Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
niedziela, 16 lipca 2017
Wyspa mojej siostry - Katarzyna Ryrych/ il. Ewa Beniak-Haremska

Przeczytałam książkę nagrodzoną w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren. Spośród nich to kolejna pozycja poruszająca problem niepełnosprawności. Takie było zresztą zamierzenie tego konkursu – przekazywanie ważnych treści, niesienie przesłania szacunku wobec dziecka. To opowieść o dwóch siostrach Myśce – tej normalnej – powiem okrutnie, jak przyjęło się mówić przez większość naszego społeczeństwa i Pippi – tej innej, gorszej. Pewnie, że wielu się zżyma czytając te słowa. Obserwując jednak stosunek wielu do niepełnosprawności, tak niestety jest: podział na lepszych i gorszych jest widoczny również w książce Katarzyny Ryrych. Trzyosobowa rodzina w składzie: samotny Tata i dwie córy na co dzień – owszem spotykają się z życzliwością niektórych osób, ale często walą jednak głową o mur różnych przeszkód – niechęci jawnej lub ukrytej, agresji, głupoty, nadmiernej fantazji niektórych dorosłych. Mur niestety nie do przebicia. Ta książka to swego rodzaju lustro, w którym niejeden z nas znajdzie swoje odbicie. Dla mnie najważniejszym był wgląd w życie rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym – ileż tam było miłości, przyjaźni, ciepła, wrażliwości. Choć  z drugiej strony i tu pojawiają się kolejne poważne problemy – jak zaborczość Pippi w stosunku do ojca i Myśki. Ojciec nie jest w stanie ułożyć sobie życia na nowo, a kandydatom Myśki na sympatię nabijane są przez silną Pippi guzy. Przychodzi moment, kiedy trzeba podjąć bardzo ważne decyzje, kiedy pewnych spraw nie da się przesunąć na plan dalszy. Trzeba dokonać trudnych wyborów. Bolesnych.

To bardzo ważny głos w dyskusji na temat niepełnosprawności a dla mnie … moje prywatne Grand Prix Konkursu. Mimo, że jest przeznaczona dla młodszej kategorii wiekowej, polecam ją z całego serca rodzicom, wszystkim. To mądra i piękna książka. Bardzo wzruszająca…

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura 

środa, 05 lipca 2017
Co się stało? - Małe wypadki - Karolina & Hans Lijklema

Chyba to znacie: chuchanie i dmuchanie na pociechę, by nic jej się nie stało. Ostrzeganie, napominanie: nie wchodź, nie podskakuj, nie wspinaj się, nie biegaj za szybko …. A dzieci i tak swoje. A potem: jest działanie – jest i konsekwencja. I można gderać po 100 razy – reakcja raczej taka sama. Może wynika to z tego, że nie posiadają one umiejętności przewidywania skutków swoich czynów i działań. A dorośli – z drugiej strony – potrafią nieźle wystraszyć. Ta książka pokazuje małym dzieciom co się stanie, gdy będą robiły to i tamto. Jeśli pies ugryzie w nogę – wówczas trzeba będzie założyć opatrunek na bolesną ranę, nieuwaga i zderzenie z latarnią przyczynią się do olbrzymiego guza na głowie, chodzenie w ciemności może spowodować nieprzyjemny wypadek z okularami, jazda na rowerze bez kółek, bez odpowiednich umiejętności, to murowana wywrotka i pokiereszowane kolana, natomiast rozgryzanie twardych orzechów bez pomocy dziadka do orzechów może skutkować wyłamanym zębem, a zabawa z niesfornym kotem – podrapaną buzią. Oj czai się tych mniejszych i większych niebezpieczeństw cała masa. Na końcu książki strona „Au! Trzask! Łup! Bum!” Co ci się stało?” Autorzy przewidzieli właśnie ostatnią stronę na „małe ała” małego czytelnika. Choć oczywiście tego nikomu nie życzę.


Każda rozkładówka to kolejne zdarzenie. Coś się stało. Z pewnością ta niepozorna książka pomoże uświadomić dzieciom, że niekiedy trzeba bardziej uważać. Zabawa jak najbardziej TAK – ale warto uczyć się ostrożności i dbania o siebie.

