Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
sobota, 01 grudnia 2018
Gąsienice w czekoladzie i inne tajemnice motyli - Krzysztof Pabis/ il. Marta Tęcza

Ostatnio przeczytałam, że drastycznie spada liczba motyli. Mój ogród latem jest tego zaprzeczeniem, ale ja mam mnóstwo lawendy, ziół, róż – nic dziwnego, że jest ich pełno. Ach, zapomniałabym – jest też budleja, za którą motyle wprost przepadają. Ale może coś jest w tym smutnym stwierdzeniu? Jako dziecko pamiętam, że co rusz gdzieś napotykaliśmy na gąsienice, kokony – teraz już nie. Choć jakoś nie umiem sobie wyobrazić świata bez motyli. O nieeee….

O motylach napisano już tak wiele. Ale nigdy dla dzieci nie było chyba takiej książki. Mnóstwo informacji, ciekawostek podanych w tak atrakcyjny sposób. I to nie tylko oczywiste oczywistości, które wielu z nas pamięta ze szkoły – np. o cyklu rozwojowym motyli. W 45 rozdziałach Krzysztof Pabis – na co dzień związany z Katedrą Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii Uniwersytetu Łódzkiego, z prawdziwą pasją znawcy tematu i miłośnika, dzieli się wiedzą o łuskoskrzydłych. Dlaczego użyłam takiego określenia? Odpowiedź oczywiście znajdziecie w książce, ale założę się, że tak jak i ja nie wiedzieliście, że w ten sposób można określić motyle. A czy wiecie może, że ćmy to również motyle? Znam ludzi, którzy twierdzą, że ćma to … ćma, a nie motyl. I że przepiękny pawik składa jajka na pokrzywie – aż dziw, że go nie parzy, prawda? Że jeśli znajdziecie kokon po motylu i zajrzycie do środka, zobaczycie w nim skórkę gąsienicy. I że serce motyla przypomina rurkę z otworami, i że motyle potrafią zachowywać się jak ludzie. Potrafią też udawać liść lub gałązkę. Motyle można znaleźć dosłownie wszędzie. W cieplejsze dni zimowe ponoć obserwator – uparciuch zaobserwuje gąsienice barczatki napójki.  Motyl kaktusowy pomaga w dalekiej Australii walczyć z kaktusem opuncją, którą nieopatrznie sprowadził na ten kontynent brytyjski kapitan statku. I faktycznie – prawdą jest, że gąsienice motyli mogą spałaszować naszą ulubioną czekoladę. Mowa tu o białych gąsieniczkach omacnicy spichrzanki. Wybrałam zaledwie kilka ciekawostek. A jest ich tu całe mnóstwo. Autor przekornie nadaje podchwytliwy tytuł kolejnego rozdziału – w formie pytania. Następnie stara się albo obalić tezę, albo ją potwierdzić. Autor pyta np.: Po co motylowi skrzydła? Co się dzieje, gdy gąsienice hałasują przy stole? W jaki sposób motyl udoskonali swój smartfon? Prawda, że same pytania są już zaskakujące? Atrakcją są wyśmienite ilustracje Marty tęczy. To połączenie tekstu z obrazem, przekorne swego rodzaju „zaczepianie” nas, czytelników, jakimś pytaniem, powoduje, że tę książkę chce się wertować, czytać.  I co najważniejsze – chce się obserwować przyrodę wokół nas.

