Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
piątek, 28 września 2018
Dinozaury. Skamieliny i Pióra (naukomiks) - MK Reed/ il. Joe Flood

Świetna propozycja dla miłośników komiksu, dinozaurów. Choć muszę tu dodać – pierwszy raz spotkałam się z nazwą: naukomiks. Można się oczywiście domyśleć, że naukomiks to coś więcej niż komiks: niesie z sobą treści naukowe, edukacyjne. A taka właśnie jest ta książka. Właściwie patrząc na naszą dinozaurową półeczkę, to muszę przyznać, że są na niej głównie książki, które przedstawiają różne gatunki dinozaurów, ich cechy charakterystyczne, styl życia, odżywanie, charakter. Tymczasem książka Reeda traktuje głównie o ludziach związanych z badaniami nad dinozaurami, rozwoju paleontologii. Oczywiście jest i spora dawka wiedzy o dinozaurach – ale nie na pierwszym planie. Tutaj na czoło wysuwają się ludzie, dzięki którym mamy dziś sporą wiedzę na temat olbrzymów z przeszłości, ich pasji, ambicji, marzeń i planów. Już sama geneza rozwoju paleontologii jest ciekawa – wiecie kiedy zaczęło się skamielinowe szaleństwo? W Anglii wybuchła rewolucja przemysłowa, ludzie zaczęli kopać w ziemi – zaczął rozwijać się przemysł – i co rusz odkrywano, że ziemia kryje nieznane skarby. To był początek – a takie osoby jak Buckland, Mantell, Owen, Darwin zajęły się tematem profesjonalnie. Na kartkach komiksu można zaobserwować jak pracowali w plenerze, naukowo. Bardzo ciekawą postacią była Mary Anning, która jako dziewczynka znalazła pierwszą skamielinę – po czym zajmowała się tym przez 35 lat swojego życia. W książce w ciekawy sposób pokazano też swego rodzaju … współzawodnictwo między zbieraczami skamielin, ich upór, chęć zdobycia rozgłosu a nawet sławy. Miały miejsce fałszerstwa, plagiaty, kompromitacje. Książka po trosze naukowa, po trosze sensacyjna – o ludziach i ich życiu, o tym, co się im udało, a co nie. A może ktoś po lekturze zainteresuje się paleontologią i zechce rozwijać swoje życiowe pasje? Jak się okazuje, wiele zależy od przypadku.

Wiek 9+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 18 września 2018
Montessori dla każdego. Samodzielnie odkryj świat - Małgorzata Ceremuga

 

Metoda Montessori od kilku lat wzbudza wielkie zainteresowanie – jako alternatywna forma edukacji. Ja sama z ciekawością podpatrywałam kiedyś poczynania niektórych mam blogerek, które konsekwentnie wprowadzały metody wychowania i nauczania na własnym podwórku. Zawsze byłam pełna podziwu, jak wiele musiały same przygotować: wycinane literki z szorstkiego papieru, liczydełka z koralików, obrazki, pomoce – krótko mówiąc cuda na kiju. Książka Montessori dla każdego zaznajamia w skrócie z tą metodą i proponuje różnego rodzaju pomoce dydaktyczne, które można wykorzystać w pracy z dziećmi – czy to w przedszkolu, czy w domu. Powiem krótko – to ułatwienie dla każdego, kto chce wnieść jakieś innowacje i ciekawe pomysły podczas zajęć. Nie trzeba przeszukiwać już Internetu w poszukiwaniu inspiracji – wiele rzeczy jest gotowych, do wykorzystania już. Praktycznie od zaraz. Na początku krótkie informacje na temat autorki metody i głównych założeń. Nie jest tego dużo – i warto poczytać. Dalej to już grubaśna księga pełna pomysłów: podzielona na działy: życie codzienne; zmysły, kształty, litery, język, matematyka i kosmos. Czegóż tutaj nie ma? Dzieci wodzą paluszkami po kształtach, literach, cyfrach – następnie robią to już przy użyciu kleju – a potem posypują piaskiem lub kaszą – powstałe szorstkości pozwalają dzieciom poczuć dany kształt. Następnie rozpoznają faktury materiałów: szorstki i gładki, wycinają i składają bryły, samolocik; piszą krótkie wyrazy (np. miś, kot itd.), łączą kropki w odpowiedniej kolejności, liczą przedmioty, krople deszczu, zwierzęta; poznają kontynenty, zwierzęta charakterystyczne  dla danego zakątka na świecie, flagi i kontury wybranych państw, żywioły, ptaki, budowa jajka ( drodzy dorośli: kto z nas wiedział, cóż to takiego jest „chalaza” w jajku?). Książka jest wykonana z grubych szorstkich kartek, po których dobrze się pisze i rysuje. Książka jest dużego formatu (23 cm x 27 cm), pomoce, zwłaszcza litery i cyfry są wystarczająco duże, by bawić się klejem i piaskiem. Myślę, że dla tych, którzy zainteresowani są metodą Montessori, ta lektura okaże się cenną pomocą. Na pewno nie spełni wszystkich oczekiwań i wtedy trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Jednak dla rodzica, który dba o rozwój swojego dziecka – to cenna pozycja – na początek. By złapać bakcyla i potem działać już w szerszych obszarach.

