Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 04 sierpnia 2016
Mówcie mi Bezprym - Grażyna Bąkiewicz

Jakiś czas temu jechałam samochodem i słuchałam radia. W związku z jubileuszem chrztu Polski pewna pani profesor wypowiadała się na temat Mieszka II. Bardzo go chwaliła, przedstawiała go w samych superlatywach. A ja pomyślałam sobie: nie lubię faceta. Może i głupie – doczepić się do króla, który żył 1000 lat temu. Nie darzę go sympatią przez Bezpryma :) Choć w Internecie trudno o dobre wieści na temat najstarszego syna Bolesława Chrobrego. Aż tam huczy i wrze o jego niecnych uczynkach. Autorka Grażyna Bąkiewicz sama przyznaje, że niewiele wiadomo na jego temat. W książce przedstawiła ciekawą hipotezę na temat królewskiego syna. To jej wersja dawnych wydarzeń- a może i przyczyna okrutnych zachowań w wieku dorosłym. Nawet wizerunek Bezpryma dostępny w sieci jest jakiś taki nieprzyjemny. Patrzę na tę twarz i widzę człowieka pełnego złośliwości, przebiegłości, zła. Coś musiało się stać w jego życiu, że był właśnie taki, że takim go widzieli kronikarze i rysownicy. A może było tak jak w książce „Mówcie mi Bezprym”? Nie wiadomo tego. Dla historyków Bezprym wciąż jest zagadką.

Bezprym. Pierworodny syn księcia, potem króla, Bolesława, z pierwszego małżeństwa z księżniczką węgierską, prawdopodobnie z rodu Arpadów. To on miał dziedziczyć władzę po ojcu. Tak było od samego początku ustalone. Jednak historia potoczyła się inaczej. To  młodszy syn z małżeństwa z Emnildą – Mieszko II, stanął na czele państwa polskiego. A przecież Mieszko miał zostać duchownym. To  z nim nastoletni Bezprym drze koty. Tamten przedstawiony w niezbyt pozytywnym świetle: ma przywary złośliwego dzieciaka, z którego wyrasta złośliwy mężczyzna: skarżypyta, donosiciel, tchórz, majdol, maminsynek. Zupełne przeciwieństwo przyrodniego starszego brata. Bezprym przeżywa tutaj typowe katusze dla nastolatka. Czuje się niezrozumiały, odsuwany na bok. Jednak nie można go posądzić tylko i wyłącznie o błazenady młodości. Niechętnym okiem spogląda na surową Emnildę. I akurat w tym względzie ma rację.

Grażyna Bąkiewicz przenosi czytelników do początków państwa polskiego. Polska dopiero co przyjęła chrzest. Po lasach ludzie w tajemnicy oddają cześć dawnym bogom. Nie podoba się to Chrobremu, który przygotowuje się do przyjęcia samego cesarza Ottona. Ma on zjechać do Gniezna, by złożyć pokłon przy relikwiach świętego. Przenosimy się do dawnej epoki i widzimy świat oczami Bezpryma: stan przygotowań do zjazdu: służby, wojów, gospodarza. Co rusz pojawiają się ciekawostki dotyczące dawnego życia: strojów, uzbrojenia, wyposażenia domów, zachowania. Człowiekowi współczesnemu pewnie niełatwo byłoby się odnaleźć w tamtych czasach.

Bezprym zdobył moją sympatię. Imponuje jego oddanie sprawom grodu, zaangażowanie, jeszcze nieśmiałe, w politykę, naukę, walkę i dyplomację. Sam tworzy drużynę – z chłopaczków z nizin społecznych, ale oddanych i wiernych. To na nich ćwiczy swoje talenty przywódcze. Jednocześnie żal mi tego chłopaka – osamotnionego, przed laty odsuniętego od matki.  Autorka dużo czasu poświęciła przemyśleniom Bezpryma: jego ambitnym planom i marzeniom, tęsknocie i obawom. Mamy tu Bezpryma – z krwi i kości, w końcu odsuniętego od władzy z takich a nie innych przyczyn – których nie chciałabym tu wyjawiać. Polubiłam tego młodzieńca, który nie miał korzeni, nie miał swojego miejsca na ziemi. Autorka przedstawiła go jako mądrego, myślącego mężczyznę pokrzywdzonego przez los. Nie wiadomo jakim był człowiekiem do końca. Przebieg wydarzeń w tej książce jest ciekawy, prawdopodobny. Może tak właśnie było? Może krzywdy zaznane w dzieciństwie i młodości kazały się Bezprymowi potem mścić się okrutnie? Kto wie…

