Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli

Mali odkrywcy

czwartek, 07 lutego 2019

W ramach „Akademii Mądrego Dziecka - Pierwsze Słowa” ukazało się ostatnio kilka ciekawych nowości.


Dzieci poznają części ciała i głowy, codzienne czynności jak chodzenie, spanie, jedzenie oraz emocje: radość, płacz i złość. Chłopiec robi śmieszną minkę, dzieci bawią się na placu zabaw i w chowanego. Maluszek podbiega do mamy i daje jej buziaka. Na końcu dzieci płaczą, śmieją się, śpią, jedzą, złoszczą się i dają buziaka. Można naśladować wydawane przez nie dźwięki. Dzieci chętnie będą udawać chlipanie, chrapanie, śmiech, cmokanie i mlaskanie. Niektóre z ilustracji ruszają się – można przesuwać oczka, buźkę, dzieci na placu zabaw, maluszka biegnącego do mamy. 


Strażacy będą hitem!!! Przyrzekam!!! Dzieci poznają ubiór strażaka, pojazdy ratunkowe włącznie z wozem strażackim i helikopterem. Są: piesek, wąż i pachołek, który strażacy ustawiają na drodze dla bezpieczeństwa. Jednak Wasze serducho skradną wyjeżdżający wóz z garażu, strażak wspinający się na ratunek po drabinie, spuszczany hełm i gaszenie pożaru wodą z węża. Wszystko się rusza, można bawić się w strażaków, udawać udział w akcji. Maluchy będą wniebowzięte.

W nocy to urocza książka do poczytania nie tylko przed snem. Zaznajamia maluchy  z niebem i nocą. Bo na niebie – jak i w tej części Akademii, można spotkać gwiazdkę, chmurkę i księżyc. Na lekturowym spacerku spotykamy zwierzaki, które uaktywniają się w nocy: nietoperza, kota, jeża, sowę i świetlika. Maluchy poznają nieocenione źródła światła: latarnię morską, latarnię uliczną i świecę. Oczywiście dzieci mogą wprawić niektóre obrazy w ruch: księżyc na okładce z pomarańczy zmienia się w apetyczny rogalik, sowa rusza oczami, z nieba spada gwiazda: trzeba szybko wypowiedzieć życzenie. Można zapalić latarnię na ulicy. A zanim położy się spać do łóżeczka w piżamce trzeba jeszcze koniecznie (ach ta dziecięca ciekawość) odsłonić okno i popatrzeć na świat wieczorem. A tam niespodzianka, ale nie zdradzam, jaka.

Ilustracje są wyraźne i ładne, karty bardzo grube, podobnie jak przesuwki obrazków: solidnie wykonane. Powinny długo wytrzymać spotkania małych rączek z książką.

Wiek 1+

Wydawnictwo Egmont

wtorek, 05 lutego 2019

Ten, kto śledzi świat zwierząt, zdaje sobie sprawę  z tego, że wiele gatunków wyginęło, wiele współczesnych jest zagrożonych. Dziś dzieje się tak, niestety, często z winy człowieka. Zapominamy, że nie tylko my mamy prawo zamieszkiwać naszą planetę. A jak to wyglądało w przeszłości? Książka zapewne zaspokoi gusta i ciekawość małych miłośników fauny – bowiem ciekawie prezentuje zwierzęta, których już nie ma. Zaczyna od tych najstarszych osobników. Niektóre z nich pojawiły się na Ziemi prawie 400 mln lat temu. Czy wiedzieliście, że najstarsze ślady pierwotnego płaza znaleziono właśnie w Polsce? Miejscem znaleziska był kamieniołom Zachełmie w woj. świętokrzyskim. Mówiąc o czasach prehistorycznych wspominamy najczęściej dinozaury. Halo, halo! – a czy ktoś zna diplocaulusa, gerrotoraksa, toosuchusa czy kulazucha? Przenosimy się do er: perm, trias, kreda, dewon. Obserwujemy, w jakim środowisku żyły pierwsze płazy, poznajemy ich tryb życia, na ilustracjach możemy zobaczyć jak wyglądały. W ten sam sposób zaprezentowano pierwsze gady. To wciąż jeszcze nie „nasze” dinozaury znane nam z kreskówek, książek i filmów. Spotkamy je dopiero w drugim okresie ery mezozoicznej – czyli jurze i w ostatnim okresie mezozoiku – kredzie. Jak wyglądały różne gatunki dinozaurów, kto je badał w dawnych czasach, gdzie odnaleziono skamieliny dawnych zwierząt? Oczywiście jedna z ciekawszych stron jest ta, traktująca o teoriach wymierania. Dlaczego więc wyginęły dinozaury? Erupcja wulkanów, ochłodzenie klimatu – to zaledwie dwie znane teorie. Tymczasem jest ich kilka, a znajdziecie je w książce.

Niestety, różne gatunki zwierząt wymierały też w czasach nam bliższych: ok. 1445 wyginęły nieloty moa. W 1627 – tur. Uwaga – w Polsce trwają prace nad rekonstrukcją gatunku.  W 1662 – nielot dodo żyjący na Mauritiusie. W latach 70. XX wieku wymarł tygrys kaspijski, w 1937 – tygrys balijski, w 1905 r. wilk japoński, w latach 80. XX wieku tarpan. Przykładów,  jakże smutnych, jest naprawdę wiele. Książka i tu próbuje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Postępująca urbanizacja, zanieczyszczenie środowiska, niszczenia siedlisk naturalnych, rolnictwo, niszczycielska działalność człowieka, wymieranie ewolucyjne, katastrofy naturalne, polowania i kłusownictwo, w końcu również przyczyny nieznane.

Książka na pewno przekazuje sporą dawkę informacji, pokazuje wymarłe i zagrożone gatunki na świetnych ilustracjach. Ale też i uwrażliwia: nagłaśnia problem. Dzięki zaangażowanym ludziom pewne procesy udaje się zahamować, przynajmniej na jakiś czas, ale tego, co nas czeka w przyszłości – tego nie wie nikt. Książka pozostawia nas z pytaniem: co dzieje się we współczesnym świecie i jaki będzie on za kilka i kilkanaście lat?

Książka robi wrażenie, jest wielkiego formatu, w środku jest mnóstwo ilustracji. 

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 20 grudnia 2018

Wyobraźcie sobie wyprawę do lasu. Nie, nie zwykłego lasu. A może zwykłego niezwykłego, który swoim klimatem przypomina Dziki Zachód? W dodatku jego nazwa – Umarły Las – od razu pobudza wyobraźnię. A jacy bohaterowie: są pozytywni, jak szeryf Triko (dzięcioł trójpalczasty), Bargiel (kowalik), ale jest i całe mnóstwo luntrusów spod ciemnej gwiazdy: Fulwypas (lis rudy), Biała (bielik), Skryty-za-kłodą (ryś euroazjatycki), Kalupus (wilk szary). To zwłaszcza bez tych ostatnich – rasowych czarnych charakterów, ta historia rozgrywająca się w Umarłym Lesie nie miała by tego charakterystycznego klimatu. Bo jest tu sytuacja jak w westernach – pieklimy się widząc łobuziaków i chuliganów, ale bez nich nic by się nie działo. Nie byłoby tego smaczku, który powoduje, że tę historię znakomicie się czyta i nie można się od niej  oderwać. A początek tej opowieści jest niezwykle prozaiczny – otóż w Umarłym Lesie pojawiła się … padlina. Wywołało to ogromne poruszenie wśród zwierząt mniejszych i większych. Jakże bardzo wymowna jest uwaga Martiusa (dzięcioła czarnego) (do Triko): „Ty nawet nie wiesz, co tu się zaraz zacznie”. I wierzcie mi, Martius miał stuprocentową rację. „Padlina! Padlinuchna!” – słychać ze wszech stron. „Lepsza niż słoninka!”. Niestety na nic podjęte prze Triko kroki, by w Umarłym Lesie zaprowadzić porządek, by wszystko było takie jak kiedyś. Bo już wszyscy – mali, duzi, z bliska, z daleka swoimi kanałami dowiedzieli się o padłym jeleniu. Już ostrzą sobie zębiska, dzioby, pazury, przełykają ślinkę i planują uszczknięcie choćby malutkiego smakowitego kąska. Plotki poszły w świat. Na leśną polanę zmierzają tłumy. Czy Triko uda się zapanować nad niecodzienną sytuacją?

