Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
sobota, 18 listopada 2017
Brzechwa dzieciom. Dzieła wszystkie. Teatrzyki - Jan Brzechwa/ il. Magdalena Kozieł-Nowak

Większość czytelników zna Jana Brzechwę jako autora kultowych wierszy dla dzieci. A cykl o Panu Kleksie? Też ma swoich wiernych wielbicieli. Teksty ponadczasowe. Tymczasem Jan Brzechwa to również autor utworów scenicznych: krótkich form teatralnych, które można z powodzeniem wystawić w szkole, w domu podczas rodzinnych uroczystości, na zbiórkach zuchowych czy harcerskich, w przedszkolach. Księżniczka na ziarnku grochu, Siedmiomilowe buty, Wagary, widowiska kukiełkowe: Teatr Pietruszki, groteska radiowa  Wieloryb. I Bajki-Samograjki, które świetnie pamiętam w postaci podłużnego wydania sprzed lat. A w nich: Czerwony Kapturek, Kot w Butach, Kopciuszek, Jaś i Małgosia. „Teatrzyki” z podziałem na role – gotowe do zagrania przez dorosłych i dzieci, z didaskaliami. Każdy teatrzyk poprzedza lista postaci występujących w danej sztuce – są one zaprezentowane z imienia, nazwy, są też świetne ilustracje odzwierciedlające je.

O istocie tych utworów słowo wstępne napisał znawca literatury dziecięcej – Grzegorz Leszczyński. Świetny tekst, który odkrywa kulisy powstawania tych utworów. Jest zachęta, by wystawiać te perełki w małych zespołach, by traktować je też jako zjawisko socjokulturowe. Bo w „Teatrzykach” jest odbicie minionych czasów, niekiedy wyraźnie widać więź poety z poprzednim systemem. Na szczęście przeważa czysta zabawa i tematyka bliska dziecku, bez socjalistycznej propagandy.

Ilustracje Magdaleny Kozieł-Nowak są rewelacyjne. Cudnie oddają klimat bajek, baśni. Delikatne księżniczki, motywy florystyczne, zwierzęta, dobór barw.  Atrakcyjne wydanie, szata graficzna, świat przedstawiony zachęcają do tego, by chwycić za teksty, zebrać grupę aktorów i zagrać na deskach. 

W ramach cyklu Brzechwa dzieciom ukazały się pięknie wydane książki: Dzieła wszystkie. Pan Kleks, Dzieła wszystkie. Wiersze, Dzieła wszystkie. Bajki i w końcu opisane dzisiaj Dzieła wszystkie. Teatrzyki.  Wszystkie z wyobraźnią zilustrowane przez czołowych polskich ilustratorów: Mariannę Sztymę, Artura Gulewicza, Magdalenę Kozieł-Nowak i Jolę Richter Magnuszewską.

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

piątek, 03 listopada 2017
Mio, mój Mio - Astrid Lindgren/ czyta Waldemar Barwiński

Dziewięcioletni Bo Wilhelm Olsson nie jest szczęśliwym dzieckiem. Wychowują go przybrani rodzice: ciocia Edla i wujek Sixten. Chłopiec sądzi, że oboje nie lubią go. Nie rozmawiają z nim, nie pozwalają mu się głośno śmiać, nie troszczą się o niego. Bosse ma przyjaciela, Benkę, a ten - cudownego ojca. I oto Bosse dowiaduje się, że jego prawdziwy ojciec jest… królem w Krainie Dalekiej. Po wielu latach rozłąki , spotykają się. Ojciec król buduje z chłopcem modele samolotów, ciągle rozmawiają, śmieją się. Mimo wielu obowiązków znajduje dla niego zawsze czas. Ojciec król nazywa swego syna Mio, mój Mio. Chłopiec znajduje w Krainie Dalekiej nowego przyjaciela o imieniu Jum Jum, dostaje od ojca króla cudownego wierzchowca białego Miramisa, słucha opowieści studni szepczącej. Jednak jest coś strasznego – Kraina Daleka sąsiaduje z mroczną krainą, w której rządzi siejący grozę Rycerz Kato. Kiedy ktoś wymawia jego imię, wszystko milknie, a Miramis zaczyna drżeć. Mio mój Mio  musi wykonać bardzo ważne zadanie, o którym było powiedziane już przed tysiącami lat: Chłopiec królewskiej krwi na białym koniu ze złotą grzywą i z jednym przyjacielem w orszaku.