Wydawnictwo Literatura

czwartek, 28 lipca 2016
Sztokholm - znam to miasto - Judith Drews

"Sztokholm - znam to miasto" to książka wielu bohaterów i wielu miejsc. Tych pierwszych poznajemy na samym początku. Autorka przedstawia ich po przewróceniu okładki. Są to znane postacie z różnych dziedzin życia, są w końcu zwykli mieszkańcy, postacie fantastyczne, wymyślone. I tak jak w książkach tego typu (Niemcy mają na to określenie „Wimmelbuch” – od „wimmeln”, czyli „roić się”) można na każdej kolejnej rozkładówce śledzić losy wybranych bohaterów. A jest ich całe mnóstwo. Wymienię kilka najbardziej znanych postaci: król Gustaw Waza, Selma Lagerlöf, Astrid Lindgren, Alfred Nobel, święta Łucja w wianku z płonącymi świecami: patronka Szwecji, królowa Zofia, współczesny król Karol XVI Gustaw, ukochana przez dzieci Pippi. Widzimy ich w różnych miejscach: na starówce, w skansenie, muzeum, na Placu Sergela.

Nie znam stolicy Szwecji, więc miałam dużo zabawy w identyfikacji tych miejsc. Jeśli ktoś lubi Skandynawię, wybiera się tam, chciałby poznać stolicę Szwecji – to jest to na pewno pozycja obowiązkowa. W każdym razie – po tej lekturze apetyt na Sztokholm wzrasta w miarę jedzenia. Zachwycają zakątki, uliczki, które można odkrywać razem z bohaterami książki. Są miejsca rojne (Plac Sergela – nie znam, ale takie odniosłam wrażenie) ale i są i miejsca, gdzie można znaleźć spokój i ciszę. Szwedzi znani są z tego, że dbają bardzo o środowisko. Dużo jest zieleni na ilustracjach Judith Drews. Z ciekawości poczytałam o tym mieście – faktycznie dużo w nim drzew.


Dzieci mogą z tej książki wiele dowiedzieć się o Szwecji. Poznają flagę kraju i jego stolicę Sztokholm, system polityczny (Szwecja ma monarchę), poznają trochę historii, elementy folkloru, budownictwa (słynne domki w kolorze „szwedzkiej czerwieni”), baśni i podań ludowych, odwiedzają ciekawe miejsca: te są kolorowe i zachęcają do wejścia w ten świat. W końcu mieszkańcy: znane postacie, ale też i trolle, wikingowie, piraci, policjanci, zwierzęta.

Na okładce mapa Sztokholmu wraz z podziałem administracyjnym. Najmłodsi mogą poznać specyfikę tego miasta: przede wszystkim duży udział wody, co można zaobserwować też na poszczególnych ilustracjach.

Ta książka to na pewno zabawa dla dzieci. Dla rodziców- pewnego rodzaju ciekawe wyzwanie, bo jeśli ktoś nie zna Sztokholmu, a chciałby go poznać razem z dziećmi, musi troszkę poszperać tu i ówdzie. Niemniej to ciekawa promocja dla miasta, dla Szwecji. I jeszcze jedno : zapowiada się ciekawa seria: Znam to miasto. Ciekawe kto następny.

Zobaczmy, co w Sztokholmie porabia Astrid.


Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

 

środa, 13 lipca 2016
W góry - Piotr Karski

Doskonała lektura na wakacje, zwłaszcza dla tych, którzy wybierają się w góry. Wszystko o tym cudzie natury – w pigułce – zrozumiale opisane, ciekawie, w sam raz dla dzieci. A ja przyznaję – książkę wzięłam ze sobą na kanapę – i przepadłam. Mnóstwo zaskakujących informacji. A propos minionych EURO 2016 i związanych z nimi emocji. Kiedy odpadła Polska, kibicowałam Islandii. Tutaj przeczytałam, że Islandia jest jedną wielką wyspą wulkaniczną.


