Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

pokój dziecięcy

sobota, 22 czerwca 2013

To zdjęcie od razu mi się spodobało - tylko im dłużej na nie patrzę, to się zastanawiam - czyta ....czy jednak gra. No chyba, że to czytnik? W każdym razie łóżko fajne.

Znalezione tutaj:)

środa, 19 czerwca 2013
niedziela, 15 stycznia 2012

Pewnie, że wzięliśmy udział. Zdjęcia naszej biblioteki też są na książkowym patchworku utkanym przez Rafała Bagińskiego z BIG Design. Rząd trzeci od góry - zdjęcia 2 i 3 od lewej:) Czy też wysłaliście swoje zdjęcia?

Cały Patchwork można obejrzeć tutaj.


piątek, 02 września 2011

Potrzebna taśma malarska i do startu hop.....

wtorek, 30 sierpnia 2011

Drzewo zawsze pasowało mi do pokoju dziecięcego. Kolorowe. Na ścianie albo oknie. W końcu znalazłam wymarzoną bazę i naszyłam kolorowe listki. Chłopcy pewnie woleliby motyw piłkarski, ale korzystam póki mogę….. Pewnie nie na długo – choć na chwilę:)



wtorek, 02 sierpnia 2011

-Mamo, możemy bajkę?

-Ok, ale dopiero jak posprzątacie w pokoju. (do którego wejść nie można – przypis autora)

-Łeeeee, to nie!

I tyle ich widziałam. Zrezygnowali, uciekli na podwórko i biegali cale popołudnie dookoła garażu, grali w piłkę, a porządek, to znaczy bałagan mieli w nosie. Unikali mnie, jak diabeł święconej wody. Żebym tylko znów o coś się nie upomniała. Może porządek powinien być przepustką do wyjścia na dwór? Qurczę, zaczynam gderać. Niedobrze, niedobrze…

Bałagan jest chyba wpisany w dzieciństwo. Często z nim walczę, tłumaczę, daję dobry przykład, zachęcam, stawiam warunki (najpierw porządek – potem dobranocka) – i tak w koło Macieju. Z lepszym i gorszym rezultatem. Czasem czuję się jak Don Kichot – osamotniona w walce z wiatrakami. Mąż ma więcej luzu i wyrozumiałości – potrafi rzucić wszystko i wyjść z dziećmi na spacer, wyprawę, na basen. Bo są ważniejsze rzeczy. Porządek? Posprząta się. A tu ładna pogoda, bezchmurne niebo. Jedziemy pod namiot, nad jezioro, do dziadka, do lasu. A ja tak bym chciała mieć ten komfort psychiczny – wychodzę i owszem – ale nie chcę myśleć o tym, co jest do zrobienia … potem. Chcę po powrocie usiąść wygodnie na tarasie, na ławeczce, sączyć dobrą kawę – i nie myśleć co mnie czeka za drzwiami domu. Tymczasem podglądam ilustracje do książek i tam czasem panuje … bałagan. Nawet całkiem niezły. Mega – bałagan. A jego sprawcy czują się w nim jak ryba w wodzie, są szczęśliwi, uśmiechnięci, dzieci rozwijają się zdrowo i dobrze. Zachodzę w głowę czy do przysłowia – szczęśliwe dziecko to brudne dziecko, ktoś nie wymyśli: szczęśliwe dzieciństwo w bałaganie. I zaraz pojawia się światełko w głowie: czego Jaś się nie nauczy…. Choć ja i tak się nie dam przekonać. Będę dalej tłumaczyć, namawiać, narzekać, obiecywać i … gderać:)

Mistrzynią odtworzenia dziecięcego bałaganu jest moja ulubiona ilustratorka Ilon Wikland. U Astrid luz - blues i wielka wyrozumiałość. Jak zwykle. A Szwedzi przecież uchodzą za porządnickich. Wystarczy popatrzeć na blogi szwedzkie. Wszystko poukładane, posprzątane, na swoim miejscu. A tu coś takiego:)



Ja też chcę mieć rodzeństwo

Ja też chcę chodzić do szkoły

Ja nie chcę iść spać

Pippi to się niczym nie przejmuje:)))

U Mai i Lassego w biurze detektywistycznym bałagan - bym powiedziała - twórczy;)

Bałagan Janoscha to misiostwo świata!