Wiek 8+

Wydawnictwo Multico

piątek, 30 listopada 2018
Moje pierwsze 100 słów - grupa autorów

Kolorowa książka przybliżająca maluchom świat. Działy tematyczne: Mój dzień, W domu – tutaj poznają przedmioty związane z dziecięcą aktywnością. Są kredki, klucze (te dzieci uwielbiają), kubeczek, fotelik, nóż, widelec. Podoba mi się strona „Przed snem”. Pokazuje wszystkie elementy wieczornych rytuałów związanych z pójściem spać: wanienkę, gumową kaczuszkę, kapcie, nocnik, piżamkę, misia, karuzelkę, którą powiesza się nad łóżeczkiem. I oczywiście książkę do czytania. Bez książki przecież nie ma kolorowych snów. Dalej: kolory, jedzenie. Fajnie, bo tu znalazły się same zdrowe rzeczy, które potem przemieniają się w figury geometryczne. Chłopcy (a pewnie i dziewczynki również) ucieszą się z różnych pojazdów. Spodoba się Wam strona z cyframi od 1-9. W okienkach ukryte są różne przedmioty – oczywiście w ilościach odpowiadających danej liczbie. Maluchy po otwarciu okienka mogą ćwiczyć liczenie. Są dzikie zwierzęta i zwierzaki domowe, gospodarskie ze swoimi dziećmi, ulubione zabawki i przeciwieństwa. Na końcu w koronie drzew ukryty jest test: ile słów dziecko zapamiętało. Nie liczyłam, czy faktycznie jest tu 100 słów – ale jest ich na pewno wiele. Kolorowe obrazki mogą motywować i stymulować dzieci do opowiadania, rozwijania mowy. Jest też mnóstwo okienek do odkrycia. Kryją one w sobie liczne niespodzianki. Książka jest (o dziwo) dość dużego formatu (wymiary: 27 cm x 27 cm). Przed zamówieniem egzemplarza nie sprawdziłam jego wymiarów. Okazuje się, że lektura jest całkiem duża. Ale to naprawdę miła niespodzianka – bo ilustracje są dość duże i wyraźne. Kartki nie są najgrubsze – ale na pewno sztywne. Nie tak łatwo je zniszczyć od częstego wertowania tam i z powrotem (Przy czym nie są to typowe grubaśne kartony). A widząc atrakcyjną zawartość, można przypuszczać, że dziecko będzie po książkę często sięgało.

Wiek 0+

Wydawnictwo Egmont

niedziela, 25 listopada 2018
Co ma kura z jaszczura? - Cristina M. Banfi, Cristina Peraboni, Rita Mabel Schiavo/ il. Román García Mora

Ta książka spodoba się miłośnikom dinozaurów, przeszłości i … zagadek detektywistycznych. Może to ostatnie zabrzmi dość dziwacznie, ale śledzenie pewnych elementów z dalekiej przeszłości właśnie może przypominać swego rodzaju śledztwo.

Dalej czytamy: „Wielka księga ewolucji”. Ewolucja to proces, który „wcześniej istniejące formy, poddaje wolniejszym lub szybszym przemianom, pokolenie po pokoleniu, aż do momentu, gdy potomkowie zaczynają wykazywać cechy zupełnie odmienne od tych, które charakteryzowały ich przodków”. Lektura w wielu miejscach po prostu zaskakuje. Być może osoby obeznane z tematem nie dadzą się zapędzić w kozi róg. Jednak tacy laicy jak ja, zrobią pewnie duże oczy na wieść o tym, że tyranozaur (tak, tak – właśnie ten straszy tyranozaur) jest spokrewniony z … kurą. To co zatem zrobić z tezą, że wszystkie dinozaury wymarły? Spójrzcie w niebo – mnóstwo na nim ptaków, których prehistoryczni kuzyni wprawdzie żyli miliony lat temu, ale one – ptaki – ich potomkowie, mają się całkiem dobrze. W książce znajdziecie porównanie archeopteryksa z kogutem, bezgrzebieniowce (nieloty), ewolucję konia, szablozębne koty, trąbowce, olbrzymie ważki, lądowe krokodyle, wombata, australijską megafaunę, leniwca, pancernika, (uwaga!) wilka w owczej skórze (cokolwiek to oznacza), wieloryby, rekiny. Pewnie zadziwią Was informacje o tym, jak wiele współczesnych gatunków ma swoich przodków umiejscowionych właśnie w odległych czasach prehistorycznych. Na przykład walenie i hipopotamy mają ponoć swojego wspólnego prapraprapradziadka. Przy każdym okazie wyjaśnienie ewolucyjnego śledztwa i badań. Pokazanie cech wspólnych, również tych, które na przestrzeni lat zaniknęły bezpowrotnie.

Książka zawiera ładne ilustracje, informacje raczej krótkie i konkretne, trzymające się stricte tematu. Czcionka przypomina tę, z tradycyjnej maszyny do pisania. Mnie się podoba.

