Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 28 października 2018
Przyjaciele Elmera - David McKee

Elmer to najbardziej znany słoń w kratkę na całym świecie. Są wersje dłuższe i krótsze jego przygód. Jakiś czasem temu pojawiły się kolorowe „kartony” dla najmłodszych dzieci. Kilka kart z przygodami słonia, zapoznanie się z książkowym przyjacielem, którego można bliżej poznawać z wiekiem dzięki lekturom dla troszkę starszych dzieci – mianowicie z dłuższym tekstem. Tutaj Elmer spotyka swoich najbliższych przyjaciół i znajomych. Jest ich całkiem spora gromadka: zebra, żyrafa, wąż, kangur, myszka, lew, sowa, niedźwiedź polarny i gepard. Każdy z przyjaciół jest „naj”. Bo na pewno tak w istocie jest – ale jest też „naj”, bo to doskonała okazja ku temu, by maluchy poćwiczyły stopień najwyższy przymiotnika: najbardziej kolorowy, najbardziej pasiasta, najwyższy, najdłuższy, najmniejszy, najbardziej skoczny, najgłośniejszy, najmądrzejsza, najbielszy i najbardziej cętkowany. Ważne też jest przesłanie: każdy z przyjaciół Elemra jest inny i Elmer to akceptuje - i to jest właśnie piękne. Książka zatem rozwija słownictwo i uczy tolerancji w stosunku do innych. Ilustracje bajecznie kolorowe – dobry materiał startowy do „rozwiązywania” języka, do opowiadania o tym, co widać na obrazku.

Wiek 2+

Wydawnictwo Publicat

sobota, 20 października 2018
Operacja Królowa Dżungli - Jorn Lier Horst/ il. Hans Jorgen Sandnes

 

Do tej pory „gościło” u mnie tylko biuro detektywistyczne Lassego i Mai ze Szwecji. Teraz czas na Norwegię. Para dzieciaków: ona - Tiril, on – Oliver. Obydwoje od zadań specjalnych, zachęcają do skorzystania z ich usług. Ponoć „tajemnicze sprawy” to ich specjalność.  Dziadek Olivera wyruszył 10 dni temu na poszukiwania Królowej Dżungli. Para przyjaciół ma podlewać kwiatki i dbać o mieszkanie starszego pana. Tymczasem Oliver otrzymuje od dziadka dziwnego SMS-a z pewną wskazówką. Mają z Tiril przesunąć „wazon z różami”. Cokolwiek to znaczy – jest to początek przygody, której finał będzie w egzotycznych tropikach. Kim jest owa Królowa Dżungli? Dlaczego dziadek Franz znalazł się w opałach? Co oznaczają zaszyfrowane wiadomości? Kim jest tajemniczy pasażer, który śledzi przyjaciół? Czy uda się odnaleźć dziadka całego i zdrowego? W końcu: jakie przygody i niebezpieczeństwa czekają Tiril i Olivera?

Ta książka to nie tylko detektywistyczne śledztwo. To również przygoda, niespodzianki, nagłe zwroty akcji, emocje, gęsia skórka z wrażenia. To też typy spod ciemnej gwiazdy – bo jak wiadomo one zawsze dodają smaczku i pikanterii detektywistycznym historiom. To również śledztwo, które prowadzą sami czytelnicy. Strona po stronie rozwiązują zagadki. Jednym słowem - trzeba mieć oczy szeroko otwarte – bo wskazówki ukryte w tekście okazują się bardzo przydatne. Bogato ilustrowana historia z tropami i radami – co dalej. Książka nadaje się do trenowania czytania – pomogą w tym duża czcionka i dość szeroka interlinia.

Wiek 6+

Wydawnictwo Media Rodzina

wtorek, 02 października 2018
Tajemnica zamku - Martin Widmark/ il. Helena Willis

Znam dzieci, które z wielkimi emocjami czekają na każdy nowy tomik serii: „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai”. Która to już część? Przyznam się, że musiałam sprawdzić na stronie wydawnictwa: 25. To ładna liczba, nie ma co. Kilku mieszkańców Valleby otrzymało zaproszenie od hrabiego Erika von Farsena na degustację czekolady w starym zamku. Warunkiem było dotarcie do celu na rowerach. Jak się potem okazało – samochody mogłyby przestraszyć młode kaczki, które mieszkają w fosie okalającej starą budowlę. Jest miło, sympatycznie, gościnnie – jednak Maja i Lasse od samego początku są niezwykle czujni. Bo dlaczego służący hrabiego tak na wszelki wypadek zakluczył rowery wszystkich uczestników wyprawy? Dlaczego serwowana czekolada ma posmak taniej czekolady z supermarketu? Dlaczego prawie wszystkie pomieszczenia na zamku są puste – bez mebli i dzieł sztuki? Te są jedynie w jednym pokoju, w którym podejmowani są goście. I to dziwne zachowanie hrabiego i jego służącego. Jak się potem okazało – wszystkie podejrzenia jak najbardziej uzasadnione.

