Zakładki:
Biorę udział:)
Półeczka maluchów
Półeczka starszaków
Półeczka dla dzieci 6 - 10
Półeczka dla dzieci 10+
Półeczka młodzieży
Półeczka rodziców
A tutaj piszę o książkach
Akcje Czytelnicze
Artykuły
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
Do słuchania
Gry i zabawy
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Zajrzyj do książki
Tagi
Książki miesiąca Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Wpisy z tagiem: legendy

poniedziałek, 12 grudnia 2011
Pan Twardowski - Waldemar Wolański/ Maria Balcerek

Waldemar Wolański w książce o Panu Twardowskim nawiązał do starej legendy i wprowadził nowe. Motyw ten pojawia się wielokrotnie w naszej literaturze. Sięgnął po niego sam Mickiewicz w balladzie Pani Twardowska. Jednak jedna z najbardziej znanych wersji została opracowana w Klechdach domowych – o ile mnie pamięć nie myli - tam ją znalazłam wiele lat temu – i tak na mnie podziałała, że nijak sobie księżyca bez Twardowskiego wyobrazić nie mogę. I choć wiem o tych wszystkich satelitach, lotach na księżyc, rakietach, odcisku buta astronauty Armstronga – sprzedałam legendę moim dzieciom. Efekt tego jest taki, że Twardowski czasem towarzyszy nam w  dniu codziennym. Księżyc fascynuje najmłodszych, dzieci z  chęcią wpatrują się w niego, by sprawdzić, czy tam faktycznie kogo nie widać. I choć z drugiej strony tłumaczymy, że to tylko legenda, oglądamy i czytamy książki dla dzieci o naturalnym satelicie Ziemi  – fascynują się tą opowieścią. Kto wie, może tak jak w każdej legendzie – jest gdzieś trochę prawdy. Zresztą ta pewnie powstała przed wiekami po to, by wytłumaczyć niewytłumaczalne. Tego, kto zna legendę o Twardowskim, pewnie zdziwi trochę wizja autora – zarazem reżysera łódzkiego Teatru Lalek „Arlekin”. Dzięki temu tchnął w nią nowego ducha. W tej opowieści Twardowski to ubogi szlachcic – nie czarnoksiężnik. Wprowadził też wiele drugoplanowych ciekawych postaci – to w większości kobiety, m.in. barwna postać, która będzie miała duży wpływ na przebieg wydarzeń – Przybłęda. Stare przysłowie mówi – gdzie diabeł nie może, tam babę poślę. Diablisko Wolańskiego takie trochę nieporadne – nie zawsze radzi sobie z poczynaniami Waćpana Twardowskiego, daje się nieźle robić w trąbę. Za to jego siostry wiedźmy – już one wiedzą jak się dobrać Twardowskiemu do skóry. Cyrograf, karczma Rzym, porwanie Twardowskiego na sąd niebieski i potępienie. I miłość, przywiązanie i dobro Przybłędy do swojego opiekuna oraz wstawiennictwo Anioła sprawiają, że jego dusza znajduje odkupienie.

Spójrz w górę. Widzisz jasny sierp księżyca? A na nim ciemną plamkę? To pan Twardowski. On jeden, lecąc, za róg nowiu się zaczepił i teraz na księżycu siedzi. Sam, ale bezpieczny.

Książka Wolańskiego przypomina przedstawienie teatralne. Z boku na grubych marginesach ilustracje – rekwizyty: szopki krakowskie, koguty, maski diabłów, serce – wycinanka, czarownica na miotle. Kolorowe postacie Marii Balcerek do złudzenia przypominają lalki, kukły teatralne. Na okładce widnieje informacja, że powstały one według projektów lalek do spektaklu, które zostało nagrodzone "Złotą Maską" w kategorii "spektakl dla dzieci". Ciekawa jestem, jak aktorzy poradzili sobie z takim wyzwaniem w rzeczywistości: sceny zbiorowe, brak miejsca, czasu i akcji, wielowątkowość. Ciekawam bardzo, jak rozegrana została scena początkowa: sabat czarownic na Łysej Górze. Wyobrażam sobie ten wrzask, harmider. I piękna bardzo nastrojowa scena końcowa – spotkanie Anioła z Przybłędą.

Polecam tym, którzy lubią zagrzebać się  starych opowieściach, sięgnąć do korzeni. Wolański zrobił to ciekawie – sfabularyzował starą legendę, wplótł piosenki – mnie spodobał się i hymn czarownic jak i smutna, bardzo refleksyjna kołysanka na ostatniej stronie.

 


Wydawnictwo Skrzat