Wydawnictwo Znak

piątek, 31 sierpnia 2018
Stajnia pod tęczą. Wojna na miny - Katarzyna Dowbor, Marcin Kozioł

Katarzyna Dowbor na koniach się zna jak mało kto. Nie raz w wywiadach z nią napotkać można było dużo odniesień do jazdy konnej i koni w ogóle. Nic dziwnego, że powstała Stajnia pod tęczą. Do tego dochodzi Marcin Kozioł z lekkim piórem i talentem do opowiadania ciekawych historii. Tak więc mamy duet, który wspaniale się uzupełnia. I trzecią część serii – tym razem „Wojna na miny”. (Do tej pory ukazały się: Czary na komary, Maść na maść )

W Stajni pod tęczą pojawia się mały gość – Maja. Ciekawe czy odgadniecie któż to taki: ma cewki, łyżki, sukienkę i lusterko. Nie wiecie? To części ciała małej sarenki, która skaleczyła się nogę i przechodzi w stajni rekonwalescencję. Oczywiście wszystkie zwierzęta zaraz otaczają Maję opiekę. Mało tego – zaczynają się nawet spierać, u kogo Maja ma spać. Tak więc w tej części serii wszystko kręci się wokół Mai. Ale wizyta w stajni to oczywiście doskonała okazja do tego, by lepiej poznać to miejsce i jej mieszkańców. Każda część zdradza tajniki koni, jazdy konnej, stajni. Pojawia się typowe słownictwo: kantar, uwiąz, boks, padok i inne.  Dzieci mogą poznać końską mowę. Koń oczywiście mówić nie potrafi, ale doskonale sygnalizuje swoje emocje i potrzeby np. uszami. I tak z położenia uszu można naprawdę wiele odczytać: czy są rozluźnione, usztywnione, czy oklapłe na boki. Czy skierowane do tyłu, do przodu, czy na boki. Podobnie ogon: pokaże on czy koń jest przestraszony, rozdrażniony czy podekscytowany. Ilustracje w książce będą świetnym przewodnikiem po końskiej mowie. Przez lekturę przewija się wiele zwierząt, wiele się dzieje – historie opowiedziane są lekko, z polotem i humorem. Na końcu zadania dla czytelników: trzeba coś narysować, poobserwować, by zdobyć dyplom Tęczowej odznaki. Oczywiście tematyka zadań – końska.

Wiek 6+

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

poniedziałek, 20 sierpnia 2018
Co by tu zjeść? Akademia Mądrego Dziecka - Zbigniew Dmitroca/ il. Giorgio Vanetti

Lektura dla najmłodszych. Historyjka wierszem o pewnej głodnej gąsienicy. Wiadomo – gąsienice to żarłoki przeogromne. Ta książkowa wędruje sobie po świecie i szuka czegoś do schrupania – co rusz napotyka na jakiś smaczny kąsek i stworzenie, które uświadamia ją, że jednak gąsienice tego czegoś nie jedzą. Bo nie dla gąsienic jabłuszko, gruszka, truskawka, cytryna, bakłażan, grzyb, papryka, kasztan, wisienka. Dopiero mądra żabka informuje gąsienicę, że najlepsze dla niej są soczyste listki. Maluchy poznają naturę gąsienic – jej przeogromny apetyt, cykl rozwojowy – od gąsienicy, poprzez kokon do pięknego motyla. Oczywiście całość można tłumaczyć starszym dzieciom, małe dzieci już od pierwszych dni można przyzwyczajać do lektury – obrazki są kolorowe, nie zawierają wielu elementów. Ciekawym pomysłem jest coraz mniejsza dziurka, która pewnie strrrrrasznie zaciekawi małych czytelników. I połączenie nowoczesności z vintage. Dzieci poznają też nazwy owoców, roślin i zwierząt. Gąsienica przebywa sporą drogę, a na niej ma też dużo przystanków i napotkanych ciekawych osobników: ślimak, osa, mrówka, ważka, komar, świerszcz, pszczoła, żabka. Całość wykonana solidnie – z grubej tektury. Można oglądać książkę tam i z powrotem – na pewno nic jej się nie stanie.