Jest to historia o przyjaźni, odwadze, tajemnicy. Pełna czarów. Świetnie nadaje się do głośnego czytania. Język tej opowieści jest niezwykle poetycki. Autorka opisuje tak sugestywnie stan ducha bohaterów, przyrodę. Snuje swoją opowieść jak baśń, którą kiedyś opowiadano sobie o zmroku przy cieple kominka. Piękna książka. Ponadczasowa. I na koniec jeszcze taka refleksja – cudnie by było, gdyby tak udało się nakłonić do przeczytania tej książki ojców królów naszych dzieci. Mogliby się  z niej dużo dowiedzieć i nauczyć …..

Książka ta znajduje się na Złotej Liście Książek, które Fundacja ABCXXI Cała Polska Czyta Dzieciom poleca do głośnego czytania.

Ale oczywiście można skorzystać z pomocy lektora. Niedawno ukazał się audiobook w interpretacji Waldemara Barwińskiego.

Czas nagrania 3 godziny 24 minuty

Wiek 6+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 31 października 2017
Klechdy sezamowe - Bolesław Leśmian/ il. Jan Lenica

 

Myślę, że niejednemu czytelnikowi łezka się w oku zakręciła, gdy zobaczył wznowienie „Klechd sezamowych” Bolesława Leśmiana. Wydane ponad 100 lat temu – dokładnie w 1913 roku, teraz uwspółcześnione w aspekcie interpunkcji, odmiany wyrazów i pisowni w celu ułatwienia odbioru młodszym czytelnikom.

Obserwowałam jakiś czas temu aukcje dobrze zachowanych „Klechd” z lat 50-tych ubiegłego wieku - osiągnęły cenę kilkuset złotych, a walka o ich zdobycie była zażarta. Sądzę, że to właśnie starsi czytelnicy, wychowani na tych baśniach, chcieli zakupić je do domowej biblioteczki dla swoich dzieci, wnuków, a może i prawnuków. Ja też wychowałam się na tych baśniach - „Klechdy” to dla mnie powrót do dzieciństwa, podróż sentymentalna. Warto się w nią udać.

„Klechdy” pełne są „dziwów i cudów niezrozumiałych”, postaci pobudzających wyobraźnię, księżniczek o egzotycznych imionach, bohaterów o ponadludzkich możliwościach, strachów i potworów, które sprawiają, że dzieci słuchają tych utworów z otwartą buzią.

W środku znajdziecie 6 klechd:

„Baśń o rumaku zaklętym”, „Ali Baba i czterdziestu zbójców”, „Rybak i geniusz”, „Opowiadanie króla Wysp hebanowych”, „Baśń o Aladynie i o lampie cudownej”, „Baśń o pięknej Parysadzie i o ptaku Bulbulezarze”.


Najbardziej egzotyczną baśnią w dzieciństwie były dla mnie „Opowieści króla Wysp Hebanowych”. Budziły dreszczyk emocji, nieprzewidywalne, z paletą charakternych postaci. Otóż król Wysp Hebanowych miał żonę czarownicę – Chryzeidę. Sęk w tym, że nie wiedział, jak dwulicowa jest jego małżonka. Kochał kobietę z całego serca, natomiast sam obiekt jego uczuć wzdychał i czcił potwora Murzyna. To w jego karku, po odkryciu bezecności żony, król zatopił swój miecz, za co spotkała go sroga kara ze strony Chryzeidy. Został zaczarowany w posąg od stóp do pasa, a mieszkańcy królestwa zostali przemienieni w ryby.

„Baśń o pięknej Parysadzie i o ptaku Bulbulezarze” spodoba się miłośnikom baśni klasycznych, w których występują dzielne księżniczki. Taka jest właśnie królewska córka Parysada. Kiedy dwaj bracia wysłani po trzy dziwy: dąb – samograj, strugę – złoto smugę i ptaka Bulbulezara nie wracają z wyprawy, Parysada sama udaje się na ratunek najbliższym. Dzieci pewnie zaciekawi motyw soku żywicznego, który potrafi kamiennym posągom przywrócić ludzką postać.

