Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
środa, 08 lutego 2017
Przyjęcie dla motyli - Ruth Krauss/ il. Maurice Sendak

 

Dorosły mógł napisać o tym książkę, ale sam by na pewno takich treści nie wymyślił. Wyobrażam sobie parę autorów: Ruth Krauss i Maurice’a Sendaka, obserwujących dzieci podczas zabawy, rozmów w dziecięcym kręgu (naprawdę podsłuchać coś takiego – to bezcenne doświadczenie) lub zbierających zapiski wśród znajomych „posiadaczy” dzieci.

Dziecięce mądrości, puenty, trafne spostrzeżenia, oczywiste oczywistości, z których dorosły nie zdawał sobie sprawy. Jak choćby takie stwierdzenie, że „ślub jest po to, żeby twoi bracia i siostry dorośli i go wzięli, i żebyś wtedy mógł być jedynakiem”.

Albo: „Nos jest po to, żeby go wściubić”.

Albo: „Gdybym miał ogon, ciągnąłbym nim wózek, a rękami zrywałbym kwiaty”.

Ta książka to kwintesencja dzieciństwa, wypełnionego zabawami, wielkimi małymi mądrościami rzuconymi ot tak sobie – niby mimochodem, a wprawiającymi dorosłych w totalne osłupienie. Dziecięce postrzeganie świata, zwracanie uwagi na rzeczy małe, prawie niewidoczne dla oka, rzeczy niby banalne, a jednak ważne. Czy dorosły wymyśliłby przyjęcie dla motyli, albo słowa piosenki „na wertepy”, albo określenie zdezelowanego rowerka, albo „małe grzmoty”?

Dla mnie cytatem roku jest: „Kiedy jesteś bardzo, bardzo zmęczona, po prostu wyrzuć ten zmęcz”.

Proste definicje dziecięce, ale nie dziecinne: mądre, zadziewające, niekiedy zabawne i śmieszne, płynące z małego serca – i przez to szczere.

Lubię książki a'la lektury mojej mamy. Kiedy ta powstała - moja mama miała 10 lat. Maurice Sendak narysował dzieci "w akcji". Ich dzieciństwo trąci myszką, ale ma tak wiele uroku. Dzieci bawią się godzinami na dworze, krzyczą piosenki, wspólnie się bawią, cieszą się przeogromnie z pierwszego śniegu, wymyślają nowe słowa, obserwują przyrodę. Nie ma tu drogich zabawek i gadżetów. I niech mi teraz ktoś powie, że bez komputera nie można żyć:)))

Wiek 3+

Wydawnictwo Dwie Siostry

wtorek, 07 lutego 2017
Harry Potter i Komnata Tajemnic - J. K. Rowling/ il. Jim Kay

 

Nastały wakacje. Harry spędza je u wujostwa Dursley’ów. Jednak jego myśli ciągle krążą wokół Hogwartu i poznanych tam przyjaciół. Tymczasem młody czarodziej otrzymuje wiadomość: w szkole grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy Harry zrezygnuje z nauki w Hogwarcie? Co to jest ta tytułowa Komnata Tajemnic? Jaką rolę w intrydze odegra chłopak (oj niesympatyczny oj ci jest) Lucjusz Malfoy.


Wiem, wiem. Wielu zna odpowiedź na powyższe pytania. Za sprawą filmowych odcinków Potterowej serii mogę tu zostać potraktowana jak najbardziej rasowy mugol. Powyższe pytania dla tych, którzy faktycznie nie znają ani książki ani filmu. Jak Polska długa i szeroka co rusz widzowie mają możliwość oglądania Harrego – i to w ramach programów różnych stacji telewizyjnych. Tymczasem – i myślę, że w tej opinii nie zostanę w odosobnieniu – książka jest JEDNAK książką. Pełno w niej wątków pobocznych, niuansów językowych, opisów zachowań i reakcji bohaterów, które można sobie wyobrazić, a które ze względów technicznych są pomijane przez reżyserów. Nie wszystko z książki może przecież znaleźć się w filmie. Ale nie o podobieństwach i różnicach chcę się tu rozpisywać. W każdym razie temat Harrego Pottera jest ogólnie znany. Pamiętam jak podczas wizyty gości i wędrówki po rodzinnej bibliotece, dziecko „obce” wśród gąszczu różnych książek  bezbłędnie i szybko odkryło na półce właśnie jedyną książkę pani Rowling (jaką wówczas dysponowaliśmy) – z okrzykiem pełnym radości: „OOOO, Harry!!!”. Widzicie zatem, że miłośnik Harry’ego rozpozna go nawet po … grzebiecie (książkę oczywiście).