Jak powstają góry, jakie skamieniałe szczątki prehistorycznych zwierząt i roślin można znaleźć, style architektoniczne z górskich stron całego świata, tradycyjne stroje góralskie, instrumenty, na których górale wygrywają swoje charakterystyczne melodie.  Bo ta książka traktuje o górach całego świata. Dlatego ma konkretny format i liczbę stron (20,50 x 28,80 cm, 224 str.). Ciekawe, ile zrozumielibyście z gwary góralskiej? Czy wiecie co znaczy jojka, skije, siklawa, bacioki albo złóbcoki?

Czy smakowaliście kiedyś oscypek? Pewnie tak – ale czy wiecie jak się go wyrabia w tradycyjny sposób? Książka podpowie jak ubrać się w góry, przygotuje listę z rzeczami niezbędnymi podczas górskiej wyprawy. A w razie pobłądzenia – podpowie jak wyznaczyć kierunki świata. „W góry” nauczy korzystać z mapy, skomponować odpowiednio kaloryczny prowiant na drogę i ilość wody. Nauczy podglądać przyrodę – czyli zobaczyć to, co czasem niewidoczne dla oczu. Bo przecież w górach wielu turystów jest nieświadomych: człowiek idzie przed siebie, zdobywa kolejne szczyty, a wystarczy rozejrzeć się dokoła i pełniej przeżyć przygodę. Nora świstaka, jaskinia, studniczek, nietoperze, trolle (to już w górach norweskich), orzeł. Nie sposób wszystkiego wymienić. To naprawdę zaledwie kilka przykładów zawartości tej książki.

Rewelacyjny poradnik, przewodnik, leksykon i zadaniarusz w jednym tomie. Bo oprócz ciekawych informacji można znaleźć tu wiele stron do kreatywnego wypełniania: Można pobawić się w projektowanie swoich nart i deski snowboardowej, schroniska górskiego, wytyczenie szlaku, plan mieszkania świstaka.

Książka namawia również do przeprowadzenia eksperymentów: wyhodowania stalaktytu, utworzenie sieci rzecznej, hodowli fasoli w słoiku.


Lektura do czytania przez całe wakacje: do kolorowania, rysowania, klejenia, wycinania. Tylko w tonacji czarno-biało-niebieskiej. Świetne nowoczesne ilustracje, przejrzyste notatki, zrozumiałe zadania do wykonania. Można czytać i realizować zadania przed górską wyprawą. Można w końcu książkę zapakować do plecaka (trochę waży) i wyciągnąć ją po trudach wędrówki, by w spokoju, już w schronisku (namiocie, pensjonacie, hotelu) pobawić się kredkami, ołówkiem i uzupełnić i utrwalić wiedzę i doświadczenia, które podczas tej wyprawy się zdobyło.

Wiek 7+

Wydawnictwo Dwie Siostry



poniedziałek, 11 lipca 2016
Piastowskie orły- Grażyna Bąkiewicz, Kazimierz Szymeczko, Paweł Wakłua/ il. Mikołaj Kamler

Jeśli dziecko ma zacięcie historyczne warto podsunąć im „Piastowskie orły”. Opowiadania – nie znów całkiem takie krótkie – z czasów Piastów. Wydane przez Literaturę w ramach serii: „A to historia”. Trzej autorzy: Grażyna Bąkiewicz, Kazimierz Szymeczko i Paweł Wakuła. Jeden ilustrator: Mikołaj Kamler.

Tematyka bardzo szeroka. Podam kilka przykładów, by Was wprowadzić w specyficzny klimat tej lektury.


Kazimierz Szymeczko przenosi nas do roku 970. Mieszko I niedawno przyjął chrzest. Bartnik z małej osady wraz synem Semkiem chcą sprzedać miód. Trudno odnaleźć się tej dwójce w nowej chrześcijańskiej rzeczywistości. Innym razem jesteśmy świadkami podziału Polski na dzielnice. Ach te dylematy Bolesława: ile komu i co dać.