Baśń o rumaku zaklętym pełna jest czarów. Król ogląda z zaciekawieniem magiczne wynalazki i czarnoksięskie odkrycia. Ale nic tak nie przykuwa jego uwagi, jak piękny, rzeźbiony w drzewie czarodziejski rumak. Syna króla sam chce wypróbować rumaka, jednak wyrusza na przejażdżkę nie wysłuchawszy wcześniej „instrukcji obsługi”. Królewicz trafia do krainy, gdzie spotyka piękną księżniczkę, zakochuje się w niej i nie kwapi się do powrotu. Tymczasem czarownikowi od zaklętego rumaka perski król lada dzień zetnie głowę, ponieważ jest przekonany, że królewicz nie żyje i to jego właśnie obarcza winą.


Patrzę za okno na mroźny świat za oknem. Wiatr wieje, nie chce się opuszczać miłych i ciepłych progów. „Winter is coming”. A to dobry klimat, by choć w wyobraźni przenieść się do dalekiej cieplutkiej Persji, gdzie przebogate pałace, latające dywany, cudowne lampy i zaklęte rumaki. Niektóre z klechd: o Ali Babie, Aladynie dzięki kreskówkom i filmom na dobre tkwią w powszechnej świadomości. Warto przeczytać utwory Leśmiana sprzed ponad 100 lat, by samemu się przekonać, jak wyglądać mógł pierwowzór i jak zmieniały się interpretacje, motywy, kanony piękna, treści i przesłanie, jakie niosły ze sobą te utwory.

Podoba mi się mała ilość ilustracji w tym wydaniu. Jest to pole do popisu dla dziecięcej wyobraźni, która zmotywowana pięknym tekstem stworzonym przez młodopolskiego pisarza, zaczyna biec swoim torem i tworzy obrazy w małych głowach.

Książka jest pięknie wydana. Pod kultową obwolutą kryje się książka w błękitnej płóciennej oprawie, szyta, na kremowym papierze.

Wiek 7+

Wydawnictwo Dwie Siostry

czwartek, 26 października 2017
Zaginiony obraz - Kęstutis Kasparavičius

To moje pierwsze spotkanie z Kęstutisem Kasparavičiusem. W Polsce, z tego co można wyczytać w Internecie, ukazała się do tej pory jeszcze „Mała Zima”. Książki tegoż autora ukazują się dzięki wydawnictwu Ezop. Cieszę się bardzo, bo zawsze z ciekawością słucham o tym, co w książkach piszczy u naszych sąsiadów. Jest mnóstwo tytułów na półkach księgarskich z krajów Europy Zachodniej i Północnej, Ameryki – a najmniej właśnie z np. Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, Litwy czy Rosji. Nie wierzę, że w literaturze dziecięcej nic się tam nie dzieje.

Książka litewskiego autora i ilustratora to prawdziwa perełka. Otwieram stronę znanej międzynarodowej księgarni, wpisuję dane i natychmiast ukazuje mi się długa lista książek o pięknych okładkach, zachęcających tytułach. Chciałabym, by choć kilka w przyszłości ukazało się i u nas (puszczam oczko w stronę Wydawcy).

Profesor Adalbert to rasowy dżentelmen: pies z rodu Labradorów retrieverów. Ma jedną wielką pasję, którą jest sztuka. Właśnie do swojej kolekcji zakupił piękny obraz pt. „Pies na łańcuchu”. Z tej to okazji zaprosił do siebie najznamienitszych obywateli miasteczka. Są wśród nich niedźwiedź Bernard – lekarz medycyny, kozioł Dezyderiusz – doktor nauk humanistycznych, mecenas Ildefons, świnia i dama zarazem hrabina Szarlota, konsul Maurycy z żoną Jasminą – goście z dalekiego Syjamu, lis Fuks – inspektor i czarny kret – agent Ulf. Na wszystkich czeka wielka uczta dla oka – dzieło niderlandzkiego mistrza, jak i dla podniebienia – czyli olbrzymi i pyszny zarazem tort truskawkowy, z którego słynie kuchnia profesora. Obserwując zabrane towarzystwo z boku, ma się wrażenie, że goście zjawili się w gościnnych progach profesora właśnie bardziej dla tego tortu aniżeli obrazu. Choć nie do końca jest to prawdą, bowiem wśród zebranych znalazł się koneser sztuki do tego stopnia zainteresowany obrazem, że pozwolił sobie na jego … kradzież.  