Kolejny tomik serii niesie z sobą wiele niespodzianek, jest tajemnica i jest rozwiązanie. Znów pojawiają się mieszkańcy malutkiego szwedzkiego miasteczka, którzy w tej części dają się skusić na obiecanki cacanki hrabiego. Są czarne charaktery, które są w każdej części o Lassem i Mai przysłowiową wisienką na torcie. Główny bohater potrafi mamić, mówić miłe słówka – człowiek zastanawia się, jak sam zachowałby się w takiej sytuacji. A gdy w planach pojawia się podróż każdego roku na wyspę niedaleko Jamajki. Ooooo – to już naprawdę, nic tylko decydować się na współpracę z Hrabim. Na szczęście Lasse i Maja studzą gorące głowy i pomagają rozwiązać tę kryminalną sprawę.

Duża czcionka, szeroka interlinia, krótkie rozdziały, świetne ilustracje.

„Biuro detektywistyczne Lassego i Mai” trzyma poziom.

Wiek 6+

Wydawnictwo Zakamarki  

sobota, 25 sierpnia 2018
Tarantula, Klops i Herkules - Joanna Olech

W książce dla dzieci można się zaczytać na zabój. A ten tytuł jest tego dobrym przykładem. Joanna Olech pielęgnuje tradycję dobrych powieści detektywistycznych, których autorami byli Bahdaj, Nienacki, a po które też sięgali chętnie dorośli. I tak jak dama klasycznych powieści tego gatunku, czyli słynna Agatha, umieściła akcję swojej najnowszej powieści na zapyziałe prowincji, na której wszyscy wszystkich znają, a jak ktoś komuś dzień dobry na ulicy nie powie, to pamiętają o tym następne dwa pokolenia. Nic dziwnego, że wszyscy śledzą przybycie miastowego dziwoląga na wakacje – chudzielcowatego nastolatka, który obnosi się w swoich spodniach na kant i wypucowanych butach. Ale jakże pozory mylą – nikt tak jak niby – nudziarz Karolek nie zna się na komputerach. Jest jeszcze Tarantula – charakterna pankówa, której wujem jest sam burmistrz mieściny – człowiek dobrego serca. I jest straszliwy pies – powsinoga, bez pana – Herkules. Ktoś włamał się do muzeum, ktoś zginął w wypadku, kto od blisko pół wieku nie żyje. Po okolicy roznosi się plotka o ukrytym skarbie. Ktoś znika nagle bez wieści, ktoś podsłuchuje baaaaardzo interesujące rozmowy. Oj, w Witkowicach dzieje się tak wiele. Jeśli szukacie dobrej książki dla trochę starszych czytelników, książki, od której oderwać się nie można - polecam ten tytuł. A może też sami się skusicie na małe książkowe – co – nieco. Warto!

Wiek 10+

Wydawnictwo Literatura 

sobota, 28 lipca 2018
Mateusz i zapomniany skarb - Magdalena Witkiewicz / il. Joanna Zagner - Kołat

 

Jeśli szukacie lektury na lato – a akurat wakacje trwają w najlepsze – „Mateusz i zapomniany skarb” świetnie się do tego nadaje. Książka jest kontynuacją serii o Lilce, która jest siostrą Mateusza – jednak traktowanie lektury jako odrębnej, moim zdaniem nie stoi na przeszkodzie – zwłaszcza gdy czytelnikiem będzie chłopiec i zechce zapoznać się tylko z przygodami rówieśnika, a nie koleżanek – choć przyznaję, że książki o Lilce też czyta się dobrze. („Lilka i spółka”, „Lilka i wielka afera”). Mateusz wraz z siostrą Lilką i mamą udaje się do Amalki. To urocze miejsce bez szczególnych wygód – ale bardzo klimatyczne. Razem z chłopcem z uroków lata korzystać będą ciocie, wujkowie, kuzyni i kuzynki. Jest wesoło, głośno, choć  w tak wielkiej gromadzie bez konfliktów się nie obejdzie. Co chwila ktoś rzuca jakiś żarcik, opowie ciekawą historyjkę, coś ciekawego nieszczególnie szczęśliwego się wydarzy (szambo!). Jest też i tytułowy skarb, o którym dzieci dowiadują się przez przypadek. Otóż dorośli wspominają jak to przed laty, gdzieś w okolicy Amalki ukryli skarb. Nic tylko go odszukać. Przydałby się tylko sprytny plan działania. I dzieci już nad nim pracują.