Wspaniały komiks dwóch autorów. Obydwaj doskonale wiedzą, co w przyrodzie piszczy. Obaj panowie mają do przekazania porządną dawkę wiedzy, świetnie snują swoje gawędy – opowieści. Z tą tylko różnicą, że jeden z nich doskonale do tego rysuje komiksy z pazurkiem. Z jednej strony toczy się swoim trybem komiksowa historia – z której wniosek taki, że gdy w lesie padnie zwierzę, wszystkie drogi prowadzą do ….(niekoniecznie do Rzymu) padliny. Dzięki bajce dzieci mogą poznać zwyczaje zwierząt, padlinożerców, którzy zamieszkują polskie lasy. Kuna leśna je na przykład padlinę tylko przy drzewie, by w razie czego mieć otwartą drogę ucieczki. Borsuk europejski nie wyje, za to sapie i stęka. Z dialogów wynikają ciekawe rzeczy. Całość okraszona jest swego rodzaju dramaturgią, humorem, ciągle coś się dzieje, zmieniają bohaterowie i perspektywa. Nie ma czasu na nudę. Na końcu każdego rozdziału do akcji wkracza Adam Wajrak, który opowiada i przedstawia konkretne informacje i ciekawostki. Wychodzi poza bajkową konwencję, stoi mocno na ziemi, podaje przykłady i opowiada jak wszystko rzeczywiście wygląda w prawdziwym lesie. Czy dzik na pewno jest dziki i zły? Czy lisy naprawdę są chytre? Ile borsuków może mieszkać w jednej norze? Po czym poznać jastrzębia? Czy padlina padlinie równa? Zachęciłam do lektury? Sięgnijcie koniecznie!

Wiek 5+

Wydawnictwo Agora

 

Zwierzęta mniejsze i większe są świetnie przystosowane do środowiska i wiedzą jak sobie dać radę, by żyć bezpiecznie. Jest mnóstwo przykładów gatunków, które rewelacyjnie maskują się, by jakiś wróg ich nie odkrył w gąszczu gałęzi i liści czy w piasku pustyni. I właśnie o tym jest ta książka. Z jednej strony takie zwierzęta upodabniają się do elementów przyrodniczych (np. kwiatka, gałązki) albo maskują się z pomocą dodatków (np. krab wykorzystuje do maskowania korale i drobiazgi z dna morza) A jeszcze inne zwierzęta są jak magicy – raz, dwa trzy i wygląd danego osobnika zmienia się o 180 stopni. Przekonacie się, jak radzą sobie gepard, jeleń, żółw morski, ośmiornica i wąż. Poznacie ich kryjówki, sztuczki, pozy, przyzwyczajenia, reakcje na niebezpieczeństwa. Dzięki przesuwanym obrazkom (cudo) można przekonać się na własne oczy, że dzięki sztuce kamuflażu stosowanej przez wiele zwierząt, często nasze oczy mogą nas zmylić. Ale dzięki takiej książce i nasze dzieci, i my, będziemy mieć się na baczności podczas wyprawy w naturę. Taki jeleń  już nas nie zaskoczy. Podsumowując – informacje, ciekawostki, proste teksty, świetne ilustracje i zabawa w przesuwane obrazy. Nie ma zwierzątka – jest. Świetny pomysł.

O innej książce z tej serii „Kto się chowa w lesie i na śniegu?” pisałam tutaj.

Wiek 3+

Wydawnictwo Adamada

środa, 19 grudnia 2018

Książka na dobry i spokojny sen. Z księżycem na okładce, który zamyka i otwiera oczy. Kończy się dzień, dzieci żegnają się ze wszystkimi: z księżycem, gwiazdkami, drzewem, wiewiórką, kotem, domkiem. W końcu mogą i sobie pokiwać „pa,pa” na dobranoc. Cudny pomysł na wyciszenie po aktywnym dniu, na przygotowanie malucha do snu. Na każdej stronie dzięki kartonowym przesuwkom  można otwierać i zamykać oczka księżycowi, gwiazdkom, drzewu, wiewiórce, kotu, domkowi. Proste ilustracje bez zbędnych ozdobników nie rozpraszają uwagi malucha przed snem, stonowane „nocne” kolory, grube kartki, które można w nieskończoność (aż maluch nie zaśnie) przewracać tam i z powrotem, solidne wykonanie i poręczny format. Polecam na dobry sen.

Zajrzyjcie koniecznie do książki "Dzień dobry" tego samego autora. Ja wprawdzie nie znam, ale czuję w kościach, że jest podobnie urokliwa. Na stronie wydawnictwa można zajrzeć do środka:)  

Wiek 0+

Wydawnictwo Adamada

niedziela, 16 grudnia 2018

Andrzej Kruszewicz o ptakach wie wszystko. Jadąc do pracy – zawsze w piątek słucham trzech panów w radiowej Trójce: Wojciecha Manna, Dariusza Pieróga i Andrzeja Kruszewicza. I stojąc w korkach, na światłach słucham o tym jak ptaki łączą się w pary, jak się odżywiają, jak śpią. Fajna odskocznia od codzienności:) Andrzej Kruszewicz, na co dzień dyrektor warszawskiego zoo, nie tylko ciekawie opowiada, ale i pisze – o ptakach właśnie. W tej książce znajdziecie moc ptasich informacji i ciekawostek. Ponad 40 tematów – od a do zet. Od powstania ptaków po gołąbka, który przez wielu (czy słusznie?) uważany jest za symbol pokoju. Każdy temat to kolejna rozkładówka – duża strona z tekstem z ciekawostkami i obok ze stroną z ilustracją – ale o tym za chwilę. Co było pierwsze jajko czy kura? Ciekawe czy znacie odpowiedź – choć temat ten zawsze wywołuje ożywione dyskusje. Najliczniej występującym ptakiem w Polsce jest … zięba. Ta informacja zaskoczy pewnie nie tylko mnie, bo raczej prawie każdy z nas wspomniałby raczej pospolitego wróbelka. Prawdziwym gigantem wśród ptaków jest nowozelandzki ptak moa osiągający wysokość 3 metrów. A czy ptaki mają zęby? Nie zdradzam odpowiedzi, poza tą, że ma to wiele wspólnego z prawami fizyki  i środkiem ciężkości ptaka. Odkryto trującego ptaka, którego tubylcy nazywają „pitohui”. Ptaki odżywiają się w różny sposób, mają różne dzioby z takim, a nie innym przeznaczeniem. Dlaczego ptaki podczas mrozu tłoczą się w przerębli? To zaledwie kilka ciekawostek i zagadnień. Autor dokładnie bada każde zagadnienie, wyczerpuje temat: wyjaśnia mądrość sowy, wskazuje, które ptaki budują najmniejsze gniazda, przybliża budowę pióra i jaja, śledzi długość lotu ptaków, ich lotów w nocy. I to, co Was powinno szczególnie zainteresować: czyli który orzeł jest na naszym godle. Mówi się przecież, że jest nim orzeł biały. Poczytajcie, co na temat narodowej dyskusji sądzi znawca ptaków. A czy istnieją rajskie ptaki i dlaczego ptaki nie ulegają porażeniu prądem? Andrzej Kruszewicz nie szuka jakichś „wielkich” tematów. Skupia się na tym, co interesuje dzieci, wiernych obserwatorów przyrody. Bo to zwykle życie, nasze namacalne sąsiedztwo latających przyjaciół właśnie generuje takie pytania. Dzieci coś zaobserwują i już chcą znać odpowiedź. Autor nie podaje tylko suchych faktów. Szuka za to ciekawostek, o których nie dowiecie się w szkole – bo na te rzeczy po prostu nie ma czasu. O śpiących pingwinach na lodzie i jerzykach drzemiących w locie. O kiwi posługującym się węchem w poszukiwaniu dżdżownic. O nogalach inkubujących jaja w ziemnych kopcach. O grążycach podrzucających jaja do gniazd bardziej doświadczonych samic.

Książka jest ciekawie zilustrowana przez Tomasza Samojlika – znanego autora komiksów i książek przyrodniczych dla dzieci. Łączy rysunek z ważnymi i ciekawymi informacjami. Na każdej stronie pojawia się sympatyczny brodacz okularnik – czyli Andrzej Kruszewicz, który jest przewodnikiem po tym książkowym świecie ptaków. Dodam – świecie baaaardzo fascynującym.

