Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 31 maja 2018
Jaś i Janeczka - Annie M.G. Schmidt/ il. Fiep Westendorp

Poznałam razem z dziećmi kilka lat temu. Wtedy było inne wydawnictwo i byli Julek i Julka. Teraz w nowej szacie, w nowym tłumaczeniu, większym formacie, twardej oprawie. I z nowymi imionami: Jaś i Janeczka. Tak samo cudowni. Szczęśliwe, proste dzieciństwo bez drogich współczesnych „umilaczy” wolnego czasu, bez drogich gadżetów (jak ja lubię to „bez” w książkach dla dzieci), skupione na zwykłym byciu ze sobą, zabawie, rozmowie, przeżywaniu codzienności. W zeszłym tygodniu byłam z dzieckiem u lekarza. Tłumy ludzi w kolejkach w przychodni. Całe piętro wypełnione dorosłymi z pociechami – najmniejszymi i nastolatkami. I większość z nich z tabletami i smartfonami w ręku. Jakże zmieniła się rzeczywistość w ciągu ostatnich lat. Kiedy moje dzieci były całkiem małe, kącik dla dzieci wypełniony zabawkami i książeczkami w takich miejscach pękał dosłownie w szwach. Teraz dzieci siedzą pochylone nad elektronicznymi urządzeniami i grają. Ale nie mnie oceniać – nie obserwuję mentorskim wzrokiem – po prostu notuję swoje spostrzeżenia. Spoglądam też z ciekawości na datę ukazania się przygód „Jip en Janneke” - 1953. Moja mama, a babcia moich dzieci, miała wtedy 3 latka. Ludzie nie mieli telewizorów, telefonów, za to mieli więcej czasu dla siebie, a dzieci na zabawę. I takie właśnie dzieciństwo opisuje niderlandzka pisarka Annie M.G. Schmidt (1911-1995). Jakże niewiele Jaś i Janeczka potrzebowali do szczęścia. Już sam tytuł pierwszego rozdziału zapowiada charakter tych opowiastek: „Jaś i Janeczka bawią się razem”. Sąsiedzi + dziura w płocie = doskonała zabawa. Bez drogich zabawek – za to z pomysłem, przy użyciu wyobraźni: w dom, kulki, w opiekę nad chorą Lalą, ujeżdżanie psa Hektora, szkołę, puszczanie baniek, straż pożarną, zrywanie kwiatów, sklep. Nawet jest zabawa przez szybę z chorą Janeczką. Są też radości i smutki, których w dzieciństwie nie brakuje: choroba, kłótnia, przekomarzanie się, bunt przeciwko decyzji dorosłych. Krótkie historie, do czytania wiele razy, charakterystyczne czarne postacie z zadartymi noskami, a przede wszystkim niesamowita inspiracja do zwykłych prostych zabaw – na dworze, w domu. Szczęśliwe dzieciństwo, zadowolone dzieci, które mają tylko siebie. Cudowne! Do tej pory ukazało się 5 części przygód „Jasia i Janeczki”.


 

 

Wiek 4+

Wydawnictwo Dwie Siostry

środa, 16 maja 2018
Opowiem ci, mamo, co robią pociągi - Marcin Brykczyński/ il. Artur Nowicki