Obecny inspektor Fuks zaczyna śledztwo. I co ciekawe, moim zdaniem nie najważniejsze jest tu rozwiązanie tej zagadki: kto i dlaczego. Choć pewnie młodszych czytelników ten wątek będzie trzymał w napięciu. Autor zaskakuje nas na końcu potraktowaniem samego dzieła sztuki i jego głównego bohatera – czyli psa na łańcuchu. Ten od samego początku budzi współczucie. Biedny, brudny psiak w niewoli. Tymczasem chętnie zdradzę, że historia będzie miała dobre zakończenie i wartościowe moralne przesłanie.

Podobają mi się ilustracje litewskiego artysty i jego styl pisania: trochę prześmiewczy, zadziorny, ironiczny. Ukryta satyra na współczesne społeczeństwo, ukazująca nasze wady i braki. W tekście można doszukać się wielu żartobliwych wpisów, jak choćby tych, które dotyczą zaproszonych gości:  

O lekarzu Bernardzie czytamy: Jeden z leczonych przez niego pacjentów w cudowny sposób uszedł z życiem.

A świnia Szarlota, którą podziwiamy na wielu ilustracjach? Hrabina bywała na wszystkich różnych balach i wieczorkach, chociaż przeważnie nikt jej nie zapraszał.

Literatura na wysokim poziomie, która skłania do refleksji, bawi i jednocześnie wychowuje.

Wiek 6+

Wydawnictwo Ezop

piątek, 20 października 2017
Drzewo kłamstw - Frances Hardinge

Rodzina 14-letnie Faith opuszcza swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania i udaje się na maleńką wyspę Vanne. Dziewczyna nie zna dokładnych powodów owych nagłych przenosin. Podsłuchane rozmowy, lektura dokumentów oraz pojawiające się w stosunku do jej ojca określenia: kłamca i oszust, pozwalają przypuszczać jedynie, że przyjazd na wyspę to swego rodzaju ucieczka przed konsekwencjami niecnych działań jej ojca – zasłużonego męża nauki w kwestii skamielin. Dość senny początek, zatopiony w obfitych strugach deszczu, rozwija się stopniowo w trzymającą w napięciu intrygę, pojawiają się tajemnicze i mroczne motywy, a punktem kulminacyjnym całości staje się śmierć ojca rodziny. Faith nie wierzy, że to właśnie wypadek był jej przyczyną i dlatego stawia dość śmiałą tezę o morderstwie i zrobi wszystko, by udowodnić swoje podejrzenia. W tym momencie całość nabiera rozpędu, pojawia się mnóstwo ciekawych wątków, postaci. Stopniowo wyjaśniane są zagadki, w tym również ta z tytułowym drzewem kłamstwa, które nie jest tutaj przenośnią, ale jak najbardziej obiektem materialnym – w dodatku mającym ogromną siłę sprawczą.

Drzewo kłamstw to wciągająca i mroczna powieść przenosząca czytelnika ok. 150 lat wstecz do epoki wiktoriańskiej. Ma specyficzny klimat. Mieszanina wielu gatunków: powieści obyczajowej, kryminału, historycznej, przygodowej, science fiction i thrillera. W skrócie można by się pokusić o takie podsumowanie: skamieniałości, falsyfikaty, morderstwo i wiara w siłę nauki. To powieść wielopłaszczyznowa. Ciekawa obyczajówka ukazująca realia życia w XIX wieku, stosunki panujące w rodzinie mieszczańskiej w konserwatywnej Anglii. To też ciekawy obraz społeczeństwa tamtej epoki – zainteresowanego przyrodą. To był prawdziwy boom – umiłowanie natury zapanowało w najróżniejszych kręgach. Znalazło ono odbicie w zakładanych słynnych ogrodach angielskich, podróżach egzotycznych i zbieraniu litografii z motywami zwierząt i roślin, kolekcjonowaniu skamielin i dziwacznych okazów ze świata fauny i flory.