Wiek 6+

Wydawnictwo Multico

środa, 12 grudnia 2018

Dzieci chcą poznawać świat poprzez doświadczenia. Chcą zobaczyć, że coś działa i dzieje się naprawdę. Teoria teorią – ale przekonać się na własne oczy, to jest dopiero coś! Dzięki książce Krzysztofa Zięby mogą odkrywać tajemnice świata. Czasami – myślę, że mogę pokusić się o takie stwierdzenie, że na oczach osoby eksperymentującej dzieją się prawdziwe czary. Bo oto biały goździk zamienia się w czerwony, z mleka można zrobić guzik, z pomarańczy – fajerwerki, a z papieru szybę. Jednak po szczegóły tych doświadczeń odsyłam już do lektury. W książce znajdziecie ponad 40 różnych eksperymentów. Każdy z nich to kolejna rozkładówka. W części teoretycznej mamy do czynienia z przedstawieniem danego tematu. Jeśli dotyczy on np. wyhodowania diamentu z węgla (?!) Krzysztof Zięba najpierw przedstawia ciekawostki o samym diamencie – o tym w jakiej postaci występuje w naturze, jak trudno go znaleźć, jak wygląda, jakie ma właściwości, czym się różni  się od węgla, jaką ma wartość. Czy wiecie, że maleńki diamencik wielkości łebka od zapałki wart jest tyle, co samochód (!)? Następna część– empiryczna – dotyczy już konkretnego doświadczenia. W kolejnych punktach – krok po kroku przedstawione jest doświadczenie – co należy robić, żeby przeprowadzić je prawidłowo. Można bazować tylko na książce, bowiem wszystko jest pokazane na rysunkach, opisany i uzasadniony jest też wynik eksperymentu. Jednak czy nie warto pokusić się o zabawę w „domowym laboratorium”? Elementy potrzebne do przeprowadzania eksperymentów są raczej łatwo dostępne: liście czerwonej kapusty, jajko, mleko, ocet, ziemniaki, zapałki, oliwa, mydło, woda, małe fasolki. Dla chcącego nic trudnego. Niekiedy są bardziej wyszukane – jak choćby ałun, który można znaleźć w aptekach. Oprócz zabawy w naukowca, książka proponuje rozwój wiedzy, naukę pojęć, które pojawią się na lekcjach chemii, biologii czy fizyki w starszych klasach: cząsteczki, ciśnienie, temperatura topnienia, korozja, galwanizacja, gęstość, napięcie powierzchniowe, związki metali, przewodnik, izolator i inne.

Napisana zrozumiałym językiem rozbudza ciekawość świata. Do tego fajne ilustracje – szkoda, że tak nie wyglądają podręczniki dla dzieci.

Wiek 6+

Wydawnictwo Multico

niedziela, 09 grudnia 2018

Współczesna literatura dziecięca daje możliwość wglądu dzieciom w różne kultury. Na półkach księgarskich i bibliotecznych można znaleźć mitologie i mity różnych ludów.

Atlas mitów jest kompendium wiedzy o herosach, bogach i potworach, które pochodzą z najróżniejszych zakątków świata. Niektóre nam bliskie ze względu na lekcje historii (np. bohaterowie greccy) czy kontekst kulturowy. Bo przecież całkiem blisko nam do wierzeń dawnych Słowian. Dzięki temu atlasowi możecie odwiedzić Polinezję, Japonię, Nepal i Indie, świat Indian Ameryki Północnej i Południowej. Są oczywiście i pradawni Słowianie.

Każdy świat mitów jest potraktowany osobno. Każdy rozpoczyna się wstępem – swego rodzaju wprowadzeniem do tematyki. Następnie mapa, na której znajdziecie wybranych przedstawicieli danej mitologii: z krótkim opisem na marginesie. Są i ciekawe opowieści przybliżające nam wybrane postacie. Na końcu zawsze jakieś osobliwe stworzenia i artefakty. Ach, zapomniałabym – wiele imion ma skomplikowaną wymowę. By ją nam ułatwić, zamieszczono też informacje dotyczące wymowy.

Zapraszam w takim razie na przykład do świata Janomamów. Raczej mało znane mity z terenów dżungli amazońskiej na pograniczu Brazylii i Wenezueli. We wstępie czytamy informacje o wierzeniach Janomamów i postrzegania świata, który np. według nich składa się jednocześnie z czterech części w kształcie dysków usytuowanych jeden na drugim. Na mapie owe cztery części dysku i bohaterowie mitów: Księżyc, który ponoć lubi pożerać ludzi. Słońce – odwieczny wróg Księżyca, chroni ludzi. Makoane – twórca nieba, ziemi, Księżyca, Słońca i ludzi. Czerwony Boa – niekiedy przyjmujący postać człowieka. Jeleń – pierwszy szaman, autor rytualnych pieśni. Są też Tapir, Pore, Xapiripe, Peta, Aligator, Ocelot, Jaguar, Sipina i Horonami. Przypatruję się tym nazwom bohaterów. Wszystko akurat dla mnie brzmi egzotycznie. Każdy krótki opis jest ponumerowany, można bez trudu odnaleźć odpowiednik na ilustracji. Następnie poznajemy opowieść z morałem o tragicznym ropuszym śpiewaniu. I historię, skąd zwierzęta wzięły ogień. Ciekawe są stworzenia i artefakty: duchy nocy, wodny potwór i wielka ryba z ludzkimi rękami – aun pana.

Książka daje możliwość poszerzenia wiedzy, poznania obcych kultur. Wiele wątków będzie pewnie nowych – ale za to ciekawych. Teksty nie są za długie, takie w sam raz. Dominują ilustracje. Mnóstwo tu ciekawostek i konkretnych informacji.

Wiek 6+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 05 grudnia 2018

Cztery małe wilczki pod nieobecność matki opuszczają bezpieczną kryjówkę. Nęci je las: zapachem, dostojeństwem swoich drzew, nieznanymi i tajemniczymi miejscami. Zwierzęta poznają smak przygody, po raz pierwszy widzą swe odbicie w tafli niewielkiego jeziora, zażywają kąpieli, spotykają innych mieszkańców leśnych: sarnę i sowę, a nawet myśliwego. Wilczki chłoną zapachy, dźwięki i obrazy wszystkimi zmysłami. Poznają świat, który jest ich domem. Na razie to wszystko jest nowe, ale z każdym dniem będzie bardziej znane , spowszednieje. W chwili obecnej wyczuwa się euforię wilczków i radość z nowych doznań.

Kilka lat temu, kiedy poznawałam dopiero wraz z moimi małymi dziećmi literaturę dziecięcą, z zazdrością śledziłam zagraniczne wydawnictwa Józefa Wilkonia. Pamiętam wyjazd do Warszawy i upolowanie „Wilczka” Gerdy Wagener. Na „Kleine Wölfe – dunkle Nacht” musiałam długo czekać. Ale w końcu są. Przepiękne ilustracje (a swoją drogą, czy tylko mi się zdaje, że Wilkoń lubi ilustrować wilki?), jakby przypadkowe plamy, wzięte w ryzy przez mistrza ilustracji, zabawa tuszem ze świetnym  efektem końcowym. Wydawać by się mogło, że trudno namalować noc w lesie. Ściana ciemnych drzew, czasem widoczny zaledwie zarys konturu, wierzchołki drzew na tle jaśniejszego nieba. Wilkoniowi udało się stworzyć niesamowity klimat. Połączenie naturalnego  z baśniowością. Bo w tekście nie ma baśniowego klimatu. Nawet przeszło mi przez myśl, że tekst czytany na głos świetnie wypadłby w interpretacji Krystyny Czubówny, która świetnie czyta filmy przyrodnicze. Autorka trzymała się realnego świata. Starała się pokazać prawdziwa naturę małych wilków. To ilustracje wnoszą do tej wilczej opowieści swego rodzaju tajemniczość. Słychać trzask łamanej gałązki, pohukiwania sowy, skowyt wilka. Troszkę czarnej grozy, rozświetlonej białymi pniami drzew. Efekt robi wrażenie.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

sobota, 01 grudnia 2018

Ostatnio przeczytałam, że drastycznie spada liczba motyli. Mój ogród latem jest tego zaprzeczeniem, ale ja mam mnóstwo lawendy, ziół, róż – nic dziwnego, że jest ich pełno. Ach, zapomniałabym – jest też budleja, za którą motyle wprost przepadają. Ale może coś jest w tym smutnym stwierdzeniu? Jako dziecko pamiętam, że co rusz gdzieś napotykaliśmy na gąsienice, kokony – teraz już nie. Choć jakoś nie umiem sobie wyobrazić świata bez motyli. O nieeee….