Po pszczołach, mrówkach, samolotach, dinozaurach, autach i żabach przyszła kolej na … kolej. Na pociągi. Książka obrazkowa, która łączy przyjemne z pożytecznym. Z jednej strony można śledzić losy pociągu Rysia. Z drugiej: dowiedzieć się wielu konkretnych informacji i ciekawostek na temat pociągów, maszyn i urządzeń. Dominują obrazki, a wiedzy teoretycznej jest w sam raz dla malucha, który marzy o tym, by w przyszłości zostać kolejarzem. Jak zatem zmieniał się wygląd pociągów od pradziadka parowozu z 1769 po super szybki SC Maglew. Ten ostatni potrafi osiągnąć prędkość (!!!) 603 km na godzinę. Jak działa parowóz, jaką drogę przemierza para w ogromnej maszynie, zanim wprawi ciężką stalową maszynę w ruch? Toż to istne cuda. Przy okazji można zaznajomić się ze specyficznym nazewnictwem, które jest obce zwykłemu zjadaczowi chleba: kocioł wodny, piasecznica, zbieracz pary, rurki płomieniowe, popielnik. Maluchy odwiedzą też najpiękniejsze dworce na całym świecie – uwaga – ruszamy! Przed nami Pekin, Berlin, Gdańsk, Stambuł, Żyrardów i Moskwa. Zobaczą, jakie towary mogą przewozić pociągi towarowe: samochody, oleje, węgiel, listy. Poznają tajniki podziemnego pociągu – czyli metra, słynne szlaki kolejowe: kolej transsyberyjską, orient Express, kolej warszawsko-wiedeńską. Dzieci nudzić się nie będą: przed nimi liczenie zegarów, szukanie drogi do Smoczej Jamy wśród plątaniny torów, dopasowywanie poszczególnych części pociągu. Co to takiego pantograf i transformator? Odpowiedź w książce. Tekstu jest niewiele – jest on w formie krótkich wprowadzających w dany temat wierszyków. Dominują duże kolorowe ilustracje, w których współczesność miesza się z historią. Bo kolej ma bogatą przeszłość.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 08 maja 2018
A to historia! Bursztynowy szlak - Grażyna Bąkiewicz/ Ewa Beniak-Haremska

Wyprawa do przeszłości – czasów, kiedy to ludzie, by dostać się na drugi koniec Europy, wędrowali całymi tygodniami albo i miesiącami. Czasów, kiedy nie było takich wygodnych dróg jak teraz – za to były trakty prowadzące przez bujne puszcze i knieje, gdzie czyhali niebezpieczni zbójcy. W tej książce mowa jest o bursztynowym szlaku – starożytnej drodze handlowej łączącej Bałtyk z krajami leżącymi nad Morzem Śródziemnym. „Złoto Północy” tak nazywano bursztyn. Opowieść o losach dwóch chłopców: Lisyniusz, syn kupca, wędruje z ojcem i innymi kupcami z Rzymu w kierunku zimnego morza po bursztyn. Farko to … chciałoby się napisać „polski” chłopiec. Ale to czasy, gdy nie było nad Bałtykiem jeszcze ani Polski ani Słowian. Chłopiec mieszka we wspólnocie plemiennej i codziennie stara się pomagać swojemu ojcu przy połowie ryb. „Stara się” to właściwie słowo, bo Farko boi się wody i morza. Kiedy do osady Farka docierają Rzymianie, chłopiec z zainteresowaniem obserwuje obcych i przywiezione przez nich towary. Zakończenie tej historii jest zaskakujące. W ramach cyklu „A to historia” można poznać dzieje naszego narodu i państwa. Bez pyzatego nadęcia, dłużyzn i nudów – które niekiedy kojarzą się właśnie z historią. W tej niepozornej książce jest mnóstwo informacji na temat życia w dawnych czasach, zwykłej codzienności wypełnionej ciężką pracą, wierzeń naszych przodków (oddawanie czci bogini Juracie), kultury wymiany towarowej i fascynacji żelazem. I to tak wielkim, że za pęk bezcennych żelaznych gwoździ było się gotowym oddać obcym własnego syna. Nic więcej nie zdradzam, poczytajcie sami. Lubicie podglądać życie innych? To otwarte okienko do tego zachęca. Warto.