Grażyna Bąkiewicz z kolei przenosi czytelnika w czasy Bolesława Chrobrego. Malutki Gatek sierota zostaje przygarnięty przez zgraję zbójców. Pewnego dnia jako młokos spotyka w puszczy biskupa Wojciecha z Czech. Za kilka lat chłopak będzie świadkiem pielgrzymki cesarza Ottona do grobu świętego Wojciecha. Gatek rezygnuje ze zbójowania, a w przyszłości chce zostać książęcym wojem. W opowieści z czasów Bolesława Śmiałego mały wywiadowca Czarko podkrada się do siedziby księcia Hermana i podsłuchuję jego rozmowę. Dowiaduje się o niecnych planach księcia. Jesteśmy też świadkami przybycia Krzyżaków do Polski. Podsłuchujemy szemrania Polaków, którzy martwią się tym, jak książę Konrad Mazowiecki opłaci rycerzy wynajętych do walki z Prusami.


Paweł Wakuła jest autorem czterech opowiadań. W jednym z nich Znajda wraz Daleborem łowią ryby w jeziorze lednickim. Nad ranem obaj są świadkami powrotu Kazimierza Odnowiciela do zniszczonej i splądrowanej ojczyzny. W Gnieźnie katedra totalnie zniszczona, a relikwie świętego Wojciecha wykradzione. Można też poznać relację autora z tzw. krwawej łaźni w Gąsawie, podczas której zamordowano Leszka Białego. W jednym z opowiadań spotykamy ojca Giovanniego, który z polecenia papieża Innocentego IV udaje się z ważną polityczną misją do Tatarów.


To oczywiście nie wszystkie historie, nie wszystkie podjęte tematy. Czasem jest tak, że myśl przewodnia danego tekstu toczy się oczywiście wokół jakiegoś jednego ważnego zagadnienia, ale obok zaraz pojawiają się inne – poboczne, które nadają klimat, tłumaczą złożoność tego wydarzenia.

Historia to też tematyka specyficzna. Jeśli ktoś ma pojęcie o historii Piastów, ten wie, że żadnego zmiłuj się nie było: walka o władzę, wojny z sąsiadami, rodziną, rozbicie dzielnicowe kraju, śluby, knowania, zamachy, otrucia, zasadzki, morderstwa i zdrady. I taka tematyka pojawia się w tych tekstach. Oczywiście nie jestem w stanie opisać wszystkich wątków, tematów i ludzi. Tyle się tu dzieje: na naszych oczach historia naprawdę ożywa. Postacie z podręczników nabierają kolorów, są z krwi i kości. Przemawiają, kłócą się, są odważni ale i nieraz podszyci strachem, knują, planują zdradę i spisek. Często bohaterami tych historii są dzieciaki w wieku czytelników. Można przekonać się na własnej skórze w jakich warunkach dorastali, jak nieraz ciężko musieli pracować i jak szybko musieli dorosnąć. Myślę, że to ciekawe doświadczenie. Minusem - i to dużym tych opowiadań jest to, że jednak dominantę stanowią mężczyźni i chłopcy. Czy w tamtych czasach nie było nastoletnich dziewczynek i białogłów, które warto by uczynić bohaterkami wydarzeń? Chciałabym, by się to zmieniło w następnych częściach serii.


Każdy z tekstów opatrzony jest krótką notą historyczną – znajdziecie te noty na samym końcu. W nich informacje o opisanych wydarzeniach, wyjaśnienia trudnych wyrażeń i wyrazów. W samych opowiadaniach na pewno jest dużo słownictwa z przeszłości. Dawne imiona, informacje o życiu w dawnej Polsce, tradycje, obyczaje, kuchnia, wierzenia, zawody, miejscowości, które powstały właśnie w czasach Piastów. Niekiedy autorzy stylizują język na język przeszłości. Jednak przeważa współczesność w tym względzie, co na pewno pomaga młodemu czytelnikowi zrozumieć piastowską rzeczywistość.