Wiek 3+

Wydawnictwo Widnokrąg

sobota, 17 czerwca 2017
Remek Marzyciel - Anne Crausaz

Swego czasu bardzo żałowałam, że w Polsce pojawiła się tylko jedna książka Anne Crausaz. A tu proszę – niespodzianka. JEST! JEST! I znów tematyka przyrodnicza. Zachęcam, by sięgnąć również po jej "52 tygodnie".


Opowieść bardzo na czasie, bo w moim ogródku ślimaków – moc. Zwłaszcza po deszczu – wychodzi ich mnóstwo na ścieżki i trawę. Na całe szczęście: właśnie tych książkowych wstężyków ogrodowych, które mimo tego, że potrafią podjeść sałatę, listki kwiatka, to są całkiem sympatycznymi stworzeniami. Jednak co rusz muszą być zbierane, bo jednak takich ilości mój ogród nie jest w stanie „przerobić”. Dzieci wynoszą je potem na zieloną ziemię niczyją na naszym osiedlu, gdzie pędzą sobie dalej swój spokojny ślimaczy żywot. Myślę, że po tej historii jeszcze łaskawszym okiem spojrzę na te rogate stworzenia. Otóż Remek to ślimakowy młodzieniec, który marzy o tym, by być zupełnie kimś innym niż jest – czyli zwykłym ślimakiem ogrodowym. Chciałby być kimś niezwykłym.

Chciałby być na przykład: ślimakiem bez muszli, trochę pokręconym wężem, słoniem, poplątaną stonogą albo nastroszonym jeżozwierzem. Tych marzeń jest całe mnóstwo. Tymczasem prawdziwe jest stare porzekadło: wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Remek w końcu zaczyna rozumieć, że najlepiej być samym sobą. A jeśli jeszcze spotka się przyjazną duszę - to wówczas życie nabiera pięknych barw. 

Książka bez nachalnych wywodów uczy dzieci akceptacji siebie i przekazuje mądrość o wartości miłości i przyjaźni. Łatwiej iść przez życie z kimś, dzielić radości i troski. I cieszyć się widząc siebie samego  w lustrze, a nie marzyć w kółko o tym, by być zupełnie kimś innym. 

Bardzo oszczędne ilustracje autorki - ale znamy przecież je z innej książki. Za to wymowne i konkretne. 

Wiek 2+

Wydawnictwo Widnokrąg

poniedziałek, 12 czerwca 2017
Kicia Kocia na rowerze - Anita Głowińska

Dawno nie pisałam o Kici Koci. Tymczasem Kica ciutkę urosła i już potrafi jeździć rowerem. Niedawno dostała od rodziców niespodziankę – nowy rower. Cudowny pojazd stoi w przedpokoju i cieszy oko Kici Koci. Dzięki małej przyjaciółce maluchy mogą poznać wiele spraw związanych z rowerem i jazdą na rowerze: poszczególne elementy wyposażenia, ubiór – koniecznie kask i wygodne buty. Do świadomości małego dziecka dociera również ważna informacja, że na rowerze można pierwszorzędnie spędzić czas razem z przyjaciółmi. Zamiast siedzieć przed telewizorem albo tabletem, lepiej wyjść na dwór, na świeże powietrze i pohasać na dwóch (czterech) kółkach. Kicia Kocia wie o tym doskonale, dlatego też śmiga razem z Packiem i Adelką. Przyjaciółka Koci ma rowerek biegowy – bez pedałów. Dla maluchów to żadna nowość, bo w tej chwili widać mnóstwo takich pojazdów na naszych (chciałam napisać "na ulicach"), chodnikach, ścieżkach rowerowych i w parkach. To też doskonała okazja, by spędzać czas wspólnie z rodzicami i rodzeństwem. Zatem – jak widzimy – jazda na rowerze ma same plusy. Kicia Kocia rozpoczyna naukę jazdy na rowerze, doświadcza wzlotów i upadków (dosłownie): zalicza wywrotki, poznaje ból, a na ciałku pojawiają się guz i stłuczone kolano. Jednocześnie sukcesy rowerowe wywołują uśmiech na małym pyszczku – wprawdzie czasem można sobie coś zrobić – ale – „co z tego, skoro frajdy jest o wiele więcej”. I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis – wszyscy na rowery!

Książka świetnie sprawdza się jako lektura dla maluchów. Język, ilustracje, doświadczenia, świat doznań. Znam z najbliższego otoczenia co najmniej dwie fanki Kici Koci, które znają książki o niej na pamięć. I zawsze cieszą się, gdy pojawia się nowy tytuł.  