Wiek 6+

Wydawnictwo Adamada

środa, 21 listopada 2018
Ogrody natury - Jenny Broom/ il. Kristjana S. Williams

O naturze zostało napisanych już tyle książek, że osoby parające się tematem szukają (pewnie) sposobów, by przyciągnąć uwagę czytelników. Bo przecież wiadomo, że na Pustyni Chihuahua, w Himalajach, w deszczowym lesie Amazonii czy w lasach Szwarcwaldu nie czeka na nas żaden ogród. A już na pewno nie z taką piękną kutą bramą ze złota, jak na okładce. Ogród zwykle kojarzy nam się z pewną zamkniętą całością – zdefiniowaną w pewnych granicach. Jest to miejsce okiełznane przez człowieka, w którym nie czyhają na zwiedzających – bo ogród jest takim miejscem relaksu człowieka, żadne niebezpieczeństwa. Stąd – owe „ogrody” w tytule są na wyrost, ale nie powiem, ten zabieg na pewno spełnił swoją rolę. Każdy z ekosystemów – a jest ich w tej książce pięć – ma dla siebie charakterystyczne ukształtowanie terenu, każdy – inny klimat, inne też żyją w każdym z miejsc rośliny i zwierzęta. Ogrody, do których można „wejść” dzięki książce – bo pewnie niewielu z nas jest lub będzie dane zobaczyć je na własne oczy. Choć lasy Szwarcwaldu są jeszcze w zasięgu naszej ręki. Ameryka Północna i Południowa, Europa, Azja i Australia. Pięć kontynentów – pięć „ogrodów natury” i 80 zwierząt. Każdy z ogrodów jest opisany pod kątem ważnych danych w zakresie obszaru, warunków klimatycznych, które są decydujące w kwestii rozwoju flory, występujących rzek i oczywiście zwierząt. Można na własne oczy się przekonać, jakie gatunki żyją w danym zakątku świata. W przypadku wyprawy do Amazonii poznacie arę żółtoskrzydłą, tukana ciemnodziobego, elfika, harpię wielką, żabę szklaną, drzewołaza, motyle, anakondę zieloną. Jeśli czujecie niedosyt – to akurat w tym miejscu, to jest w Amazonii, wiele milionów gatunków zostało jeszcze do odkrycia. Wyzwanie dla małych czytelników – może kiedyś ktoś, w przyszłości dokona w tym miejscu jakiegoś ekscytującego odkrycia? Kto wie… Cieszę się, że w książce znalazły się lasy Szwarcwaldu. Być może ten akurat wpis zainteresują dzieci naszą rodzimą przyrodą, bo akurat fauna tego miejsca jest podobna do tej występującej w Polsce.

Książka jest bardzo ładnie i starannie wydana. Powiedziałabym nawet, że ze względu na format, okładkę i ilustrację jest w pewnym sensie lekturą ekskluzywną. Ilustracje bardzo mi się podobają. Z jednej strony przypominają dawne ilustracje z pism przyrodniczych, takie w stylu vintage. Z drugiej – niektóre z nich są w bardzo odważnych kolorach. Na tle szarości i czerni mocny akcent niebieski, czerwony, różowy. Wygląda ciekawie i … ekstrawagancko. I przykuwa uwagę. A o to przecież autorom chodziło.

Wiek 6+

Wydawnictwo Adamada

sobota, 17 listopada 2018
Co się wyprawia tam w środku? Ludzkie ciało - John Farndon/ il. Tim Hutchinson