Kot Prot narozrabiał, ale przynajmniej posprzątał po sobie!

Jaki subtelny ...hm nieporządek w Martynce. Te parę jabłuszek rozsypanych na podłodze i rozściełana słoma - to naprawdę jest nic  w porównaniu z ....

piątek, 15 kwietnia 2011

Bardzo podoba mi się pomysł eksponowania książek w pokojach dla dzieci. Okładki tak wielu lektur są przepiękne – a potem wciskamy je tradycyjnie na półkę – pokazujemy grzbiety i nic poza tym. Zajrzyjcie tutaj – znajdziecie wiele inspiracji. Jak się okazuje, liczy się pomysłowość, bowiem niektóre rozwiązania są tak proste, że aż strach.


piątek, 27 sierpnia 2010

Nie znaliśmy tego wierszyka Ewy Szelburg - Zarembiny. Wpadł w nasze ręce przypadkowo – z powodu intrygującego tytułu, w którym pojawia się konik na biegunach. Dziwne, bo wierszyk tak naprawdę traktuje o gumowej lalce, która poszła w świat, a jej przygody są spisane ku przestrodze, by to samo nie spotkało konika na biegunach.


Strzeż konika na biegunach,

by go bajka nie urzekła!

…Znałam taką lalkę z gumy,

co ożyła i uciekła.

 

Poszła sobie do ogrodu,

kędy były ludzi tłumy,

i chodziła po alei,

taka mała lalka z gumy!

 

Zrazu ludzie się dziwili,

wytykali ją palcami:

-Patrzcie,! Patrzcie! Lalka z gumy

spaceruje między nami.

 

Lecz że każdy miał swe sprawy,

pochowali szybko palce

I czym prędzej zapomnieli

o maleńkiej z gumy lalce.

 

A ta lalka zapomniana

wciąż chodziła i chodziła,

aż podobno się raz kiedyś

nie wiadomo gdzie zgubiła.

 

… Tak to było z ową laką,

co ożyła i uciekła…

Strzeż konika na biegunach,

by go bajka nie urzekła.

[ze zbioru „A…a…a… kotki dwa”]

Konika na biegunach nierozerwalnie kojarzy się z dzieciństwem. Moi chłopcy też mają takiego. Przyszedł na świat w fabryce, która sąsiadowała z Dziadkiem Genkiem przez płot. Pamiętam jak hałasowała ta mała fabryczka od 7,00 do 15,00, a przed Bożym Narodzeniem – pracowała całą parą całymi dniami i nocami. Denerwował mnie ten hałas. Ale tak właśnie przychodziły na świat pluszowe i drewniane konie na biegunach znane w całej Polsce. Kilka lat temu udało nam się kupić jeden z ostatnich egzemplarzy. I gdy odwiedzamy Dziadka, brakuje tego miarowego stuku – puku zza płotu.

 

Z konikiem na biegunach związanych jest mnóstwo emocji – i to takich, których człowiek dorosły nijak pojąć nie może. To jedna z najważniejszych zabawek i najmilszych wspomnień.


 

A to nasze koniki na biegunach z pokoju dziecięcego.


Strzeżcie swoich koników na biegunach, by ich bajka nie urzekła... Gdyby odeszły, byłaby wielka szkoda i zapanowałby smutek tak wielki...

niedziela, 08 sierpnia 2010

Ostatnio byłam baaardzo pracowita. Uszyłam patchwork z łodziami Wikingów. Aplikacje przyszyłam ręcznie. Pomysł łodzi zaczerpnęłam ze strony Sandry Monat, której jestem cichą wielbicielką. Zajrzyjcie tam koniecznie – jest wiele fajnych rzeczy do podglądnięcia.

Chłopcom się podoba, a ja znów pozbyłam się niepotrzebnych łatek i nici. W patchwork chciałam wkomponować jeszcze Wikingów. Są zresztą już gotowi, ale psuli mi całą kompozycje – więc postanowiłam wykorzystać tylko łodzie. Na brodatych osobników mam inny pomysł. Jak go zrealizuje, to pokażę.

Wreszcie skończyłam i idę na zasłużony spacer z dziećmi:)

Zainteresowanie Wikingami to skutek czytania książek o takowej tematyce:)


wtorek, 02 marca 2010

bizrate

Tidy Books

Great Little

Tidy Books