Niedawno pojawiła się druga część ilustrowanej serii. Harry Potter rośnie wraz z czytelnikami (tak zresztą zaleca się lekturę tych książek – w odstępach wiekowych). Dalsze części są dla starszych dzieci). Choć każda książka kończy się w takim momencie, że naprawdę trudno wytrzymać do kolejnych urodzinJ Toż to męka okrutna. W tej części Autorka odkrywa kolejne tajemnice Lorda Voldemorta. Hermiona coraz bardziej da się lubić. Profesor Snape wkupuje się w łaski czytelnika – choć już mnie synowie uprzedzili, że akurat jego osoby nie ma co za bardzo darzyć sympatią. Jak miło spacerować po kątkach i zakątkach Hogwartu. Choć nie powiem – często pojawia się gęsia skórka – z emocji i strachu (ale wszystko w odpowiedniej dawce).


Jim Kay konsekwentnie buduje klimat opowieści. W porównaniu z pierwszym tomem – ta część też jest mroczniejsza, bardziej tajemnicza – ale taka jest właśnie Komnata Tajemnic. Ponoć J.K. Rowling sama wybrała Kay’a na ilustratora serii. On zresztą zalicza sam siebie do fanów czarodziejskiej serii – co widać w jego podejściu do tematu i warsztacie pracy.

Ciekawa propozycja dla początkujących wielbicieli serii, jak również dla Potterowych weteranów. Och, gdybyście widzieli  moją siostrę (dorosłą już), która wychowała się na Potterze, kartkującą ilustrowaną serię. Jej wszystkie ochy i achy, wspomnienia, sympatie i antypatie odnośnie postaci występujących. Po prostu widok bezcenny.


Wiek 9+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 01 lutego 2017
Królestwo, jakich wiele - Katarzyna Wasilkowska/ il. Nikola Kucharska

Czy słyszeliście o takim królestwie, w którym frytki rosną na polach a dobrobyt mieszkańców jest właśnie z nimi związany? Bo przecież jak świat długi i szeroki – wszyscy kochają frytki. Potem mieszkańcy leżą tylko na piaszczystych plażach i liczą pieniądze …. za te frytki oczywiście. Pełna humoru opowieść o krainie, w której rządzi król z charakterem. Ma córkę Tuberozę z … charakterkiem. I żonę – również charakterną, miłościwą panią.   Tematem książki jest codzienność życia na dworze – troski jaśnie państwa – a to wywołane zachowaniem królewny, a to zamówieniem „elastycznej, ultranowoczesnej korony podróżnej” dla króla (która okazała się niewypałem w postaci jakiegoś koronnego dziwoląga z kauczukowej gumy). A to wilczym apetytem miłościwie panującego. Tymczasem zbliżają się zawody w slalomie gigancie, król ledwie mieści się w kombinezonie. Ale jak trzymać formę, skoro z apetytem pojada się frytki z majonezem? A to znów księżniczkę trzeba wydać za odpowiedniego młodzieńca.

Widzicie zatem, że problemów co niemiara – może trochę wyszukanych dla zwykłego śmiertelnika, jednak my lubimy podpatrywać, co porabiają i jak żyją wyższe sfery. Katarzyna Wasilkowska potrafi rozśmieszyć młodego czytelnika. Humor w scenkach rodzajowych, dialogach, na ilustracjach Nikoli Kucharskiej.

