Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 25 maja 2017
Przygody dzieci z ulicy Awanturników - Astrid Lindgren/ il. Ilon Wikland

Ulica wcale nie nazywa się ulicą Awanturników, tylko ulicą Garncarzy. A jej dziwne miano? To za sprawą trójki dzieciaków. Przyjrzyjmy się zatem trzem (po poznańsku) rojbrom. Bo takie określenie jak najbardziej do nich pasuje. Jonas, trochę młodsza Mia Maria i najmłodsza czteroletnia Lotta. Mieszkają w żółtym domku przy małej uliczce. Dzieciaki mają głowy pełne różnych pomysłów na przygody i zabawy. Oj nie – nie nudzą się wcale – tego jestem pewna. Ich życie to małe miasteczko z rynkiem, szkoła, a przede wszystkim ulica, która jest plenerem, na którym rozgrywają się różne scenki z życia rodzeństwa. Są i dorośli towarzyszący „awanturnikom”: rodzice, sąsiedzi, dziadkowie. Właśnie z tymi osobami związane są tytułowe przygody: spotkania, dyskusje, rozmowy, kłótnie. Dzieciństwo jakiego na próżno szukać w dzisiejszych czasach. I tak na przykład: dzieci planują podczas wyjazdu do dziadków sadzenie cukierków, bawią się w piratów, aniołów stróżów, w szpital. Ukoronowaniem możliwości dziecięcej wyobraźni jest scena przedstawiająca małą Lottę stojącą na kupie gnoju w deszczu – po co? Jak to po co? – By urosnąć. Proste? Baaardzo proste.

Tak sobie po cichu myślę, że te historie opisane przez Astrid Lindgren dla wielu współczesnych małych czytelników zabrzmią nieprawdopodobnie. (Nie piszę, że wszystkie dzieci). Wiele maluchów dobrze obeznanych jest z obsługą gadżetów, głośnych zabawek, tabletów, laptopów. Niedawno przeczytam gdzieś o zatrważających danych, jakoby więźniowie mieli dziennie spędzać więcej czasu na wolnym powietrzu niż przeciętne dziecko w Polsce. Czy można zmienić otaczająca rzeczywistość? W takich realiach ulica Awanturników urasta do symbolu krainy dzieciństwa, gdzie czas i miejsce na zabawę, psoty, wrzaski, śmiech, brudne i podarte spodenki. Wyobraźnia  aż kipi od pomysłów, dnia nie starcza, by je zrealizować. Starsi szanują dzieci i odwrotnie. Panuje zrozumienie – choć problemów nie brakuje.

Ta książka to gratka dla miłośników Astrid Lingren i jej ilustratorki: Ilon Wikland. Takie książki sprawiają, że jakoś cieplej na sercu. Wzruszam się, roztkliwiam nad tą ulicą Awanturników, zatrzymuję na dłużej – wierzcie mi – naprawdę warto. W mojej głowie ciągle tkwi historia z innej książki (Portrety Astrid Lindgren), o tym jak pewnego dnia do Astrid, do redakcji wydawnictwa, w którym pracowała pisarka, przyszła młodziutka, zaledwie 23-letnia kobieta – z maleńkim dzieckiem na ręku. To uciekinierka z Estonii, ilustratorka - poszukująca pracy. I tak już zostało – Ilon Wikland, bo to ona była tą młodą mamą, jest autorką wizerunku dzieci z Bullerbyn, Madiki, Lotty i wielu innych.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

czwartek, 27 kwietnia 2017
Król Gromoryk i niewidzialna kukułka - Wojciech Widłak/ il. Ewa Poklewska-Koziełło

Król Gromoryk rozkoszuje się pięknem kolejnego dnia podczas spaceru w pałacowym ogrodzie. Jego rozmyślania przerywa nagle głośne „kuku”. Jakże wielkie jest jego zdziwienie, gdy okazuje się, że za owym kuku stoi nie kto inny jak badacz kukułek: kot Gaduła. I tu zaczyna się zabawa na całego – rozeźlony król rusza w pogoń za Gadułą. I tak przez cały boży dzień  ta dwójka goni za sobą – raz w prawo, raz w lewo i na odwrót. Po krzakach, chaszczach, gęstwinach traw i zarośli. To doskonała okazja, by opanować trudne pojęcia lewej i prawej strony, interesujące zjawiska astronomiczne związane z wędrówką Ziemi wokół Słońca. W tym czasie gdy król Gromoryk i kot Gaduła biegają w najlepsze po krzakach i, jak się potem okazuje, przy okazji wydeptują labirynt, najmłodsi mogą wykonywać równolegle różne zadania, które znajdują się na każdej stronie u dołu kartki. To okazja, by opanować pojęcia: wspomnianej już lewej i prawej strony, najmniejszy, najkrótszy. Należy pomóc królowi w labiryncie, który ma doprowadzić go do pysznej jajecznicy. Jest i drugi labirynt, który wiedzie dwójkę bohaterów do środka polanki.