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

środa, 11 kwietnia 2018
Zadziwiające życie. Dlaczego każdy z nas jest wszechświatem ? - Misha Maynerick Blaise

Kilka dni temu obejrzałam w Internecie dwa filmiki. Jeden o dryfującej górze śmieci na Pacyfiku. W drugim nurek pływał wśród tysięcy foliówek i plastikowych butelek koło którejś z egzotycznych wysp – niby raju dla turystów. Powiem tak, byłam przerażona. Gdzieś zatraciliśmy więź z naturą. W wiecznej pogoni za czymś tracimy co istotne i piękne. Tak po prostu. Jeszcze gdy mieszkamy na wsi, w domu  z ogrodem można mówić o jakichś łączach ze światem przyrody, gdzieś w pobliżu lasu, parku. Natomiast życie w blokowisku w dużym mieście te więzi wyraźnie ogranicza. Tymczasem one są. Jest ich naprawdę wiele w różnych aspektach życia.


Pięknie napisała o tym ekolożka amerykańsko - kanadyjskiego pochodzenia Misha Blaise. Pokazuje piękno otaczającego świata, jego potęgę, cuda i tajemnice. Bo jak się okazuje: wiele odkryto, ale wiele przed nami do poznania. Pomiędzy światem i wszystkimi stworzeniami (w tym i człowiekiem) panuje głęboka więź.

Te filmiki, o których wspomniałam na początku i nieprzypadkowo, niestety pokazują, że to człowiek chce górować w tym świecie, to on zdominował wiele aspektów życia. W negatywnym tego słowa znaczeniu. Tymczasem książka pokazuje, że Ziemia to miejsce życia dla wielu stworzeń, miejsce wielu zjawisk, a my jesteśmy naprawdę tylko drobinką w Kosmosie, jesteśmy tu na chwilę. I powinniśmy robić wszystko – nawet najmniejsze rzeczy, które mogą przyczynić się do lepszego życia dla wszystkich.

Sama Autorka zachęca, by szukać na własną rękę, doświadczać natury ile tylko się da. Ta książka jest piękna w szacie graficznej – kolorowe obrazy działające na wyobraźnię, poruszające wielu tematów. Jest też niezwykle ciekawa w warstwie informacyjnej. Wiedzę pewnie chętnie pogłębią i mali i dorośli. Co my tu mamy: pierwiastki, wielki wybuch, od którego ponoć wszystko się zaczęło, gwiazdy, energia, atmosfera i heliosfera, nasza galaktyka, świat podwodny, bakterie na ciele ludzkim i w środowisku, łańcuch pokarmowy. Liczne ciekawostki, które powodują, że człowiek zaczyna szukać dalszych informacji albo zastanawia się nad zmianami  swoim życiu. Czy wiedzieliście na przykład, że do wyprodukowania pół kilograma wołowiny potrzebnych jest 8 tysięcy litrów wody (!!!!), do zrobienia kubka kawy 170 litrów (!!!) a herbaty 30 litrów (!!!). I że z bananowcami łączy nas ok. 60% dna. A rośliny widzą, czują, słyszą, smakują.

Takie cuda proszę Państwa w tej cudnej książce o cudach świata.

Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont

wtorek, 10 kwietnia 2018
Muminek i Pieśń Oceanu - na podstawie opowiadań Tove Jansson

Muminek naprawia łódeczkę. Wiadomo, trochę pracy to kosztuje. Tymczasem Mała Mi tylko czeka, by w czymś mu przeszkodzić. Och, ten chochlik w oku znany wszystkim miłośnikom Muminków z klasycznych czarno- białych wersji . Tymczasem Tatuś Muminka jak zwykle czegoś szuka – tym razem sztalug, które ponoć są na strychu. Przypadkiem natrafia na Kuferek Odkrywcy, w którym uwagę wszystkich przykuwa ogromna muszla. Po przyłożeniu jej do ucha ponoć pięknie szumi – jest jednak jedno małe „ale” – Pieśń Oceanu usłyszeć może tylko ten, do kogo ta muszla należy. W związku z tym Panna Migotka i Muminek postanawiają udać się na wyprawę, by odnaleźć swoje własne muszle. Jest to początek niesamowitej przygody.

