Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
środa, 31 października 2018
Pewnego razu w Londynie - Gregory Rogers

Jeśli lubicie podróże w czasie, to akurat w tej książce czeka Was niespodzianka. Współczesny Londyn i mały chłopiec z piłką na ulicy. Oczywiście można się domyśleć ciągu dalszego – pewnie pójdzie jakaś szyba. Tak, tak ofiarą jest zabite do połowy dechami okno starego teatru. Piłka rzecz cenna, więc chłopiec dostaje się do opuszczonego teatru i rozpoczyna poszukiwania. Przy okazji znajduje starą szafę z kostiumami. Chłopiec przymierza znalezioną pelerynę – dzieci lubią się przecież przebierać. Jest piłka, potem strzał w zasłoniętą kurtynę iiiiiiiiiiiiii…. nagle okazuje się, że nasz bohater jest na scenie teatru elżbietańskiego. A tu pojawia się wściekły pan William Szekspir (tak, ten Szekspir), który rusza w pogoń za małym piłkarzem. Tak, tak moi Państwo. Ni stąd ni zowąd mamy wiek  XVI. Szekspir ubrany w pludry i bogato zdobiony kubrak goni co sił chłopaka. A my mamy dobrą sposobność ku temu, by przyjrzeć się dawnemu Londynowi.

Tyle że dziecko nie wie, co to jest ten cały Londyn. Kim jest Szekspir. I nie ma sensu wbijać mu do głowy tych naszych dorosłych prawidłowości. Za to malec widzi chłopca potrzebującego pomocy i na swój sposób odczytuje tę historię. Ciekawa jestem jak – bo ilu czytelników, tyle również możliwych interpretacji. Ta przygoda bowiem nie ma żadnych słów. To czytelnik „odczytuje” scenki komiksowe na swój sposób. Dla dorosłego rozwścieczona postać będzie, wiadomo, Szekspirem. Dla dziecka zbójem, jakimś źle wychowanym dorosłym, który nie rozumie, że dziecko ma prawo do rojbrowania. My, dorośli, zobaczymy Tamizę, most londyński, słynne więzienie. Jakiś znawca tematu pewnie dopatrzy się jeszcze więcej szczegółów historycznych czy architektonicznych. Dopowie coś na temat dawnych teatrów budowanych na wzór rzymskiego Koloseum, umiłowaniu królowej Elżbiety I do przejażdżek wodnych, korzystania z usług kata w celu uciszenia buntowników. Dziecko spojrzy na tę historie zupełnie inaczej. A jest co opowiadać, bo jak już pisałam wcześniej, jest to komiks. Mnóstwo obrazków, bohaterów, ciekawych miejsc. Jest wątek ucieczki i pogoni zarazem, wywołujących u maluchów emocje, a może nawet i gęsią skórkę. Można dopowiadać: kto, co, co będzie za chwilę. Można się domyślać, tworzyć własne scenariusze, odgadywać myśli uciekinierów, goniącego, uwięzionego. Książka zdecydowanie „rozwiązuje” język i buduje relacje, pobudza wyobraźnie i wzbogaca mowę. Dostrzeżono jej atuty nagradzając ją wielokrotnie na całym świecie.

Wiek 3+

Wydawnictwo Literówka

wtorek, 30 października 2018
Wielka księga prawdziwych tropicieli - Adam Wajrak

 