Książka została wydana w ramach serii „Poduszkowce”. Kojarzy mi się ona z wyciszeniem przed snem. Nie jestem do końca przekonana, czy aby zaklasyfikowanie „Królestwa …” do „Poduszkowców” jest właściwie. Książka motywuje … do zabawy, w królewnę, króla, księcia, królową. I to już, zaraz, natychmiast. Przeczytać i od razu szukać zabawy. Zrobić koronę, zabawić się w bal, pomarudzić jak mała królewna. Dla mnie to inspiracja do doskonałej zabawy dla całej rodziny. Energiczna lektura, którą naprawdę dobrze się czyta i przy tym bawi. Fajne połączenie przyjemnego z pożytecznym.

Wiek 4+

Wydawnictwo Literatura

niedziela, 29 stycznia 2017
Niedokończony eliksir nieśmiertelności - Katarzyna Majgier/ il. Anita Graboś

Już okładka książki jest swego rodzaju zapowiedzią czegoś niesamowitego, jakiejś tajemniczej historii. Dom przyczajony gdzieś na odludziu, dokąd ludzie rzadko zachodzą. Jego wygląd też nie budzi pozytywnych skojarzeń: dach kojarzący się ze spiczastym kapeluszem, sam budynek przypominający ponurego jegomościa w przydługawym płaszczu. Dookoła drzewa, krzaki, spowite nocą – czy to nie odpowiednia sceneria do opowiedzenia mrocznej historii? Ale na tyle mrocznej, by zainteresować młodego czytelnika, ale by nie przestraszyć. A dzieje się w tej książę wiele - już choćby z tego powodu, że Autorka rozciągnęła tę opowieść na przestrzeni 200 lat. Pojawiają się nowi bohaterowie, jest grupka postaci, która niezmiennie trwa w  tym domu od baaaaardzo baaaaaardzo dawna. Brzmi tajemniczo, prawda? Otóż historia zaczyna się od pewnego jeźdźca, który ścigany przez żołnierzy, pojawia się w owym domu pewnej ciemnej nocy. Prosi najmłodszego z domowników, małego chłopca, by ukrył w bezpiecznym miejscu małą buteleczkę z płynem. Malec spełnia jego prośbę i umieszcza eliksir ów w tajemnej skrytce. Tyle że co rusz ktoś natrafia na ów schowek, kosztuje płynu i staje się nie do końca nieśmiertelny. Cóż  to znaczy? Oczywiście nie zdradzamJ

Katarzyna Majgier napisała wciągającą książkę dla dzieci, nagrodzoną w IV Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren, który został zorganizowany przez Fundację ABC Cała Polska Czyta Dzieciom. Historia, w której przeszłość miesza się z teraźniejszością, rzeczywistość z fantazją. To doskonała okazja do tego, by pokazać, jak skomplikowana jest natura ludzka. Z jednej strony czasy się zmieniają: wszystko idzie naprzód, pojawiają się coraz to nowsze i wymyślniejsze gadżety – a jednak człowiek w środku zostaje wciąż taki sam. Z drugiej strony każdy może się zmieniać, może pracować nad sobą, mieć wpływ na swoje życie. A w jakim kontekście piszę te słowa? Zainteresowanych odsyłam do lektury, która śmieszy, złości (ach to zachowanie współczesnych rodziców), wzrusza. Oj, mocno gra na emocjach.

Bardzo podobały mi się ilustracje. Kojarzyły mi się ze światem stworzonym przez Tove Jansson w serii o Muminkach – ale to tylko takie moje odczucia. Ciekawam bardzo, co Wy na to?

