyć o szare strony. Z samych przygód i tak przedszkolaki mogą już się wiele dowiedzieć i zapamiętać, bowiem ta straszna poważna wiedza ze starszych klas, astronomia, matematyka fizyka – jest tu podana w tak atrakcyjny i przystępny sposób, że nie sposób nie zabłysnąć w towarzystwie:) W tej części sąsiad Eryk i jego rodzina przenoszą się do USA. Zdolny młody naukowiec otrzymał posadę w Globalnej Agencji Kosmicznej. Na jego zaproszenie Jerzy udaje się w odwiedziny za ocean. Tam razem z Anną i nowym znajomym – Ernestem, naprawiają cudowny komputer – Kosmosa, który zepsuł się doszczętnie w pierwszej części. Kosmos może otwierać portal do wszechświata. Przez te drzwi dzieci wydostają się do różnych miejsc w Układzie Słonecznym. Tym razem skupią się na Marsie, gdzie mają bardzo ważną misję do wykonania. Bajkowo i nieprawdopodobnie – ale historia tak wciąga, że nie można się oderwać. Kto wie – może takie podróże będą możliwe w przyszłości. Przygody Jerzego i Anny i tzw. szare strony uatrakcyjniają kolorowe zdjęcia – tym razem z wypraw na księżyc, zdjęcia Marsa, wulkany Wenus, Saturna, Tytana i wiele innych. Na pewno moje dziecko bardziej skupiło się na przygodach, wątkach sensacyjnych, tajemniczości Marsa, kosmicznym skarbie, śmiesznych dialogach, niebezpieczeństwach, jakie groziły dzieciom we Wszechświecie niż na poważnych i ważnych informacjach astrofizycznych. Z pewnością nie zapamiętało tych wszystkich trudnych pojęć, jakie padły w tej książce. Ale olbrzymim plusem tej całej przygody z Jerzym jest wielka ciekawość tego, co się dzieje wokół nas – i tam do góry. To dziecięcy – wycięty z tektury Układ Słoneczny, to dyskusja ze starszymi, że przecież Pluton to nie planeta (choć za naszych czasów szkolnych nią był), to patrzenie w niebo i w gwiazdy – przez lornetkę i bez. To dziesiątki pytań – na które ja, niestety – humanistka, nie znam odpowiedzi. Jeśli takie mają być skutki czytania książek – to hm………fajnie, prawda?
Wiek 10+
poniedziałek, 06 lutego 2012
Wokół nauki. Ilustrowane kompendium
Fantastyczna książka. Dla tych, którzy szukają odpowiedzi na liczne pytania. Koncentruje się wokół trzech nauk przyrodniczych - biologii, chemii i fizyki. Jej największym atutem jest to, że jest tak bliska dnia codziennego. Dzieci nabierają przeświadczenia, że to wszystko dzieje się wokół nich, istnieje naprawdę – niewidzialne atomy, malutkie organizmy – bakterie, których niby nie ma (bo ich nie widać), a jednak są. Na początku każdego działu autorzy zadają prowokujące pytanie – Co ty wiesz o biologii, chemii i fizyce? Kiedy zadałam je moim dzieciom, od razu odpowiedziały, że nic. Kiedy zaczęliśmy wgłębiać się w tekst, poszczególne części, okazało się, że jednak wiedzą dużo, tylko nie zdawały sobie sprawy, że to jest właśnie ta dziwnie brzmiąca fizyka, chemia czy jak jej tam…. biologia. Autorzy wyjaśniają czym jest życie, jakie tajemnice kryje ciało człowieka, jaką rolę w naszym życiu odgrywają rośliny i czego potrzebują do życia, gdzie szukać początków życia na Ziemi, z czego zbudowany jest świat, cóż to takiego siła, masa, tarcie, zasady dynamiki Newtona, grawitacja, równoważenie, energia. Nie sposób wymienić wszystkich zagadnień – autorzy dokonali wyboru – a dany temat tłumaczą na przykładzie z życia. Świetne wytłumaczenie pojęć: szybkości i ruchu na przykładzie zachowań klientów w sklepie i napadu rabunkowego, albo energii jako superbohatera. Mnóstwo tu ciekawostek dotyczących dnia codziennego: bo chemia to też odmrażacz do szyb, nieprzywierająca patelnia i aparat cyfrowy. Fizyka to przecież spadający długopis, rzut lassem, rąbanie drzewna i Słońce które ogrzewa nas latem. Biologia to kaszel, ból w kolanie i mucha która przysiadła na szybie. Każdy z rozdziałów traktuje też krótko o historii danej nauki: pojawiają się nazwiska sław, które przyczyniły się do jej rozwoju. W książce znajdziecie przykłady eksperymentów, które można przeprowadzić w warunkach domowych, poznacie tajniki pracy naukowców, słowniczek z ważniejszymi pojęciami i indeks, który zapewne ułatwi poszukiwania. Książka jest kolorowa, pełna malutkich, często dowcipnych, obrazków.
Pewnie, że nie wszystko jest przeznaczone dla maluchów – to zdecydowanie książka dla starszych dzieci. Ale jeśli ktoś z rodziców ma chęć przypomnieć sobie małe co nieco ze szkoły lub dowiedzieć się czegoś nowego – to naprawdę zachęcam. Fajne jest takie odkrywanie z dziećmi. Ja przy takich książkach zawsze myślę, jak to się stało, że nasza szkoła zabija ciekawość świata. Jak widzę dzieci, które garną się do wiedzy – interesuje je wszystko – chmury, dinozaury, serce, opadanie liści, planety – gdzieś to się wszystko kończy. A moje pytanie – dlaczego? Chyba pozostanie bez odpowiedzi. A przecież chemia ma coś z magii, biologia odkrywa największe tajemnice organizmów, fizyka to wszechświat…
Ja miałam szczęście do nauczycieli fizyki i chemii w szkole podstawowej. Mnóstwo doświadczeń, do których byli zapraszani uczniowie. Pamiętam lekcję o tarciu – kiedy to bawiliśmy się w …rozprawę sądową. Na sali sądowej byli: oskarżony: tarcie, oskarżyciel i obrońca i oczywiście sędzia. Lekcję pamiętam do dzisiaj i rolę tarcia w życiu teżJ
Wiek 8+ Wydawnictwo Publicat |