Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
wtorek, 17 lipca 2018
Rok w lesie - Petra Bartíková/ il. Aneta Žabková

Lubicie chodzić do lasu? Ja – bardzo. Las mam w zasięgu ręki. Parę minut spacerkiem albo kilka depnięć rowerkiem i już jest. W każdym razie taka książka jak ta zachęca do tego, by się tam udać z dziećmi. Nie, nie chcę pisać, że to alternatywa dla lasu. Bo las się dopiero wtedy czuje, gdy się w nim jest naprawdę: cudowny zapach olejków eterycznych daje po nozdrzach, słyszy się trzask złamanej gałęzi, obserwuje, co się dzieje w znajomym mrowisku, dziupli, u żurawi na łące. I myślę, że jak się chce, to się do lasu trafi. A co lubię w lesie najbardziej? Że (wiem, nie zaczyna się zdania od „że”) jak się łazi (tak: dosłownie „łazi”) po tych wszystkich nierównych ścieżkach, bruzdach, wyrośniętych korzeniach, trzeba uwagę skupić również na sobie. By stąpnąć prawidłowo, by nie upaść przypadkiem. I wtedy nieważne stają się problemy dnia codziennego, głowa w cudowny sposób odpoczywa od negatywnych myśli - stajemy się czujni jak tropiciele. Praca, szef, finanse, szkoła dzieciaków, bałagan w domu w jakiś cudowny sposób rozpuszczają w sosnowych i świerkowych olejkach eterycznych. Dlatego zachęcam do tego, by sięgnąć po książkę o lesie, ale potem OBOWIĄZKOWO sprawdzić, co w lesie piszczy, co słychać u wiewiórek. Wiem, wiem – ale są KLESZCZE. Tak, znam. Sama w tym roku miałam trzy spotkania oko w oko z tym potworem. Dwa osobniki spacerujące i jeden wbity.


Całość podzielono na cztery pory roku i kolejne miesiące z nimi związane. Każda z nich zawiera kilka krótkich informacji i ciekawostek dla nich charakterystycznych. I tak: jeśli wiosna to musza być fiołki, i młode warchlaczki dzików, pisklęta ptaków, miłość zwierząt, młode zajączki, ptasie trele i smaczny grzybek gęśnica wiosenna (nie znałam wcześniej). Jeśli lato to aktywne kuny, poziomki, troskliwy tato kowalik, płochliwe sarny, świetliki, wydry i bażanty. Jesień – tutaj bez kasztanów się nie obejdzie, i ptaków żegnających się z nami, jarzębiny i ryczących jeleni. Zwrócono uwagę na szkodnika, który ma przeuroczo trudną nazwę i jest trudny niestety do zwalczania: szrotówek kasztanowcowiaczek. Zimą za to są sikorki, jemioła, niedźwiedź, wilki i randkujące zające.


Oczywiście tematów jest więcej, nie sposób o wszystkich napisać. Są to naprawdę króciutkie informacje, by nie znudzić, ale by zaciekawić. Jest też kilka okienek do odkrycia i mini-książeczek do odkrycia. A w nich ciekawe pomysły na zagospodarowanie wolnego czasu z przyrodą: robienie zielnika, obserwacja zwierzęcych tropów czy poznanie liści znanych drzew. Całość fajnie zilustrowana, z humorem, kolorowo.

Wiek 5+

Wydawnictwo Adamada

piątek, 13 lipca 2018
Mitologia. Przygody słowiańskich bogów - Melania Kapelusz/ il. Ewa Poklewska-Koziełło