Ludzkie ciało od zawsze budziło ciekawość. I ciągle jeszcze kryje mnóstwo tajemnic. Fajnie jest móc zajrzeć do środka – udać się w swego rodzaju podroż do wnętrza – tak jak w słynnej kreskówce „Było sobie życie”. Poruszamy naszą wyobraźnię – widzimy w naszym ciele mnóstwo małych postaci – ludzików. Wszyscy bardzo zaangażowani, pracowici. Ludzkie narządy jako swego rodzaju fabryki, urządzenia, mechanizmy, których trzeba doglądnąć, należy naprawić, wprawić w ruch. To pokazuje, jak wszystkie układy, narządy muszą ze sobą współpracować, być cały czas na chodzie – żeby organizmy prawidłowo funkcjonowały. I to bezawaryjnie. Książka tłumaczy poszczególne układy: krwionośny, nerwowy, oddechowy, mięśniowy, szkieletowy i inne. W podręcznikach szkolnych – bardzo rzeczowych, "suchych":), nie ma miejsca na zabawę. Tutaj widzimy porównanie naszego organizmu do różnych urządzeń i ludków pracujących przy nich, pewne ważne i trudne procesy i pojęcia są wytłumaczone w przystępny sposób. Lektura podpowiada jak nabrać siły, co sprawia, że mówimy, rośniemy. Co wyprawiają w naszym ciele hormony, jaką rolę odgrywa wątroba, jak się rozgrzewamy i co się dzieje w organizmie z wodą? Dlaczego musimy jeść i co sprawia, że widzimy i słyszymy, czujemy smaki i zapachy, dlaczego chorujemy? Te i inne zagadnienia zostały tu wyjaśnione  ciekawie i wyczerpująco. Ciekawostki i konkretne informacje – pogrupowane tematycznie. Na końcu słowniczek z wybranymi pojęciami. Każda rozkładówka to nowy temat z mnóstwem ilustracji. Male ludziki pracują, śpią, jedzą, doglądają narządów. Niestandardowe przedstawienie wiedzy. Zupełnie inaczej, niż nas do tego przyzwyczaiły podręczniki szkolne.

Wiek 10+

Wydawnictwo Adamada

piątek, 16 listopada 2018
Księga Ziemi - Jonathan Litton/ il. Thomas Hegbrook

Adamada wyspecjalizowała się w książkach popularnonaukowych dla dzieci. Ostatnio wydała prawdziwe perełki przybliżające dzieciom wiedzę o świecie przyrody i naszej planecie. Księga Ziemi – jak nazwa wskazuje jest w całości jej poświecona. Wielkoformatowa, na grubych kartkach, ładnie wydana, z kolorowymi ilustracjami skierowana jest do starszych dzieci. Ale też dla tych, którzy jeszcze nie mają w szkole geografii czy przyrody – dla pasjonatów i miłośników podobnej tematyki. Dzieci są uważnymi obserwatorami świata – potrafią w nieskończoność wiercić dziurę w brzuchu: ich „Dlaczego?” pojawia się przez całe dzieciństwo (potem nie wiedzieć czemu, stopniowo zanika – a szkoda). Ta książka na pewno odpowie na wiele nurtujących pytań.  Młodszym dzieciom będą musieli pomóc dorośli – ale pewnie zrobią to z przyjemnością, bo tematyka jest iście wciągająca. Również małe literki i wąska interlinia powodują, że sięgną po książkę ci bardziej zaprawieni w boju czytelniczym. Natomiast sam układ treści, wybór informacji, ilustracji – to uczta i dla oka i umysłu. Widać, że autor chciał nadać „Księdze” swego rodzaju rys … ekskluzywności. W końcu tytuł zobowiązuje. Nie zależy mu na „napchaniu” mnóstwa informacji na stronie/ rozkładówce, by do maksimum wykorzystać wolne miejsce. Jest ciekawie, ale też ładnie, wygodnie dla oka i elegancko. I nie traktuje przekazywanej wiedzy sztywno, sztampowo, jako swego rodzaju „suchy” przekaz informacji. Stara się rozbudzić w czytelniku zainteresowanie, a może nawet i zachwyt. Dlatego pewnie Autor zdecydował się na formę udania się w … podróż. To nie ma być tylko czytanie książki strona po stronie, ale ma to być wyprawa w różne rejony naszej planety. Pisze o tym, gdzie zajrzy razem z czytelnikami, które miejsca razem odkryją. To dość ciekawy zabieg – człowiek czuje, że jest w dobrych rękach, został książkowo przytulony i otoczony opieką.

Całość została podzielona na cztery rozbudowane działy: Procesy zmieniające Ziemię, Życie na Ziemi, Regiony Ziemi oraz Człowiek i Ziemia.