Wiek 1+ i jeszcze wcześniej:)

Wydawnictwo Egmont

czwartek, 16 sierpnia 2018
Słodki domek. Akademia Mądrego Dziecka - Zbigniew Dmitroca/ il. Nicoletta Bertelle

Pracowite pszczółki zbudowały na drzewie swój słodki domek. Nowe domostwo zainteresowało mnóstwo zwierząt, które przyglądają się brzęczącym sąsiadom: gąsienica, sowa, wiewiórka, niedźwiedź, myszka, ptaszek, zając, ślimaki. Ich reakcje są różne: od zdziwienia, poprzez rozdrażnienie (brzęczenie zbudziło sowę) aż do ciekawości. Te zwierzęta obserwują postępujące prace pszczół w budowie domu. W końcu kiedy ten jest gotów, pszczoły wybierają się po pyłek na kwiaty w okolicy.

Temat pszczół – bardzo ważny, bo chyba każdy  z nas jest świadomy tego, że bez nich i innych zapylaczy nie ma życia na Ziemi. Warto więc uświadamiać ich wagę już małym dzieciom. Wprawdzie czasem pszczoły budzą strach – z powodu użądleń, ale gdy się je omija z daleka, a poznaje ich naturę na kartach książki – jest bezpiecznie i sympatycznie. Oczywiście najmniejsze dzieci mogą tylko oglądać obrazki, czytać wierszyki, opowiadać (nawet po swojemu), co też się na ilustracjach dzieje. A dzieje się naprawdę wiele – książka daje wiele bodźców do prowadzenia rozmów z maluchami. Na pewno spodoba się malejący plaster miodu - zaintryguje okienko, do którego można włożyć paluszek, przez które można popatrzeć. Całość została wykonana z grubej tektury – przeżyje więc niejedno spotkanie oko w oko z pszczołami.

Wiek 1+ i jeszcze wcześniej

Wydawnictwo Egmont

poniedziałek, 30 lipca 2018
Jak to działa? Ciało człowieka - Nikola Kucharska

Ciało ludzkie od dawna fascynuje najmłodszych – i takie właśnie książki pozwalają odkrywać tajniki ludzkich układów i organów. Temat chyba niewyczerpany – co wybrać, by zaciekawić, przekazać wiedzę. W końcu by się też dobrze bawić, przyjemnie poznawać świat – bo przecież jeśli ktoś łaknie tylko wiedzy, może sięgnąć po tradycyjny podręcznik szkolny – a tego raczej byśmy chcieli uniknąć, nieprawdaż? Po ciele ludzkim oprowadza w tym przypadku mała Klara. Tłumaczy zawiłości układów, organów  - wszystko na swoim przykładzie, często „wchodzi” też w rewiry rodzinne. Z jej pomocą dzieci poznają układy: nerwowy, pokarmowy, oddechowy, mięśniowy, krwionośny, szkieletowy i kostny. Dalej: funkcjonowanie mózgu i geny. Klara opowiada o tajnikach etapów ludzkiego życia od pierwszych dni po starość. Na czterech wielkich rozkładówkach komiksowych można śledzić losy rodziny Klary,  zdrowy tryb życia, zmysły i mózg, wizytę u lekarza. Książka powinna spodobać się dzieciom, które marzą o tym, by w przyszłości zostać np. lekarzem lub pielęgniarką: pokazuje różne oddziały szpitalne, przedstawia zawody związane z medycyną (np. oprócz dwóch wyżej wymienionych są tu także dietetyk, ratownik medyczny, fizjoterapeuta), przedstawia sylwetki wielkich ludzi medycyny: np. Hipokratesa, Zbigniewa Religę, Louisa Pasteura i Wilhelma Roentgena. Książka kolorowa, niekiedy dowcipna, przekazuje solidną porcję wiedzy. Minusem są niekiedy zbyt małe literki. Trzeba wysilać wzrok w niektórych miejscach, by odczytać tekst. Oprócz wiedzy „medycznej” jest też – ku mojej uciesze, spora dawka wiedzy lingwistycznej. Wyjaśniono zwroty, które odnoszą się do różnych części ciała bądź organów: co to znaczy mieć dziurawe ręce albo gumowe ucho. A muchy w nosie? Są tu nie tylko konkretne informacje, ale też ciekawostki – a niektóre z nich pewnie pomogą lepiej zrozumieć nasze funkcjonowanie. Bo żeby się wyspać i dobrze przetrwać w szkole człowiek powinien spać….. Nie, nie zdradzam – odpowiedź w książce.