Chciałoby się powiedzieć – nareszcie. Bo taka książka była potrzebna od dawna. W biblioteczkach domowych na pewno mnóstwo jest tytułów, które przybliżają mitologię starożytnych Greków i Rzymian. Przeciętny polski uczeń zna mit o Zeusie urzędującym na Olimpie i ciskającym piorunami, o pięknej Afrodycie zrodzonej z morskiej piany, Prometeuszu przykutym do skały. Natomiast niewiele wie o naszych korzeniach – mitologii słowiańskiej. Mało tego – mnóstwo wyrażeń z obcych mitologii weszło do naszego codziennego języka: Syzyfowa praca, pięta Achillesa, puszka Pandory. A co z naszą mitologią? Przewrotnie powiem: może „Do pioruna!”. Które bardziej poprawnie powinno brzmieć „Do Peruna!”.  Oj, w tej kwestii i my dorośli jesteśmy „zieloni”. Z przyjemnością przerabiałam z synami – kolejno najpierw ze starszym, potem z młodszym – tematy z historii w 4 klasie o wierzeniach naszych przodków. To wtedy właśnie po raz pierwszy pojawił się Perun. Za moich szkolnych czasów ten temat na lekcjach też był traktowany po macoszemu. Jest nadzieja, że ta książka coś zmieni. Pięć opowieści – przygód słowiańskich bogów. Zwłaszcza o tych najważniejszych, ciągle ze sobą rywalizujących, walczących o palmę pierwszeństwa. Typowi chłopacy – każdy chce być pierwszy, by jego było na wierzchu. Władają światem, jednocześnie są jakby przewodnikami po tej mitologicznej krainie. Bo dla nas tu wszystko nowe. Tyle tu nieznanych obszarów: święte drzewa, obyczaje, tradycje. Perun i Weles pokazują młodemu czytelnikowi jak stworzyli nowe lądy, kierunki na świecie, człowieka. Oprócz nich pojawia się Bannik – ci, którzy kojarzą wschodnią banię czyli łaźnię – idą w dobrym kierunku. Bannik bowiem doglądał łaźni, a poza tym był przygarbionym duszkiem. Dalej są tu również Świętowit: bóg wojny i urodzaju, Swaróg – bóg słońce i jego syn Swarożyc – bóg kowalstwa i ognia ziemskiego. Dalej Strzybóg – bóg skrzypienia, świstu, huczącego wiatru. Brzmi trochę egzotycznie, prawda? Ale zapewniam, że książka daje możliwość poznania naszej historii, dziedzictwa. A gdy do tego jeszcze dodam: ach te ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło!!! Pięknie został pokazany dawny świat kiedy to Weles zanurkował w odmęty głębokiej wody po garść piasku z dna, albo gdy Perun oczyszczał swoje ciało w bani. Piękne jest wycięte święte drzewo na początku książki. Może się skusicie do podróży w dawne czasy kiedy słońce było bogiem? Warto.

Tutaj możecie zajrzeć do środka:)

Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont  

piątek, 22 czerwca 2018
Geometria faraona - Anna Cerasoli/ il. Desideria Guicciardini

Matematyczna seria – nie ma tutaj ani przesytu matematyki, ani matematyki WPROST, za to jest historia małego egipskiego chłopca, który żyje dawno dawno temu – w czasach faraona. Matematyka jest tu mimochodem. Na pierwszym planie główny bohater: mały Ames. Ma dwie siostry i brata. Razem z rodzicami i rodzeństwem mieszka w pobliżu Nilu – który nazywa tu Wielką Rzeką. I myśli sobie, czy aby pewnego dnia nie zostanie … wypatrywaczem. A to ci dopiero ciekawostka. Zawody są też znakiem czasu. Wyobraźcie sobie, że w starożytnym Egipcie była taka profesja jak wypatrywacz: (nawet program w laptopie podkreśla mi to słowo). Stał sobie człek na dziobie feluki – takiej łodzi, i wypatrywał, czy nie nadpływają krokodyle. Zobaczcie: początek książki, a my już dowiedzieliśmy się czegoś na temat wypatrywaczy, feluki, Wielkiej Rzeki. I szkoły w Egipcie. Stwierdzam jedno – charakter nauczycieli przez te wszystkie stulecia w ogóle nie uległ zmianie – ani wówczas ani teraz żaden nauczyciel nie powie uczniom: „Bawcie się dalej w najlepsze!”

Taka jest właśnie ta książka: w fabułę wpleciono moc informacji i ciekawostek na temat codziennego życia w kraju nad Nilem. A matematyczna historia zaczyna się pewnego dnia, gdy ojciec Amesa nie wraca do domu.  Wszystko przez Nil, którego wody osiągnęły tak wysoki poziom, że żeglowanie po nim stało się dalece niebezpieczne. Tata utknął w dalekich Tebach bez środka transportu. Dzieci zaczynają główkować, jak tu bezpiecznie sprowadzić ojca do domu. A tata chłopca jest ….(uwaga: kolejna niespodzianka)  „najlepszym rozciągaczem sznura w całym Egipcie”. Już śpieszę z wyjaśnieniami któż to taki, bo też zrobiłam wielkie oczy. Osoba wykonująca ten zawód – poprzez rozciąganie sznura potrafiła wyznaczyć równiutką linię. Można powiedzieć, że Ames też miał sznurek w jednym paluszku. Razem z rodzeństwem świetnie radzili sobie przy jego pomocy na polu geometrii. W jaki sposób? Dlaczego dostąpili zaszczytu oglądania oblicza faraona?