Wiek 0 +

Wydawnictwo Media Rodzina

czwartek, 08 czerwca 2017
Jak Kalle rozprawił się z bykiem - Astrid Lindgren/ il. Marit Törnqvist

Astrid Lindgren zaczęła to opowiadanie takim oto zdaniem: „To jest opowieść o wielkim byku Adamie Engelbrekcie, który dawno temu, w Niedzielę Wielkanocną, nagle zerwał się z powroza”. Tymczasem jest to opowieść również o malutkim Kallem, który okiełznał wielkiego zwierza. I po trosze o oborowym, który opiekował się bydłem w gospodarstwie. Wreszcie i o właścicielu tegoż gospodarstwa i jego rodzinie. Każdy  z nich ma w tej historii swój, niekiedy niewielki, udział. Jak to się mówi: swoje 5 minut. Jednak prawdziwą bohaterką, która wysuwa się na plan pierwszy dzięki ilustracjom Marit Törnqvist, jest sama … Szwecja. Tak myślę:charakterystyczne drewniane czerwone domki z białymi oknami i ościeżnicami drzwi, bielusieńkie rzeźbione w drewnie werandy, kolorowe chodniczki z tkanin, w pokojach biała boazeria do połowy ściany, solidne meble. Styl, który dziś tak wielu próbuje naśladować, co widać na wielu różnojęzycznych blogach wnętrzarskich. Do tego: czystość, skromność, dbałość o porządek, a jednoznacznie dobry gust i smak. I jeszcze na sam koniec -  piękna czysta przyroda. Oniemiałam, gdy zobaczyłam Kallego wędrującego z zarobioną monetą w brzozowym lesie. W końcu ta opowieść to również obraz dawnej szwedzkiej wsi – niezbyt bogatej, biednej wręcz. Jakże ciężkie to było życie pokazuje szwedzka literatura dla dorosłych. Tutaj kilka scen z życia wiejskiej gawiedzi poruszonej zachowaniem byka. Uwagę na pewno przykuwa dbałość o szczegóły strojów kobiet, mężczyzn i dzieci: spodnie na szelkach, koszule w drobne paski, nakrycia głowy znane z innych powieści Astrid Lindgren – jak choćby tej o Emilu. Sama opowieść nie jest specjalnie wyszukana. Ot – scena rodzajowa z życia pewnej małej społeczności. Lindgren zbierała takie – znała takie zarówno ze swojego doświadczenia jak i z opowieści swoich rodziców. Tytułowy byk wpada w złość i nikt i nic nie jest w stanie go uspokoić. Tylko mały chłopiec – Kalle, wie dobrze, co należy zrobić. Jak dzielny torreador podchodzi do byka, który prawie … je mu z ręki. Lindgren pięknie przedstawia tu obraz dziecka, które mądrością i sprytem góruje nad dorosłymi. Wzruszają jego delikatność, spokój i czułość, które chłopiec okazuje rozeźlonemu zwierzęciu. Stoją one w opozycji do zachowań dorosłych. Przecież patrząc na ilustrację słychać na nich dosłownie hałas, poruszenie, porykiwania byka. Wszystko jest jakby w ruchu, bardzo ekspresywne. Tymczasem sam Kalle to oaza spokoju. Dostrzega w zwierzęciu dobro i to sprawia, że chłopiec zwycięża. Tym samym Lindgren pokazuje, że dobrym słowem można osiągnąć znacznie więcej niż groźbami, siłą czy hałasem.

Książka dla tych, którzy lubią klasyczne opowieści.

Wiek 4+

Wydawnictwo Zakamarki

niedziela, 04 czerwca 2017
Bajka o mysiej rodzinie - Michael Bond/ il. Emily Sutton

Michael Bond dla wielu to przede wszystkim autor kultowego misia Paddingtona. Tymczasem pisał on również inne książki dla dzieci. Jak tę: „Bajka o mysiej rodzinie”.