Książka nie traktuje o trzymających w napięciu wydarzeniach i wciskających w fotel zwrotach akcji. Niemniej ciekawym doświadczeniem było obserwowanie leniwych wakacji pewnej grupki ludzi – tym bardziej, że mój młodszy syn doszukał się mnóstwa analogii z naszą rodziną. Chodziło o powiedzonka, reakcje dorosłych, scenki z życia rodzinnego, problemy dzieciaków – przyznam się, że  w niektórych miejscach śmiechu było co niemiara. W pewnym momencie syn stwierdził nawet, że „odnosi wrażenie jakby ktoś pisał o nas”. Gdyby ktoś chciał nas lepiej poznać (żart) i przeżyć parę wakacyjnych przygód – to jak najbardziej polecam.

Wiek 6+

Wydawnictwo Od Deski Do Deski

czwartek, 12 lipca 2018
Lucky Luke. Polowanie na duchy - Morris/ Lo Hartog Van Banda

 

W serii komiksów o dzielnym kowboju od czasu do czasu pojawiały się już duchy. Najczęściej okazywało się, że za tymi niby „duchami” tak naprawdę kryli się zwykli śmiertelnicy. Czy tym razem będzie inaczej?

Dyliżans Kompanii Przewozowej znika bez śladu. Wraz z nim wszyscy podróżni i cenne bagaże. Dyrektor firmy prosi Lucky Luke’a o pomoc. Ma nadzieję, że sprawa uniknie rozgłosu, a reputacja Kompanii zostanie uratowana. Do sprawy miesza się nie kto inny jak legenda Dzikiego Zachodu Calamity Jane - doskonały jeździec i rewolwerowiec. Kobieta koniecznie chce wyjaśnić, co stało się z jej nowym winchesterem, który również tajemniczo zaginął wraz z dyliżansem.  W komiksie oczywiście znajdziecie klimat Dzikiego Zachodu: powrót do czasów długich sukien, purytańskich konwenansów i obyczajowości – oj, Calamity Jane siała zgorszenie wśród dam, które zawsze pobożne, dobrze ubrane, grzeczne i wychowane, stroniące od alkoholu. Są tu i napady rzezimieszków, jakich w tamtych czasach na Wild West nie brakowało. Whisky leje się strumieniami, słychać co chwila świst kul, całość rozgrywa się w charakterystycznym klimacie – ale czy w rzeczywistości było inaczej? W każdym razie ta część serii to dobra zabawa, ciekawi bohaterowie, obraz dawnych czasów i kolejna zagadka, którą udaje się rozwiązać kowbojowi. Mój starszy syn w czasie posuchy komiksowej mówi: Oj tam, Lucky Luke! Jemu to się zawsze wszystko udaje, jest zbyt przewidywalny. Ale gdy tylko pojawi się nowy tytuł w domu, zaciera rączęta, po czym doskonale się bawi i nie może oderwać się od lektury. To są właśnie takie czary tej serii. U Was też?

Wiek 8+

Wydawnictwo Egmont

poniedziałek, 09 lipca 2018
Dobranocki na pogodę i niepogodę - zespół autorów/ il. Magdalena Kozieł-Nowak

 

Historie, po których na pewno dobrze się śpi, ale które są niekoniecznie do czytania tylko i wyłącznie przed snem. Oj, a z tym spaniem, jak się okazuje, są całkiem spore problemy. Przekonała się o tym grupka zwierząt – przyjaciół: Zając, Niedźwiedź i Sowa. Postanowili oni we trójkę założyć zespół muzyczny. W repertuarze głównie kołysanki. Jednak przyszli potencjalni słuchacze (a nawet wykonawcy utworów) chodzą spać o tak różnych porach, że zebranie wszystkich w jednym miejscu i o jednym czasie jest po prostu niemożliwe. Dla takich sów najlepszą kołysankową porą jest … wczesny ranek. Dla zajęcy – wieczór. A niedźwiedzie? – z nimi to jest dopiero problem. Kładą się one bowiem spać na jesieni, a wstają wiosną.