Czy wiecie na przykład, że wszechświat istniał ok. 9 mld lat bez … Ziemi. I że najbardziej podobna planeta do Ziemi to Kepler 452b – jednak najprawdopodobniej bez życia na niej. I że w Europie mamy aktywny wulkan – to Wezuwiusz we Włoszech. I że wysokość najwyższych gór na Ziemi to zaledwie 0,1% długości promienia Ziemi. I że łuk błyskawicy potrafi być 5 razy gorętszy od Słońca. I że od początku swojego istnienia Ziemia była domem dla około miliarda gatunków żywych organizmów, z czego 99% już wyginęło. I że największą różnorodność organizmów skrywają głębiny morskie. I że także nietoperze mają swój udział w zapylaniu roślin. I że podskoczek egipski żyjący na pustyni w ogóle nie pije wody. Dużo tych „I że…”, bo można by wymieniać bez końca. Książka zawiera mnóstwo „ziemskich” informacji i ciekawostek. Niektóre z nich są łatwiejsze do przyswojenia przez dzieci. Inna tematyka jest bardziej skomplikowana. Wiedzę można stopniować w zależności od wieku. Na pewno na pierwszy ogień pójdą zwierzęta – bo to one zawsze budzą największą ciekawość wśród dzieci.

Wiek 11+

Wydawnictwo Adamada

poniedziałek, 12 listopada 2018
Biblioteczka Montessori. 100 pomysłów jak odkrywać świat - Eve Herrmann

Metoda Montessori ma coraz więcej zwolenników. Jeszcze do niedawna nie było praktycznie nic – a jeśli już, to kilka niszowych publikacji. Od jakiegoś czasu ukazuje się coraz więcej wydawnictw  i to w zakresie samej teorii nauczania jak i pomocy dydaktycznych. Ta książka traktuje o odkrywaniu świata wokół nas, tego najbliższego. Powiem tak: jest to niesamowicie cenna pozycja, ponieważ wzbudza już u najmłodszych dzieci zainteresowanie tym, co w przyrodzie piszczy.

Na początku kilka informacji na temat wagi przyrody w życiu dziecka i istotny dział: „Do przeczytania przed rozpoczęciem zajęć” – jak powinna wyglądać praca z dziećmi, jak dziecko poznaje wszystkie etapy zadania i poprzez jakie aktywności dziecko wzmacnia zaufanie do siebie i swoje umiejętności. Obowiązkowo należy zapoznać się z działem: „Objaśnienie podstawowych zasad i terminów stosowanych podczas zajęć”. Całość podzielona jest na części: geografia, świat roślin, świat zwierząt, fizyka i czas. Autorka podpowiada jak zrobić niektóre pomoce do nauczania domowymi sposobami. Wiele z nich można oczywiście kupić, ale cena na pewno nie jest niska. Na przykład jak zrobić własnoręcznie globus sensoryczny – przy pomocy zwykłego globusa, kleju i piasku; albo formy geograficzne z gliny. I tak dzieci poznają globus: lądy i oceany, cechy charakterystyczne danego kontynentu, zwierzęta, mamy i dzieci świata, kuchnie świata, formy geograficzne, flagi państw, oceany, skały, wulkany. To zaledwie przykład z działu geograficznego. Pozostałe są również bogate w treści. Bardzo podoba mi się część o świecie roślin, ponieważ można wykorzystać do nauki tak wiele praktycznych rzeczy: ziemię, nasiona, owoce i warzywa. Nie trzeba mieć ogrodu, wystarczy przedszkolny lub domowy parapet do przeprowadzania prostych eksperymentów. Wszystkie lekcje podpowiadają w jakiej kolejności wykonać poszczególne zadania, jak się zwracać do dziecka, jak mu tłumaczyć. Książka jest bardzo przejrzysta – nieoceniona pomoc i dla rodziców i dla nauczycieli przedszkoli.