Bohaterkami tej książki jest piętnaście myszek, które zamieszkiwały domek dla lalek zdobiący wnętrza pewnego wiekowego pałacu. Rodzice i aż trzynaścioro małych mysiątek.  Dodam zresztą, że sam domek również nagryziony był przez ząb czasu. Pałac ów był codziennie odwiedzany przez tłumy turystów. Turyści zatrzymywali się przed domkiem dla lalek i robili zdjęcia. Dlatego tak ważne było, by wszystko w nim dokładnie wysprzątać, by zatrzeć ślady mysiej bytności. Myszki wiodły sobie swój dostatni i spokojny żywot aż do czasu. Pewnego dnia w pałacu zaczął się remont. Okazało się, że stary zniszczony domek dla lalek nie pasuje do nowych ekskluzywnych wnętrz. Wprawdzie mysie dzieci na swój sposób chciały ratować domostwo – ale skutek tego był wręcz tragiczny. Domek z pałacu zabrano, natomiast rodzina zmuszona była przeprowadzić się do ogrodowej szopy na narzędzia.  Chłodna i głodna była pierwsza zima w szopie. Jakże myszki tęskniły za swoim dawnym życiem. Tymczasem nadeszła wiosna – a wraz z nią wrócił  …. – ku ucieszy małych stworzeń i tłumów turystów, domek dla lalek. Historia ma zatem swój happyend, bowiem myszki  znów zamieszkały w swoich starych-nowych kątkach.


Krótka opowieść klasycznie zilustrowana przez Emily Sutton. Zaobserwowałam małą dziewczynkę z mojej rodziny, która dosłownie „zatopiła się” w obrazach z myszkami. Szczególnie długo zatrzymała się na rozkładówce zaraz na początku książki przedstawiającej domostwo państwa Malutkich. Łazienka z wanną na mosiężnych lwich łapach, stylowe kurki do wody, kominki w pokojach i (ach) prawdziwy ogród zimowy, sypialnia z łóżkiem z baldachimem, spiżarnia pełna smakołyków, biblioteka pełna miniaturowych książek. Mała czytelniczka liczyła i liczyła licznych członków rodziny, zachwycała się szczegółami i mruczała pod nosem swoje mysie historyjki. Mnóstwo tu zakamarków i schowków, do których warto zajrzeć. Myślę, że ta książka spodoba się maluchom.


Wiek 3+

Wydawnictwo Znak

poniedziałek, 29 maja 2017
Co wokoło? - seria książek kartonowych dla najmłodszych - Lotta Olsson/ il. Charlotte Ramel

Seria „Co wokoło” powstała z myślą o najmłodszych dzieciach. Cztery kartony, które dotykają ważnych spraw codziennych: zabawa, ubranie, części ciała, zwierzęta. Nie znałam Lotty Olsson „od tej strony”. Dla mnie to przede wszystkim autorka książek dla starszaków – słynnej serii o mrówkojadzie i orzesznicy, która uczy filozoficznego postrzegania świata, dyskusji, szukania różnych recept na życie. Tymczasem tutaj miłe zaskoczenie. Natomiast nazwisko ilustratorki: Charlotte Ramel, znacie pewnie dzięki książce o Cynamonie i Trusi. 


Na pierwszy ogień: „Auto robi brum”. Maluchy uwielbiają wyrazy dźwiękonaśladowcze- wszelkiego rodzaju, brum, uff. Zabawy w: jak robi auto? osa? budzik? tygrys? pociąg? fajka? kaczka? traktor? gołąb? mucha? krowa? A nawet (hi hi hi) pupa? Mogą trwać w nieskończoność. Fajnie wyglądają zadowolone maluchy – czytelnicy. Można boki zrywać widząc dorosłych, którzy z dziećmi czytają tego typu książki: brum-ających tatusiów, uff-ające mamy, babcie, dziadków.


„Sweter włóż i już” – kręci się oczywiście wokół ubierania się.

Mam nadzieję, że ta mini-książka przyczyni się do tego, że młode pokolenie będzie mówiło poprawnie „sweter”. Często - nawet starsi, niepoprawnie mówią „swetr”. Tymczasem w książce misiek pomaga ubrać się małej dziewczynce. Krok po kroku – od skarpetek, przez sweterek, spodnie. Oj te guziczki, dziurki, długaśne rękawki. Taaaak – zanim maluch wyjdzie na dwór – trochę to wszystko trwa. Nauka z lektury płynie taka, że gdy dziecko jest już gotowe, musi szybko wyjść na zewnątrz, w przeciwnym razie może się spocić.


„Mały mały smyk” – ten tytuł dotyka wielu aspektów codzienności: jedzenia, zabawy, higieny, spacerów, zabawy w piaskownicy, komunikacji autobusem. Dzieci poznają rzeczywistość, która dotyka je bezpośrednio. Podoba mi się „szwedzki chów”: wylewanie na podłogę, chlapanie wodą, szaleństwa z piaskiem, poznawanie przyrody z całkiem bliska. Gdzieś autorka chce przemycić starą maksymę, że dziecko brudne – to dziecko szczęśliwe.