Wiek 9+

Wydawnictwo Literatura

niedziela, 10 lipca 2016
Myszka Galopka i tajemnica kopalni soli - Katarzyna Ewa Kozubska/ il. Aleksandra Kucharska - Cybuch

Pamiętacie mysią rodzinkę zamieszkującą stary kredens w Domu pod Kocią Łapką? Właściciele otrzymali właśnie dwa tajemnicze listy. W jednym z nich znaleźli zaproszenie na bal w Kopalni Soli w Wieliczce dla wszystkich domowników. Podkreślam: dla wszystkich domowników. To ważne, bo przecież mysia rodzinka też zalicza się do nich obok panny Maryli i Henryka. Drugi list to wiadomość od starego przyjaciela: Dom pod Kocią Łapką odwiedzi Borys. On też poprowadzi wspomniany już bal. Mysie panny chcą oczywiście wziąć udział w zabawie, tymczasem ich rodzice są zdecydowanie przeciwko. Tym bardziej, że z Borysem przybył tajemniczy osobnik: szczur Szuryłło. Dziwny zbieg okoliczności sprawi, że losy myszy i szczura się pokrzyżują i cała ekipa znajdzie się w niezłych tarapatach. Na szczęście ta historia ma swój dobry koniec.


Kolejna część serii o mysiej rodzince rozgrywa się m.in. w Kopalni Soli w Wieliczce. Inspiracją do tej opowieści były wspomnienia dziadka autorki, który w przeszłości miał zabłądzić w kopalni. Ponoć to Skarbnik – dobry duch tego miejsca, uratował mu życie. Także i tutaj pojawi się Skarbnik – choć zwierzęta same do końca nie są tego takie pewne – być może był to tylko któryś z balowych przebierańców? Myszy swoje – my swoje. Mamy przeczucie, że to był jednak ON.


Opowieść o myszkach jest tu dobrą okazją do zapoznania się z historią kopalni i Skarbnika. Tych wiadomości nie ma znów tak dużo i zostały one zresztą zgrabnie wplecione w fabułę. Trzon stanowią oczywiście perypetie zwierzaków: przygotowania do balu, konflikt ze Szczurem, szukanie wyjścia z tajemniczych wielickich korytarzy oraz bal.


Cała seria od początku ilustrowana jest przez Aleksandrę Kucharską-Cybuch. Staranne ilustracje, dopracowane i dopieszczone: postacie myszy, Borysa, Maryli, pomieszczeń.

Jeśli ktoś we wakacje odwiedzi Wieliczkę, rozejrzyjcie się, może spotkacie tam mysią rodzinkę?


Wiek 5+

Wydawnictwo Ezop

sobota, 09 lipca 2016
Nad morzem, W górach - Germano Zullo & Albertine

Ależ mi się tęskno zrobiło za szumem fal, statkami na horyzoncie, zamkami z piasku i fortecami, wzorzystymi kocami, lodami i goframi z bitą śmietaną. Wakacje! Wakacje! I oczywiście myśli chcąc nie chcąc mkną ku morzu. A jeśli tak jak my w tej chwili siedzicie w domu i marzycie: możecie piękne morze znaleźć w znakomitej książce duetu: Germano Zullo i Albertine. To uznani ilustratorzy, którzy w 2016 roku otrzymali Nagrodę Bologna Ragazzi Award za najlepszą książkę dla dzieci.

Gruba kartonówka formatu A4 z mnóstwem postaci w wodzie, na plaży, na campingu, w lunaparku i muzeum. Podobnie jak w książkach Mizielińskich „Mamoko” również tutaj możecie śledzić losy wybranych bohaterów: trochę natrętnego fotografa, matki ciągle szukającej Adasia, samego Adasia, tajemniczej kobiety ubranej na czarno czy poszukiwacza skarbów. 

Poznajemy ich poczynania w różnych miejscach, w różnym towarzystwie. Jest kolorowo, wesoło, zabawnie. Jednym słowem panuje wszędzie wakacyjna beztroska i swawola.To co mi się od razu rzuciło w oczy to kolory i wydłużone postacie. Te ostatnie z przesadnie rozciągniętymi nogami i tułowiami, podłużnymi twarzami, dużymi oczami. To znak rozpoznawczy ilustratorskiego duetu. Do tego wspomniane już kolory, które od razu kojarzą mi się z gorącym południem. Zdecydowanie hiszpańskie gorące rytmy - gorące słońce, niebieskie morze.

