Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
piątek, 17 listopada 2017
Ale historia. Zygmuncie i kto tu rządzi - Grażyna Bąkiewicz/ il. Artur Nowicki

Jolka ma 12 lat i nie cierpi ortografii. Za to uwielbia lekcje historii prowadzone przez pana Cebulę. Historyk ma specyficzny styl ubierania się – zazwyczaj ma na sobie kilka warstw. Minuty lekcji mijają, a nauczyciel ściąga z siebie nadmiar ciuchów. „Obieranie Cebuli” to klasowa zgadywanka – czyli kto prawidłowo odgadnie ilość warstw ubrań Cebuli. Ławki w klasie historyka mają MOC. Za ich pomocą uczniowie przenoszą się do różnych epok. Właśnie omawiany jest temat: wiek XVI. Jolka odwiedza Kraków  A.D. 1530. Ląduje w starej drukarni ze stosami książek oprawionych  skóry. To czasy królowej Bony i Zygmunta Starego. Właśnie mały Zygmuś jest koronowany na króla Polski. Jest teraz dwóch władców Zygmuntów– stąd przydomek dla ojca – Zygmunt Stary. Ciekawe, jakie zadanie tym razem uczniowie otrzymają do wykonania? Napisałam tym razem, ponieważ nie po raz pierwszy gościmy w klasie kultowego pana Cebuli. Za każdym razem w serii Ale historia inny uczeń jest głównym bohaterem. Za każdym razem cała klasa trafia do innej epoki, każda część serii – to inne zadanie. W najnowszej – jak tytuł wskazuje – wszystkich nurtuje pytanie, kto tak naprawdę rządzi ówczesną Polską.

Cała seria pokazuje, że historia nie jest nudna. Uczniowie muszą odnaleźć się w innej rzeczywistości: stad ważna wiedza socjokulturowa, znajomość obyczajów, języka, mody, konwenansów. To też fajna okazja, by poznać dzięki komiksom Artura Nowickiego dawne czasy trochę z przymrużeniem oka, bo w tekstach ilustratora jest nie tylko spora dawka wiedzy, ale też i  humoru. W tej części dużo jest na temat książek, wynalazku Gutenberga, druku, alfabetu. Z polskim alfabetem wcale tak łatwo nie było – a to ze względu na znaki diakrytyczne: ą, ę, ć, ł, ń, ó, ś, ź, ż – czyli tzw. brzęczące dźwięki. Ale nie tylko: można wyczytać tu ciekawostki na temat spławiana zboża rzeką, czarownicach, lekarzach XVI-wiecznych i tolerancji. Pojawiają się hasła: gomółka, dziegieć, flisacy i inne.

Seria Grażyny Bąkiewicz ma swój czarny charakter – to synalek dyrektora, którego trzymają się dziwne żarty. Przez niego i nie tylko, na uczestników wypraw w czasie czekają niemiłe niespodzianki.

Zawsze na końcu książki z tej serii – pojawia się pytanie – ciekawe kogo poznamy następnym razem i jaką epokę odwiedzimy.

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

poniedziałek, 13 listopada 2017
Atlas miast - Georgia Cherry/ il. Martin Haake

Trzydzieści  niezwykłych miejsc – miast na całym świecie. Z różnych kontynentów, z naciskiem na różne aspekty: historię, sztukę, przyrodę, kulinaria, ludzi z nimi związanymi. To zwiedzanie palcem po mapie, odkrywanie obrazkowych historii, które może mieć swój dalszy ciąg choćby w innych książkach, Internecie, czasopismach – zależnie od chęci. Są tu takie perełki jak Lizbona, Meksyk, NY, Berlin, Ateny, Tokio, San Francisco. Jedne z miast bardziej, inne mniej znane – na pewno dla dorosłych. Dzieci mają tu naprawdę mnóstwo do odkrywania. Niektóre nazwy pojawiają się często w mediach, filmach, dziecięcej literaturze, kreskówkach a nawet na …. częściach garderoby. Często widać dzieciaki z jakimiś fajnymi nadrukami charakterystycznymi dla danych miejsc – na koszulkach, bluzach, kurtkach. Paryż, Barcelona, Londyn, NY. Nazwy miast są też znane poprzez kluby sportowe – to, co się dzieje na boiskach sportowych, to istne szaleństwo. Na pewno dla wielu dzieci nazwy niektórych miejskich sław na pewno nie są tajemnicą. Na kartach książki znajdziecie również stolice Polski – Warszawę.