Książka jest częścią serii o królu Gromoryku - Czytam Główkuję. Podobnie jak w innych są tu duże litery ułatwiające początkującym miłośnikom książek czytanie, szeroka interlinia. Na końcu – Dyplom sukcesu. Podsumowując: to zabawna historia fabularna, która rozwija myślenie i kreatywność u dziecka. Cudne są ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło. Ten odcinek podoba mi się szczególnie – a to ze względu na mnogość elementów florystycznych – to taki mój konik ilustracyjny:) Są również naklejki, które dzieci mogą wykorzystać w odpowiednich miejscach.


Wiek 4+

Wydawnictwo Egmont

niedziela, 13 marca 2016
Felek i Tola i porywacze - Sylvia Vanden Heede/ il. Thé Tjong-Khing

Felek i Tola mają już swoich wiernych fanów. Przypomnę tylko: Tola to zajączka, a Felek - lisek. Przyjaźnią się do dawna, mieszkają w zielonym lesie, przeżywają różne przygody, spędzają wspólnie czas, razem udają się w podróż. W czwartej już części przygód tej pary pojawiają się kuzyn Felka, vel Kuzyn właśnie i Kojot, vel Kundel. Oj, tej dwójce  niezbyt dobrze patrzy  z oczu. Przeczucia nas nie mylą, bowiem planują oni kradzież. Właśnie zaczynają knuć perfidny plan. Kuzyn ze smutkiem stwierdza, że on to nie ma niczego. Za to Felek posiada dużo fajnych rzeczy kanapę, przyjaciół. Postanawia zatem okraść swego kuzyna. Pewnego dnia razem z Kundlem zjawiają się na Felkowej polance i zaczynają rozrabiać. Wiadomo rodziny się nie wybiera, i Felek nic nie może za zachowanie Kuzyna. Felek ma dużo cierpliwości, w stosunku do Kuzyna. Tłumi ostrzeżenia Toli, by baczyć na gościa. Jednak kiedy para rabusiów porywa ich wspólnego przyjaciela: Jo, czara goryczy się przelewa.

Trzymająca w napięciu detektywistyczna opowieść dla najmłodszych. Bez przemocy, z humorem, pokazująca gafy i wady dwójki złoczyńców. Jednak mimo tego, że Kuzyn i Kojot popełnili przestępstwo, to jednak w jakiś sposób budzą sympatię, a nawet współczucie. Nic im się nie udaje, są samotni zdani tylko na siebie, bez przyjaciół, zazdrośni o innych. Z drugiej strony książka pokazuje, jak wspaniałą wartością jest przyjaźń. Komuś źle się dzieje, inni ruszają na ratunek. Pokonują niebezpieczeństwa, poświęcają się, by uratować jedno malutkie życie. Akcja ratunkowa, ubarwiona licznymi przygodami, zabawnymi dialogami, sytuacjami. Książka przeznaczona jest głównie dla dzieci, które zaczynają przygodę z czytaniem. Duża czcionka, szeroka interlinia, wciągająca fabuła, kolorowe ilustracje, bohaterowie z charakterem. Oczywiście bardziej zaprawione w literowym boju, mogą również skorzystać.

Wiek 3+

Wydawnictwo Dwie Siostry

 

czwartek, 18 lutego 2016
Pojedynek detektywów - Arkadiusz Niemirski

 