Podobnie "W górach" możemy śledzić poszczególne osoby: nadopiekuńczą mamę z synem (no niechby na chwilę puściła jego rękę:)), młodą parę z dzieckiem, pingwina z opiekunką, turystę z olbrzymim plecakiem, dziwaczny oryginalny duet: on w biskupiańskim fraku, ona w żółtej sukni. Odwiedzamy różne miejsca: stok narciarski, lodowisko, schronisko, restaurację. Autorzy ciekawie pokazali zimę - w różnych odcieniach bieli i niebieskiego. Nikt się tutaj nie nudzi, na obrazkach jest rojno i gwarno od postaci. Maluchy mogą szukać ich na kolejnych stronach, śledzić, wymyślać historie o nich. Doskonała zabawa dla małych i dużych.

Wiek 4+

Wydawnictwo Babaryba

wtorek, 05 lipca 2016
Żubr Pompik. Letni zmierzch - Tomasz Samojlik

Pamiętacie Pompika? Poznaliście go kilka tygodni temu z okazji nadejścia wiosny. Teraz od kilku dni lato na świecie. Zajrzyjmy zatem do Puszczy i sami przekonajmy się, co u żubra Pompika nowego. Rodzice Pompika: mama Porada i tato Pomruk leżą w trawie, patrzą na las i rozmawiają ze sobą. A co porabiają Pompik i jego siostra Polinka? Nieeee, o tym nie da się napisać w jednym zdaniu. Ale podsumowując te wszystkie letnie opowieści: wykorzystam tutaj jeden jedyny zwrot zaczerpnięty z tej właśnie lektury, a który mi się niesłychanie podoba: Żubrzo jest!!!

Pompik jak zwykle – ciekawy świata (pamiętacie z wiosennej części?) – a taka ciekowość to dopiero wstęp do przygody, która – jeśli tylko ktoś zechce i ma oczy szeroko otwarte – czai się tuż za rogiem – o przepraszam – za drzewem albo krzakiem.

I tak Pompik udowadnia Polince, że warto być właśnie żubrem, a nie wiewiórką, rybą albo ptakiem. Razem prowadzą małe śledztwo w sprawie poroża jelenia, poznają tajemniczą koszatkę, przekonują się na swej żubrzej sierści, że deszcz sprawia, że świat staje się jeszcze piękniejszy. Małe żubry poznają las nocą – nocne marki spotykają zwierzęta, które nie śpią w nocy. Pomagają mamie ryjówce odnaleźć jej dziecko zagubione we mgle. Poznają naturę łosia, kreta, zaskrońca i wydry. Razem z Polinką przekonują się, że rodzina – tutaj żubrza – daje poczucie bezpieczeństwa i miłości. W „Letnim zmierzchu” znalazły się też dwie zimowe opowieści (oj, jest apetyt na część zimową, jest). Zwierzęta cieszą się ze swojego nowego zimowego grubego futra, jednocześnie obserwują, jakie nowe szaty przybrały inne zwierzęta.

Tomasz Samojlik po raz kolejny pięknie i ciekawie opowiedział o przyrodzie. Stop! To przecież opowieści o małym żubrze Pompiku:) Przyroda jest jednak tutaj bardzo ważnym bohaterem drugoplanowym, niby z boku, niby na dalszym planie, ale jednak wartościowym, budującym klimat i będącym początkiem wielu przygód. W okresie wakacyjnym takie książki sprawiają, że człowiek nabiera apetytu na przebywanie na łonie natury. Niech więc to będzie początek rodzinnej wyprawy do lasu.

Wiek 5+Wydawnictwo Media Rodzina

 

piątek, 01 lipca 2016
Morze. Zadaniariusz - Ricardo Henriques/ il. André Letria

Najmilszy cel wakacji? Oczywiście MORZE. Według Elżbiety Dzikowskiej – znanej podróżniczki – ponoć nasze jest najpiękniejsze na świecie. Dlaczego przed podróżą nie poczytać więcej o tym cudzie przyrodniczym i geograficznym? Wprawdzie autorzy książki „Morze” pochodzą z Portugalii i pisząc tę książkę prędzej kierowali się swoimi osobistymi doświadczeniami i wiedzą, to jednak książka ta jest w pewnym sensie uniwersalna i może odnieść się z pewnością do wielu aspektów morskich na całym świecie. Przeczytać, potem pojechać na wakacje (może nawet z tą książką w plecaku) i zobaczyć coś więcej aniżeli olbrzymią nieckę wypełnioną woda i fale uderzające o brzeg. Ot – zaskoczyć samego siebieJ