Ale są i takie miejsca, o których nie za często słyszymy: Toronto, Budapeszt, Montreal. Bombaj występuje tu pod rzadziej używaną nazwą: Mumbaj. Cudnie, że są nasi sąsiedzi. Do nich to rzut beretem – może się wybierzemy na wycieczkę?

Co mają nam miasta do zaoferowania? W Lizbonie można skosztować tarty z kremem, wyciszyć się w basilica da Estrela, zwiedzić muzeum sztuki współczesnej, przejechać się kolejka linową Elevador da Gloria. W Budapeszcie na turystów czekają: kolejka zębata, gulasz, Baszta Rybacka, Bazylika św. Stefana, Muzeum Sztuki Stosowanej, dworzec kolejowy.

Każde miejsce to coś do zaoferowania dla ciała, dla ducha, podniebienia, krótki opis, najważniejsze dane: np. data powstania, położenie, rzeka. Dalej: informacje nt. kraju, w którym dane miasto leży, obowiązujący język, liczba mieszkańców. Wszędzie  mały czytelnik ma jakieś zadanie do wykonania związane z tym miejscem: i tak w Budapeszcie musi poszukać porcji gulaszu, w Moskwie matrioszki, hot dogi w Toronto, lamy w Buenos Aires, wiewiórki w Warszawie, a Seulu – wachlarze.

Książka na pewno rozbudza ciekawość i pasje podróżnicze, zachęca do tego, by aktywnie spędzać czas i marzyć o odwiedzeniu tych wszystkich miejsc.


PS. Oczywiście książka ta rządzi się swoimi prawami i ilość miejsca jest tu ograniczona, niemniej muszę to napisać: szkoda mi całkiem prywatnie, że wśród miast nie znalazła się stolica Kuby- Hawana.

 

Wiek 6+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 02 listopada 2017
Tajemnica przeklętej harfy - Marcin Kozioł

To nasze pierwsze spotkanie z Julką i Tomem, choć pewnie niektórzy z Was znają tę parę przyjaciół z pierwszej książki: „Skrzynia Władcy Piorunów”. Para ta udaje się do Egiptu na wakacje. Przed miłośnikami przygód szeroka skala możliwości ciekawego spędzania czasu: przygody, zwiedzanie zabytków opiewanych w literaturze i sztuce. Nic dziwnego, że Julka i Tom cieszą się niezmiernie na tę wyprawę. Niepełnosprawnej Julce towarzyszy pies opiekun - Spajk. Labrador, który nie raz przemawia (tj. szczeka) w tej książce. Pojawia się też nowy bohater – kot Dżager. To ta dwójka ma największy wpływa na rozwój wydarzeń, które jak nic przypominają czytelnikowi trzymające  w napięciu kino akcji – z tą różnicą, że to tutaj skierowane jest do młodszego odbiorcy. Dżager i Spajk poznają się przypadkiem w samolocie, w  luku bagażowym, podczas lotu do Egiptu. Klatka kota podczas podniebnych perturbacji ulega uszkodzeniu, co skutkuje odkryciem pewnej tajemnicy. Okazuje się, że w jej zakamarkach ukryta została pewna stara mapa. Julka i Tom z dwójką czworonogów i znawczynią Egiptu: Suzan, starają się pójść  tropem znaleziska i odgadnąć zagadkę.

Równolegle do współczesności opowiedziane są również dwie inne historie. Wszystkie one związane są ze starożytnym Egiptem. Najpierw sama stolica krainy faraonów, w której akurat rządzi Seti Pierwszy. Władca jest pilnowany przez kapłanów, doradców, obserwują go ciągle mieszkańcy pałacu. Tymczasem Seti zakochuje się w pięknej kapłance zaślubionej już bogini Izydzie. Bentreszyt, prosta dziewczyna, też nie jest mu obojętna.  Jak skończy się ta nieszczęśliwa miłość?

Tymczasem trzecia historia opowiada o małej dziewczynce Dorothy, która zaczyna się dziwnie zachowywać. Trzylatka lunatykuje w nocy, mówi przez sen, opowiada o dziwnych spotkaniach z Bentreszyt, odczytuje hieroglify, zna Egipt.