Muminki dla najmłodszych na podstawie opowiadań Tove Jansson: duże kolorowe ilustracje, uproszczone teksty, wielkie litery i szeroka interlinia zachęcają do samodzielnej lektury. Mimo tego, że ja zawsze byłam i jestem zwolennikiem oryginału, muszę przyznać, że tę książkę poleciłabym początkującemu czytelnikowi. Może stanie się początkiem poważniejszej przygody z Muminkami. Tym bardziej, że oprócz wspomnianych już bohaterów, pojawiają się również Włóczykij, Ryjek, Mamusia Muminka i Hatifnatowie.

Wiek 3+

Wydawnictwo Egmont

niedziela, 01 kwietnia 2018
Nasze ptaki - Wanda Chotomska/ il. Joanna Zagner-Kołat

Wiosna, wiosna. Wystarczy otworzyć okno i już słychać z dworu ptasie radio. Akurat na naszym osiedlu dominują mazurki, ale widać też gołębie. A ostatnio nasz ogród odwiedziły dwie sroki. W książce „Nasze ptaki” znana i lubiana poetka przedstawia 54 ptasie portrety – wierszowane historie o bardziej i mniej znanych gatunkach. Bo któż nie zna bociana, dzięcioła, gołębia, indyka, koguta, kukułki, mewy czy orła? Ale takie: kormoran, alka, kraska, piegża czy pluszcz albo pliszka są na pewno już mniej znane.

Pełne humoru opowieści wierszem o szpaku, który wstaje wcześnie, by skosztować czereśni. O ziębie bojącej się deszczu, bo już jest „zaziębiona”. Niektóre z tych historii są zmyślone, inne skupiają się na jakiejś charakterystycznej cesze dla danego gatunku. I faktycznie wcale nie mijają się z prawdą, bo przecież mewy lubią śledzie, nur daje nura w wodę na Mazurach, kos naśladuje wszystkie dźwięki, kobuz chętnie korzysta z gniazd wron i kruków, a z kolei kukułka podrzuca swoje jajka do innych gniazd. Z drugiej strony: czy widział ktoś zaziębioną ziębę, albo pliszkę, co swój ogon chwali, albo kawkę pijącą … kawkę? Ilustracje też są potraktowane dowcipnie i z przymrużeniem oka: skowronek ze smoczkiem dla ptasich dzidziusiów, sójka z torbą podróżną, sroki z biżuterią, nur w towarzystwie zestawu do nurkowania, a kawka z filiżanką. Dodać trzeba, że mimo tych żartobliwych atrybutów, ilustracje ptaków pomogą na pewno rozpoznać dany gatunek w terenie.

Do książki dołączona jest płyta CD, dzięki której można posłuchać 45 ptasich głosów. 