Epoka wiktoriańska to czas, w którym kobiety nie miały wiele do powiedzenia. Generalnie wszystko sprowadzało się do tego, że to mężczyźni są mądrzejsi niż słaba płeć (co za określenie!). Takie zdanie jest też zaprezentowane w powieści. Faith musi zderzyć się ze ścianą. Niemile widziane jest prezentowanie swojej wiedzy w tzw. towarzystwie, przedstawianie swoich racji, naukowych pasji. Kobieta ma w życiu codziennym określone zadanie do spełnienia, ale nie jest to na pewno angażowanie się w sprawy nauki. Dlatego Faith czuje się jak outsiderka. To osoba wykraczająca poza epokę: ma ambicje, marzenia, chce sama o sobie decydować. Tyle, że na to akurat brakuje społecznej zgody. Mało tego – takie podejście do życia nie znajduje zrozumienia również u rodziców dziewczyny. Faith mimo swojej wiedzy i pasji nie urośnie do rangi parterki do rozmów z ojcem, powierniczki jego tajemnic. To ciekawy obraz, zwłaszcza dla współczesnej młodzieży, która może nie mieć wystarczającej wiedzy na temat minionej epoki. Może to w czytelniku rodzić bunt i emocje, chciałoby się potrząsnąć bohaterką i zawołać: weź się garść, dziewczyno. Kobieta w epoce wiktoriańskiej nie mogła o niczym decydować – ani o majątku, ani o przyszłości swojej i dzieci. Była jak bluszcz owijający się wokół swojego małżonka.

Książkę można czytać na różne sposoby – mnie bardzo zainteresowała kwestia roli kobiety w tamtych czasach – co pewnie widać po mojej recenzji. Wyjaśnienie morderstwa, śledztwo prowadzone przez Faith było ciekawym elementem fabuły, aczkolwiek najbardziej interesowała mnie postać głównej bohaterki – zwłaszcza to, jak się odnajdzie w nowej sytuacji, jak pokieruje swoim życiem. Ciekawie zostały przedstawione inne kobiety z wyspy. Właściwie żadna nie wzbudziła mojej sympatii, brakowało mi tu kobiecej solidarności. Czy był to zabieg celowy czy przypadek?  Zostaję sama z tym pytaniem, nie potrafię na nie odpowiedzieć. Polecam bardzo powieść Frances Hardinge – została ona nagrodzona prestiżową nagrodą Costa Book Award. Myślę, że zasłużenie.

Wiek 14+

Wydawnictwo Czarna Owca

niedziela, 01 października 2017
Sługa lamy. Baśnie tybetańskie - il. Piotr Fąfrowicz

Z ciekawością wyglądałam baśni z odległego Tybetu. Geograficznie – daleko. Kulturowo, mentalnościowo – również. Dach świata, który pojawia się co rusz w wiadomościach, relacjach z wypraw górskich i podróżniczych. Kusiły te baśnie, oj kusiły – ze względu na swoją egzotykę i piękne wydanie. I chęć uzupełnienia apetycznej kolekcji baśni świata, wydawanej w charakterystycznym kwadratowym formacie. I choć miłośnicy gatunku przyzwyczajeni są do swego rodzaju estetyki: górowania pewnych wartości, zwycięskiej walki dobra ze złem, wysuwania na plan pierwszy cnotliwych bohaterów – właśnie w tym aspekcie baśnie te również potrafią zaskoczyć. Bowiem niektóre postacie nie do końca są kryształowe. Ich cechy to: spryt, szukanie łatwiejszej drogi na skróty. Pokazują naturę człowieka, łasego na pokusy, nie zawsze silnego, wybierającego łatwiejsze – choć może nie do końca szlachetne, rozwiązania. Kiedy biedak Czampa („Dwaj sąsiedzi”) zostaje oszukany przez swojego bogatego sąsiada, posuwa się do tego, by ukarać go poprzez podmienienie mu syna. Trochę nawiązuje to do współczesności, gdy w różnych książkach, filmach, to właśnie antybohater chwyta nas za serce, i to jemu sekundujemy do samego końca. Choć w przeważającej części baśnie zawarte w opisywanym tomiku zawierają ukryte nauki moralne, rozbudzają wyobraźnię, wyraźnie pokazują co jest czarne a co białe. Wiele motywów jest tu nowych, przygody postaci wciągają, gdyż rzadko nawiązują do naszego kręgu kulturowego, ich nieprzewidywalność i często zaskakujące zakończenie, każą śledzić je z wypiekami i ciekawością. Rządzą : prawość, dobro, piękno wewnętrzne. Wróżka z baśni „Chłopiec ze spłaszczona głową” przyzwyczaja się do szpetoty męża, mało tego – z biegiem czasu – coraz bardziej darzy  go uczuciem miłości. O losach bohaterów często decydują dziwne zbiegi okoliczności: dobro zostaje wynagrodzone: wróżbita za uratowanie życia królowi otrzymuje połowę jego królestwa, a  wspomniany już Czampa ratując bezbronnego wróbla zostaje obdarowany bogactwem. Baśnie opowiadają o codziennym życiu swoich bohaterów wypełnionym pracą, wychowywaniem dzieci, zdobywaniem pożywienia i takimi drobnostkami jak … chociażby kłótnie i swary małżeńskie. Z doświadczeń władcy Baczy i jego żony można wynieść taką naukę, że na kłótni jednych zawsze korzystają postronne osoby i że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje.