Marcin Kozioł stara się przede wszystkim opowiedzieć swoją historię … ładnie. Dba bardzo o język, dobór wyrazów. Wiele współczesnych książek dla dzieci i młodzieży to przede wszystkim akcja i dialogi. Tutaj autor zwraca też uwagę na opisy, które przekazują informacje o otoczeniu, wyglądzie bohaterów i stanie umysłu i ducha. Można między wersami dowiedzieć się wiele na temat starożytnego Egiptu, zwyczajów wówczas panujących, sztuki, codziennego życia. To przede wszystkim udana przygodówka z elementami książki detektywistycznej i historycznej. Śmieszą bardzo dialogi Spajka z Dżagerem. Ta dwójka jest trochę jak ładunki różnoimienne – a te, jak wiadomo, przyciągają się – co widać w tej książce.

Wiek 9+

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

 

sobota, 28 października 2017
Krzysia i ptasie kłopoty - Frances Watts/ il. Gregory Rogers

Pamiętacie Krzysię, strażniczkę mieczy, która dba o zamkową białą broń? Na zamku, gdzie mieszka, ciągle się dużo dzieje, kręci się wielu ludzi, każdy ma jakieś zadanie do wykonania. Szlachcic Sir Walter Łysy, właściciel zamku Jutrzenki, wzywa wszystkich na dziedziniec. Ciekawe, jaka jest tego przyczyna? Może wybuchła wojna? Na szczęście powód jest inny. Lady Beta Znudzona ma wkrótce urodziny, w związku z tym uroczystości będą trwały aż 3 dni. Na tę okazję trzeba przygotować atrakcje dla gości: zabawy i turnieje dla rycerzy, bieg w workach, wyścigi na trzy nogi, przeciąganie liny dla gawiedzi. Oznacza to dużo pracy dla Krzysi, która jest odpowiedzialna za część rynsztunku. Polerowanie i ostrzenie mieczy – to zadanie odpowiedzialne i niełatwe. Zresztą wszyscy wpadają w szał przygotowań. W dodatku Sir Walter zadecydował, że również Krzysia ma wziąć udział w rywalizacjach. Przed Strażniczką spore wyzwanie: zawody łucznicze, walka na miecze, wyścig konny przez Mroczny Las. Tymczasem nadworny gołąb zwierza się Krzysi, że Sir Walter już go nie potrzebuje: nie wysyła poczty, nie grucha kołysanek, w dodatku podpatrzył, że jego chlebodawca ma nowego pupilka – jastrzębia. Jeśli jesteście ciekawi, jak się potoczą losy Krzysi, kto wygra turniej i jak zakończą się ptasie kłopoty gołębia – zajrzyjcie do szóstego tomiku serii o strażniczce mieczy.

To już ostatnia część przygód Krzysi. Do tej pory ukazało się 5 części. Krzysia i ptasie kłopoty to ostatnia część – serię przerwała śmierć ilustratora w roku 2013. To sympatyczna przygodówka, z której dzieci mogą dowiedzieć się jak wyglądało życie w dawnych czasach na dworze rycerza. Przystępnie napisana, z humorem, ciekawą akcją i bohaterami – powinna się spodobać.

Wiek 6+

Wydawnictwo Literówka

środa, 25 października 2017
Oto jest Wenecja - Miroslav Šašek

Miłośnicy serii Miroslava Šaška „Oto jest…” mają powody do zadowolenia. Właśnie ukazała się szósta część – tym razem o najsłynniejszym mieście na wodzie – mianowicie o Wenecji (po: Paryżu, Londynie, Rzymie, NY i Monachium). Obrazkowa wyprawa do miasta z lat 60-tych ubiegłego wieku – klimatyczna, z klasycznymi ilustracjami, do miejsc, które w ciągu ostatniego półwiecza na pewno uległy zmianie – o czym wydawca zresztą skrzętnie na końcu książki informuje.