Wiek 8+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 26 stycznia 2017
Idol. Maria Skłodowska-Curie - Tekst i ilustracje: Justyna Styszyńska

 

Nieszablonowa biografia Marii Skłodowskiej–Curie. Wielkoformatowa książka (26-35 cm) – nie tylko do czytania, ale również do uzupełniania, kolorowania, rysowania. Możliwość poznania różnych sfer życia Noblistki: prywatnej, zwłaszcza rodzinnej, zawodowej. Towarzyszymy Marii na warszawskiej XIX-wiecznej ulicy, podczas przejażdżki rowerowej po francuskich wioskach, w pierwszym laboratorium – bardzo skromnym, urządzonym w drewnianej szopie, śledzimy jej badania nad zjawiskiem promieniotwórczości, podczas wypraw z aparatem rentgenowskim na front I wojny światowej. Dzieci poznają wygląd i przeznaczenie przyrządów pomiarowych o skomplikowanych nazwach: komora jonizacyjna, elektrometr kwadrantowy, lampa elektronowa, statyw, łapa (no coś takiego w gabinecie naukowca!), psychometr Assmanna czy taki (dziwne) … ugniatacz do korków.

Na końcu ciekawostka w postaci eksperymentu domowego. Maria Skłodowska-Curie wraz z mężem prowadziła  „Spółdzielnię” czyli szkołę domową dla swoich córek. Praktyczne zajęcia z języków obcych, historii, rysunku i oczywiście – a jakżeby inaczej -  fizyki, chemii i przyrody. 4 czerwca 1907 roku przeprowadziła lekcję pt. „Dlaczego niektóre przedmioty toną, a inne pływają?”. Na podstawie opisu można poeksperymentować. Wystarczą: korek, nakrętka, kapselek, kamyk, patyk, kora z drzewa, plastelina. Są i inne zadania do wykonania: łączenie kropek (w naukowym celu), naklejanie map konturowych Francji i Polski, urządzanie laboratorium uczonej, projektowanie ogrodu, którym cieszyła oczy.


Ciekawa pozycja dla tych, którzy lubią poznawać tajniki życia innych, lubią książki kreatywne ale też i dla tych, którzy za bardzo nie lubią czytać.Jest tu niewiele tekstu – jest on za to rzeczowy i spójny. Taka książka może zachęcić dzieci do sięgania po inne lektury. Przeczytać samemu całą książkę to sukces, który inspiruje i motywuje do dalszych odkryć czytelniczych.


Wiek 7+

Wydawnictwo Widnokrąg

piątek, 13 stycznia 2017
Pierwsze słowa. Moje wakacje - Zosia Dzierżawska

To propozycja dla najmłodszych: grube kartonowe kartki, które można przewracać tam i z powrotem. Dzieci poznają słownictwo związane z wakacjami. Na każdej rozkładówce wakacyjna scenka, a obok pojedyncze wybrane wyrazy nawiązujące do ilustracji. Dziecko buduje zamek z piasku, puszcza latawca, karmi kaczki, wędruje w górach, kąpie się w basenie, zbiera jagody w lesie, biega z kurami po podwórzu,, zjeżdża na sankach z górki na pazurki.


Maluch może poznawać otaczający go świat. Zarówno poszczególne scenki jak i wybrane elementy mogą być bodźcem do rozwijania mowy. Można czytać opowiadając. Dziecko opowiada, co widzi. Powtarza, co podpowiadają mu rodzice.


 


 

"Mój dom" dotyka codzienności najmłodszego dziecka, jego zabaw, rozwijających zajęć, kontaktów ze zwierzętami, przebywania na świeżym powietrzu, rodzinnych uroczystości, zwykłych rytuałów , takich jak: jedzenie, kąpiel, zasypianie. Pojawiają się członkowie rodziny: rodzice, rodzeństwo, dziadkowie. Dzieci rozpoznają przedmioty, z którym stykają się również w swoim domu. Jest wśród nich ukochana przytulanka, miłe łóżeczko, kaczuszka – towarzyszka kąpieli, jest i kotek.

Książka w poręcznym formacie, kolorowa z klasycznymi obrazkami.