Wielka księga prawdziwych tropicieli – myślę jednak, że nie tylko dla tropicieli. Również dla nas, zwykłych zjadaczy chleba – trochę być może zbyt leniwych, zalatanych, by rzucić wszystko i „pójść w naturę”.  Za to tęskniących czasem, może nawet często, za światem przyrody. Światem, który dla wielu wcale nie jest na wyciągnięcie ręki. Zatem z jednej strony to arcyciekawy poradnik dla tych, którzy idą (lub chcą iść) przez życie śladami przyrody. Z drugiej zaś – to odskocznia dla nas, zwykłych mieszczuchów – za to niesamowicie uwrażliwiająca, ucząca empatii w stosunku do zwierząt i roślin i kierująca naszą uwagę na przyrodę wokół.  Bo wcale nie chodzi o to, by od razu bociek na naszej posesji wybudował gniazdo. Albo by spotkać na którejś z wędrówek żmiję lub węża. Bardziej o to, by dostrzec to COŚ:)) Też w maleńkim wymiarze, w szczegółach i szczególikach – czasem trzeba przyłożyć nos do kory drzewa, schylić się ku ziemi. Wielu z nas nie ma ogrodów, pola, ścieżki za domem, która poprowadzi w siną dal. Niekiedy nasz kontakt z zielenią, zapachem kwitnących drew, brzęczących pszczół ogranicza się tylko do kilku kroków: od klatki wejściowej bloku do samochodu stojącego na osiedlowym parkingu. Warto dostrzec uroki świata obok. I tego uczy właśnie Adam Wajrak – znany dziennikarz, autor poczytnych książek i filmów. Odkrywa mnóstwo tajemnic przyrody. A pisze o tym tak, że człowiek dostaje gęsiej skórki, zaczyna drążyć temat i stawia sobie pytanie: „Dlaczego wcześniej to mnie NIE interesowało? To przecież FASCYNUJĄCE!”. Wajrak podzielił książkę na cztery pory roku. To nie tylko zbiór dziesiątek cennych informacji. To również ciekawostki, ploteczki z lasu, łąki, pasa zieleni, plaży (te najbardziej oplotkowane ploteczki, nieformalne, na luzie lubimy najbardziej). To w końcu dzielenie się swoimi doświadczeniami – jako zaprawionego w boju tropiciela i obserwatora, potrafiącego przejść dziesiątki kilometrów dla jakiegoś rzadkiego gatunku zwierząt, mogącego leżeć godzinami pod jakąś norką, w krzakach – w mokrym, niewygodnym, chłodnym środowisku – dla jednego zdjęcia, czasem obrazu, który koduje się w głowie na długie lata. Autor podpowiada jak zachowywać się w określonych sytuacjach i warunkach, w zależności od pory roku, jak się ubrać, maskować  terenie, jak podczas wypadku kontaktować się z pilotem helikoptera, jak tropić zwierzęta, jaki sprzęt zabrać ze sobą na wyprawę. Tych porad jest naprawdę dużo – i pewnie najlepiej uczyć się na dobrych praktykach i … cudzych błędach. Oczywiście jest też mnóstwo wiedzy na temat, głównie zwierząt. Ale w tle są też informacje o roślinach, środowisku – różne różności. Np. w jaki sposób owce pomagają górskim krokusom, jak przygotować miksturę wabiącą motyle, jak wygląda Puszcza Białowieska nocą, ile lat tak naprawdę mają najstarsze dęby w Polsce, jak wygląda życie modliszek, dlaczego Mikołaj Rej (tak, tak ów znany pisarz i poeta) nie lubił dudków, jak się naprawdę sprawa ma z kontrowersyjnym kornikiem w Białowieży, jak się zachować podczas spotkania oko w oko z młodym zwierzęciem? Treść wzbogacona licznymi fotografiami.

Osobiście jestem też miłośniczką książek Lechosława Herza (warto je poznać – pokazują m.in. uroki małych wsi i miasteczek). To tam kiedyś wyczytałam, że Adam Wajrak uczył się obserwacji świata od swojego wujka, który od wielu lat zabierał małego Adasia na pierwsze wyprawy. Zresztą wujka wspomina również Wajrak  w tej książce: (Lechosław Herz) „wbił mi do głowy najważniejszą rzecz. Od niego wiem, że najciekawsze przygody i największe wyzwania dla prawdziwych tropicieli nie czekają gdzieś hen daleko, ale zupełnie blisko. Dosłownie tuż za rogiem.” I niech to będzie podsumowanie tej książki, z którą warto się zaprzyjaźnić.