Wiek 3+

Wydawnictwo Literatura

sobota, 31 marca 2018
Calpurnia Tate - Jacqueline Kelly

Książka zaskoczenie. Klasycznie niespieszna, powieść (w chwili obecnej już 2-tomowa) przypominająca grubaśne tomiska z ubiegłego wieku (XX-tego – jakkolwiek to brzmi). Z wyrazistą bohaterką, jej uczuciami, refleksjami, podejściem do życia i całego świata. I opisy przyrody. Chciałoby się zakwiczeć z radości  - jejku jak dawno tego nie było w powieści dla dzieci. Było, było – tylko nie tak dobre. Koncentrowanie się na szczegółach. Pochylanie się nad maleńkimi owadami, większymi zwierzakami, przyglądanie się roślinom, badanie świata, poznawanie go wszystkimi zmysłami. A teraz wyobraźcie sobie świat, w którym z góry wiadomo, jaka kariera czeka dorastającą dziewczynkę. Kariera w cudzysłowie. Koniec wieku XIX – to mogło oznaczać tylko jedno – przygotowanie młodej kobietki do pełnienia funkcji pani domu – najlepiej: praktycznej, dobrze wychowanej, gospodarnej, z różnymi talentami a jakże. Calpurnia Tate dorasta w świecie zdominowanym przez mężczyzn i dla mężczyzn. Jej zainteresowania przyrodą, własnoręcznie przeprowadzane doświadczenia i obserwacje są traktowane przez domowników farmy w Teksasie jako dziwactwo, które kiedyś tam minie. Taką nadzieję ma matka, które widzi w Calpurnii przyszłą panią domu, o której przed chwilą pisałam,  w dodatku umiejącą okiełznać coś, co nazywa się fortepianem. Na szczęście jest w najbliższym otoczeniu ktoś, kto rozumie dziewczęcą ambicję i chęć poznawania świata mimo wszystko. Tym kimś jest dziadek – osoba niby nieprzystępna, bardzo powściągliwa w uczuciach, wzbudzająca respekt we wszystkich domownikach. Calpurnia, wiedząc, że ma cichego sprzymierzeńca, ze zdwojoną siłą przystępuje do działania, wymyka się z domu, czyta zakazane książki, unika lekcji gry na instrumencie i chłonie przyrodę, oddaje się zabawom i nauce. Ciekawe jak na Calpurnię spojrzą jej współczesne rówieśniczki, które często z uwielbieniem oddają się nowoczesnym nowinkom technicznym. Łapanie dnia, zachwycanie się nowoczesnością, czerpanie garściami z dnia codziennego – ograniczonymi obowiązkami szkolnymi i domowymi. Jakże świat Calpurnii Tate różni się od świata dzisiejszego. Czy znajdą w Calpurnii wzór do naśladowania? Daleka jestem od stwierdzenia, że powieść o Calpurnii to powieść z morałem. Calpurnia żyje swoim życiem i ma zwykłe niezwykłe marzenia. Być może trudno je zrozumieć współczesnym nastolatkom, przed którymi świat stoi otworem. Dlatego powieść nowozelandzkiej pisarki ma przede wszystkim wielką wartość poznawczą – nie zawsze tak było. To ciekawy obraz społeczeństwa końca XIX i początków XX wieku, zwłaszcza pozycja kobiety. Książka jest świetnie napisana, która spodoba się i młodszym i starszym czytelnikom.

Wiek 9+

Wydawnictwo Dwie Siostry

czwartek, 15 lutego 2018
Nowe ucieszki Cieszka - Zdeněk Svěrák/ il. Ewa Stiasny

 

Nowe ucieszki Cieszka – ten tytuł spodobał mi się od razu. Jest taki optymistyczny i niesamowicie wesoły. Nie sposób nie uśmiechnąć się patrząc na okładkę. Gdy tymczasem w środku…

W tej książce zwykła codzienność staje się przygodą. Kto by się spodziewał, że taka zwykła prozaiczna zwykła kapusta, olbrzymia kalarepa, mroźna pogoda, silny wiatr czy jemioła mogą być początkiem czegoś niezwykłego, zabawnych przeżyć, przygód i różnych emocji. Boguszek, na którego i tak wszyscy wołają Cieszek, to  bardzo pogodny chłopiec, syn pary ogrodników.  Jego myśli po przebudzeniu zaraz biegną tylko w jednym kierunku: ciekawe, co mu się dzisiaj przydarzy. Nie szuka na oślep leżącego pod łóżkiem smartfona, jak to ma  w zwyczaju wiele współczesnych dzieciaków, ale przyjmuje dzień jakim jest ze wszystkimi plusami i minusami. Nie szuka sztucznych impulsów, bo znajduje je wokół siebie, w naturze. Zresztą wcale nie musi długo czekać na sygnały od przyjaciółki przyrody. Wśród tych wszystkich sałat, cebul i kapusty z jednej strony toczy się zwykłe ogrodnicze życie. Natomiast z drugiej – to miejsce, w którym pracuje niesamowicie zwykła-niezwykła Cieszkowa wyobraźnia. I niby zwykły kwiat, zwykłe motyle bielinki – ale to przecież doskonały pretekst do zabawy, szalonych pomysłów, spotkań z najlepszą przyjaciółką na świecie – Katarzynką. Cieszek to chłopiec, któremu niestraszne brud, niewygody czy parzące pokrzywy, albo skoki przez kujący żywopłot. Jest doskonałym towarzyszem zabaw. Tej historii smaczku dodaje wprowadzenie szwarccharakteru, jakim jest łobuz Hugo. Ten łapie motyle dla zabawy, zachęca do posolenia lodu ze ślizgawki (a wiadomo czym to się skończy), nie pomaga Cieszkowi i jego ojcu w kłopotach i niebezpieczeństwie.