Wiek 6+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 29 lipca 2018
Opowiem ci, mamo, co robią psy - Paulina Wyrt

Kultowa seria dla wielu małych dzieci. Czego tutaj już nie było: pociągi, samoloty, żaby, pszczoły, narzędzia, koty, dinozaury. A teraz przyszła kolej na psy. Prawdę powiedziawszy tak się nawet zastanawiałam, kiedy te psiaki będą, bo przecież skoro KOTY były, to i PSY muszą. A więc PSY już są, są!!!

Powiem tak: autorka Paulina Wyrt to moje wakacyjne ilustracyjne odkrycie: jest świetna w tym co robi, oryginalna. A ta książka jest dowodem na to. Na pewno w tej serii ważne są ilustracje: duże, kolorowe, rozkładane. Do tego dochodzi jeszcze ciekawy tekst. Jest go akurat w sam raz. Do poczytania z rodzicami – w przypadku małych dzieci. A potem już tylko śledzenie wielkich ilustracji, na których tyle się dzieje. Tak mi po głowie chodzi coś takiego: fajnie by było zobaczyć ilustracje Pauliny do jakiejś potarganej, zwariowanej książki. Może kiedyś ktoś coś... Bo coś mi mówi, że to taki wulkan energii jeszcze nie w pełni wykorzystany.

Tymczasem wracając już do tej konkretnej książki traktuje ona o wielu rzeczach ważnych dla psiej tematyki: jest trochę historii: czyli psi praprzodek, udomowienie psa. To tyle na początek. Reszta kręci się wokół wielorasowego kundelka Felera, który ze schroniska trafia w ręce sympatycznej Lilki. Jest wizyta u weterynarza, psiego fryzjera, w domu Lilki, w którym z powodu pojawienia się nowego członka rodziny dosłownie wszystko stanęło na głowie, jest długi spacer (cudny – w formie gry planszowej – i jak to na spacerze z psem bywa: czasem trzeba się pospieszyć, czasem cofnąć, stracić kolejkę, pójść na skróty). Są psy i ich właściciele – można się przekonać, czy faktycznie pupile upodabniają się do swoich właścicieli. Dowiecie się wiele na temat psiej natury: co oznaczają podkulony ogon, spuszczone uszy i obwąchiwanie innych piesków na spacerze – czyli w dwóch słowach: język psi. Dalej: pielęgnacja pupila w poszczególnych porach roku, wspólna wyprawa – a więc psi bagaż: bilet, książeczka zdrowia, kaganiec, smycz. W końcu psy w życiu codziennym: nie tylko jako wierni towarzysze i przyjaciele, ale też zwierzęta ciężko pracujące jako tropiciele lub opiekunowie.

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 19 lipca 2018
Co widzimy w gwiazdach? Ilustrowany przewodnik po nocnym niebie - Kelsey Oseid

 