W kolejnej historii „Szczęściarz” sprawdza się stare porzekadło, że szukamy czegoś bardzo daleko, co jest tak naprawdę blisko. A do szczęścia niewiele brakuje. Ot choćby to, by mieć jeden brzuszek, dwoje uszu, jeden ogonek i tak dalej i tak dalej. I nic tak nie gwarantuje spokojnego snu, jak wewnętrzne przeświadczenie poparte licznymi obliczeniami, że ma się wszystko na swoim miejscu, w odpowiednich ilościach. Kotek Lulek jest prawdziwym szczęściarzem.

Koza Fionka urodziła się pod najjaśniejszą z gwiazd Kapelą, nazywaną również Amalteą lub Kozą. Jeśli orientujecie się w Mitologii, Amaltea była mitologiczną kozą, która swoim mlekiem wykarmiła nie kogo innego jak boga bogów czyli Zeusa. Tymczasem wspomniana już Fionka kuleje i nie może skakać jak inne kozy. Po wysłuchaniu opowieści o Amaltei Fionka dostaje się na niebo, gdzie rezolutnie zaczyna zlizywać Drogę Mleczną. W końcu spotyka Amalteę, która na chwilę chce odwiedzić Ziemię i szuka zastępstwa w gwiezdnym zaprzęgu. Chyba nie muszę pisać, że Fionka z chęcią skorzysta z tej propozycji.

W zielonym domku ciągle dzieje się coś dziwnego. Giną różne przedmioty, ktoś kruszy ciasteczkami, zostawia ślady swej bytności. Tym ktosiem okaże się krasnoludek w bejsbolowej czapce i trampkach (pewnie nie tak wyobrażaliście sobie krasnoludka?) Bąbel – bo tak ma na imię – bardzo chce wrócić do siebie. Tylko gdzie jest tunel. Gdzie? W poszukiwaniach pomoże mu pewna dziewczynka.

W książce znajdziecie razem dwanaście dobranockowych opowiadań. Przewijają się przez nie zwykłe dzieci, ludki, zwierzęta, stworki, księżniczki. Odwiedzacie różne miejsca, bajeczne krainy, ale też zwykły najzwyklejszy las. Nie ma  w tych opowieściach przemocy. Są za to zabawa, tajemnice, mniejsze i większe problemy do rozwiązania. Są w końcu przygody, które można przeżywać z ich bohaterami. Książka jest bajecznie zilustrowana, większego formatu. Nie ma rozkładówki bez ilustracji. Magdalena Kozieł-Nowak stanęła na wysokości zadania. Tak więc – gdyby padało, zrobiło się zimno – sięgnijcie po „Dobranocki”. A gdy wróci piękna pogoda i ciepłe wieczory – też sięgnijcie po „Dobranocki”, bo one są na pogodę i niepogodę.

Wśród autorów: Maria Łastowiecka: „Kto kiedy zasypia”

Małgorzata Strękowska-Zaremba: „Szczęściarz”

Zofia Stanecka: „Podniebna podróż kozy Fionki”

Beata Ostrowicka: „Kulka, kalejdoskop i księżycowy ogórek”

Paweł Beręsewicz: „Grabki”

Agnieszka Tyszka: „O Pururencji i Rezedzie”

Grażyna Bąkiewicz: „Walizka wuja Leona”

Justyna Bednarek: „Karolina i Baba Sowa”

Zofia Beszczyńska: „Jak znaleźć czarownicę”

Roksana Jędrzejewska-Wróbel: „Kłopot”

Barbara Kosmowska: „O Nocy, która cierpiała na bezsenność”

Joanna Fabicka: „O małym Strachobździlu i wielkiej odwadze”

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 25 kwietnia 2018
Harry Potter i Więzień Azkabanu - J.K. Rowling/ il. Jim Kay

Kolejne pokolenie pochłania Herry’ego Pottera. Mój syn już nie wiem który raz słucha całej serii. Przed snem zawsze  musi być audiobook i tak od kilku tygodni – grubaśna edycja z nagraniem siedmiu kolejnych tomów w interpretacji Piotra Fronczewskiego i Wiktora Zborowskiego. A że wieczorem po domu się niesie – Harry’ego słucha chcąc nie chcąc cała rodzina – z tatą włącznie. Dla miłośników serii do dyspozycji wersja ilustrowana. Ta, dawkowana jakby w myśl starego porzekadła: czekanie na przyjemność jest większą przyjemnością aniżeli sama przyjemność. Choć akurat w tym przypadku czytanie TAKIEJ książki to też prawdziwe delicje. Warto czekać, bowiem każda kolejna część pojawia się raz do roku.