Ciekawie zostały pokazane przemiany bohatera. Kilka przygód matczynego pieszczoszka, ujętych w odrębne teksty, to swego rodzaju Bildungsroman. Syn wdowy, dawniej pod skrzydłami matki, teraz musi nauczyć się sam sobie radzić w różnych sytuacjach. Wykorzystuje swój spryt, niekiedy głupotę innych i zdobywa w ten sposób bogactwo i autorytet.

Baśnie tybetańskie kuszą również egzotyką: to świat, w którym pojawiają się jogini, lamowie, w  którym panuje wiara w poprzedni żywot. Mężczyźni mają w uszach długi kolczyk, noszą warkocz, paradują w czubie. Pojawiają się potrawy z tamtego regionu, zwierzęta wraz z ich symbolicznym znaczeniem: długowłose woły jaki, które dają wełnę, mleko, a z ich kości wyrabia się narzędzia. Kruk – opiekun i strażnik, uosabiający ochronne moce Buddy. W tych baśniach grzeje ciepło, które wydzielają w ognisku placki z odchodów jaka. Zatem można się czegoś dowiedzieć o życiu w tamtym rejonie, zwyczajach i wierzeniach.

Atutem tej książki są oczywiście ilustracje Fąfrowicza, znakomicie oddające klimat utworów, nawiązujące do tradycji i wierzeń, przedstawiające bohaterów tych historii. Jest ich mnóstwo, niekiedy co stronę, dwie, spotkać można małe motywy ilustracyjne, bądź obrazy na całą stronę.

Wiek 7+

Wydawnictwo Media Rodzina

czwartek, 24 sierpnia 2017
W Jeżynowym Grodzie - Jill Barklem

W „Jeżynowym Grodzie” może wywoływać tylko ciepłe uczucia. Świat małych myszek ukryty wśród krzewów, kwiatów i drzew. Maleńki, w którym bohaterowie przeżywają radości i smutki dnia codziennego. Makóweczka Bystrzycka, Dereń Mączniak, Pan Jabłuszko, rodzina Żabuchów i inni. Spora grupa bohaterów, która mieszka w słodkich domkach z mnóstwem kątków i zakątków, które można godzinami obserwować. Tak jakby położyć się na podłodze przed domkiem dla lalek. Przeniknąć do świata zabaw i marzeń, wczuć się w rolę bohaterów, którzy krzątają się po swoich domostwach, przygotowują bajeczne potrawy: chłodnik z rzeżuchy, sałatkę z mleczy, desery z miodu, ciasteczka pierwiosnkowe. Świat, nad którym trzeba się pochylić, by go dojrzeć, ukryty wśród bujnej zieleni. Myszki wiodą poniekąd sielankowe życie (któż o takim nie marzy) uporządkowane przez regularne rytmy w przyrodzie. Pory roku decydują o tym, co stworzonka robią – a te poddają się prawom panującym w naturze. Z jednej strony – jak to zwierzęta: żyją sielsko na łonie natury, z drugiej – w swoich zachowaniach przypominają nas, ludzi. Świętują wesele, urodziny, piknik, pracują, martwią się, mielą mąkę, mieszają masło. Mało tego, odmawiają swoją mysią modlitwę dziękczynną. Nie mogę sobie tego odmówić – muszę ją Wam przytoczyć: „Obyśmy byli wdzięczni za dobre pożywienie z naszych zielonych pól”. Wiosna i lato oznaczają wzmożoną aktywność myszek. Trzeba się przygotować do zimy. Mają jednak czas na zabawę, ale też dużo pracują: we młynie, wędzą sery, sprzątają norki. Całość podzielona na osiem opowieści, pięknie zilustrowanych. Obrazki pełne szczegółów, szczególików: wyposażenie mysich domków wywołuje zawroty głowy, autorka też zadbała o szczegóły elementów ubioru, motywy florystyczne. Świat, do którego chciałoby się wejść, i który na pewno będzie miłym wspomnieniem z czasów dzieciństwa.