W najbliższym czasie oczy wielu z nas będą skierowane w kierunku nieba - a ściślej mówiąc Księżyca (nie przegapcie 27 lipca). Będzie się działo!!! Jeśli warunki będą sprzyjały, zaobserwujemy całkowite zaćmienie Księżyca. A może po tych obserwacjach częściej zaczniemy zdzierać głowy do góry, by popatrzeć, co się nad nami TAM dzieje? Może częściej popatrzymy na niebo? Gwiazdy, planety, Słońce, Księżyc. Jeśli złapiemy bakcyla, wówczas pomoc się na pewno przyda – w postaci ilustrowanego przewodnika po nocnym niebie – takim jak ten właśnie. Książka na pewno może być wstępem do „czytania” nieba ze zrozumieniem, poznawania go. Bo przyznajmy, wielu z nas wśród mnóstwa migocących punkcików tam w górze, potrafi rozpoznać niewiele: Wielki Wóz, Mały Wóz, Gwiazdę Polarną. A może będzie to początek przygody, która będzie kontynuowana dalej z innymi lekturami, filmami, wykładami znawców tematu? Na początek próbujemy okiełznać temat nocnego nieba swoimi siłami. Po lekturze mogę powiedzieć – jest MOC i są chęci.

Poznacie tu różne gwiazdozbiory, ich starożytne nazwy, nawiązanie do mitologii. Autorka pokazała też jak ludzie czytali niebo w dawnych czasach, gdy nie mieli do dyspozycji precyzyjnych narzędzi i instrumentów. Za to mieli w sobie olbrzymią chęć poznania świata. A więc: gwiazdozbiory Ptolemeusza, które różnią się od gwiazdozbiorów nowożytnych. Jak się okazuje ta działka nauki niesie z sobą różne niespodzianki, bowiem w erze oświecenia konstelacje gwiazd otrzymały również nazwy narzędzi i instrumentów naukowych, chociażby takich jak: Pompa, Piec, Węgielnica, Luneta, Sekstant, Kompas czy Sieć. Mają one też nazwy zwierząt i mitycznych stworzeń: Ptak Rajski, Psy Gończe, Kameleon, Jaszczurka, Ryś, Złota Ryba, Jednorożec czy Lisek. Gwiazdy zajmują tu najwięcej miejsca – ale poświęcono też dużo uwagi Drodze Mlecznej, Księżycowi (informacje przydadzą się za dni kilka), Słońcu, poszczególnym planetom Układu Słonecznego, planetoidom, kometom, meteorom. Oczywiście pojawia się odwieczne pytanie w kontekście nieba: Czy tam jest ktoś jeszcze? Jest próba odpowiedzi na to pytanie, co na pewno łatwe nie jest.

Każdy z nas urodził się pod jakąś gwiazdą może ta książka zainspiruje Was do wieczornego pikniku rodzinnego. Zadanie do wykonania na już: odnaleźć swój znak zodiaku na czarnym niebie.

Książka ciekawa, zawiera mnóstwo informacji, ciekawostek. Zilustrowana w tonacji … nocnego nieba. Nienachalnie, tak by zaintrygować, zainteresować, zapalić do poznawania tematu. Mnie się baaaardzo podoba.

Tutaj można zajrzeć do środka:)

Wiek 10+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

poniedziałek, 16 lipca 2018
Bakterie do kwadratu, czyli matematyka jest wszędzie - Anna Cerasoli/ il. Adriano Gon

Filip jest wprawdzie mały, ale już teraz wszystkim się interesuje. Cała rodzina jest zmęczona wiecznymi pytaniami typu: „Dlaczego?” W sukurs przychodzi dziadek – emerytowany nauczyciel LO, pasjonat nauki, wzór cnót i cierpliwości, który właśnie zamierza odwiedzić rodzinę. To doskonała okazja, by podyskutować o świecie i nauce, a zwłaszcza matematyce – która, jak już od dawna wiadomo, jest dosłownie wszędzie. A pojawia się w dyskusjach wnuka z dziadkiem niby mimochodem. Ot tak sobie: ktoś rzuca hasło, pytanie i już jest okazja do tego, by zgłębić temat. A że dziadek ma za sobą ponad 40-letnie doświadczenie pedagogiczne, wie doskonale jak zainteresować chłopca, jak w prosty sposób wyłożyć mu temat. A czego tu nie ma: osiągnięcia matematyczne starożytnych Sumerów i Babilończyków, arytmetyka zwykłego (jak się okazuje jednak nie-zwykłego) zegara, drzewko i futbol, dzielenie się bakterii. Baaa – nawet tajemnica samurajskich mieczy. To nie tylko przekazywanie wiedzy, ale poznawanie ciekawostek z różnych dziedzin. Na początku myślałam, że książka będzie niepozorna jak „Geometria faraona” z serii zagadek matematycznych. Mile mnie zaskoczyła. Na blisko 168 stronach można wyczytać również wiele historyjek, opowieści, matematycznych ciekawostek i … oczywistości. Ta książka ma jeszcze jeden ważny plus. Pokazuje serdeczne więzi międzypokoleniowe. Uczeń uczy się od mistrza. Wnuk i dziadek, relacje między rodzeństwem i rodzicami. To cenna nauka, zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Książka jak się okazuje jest drugim tomem matematycznych dyskusji dziadka z wnuczkiem. Nie znam tytułu: „Pan Kartezjusz gra w statki”, ale może uda mi się o nim również napisać.