Wiek 0+

Wydawnictwo Zuzu Toys

wtorek, 10 stycznia 2017
Pomelo podróżuje - Ramona Badescu/ il. Benjamin Chaud

Pomelo – słoń, który na co dzień mieszka pod dmuchawcem udaje się w podróż. Nieznane kusi wszystkich. Nic dziwnego, że i Pomelo pragnie wyruszyć już, zaraz, natychmiast. Ale to nie dalekie kraje i światy. To najpierw wycieczka po kątkach i zakątkach domu. Odkrywa nowe kształty, zapachy i smaki. Jakże ciekawym doznaniem jest lądowanie na puszystym dywanie, zjazd na śliskiej krągłości pomidora. Tylko że kwiaty z kanapy nie pachną a ludzik lego nie wiadomo czy żywy czy nie. Pomelo pragnie czegoś nowego. To, co najbliżej już go nie satysfakcjonuje. Zachowanie słonika przypomina trochę zasadę: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Poszukiwania trwają - aż do skrzynki jabłek, w której jest prawie tak samo przyjemnie jak pod liściem dmuchawca. 

 

Tymczasem…. Czy ktoś tutaj pisał o bliskich wypadach? Bo jednak Pomelo wyrusza i w dalszą podróż. To również okazja, by zadać kilka filozoficznych pytań – miłośnicy Pomelo chyba są już do tego przyzwyczajeni: czy czas aby nie mija trochę za szybko? Czy aby nowe doświadczenia nie sprawiają, że oto on, maleńki słonik, nie wszystko wystarczająco rozumie, nie wie gdzie jest i ... kim jest. Ot takie Pomelowe problemy i refleksje, które koniec końców rozwiązane zostaną na kartoflanym poletku.

 

Pomelo zachęca do poznawania nowego. Na swój sposób uczy odwagi podjęcia ryzyka i decyzji. Snując się po domu odczuwa brak czegoś. "Nagle wszystko wydaje mu się sztuczne". Podróż nadaje sens jego słoniowego życia: poznaje nowe smaki i zapachy, postacie, języki. Kartoflane poletko proponuje mu szerokie spektrum inności, a słonik - oczywiście otwarty na nieznane, przyjmuje wszystko z otwartymi ramionami, całym sobą.

A ilustracje? Jak to w przypadku Pomelo - zawsze cudne:) Teksty krótkie - na pewno poradzą sobie z nimi początkujący czytelnicy. A przecież przeczytać taką grubaśną książkę - to jest wyczyn że ho ho:)))



Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki 

wtorek, 03 stycznia 2017
Star wars. Encyklopedia postaci (Uzupełniona i rozszerzona)

 

Coś dla miłośników filmowej serii. Chyba specjalnych rekomendacji nie potrzeba. Moi synowie z tą książką przepadli na długie godziny. Trzeba ich było wyciągać z kątków i zakątków. Potem pojawiali się  z jakąś ciekawostką na temat danej postaci. Analizowali wygląd, cechy charakteru, wspominali sceny z filmu. I kłócili się, czy aby na pewno dana postać pojawiła się właśnie w tej a nie innej części. 

Ponad 200 różnych postaci ze wszystkich odcinków: pierwszoplanowych i tych, które pojawiły się tylko na chwilę. Każdy z nich opisany dokładnie: rodzima planeta, gatunek, wzrost, części, w których dany bohater się pojawiał, zdjęcie z opisem, jakaś ciekawostka z życiorysu, cechy charakterystyczne.


 

Książka na pewno jest dopełnieniem filmu, w którym akcja toczy się wartko i nie ma czasu na to, by poświęcić więcej uwagi każdemu. A tak można już w zaciszu domowym doczytać, że niejaki Coleman Trebor, Mistrz Jedi rasy Vurk, ma rosnący przez całe życie kostny grzebień czołowy i grubą gadzią skórę. Jest wybitnym negocjatorem, który potrafi rozwiązać nawet najtrudniejsze spory. Pochodzi z oceanicznej planety Sembla. Jego rasa uznawana jest za prymitywną. Tymczasem Vurkowie potrafią współczuć i są łagodni. Można zabłysnąć w tak zwanym towarzystwie. Ale nie tylko. Czytamy dla swojej satysfakcji:)

Wiek 9+

Wydawnictwo Egmont

 

niedziela, 18 grudnia 2016
Ala ma kota. A Ali? Zdanka pierwsza klasa - Jolanta Nowaczyk/ il. Daria Solak

 