Wydawnictwo Egmont

Kto się chowa w lesie i na śniegu? - Pavla Hanácková/ il. Linh Dao

To propozycja dla najmłodszych dzieci. Grube kartki – tzw. kartony, które można przewracać wiele razy, z ruchomymi elementami pozwalającymi odkryć schowane zwierzęta. Wystarczy pociągnąć za tekturową zakładkę (dzieci uwielbiają takie niespodzianki) i już zamiast kulki śniegowej widać lisa polarnego, za liśćmi jest schowany kameleon. Bo zwierzęta potrafią bawić się z nami w chowanego. Rewelacyjnie przystosowują się do środowiska, w którym żyją. Aby czuć się bezpiecznie, by wróg nie odkrył kryjówki – trudno dojrzeć żabę na liściu, leniwca na gałęzi. Nie można rozpoznać zwierząt, ponieważ zlewają się z otoczeniem. Gdybyśmy znaleźli się nagle w zielonym lesie – pewnie przeoczylibyśmy zielonego kameleona, w świecie polarnym – białego lisa polarnego. Właśnie te zwierzęta zostały tu opisane pod kątem przystosowania do środowiska: lis polarny, sowa, kameleon, żaba, leniwiec. Oprócz tego zaprezentowano wybrane ciekawostki. Wiedzieliście na przykład, że leniwiec schodzi na ziemię tylko w jednym celu: zrobić siusiu? A kameleon wielobarwny to … kameleon przestraszony albo zakochany. Natomiast sowa potrafi tak cicho podlecieć do ofiary, że ta jej w ogóle nie zdąży zauważyć. A lis polarny ma krótkie nóżki, małe uszy i nos – więc niczego sobie na pewno nie odmrozi. Natura jest cudnie mądra – ot co. I o tym jest ta książka.

Wiek 3+

Wydawnictwo Adamada

poniedziałek, 22 października 2018
Sowa czy puszczyk - Emma Strack, Plantevin Guillaume/ il. Jeunesse Gallimard

Ileż to już razy złapaliśmy się na tym, że coś wydawało nam się „takie samo”, a tymczasem okazywało się „prawie takie samo”. Często nie widzimy na pierwszy rzut oka różnicy – dopiero inna nazwa wskazuje na to, że jednak mamy do czynienia z innymi rzeczami, obiektami, zwierzętami, roślinami etc. Królik - zając/ pingwin – alka/ pasikonik – szarańcza/ mewa srebrzysta – mewa śmieszka. W moim przypadku np. mandarynka – klementynka. Jak się okazuje, przykładów jest bardzo wiele – a myślę, że i tak temat jest jeszcze otwarty – choćby w kwestii roślin. Tutaj – 52 pary , które różnią się od siebie, ale które są do siebie tak bardzo podobne, że często je mylimy. A które – jak obiecują autorzy, już zawsze będziemy potrafili od siebie odróżnić. Wybrane hasła dotyczą dziedzin: zwierzęta, jedzenie, geografia, garderoba, ciało i miasta. Niektóre hasła wydawały mi się wybrane niepotrzebnie, bo nie wiem, jak można pomylić np. Antarktydę z Arktyką. Ale tak sobie myślę – to, co nie sprawia problemu jednemu, może siać niepokój w głowie drugiego – i odwrotnie. Tak więc mamy tutaj pary zwierząt, zjawisk, rzeczy, potraw – bardzo podobnych. I tak jak pewne rzeczy wypada wiedzieć (wspomniana już Antarktyda – Arktyka, gwiazda – planeta, stalaktyt – stalagmit) – to pewne rzeczy warto wiedzieć. Choć moja ocena w tej kwestii jest naprawdę subiektywna – co jest dla mnie ważne, już dla kogoś innego niekoniecznie. W każdym razie na pewno fajnie poznać różnicę – by zabłysnąć w szkole, dla własnej satysfakcji.

Każda rozkładówka to para innych haseł – krótkie porównanie, wskazanie różnic, cech charakterystycznych, ciekawostek związanych z tematem. Do zapoznania się z tekstem zachęca ciekawa szata graficzna – bardzo przejrzysta, usystematyzowana. Pod każdym graficznym kółeczkiem - ilustracją znajdują się ciekawostki do danego tematu. Albo koncentrują się one na jednym haśle albo dokonują porównania dwóch haseł. Często dotykają też luźno powiązanych tematów. Np. przy rzece i strumieniu  poruszono również zagadnienia związane z energią elektryczną, podziałem rzeki na kategorie (przez wędkarzy), najdłuższą rzeką na świecie (Nil czy Amazonka?).