Wertuję kartki tam i z powrotem wiele razy. Lubię takie ilustracje sprzed lat – na aksamitnym, miłym w dotyku papierze (nie, spokojnie – nie kredowym!). Te tutaj doprawione dużą porcją humoru: gołębie lądują na głowach  turystów, wazon z kwiatami ustawiony na romantycznej gondoli kołysze się wśród fal, turyści i mieszkańcy brodzą po kolana w wodzie w zalanym mieście, inni poruszają się na specjalnie poustawianych drewnianych praktykablach, olbrzymie dekoracje transportowane są do teatru za pomocą długich gondoli. Na moment można odwiedzić znane miejsca: Bazylikę Frari, Pałac Dożów, Plac św. Marka, Loggettę, pomnik Carla Goldoniego (uwielbiam za „Sługę dwóch panów” z rolą Kobuszewskiego w warszawskim Teatrze Kwadrat), słynne mosty, kamieniczki, drzwi tak oznakowane, że można dostać numerycznego zawrotu głowy, gondole, Canale Grande. Nie sposób wszystkich atrakcji wymienić.


Dowiadujemy się wielu ciekawostek o mieście. Z konieczności niektóre musiały zostać zaktualizowane (na końcu książki), bowiem dziś jest tylko 500 gondoli (w XVI wieku – 10 000), już nie można karmić gołębi (zakaz wprowadzony w 2008r.). Także konie zniknęły z krajobrazu miasta. Słychać za to jak dawniej gwar przekupek, gondolierów, fotografów. Turyści są dosłownie wszędzie, szukają pamiątek w postaci weneckiego szkła i  koronek.

Książka jest cudownym uzupełnieniem kolekcji. Jest też zachętą do wypraw w świat. A jeśli nie uda się nam w Wenecji znaleźć ciałem, to może chociaż ta książka będzie namiastką wyprawy do miasta tak opiewanego w literaturze i filmach.


Mój młodszy syn zobaczywszy okładkę książki stwierdził, że widnieje na niej nasz klasztor. Po trosze to prawda. Otóż w mojej miejscowości miał powstać zupełnie inny budynek – wzorowany mianowicie na barkowym krakowskim kościele Świętych Piotra i Pawła. Prace zostały rozpoczęte. Na placu budowy pojawiał się sam fundator świątyni: Adam Florian Konarzewski. Biedak, tak bardzo się zaangażował w pilnowanie prac, doglądanie i robotników i robót, że pewnego dnia … spadł z rusztowania. Po jego śmiertelnym wypadku wdowa po mężu – pani Zofia z Opalińskich Konarzewska, wyjechała do Włoch, by odzyskać spokój ducha. I tam olśnienie – zobaczyła piękno weneckiej świątyni Santa Maria Della Salute (dźwięczy przyjemnie w uszach?:). Kazała wstrzymać prace w Gostyniu (ciekawe jak to zrobiła – przecież nie było telefonów:))) Napisała list, który musiał dostarczyć posłaniec?) a sama udała się do włoskiego architekta Baltazara Longheny, by przygotował projekt takiego samego kościoła budowanego pod Gostyniem. Udało się – mamy teraz trochę Wenecji w mojej rodzinne miejscowości – perłę baroku i pomnik historii.

Wiek 4+

Wydawnictwo Dwie Siostry

sobota, 21 października 2017
Czytam sobie. Droga do Nobla. Historia Marii Skłodowskiej-Curie - Ewa Nowak/ il. Nika Jaworowska-Duchlińska

Kolejna część serii Czytam sobie została poświęcona najbardziej znanej Polce Marii Skłodowskiej-Curie. Tyle już napisano na jej temat – że można pokusić się o stwierdzenie – czy aby już nie dosyć? Przeczytałam kilka tytułów związanych z podwójną Noblistką (również tych dla dzieci) i muszę przyznać, że bardzo przyjemnie czyta się tę krótką opowieść Ewy Nowak. Wciągnęły mnie lapidarne opisy zawierające kwintesencję, zaciekawiły. Napisane tak prosto, wyjaśniają wiele znaków zapytania z życia pani naukowiec, przekazują informacje o jej życiu, zaznajamiają z wiedzą z dziedziny fizyki i chemii. Autorka skupiła się na najważniejszych momentach z życia Marii, bez zbędnych dłużyzn. Po lekturze – ma się nieodparte wrażenie, że dobrze poznało się osobę Skłodowskiej-Curie. Ewa Nowak napisała m.in. o narodzinach malutkiej Marysi, śmierci matki, nauce na pensji, zaangażowaniu w Latającym Uniwersytecie, wyjeździe na prowincję do państwa Żorawskich, nieszczęśliwej miłości do Kazimierza, wyjeździe z materacem do Paryża, biednym życiu na 6 piętrze, małżeństwie z Piotrem, pracy w laboratorium, przerzucaniu ton ziemi, otrzymaniu Nagrody Nobla z fizyki i chemii, pracy na uniwersytecie, wyjeździe do Stanów, chorobie, zaangażowaniu w pracę dla żołnierzy podczas I wojny światowej. Dzieci mogą na przykładzie tej biografii ćwiczyć czytanie, przy okazji dowiadują się mnóstwo ciekawych rzeczy o Marii. Przyznam się, że w kilku miejscach lektura mnie wzruszyła – ot taki produkt uboczny czytania:)