Wiek 4+

Wydawnictwo Znak

wtorek, 18 lipca 2017
A niech to czykolada! - Paweł Beręsewicz/ il. Magdalena Kozieł-Nowak

Chcę jednocześnie napisać o tej książce i zarazem nie chcę - by nie popsuć zabawy tym, którzy jej jeszcze nie znają. By nie zdradzić zbyt wiele, by nie zepsuć smaczku zaskoczenia, zdziwienia i dziecięcej radości z rozwikłania pewnej tajemnicy, a może po chwili refleksji i złości – że tak bezpretensjonalnie daliśmy się wciągnąć w tę grę z góry ukartowaną przez autora. Przyzwyczajona do pewnej normalności, poukładanego świata z jakim spotkałam się w innych książkach Beręsewicza, dałam się …nabrać. Przez kilka pierwszych stron zastanawiałam się, czy ta lektura była akurat dobrym wyborem, czy aby jej nie zarzucić w kąt. Tylko i wyłącznie przez intrygujący początek brnęłam dalej, najpierw zniechęcona – potem coraz bardziej zaangażowana: Był piękny pogodny poranek dziewięćdziesiątego szóstego dnia tysiąc osiemset dwudziestej piątej pustki. 

Jest gdzieś tajemnicza kraina Zyliria, w której mieszkańcy czekają z wielką niecierpliwością na pojawienie się RZECZY. Jest też zwykły szary świat, w nim więzienie, a nim maestro Bombalini. Dlaczego tak jest? Czy te dwa światy są ze sobą powiązane? Czy tę historię, z początku bardzo chaotyczną, da się jakoś poukładać w logiczną całość?

Książka w zawoalowany sposób mówi o tym, co tak naprawdę jest ważne w życiu, piętnuje moralność współczesnych ludzi, którzy żyją z dnia na dzień bez głębszej refleksji, oddają się wiecznemu gromadzeniu rzeczy, gadżetów, porusza zagadnienie celebrytów tak modne dzisiaj i pielęgnowane przez wszystkie media. Dużo by pisać. Sami znajdźcie dla siebie coś w tej książce. Sami znajdźcie odpowiedź na pytanie czy tytułowa czykolada ma coś wspólnego z TĄ czekoladą. Wszystko podane w niezwykle tajemniczy i atrakcyjny sposób, z przystawką, na pięknej porcelanie. Smakuje wybornie.

Książka została nagrodzona w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren zorganizowanym przez Fundację ABCXXI  Cała Polska Czyta Dzieciom. Książka odmieniec – tak ją określę, bo wyraźnie różni się od innych laureatek minionego konkursu. Ta książka to wielka niespodzianka. To też wielka dbałość o czytelnika – docenienie jego możliwości odbioru – rzeczy nie zawsze łatwych, popularnych. Gorki powiedział kiedyś: Dla dzieci trzeba pisać tak jak dla dorosłych, tylko że lepiej. Beręsewicz właśnie taką książkę popełnił.

 

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

niedziela, 25 czerwca 2017
Baśnie Barda Beedle’a - J.K. Rowling/ il. Tomislav Tomic

Kto by pomyślał, że młodzi czarodzieje i czarownice z Hogwartu mają swoje baśnie. A jednak. I tak jak miliony rodziców – mugoli czyta swoim pociechom na dobranoc tradycyjne baśnie o Kocie w Butach, Calineczce, Brzydkim Kaczątku czy Kopciuszku, tak rodzice – czarodzieje czytają swoim dzieciom Baśnie Barda Beedle’a. Jest kilka punktów wspólnych pomiędzy poszczególnymi tytułami – zarówno w jednych jak i w drugich baśniach dobro zwycięża zło, a czytelnik może wyciągnąć z nich dla siebie jakąś ważną moralną naukę. Są też i różnice – jak choćby taka: młodzi czarodzieje na przykładzie losów swoich baśniowych bohaterów przekonują się, że magia może spowodować dobre i złe rzeczy. Konsekwencje tego mogą być wręcz katastrofalne.

Nie chciałabym tu zdradzać wszystkiego. Wtedy można lepiej wczuć się w klimat tych baśni. Lepiej niewiele wiedzieć o niesfornych synach, królewnach i księżniczkach. A propos – czy mają one taką samą naturę jak nasze panny, rodzime, które czekają na księcia na wspaniałym koniu, czy też może same biorą sprawy w swoje ręce i są aktywniejsze i takie jakieś bardziej z krwi i kości? Dużo tych pytań mi się nasuwa po lekturze, ale może w ten sposób zachęcę Was do szukania odpowiedzi na własną rękę.