O motylach napisano już tak wiele. Ale nigdy dla dzieci nie było chyba takiej książki. Mnóstwo informacji, ciekawostek podanych w tak atrakcyjny sposób. I to nie tylko oczywiste oczywistości, które wielu z nas pamięta ze szkoły – np. o cyklu rozwojowym motyli. W 45 rozdziałach Krzysztof Pabis – na co dzień związany z Katedrą Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii Uniwersytetu Łódzkiego, z prawdziwą pasją znawcy tematu i miłośnika, dzieli się wiedzą o łuskoskrzydłych. Dlaczego użyłam takiego określenia? Odpowiedź oczywiście znajdziecie w książce, ale założę się, że tak jak i ja nie wiedzieliście, że w ten sposób można określić motyle. A czy wiecie może, że ćmy to również motyle? Znam ludzi, którzy twierdzą, że ćma to … ćma, a nie motyl. I że przepiękny pawik składa jajka na pokrzywie – aż dziw, że go nie parzy, prawda? Że jeśli znajdziecie kokon po motylu i zajrzycie do środka, zobaczycie w nim skórkę gąsienicy. I że serce motyla przypomina rurkę z otworami, i że motyle potrafią zachowywać się jak ludzie. Potrafią też udawać liść lub gałązkę. Motyle można znaleźć dosłownie wszędzie. W cieplejsze dni zimowe ponoć obserwator – uparciuch zaobserwuje gąsienice barczatki napójki.  Motyl kaktusowy pomaga w dalekiej Australii walczyć z kaktusem opuncją, którą nieopatrznie sprowadził na ten kontynent brytyjski kapitan statku. I faktycznie – prawdą jest, że gąsienice motyli mogą spałaszować naszą ulubioną czekoladę. Mowa tu o białych gąsieniczkach omacnicy spichrzanki. Wybrałam zaledwie kilka ciekawostek. A jest ich tu całe mnóstwo. Autor przekornie nadaje podchwytliwy tytuł kolejnego rozdziału – w formie pytania. Następnie stara się albo obalić tezę, albo ją potwierdzić. Autor pyta np.: Po co motylowi skrzydła? Co się dzieje, gdy gąsienice hałasują przy stole? W jaki sposób motyl udoskonali swój smartfon? Prawda, że same pytania są już zaskakujące? Atrakcją są wyśmienite ilustracje Marty tęczy. To połączenie tekstu z obrazem, przekorne swego rodzaju „zaczepianie” nas, czytelników, jakimś pytaniem, powoduje, że tę książkę chce się wertować, czytać.  I co najważniejsze – chce się obserwować przyrodę wokół nas.

Wiek 8+

Wydawnictwo Multico

środa, 28 listopada 2018

Kolorowa książka przybliżająca maluchom świat. Działy tematyczne: Mój dzień, W domu – tutaj poznają przedmioty związane z dziecięcą aktywnością. Są kredki, klucze (te dzieci uwielbiają), kubeczek, fotelik, nóż, widelec. Podoba mi się strona „Przed snem”. Pokazuje wszystkie elementy wieczornych rytuałów związanych z pójściem spać: wanienkę, gumową kaczuszkę, kapcie, nocnik, piżamkę, misia, karuzelkę, którą powiesza się nad łóżeczkiem. I oczywiście książkę do czytania. Bez książki przecież nie ma kolorowych snów. Dalej: kolory, jedzenie. Fajnie, bo tu znalazły się same zdrowe rzeczy, które potem przemieniają się w figury geometryczne. Chłopcy (a pewnie i dziewczynki również) ucieszą się z różnych pojazdów. Spodoba się Wam strona z cyframi od 1-9. W okienkach ukryte są różne przedmioty – oczywiście w ilościach odpowiadających danej liczbie. Maluchy po otwarciu okienka mogą ćwiczyć liczenie. Są dzikie zwierzęta i zwierzaki domowe, gospodarskie ze swoimi dziećmi, ulubione zabawki i przeciwieństwa. Na końcu w koronie drzew ukryty jest test: ile słów dziecko zapamiętało. Nie liczyłam, czy faktycznie jest tu 100 słów – ale jest ich na pewno wiele. Kolorowe obrazki mogą motywować i stymulować dzieci do opowiadania, rozwijania mowy. Jest też mnóstwo okienek do odkrycia. Kryją one w sobie liczne niespodzianki. Książka jest (o dziwo) dość dużego formatu (wymiary: 27 cm x 27 cm). Przed zamówieniem egzemplarza nie sprawdziłam jego wymiarów. Okazuje się, że lektura jest całkiem duża. Ale to naprawdę miła niespodzianka – bo ilustracje są dość duże i wyraźne. Kartki nie są najgrubsze – ale na pewno sztywne. Nie tak łatwo je zniszczyć od częstego wertowania tam i z powrotem (Przy czym nie są to typowe grubaśne kartony). A widząc atrakcyjną zawartość, można przypuszczać, że dziecko będzie po książkę często sięgało.

Wiek 0+

Wydawnictwo Egmont

niedziela, 25 listopada 2018

Ta książka spodoba się miłośnikom dinozaurów, przeszłości i … zagadek detektywistycznych. Może to ostatnie zabrzmi dość dziwacznie, ale śledzenie pewnych elementów z dalekiej przeszłości właśnie może przypominać swego rodzaju śledztwo.

Dalej czytamy: „Wielka księga ewolucji”. Ewolucja to proces, który „wcześniej istniejące formy, poddaje wolniejszym lub szybszym przemianom, pokolenie po pokoleniu, aż do momentu, gdy potomkowie zaczynają wykazywać cechy zupełnie odmienne od tych, które charakteryzowały ich przodków”. Lektura w wielu miejscach po prostu zaskakuje. Być może osoby obeznane z tematem nie dadzą się zapędzić w kozi róg. Jednak tacy laicy jak ja, zrobią pewnie duże oczy na wieść o tym, że tyranozaur (tak, tak – właśnie ten straszy tyranozaur) jest spokrewniony z … kurą. To co zatem zrobić z tezą, że wszystkie dinozaury wymarły? Spójrzcie w niebo – mnóstwo na nim ptaków, których prehistoryczni kuzyni wprawdzie żyli miliony lat temu, ale one – ptaki – ich potomkowie, mają się całkiem dobrze. W książce znajdziecie porównanie archeopteryksa z kogutem, bezgrzebieniowce (nieloty), ewolucję konia, szablozębne koty, trąbowce, olbrzymie ważki, lądowe krokodyle, wombata, australijską megafaunę, leniwca, pancernika, (uwaga!) wilka w owczej skórze (cokolwiek to oznacza), wieloryby, rekiny. Pewnie zadziwią Was informacje o tym, jak wiele współczesnych gatunków ma swoich przodków umiejscowionych właśnie w odległych czasach prehistorycznych. Na przykład walenie i hipopotamy mają ponoć swojego wspólnego prapraprapradziadka. Przy każdym okazie wyjaśnienie ewolucyjnego śledztwa i badań. Pokazanie cech wspólnych, również tych, które na przestrzeni lat zaniknęły bezpowrotnie.

Książka zawiera ładne ilustracje, informacje raczej krótkie i konkretne, trzymające się stricte tematu. Czcionka przypomina tę, z tradycyjnej maszyny do pisania. Mnie się podoba.