Wciągająca opowieść detektywistyczna w klimacie Pana Samochodzika Zbigniewa Nienackiego. Sam autor – Arkadiusz Niemirski – jest autorem kilku kontynuacji samochodzikowej serii. W tej książce głównym bohaterem jest  Artur Burski – nauczyciel matematyki – ponoć „nudny aż do bólu” (to eksnarzeczona), wymagający – (to uczniowie). Po trosze dziwak uważający matematykę za naukę humanistyczną, wielbiciel zagadek i tajemnic. Burski bierze udział w tytułowym pojedynku detektywów. Ci zjechali na zamek w Oporowie koło Kutna. Tutaj stoi przed nimi zadanie: na tajemniczej tabliczce znalezionej w trumnie biskupa Władysława Oporowskiego znajdują się dziwne znaki. Muzeum Wnętrz Stylowych mieszczące się w zamku uważa, że owe hieroglify są wskazówką do kryjówki wielkiego skarbu. Przed grupą detektywów (różnorodne i skomplikowane indywidua) stoi zadanie odszyfrowania zagadki. Warto pogłówkować, tym bardziej, że nagroda jest wysoka – 20 tysięcy euro to łakomy kąsek dla każdego z uczestników. Czy się uda?

Oprócz ciekawego wątku detektywistycznego i przygodowego Niemirski wplótł do akcji historię rodziny Burskich.  Dwójka braci - Artur i Marek – różni jak ogień i woda. Ten drugi niesamowicie zdolny, Smarkacz, z „genem nowoczesności po matce”, z kryminalną przeszłością. Bracia spotykają się po latach właśnie w Oporowie. Pojedynek pojedynkiem , jednak pewne rodzinne sprawy trzeba załatwić. Czy będą ze sobą rywalizować czy współpracować? Czy się pogodzą? Oczywiście nie zdradzę żadnych  szczegółów, by nie popsuć satysfakcji podczas czytania.

 Niemirski po „Testamencie bibliofila” oferuje kolejną udaną młodzieżówkę, w której jest miejsce na wiele elementów z historii, geografii i matematyki. Mowa jest też o męskich uczuciach i odczuciach. Młody czytelnik chłonny wiedzy i przygody ma możliwość poznania tajników pracy detektywów, gdzie są niebezpieczeństwo, wielkie emocje ale i olbrzymia satysfakcja.

Wiek 12+

Wydawnictwo Skrzat

piątek, 12 lutego 2016
Krzysia i turniejowe turbulencje - Frances Watts/ il. Gregory Rogers

Pewnie znacie już Krzysię. Pisałam o niej kilka razy. Rezolutna dziewczynka, która czyści i poleruje miecze w zbrojowni. Jest przecież Strażniczką Mieczy na Zamku Jutrzenki sir Benedykta. Niedawno ukazała się czwarta część serii traktująca tym razem o turniejowych perypetiach.

Do zamku zjeżdżają się kupcy, tancerze, grajkowie, rycerze i giermkowie. Organizowany jest turniej. Potyczki potyczkami – a przecież wokół tyle się dzieje. I to jest wielka wartość dodana tej opowieści. Z jednej strony dzieci poznają dalsze losy Krzysi i jej przyjaciół, z drugiej zostają wciągnięte w wir turniejowych przygotowań. Śledzą kupców, którzy rozstawiają kramy z wyrobami ze skóry, pysznymi plackami, garnkami, świecami, ziołami. Wszędzie panują krzątanina i gwar gawiedzi.  Dowiadują się, jakie metody leczenia złamań stosowali średniowieczni medycy. Są świadkami stawiania namiotów i budowania trybun dla publiczności. Towarzyszą Krzysi przy czyszczeniu mieczy. Zorganizować turniej nie jest łatwo. Tymczasem dziewczynka marzy o tym, by kiedyś wziąć udział w turnieju. Nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że jej marzenie za chwilę się spełni. Giermek Edward poturbował się bowiem przy upadku z konia i ktoś musi go zastąpić. Sir Benedykt wyznacza na jego miejsce … Krzysię.

Jak wypadnie dziewczynka podczas turnieju? Czy klacz Bella da się okiełznać? Jak skończy się konflikt z Rufusem, Strażnikiem Łuków?

Zachęcam do podsunięcia tej książki najmłodszym. Duże litery, szeroka interlinia i wciągająca fabuła na pewno nie pozwolą się tak łatwo oderwać od lektury.