Książka została wydana w ramach serii „Czytam sobie”, poziom 3 (połykam strony). Dla tych, którzy nie zetknęli się z tymi małymi cudeńkami wspierającymi naukę czytania, zaznaczę tylko, że poziom 3 to ostatni i najbardziej wymagający etap nauki czytania przeznaczony dla dzieci w wieku 5- 7 lat. Oznacza to: 2500-2800 wyrazów w tekście, użycie wszystkich głosek, zdania bardziej złożone i dłuższe, alfabetyczny słownik wyrazów. Po lekturze dziecko może zdobyć „Dyplom sukcesu” (na końcu książki. To ważne dla początkującego czytelnika, który zmierzył się z książką, która tak bardzo przypomina lekturę dla dorosłych – a to przecież daje satysfakcję:)

Wiek 7+

Wydawnictwo Egmont

sobota, 14 października 2017
Idol. Frida Kahlo - Justyna Styszyńska

Pojawienie się książki „Idol. Frida Kahlo” zbiegło się z otwarciem wystawy meksykańskiej malarki w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu. Jeżeli ktoś się wybiera do stolicy Wielkopolski, to książka ta będzie cennym uzupełnieniem, pamiątką wydarzenia – zwłaszcza wtedy, jeśli towarzyszyć w tej wyprawie będą młodsi miłośnicy sztuki. Jeśli nie – wówczas książka Justyny Styszyńskiej może stać się chociaż namiastką obejrzenia oryginałów i ciekawym źródłem informacji na temat życia i twórczości malarki. A życie to było – trzeba przyznać już po lekturze -  bardzo burzliwe, nie wolne od trosk i różnych wypadków. Justyna Styszyńska skrupulatnie wybrała najważniejsze wątki, zwłaszcza te, które zadecydowały o tym, że Frida w ogóle poświęciła się sztuce. Poważna choroba, wypadek, dom rodzinny, związek z Diego Riverą. Do tego informacje na tematy związane z malarstwem: niezbędne przyrządy, wyjaśnione pojęcia jak: podobrazie, sztaluga, szpachla, pastele, pigmenty itp. Autorka pomaga w interpretacji wybranych dzieł sztuki, ale zostawia też otwartą furtkę do własnej oceny – a potrzebne są do tego dobre chęci i wyobraźnia. W książce jest też coś w rodzaju kursu malowania i rysowania. Z pomocą krótkich wskazówek autorki samemu można stworzyć portret i martwą naturę. Są i naklejki – one pomogą wyposażyć pracownie malarskie, odwiedzić znane na całym świecie galerie sztuki, zorganizować wystawę prac Fridy, oraz … ubrać malarkę w tehuany – czyli słynne stroje – suknie, które też można podziwiać na autoportretach.


Zaletą te książki jest to, że nie ma w niej przesytu informacji, natomiast zostały wybrane te, które są istotne dla poznania życia Fridy i interpretacji jej dzieł. Dużym plusem jest zaangażowanie dzieci do współtworzenia tej książki. Podczas lektury przydadzą się ołówki, kredki i farby.

Wiek 9+

Wydawnictwo Widnokrąg

wtorek, 03 października 2017
Basia i basen - Zofia Stanecka, il. Marianna Oklejak

 

Tak, tak, kochani. Mamom zdarza się chorować. A gdy już jakaś mama położy się do łóżka (co, pewnie wiecie z własnego doświadczenia, łatwe wcale nie jest) – wówczas wszystko w domu „leży” też. Basi i Jankowi jest z tego powodu bardzo przykro. Więc – kiedy tata proponuje wyjście na basen radości nie ma końca. Cała trójka udaje się do nowoczesnego obiektu kąpielowego, gdzie czekają na nich różne fantastyczne atrakcje. Na przykładzie Basi i Janka najmłodsi poznają to miejsce, uczą się odpowiedniego  zachowania. Bieganie po mokrej powierzchni może skutkować nieprzyjemnym wypadkiem – takim, jaki spotkał główną bohaterkę.