Wiek 6+

Wydawnictwo Adamada

środa, 21 listopada 2018

O naturze zostało napisanych już tyle książek, że osoby parające się tematem szukają (pewnie) sposobów, by przyciągnąć uwagę czytelników. Bo przecież wiadomo, że na Pustyni Chihuahua, w Himalajach, w deszczowym lesie Amazonii czy w lasach Szwarcwaldu nie czeka na nas żaden ogród. A już na pewno nie z taką piękną kutą bramą ze złota, jak na okładce. Ogród zwykle kojarzy nam się z pewną zamkniętą całością – zdefiniowaną w pewnych granicach. Jest to miejsce okiełznane przez człowieka, w którym nie czyhają na zwiedzających – bo ogród jest takim miejscem relaksu człowieka, żadne niebezpieczeństwa. Stąd – owe „ogrody” w tytule są na wyrost, ale nie powiem, ten zabieg na pewno spełnił swoją rolę. Każdy z ekosystemów – a jest ich w tej książce pięć – ma dla siebie charakterystyczne ukształtowanie terenu, każdy – inny klimat, inne też żyją w każdym z miejsc rośliny i zwierzęta. Ogrody, do których można „wejść” dzięki książce – bo pewnie niewielu z nas jest lub będzie dane zobaczyć je na własne oczy. Choć lasy Szwarcwaldu są jeszcze w zasięgu naszej ręki. Ameryka Północna i Południowa, Europa, Azja i Australia. Pięć kontynentów – pięć „ogrodów natury” i 80 zwierząt. Każdy z ogrodów jest opisany pod kątem ważnych danych w zakresie obszaru, warunków klimatycznych, które są decydujące w kwestii rozwoju flory, występujących rzek i oczywiście zwierząt. Można na własne oczy się przekonać, jakie gatunki żyją w danym zakątku świata. W przypadku wyprawy do Amazonii poznacie arę żółtoskrzydłą, tukana ciemnodziobego, elfika, harpię wielką, żabę szklaną, drzewołaza, motyle, anakondę zieloną. Jeśli czujecie niedosyt – to akurat w tym miejscu, to jest w Amazonii, wiele milionów gatunków zostało jeszcze do odkrycia. Wyzwanie dla małych czytelników – może kiedyś ktoś, w przyszłości dokona w tym miejscu jakiegoś ekscytującego odkrycia? Kto wie… Cieszę się, że w książce znalazły się lasy Szwarcwaldu. Być może ten akurat wpis zainteresują dzieci naszą rodzimą przyrodą, bo akurat fauna tego miejsca jest podobna do tej występującej w Polsce.

Książka jest bardzo ładnie i starannie wydana. Powiedziałabym nawet, że ze względu na format, okładkę i ilustrację jest w pewnym sensie lekturą ekskluzywną. Ilustracje bardzo mi się podobają. Z jednej strony przypominają dawne ilustracje z pism przyrodniczych, takie w stylu vintage. Z drugiej – niektóre z nich są w bardzo odważnych kolorach. Na tle szarości i czerni mocny akcent niebieski, czerwony, różowy. Wygląda ciekawie i … ekstrawagancko. I przykuwa uwagę. A o to przecież autorom chodziło.

Wiek 6+

Wydawnictwo Adamada

sobota, 17 listopada 2018

Ludzkie ciało od zawsze budziło ciekawość. I ciągle jeszcze kryje mnóstwo tajemnic. Fajnie jest móc zajrzeć do środka – udać się w swego rodzaju podroż do wnętrza – tak jak w słynnej kreskówce „Było sobie życie”. Poruszamy naszą wyobraźnię – widzimy w naszym ciele mnóstwo małych postaci – ludzików. Wszyscy bardzo zaangażowani, pracowici. Ludzkie narządy jako swego rodzaju fabryki, urządzenia, mechanizmy, których trzeba doglądnąć, należy naprawić, wprawić w ruch. To pokazuje, jak wszystkie układy, narządy muszą ze sobą współpracować, być cały czas na chodzie – żeby organizmy prawidłowo funkcjonowały. I to bezawaryjnie. Książka tłumaczy poszczególne układy: krwionośny, nerwowy, oddechowy, mięśniowy, szkieletowy i inne. W podręcznikach szkolnych – bardzo rzeczowych, "suchych":), nie ma miejsca na zabawę. Tutaj widzimy porównanie naszego organizmu do różnych urządzeń i ludków pracujących przy nich, pewne ważne i trudne procesy i pojęcia są wytłumaczone w przystępny sposób. Lektura podpowiada jak nabrać siły, co sprawia, że mówimy, rośniemy. Co wyprawiają w naszym ciele hormony, jaką rolę odgrywa wątroba, jak się rozgrzewamy i co się dzieje w organizmie z wodą? Dlaczego musimy jeść i co sprawia, że widzimy i słyszymy, czujemy smaki i zapachy, dlaczego chorujemy? Te i inne zagadnienia zostały tu wyjaśnione  ciekawie i wyczerpująco. Ciekawostki i konkretne informacje – pogrupowane tematycznie. Na końcu słowniczek z wybranymi pojęciami. Każda rozkładówka to nowy temat z mnóstwem ilustracji. Male ludziki pracują, śpią, jedzą, doglądają narządów. Niestandardowe przedstawienie wiedzy. Zupełnie inaczej, niż nas do tego przyzwyczaiły podręczniki szkolne.

Wiek 10+

Wydawnictwo Adamada

piątek, 16 listopada 2018

Adamada wyspecjalizowała się w książkach popularnonaukowych dla dzieci. Ostatnio wydała prawdziwe perełki przybliżające dzieciom wiedzę o świecie przyrody i naszej planecie. Księga Ziemi – jak nazwa wskazuje jest w całości jej poświecona. Wielkoformatowa, na grubych kartkach, ładnie wydana, z kolorowymi ilustracjami skierowana jest do starszych dzieci. Ale też dla tych, którzy jeszcze nie mają w szkole geografii czy przyrody – dla pasjonatów i miłośników podobnej tematyki. Dzieci są uważnymi obserwatorami świata – potrafią w nieskończoność wiercić dziurę w brzuchu: ich „Dlaczego?” pojawia się przez całe dzieciństwo (potem nie wiedzieć czemu, stopniowo zanika – a szkoda). Ta książka na pewno odpowie na wiele nurtujących pytań.  Młodszym dzieciom będą musieli pomóc dorośli – ale pewnie zrobią to z przyjemnością, bo tematyka jest iście wciągająca. Również małe literki i wąska interlinia powodują, że sięgną po książkę ci bardziej zaprawieni w boju czytelniczym. Natomiast sam układ treści, wybór informacji, ilustracji – to uczta i dla oka i umysłu. Widać, że autor chciał nadać „Księdze” swego rodzaju rys … ekskluzywności. W końcu tytuł zobowiązuje. Nie zależy mu na „napchaniu” mnóstwa informacji na stronie/ rozkładówce, by do maksimum wykorzystać wolne miejsce. Jest ciekawie, ale też ładnie, wygodnie dla oka i elegancko. I nie traktuje przekazywanej wiedzy sztywno, sztampowo, jako swego rodzaju „suchy” przekaz informacji. Stara się rozbudzić w czytelniku zainteresowanie, a może nawet i zachwyt. Dlatego pewnie Autor zdecydował się na formę udania się w … podróż. To nie ma być tylko czytanie książki strona po stronie, ale ma to być wyprawa w różne rejony naszej planety. Pisze o tym, gdzie zajrzy razem z czytelnikami, które miejsca razem odkryją. To dość ciekawy zabieg – człowiek czuje, że jest w dobrych rękach, został książkowo przytulony i otoczony opieką.

Całość została podzielona na cztery rozbudowane działy: Procesy zmieniające Ziemię, Życie na Ziemi, Regiony Ziemi oraz Człowiek i Ziemia.

Czy wiecie na przykład, że wszechświat istniał ok. 9 mld lat bez … Ziemi. I że najbardziej podobna planeta do Ziemi to Kepler 452b – jednak najprawdopodobniej bez życia na niej. I że w Europie mamy aktywny wulkan – to Wezuwiusz we Włoszech. I że wysokość najwyższych gór na Ziemi to zaledwie 0,1% długości promienia Ziemi. I że łuk błyskawicy potrafi być 5 razy gorętszy od Słońca. I że od początku swojego istnienia Ziemia była domem dla około miliarda gatunków żywych organizmów, z czego 99% już wyginęło. I że największą różnorodność organizmów skrywają głębiny morskie. I że także nietoperze mają swój udział w zapylaniu roślin. I że podskoczek egipski żyjący na pustyni w ogóle nie pije wody. Dużo tych „I że…”, bo można by wymieniać bez końca. Książka zawiera mnóstwo „ziemskich” informacji i ciekawostek. Niektóre z nich są łatwiejsze do przyswojenia przez dzieci. Inna tematyka jest bardziej skomplikowana. Wiedzę można stopniować w zależności od wieku. Na pewno na pierwszy ogień pójdą zwierzęta – bo to one zawsze budzą największą ciekawość wśród dzieci.