Podsumowując: książka przede wszystkim przenosi czytelnika do dawnych czasów – do Egiptu. Pokazuje codzienność – w tym zabawy dzieci – ciekawe co na ten temat powiedzą miłośnicy współczesnych elektronicznych gadżetów. Jak przy pomocy prostych narzędzi, rzeczy Egipcjanie radzili sobie w życiu codziennym? Przecież wybudowali budowle, które stoją na ziemi tysiące lat. W końcu w atrakcyjny sposób Autorka przedstawiła wiedzę z zakresu matematyki i geometrii. Pokazała, że to nie tylko sucha teoria, ale wiedza, którą można wykorzystać na co dzień. A może i Wy spróbujecie zadziałać przy pomocy sznurka ?

Zaglądam na stronę Wydawnictwa. A tam takie perełki jak: Pan Kartezjusz gra w statkiBakterie do kwadratuWielkie odkrycie Bubal. Spróbuję napisać o nich wkrótce.

Wiek 7+

Wydawnictwo Adamada 

wtorek, 19 czerwca 2018
Bajki z dżungli i oceanu - Agnieszka Ginko/ il. Marianna Jagoda

Pierwsze, co mi się rzuca w oczy – to oczywiście ilustracje. Od razu kojarzą się z nadchodzącymi wakacjami, a teraz taki czas, że człowiek tylko o tym myśli): woda, drzewa, egzotyczne miejsca, rośliny, zwierzęta. Och, jak przyjemnie od razu robi się na serduchu. Już jedną nogą dzięki tej lekturze jesteśmy gdzieś tam. To krótkie bajki dla młodszych dzieci, które przenoszą czytelnika za pomocą tekstów, obrazów i wyobraźni na rafę koralową, do dżungli, na sawannę. Czyż to nie brzmi cudnie: „Na świecie nie było wtedy ludzi i nie wymyślili jeszcze fabryk ani plastiku, ani przewożenia ropy statkami. Do oceanu nie wpływały brudy. Woda była czysta i przejrzysta”. Właśnie w świecie stworzonym przez Agnieszkę Ginko nie ma obrazów znanych ze zdjęć i filmików z Internetu pokazujących dryfującą górę śmieci plastikowych po oceanie albo nurków pływających wśród tysięcy foliówek. Płakać się chce i żal, wielki żal… Świat w tych bajkach jest bez skazy. Taki, jaki powinien być. Dlatego przy tych bajkach pojawia się tęsknota za „całą” rafą koralową, za zwierzętami, które na sawannie czują się bezpiecznie i nie grozi im wymarcie gatunku. Mała Myszka ma złe sny. Boi się, że rodzice przestaną ją kochać. Z pomocą przychodzi bóbr, który radzi jak wziąć takie strachy za rogi. Bajka podpowiada dzieciom, że strach jest naturalną rzeczą i że można go pokonać. Nietoperz Miłek cieszy się z towarzystwa nowego kolegi. Razem śmigają w górę w dół, na prawo, na lewo. Jest taki szczęśliwy. Dopiero rodzice uświadamiają mu, że jego nowym przyjacielem jest jego własny cień. Zebra Cudak trafia na bardzo nieprzyjemnego osobnika: hienę Mamrota. Jest gotowa nawet poświęcić swój własny ogon aby tylko się uratować – chce odzyskać radość i szczęście. Czy tak nie mamy my, ludzie? Zawsze z chęcią uwalniamy się od złego towarzystwa i złej energii. Taak, daleko od fałszywych przyjaciół. Małpka Długa – najpierw bardzo złośliwa w stosunku do innych – potem znajduje radość w pomaganiu innym. Okalecza ptaka, pozbawia go piór – następnie próbuje naprawić swój błąd. Pomaga żabce ze skaleczoną nogą, chorej papudze przynosi wodę z wodopoju, masuje zbolałe plecki nietoperzowi.