Wiek 8+

Wydawnictwo Agora

sobota, 27 października 2018
Reksio. Niezawodny przyjaciel - Maria Szarf

 

Reksio pewnie jest Wam dobrze zanany – a to za sprawą kultowych kreskówek. Od jakiegoś czasu Reksio – jak i inni bohaterowie kreskówek sprzed lat, przeżywa swego rodzaju renesans. Również dzięki nowym, bogato ilustrowanym wydawnictwom. Przygody sympatycznego kundelka to też dobry sposób dotarcia do małego czytelnika z ważnym przesłaniem. Tak jest i w tej książce. Z jednej strony pojawiają się postacie znane z TV, z drugiej został opracowany tekst z ważnymi informacjami. Adaś – znany nam chłopiec o bujnej czuprynce, nazywany przez moje pokolenie nie inaczej jak „pan Reksia”, chciałby zostać wolontariuszem w miejskim schronisku dla zwierząt. Organizuje zbiórkę karmy i koców dla zwierzaków. Następnie planuje z Reksiem wizytę w schronisku. Niestety, przez nieuwagę Adasia drogi psiaka i chłopca rozchodzą się. Jeden gubi drugiego, zarówno jeden i drugi szukają siebie nawzajem. Na szczęście wszystko dobrze się kończy.

Książka porusza problematykę wolontariatu w schronisku dla zwierząt. Dzieci poznają obowiązki wolontariusza: m.in. czyszczenie klatek, wyprowadzanie psów na spacery. Pokazują też sytuacje z „psiej” perspektywy. Jakiekolwiek dobre warunki panowałyby w schronisku, pieski i tak zawsze będą tęsknić za domem, który może stworzyć im odpowiedzialny człowiek. Niektóre z książkowych piesków są smutne, czekają aż ktoś je zabierze do siebie i otoczy opieką. Psie marzenia, przygody z czasów „przed schroniskiem”. Książka uwrażliwia i uczy dzieci empatii na niedolę czworonogów. A może zachęci do wizyty w schronisku, pracy wolontariackiej – a kto wie – do podjęcia dojrzałej decyzji i zaopiekowania się czworonogiem, który tęskni za domem?

Inne książki z przygodami Reksia znajdziecie tutaj

Wiek 5+

Wydawnictwo Publicat

piątek, 19 października 2018
Kicia Kocia i Nunuś. Bardzo fajna rodzina - Anita Głowińska

Byłam ostatnio w Poznaniu w Empiku i ciągle gdzieś migały mi przed oczyma dzieciaki z „Kicią Kocią” w ręku. Nic dziwnego – Kicia Kocia ma wielu miłośników, też w mojej rodzinie i wśród znajomych. Kicia Kocia i Nunuś to seria kartonowa przygotowana z myślą o najmłodszych dzieciach. Kicia Kocia z Nunusiem wybierają się do pani Kwiatek. A Nunuś jak to klasyczny maluch, co chwila stawia to samo pytanie (skąd ja to znam?): „Czy tu mieszka pani Kwiatek”? I za każdym razem Kicia Kocia odpowiada cierpliwie (co za cudowna starsza siostra) braciszkowi:: „Nie. Mieszka tutaj inna fajna rodzina”. Można otwierać liczne okienka i drzwi, można zajrzeć do środka. A tam liczne sceny z życia rodzinnego wielu ludzi: małych, dużych, młodych i starych. Czasem widać tylko pewne rekwizyty – wiertarkę, lalkę, jakiś instrument. To okazja, by dopowiedzieć swoje historie do napotkanych osób. Każde okienko może być wstępem do opowiadania o kimś. Nic nie jest tu do końca powiedziane – to z dziećmi można nadawać imiona, nazwiska, wymyślać przebieg dnia,  zgadywać co wydarzyło się wcześniej. Książka na pewno pomoże „rozgadać” maluchy na dobre.