Wiek 11+

Wydawnictwo Adamada

poniedziałek, 12 listopada 2018

Metoda Montessori ma coraz więcej zwolenników. Jeszcze do niedawna nie było praktycznie nic – a jeśli już, to kilka niszowych publikacji. Od jakiegoś czasu ukazuje się coraz więcej wydawnictw  i to w zakresie samej teorii nauczania jak i pomocy dydaktycznych. Ta książka traktuje o odkrywaniu świata wokół nas, tego najbliższego. Powiem tak: jest to niesamowicie cenna pozycja, ponieważ wzbudza już u najmłodszych dzieci zainteresowanie tym, co w przyrodzie piszczy.

Na początku kilka informacji na temat wagi przyrody w życiu dziecka i istotny dział: „Do przeczytania przed rozpoczęciem zajęć” – jak powinna wyglądać praca z dziećmi, jak dziecko poznaje wszystkie etapy zadania i poprzez jakie aktywności dziecko wzmacnia zaufanie do siebie i swoje umiejętności. Obowiązkowo należy zapoznać się z działem: „Objaśnienie podstawowych zasad i terminów stosowanych podczas zajęć”. Całość podzielona jest na części: geografia, świat roślin, świat zwierząt, fizyka i czas. Autorka podpowiada jak zrobić niektóre pomoce do nauczania domowymi sposobami. Wiele z nich można oczywiście kupić, ale cena na pewno nie jest niska. Na przykład jak zrobić własnoręcznie globus sensoryczny – przy pomocy zwykłego globusa, kleju i piasku; albo formy geograficzne z gliny. I tak dzieci poznają globus: lądy i oceany, cechy charakterystyczne danego kontynentu, zwierzęta, mamy i dzieci świata, kuchnie świata, formy geograficzne, flagi państw, oceany, skały, wulkany. To zaledwie przykład z działu geograficznego. Pozostałe są również bogate w treści. Bardzo podoba mi się część o świecie roślin, ponieważ można wykorzystać do nauki tak wiele praktycznych rzeczy: ziemię, nasiona, owoce i warzywa. Nie trzeba mieć ogrodu, wystarczy przedszkolny lub domowy parapet do przeprowadzania prostych eksperymentów. Wszystkie lekcje podpowiadają w jakiej kolejności wykonać poszczególne zadania, jak się zwracać do dziecka, jak mu tłumaczyć. Książka jest bardzo przejrzysta – nieoceniona pomoc i dla rodziców i dla nauczycieli przedszkoli.

Wydawnictwo Egmont

To propozycja dla najmłodszych dzieci. Grube kartki – tzw. kartony, które można przewracać wiele razy, z ruchomymi elementami pozwalającymi odkryć schowane zwierzęta. Wystarczy pociągnąć za tekturową zakładkę (dzieci uwielbiają takie niespodzianki) i już zamiast kulki śniegowej widać lisa polarnego, za liśćmi jest schowany kameleon. Bo zwierzęta potrafią bawić się z nami w chowanego. Rewelacyjnie przystosowują się do środowiska, w którym żyją. Aby czuć się bezpiecznie, by wróg nie odkrył kryjówki – trudno dojrzeć żabę na liściu, leniwca na gałęzi. Nie można rozpoznać zwierząt, ponieważ zlewają się z otoczeniem. Gdybyśmy znaleźli się nagle w zielonym lesie – pewnie przeoczylibyśmy zielonego kameleona, w świecie polarnym – białego lisa polarnego. Właśnie te zwierzęta zostały tu opisane pod kątem przystosowania do środowiska: lis polarny, sowa, kameleon, żaba, leniwiec. Oprócz tego zaprezentowano wybrane ciekawostki. Wiedzieliście na przykład, że leniwiec schodzi na ziemię tylko w jednym celu: zrobić siusiu? A kameleon wielobarwny to … kameleon przestraszony albo zakochany. Natomiast sowa potrafi tak cicho podlecieć do ofiary, że ta jej w ogóle nie zdąży zauważyć. A lis polarny ma krótkie nóżki, małe uszy i nos – więc niczego sobie na pewno nie odmrozi. Natura jest cudnie mądra – ot co. I o tym jest ta książka.

Wiek 3+

Wydawnictwo Adamada

poniedziałek, 29 października 2018

Pewnie pamiętacie Kubę, który jakiś czas temu dostał na świadectwie złą ocenę z historii. Do akcji wtedy wkroczył dziadek i sytuacja znacząco się poprawiła. W tym roku niestety wpadła dwójka z geografii. Z wakacji przysłowiowe nici. Dziadek znów zakasuje rękawy . 23 korepetycje dla całej rodziny – bo i rodzice Kuby chętnie przysłuchują się opowieściom dziadka. Tym bardziej, że tacie przytrafiło się nieszczęście – noga w gipsie. Prawdziwy klops. Dziadek przybywa zatem z naręczem map, plansz i globusem i zabiera całą rodzinkę w podróż dookoła świata. Początek w Afryce – od kolebki ludzkości. Każde spotkanie ze starszym panem to okazja do poznania słynnych podróżników. Kuba śledzi kierunek ich wypraw, trasy na mapie i globusie. Próbuje spojrzeć na dawny świat oczami współczesnych, którzy długo jeszcze nie będą mieli pojęcia o tym, że Ziemia jest kulą. Fenicjanie, Grek Pyteasz z Massali, Wiking Eryk Rudy i jego syn Leif Eriksson, Benedykt Polak, Marco Polo, Jan z Kolna, Kolumb, Vasco da Gama. To tylko kilka bardziej i mniej znanych podróżniczych nazwisk. Wyprawy w nieznane zawsze przyciągały i pociągały ludzi. Co jest za linią horyzontu? Tę ciekawość tak czasem trudno zrozumieć nam, ludziom współczesnym. Dzięki opowieściom dziadka poznajemy tajniki owych podróży, fazę przygotowań, przeszkody i sukcesy, choroby. To mnóstwo informacji o życiu ludzi, ich pasjach i zainteresowaniach, dokonanych odkryciach. Dziadek ma wiedzę ogromną (pozazdrościć takiego dziadka): daty, ciekawostki, ploteczki – wszystko tu mamy na wyciągnięcie ręki.

Dlaczego Pacyfik został nazwany przez Magellana Morzem Spokojnym? Jak skończyły się poszukiwania tajemniczego Eldorado w Kolumbii? Czym się różni pirat od korsarza? Kto przywiózł tytoń do Europy? Ilu ludzi zwykle liczyły wyprawy i ilu członków załogi docierało do celu? Oprócz tych wartości poznawczych należy zwrócić przy tych historiach uwagę na coś innego: mianowicie świetny kontakt przedstawicieli trzech pokoleń. Rozmawiają ze sobą, spędzają razem czas, dociekają, śmieją się, uczą się od siebie, dzielą doświadczeniami. W erze smartfonów, odgradzania się młodych od starszych – to naprawdę świetna sprawa. Tylko brać przykład. Choć dwójki z „gegry” akurat nikomu nie życzę.

Oczywiście tak jak pisałam już wcześniej na wstępie – polecam wersję korepetycji z historii Polski (recenzja tutaj). I puszczam oczko do autora o korepetycje z historii powszechnej. Jednym słowem – biedny ten Kuba.

Wiek 8+

Wydawnictwo Literatura

poniedziałek, 22 października 2018

Ileż to już razy złapaliśmy się na tym, że coś wydawało nam się „takie samo”, a tymczasem okazywało się „prawie takie samo”. Często nie widzimy na pierwszy rzut oka różnicy – dopiero inna nazwa wskazuje na to, że jednak mamy do czynienia z innymi rzeczami, obiektami, zwierzętami, roślinami etc. Królik - zając/ pingwin – alka/ pasikonik – szarańcza/ mewa srebrzysta – mewa śmieszka. W moim przypadku np. mandarynka – klementynka. Jak się okazuje, przykładów jest bardzo wiele – a myślę, że i tak temat jest jeszcze otwarty – choćby w kwestii roślin. Tutaj – 52 pary , które różnią się od siebie, ale które są do siebie tak bardzo podobne, że często je mylimy. A które – jak obiecują autorzy, już zawsze będziemy potrafili od siebie odróżnić. Wybrane hasła dotyczą dziedzin: zwierzęta, jedzenie, geografia, garderoba, ciało i miasta. Niektóre hasła wydawały mi się wybrane niepotrzebnie, bo nie wiem, jak można pomylić np. Antarktydę z Arktyką. Ale tak sobie myślę – to, co nie sprawia problemu jednemu, może siać niepokój w głowie drugiego – i odwrotnie. Tak więc mamy tutaj pary zwierząt, zjawisk, rzeczy, potraw – bardzo podobnych. I tak jak pewne rzeczy wypada wiedzieć (wspomniana już Antarktyda – Arktyka, gwiazda – planeta, stalaktyt – stalagmit) – to pewne rzeczy warto wiedzieć. Choć moja ocena w tej kwestii jest naprawdę subiektywna – co jest dla mnie ważne, już dla kogoś innego niekoniecznie. W każdym razie na pewno fajnie poznać różnicę – by zabłysnąć w szkole, dla własnej satysfakcji.