„Morze” to swego rodzaju hołd złożony morzu. Nie można się też dziwić, że ta książka powstała właśnie w  Portugalii, kraju, który dał światu tak wielu marynarzy i podróżników. Kraju, którego historia ściśle powiązana była i jest z wodą. Dodajmy historia efektowana, wspaniała, ale i tragiczna. We wstępie zaczepne stwierdzenie, które mnie zaskoczyło, ale przyznaję oczywiście rację autorom. Bo i dlaczego nasza planeta nazywa się: Ziemia, gdy tymczasem składa się ona w głównej mierze właśnie z mórz i oceanów?

To oryginalny leksykon, w którym alfabetycznie przedstawione zostały wybrane morskie zagadnienia: ogólne jak i te, które dotyczą samej Portugalii. Obok np. busoli, lunety, wiosła, załogi, fajki, skafandra można znaleźć tu jedyne w sowim rodzaju określenia, jak: Varina, Zachodnia Plaża Luzytańska czy „Historia tragiczno – morska”. Niekiedy autorzy, by wytłumaczyć dane pojęcie posługują się … poezją. Żeby zrozumieć któż to taki Pessoa, trzeba przeczytać jego wiersz „Morze Portugalskie”. Książka zachęca też, by odwiedzić Portugalię, wspomniane są ciekawe miejsca, które warto zobaczyć: klasztor w Tomar, pomnik króla Jana w Lizbonie, Muzeum Odkryć w Belmonte czy wystawa astrolabiów w Lizbonie.  Niespodzianką są i odnośniki polskie, których autorem jest Jakub „Szczur Lądowy” Jankowski. W książce znajdziecie mnóstwo morskich zadań do wykonania. Ich rozpiętość jest baaaardzo szeroka: od wykonanie małej łódki papierowej, przez odwiedzenie wskazanych miejsc, grę w łowienie, wykonanie czapki pirackiej, po zaczepienie surfera i wyjaśnienie z nim kilku pojęć.

W leksykonie nie zostały wyjaśnione oczywiście wszystkie morskie pojęcia. Na końcu można znaleźć listę oburzonych, świadomie przez Autorów pominiętych.

Książka ma swój klimat dzięki oryginalnym niebiesko-czarnym ilustracjom.  Podsumowując: znajdziecie tutaj wyjaśnionych 206 pojęć i 92 zadania do wykonania. Akurat na wakacje, gdy na horyzoncie pojawi się niebezpieczna nuda.

Wiek 8+

Wydawnictwo Tako



środa, 29 czerwca 2016
Piwnice. Zagadki spod podłogi - Aleksandra Cieślak/ il. Dominika Czerniak

 

Przypomniała mi się piwnica mojej babci Marianny, do której schodziło się po opartej stromo o ścianę drabinie. Dlatego też znalezienie się tam i odkrywanie zakamarków i skarbów (m.in. ręcznie uszyte: czerwono-zielony konik i lalka szmacianka) były nie lada wyczynem. Trzeba było zdobyć się na odwagę, odsłonić kotarę z grubego i szorstkiego materiału (za którą na pewno czaił się D-U-C-H), pokonać lęk wysokości  i znaleźć w sobie zmagazynowane dziecięce siły, by zrównoważyć chybotliwą i marnej jakości drewnianą drabinę. Kiedy jednak poczuło się twardy grunt pod nogami, można było zacząć myszkowanie po kątkach i zakątkach, do których prowadziły kręte i ciemne korytarze i w których dziecięca wyobraźnia miała naprawdę pole do popisu.