Wiek 2+

Wydawnictwo Media Rodzina  

piątek, 05 października 2018
Mam przyjaciela rolnika - Ralf Butschkow

Maciej jest rolnikiem. Odwiedza go mały chłopiec, który w przyszłości pragnie zostać rolnikiem. Wiadomo – dzień pracy w gospodarstwie rolnym jest ciężki – ale co innego wiedzieć, co innego doświadczyć wszystkiego na własnej skórze. Chłopiec przede wszystkim musi wstać z kurami – czyli baaardzo wcześnie. Obserwuje w oborze dojenie i karmienie zwierząt, dowiaduje się, co dalej dzieje się ze zwierzęcymi odchodami. Ma możliwość poznania ekologicznych rozwiązań – bo z jednej strony odchody wykorzystywane są jako naturalny nawóz, z drugiej zaś – jako biomasa do wytwarzania energii w biogazowni. Dalej chłopiec poznaje smak żniw – koszenie zboża i przerób słomy na bele (u nas nazywane … balotami). Następnie wylewanie gnojówki do gruntu, orkę i pracę siewnika.  Obserwuje też pracę kombajnu ziemniaczanego – czyli jednym słowem jest świadkiem kiedyś bardzo popularnych w szkole (przepadały lekcje) wykopków. Na kolację szczęśliwy Gość Kasi i Macieja zajada ziemniaczki purre i jajko sadzone. Ale to nie wszystko – jest jeszcze wizyta u owiec i kóz, bo przecież bez zwierzaków nie ma prawdziwej wsi. Tak sobie myślę, że strasznie dużo działo się tego jednego dnia – znam trochę wieś i połączenie tych wszystkich robót, elementów żniw i wykopków to nie lada wyzwanie. Autorowi pewnie chodziło o przedstawienie jak najwięcej prac związanych z prowadzeniem gospodarstwa rolnego. Myślę, że przyszli rolnicy będą ukontentowani. Tym bardziej, że wszystko zostało ładnie i ciekawie pokazane na realistycznych ilustracjach.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

niedziela, 23 września 2018
Harry Potter. Podróż przez historię magii - J.K.Rowling

 

Ciekawe uzupełnienie do wszystkich części „Harrego Pottera”. Dla miłośników przygód czarodzieja i jego przyjaciół z Hogwartu. Dla tych, którzy w latach 90-tych i troszkę później, z zapartym tchem czekali na kolejną część i dorastali razem z Harrym, Hermioną i Ronem. Również dla tych, którzy właśnie dopiero odkrywają świat stworzony przez J.K. Rowling. Harry Potter nieźle narozrabiał w literaturze. 26 czerwca 1997 r. ukazało się pierwsze wydanie „Harrego Pottera i Kamienia Filozoficznego”. Pamiętacie, jakie to było szaleństwo? Zakupy nocne w księgarni, wypowiedzi różnych autorytetów, że Harry jest albo „cacy” albo „be”. Wracając do omawianej lektury - z jednej strony ta książka to podróż przez historię magii (jak wskazuje tytuł),  z drugiej zaś – możliwość poznania w skrócie losów Harrego Pottera i tematyki całego cyklu. Jak się okazuje – powstawanie tej książki było żmudnym i powolnym procesem. Na początku był pomysł, jaki pojawił się w głowie autorki w opóźnionym pociągu na trasie Manchester – Londyn – dojrzewał on powoli od 1990 roku. Książka oprócz smaczków w postaci rewelacyjnych ilustracji J. Kay’a zawiera korespondencję, streszczenia przygotowane dla wydawnictwa. Wydawca Bloomsbury postanowił skorzystać z recenzji najbardziej wiarygodnego recenzenta – dziecka, a dokładniej córki, która po przeczytaniu kilku stron domagała się dalszego ciągu. I tak to się zaczęło. Machina ruszyła. Ta książka przybliża postacie występujące w książce – nauczycieli i uczniów, zagadnienia związane z eliksirami i alchemią, zielarstwem, zaklęciami, astronomią, obroną przed czarną magią, opieką nad magicznymi zwierzętami. Nawiązuje to całej serii, szuka punktów odniesień w światowej literaturze – pokazując piękne ryciny, drzeworyty, ilustracje. Sięga do źródeł – wskazuje źródła mitów, jak choćby tego, dlaczego wiedźmę przedstawia się przy wielkim saganie nad paleniskiem. I są rysunki autorki. Szkicowała je podczas pisania. W ten sposób można zobaczyć, jak J.K. wyobrażała sobie swoich bohaterów – zanim nastała wersja ilustrowana książki i filmy. Dla miłośników „HP” – pozycja obowiązkowa.