Każda rozkładówka to para innych haseł – krótkie porównanie, wskazanie różnic, cech charakterystycznych, ciekawostek związanych z tematem. Do zapoznania się z tekstem zachęca ciekawa szata graficzna – bardzo przejrzysta, usystematyzowana. Pod każdym graficznym kółeczkiem - ilustracją znajdują się ciekawostki do danego tematu. Albo koncentrują się one na jednym haśle albo dokonują porównania dwóch haseł. Często dotykają też luźno powiązanych tematów. Np. przy rzece i strumieniu  poruszono również zagadnienia związane z energią elektryczną, podziałem rzeki na kategorie (przez wędkarzy), najdłuższą rzeką na świecie (Nil czy Amazonka?).

Podsumowując: książka dla małych i dużych chcących poszerzać w atrakcyjny i bezbolesny sposób swoją wiedzę. Ładnie wydana, nowoczesne ilustracje, stonowane kolory, ciekawa treść. Czyta się z  przyjemnością. Na końcu podaję kilka przykładowych par haseł opisanych w tej książce: zarodek – płód, afro – loki, bakteria – wirus, autobus – autokar, dziennik – magazyn, morze – ocean, tornado – cyklon, Niderlandy – Holandia, słoń indyjski – słoń afrykański. Miłej lektury!

Wiek 6+

Wydawnictwo Adamada

poniedziałek, 08 października 2018

 

To z jednej strony poradnik dla rodziców małych dzieci, a z drugiej – ciekawy materiał poglądowy i ćwiczeniowy, który można z sukcesem wykorzystywać podczas domowej nauki liczenia. I mimo tego, że autorka głównie kieruje się do rodziców dzieci mających trudności z matematyką, myślę, że całość może być z powodzeniem stosowana przez wszystkich, którzy chcieliby od najmłodszych lat rozwijać matematyczne uzdolnienia swoich pociech. Nauka liczenia – podzielona na pięć części: dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie i różności matematyczne. Na początku wartościowe wskazówki metodyczne dla dorosłych – czyli jak pomagać dzieciom z trudnościami matematycznymi  (może i nauczyciele skorzystaliby ze wskazówek?) A potem już zaczyna się matematyka, która również nawiązuje do dnia codziennego: wykorzystuje dary natury z najbliższego otoczenia: kasztany, orzechy, fasolki, śliwki, kamyki. Dzieci uczą się rysować cyfry po śladzie, poznają pojęcia matematyczne: wynik, składnik, suma, odjemna odjemnik, różnica, czynnik, iloczyn, dzielna, dzielnik, iloraz. Są tu również zagadnienia związane z ułamkami, określaniem czasu i długości. Dzieci trenują matematykę w zabawach, eksperymentach, mnożą na paluszkach, tworzą tablicę mnożenia, poznają znaki: mniejszy i większy. Pomysłów jest bardzo dużo, autorka podpowiada jak tłumaczyć dzieciom trudniejsze zagadnienia, jak trenować matematyczne umiejętności. Wykorzystanie darów natury pozwala poczuć dzieciom tę matematykę dosłownie, poczuć wynik. To nie dodawanie w pamięci – ale dodawanie kasztanów, odejmowanie fasolek. To zupełnie inaczej aniżeli „suchy”, nienamacalny wynik jakiegoś działania.

Bardzo przydatny „pomocnik” matematyczny dla maluchów z ciekawymi ilustracjami Joanny Kłos.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

piątek, 28 września 2018

Świetna propozycja dla miłośników komiksu, dinozaurów. Choć muszę tu dodać – pierwszy raz spotkałam się z nazwą: naukomiks. Można się oczywiście domyśleć, że naukomiks to coś więcej niż komiks: niesie z sobą treści naukowe, edukacyjne. A taka właśnie jest ta książka. Właściwie patrząc na naszą dinozaurową półeczkę, to muszę przyznać, że są na niej głównie książki, które przedstawiają różne gatunki dinozaurów, ich cechy charakterystyczne, styl życia, odżywanie, charakter. Tymczasem książka Reeda traktuje głównie o ludziach związanych z badaniami nad dinozaurami, rozwoju paleontologii. Oczywiście jest i spora dawka wiedzy o dinozaurach – ale nie na pierwszym planie. Tutaj na czoło wysuwają się ludzie, dzięki którym mamy dziś sporą wiedzę na temat olbrzymów z przeszłości, ich pasji, ambicji, marzeń i planów. Już sama geneza rozwoju paleontologii jest ciekawa – wiecie kiedy zaczęło się skamielinowe szaleństwo? W Anglii wybuchła rewolucja przemysłowa, ludzie zaczęli kopać w ziemi – zaczął rozwijać się przemysł – i co rusz odkrywano, że ziemia kryje nieznane skarby. To był początek – a takie osoby jak Buckland, Mantell, Owen, Darwin zajęły się tematem profesjonalnie. Na kartkach komiksu można zaobserwować jak pracowali w plenerze, naukowo. Bardzo ciekawą postacią była Mary Anning, która jako dziewczynka znalazła pierwszą skamielinę – po czym zajmowała się tym przez 35 lat swojego życia. W książce w ciekawy sposób pokazano też swego rodzaju … współzawodnictwo między zbieraczami skamielin, ich upór, chęć zdobycia rozgłosu a nawet sławy. Miały miejsce fałszerstwa, plagiaty, kompromitacje. Książka po trosze naukowa, po trosze sensacyjna – o ludziach i ich życiu, o tym, co się im udało, a co nie. A może ktoś po lekturze zainteresuje się paleontologią i zechce rozwijać swoje życiowe pasje? Jak się okazuje, wiele zależy od przypadku.

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 25 września 2018

Motyle są w modzie. Podobnie jak i inne zapylacze. Ostatnio zrobiło się o nich głośno i dobrze, bo już sam Einstein ponoć mówił (ponoć, bo są i tacy, którzy szukają źródła tej wypowiedzi i znaleźć nie mogą. Ale brzmi mądrze i niestety złowieszczo):  Jeśli wyginą pszczoły, człowiekowi zostaną cztery lata istnienia. Wprawdzie mowa tu o pszczołach, ale obok pszczół to właśnie motyle należą do najpopularniejszych zapylaczy  - znów „ponoć”, bowiem bazuję na danych z Internetu. I dobrze, że jest takie „zamieszanie” – i z pszczołami, i z motylami, bo człowiek wiele rzeczy niszczy na plancie – jeśli nie szybko, od razu, to stopniowo. Takie książki jak ta uwrażliwiają najmłodsze dzieci na współczesne problemy Ziemi. Starsze mogą oczywiście sięgnąć po bardziej obszerną literaturę. Natomiast maluchy z taką lekturą poznają skrzydlate cuda natury, które odgrywają niezwykle ważną rolę w środowisku. Autorzy przedstawili kilka gatunków motyli, ich cechy charakterystyczne, przedstawiają środowisko, w jakim żyją, przytaczają ciekawostki. Dzieci mają możliwość poznania takich motylich przedstawicieli. Są tutaj Rusałka pawik, Osadnik egeria, Rusałka admirał, Latolistek cytrynek, Zmrocznik przytuliak, Plamiec agreściak, Przestrojnik trawnik, Kraśnik sześcioplamek, Niepylak apollo, Rusałka ceik, Paź królowej, bielinki, modraszki, czerwończyki, Przylepek nakropek, piórolotki, Zorzynek rzeżuchowiec, Mieniak tęczowiec, Dostojka Latonia, Rusałka kratkowiec. Zobaczcie – aż tyle okazów zmieściło się w książce. Niektóre z nich bardzo popularne, często występujące okazy – znam z mojego ogrodu. Inne z kolei bardzo rzadkie – wszystkie piękne: dzienne i nocne. W moim ogrodzie latem latają całe chmary: Paź królowej, bielinki, Rusałka pawik i Rusałka admirał są mi dobrze znane. I ich gąsienice co rusz spotykane: a to wędrują po murze, a to po ciepłym od słońca tarasie.  Nie mówiąc już o pewnej włochatej osobnicze, która pewnego dnia spadła na mnie podczas czytania lektury pod drzewem. Książka przybliża poszczególne motyle, przekazuje krótkie informacje na ich temat. Tych wiadomości nie ma aż zbyt wiele – w sam raz dla maluchów. Niektóre wzbogacone są dodatkowym zdjęciem, rysunkiem Helenki (może zachęci to najmłodszych do wykonania własnych obserwacji i prac). Dzieci poznają cykl rozwojowy motyli, gąsienice, charakterystyczne ubarwienia, specyficzne odżywianie – co jest niezmiernie ciekawe. Bowiem wielu motyl kojarzy się  nektarem kwiatowym. Tymczasem są gatunki, które preferują odchody innych zwierząt i gnijące resztki owocowe. Wszystko pięknie zilustrowane przez Ewę Kozyrę-Pawlak, Pawła Pawlaka i Helenkę. Motyle z różnej perspektywy, narysowane, powycinane i naszyte na tkaninę – wyglądają jak żywe. Ja mam tylko nadzieję, że po tej lekturze dzieci (a przynajmniej niektóre - o ile tak do tej pory miały) przestaną łapać motyle, a gąsienice nie będą budzić w nich strachu i obrzydzenia.