Bajki Agnieszki Ginko oprócz wartości poznawczych i estetycznych, mają wielką moc uwrażliwiającą. Na przyrodę, na mieszkańców Ziemi – zwłaszcza na zwierzęta, które chyba najbardziej cierpią przez (niestety) niszczycielską działalność człowieka. W ogóle zwierzaki w tych bajach mają ludzką naturę: cieszą się jak dzieci, spierają, kombinują, są sprytne, przebiegłe, doświadczają smutku. Dobrze się czyta, świetnie nadają się na letnią lekturę.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

poniedziałek, 11 czerwca 2018
Żubr Pompik. Wyprawy. Rodzina borsuków - Tomasz Samojlik

Pompik, Polinka oraz rodzice Porada i Pomruk znów w drodze. Tym razem odwiedzają Puszczę Kampinoską – miejsce akurat nam szczególnie bliskie, bo pierwsze wspólne spacery z naszym starszym synem były właśnie w tym Parku Narodowym.  Żubry wędrują wśród drzew i bagien, słychać muchołówkę i dzięcioła czarnego. Jest i łoś (pamiętam przed laty: mój mąż wrócił podekscytowany z przebieżki porannej po Puszczy Kampinoskiej. Już od samych drzwi wejściowych wołał, że biegał po lesie w towarzystwie łosia). Nic dziwnego, że i żubry go spotkały. W końcu jest on symbolem tego PN.

Dostojny łoś tłumaczy żubrom, skąd pochodzi odgłos tajemniczego tupania. Zwierzęta spotykają panią borsukową. Ta boi się, że tupanie żubrów obudzi w norce borsucze maluchy. Krótka relacja z wizyty w Kampinoskim Parku Narodowym zapoznaje dzieci z tym miejscem. Oczywiście nic nie zastąpi wizyty na miejscu – ale kto wie, może ktoś kiedyś zachęcony wyprawami żubrów sam pokusi się o obcowanie z piękną przyrodą. Dzieci poznają rośliny, zwierzęta, krajobrazy, logo Kampinoskiego Parku Narodowego (a tak na marginesie – Robert Lewandowski  - nasz główny napastnik drużyny narodowej w piłce nożnej, też wychowywał się i szlifował swoje piłkarskie umiejętności właśnie w otulinie Kampinoskiego Parku Narodowego).  W środku wiele ilustracji, mapka ze wszystkimi 23 Parkami Narodowymi w Polsce. Można zaznaczać w kwadracikach miejsca, które już odwiedziliśmy – czy to z książką w ramach serii „Wyprawy” czy to w naturze. Na końcu jak zwykle krótkie podsumowanie: Co zapamiętałeś z tej wyprawy?

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 06 czerwca 2018
Żubr Pompik. Wyprawy. Zachłanna mewa - Tomasz Samojlik

Żubr Pompik zabiera nas w kolejną podróż do Parku Narodowego. W tej części ulubiony wakacyjny cel rodaków – Morze Bałtyckie i położony nad nim Słowiński Park Narodowy. Na początku krótka charakterystyka, dzięki której można poznać specyfikę tego miejsca. Oczywiście – logo Parku i stała pozycja w tej książce: ramka: „Ta książka należy do….”. Z książki oprócz nowych przygód Pompika, Polinki, Porady i Pomruka można dowiedzieć się wiele ciekawego. Ot choćby taka ciekawostka o zmieraczku  plażowym? Ciekawe, ilu spośród nas wiedziało jak wygląda? Ja się przyznaję – musiałam sprawdzić w Internecie. Ale – ciekawość została rozbudzona. I tak do tekstu zostały przemycone informacje o wielkiej ilości piasku, powykręcanych sosnach, wydmach, kępach traw, pojedynczych roślinach oraz kolczastym mikołajku nadmorskim. Oj żubrza rodzinka miała mało jedzonka w tym miejscu. Oczywiście w książce pojawia się tytułowa mewa – autor pokazał jej charakterek. Kto był nad morzem wie, że główną jej cechą jest właśnie zachłanność. Niech się kryje ten, co trzyma w ręku coś do jedzenia. Zaraz pojawia się za takim osobnikiem mewia obstawa.