Wiek 8+

Wydawnictwo Media Rodzina

sobota, 15 września 2018
Warszawiacy - Małgorzata Ruszkowska / il. Marta Ruszkowska

Bardzo mi się ta książka podoba. I treść, i szata graficzna, nawet papier. Ma też wartość sentymentalną, bo przez chwilę rodzinnie byliśmy związani z Warszawą. I teraz zdarza nam się zatęsknić – za poznanymi miejscami i ludźmi. A po lekturze chciałoby się tam pojechać i odwiedzić stare kąty. Tyle że za chwilę łapiemy się za głowę – za daleko, za gorąco, zaraz szkoła. Uff – dobrze że są takie książki. Lektura przybliża postacie najbardziej znanych warszawiaków. Oczywiście są wśród nich osoby mające mocną pozycję – w tym towarzystwie: Stanisław August Poniatowski, Chopin, Jan III Sobieski. Ale są i takie osoby, które nie-warszawiakom na pewno pozostają nieznane: np. Antoni Magier. Niektórzy związani z miastem przez chwilę, na jakiś krótki etap – inni na całe życie.

Każda postać przedstawiona jest tak, jakby obserwator właśnie spotkał ją na jeden z warszawskich ulic. Nie liczy się czas, epoka, data. Franciszek Fiszer, ponoć pierwowzór bajkowego Pana Kleksa, w tużurku z goździkiem w butonierce, wchodzi do Hotelu Europejskiego i zasiada przy stole. Maria Skłodowska-Curie spuszcza głowę i zaciska pięści – przecież nie lubi wystąpień publicznych. Mieczysława Ćwiklińska – aktorka – kroczy Marszałkowską na premierę do teatru. Zagra w sztuce „Drzewa umierają stojąc”. Król Jan III Sobieski cieszy oko suto zastawionym stołem. Czegóż na nim nie ma - same smakowitości. Za chwilę ktoś wzniesie toast na cześć władcy.

Zawsze pod tymi reporterskimi tekstami znajduje się nota biograficzna z konkretnymi informacjami na temat danej osoby. Niemniej mi osobiście podobają się fikcyjne sceny z życia warszawiaków, które mogły się zdarzyć naprawdę, a które pokazują też charakter danej postaci. Dzięki temu zabiegowi są one nam bliższe, odbrązowione, zdjęte z pomników. Do tekstów przemycono informacje z życia społecznego, artystycznego, z historii. Można dowiedzieć się o przywilejach szlachty polskiej, zamiłowaniu królowej Bony do lekkich dań z warzyw, o ucieczce pierwszego władcy elekcyjnego Henryka Walezego. Daty, legendy, znane miejsca i ludzie – którzy tworzą i tworzyli historię. Wszystko w ciekawej oprawie graficznej – w formie kolaży rysunków i fotografii, niekiedy z przymrużeniem oka. Ale czy tego właśnie nam nie potrzeba? Spojrzenia na swoją historię bardziej na luzie, z humorem, tak normalnie – bez nadętości, moralizowania? Dla mnie ta książka – jest bardzo na plus.