Czas na basenie – dla Basi, Janka i taty to pięknie spędzony czas. I choć ojciec z tęsknotą spogląda na jacuzzi – to widać, że tak naprawdę jest w swoim żywiole, tapla się w wodzie z przyjemnością ze swoimi pociechami. Pływanie, zabawy, coś dla ciała przy barze. Na szczęście chora mama dochodzi do siebie. Po powrocie okazuje się, że stan jej zdrowia idzie ku lepszemu, natomiast tata ….. wykończony, zasnął. Ale ciii – cytując książkę – sen to najlepszy lekarz.

Kolejna „Basia” oswaja maluchy z codzienną rzeczywistością. Udana część, dzięki której maluchy nie znające basenu mogą go poznać, rozwijaj słownictwo o wyrazy „około basenowe”. Basię zawsze polecam gorąco.

Wiek 3+

Wydawnictwo Egmont

 

poniedziałek, 02 października 2017
Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe - Michał Leśniewski, il. Maciej Szymanowicz

Ostatnimi czasy ukazało się kilka ciekawych lektur dla młodych miłośników motoryzacji. „Ale auta” niewątpliwie do nich należą. Gdy jeszcze do tego dodam, że ilustracje są autorstwa Macieja Szymanowicza – można już tylko westchnąć – to naprawdę musi być „niezła bryka”. Historia samochodu napisana niesztampowo, zaskakująco, ze wszystkimi smaczkami – czyli również towarzyszącymi im opowieściami o serach cheddar i roquefort (ale o tym sza). Żarty na bok. Choć nie sposób je tu pominąć, bo choć z jednej strony książka przekazuje naprawdę dużo informacji na temat przeszłości samego samochodu, sprzętu, imprez z nim związanych, to zostało to przekazane w sposób niezwykle lekki, niekiedy z przymrużeniem oka, a często właśnie z dużym poczuciem humoru. A wspomniane sery mają swoje zaszczytne miejsce w jednej z samochodowych historii.

Wprawdzie autor nie zaczyna od samego początku – czyli jak to z kołem było, ale sięga do dawnych czasów, kiedy jeżdżące maszyny pojawiły się na drogach Europy, czym budziły przestrach wśród mieszkańców ale i zaciekawienie. Uruchamianie pojazdu na korbę, sygnalizowanie skrętów rękoma, światła – od karbidowych lamp po dzisiejsze diodowe cudeńka,  historia znaków drogowych, czy różnego rodzaju dodatki do aut: jak trąbki, maskotki, termometry, reflektory itp. W kilku miejscach pojawia się tematyka produkcji samochodu – od długiego cyklu trwającego kilka tygodni, potem dni , by osiągnąć w końcu cel: czyli nowoczesna hala produkcyjna, w której auto powstaje w ciągu kilku godzin.

Każdy znajdzie tu coś dla siebie: bo mowa jest też o modzie samochodowej, znanych kultowych modelach, reprezentantach polskiej motoryzacji. Można zobaczyć jakimi samochodami jeździło się w czasach PRL-u. Powiało również nowoczesnością, bowiem dzieci dowiedzą się, z jakich materiałów produkowane są współczesne auta, poznają tajemnice bolidów.

Książka jest świetnie zilustrowana. To swego rodzaju wędrówka po różnych epokach – a tej wyprawie towarzyszy oczywiście główny bohater – samochód. Szymanowicz celująco uchwycił klimat czasów długich sukienek i skórzanych pilotek.

Wiek 7+

Wydawnictwo Egmont

piątek, 08 września 2017
Witamina N. Odkryj przyrodę na nowo - Richard Louv

W dzisiejszym świecie nadużywa się na pewno leków (ponoć w Polacy w tym przodują, niestety) i na pewno sztucznych witaminek. To znaczy – niby naturalnych, ale zaczarowanych w kolorowych pigułkach i tabletkach. Tymczasem mało kto zwraca uwagę na najbardziej naturalną witaminę wśród witamin, wręcz niezbędną do życia, jaką jest WITAMINA N. Przyznaję – przed lekturą książki o niej nie słyszałam. Może inaczej – wiedziałam, że owo N odgrywa ważną rolę w życiu człowieka, przy czym nie przyszłoby mi do głowy, by sprowadzać to do witaminy właśnie. A bez witamin nie ma  życia i zdrowia.  Chyba już domyślacie się o co tak naprawdę chodzi. To najbardziej naturalna witamina – mianowicie – sama NATURA.