PS. Latem dostałam od znajomej wielki pęk kopru. To na nim była olbrzymia gąsienica pazia królowej. Została wyekspediowana do ogrodu.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia  

wtorek, 18 września 2018

 

Metoda Montessori od kilku lat wzbudza wielkie zainteresowanie – jako alternatywna forma edukacji. Ja sama z ciekawością podpatrywałam kiedyś poczynania niektórych mam blogerek, które konsekwentnie wprowadzały metody wychowania i nauczania na własnym podwórku. Zawsze byłam pełna podziwu, jak wiele musiały same przygotować: wycinane literki z szorstkiego papieru, liczydełka z koralików, obrazki, pomoce – krótko mówiąc cuda na kiju. Książka Montessori dla każdego zaznajamia w skrócie z tą metodą i proponuje różnego rodzaju pomoce dydaktyczne, które można wykorzystać w pracy z dziećmi – czy to w przedszkolu, czy w domu. Powiem krótko – to ułatwienie dla każdego, kto chce wnieść jakieś innowacje i ciekawe pomysły podczas zajęć. Nie trzeba przeszukiwać już Internetu w poszukiwaniu inspiracji – wiele rzeczy jest gotowych, do wykorzystania już. Praktycznie od zaraz. Na początku krótkie informacje na temat autorki metody i głównych założeń. Nie jest tego dużo – i warto poczytać. Dalej to już grubaśna księga pełna pomysłów: podzielona na działy: życie codzienne; zmysły, kształty, litery, język, matematyka i kosmos. Czegóż tutaj nie ma? Dzieci wodzą paluszkami po kształtach, literach, cyfrach – następnie robią to już przy użyciu kleju – a potem posypują piaskiem lub kaszą – powstałe szorstkości pozwalają dzieciom poczuć dany kształt. Następnie rozpoznają faktury materiałów: szorstki i gładki, wycinają i składają bryły, samolocik; piszą krótkie wyrazy (np. miś, kot itd.), łączą kropki w odpowiedniej kolejności, liczą przedmioty, krople deszczu, zwierzęta; poznają kontynenty, zwierzęta charakterystyczne  dla danego zakątka na świecie, flagi i kontury wybranych państw, żywioły, ptaki, budowa jajka ( drodzy dorośli: kto z nas wiedział, cóż to takiego jest „chalaza” w jajku?). Książka jest wykonana z grubych szorstkich kartek, po których dobrze się pisze i rysuje. Książka jest dużego formatu (23 cm x 27 cm), pomoce, zwłaszcza litery i cyfry są wystarczająco duże, by bawić się klejem i piaskiem. Myślę, że dla tych, którzy zainteresowani są metodą Montessori, ta lektura okaże się cenną pomocą. Na pewno nie spełni wszystkich oczekiwań i wtedy trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Jednak dla rodzica, który dba o rozwój swojego dziecka – to cenna pozycja – na początek. By złapać bakcyla i potem działać już w szerszych obszarach.

Wydawnictwo Znak

piątek, 31 sierpnia 2018

Katarzyna Dowbor na koniach się zna jak mało kto. Nie raz w wywiadach z nią napotkać można było dużo odniesień do jazdy konnej i koni w ogóle. Nic dziwnego, że powstała Stajnia pod tęczą. Do tego dochodzi Marcin Kozioł z lekkim piórem i talentem do opowiadania ciekawych historii. Tak więc mamy duet, który wspaniale się uzupełnia. I trzecią część serii – tym razem „Wojna na miny”. (Do tej pory ukazały się: Czary na komary, Maść na maść )

W Stajni pod tęczą pojawia się mały gość – Maja. Ciekawe czy odgadniecie któż to taki: ma cewki, łyżki, sukienkę i lusterko. Nie wiecie? To części ciała małej sarenki, która skaleczyła się nogę i przechodzi w stajni rekonwalescencję. Oczywiście wszystkie zwierzęta zaraz otaczają Maję opiekę. Mało tego – zaczynają się nawet spierać, u kogo Maja ma spać. Tak więc w tej części serii wszystko kręci się wokół Mai. Ale wizyta w stajni to oczywiście doskonała okazja do tego, by lepiej poznać to miejsce i jej mieszkańców. Każda część zdradza tajniki koni, jazdy konnej, stajni. Pojawia się typowe słownictwo: kantar, uwiąz, boks, padok i inne.  Dzieci mogą poznać końską mowę. Koń oczywiście mówić nie potrafi, ale doskonale sygnalizuje swoje emocje i potrzeby np. uszami. I tak z położenia uszu można naprawdę wiele odczytać: czy są rozluźnione, usztywnione, czy oklapłe na boki. Czy skierowane do tyłu, do przodu, czy na boki. Podobnie ogon: pokaże on czy koń jest przestraszony, rozdrażniony czy podekscytowany. Ilustracje w książce będą świetnym przewodnikiem po końskiej mowie. Przez lekturę przewija się wiele zwierząt, wiele się dzieje – historie opowiedziane są lekko, z polotem i humorem. Na końcu zadania dla czytelników: trzeba coś narysować, poobserwować, by zdobyć dyplom Tęczowej odznaki. Oczywiście tematyka zadań – końska.

Wiek 6+

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Lektura dla najmłodszych. Historyjka wierszem o pewnej głodnej gąsienicy. Wiadomo – gąsienice to żarłoki przeogromne. Ta książkowa wędruje sobie po świecie i szuka czegoś do schrupania – co rusz napotyka na jakiś smaczny kąsek i stworzenie, które uświadamia ją, że jednak gąsienice tego czegoś nie jedzą. Bo nie dla gąsienic jabłuszko, gruszka, truskawka, cytryna, bakłażan, grzyb, papryka, kasztan, wisienka. Dopiero mądra żabka informuje gąsienicę, że najlepsze dla niej są soczyste listki. Maluchy poznają naturę gąsienic – jej przeogromny apetyt, cykl rozwojowy – od gąsienicy, poprzez kokon do pięknego motyla. Oczywiście całość można tłumaczyć starszym dzieciom, małe dzieci już od pierwszych dni można przyzwyczajać do lektury – obrazki są kolorowe, nie zawierają wielu elementów. Ciekawym pomysłem jest coraz mniejsza dziurka, która pewnie strrrrrasznie zaciekawi małych czytelników. I połączenie nowoczesności z vintage. Dzieci poznają też nazwy owoców, roślin i zwierząt. Gąsienica przebywa sporą drogę, a na niej ma też dużo przystanków i napotkanych ciekawych osobników: ślimak, osa, mrówka, ważka, komar, świerszcz, pszczoła, żabka. Całość wykonana solidnie – z grubej tektury. Można oglądać książkę tam i z powrotem – na pewno nic jej się nie stanie.

Wiek 1+ i jeszcze wcześniej:)

Wydawnictwo Egmont

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10