I moja najmilsza książka – o relacjach między rodzicem a dzieckiem. Taka lektura do …. kochania i przytulania. Mama ma wszystko duże: nos, oko, stopy, ucho. Scena, która rozgrywa się w wielu domach o poranku: trzeba malucha wyciągnąć z łóżeczka, umyć, ubrać, uczesać. Każda mama wie, że to niełatwe zadanie. Autorka podpowiada rytmiczną zabawę pełną śmiechów, gonitw, przytulasów. Można skorzystać i zastosować w swoich czterech ścianach – wtedy poranek będzie dobrym startem w dzień. Każda z książek – to krótkie historyjki, dziecięco zilustrowane. Nie ma tu mnóstwa szczegółów, które mogą malucha dekoncentrować. Skupia on uwagę na najważniejszym – pierwszym planie. W dodatku obrazki oddają cudownie klimat szczęśliwego dzieciństwa.

 

Wiek 0+

Wydawnictwo Zakamarki

niedziela, 28 maja 2017
Sposób na Elfa - Marcin Pałasz/ il. Kasia Kołodziej

Przesympatyczna lektura. Psie życie z perspektywy psa jak i wynikające z obserwacji człowieka - a właściwie dwójki ludzi - Dużego i Młodego. Elf wraz z siostrą mieszkają w schronisku dla zwierząt. Marzą o tym, żeby pewnego dnia ktoś ich z niego zabrał: by mieli "swojego"człowieka, który wyprowadzałby ich na spacery, pokazał pola i lasy. Pewnego dnia marzenie Elfa się spełnia - choć rozstanie z psią siostrą było bardzo bolesne - i dla niego, jak i dla czytelnika. Elf jedzie wiele kilometrów do swoich nowych właścicieli. I choć w jego życiu na chwilę zamieszkał strach, obawa przed dalszym psim losem - historia kończy się dobrze. Psiak faktycznie trafia pod szczęśliwą gwiazdę. Pies dla Dużego i Młodego - czyli ojca i syna, to nie lada wyzwanie. Z biegiem czasu miło dojść do przekonania, że tak jak Elf potrzebował tej sympatycznej dwójki, tak i oni potrzebowali Elfa - przyjaciela, poniekąd powiernika, umilacza czasu, a można i rzec - kolejnego, nowego i kochanego członka rodziny (który ma liczne wady:))).

Dobrze napisana, nie pozbawiona i humoru i powodów do wzruszeń lektura o tym, że czasem warto zmienić coś w swoim życiu. Decyzja taka powoduje, że nic nigdy nie będzie takie samo jak przedtem - wszak o tym przekonały się obie strony. Ale jeśli jest chęć i dobra wola - to sukces murowany. Nam podobały się zwłaszcza psie fragmenty, w których Elf odkrywał swoją delikatną i wrażliwą psią duszę. Myśli Elfa, jego marzenia, refleksje - na temat życia, ludzi, świata - bezcenne. Opisy ludzkie to nie tylko próba zrozumienia zwierzęcia. Dzięki Elfowi zyskują również i ojciec i syna na relacjach między sobą - lepiej się poznają, pomagają w razie trudności, spędzają więcej czasu. Niesłychanie wielka wartość dodana tej psiej adopcji.

Sposób na Elfa dostał wyróżnienie w konkursie Książka Roku 2012 Polskiej Sekcji Ibby. Został też laureatem 20. Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego.

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

sobota, 27 maja 2017
Kot Bob i ja - James Bowen

Jak kocur i człowiek znaleźli szczęście na ulicy

Książkę poleciła mi koleżanka – zakochana od wieków w kotach. D. najpierw opowiedziała mi parę faktów z życia autora – potem ja sama stwierdziłam –„Chętnie poznam bliżej Jamesa i jego czworonożnego przyjaciela”. W sprawie samego autora  można chyba powiedzieć, że jego życie dzieli się na dwa etapy – etap przed kotem i z kotem. To wcześniejsze to egzystencja trudna (choć nikt nie powiedział, że teraz będzie łatwiej), z wieloma problemami, narkotykami i innymi używkami. To też etap życia na ulicy, utrzymywania się z datków, jakie wrzucają przypadkowi przechodnie ulicznemu grajkowi. Potem nadchodzi ten dzień – spotkanie KOTA. Kota, dodajmy, który odmienił życie młodego chłopaka i to o 180 stopni. I teraz przechodzimy do tego drugiego etapu: trudno też teraz stwierdzić, że życie Jamesa jest teraz pozbawione problemów – ale jest inne: ciekawsze, bogatsze. Nie tylko przez obecność wiernego przyjaciela – ale też dzięki książce, filmowi.