Wiek 7+

Wydawnictwo Dwie Siostry

czwartek, 13 września 2018
Ach, jak cudowna jest Panama - Janosch

Z Janoschem jest tak – albo się go lubi albo nie. Zimno albo gorąco. Nie ma nic pomiędzy – ciepełko nie wchodzi w rachubę. Przygody Misia i Tygryska są specyficzne – często mają wymiar filozoficzny – o istocie życia, chorobie, przyjaźni, marzeniach. I to nie zawsze wyrażone wprost. Trzeba zatrzymać się nad tymi książkami – zastanowić, bo coś często zostało ukryte między wierszami. Przyjaciele mają swoje przyzwyczajenia: ulubione potrawy, zabawki, powiedzonka, przyjaciół i znajomych, niekiedy takie typki spod ciemnej gwiazdy. Czasem odnoszę wrażenie, że to doświadczeni życiowo dorośli osobnicy, innym znów razem, że to zaledwie para maluchów o tygryskowym i misiowym rozumku. Janosch jest tajemniczy, nieprzewidywalny, wodzi nas za nos, buduje świat, w którym dorośli czasem nijak nie potrafią się odnaleźć. Za to dzieci - często czują się w nim jak ryby w wodzie. Nie każdy lubi takie bujanie w obłokach. Kreska autora jest niespokojna, zwariowana. W domku przyjaciół często panuje bałagan, z dachu kapie na głowę, po kuchni turlają się polutowane gary i połatane poduchy, a pokój zdobi wyliniała kanapa. Antydisnejowska estetyka.   W książkach o Misiu i Tygrysku nie ma miejsca na ckliwe obrazki i historie. Takie jest życie – u Janoscha na pewno bez mejkapu.

Miś i Tygrysek mieszkają razem w małym domku. Nic im do szczęścia nie brakuje. Cieszą się tym swoim szczęściem, powodzeniem w życiu. Jednak pewnego dnia ich spokój zostaje zburzony. A wszystko przez drewnianą skrzynkę wyłowioną z rzeki, pachnącą tak smakowicie bananami. I napis: PANAMA. Ach, jak cudowna musi być ta Panama!!! Jak pięknie byłoby tam się udać, odnaleźć ją, zamieszkać. Tam to dopiero żyłoby się pełnią szczęścia. I Tygrysek z Misiem wyruszają w daleką podróż, która wiele ich nauczy. Tego, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Że czegoś szuka się daleko, tymczasem to coś jest bardzo blisko.

Książki Janoscha bawią mądrze, skrzą się absurdalnym humorem i każą przyjrzeć się dokładniej nam samym. Pewnie niejeden z nas odnajdzie się w Misiu albo Tygrysku – a jakie wnioski z tej nauki wyciągnie? – niech to już zostanie naszą słodką tajemnicą.

Miś i Tygrysek – te postacie pojawiają się nie tylko w książkach dla dzieci. W Niemczech swego czasu rozpędzono wielką machinę gadżetową – i dwójka przyjaciół była dosłownie wszędzie (zresztą nadal jest popularna, choć konkurencja nie śpi) – na ręcznikach, piórnikach, kubkach, breloczkach. Myślę, że wielu z nas chciałoby poznać tego innego Janoscha – buntownika, zagubionego, uzależnionego od alkoholu, bojącego się kobiet, samotnika, który uciekł przed światem na Teneryfę. Czy wiecie, że jego prawdziwe nazwisko brzmi Horst Eckert i urodził się w 1931r. w jednej z dzielnic Zabrza? Jaki jest ten Janosch, jak wyglądają jego inne rysunki? Janosch – rysownik z przypadku. Na swój literacki debiut wybrał imię Janusz – dawno temu niemiecki zecer przekręcił litery. By zarobić na chleb zaczął do swoich rysunków układać tekst...

 

Wiek 4+

Wydawnictwo Znak

piątek, 24 sierpnia 2018
Bolek i Lolek na szlaku polskich kultur - Dorota Majkowska-Szajer/ il. Sara Szewczyk