Do tej pory ukazały się trzy kolejne części:  Harry Potter i Kamień Filozoficzny, Harry Potter i Komnata Tajemnic i najnowsza: Harry Potter i Więzień Azkabanu. Fajnie widać emocje mojej młodszej siostry i siostrzenic wychowanych na Harrym, jak z wypiekami na twarzy komentują kolejny tom, jak oceniają a dyskutują przy tym – że hej.

Ja nie należę do pokolenia małego czarodzieja, ale zawsze z przyjemnością sięgałam po kolejny tom. Pamiętam jak przed laty wymieniałyśmy się opiniami na temat książki z koleżanką polonistką i jak się nadziwić nie mogłyśmy, czego to ludziska chcą od tej książki (to przeciwnicy), bo jej fanów doskonale rozumiałyśmy. I cały czas staram się zachęcić do czytania książki. Wiem, że wiele dzieci obejrzało filmy do poszczególnych części, że do nich wraca. Ale to nigdy nie będzie TO. Fajne były reakcje moich dzieciaków po obejrzeniu ekranizacji: tego nie było, i tego nie było, i jeszcze tego nie było. W każdym razie w trzeciej części Harry dorasta , bo swego czasu rósł regularnie wraz ze swoimi czytelnikami. Tymczasem z więzienia dla czarodziejów Azkabanu ucieka niesamowicie groźny przestępca. Fakt ten będzie miał duży wpływ na dotychczasowe życie Harry’ego. W tej części widać jak cała seria nabiera powagi (choć rozśmieszają żarty przyjaciela Harry’ego – Rona) i swego rodzaju grozy.

To już nie tylko niewinne bajeczki. Harry staje się nastolatkiem, podobnie jak czytelnicy przygotowywani stopniowo na więcej. W tej części na pierwszy plan pięknie wysuwa się zagadnienie przyjaźni – takiej na zawsze. Są momenty wzruszające i pełne emocji. W kilku miejscach można naprawdę poobgryzać paznokcie z nerwów o naszych bohaterów. I do tego jeszcze te ilustracje J. Kay’a. Jest ich mnóstwo. Niekiedy tylko w formie ozdobników na stronie, innym razem jako niepozorny element wpleciony gdzieś w tekst. Ale są i ilustracje jedno- i dwustronicowe. Można w nieskończoność analizować asortyment sklepu z magicznymi stworzeniami, Mapę Huncwotów i Polowy Przewodnik Czarodzieja. Pisałam już wcześniej, że to delicje? Potwierdzam.


Wydawnictwo Media Rodzina

piątek, 23 lutego 2018
List do króla - Tonke Dragt

Trochę głupio na początku 2018 pisać, że właśnie ta książka będzie Książką Roku. Ale wszystkie znaki na niebie jak i baaardzo zadowolone miny czytelników (w rodzinie) wskazują na to, że będzie miała ona mocną pozycję wśród innych kandydatek. Trochę się na nią „uwzięliśmy” – postanowiliśmy bowiem, że będziemy ją czytać stadnie – tzn. rodzinnie. I trochę to trwało, bo lektura liczy sobie 544 strony, w dodatku czcionka drobna, tekstu naprawdę dużo. Ale właśnie długie zimowe, wręcz leniwe wieczory przełomu 2017/2018 będziemy kojarzyć z przygodami Tiurego. A liczba stron? W końcu epos rycerski powinien być i wagi i gabarytów słusznych. Bo to jest taki trochę współczesny (i trochę nie, bo z lat 60-tych ubiegłego wieku) epos rycerski  - wprawdzie nie do końca wpisuje się w ramy definicji gatunku – ale ja prywatnie tak go traktuję. Może ta nasza rodzinna miłość do tej książki wynika z zainteresowań: dużo tu nawiązań do rycerskiego życia i rzemiosła, pojawiają się dzielni rycerze, o których krążą legendy. Wymyślony świat ze swoimi bohaterami, do złudzenia kojarzący się z epoką średniowiecza. Jak już wspomniałam: lektura niemłoda – jej pierwsze wydanie datuje się na rok 1962. Na okładce znajduje się informacja, że jest to „powieść rycerska, która została uznana za najlepszą holenderską książkę młodzieżową drugiej połowy XX wieku”. Fiu, fiu – a to coś znaczy. No i nasze zachwyty w pełni uzasadnione. I choć raczej jak do jeża podchodzę do rekomendacji okładkowych – akurat w tym przypadku całkowicie się z nimi zgadzam.