Pełna czeskiego humoru opowieść pokazująca, że radość życia można znaleźć w prostej zabawie i czynnościach, zilustrowana bardzo energetycznie, trochę zwariowaną kreską. Paleta ciekawie skonstruowanych postaci,  a przede wszystkim dobry tekst, który przyjemnie się czyta.

Zawsze prywatnie się cieszę, gdy na rynku pojawiają się przekłady książek np. z Czech, Estonii Holandii i innych. W dobie zalewu literatury anglojęzycznej często są to prawdziwe perełki literackie. A przecież w tych krajach też są przykłady znakomitych tytułów. Są one wtedy oryginalne, niepowtarzalne, a podczas czytania takich książek nie odnosi się takiego wrażenia, że gdzieś już to czytałam.  I opowieść o Cieszku właśnie taka jest - jedyna w swoim rodzaju. Jak „czeski film” – ale to jest tutaj tylko i wyłącznie komplement. Układam na mojej półce z książkami poszczególne tomiki tematycznie: według literatury z danego kraju. Naprawdę z przyjemnością stawiam na niej Cieszkowe przygody wśród literatury czeskiej. Nie ma tego zbyt wiele, ale każdy nowy tytuł na pewno cieszy. 

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry  

piątek, 27 października 2017
Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków - Ewa Kozyra-Pawlak, Paweł Pawlak

Ewa i Paweł Pawlakowie mieszkają w sąsiedztwie ptaków. Jakich? Są tu i szpak, sikorki, słowik rdzawy, sroka, wilga, kos, dzięcioł zielony, pokrzewka, dudek, dzwoniec, szczygieł, makolągwa, sójka, raniuszka, mazurek, rudzik, kowalik, grubodziób i zięba. Dziewiętnaście ptaków, które może i Wy znacie z najbliższego otoczenia.

Bardzo przyjemnie czyta się i ogląda ów atlas. Pełno w nim naszych starych znajomych. Są więc głośne mazurki oblegające (dosłownie) wschodnią ścianę otuloną dzikim winem. Są i szpaki, które łakomie obżerają się gronami tego wina. Jest i sroka rozbójniczka, która zawsze robi wokół siebie wiele hałasu o nic, a którą tak zgodnie przeganiają małe ptaki – oczywiście w komitywie i w wielkiej gromadzie. Jest sikorka bogatka, którą widzę właśnie w momencie pisania tego tekstu na tarasie na odeszczonym stole. Skubie gronka winogrona i spaceruje po mokrej pergoli.

Rodzinnie lubimy ptaki i robimy dużo, by je zachęcić do odwiedzin. Niektóre zamieszkały na stałe (zaczyna brakować miejsca), inne pojawiają się sporadycznie. Dzięki książce wyjaśniła się (chyba) tajemnica zasadzonych dębów w dość specyficznych miejscach – przypuszczam, że to faktycznie sprawka sójki, która od czasu do czasu buszuje w naszym ogródku.