Może Pompikowe wyprawy będą inspiracją do rodzinnych wypraw do pięknych miejsc w Polsce? W końcu wakacje za pasem.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

poniedziałek, 04 czerwca 2018
Czarownica Irenka. Tom 1 - Agnieszka Żelewska

Czarownica Irenka do tej pory była znana wyłącznie czytelnikom „Świerszczyka”. Aż wreszcie ktoś wpadł na pomysł (dodam tylko: dobry pomysł), by z przygód Irenki popełnić książkę. Właśnie ukazały się dzieła zebrane – ku mojej uciesze – tom 1, co daje nadzieję, że będzie/ będą następne. Irenka odczarowuje wszystkie złe czarownice znane z bajek. Postać bardzo pozytywna. To sama dobroć, uśmiechnięta, pogodna, skora do pomocy, pomysłowa, gościnna. Przyjmie w swe progi i zmokniętego pajączka i nietoperza, uratuje pisklaczka, pomoże zagubionej owieczce.

Przeżywa z uśmiechem zwykłą codzienność wyczarowując same dobre rzeczy. Przeżywa liczne przygody: nurkuje w morzu i wyławia skarby, lepi bałwana, wędkuje. Bardzo podobała mi się historyjka o pamiątkach z wakacji: nie ma tu drogich gadżetów, ale są za to m.in. kamień z Jeleniej Góry, wodorost z Sopotu. Książka podzielona jest na cztery pory roku. To krótkie obrazkowe historyjki, które można czytać „po swojemu”.

Można cieszyć oko wspaniałymi ilustracjami Agnieszki Żelewskiej, można zachęcać dziecko do tworzenia historyjki w oparciu o ilustracje, można w końcu dopowiadać swoje historie – każdy ciąg dalszy mile widziany. I to w wersji mówionej jak i obrazkowej. Na końcu książki znajdziecie bowiem krótki kurs rysowania czarownicy Irenki. Może dzieci pokuszą się o tworzenie własnych obrazkowych opowieści.


Wiek 3+

Wydawnictwo Bajka

czwartek, 24 maja 2018
Żubr Pompik. Kolory jesieni - Tomasz Samojlik

Przyzwyczailiśmy się ostatnio do tego, że Pompik i jego rodzina zabierają nas na wyprawy do Parków Narodowych w Polsce. Jednak tym razem sympatyczny żubr i jego siostra Polinka zostają w swojej Puszczy i wybierają się na wyprawę badawczą po okolicy. Rodzeństwo jest takie ciekawe świata – co też dzieje się w lesie, na łąkach, polnych drogach? Końcówka lata, jesień zbliża się wielkimi krokami. Pompik i Polinka odkrywają tajemnice przyrody: ktoś w jakimś celu powbijał szyszki w korę – ciekawe, po co? Spotykają pana borsuka, który tłumaczy, dlaczego zarzucił okolicę kamieniami, ziemią, patykami i liśćmi. Poznają taktykę budowania borsuczej nory. Obserwują zabawę malutkich brązowych kuleczek, które tak naprawdę są kuniątkami. Poznają naturę przebiegłej kukułki i pięknego zimorodka. Tłumaczą, dlaczego zwierzęta zaznaczają swoje terytorium. Poznają niezwykłość ciem – jak się okazuje to nie tylko „szara wersja motyli”. Są świadkiem bocianiego sejmiku, jaki odbywa się przed odlotem do ciepłych krajów. Żubry dopada powoli nostalgiczny jesienny nastrój. Przygotowują się do zimy – ale nie czują z tego powodu smutku. Wiedzą, że nowa pora roku przyniesie im wiele niespodzianek.

Dzieci razem z żubrami przeżywają smak przygody. Pompik i Polinka nie szukają przygód, oni je przeżywają. Uczą jednocześnie, że nie trzeba jechać w dalekie strony, by dobrze się bawić. Przygoda w książkach Tomasza Samojlika czai się za niemalże każdym drzewem. W końcu żubry uczą dzieci jak obserwować przyrodę. Nic nie znaczący szczegół, niby błahostka może stać się jakimś ciekawym przeżyciem, początkiem wyprawy, przygody i zabawy. Z tej lektury można nauczyć się jeszcze dwóch ważnych rzeczy: szacunku do przyrody i dobrych relacji z rodzeństwem.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 23 maja 2018
Żubr Pompik. Wyprawy. Najstraszniejszy drapieżnik - Tomasz Samojlik

 