Powieść traktuje o przygodach i czynach 16-letniego młokosa Tiuriego, syna Tiuriego Walecznego. Jest giermkiem na dworze króla Dagonauta, gdzie co 4 lata odbywa się rycerskie pasowanie. W tym czasie trzeba wykazać się nienagannym zachowaniem, czynić dobro, ćwiczyć sztukę walki rycerskiej. Punktem kulminacyjnym tego okresu próbnego jest nocne czuwanie przed uroczystością pasowania.  Książka zaczyna się właśnie w tym momencie: Tiuri wraz z innymi kandydatami po latach terminowania jako giermek ma spędzić noc w kaplicy. Chłopcy czekają na tę noc z obawami, ale i z tęsknotą. Wszak kolejny egzamin rycerski – odbędzie się dopiero za cztery lata. Muszą jednak spełnić jeden bardzo istotny warunek: nie mogą reagować na żadne sygnały ze świata zewnętrznego, nie mogą z nikim rozmawiać, nikomu otwierać drzwi. Jednym słowem: muszą pozostać głusi i niemi. Jeśli nie podporządkują się tym ustaleniom mogą zapomnieć o zostaniu rycerzem. A gdy coś pójdzie nie tak – mogą próbować jeszcze raz, ale dopiero za cztery lata. Dla takiego młodego chłopca – to przecież wieczność. Oczywiście można się było tego spodziewać, że ktoś zapuka, ktoś coś będzie wołał, o coś prosił, a główny bohater zareaguje. I choć z jednej strony serce krzyczy: „Nie otwieraj, bo nie zostaniesz rycerzem. Nie bądź głupi, przecież znasz zasady”– to bez otwarcia tych drzwi nie byłoby tej książki, a  Tiuri nie zostałby tym, kim się stał na końcu. Nawet w jednej ze scen głupek Marius przy ponownym spotkaniu z Tiurim pod koniec książki stwierdza: : „Jesteś inny, a jednak taki sam”. Tiuri decyduje się podjąć wyzwanie i udać się w długą podróż z misją do króla sąsiedniej krainy. Ta wyprawa będzie obfitować w moc niebezpieczeństw, spotkania dobrych i  złych ludzi, pobyt w ciekawych miejscach. Oj, średniowieczni minnesingerzy, trubadurzy, czy późniejsi meistersingerzy znaleźliby niewątpliwie dużo tematów do swoich pieśni o Tiurim – o ile takie by powstały. Ta powieść ma też coś wspólnego z gatunkiem „Bildungsroman”. Główny bohater - mimo i tak wielu już pozytywnych cech, nabiera podczas swojej wędrówki nowych doświadczeń, dojrzewa, mężnieje. Nie dziwi zatem stwierdzenie wspomnianego Mariusa: niby taki sam, a jednak inny. Czy Tiuri zrealizuje tajną misję, czy zostanie mimo swojego sprzeniewierzenia się przyjętym zasadom pasowany na rycerza? Nie zdradzam.  I w końcu najważniejsze pytanie: czy możemy liczyć na kontynuację tej serii w Polsce, bo już wyszperałam w Internecie, że takowa istnieje.

Książka ma czarno-białe ilustracje, które dzięki takiej, a nie innej kolorystyce, realistycznym scenom są jakby dokumentem tej podróży.  Z jednej strony to świat baśniowy, wymyślony - z drugiej zaś posiadający wiele realistycznych elementów, postaci, wydarzeń - które mogły się wydarzyć, bądź mogły istnieć naprawdę. Jest jeszcze mapka na wyklejce, która okazała się być strzałem w dziesiątkę. Nie powiem (bo nie liczyliśmy), ile razy sprawdzaliśmy na niej aktualny punkt pobytu Tiuriego, dyskutowaliśmy, którym traktem chłopak  mógłby jechać, gdzie kto mieszka. Ale przecież bez tych wszystkich trudnych punktów zapalnych, pułapek, szwarccharakterów nie byłoby tej książki, którą Wam gorąco polecam.

Wiek 10+

Wydawnictwo Dwie Siostry

środa, 03 stycznia 2018
A gdzie tytuł? - Herve Tullet

Wiek 1+

Wydawnictwo Babaryba

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14