Podsumowując: książka dla małych i dużych chcących poszerzać w atrakcyjny i bezbolesny sposób swoją wiedzę. Ładnie wydana, nowoczesne ilustracje, stonowane kolory, ciekawa treść. Czyta się z  przyjemnością. Na końcu podaję kilka przykładowych par haseł opisanych w tej książce: zarodek – płód, afro – loki, bakteria – wirus, autobus – autokar, dziennik – magazyn, morze – ocean, tornado – cyklon, Niderlandy – Holandia, słoń indyjski – słoń afrykański. Miłej lektury!

Wiek 6+

Wydawnictwo Adamada

sobota, 13 października 2018
Jajecznica Kolumba - Paweł Wakuła/ il. Mikołaj Kamler

Pewnie pamiętacie Kubę, który jakiś czas temu dostał na świadectwie złą ocenę z historii. Do akcji wtedy wkroczył dziadek i sytuacja znacząco się poprawiła. W tym roku niestety wpadła dwójka z geografii. Z wakacji przysłowiowe nici. Dziadek znów zakasuje rękawy . 23 korepetycje dla całej rodziny – bo i rodzice Kuby chętnie przysłuchują się opowieściom dziadka. Tym bardziej, że tacie przytrafiło się nieszczęście – noga w gipsie. Prawdziwy klops. Dziadek przybywa zatem z naręczem map, plansz i globusem i zabiera całą rodzinkę w podróż dookoła świata. Początek w Afryce – od kolebki ludzkości. Każde spotkanie ze starszym panem to okazja do poznania słynnych podróżników. Kuba śledzi kierunek ich wypraw, trasy na mapie i globusie. Próbuje spojrzeć na dawny świat oczami współczesnych, którzy długo jeszcze nie będą mieli pojęcia o tym, że Ziemia jest kulą. Fenicjanie, Grek Pyteasz z Massali, Wiking Eryk Rudy i jego syn Leif Eriksson, Benedykt Polak, Marco Polo, Jan z Kolna, Kolumb, Vasco da Gama. To tylko kilka bardziej i mniej znanych podróżniczych nazwisk. Wyprawy w nieznane zawsze przyciągały i pociągały ludzi. Co jest za linią horyzontu? Tę ciekawość tak czasem trudno zrozumieć nam, ludziom współczesnym. Dzięki opowieściom dziadka poznajemy tajniki owych podróży, fazę przygotowań, przeszkody i sukcesy, choroby. To mnóstwo informacji o życiu ludzi, ich pasjach i zainteresowaniach, dokonanych odkryciach. Dziadek ma wiedzę ogromną (pozazdrościć takiego dziadka): daty, ciekawostki, ploteczki – wszystko tu mamy na wyciągnięcie ręki.

Dlaczego Pacyfik został nazwany przez Magellana Morzem Spokojnym? Jak skończyły się poszukiwania tajemniczego Eldorado w Kolumbii? Czym się różni pirat od korsarza? Kto przywiózł tytoń do Europy? Ilu ludzi zwykle liczyły wyprawy i ilu członków załogi docierało do celu? Oprócz tych wartości poznawczych należy zwrócić przy tych historiach uwagę na coś innego: mianowicie świetny kontakt przedstawicieli trzech pokoleń. Rozmawiają ze sobą, spędzają razem czas, dociekają, śmieją się, uczą się od siebie, dzielą doświadczeniami. W erze smartfonów, odgradzania się młodych od starszych – to naprawdę świetna sprawa. Tylko brać przykład. Choć dwójki z „gegry” akurat nikomu nie życzę.

Oczywiście tak jak pisałam już wcześniej na wstępie – polecam wersję korepetycji z historii Polski (recenzja tutaj). I puszczam oczko do autora o korepetycje z historii powszechnej. Jednym słowem – biedny ten Kuba.

Wiek 8+

Wydawnictwo Literatura

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23