Wiek 6+

Wydawnictwo Literówka

sobota, 23 stycznia 2016
Detektywi z klasztornego wzgórza - Zuzanna Orlińska /il. Mikołaj Kamler

Zuzanna Orlińska w najnowszej detektywistycznej opowieści wraca do czasów dzieciństwa. Zresztą wzbogaca książkę fotografiami z rodzinnego archiwum (patrz: wyklejka). We wstępie zaznacza co jest prawdą, a co fikcją, a co tylko przypuszczeniem. Ale co tam – słowo pisane, podsycone wyobraźnią, daje wiele możliwości. Również takich – jak przeniesienie się  w czasie, do znanych kątków i zakątków, spotkanie ludzie, których już nie ma – a którzy byli, a których być może nigdy nie było. Efekt jest niesamowicie interesujący – powstała powieść kryminalna dla dzieci, w klimacie „Szatana z siódmej klasy” i awanturniczych powieści Niziurskiego. Orlińska nie wahała się oddać steru w ręce dwóch rezolutnych nastolatków, którzy dzięki młodzieńczej ciekawości i odwadze, inteligencji pokonują starszych. „Pokonują” czyli przyczyniają się do rozwiązania zagadki. Młodego czytelnika na pewno zaciekawi wątek detektywistyczny, ciut starszego – ciekawy kontekst społeczno – historyczny. Lata 30- te poprzedniego wieku zawsze stanowiły ciekawe spektrum dla rozwoju fabuły. Wojna, która ma wybuchnąć za 9 lat także i tutaj zostawia swoje ślady – przede wszystkim w działalności tajemniczego profesora Freya, który na początku powieści przejawił ogromne zainteresowanie zabytkową antabą z klasztornych drzwi w Czerwińsku.

W Czerwińsku pojawia się tajemniczy jegomość: Trąbiszewski. Twierdzi, że jest artystą i chętnie pomógłby przy pracach konserwatorskich w klasztorze. Jednak człowiek ów nie przejawia zbytnio talentów w tym kierunku, co więcej: najbardziej interesują go klasztorne drzwi, które opukuje, starannie ogląda i przy których odkręca to, co tylko odkręcić się da. Jego zachowanie zwraca uwagę pary nastolatków: Bronki i Jerzyka, tym bardziej, że za dni kilka w miasteczku ma się pojawić sam prezydent RP: Ignacy Mościcki. Czyżby Trąbiszewski planował zamach? Próba wyjaśnienia tej zagadki prowadzi do różnych ciekawych miejsc w Czerwińsku i okolicy, gdzie różne lasy, zarośla, Wisła i stare zapomniane ruiny kościoła pw. Św. Wojciecha. W końcu prowadzi do ciekawych ludzi: m.in. do Kornela Makuszyńskiego, który przemyślanie został tutaj przemycony do fabuły. Nie wiem, może to swego rodzaju hołd oddany jednemu z najbardziej popularnych autorów powieści młodzieżowych przed wojną, pisarzowi, którego powieści po 45 roku znalazły się na komunistycznym indeksie – on sam zaś żył biednie, zapomniany i odsunięty na bok. W powieści spotykamy całe mnóstwo ciekawych postaci, które nieodłącznie kojarzą się z Dwudziestoleciem Międzywojennym. Sama powieść jest napisana z pazurem, ciekawymi dialogami. Jest miejsce na przemyślenia bohaterów, opisy miejsc i charakterów. Koniec jest zaskakujący. A sama książka wywołuje apetyt na odwiedzenie miejsc opisanych w tej książce. Kto wie – może kiedyś …ktoś…

Wiek 9+

Wydawnictwo Literatura

czwartek, 19 listopada 2015
Krzysia i oblężenie zamku - Frances Watts/ il. Gregory Rogers

O Krzysi pisałam jakiś czas temu. Dziewczynka z gminu została strażniczką mieczy u sir Waltera. Dawniej była pomocą kuchenną, jednak dzięki temu, iż stanęła w obronie zamkowego kota, zaczynają się dziać dziwne i dobre rzeczy, a jej życie zmienia się o 180 stopni. 

Właściciel zamku Jutrzenki – sir Walter Łysy wraz z najdzielniejszymi rycerzami udaje się do Zamku Róż, gdzie ma się odbyć turniej rycerski. Wszyscy mają nadzieję na kilka dni oddechu – wszak kota nie ma, więc myszy mogą harcować. Krzysia też liczy na odpoczynek i nadgonienie zaległych prac. Zbrojownia prawie pusta, na dworze prawie żywej duszy. Tymczasem sir Hubert przynosi zatrważającą wiadomość: zamkowi grozi niebezpieczeństwo. Patrol odkrył, że rycerze sir Malkolma Podłego z Drańskiego Zamku chcą dokonać napaści pod nieobecność sir Waltera Łysego. Krzysia wraz z kowalem zaczyna w pocie czoła ostrzyć 20 mieczy. Wkrótce zaczyna się oblężenie zamku. Trzeba zawiadomić sir Waltera.