Książka pokazuje codzienność człowieka bez perspektyw, który sięgnął dna. Lektura ma bardzo optymistyczne przesłanie, że nigdy nie jest za późno, by coś w swoim życiu zmienić. Nieważne jak bardzo jest źle, jak bardzo jest pod wiatr – warto spróbować. To też wartościowa nauka, że przyjaźń to cenna rzecz. A przyjaciół można znaleźć również wśród zwierząt. Książkę czyta się przyjemnie, strony mijają szybciutko. Kto polubi dwójkę przyjaciół może obejrzeć film.

W sieci znajdziecie dużo różnych informacji, filmików, zdjęć. A może kogoś zachęci ta historia do tego, by przygarnąć bezdomnego pana pręgowanego pod swój dach?

Wiek 14+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 04 kwietnia 2017
Peter i Lena - Astrid Lindgren / il. Ilon Wikland

W książce znajdziecie dwie historie:  „Ja też chcę mieć rodzeństwo” i „Ja też chcę chodzić do szkoły”.

Pewnego dnia mały Peter dowiaduje się od swoich rodziców, że będzie miał braciszka albo siostrzyczkę. I w domu pojawia się ...Lena. Cały świat Petera wywraca się do góry nogami- zawsze to przecież on był kochanym dzieckiem mamusi i tatusia, zawsze to na nim tylko koncentrowali swoją uwagę, a tu coś takiego... Peter oczywiście chce ją kochać, chce się nią opiekować, chce być kochającym starszym bratem- ale czasem to takie trudne. Wydaje mu się, że rodzice już go nie kochają, bo mają Lenę. Zaczyna się buntować, broić. Z uroczego synka zmienia się w niezłe ladaco- po to tylko, by rodzice znów go dostrzegli. Ci pomagają nazwać synkowi swoje uczucia, okazują mu wiele miłości i cierpliwości, a kiedy siostrzyczka dorasta - razem z Peterem stają się nierozłącznymi przyjaciółmi, prowadzą wojnę na poduszki i ... pomagają mamie opiekować się najmłodszym braciszkiem:)


Astrid Lindgren prostymi słowami opowiada całą tę historię. Świetnie opisała dramat małego chłopca (tak- dramat), gdy rodzice pokazali mu uroczą, zachwycającą, maleńką, jak kruszynka, siostrzyczkę. Złośliwy, bezczelny, głośny, pyskaty. Zdaję sobie też sprawę, że książka Astrid Lindgren nie jest antidotum na wszystkie tego rodzaju problemy - ale w mądry i ciepły  sposób może pomóc dziecku zrozumieć sprawy związane z pojawieniem się rodzeństwa. Jeśli czytamy wspólnie z naszym dzieckiem - z pewnością lektura skłoni nas do ciekawych rozmów i budowania więzi.


W drugiej opowieści książkowe dzieci już urosły. Lena bardzo zazdrości bratu, że chodzi już do szkoły. Sama chce przekonać się, co to znaczy być uczennicą. Pewnego dnia Peter zabiera ją ze sobą. Lena poznaje kolegów i koleżanki brata, panią, zasiada w szkolnej ławce, je najprawdziwszy szkolny obiad, obserwuje, jak dzieci uczą się, co robią na przerwach. Peter lubi szkołę i Lena też. Dziewczynka poznaje dobre i złe strony tego miejsca – choć te pozytywne są oczywiście dominujące.


Myślę, że samej autorki nie muszę przedstawiać. Historia z życia wzięta, napisana prostym językiem pomogła nam znów przegonić strachy. Świetnie zilustrowana przez Ilon Wikland, artystkę, która ze szwedzką pisarką współpracowała od 1953 roku. Pewnego dnia 23-letnia uciekinierka z Estonii zjawiła się u Astrid Lindgren, z niemowlęciem na ręku i ze swoimi pracami. I tak to się wszystko zaczęło.


Wiek 4+

Wydawnictwo Zakamarki

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33