Ci, którzy znają żubra Pompika i jego rodzinę, już wiedzą, że zwierzaki ani myślą siedzieć tylko w swoim rodzinnym domu, czyli Puszczy Białowieskiej. Wędrują po Polsce po … Parkach Narodowych. Były już w Wigierskim, Biebrzańskim i Narwiańskim Parku Narodowym. Teraz czas na Park Narodowy „Bory Tucholskie”. Na początku oczywiście element, który zawsze podoba mi się w książkach dla dzieci: „Ta książka należy do …” Do tego dochodzą również: symbol Parku Narodowego oraz krótki opis Borów Tucholskich. Co ciekawe, widniejący na symbolu Borów Tucholskich głuszec już tam nie występuje – smutna to niestety informacja. Troszkę mnie zastanowił ten krok pracowników Parku, ponieważ ostatni głuszec został prawdopodobnie odstrzelony w 1975 roku. Jak się okazuje umieszczenie głuszca jako symbolu było działaniem celowym, ponieważ silna jest wiara w to, że głuszec kiedyś do Borów Tucholskich powróci. Tym bardziej, że jest tam mnóstwo smakowitego jadła dla tych kuraków: zwłaszcza igieł sosnowych. Tak więc to logo na pewno uczy pokory, ale i przypomina o … ludzkiej głupocie. Tutaj widać dużą zaletę tych książek z serii „Wyprawy”. Zwróciły uwagę na same Parki Narodowe – dzieci mają możliwość poznania tych miejsc, a rodzice drążą temat, wyszukują ciekawostki. Krótka historia, w której żubrza rodzinka spotyka mieszkańców nowego miejsca (tutaj rzęsorek), opisywane są charakterystyczne elementy krajobrazu. Na końcu zawsze w kilku zdaniach podsumowanie. Nie brak humoru sytuacyjnego i słownego. Ach te posiłki taty smakosza – nie wiadomo, czy chodzi o trzecie śniadanie czy drugi przedobiad. Mnóstwo ilustracji pokazujących żubry w różnych sytuacjach. I oczywiście odpowiedź, dlaczego rzęsorek jest groźnym drapieżnikiem.

O innych wyprawach żubrzej rodziny możecie poczytać tutaj.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina 


poniedziałek, 30 kwietnia 2018
Wielka księga snów - Giovanna Zoboli/ il. Simona Mulazzani

Spokojnie, to nie tradycyjny sennik, ale piękna książka dla maluchów o tym, jak zasypiają zwierzęta. A jest tu kogo podglądać, bowiem autorki zajrzały do wielu domków i norek.

„Już noc zapada, gwiazdy na niebie,

tę kołysankę śpiewam dla ciebie”


Trochę poruszyły też wyobraźnię i pokładły swoich małych bohaterów (choć czasem również wcale nie takich znów małych) na kanapy, do łóżek, na materace, pod kołderki. Bo i widział kiedyś ktoś śpiącego hipopotama na tapczanie? A fokę na sofie i to w dodatku na drzewie? Mówię Wam – cuda, cuda. Ciepła lektura dla maluchów i starszych dzieci – troszkę w podglądanie – jak kto śpi. Dzieciom pewnie spodoba się szerokie spektrum bohaterów. Bo na własne oczy mogą przekonać się jak śpią: misie, lwiątko, koźlęta, kurki, lisek, ptaszki, borsuk, suseł, krokodyl a nawet mandryl. A to nie koniec. Jak w łóżku pomieszczą się wielbłąd z garbem i osiem jamników?


To lektura wprowadzająca w klimat zasypiania, nocy. Pomoże się wyciszyć przed snem, przygotować do snu. Może wypróbują dzieciaczki, które nawet wieczorem buzują energią? Cudny „poduszkowiec”, ze słodkimi ilustracjami, poetycką opowieścią o tym, co w różnych sypialniach piszczy.

Autorka - Giovanna Zoboli  jest już znana miłośnikom książek. Pisałam też o jej innej książce u siebie na moim blogu: „Zbyt późno”. Autorka lubi chyba motyw snu i zasypiania, ponieważ w tamtej książce również po niego sięgnęła.


Ja dodam jeszcze, że to książka pochodząca z Włoch. Lubię takie eksperymenty czytelnicze – z mniej popularnych krajów Europy czy całego świata. Nie ukrywajmy, dominują inne książki na naszym rynku. Więc ta jest taką wisienką na torcie. Mniam.


Wiek 1+

Wydawnictwo Ezop

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14