Seria o strażniczce Krzysi jest przeznaczona dla dzieci w wieku 6 – 9 lat. Napisana jest prostym językiem, dużymi literami, z szeroką interlinią. Dzieci mają możliwość poznania codziennego życia na zamku w dawnych czasach. W tej części są świadkami bitwy o zamek: obserwują zachowanie mieszkańców, ogniste strzały, płonące wieże i dachy, powietrze gęste od dymu, rannych, topniejące zapasy żywności i wody, przekazywanie wiadomości za pomocą gołębia pocztowego. Na szczęście wszystko skończy się dobrze – między innymi za sprawą naszej dzielnej bohaterskiej Krzysi.

Książka nadaje się dla dzieci, które interesują się tematyką rycerzy i zamków, jak również tych, które lubią dobrą przygodę. W tej niepozornej książce dzieje się dużo, poza tym najmłodsi poznają takie wartości jak odwaga, honor i wierność. Książka jest ładnie zilustrowana czarno – białymi szkicami. A cena? Bardzo przystępna. Może skusicie się na mikołajkowy prezent dla najmłodszych klas?

Za Wydawnictwem podaję wiek 6+, jednak myślę, że na głos można czytać już 5-latkom:) 

Wiek 6+

Wydawnictwo Literówka

niedziela, 15 listopada 2015
Przygody detektywa Blomkvista - Astrid Lindgren/ il. Agnieszka Kucharz-Gulis

 

Największym marzeniem Kallego Blomkvista jest to, by w jego małej mieścinie nareszcie coś zaczęło się dziać. Z pewnością nie wiecie, że syn właściciela sklepu kolonialnego chce zostać detektywem. Zresztą już teraz tak się tytułuje. Węszy wszędzie, wygląda czegoś podejrzanego, zwraca uwagę na najmniejszy szczegół, bo a nuż coś znajdzie. Chciałby być kimś na miarę Sherlocka Holmesa, Herkulesa Poirota czy Petera Wimsey’a. Tymczasem w Lillköping życie płynie sobie spokojnie, posterunkowy Björk nie ma nic do roboty. Aż w końcu pewnego dnia zjawia się KTOŚ, kto od początku nie wzbudza sympatii naszego detektywa, kto dość dziwnie się zachowuje. Nareszcie pojawiła się nadzieja, by sprawdzić swoje detektywistyczne umiejętności.

W 1946 roku ukazał się „Detektyw Blomkvist” - to początek kryminalnej serii dla dzieci wznowionej niedawno przez Naszą Księgarnię. Tym razem zbiorowe wydanie aż trzech książek w jednym tomie:

-Detektyw Blomkvist

-Detektyw Blomkvist żyje niebezpiecznie

-Detektyw Blomkvist i Rasmus, rycerz Białej Róży

To przykład dobrze napisanych kryminałów dla dzieci. Znajdziemy tu klimat małego miasteczka, coś w rodzaju rodzinnego Vimmerby autorki, gdzie wszyscy wszystkich znali, gdzie mieszkańcy wiedli swój  spokojny żywot bez większych sensacji. Choć Astrid Lindgren unikała raczej odpowiedzi na pytania odnośnie rzeczywistych pierwowzorów, zostawiając głowienie się nad tym czytelnikom i literaturoznawcom, do dzisiaj posterunek policji w Vimmerby jest pokazywany turystom jako miejsce pracy posterunkowego Björka.

W książkach znajdziemy wszystko to, co dobry kryminał zawierać powinien. Wartka wciągająca akcja, sympatyczni bohaterowie, z którymi czytelnicy mogą się utożsamiać. Towarzyszami zabaw Kallego są piekarzówna Ewa – Lotta i syn szewca Anders. Razem wymyślają najróżniejsze zabawy, są członkami grupy Biała Róża, która współzawodniczy z Czerwoną Różą, od rana do wieczora włóczą się razem, pomagają sobie – w końcu Kalle zwierza im się ze swoich podejrzeń. Książka może nauczyć czytelnika wielu ciekawych rzeczy – logicznego myślenia, szybkiego kojarzenia, zaznajomi go z techniką pobierania odcisków palców. Mimo, że czuć tutaj klimat innej epoki – bo to czasy, w których piekarz Lisander sprzedaje bułki prosto z wozu ciągniętego przez – jak mówi Ewa – Lotta – szkapę, pełna jest uroku. To świat, w którym dzieci wolny czas spędzają głównie na świeżym powietrzu, bawią się w Indian, robią mapy, organizują zawody i cyrk, prowadzą wojny na niby, łażą po drzewach – i nie potrzebują żadnych nowinek technicznych i telewizora, by dobrze się bawić i mieć szczęśliwe dzieciństwo. Jest w książce ciekawa fabuła, dialogi z humorem. Cała Astrid Lindgren – kolejna książka pełna uroku, czaru lat minionych, wspomnień z dzieciństwa. Mam nadzieję, że da się nią oczarować kolejne pokolenie.  