Różne roczniki uczyły się czytać na zdaniu Ala ma kota. I to zdanie mimo upływu lat gdzieś we mnie było. Kiedy zobaczyłam książkę Jolanty Nowaczyk naszła mnie taka oto refleksja: czy moje dzieci, nauczane na wymyślnych współczesnych podręcznikach, zapamiętały jakąś kultową sekwencję, która po latach przypomni im o pierwszych kontaktach z czytaniem. Sprawdziłam – w chwili obecnej nie zapamiętały. Zobaczymy za lat kilka:) Patrząc na to słynne zdanie: Ala ma kota i wypowiedzi czytelników w różnym wieku po drodze nazbierałoby się kilka opinii – negatywnych i pozytywnych. Jednak nie o Falskim chcę dzisiaj pisać. Ale warto podkreślić, że żaden z autorów jakiegokolwiek elementarza nie może raczej liczyć na TAKĄ popularność jak wyżej przywołany. Stąd miłe wspomnienia odezwały się przy lekturze tej sympatycznej książki.


Książka zawiera 25 takich zdań z pierwszych czytanek – z różnych krajów. Z książek przygotowujących do nauki czytania. 25 krajów z  całego świata, niepodobne do innych, w oryginale i tłumaczeniu.

Moje ulubione? Od razu przypadła mi do serca Szwecja: Tata wiosłuje, mama jest kochana.

Nie muszę dodawać, że ojcu najbardziej spodobała się sekwencja portugalska. Oj ta południowa maniana widoczna zwłaszcza na ilustracji: Ojciec to tatuś.


 

Czy są również kocie zdania , podobnie jak w Polsce? Oczywiście, że tak:

Anglia:

Wilf miał kota. Założył mu kapelusz.

Australia:

Kot usiadł na wycieraczce.

 

Niektóre z nich to istne łamańce językowe:

Szana szyje na maszynie. Macedonia

Roma mył ramę. Rosja

Niekiedy zdania nawiązują do charakteru danego kraju:

Japonia: Wiśnie, wiśnie, wiśnie zakwitły.

Afganistan: Bóg jest jeden.

Jest też zdanie z Tanzanii dla moli książkowych: Dzisiaj czytamy książkę.

Dzięki tej książce dzieci poznają różne kraje i języki, różny zapis dźwięków: litery często wyglądają jak jakieś maleńkie robaczki. Ilustracje odzwierciedlają klimat danego kraju: Brazylia to barwne pióropusze i stroje karnawałowe, Afganistan: tłumy wiernych przed meczetem, Australia: opera w Sidney, Nigeria – kobiety z koszami i naczyniami na głowach. Językowa podróż po świecie dla najmłodszych – bez wychodzenia domu.

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

sobota, 17 grudnia 2016
Binek i Pulpet - Krzysztof Łaniewski-Wołłk/ il. Adam Wójcicki

W tej obrazkowej książce jest cale mnóstwo przygód, egzotycznych miejsc i tajemnic do odkrywania. Trzeba wytężyć wzrok, poruszyć wyobraźnię i dać się ponieść przygodzie. Binek i jego pies Pulpet zabiorą Was prosto do Mezoameryki– do świątyń Majów.

A wszystko przez niesfornego psiaka, który ucieka Binkowi podczas zwiedzania starożytnej budowli. To nie koniec kłopotów chłopca. Pulpet wchodzi w takie miejsca, które wydają się nie mieć wyjścia. Jest tajemniczo, niebezpiecznie, ale przede wszystkim … ciekawie. Obrazkowa historia opowiedziana za pomocą obrazów. Na każdej ilustracji jakiś ważny element widoczny dla spostrzegawczych dzieciaków, który przyda się przy rozwiązywaniu zagadki, jakieś zadanie do wykonania. A wcale nie tak łatwo od razu odszyfrować ukryte informacje.

Czy uda się Binkowi opuścić ten labirynt niespodzianek i tajemnic? Jeśli ktoś ma ochotę na  wyprawę zimową w gorące klimaty, na emocje na maksa – to trafił właśnie pod właściwy adres.

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10