Jedenaście pomieszczeń, które potwierdzają wymyślone właśnie przeze mnie zdanie: „Pokaż mi swoją piwnicę, a powiem ci, kim jesteś” ( a może ktoś wymyślił jej już przede mną?:)) Każda piwnica ma przecież swoje określone funkcje: przechowuje się w niej to, na co nie ma miejsca w mieszkaniu, co potrzebne w innych porach roku (ozdoby choinkowe) i wszystkie inne przydasie, których na pewno w przyszłości będziemy potrzebowali. Autorki zaglądają do jedenastu piwnic, opowiadają słowem i ilustracją, co się w nich znajduje. Na końcu zachęcają do odgadnięcia zagadki, kto jest ich właścicielem. Bo przecież inna jest zawartość piwnicy architekta, inna działkowca. Myślę, że najmłodsi nie będą mieli najmniejszego problemu z odpowiedzią. A gdyby pojawił się problem – odpowiedzi znajdziecie na końcu książki. A tutaj niespodzianka – pismo lustrzane. Nie ma tak łatwo – do przeczytania rozwiązania potrzebne lusterko, ale to przecież niezła frajda dla dzieci, prawda?

Oprócz zabawnych wierszyków – wyliczanek o tym, co w danej piwnicy znaleźć można, są też ilustracje pełne szczegółów i szczególików. Poszukajcie przedmiotów, o których mowa w tekstach. Książka na pewno uczy spostrzegawczości. Zachęca również do odkrywania „skarbów” w piwnicach, zapomnianych i niedocenianych przez dorosłych. A kto wie, może jakiś drobiazg, przypadkowo znaleziony w starej piwnicy, będzie początkiem doskonałej zabawy albo nawet wakacyjnej przygody?

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

 

poniedziałek, 18 kwietnia 2016
W domu, w dziczy, na ulicy - Fiep Westendorp

Bardzo lubię Fiep Westendorp (1916-2004) za "Pluka z wieżyczki" i "Julka i Julkę". Jej charakterystyczne postacie z małymi czarnymi oczkami i zadartymi noskami znane są kilku pokoleniom Holendrów. Jak się okazuje - podobają się one nie tylko za granicą. Właśnie z czarnymi postaciami z serii o dwójce przyjaciół najbardziej mi się kojarzy to nazwisko. Małe czarne dzieciaczki i tylko białe plamki oczu, które potrafiły wyrazić tak wiele.


Niedawno ukazał się""Rozbrykany słownik obrazkowy dla najmłodszych". Bohaterowie tej książki – tym razem kolorowi, zabierają dzieci na ulice miasta, do parku,  cyrku, do kuchni, łazienki i sypialni, ogrodu, szkoły, na lekcję muzyki, na basen, na boisko, nad rzekę, do dżungli, naszego lasu, do gospodarstwa. Dzieci poznają zawody, różne zabawy, pory roku, święta, dyscypliny sportowe.

W książce aż roi się od postaci i scenek rodzajowych. Mali i duzi, w wyśmienitych humorach, w różnych sytuacjach. Pomagają najmłodszym opanować nowe słownictwo, motywują do opowiadania historyjek, wymyślania opowieści o bohaterach, ich perypetiach. Książka przykuwa uwagę barwami, różnorodnością scen.  Należy do pierwszych kartonów, z jakimi dzieci mogą mieć do czynienia. Nie tak łatwo zniszczyć taką lekturę: można ją kartkować, przeglądać tam i z powrotem, a grube kartki gwarantują to, że książka długo będzie służyć małemu czytelnikowi.


Podoba mi się klimat tej książki – taki trochę z innej epoki. Dzieci biegają w kapeluszach, po ulicach jeżdżą stare samochody, panie noszą się bardzo elegancko: w sukienkach i rękawiczkach, w bucikach na obcasie, babcie wyglądają jak … babcie: w okularach, siwych włosach upiętych w kok. Nawet ogródek taki niedzisiejszy – bo w tych współczesnych królują tuje mniejsze i większe, a u Fiep Westendorp: kwiatki, drzewa, żaby, ptactwo, króliki. Nie ma tu porządku doskonałego – panuje miły dla oka rozgardiasz z beczką na deszczówkę, taczką, konewka, porzuconymi grabiami. Jednym słowem świat przyjazny dziecku, do którego ma się ochotę wejść.


Co też ważne - książka ta w przeciwieństwie do innych kartonów jest pokaźnych rozmiarów: ma aż 50 stron do oglądania i czytania. Przy książkach kartonowych to naprawdę rzadkość!


Wiek 1+

Wydawnictwo Dwie Siostry

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8