Bolek i Lolek to bohaterowie mojego dzieciństwa. I muszę przyznać, że z niejakim podziwem patrzę na próby zaprzyjaźnienia z nimi współczesnego pokolenia. W świecie, gdzie tyle różnych bodźców, gadżetów, programów, kreskówek, filmów – to chyba dość karkołomne działanie. Bolek i Lolek pochodzą bowiem z czasów, gdzie były raptem dwa czarno-białe programy telewizyjne, niewiele poza tym. Na sobotnią dobranockę z ulubionymi bohaterami czekało się z utęsknieniem i niecierpliwością. I co tu dużo mówić – Bolek i Lolek mieli swoją WIERNĄ publiczność. Czy uda im się przebić do świadomości współczesnych dzieciaków? Na pewno polecać ich będą rodzice, dziadkowie, którzy pamiętają tę dwójkę chłopaków z chochlikiem w oku z dawnych czasów. Myślę, że warto – a nie kierują mną tylko i wyłącznie pobudki sentymentalne. Zachęca do tego tematyka – niewiele książek dla dzieci o polskim obszarze kulturowym. A nawet jeśli – to raczej dotykają one elementów bardzo znanych. Tymczasem tu spotkamy i powszechnie znane pisanki i ormiański gandżabur, o którym, przyznaję, nie miałam zielonego pojęcia. Chłopaki wędrują po Polsce, spotykają ludzi, próbują, podziwiają, pytają, biorą udział w lokalnych wydarzeniach – i opowiadają o tym  - niezbyt długo, by nie zanudzać. Każda krótka historyjka wyjaśnia, co się kryje pod danym hasłem. A przyznam szczerze – niektóre z nich stanowiły i dla mnie niemałą zagadkę: pita z powiatu bolesławieckiego, święto Jordanu z Przemyśla, język kaszubski, haft kujawski, straże grobowe z Podkarpacia, wspomniane już pisanki z powiatu opoczyńskiego, śmiergusty z Wilamowic, redyk z Podhala, kwietne dywany ze Spycimierza, Lajkonik z Krakowa, malowane chaty z Powiśla Dąbrowskiego, bal tatarski z Białegostoku, radomskie oberki, karaimskie kybyny z Warszawy, kurpiowskie wycinanki, drewniane zdobienia z Podlasia, święcenie zwierząt z Mikstatu, kozioł wielkopolski, święto Bambrów z Poznania, łowickie pasiaki, muzyka romska z Gorzowa Wielkopolskiego, ormiański gandżabur z Wrocławia, żywieckie zabawki, siwaki z Podlasia południowego, tkaniny dwuosnowe z Podlasie, koronki z Koniakowa, obiad na Górnym Śląsku, łemkowska cerkiew w Beskidach, obrazy malowane na szkle z Podhala ,Chanuka z Łodzi. Na końcu książki zagadki dla najmłodszych – sprawdzą, ile zapamiętało się z lektury.

Wiek 6+

Wydawnictwo Znak

sobota, 18 sierpnia 2018
Czytam sobie. Rekin Nudojad. Poziom 1 - Rafał Witek/ il. Joanna Rusinek

 

Rekin Nudojad ma ciągle ochotę na zabawę. Bryka w wodzie, tapla się, wciąż gdzieś go niesie. Pewnego dnia znajduje świetne miejsce na zabawę – to stary, zatopiony wrak. Pech, że jego płetwa utknęła w szczelinie. Na szczęście w okolicy jest krab ratownik, na którego zawsze można liczyć w trudnych sytuacjach.

Książka jest kolejnym tytułem, który ukazał się w serii „Czytam sobie”. Jedynka przeznaczona jest dla czytelników, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z czytaniem – a więc składają słowa, w tekście mają do czynienia z ograniczoną liczbą wyrazów w liczbie od 150-200, zdania są krótkie i zawierają 23 podstawowe głoski.  Autor nie stroni od trudniejszych wyrazów. Są więc tutaj: kadłub, obluzowuje, gmera, baryłkowaty. Książka przypomina lekturę dla dorosłych: tym bardziej sukces czytelniczy cieszy. Na końcu zadania do wykonania, które sprawdzają czytanie ze zrozumieniem, naklejki – nagroda oraz dyplom sukcesu.

Książka jest kolorowa, dużo się dzieje na obrazkach, myślę, że to niezła przygoda spotkać się oko w oko z rekinem.

Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16