Człowiek współczesny raczej ma marny kontakt z przyrodą. Choć na pewno w tym temacie trzeba unikać uogólnień. Mieszkaniec dużego miasta, zamknięty w klimatyzowanym pomieszczeniu ze sztucznym oświetleniem, prowadzący stresujący tryb życia, żywiący się fastfoodem, z notorycznym brakiem czasu. Wiem, wiem – pewnych rzeczy nie da się zmienić. Ale gdyby spróbować – małymi kroczkami zbliżyć się choć trochę do natury? Do zieleni, drzew, dzikich ścieżek, naturalnego słońca i czystego powietrza? Moja siostra mieszkająca w Danii opowiadała mi, że gdy nadchodzi weekend- w jej kuchennym oknie, które wybiega na dróżkę prowadzącą do lasu, tłumy ludzi ciągną w tymże kierunku: sport, spacery, przechadzki. Skandynawowie od dawna doceniają przyrodę – i to w  różnych aspektach.

My Polacy mamy sporo do nadrobienia w tym temacie (choć na pewno wielu z nas wykonuje ponad 200% normy – za innych).

Tymczasem Richard Louv, autor głośnej książki „Ostatnie dziecko lasu” bierze właśnie naturę pod lupę i stara się pokazać, jak ważna jest ona w życiu każdego z nas: małego, średniego i dorosłego. Czujesz pustkę, czegoś ci brak: chęci, energii, motywacji – wybierz się na długi spacer. To że będziesz musiał uważać, by nie potknąć się o wystające korzenie, sprawi, że oderwiesz się od myśli związanych ze stresującą pracą w biurze, firmie albo szkolnymi ocenami dzieci. W niektórych krajach lekarze zamiast tabletek już teraz przepisują pacjentom witaminę N na receptach – łatwo dostępna, tania, sprawiająca przyjemność, pomagająca się odprężyć i porządnie odpocząć. Autor pokazuje w książce przyrodę jako antidotum na wiele bolączek. Zyskają na tym umysł, oko, ucho,  relacje międzyludzkie. I nie pisze o wielkich znaczących parkach przyrody, zachęca do odkrycia tej przyrody najbliższej, w zasięgu ręki. Podpowiada wręcz, jak zbudować więź z bioregionem. Książka inspiruje do działania nie tylko na rzecz samego siebie, ale na rzecz najbliższej społeczności. Podpowiada aktywności na świeżym powietrzu dla różnych grup wiekowych - jest źródłem pomysłów dla rodziców, wychowawców, opiekunów i nauczycieli. Może nawet włodarzy miast, którzy zamiast w plastik na placu zabaw powinni pójść „w naturę”. Wiele rzeczy jest oczywistych, wiele odkrywczych. Autor opiera się na wynikach badań, eksperymentów, obserwacjach. Często są one z jego podwórka, ale warto właśnie na takich przykładach się uczyć. Tym bardziej, że na wiele poczynań – akurat w Polsce – przyjdzie nam na pewno długo czekać. Zresztą – patrząc teraz na „ogólnopolską” wycinkę drzew, spory o Puszczę Białowieską, kwestię parków w stolicy – ręce naprawdę opadają i nie chcę tego nawet komentować. Wartościowa książka, z której można korzystać na wiele sposobów. A nuż pomoże zmienić nasze życie. Zamiast do centrum handlowego udać się właśnie na dłuższą przechadzkę wśród pól, do parku? A może założyć przyrodniczy klub rodzinny, a może zorganizować Kinderball nie w jakimś sztucznym bajkowym studio, ale w ogrodzie, w którym można hasać wesoło po trawie, na bosaka, wśród drzew i krzewów. Książka na pewno podpowie jak to zrobić i utwierdzi nas przekonaniu, że obraliśmy właściwą drogę.

Wydawnictwo Mamania

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12