Z wielką uwagą i ciekawością zaglądam do atlasu Pawlaków – bardzo osobistego, bo opisującego swoje własne doświadczenia z różnym gatunkami. Szpaki mieszkające w dachu, sikorki, które zadomowiły się już na dobre, słowiki śpiewające wczesnym rankiem, kiedy dzieci jeszcze śpią. Książka jest wprawdzie dla dzieci, ale również i dorośli ucieszą swoje oko wycinankami z materiałów o różnych barwach i fakturach, jak również ilustracjami wykonanymi tradycyjnie – farbami. Pani Ewa znana ze swoich wycinanek z wielką precyzją powycinała te wszystkie ptasie drobiazgi: oczka, pazurki, piórka. Od czasu do czasu pojawiają się również rysunki małej Hanki Cisło. Również Paweł Pawlak, znany z charakterystycznej kreski, dobrze odnalazł się w rysunku realistycznym.

Teksty czyta się przyjemnie – są one krótkie, takie w sam raz do pierwszego czytania, informacje niedługie ale cenne dla początkującego ornitologa. Litery zostały starannie wykaligrafowane. Każdy opis opatrzony jest też fotografią, są i piórka (nie przy wszystkich gatunkach).

Książka na pewno poznaje ze światem przyrody, zachęca też do swoich własnych obserwacji. Może podczas wyprawy do parku, lasu czy ogrodu uda się odnaleźć jakieś zgubione piórko albo wypatrzeć jakiś gatunek opisany w książce, albo i nowy. Może warto pokusić się o stworzenie własnego albumu ptaków żyjących w sąsiedztwie. Ilustracje malej Hani są takie piękne. To doskonały przykład na spędzenie wolnego czasu kreatywnie.

Wiek 3+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 15 października 2017
Matematyczna pizza - Anna Ludwicka

Taaaak, na pizzy można świetnie ćwiczyć matematykę. I nie tylko na niej. Jak się okazuje – matematyka jest wszędzie – nawet w świecie ślimaków, podczas przeprawy przez rzekę i tańca, jedzenia spaghetti, układania klapek parkietowych, w ulach pszczelich, na obrazie Leonarda Da Vinci. Nie odnosi się tylko do lekcji matematyki, które przebiegają zazwyczaj według utartego schematu – dlatego nudzą. Nie ma na nich czasu na ciekawostki, niesztampowe i zwariowane zadania, informacje o wielkich umysłach matematycznych. Bo program, po podstawa, testy, sprawdziany, egzaminy. Tymczasem Anna Ludwicka stara się pokazać inną twarz matematyki (jakkolwiek to brzmi). Matematyka może być zagadką, tajemnicą, zabawą. Może fascynować, intrygować, niepokoić. Może motywować do myślenia, szukania swoich rozwiązań, projektów, pomysłów. Ostatnimi czasy ukazało się mnóstwo matematycznych książek dla dzieci. Nie typowych podręczników, ale pozycji, które chcą ukazać atrakcyjność królowej nauk. Nie jest to łatwe, bowiem wiadomo nie od dziś, że matematyka do najłatwiejszych nie należy. Bo matematyka to nie tylko obliczenia, ciągi, potęgi, równania, zbiory. To również rysowanie rozmaitych figur bez odrywania ołówka, kreskowanie  mazakiem powierzchni w jednym kierunku. To pojęcia, które brzmią jak muzyka: fraktale, krzywa  Jordana, wstęga Möbiusa, topologia, spirala Fibonacciego. A wzrost wykładniczy? Figury jednobieżne? Od razu kojarzą mi się ze studiami matematycznymi? Tymczasem Autorka przybliża te pojęcia już starszym dzieciom.  Czasem brzmi ta matematyka jak nie z tego świata, ale czy przez to nie jest właśnie intrygująca? Spróbujcie matematycznej pizzy, razem z dziećmi pobawcie się matematyką. Mam nadzieję, że uda Wam się okiełznać potwora matematycznego – właśnie dzięki tej książce.

Wiek 10+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21