Sama lektura nadaje się do rodzinnego czytania. Niektóre zagadnienia wydają się być trudniejsze, nad niektórymi trzeba się bardziej pochylić. Może warto zatem dawkować sobie lekturę, by był czas na refleksję i naukę? Może jeden rozdział na raz? Jest jeszcze jeden plus tej książki (Ktoś liczy te wszystkie plusy? Bo ja już szczerze mówiąc pogubiłam się trochę) – nie brak w niej humoru – i słownego, i ilustracyjnego, i sytuacyjnego. To nie tak, że będą was boleć brzuchy ze śmiechu – ale inteligentny humor na pewno akurat w przypadku matematyki nadaje całości pewnej lekkości. I jeszcze (kolejny plus hm……….): z rozmów dziadka z wnukiem wynika, że jednak warto się uczyć i pracować nad sobą. Dotyczy to i dzieci i dorosłych.

Wiek 10+

Wydawnictwo Adamada

poniedziałek, 02 lipca 2018
Jotka łowca smoków. Smoki wysp brytyjskich - Łukasz Radecki/ il. Joanna Sapkowska-Pieprzyk

Jotka to inicjały Jana Krzysztofa. Jan Krzyś w skrócie dla przyjaciół.  Młodziutki rycerze, który para się … łapaniem smoków. Po specjalnych szkoleniach, z doświadczeniem, doskonale znający naturę tych stworów. Choć czy dla Jotki smoki są stworami, bestiami? Bo i musicie wiedzieć, że Jotka baaaardzo lubi smoki, zna ich całe mnóstwo i zawsze łapie je tak, by nie zrobić im krzywdy. Jotce towarzyszy koń Galopod, u boku zawsze miecz Cisza i topór Spokój. Razem przemierzają świat w poszukiwaniu smoków, które stwarzają mieszkańcom problemy. Wtedy to właśnie Jotka wkracza do akcji. Bo sami popatrzcie – taki Smok Bagienny z Irlandii – kradnie owce i prosiaki, rozbił też kurnik. I oczywiście lubi błoto. Jotka po długich negocjacjach przekonuje smoka do przestawienia swojej diety na kotleciki sojowe. Albo inny smok – Smok Kolekcjoner. Miłośnik drogocennych klejnotów i skarbów. I na jaki pomysł wpada Jotka? Myje brudasa, a spod warstwy brudu i kurzu ukazuje się różowa skora. Tak to raduje stwora, że ten zaczyna tańczyć i podskakiwać. A w tym czasie Szkoci wynoszą szybko z jego kryjówki zrabowane skarby. Na końcu historii jest jeszcze nauka moralna – i dla smoków i dla czytelników: po pierwsze: że nie warto zdrowia tracić dla fastfoodów i po drugie: że pieniądze szczęścia nie dają. Jest jeszcze po trzecie, ale nie zdradzam. W książce oprócz trzech sympatycznych opowieści znajdziecie jeszcze Smokarium z najważniejszymi informacjami na temat książkowych stworów: ich rozmiarów, ciężaru, preferowanego pokarmu, występowania i statusu. Jest Kącik smoczego podróżnika, w którym poznacie ciekawe miejsca, które warto odwiedzić niekoniecznie tylko jako Łowca Smoków. Są postacie historyczne, występujące bądź wspomniane w książce. Opisano też dania kulinarne warte poznania – to na wypadek, gdybyście faktycznie udali się do Anglii, Szkocji lub Irlandii.

Książka pokazuje, jak wielka jest siła wyobraźni. A może dzieci po tej lekturze, podobnie jak Jotka zechcą przenosić się w czasie i przestrzeni do różnych epok, by szukać tam ciekawych przygód i stworzeń, o których do tej pory czytały tylko w książkach? Kto wie…..

Wiek 5+

Wydawnictwo Zysk i S-ka

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22