Baśnie obdarzył swoim komentarzem sam profesor Albus Persiwal Wulfryk Brian Dumbledore, kawaler Orderu Merlina I Klasy, dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Najwyższa Szycha Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów i Naczelny Mag Wizengamotu. Ta część pewnie bardzie zainteresuje rodziców, bo jest w niej i pewien rys historyczny, interpretacja tekstu, wersje z różnych epok, nawiązania do historii mugolskiej (jak choćby ta o prześladowaniu czarownic). A dzieciarnia niech się rozkoszuje tekstami o czarodzieju i jego skaczącym garnku, Fontannie Szczęśliwego Losu, włochatym sercu czarodzieja, Czarze Marze i jej gadającym pieńku i o trzech braciach.

Książka jest pięknie zilustrowana. Czarno-białe ilustracje przypominają dawne książki z innej epoki, gdzie liczyło się szczegółowe zdobnictwo i precyzja. Przecież muszą być wiekowe, skoro z run tłumaczyła ją sama Hermiona Granger.

Wiek 6+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 14 czerwca 2017
Śpiąca Królewna - Gabriela Mistral/ il. Carmen Cardemil

Jak ja lubię taaaaakie niespodzianki. Bo…. Pomyśleć by można, że w kwestii „Śpiącej Królewny” zostało już wszystko powiedziane. Tymczasem Wydawnictwo Nasza Księgarnia prezentuje nam takie jak ta perełki. Gdy czytałam informacje o autorce nie mogłam uwierzyć, że wierszowana opowieść o królewnie powstała pod koniec lat 20-tych ubiegłego wieku, i że za chwilę liczyć sobie będzie sto lat. Tymczasem ta baśniowa staruszka jest w doskonałej formie, ma wiele werwy, lekkości. Manuel Peña Muñoz pisze, że ta uśpiona bajka została wybudzona po niemal stu latach od momentu jej napisania przez Gabrielę Mistral (ur. 1889). Sama autorka to odrębny ciekawy temat. Z chilijskiej prowincji, najpierw skromna nauczycielka, potem również poetka, działaczka oświatowa  i … dyplomatka. W końcu – uwaga - Laureatka Literackiej Nagrody Nobla z 1945 roku. Przebywając w Europie zachwyciła się klasycznymi baśniami Charlesa Perraulta i braci Grimmów. Jak bardzo zafascynowały ją te stare teksty? Można powiedzieć, że baaaardzo. Dowodem na to jest m.in. ta książka i inne, które nawiązują do starych tekstów: o Czerwonym Kapturku, Kopciuszku i Królewnie Śnieżce.


Ta historia czaruje, jest pięknie opowiedziana. Ciekawym doświadczeniem jest to, że można na własnej skórze przekonać się, jak nasze dziedzictwo kulturowe postrzegane było przez innych – bo sami przyznajmy, kultura europejska znacznie różni się od kultury obu Ameryk.

A zaczyna się tak:

Bardzo dawno, dawno to było,

wiele upłynęło już wody,

gdy pewna królowa powiła

córeczkę nieziemskiej urody.

 

Prześliczne to było stworzenie,

zjawisko nie z tego świata.

Piękna niczym senne marzenie,

z zachwytu aż chciało się płakać.

 

Na chrzciny malutkiej królewny

zjechało wielu możnych gości,

król zaś dodatkowo zaprosił

wróżki, co potrafią zapewne

zło i dobro jak mąkę przesiać.

Siedem wróżek się pojawiło

na wystawnej uczcie królewskiej.

Na uwagę zasługują ilustracje Carmen Cardemil. Nierówna faktura tła, postacie niekiedy jakby zamazane, ni to we śnie, ni w ruchu, zyskując tym samym na swego rodzaju autentyczności. Oryginalne przedstawienie uśpionego dworu królewskiego wnosi nową jakość w tradycyjną ilustrację do baśni, która liczy sobie kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt różnych wersji; która doczekała się wielu adaptacji filmowych i animowanych, i która liczy sobie …. kilkaset lat.


Na koniec dodam, że książka była wielokrotnie nagradzana; wspomnę tutaj choćby Honorowe Wyróżnienie w kategorii "Nowe horyzonty" na Międzynarodowych Targach Książki dla Dzieci w Bolonii w 2014 roku.


Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16