Wiek 9+ 

Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

sobota, 03 października 2015
Poznaj Pettsona i Findusa - Sven Nordqvist

Ostatnio moje dzieci zadały mi pytanie: gdzie chciałabym mieszkać gdybym miała jakiś kraj do wyboru – oprócz Polski (oni mają hiszpańskie marzenia – co związane jest z pewną drużyną piłkarską). Jakoś nie po drodze mi do takich myśli, by się gdzieś przenosić na stałe – i to tak daleko od mojej dużej i małej ojczyzny, które bardzo lubię i z  których jestem dumna. Ale przyznaję – na trochę, na chwilę, chciałabym pojechać do Szwecji. Też za sprawą książek Nordqvista, który pokazuje  konsekwentnie szwedzką prowincję: z czerwonymi domkami, pełną zieleni, trochę leniwą, idylliczną, gdzie niekoniecznie ważne jest mieć, ale żeby być. Takie jest moje wyobrażenie tego miejsca, które chciałabym może kiedyś odwiedzić – a jeżeli jest inaczej – to już trudno. W każdym razie – właśnie taką Szwecję odnajduję u mojego ulubionego ilustratora i u jego bohaterów – staruszka Pettsona i kota Findusa.

Do tej pory te dwójkę znaliśmy z serii wielkoformatowych książek obrazkowych. Tym razem – wersja skrócona i mniejszego formatu, na kartonowych kartach dla młodszych dzieci.

Między polami i łąkami leży niewielkie gospodarstwo. Jest tam kurnik, drewutnia i wychodek oraz ogród i dom. A mieszkają w nim staruszek Pettson i kot Findus.

Tak się rozpoczyna ta historia. Findus przygotowuje dla swojego opiekuna zagdakę - poszukajkę. Staruszek musi coś odnaleźć w kurniku, warsztacie, w ogrodzie, w kuchni. Oczywiście sprytny kot ma pewne przemyślane plany – zdradzę tylko, że kulinarne.

Cudowne są ilustracje Nordqvista  –  pełne szczegółów, szczególików, zakamarków i schowków, z dość dużym bałaganem, w którym kryją się przeróżne stworzenia. Warsztat Pettsona to prawdziwa komnata „skarbów” dla kogoś, kto marzy o różnych robótkach i wynalazkach. Można zaglądać do malutkich szuflad skrywających Pettsonowe tajemnice i …. narzędzia.

Niespieszna książka dla najmłodszych – o przyjaźni, byciu razem, wspólnym spędzaniu czasu. Pełna kolorów – zachęcających do wypraw w naturę. Przybliżająca Szwecję – o czym już wspominałam. Drewniane ławki, półeczki, chodniczki z łatek na drewnianej podłodze. Nie wspomnę już wspólnego biesiadowania na łonie natury. Ach, rozmarzyłam się w samym środku jesieni.

Ciekawe uzupełnienie serii, do której sięgnięcia szczerze zachęcam.

-Jak dobrze, że też tu mieszkasz – powiedział Findus.

-A ja się cieszę, że ty tu mieszkasz – odrzekł staruszek.

-Tak, bo przecież jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi – stwierdził Findus.

-Prawda – przytaknął Pettson. – Tak właśnie jest.

 

Wiek 3+

Wydawnictwo Media Rodzina 

środa, 11 marca 2015
Roztomili ludkowie - Gustaw Morcinek/ il. Bohdan Butenko

Bohdan Butenko mnie osobiście kojarzy się z takimi ilustracjami:)

Nie powiem, zdziwiłam się, kiedy odkryłam go jako ilustratora poniższej książki. Zupełnie "inny" Butenko niż zazwyczaj. Taki przed - Butenko-wy:) 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13