Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
wtorek, 06 lutego 2018
Aksamitny Królik czyli jak zabawki stają się PRAWDZIWE- Margery Williams/ ilustracje William Nicholson

Aksamitny królik był prezentem bożonarodzeniowym dla małego chłopca. Z początku budził spore zainteresowanie dziecka, jednak gdy pojawiły się inne prezenty, został odstawiony w kąt. Chłopiec na pewien czas zapomniał o przytulance. Zapomniany wdaje się w ciekawe rozmowy z innymi zabawkami z dziecięcego pokoju. Intryguje go szczególnie jedno zagadnienie: co to znaczy być PRAWDZIWYM? Odpowiedź jest mądra i … poniekąd niesłychanie prosta. Słyszy takie słowa: „Staniesz się PRAWDZIWY, jeśli dziecko pokocha cię tak bardzo, że nie tylko będzie się tobą bawić, ale też naprawdę cię kochać”.

Królik doświadcza takiej właśnie miłości ze strony chłopca. Odkryty na nowo, pewnego dnia ląduje w ramionach chłopca na dobre i zły. Tę idyllę przerywa niebezpieczna choroba dziecka. Niestety w dawnych czasach szkarlatyna zbierała żniwo śmierci – stąd decyzja lekarza, choć bardzo bolesna, wydaje się być uzasadnioną. Wszystkie zabawki, książki z pokoju dziecięcego mają zostać spalone, jako że mogą być potencjalnym siedliskiem zarazków. Oj jak w tym miejscu cierpi dusza czytelnika. Nie, nie bójcie się. Ta książka ma happyend – za sprawą pewnej wróżki. Nie zdradzę Wam wszystkiego, ale zapewniam, że na końcu znajdziecie odpowiedź, czy Królik stał się prawdziwym zwierzątkiem.

Wzruszająca opowieść, która – uwaga – za lat 5 będzie obchodziła swoje 100-letnie urodziny. Ciągle aktualna – podobne przywiązanie do przytulanek łatwo zauważą ci, którzy mają na co dzień kontakt z małymi dziećmi. Miśki, słoniki, żabki – staruszki, powycierane, umorusane, a takie kochane. Królik też stracił na swej zewnętrznej atrakcyjności – wyleniał, satyna poszarzała, łatki wyblakły, nawet kształt był już nie ten. Czasem aż trudno było rozpoznać w zabawce dawnego Królika. Jednak miłość potrafi czynić cuda, o czym przekonacie się czytając tę lekturę.

Wiek 5+

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

poniedziałek, 05 lutego 2018
Baltazar wraca do domu - Katarzyna Wasilkowska/ il. Marta Kurczewska

Na pewno trudno wejść w nowe środowisko. Zwłaszcza, gdy jest się wilkiem. A zwłaszcza wtedy, gdy za takim osobnikiem ciągnie się zła sława - ot choćby przez bajki o Czerwonym Kapturku czy siedmiu koźlątkach. Przekonał się o tym, sam na własnej skórze, niejaki wilk Baltazar – podróżnik i antropolog zwierząt. Po latach tułaczki po świecie postanawia osiąść we właśnie zakupionym domku – w zagrodzie Borsuka (spokojnie: domek został zakupiony legalnie, Borsukowi naprawdę nic się nie stało). Wraz z pojawieniem się NOWEGO ożywają strrrrraszne historie - zasłyszane bądź to przeżyte osobiście. W każdym razie słowo „wilk” wywołuje strach i obawy. I nic nie pomagają tłumaczenia, że Baltazar to osobnik spokojny, kulturalny, istny dżentelmen. Tym bardziej, że „prawdziwe” historie na jego temat opowiadają złośliwa Lisica i rozpuszczone jak dziadowskie bicze dzieciaki państwa Kóz: Stasinek i Tadziulek. Kiedy rozeźlone zwierzaki z okolicy ruszają do domu wilka, by dać mu nauczkę, małego czytelnika może oblecieć strach. Ogarnia go złość na kłamców, trzyma kciuki za Baltazara, który swoją postawą zaskarbił sobie już duże pokłady sympatii. Na szczęście w tej historii wygrywają zdrowy rozsądek i sprawiedliwość.

Ta opowieść pokazuje, jak trudno zaakceptować obcych i jak nowym jest trudno zaaklimatyzować się w nowym miejscu. Myślę, że to bajka baaardzo na czasie. Niby bajka a jednak nie-bajka. Niestety, informacje z różnych mediów pokazują, że nasza rzeczywistość bywa okrutna. W tle porusza ważne zagadnienia tolerancji, empatii i ksenofobii. Opowiedziana z humorem, z paletą ciekawych postaci , od których można się wiele nauczyć. Świetnie zilustrowana, opowiedziana ładnie – naprawdę z przyjemnością się czyta.

Wiek 4+

Wydawnictwo Literatura

środa, 10 stycznia 2018
Wielka księga przygód Basi (część 4) - Zofia Stanecka/ il. Marianna Oklejak

Myślę, że Basi nie muszę nikomu przedstawiać. Rezolutna dziewczynka w wieku przedszkolnym pomaga poznać najmłodszym otaczającą rzeczywistość. Dzieci poznając losy Basi mogą odnieść je do siebie, skonfrontować z własnymi doświadczeniami. Z kręgu znajomych – wiem, że dzieci chętnie identyfikują się z Basią i ciągle z niecierpliwością czekają na jej nowe przygody. Co jakiś czas ukazuje się kolejna część serii o Basi i jej rodzinie. I co jakiś czas – te Basine przygody zbierane są w „Wielką księgę przygód”. W znacznie mniejszym, ale za to poręczniejszym formacie, zdecydowanie grubszym. Większy format przeniesiony do mniejszej książki i oczywiście duża ilość przygód. W czwartym tomie jest ich aż siedem. Na przykładzie Basi dzieci przekonają się, że remont to nie zabawa, tatuś naprawdę zna się na leczeniu ludzi a nie na rurach. Będzie zamęt i zmartwienia – bo remont potrafi spędzić dorosłym sen z oczu. W „Basia i piłka nożna” został poruszony problem, który spotka ć można w wielu domach gdzie są mali fani futbolu. Mianowicie zbieranie kart piłkarskich. Ma to swoje plusy i minusy. No i co najważniejsze – autorka pokazała, że i dziewczynki mogą również interesować się piłką nożną. „Basia i wyprawa do lasu” – rodzina Basi wybiera się na grzyby. Razem z Basią i Frankiem dzieci obserwują przyrodę i poznają zasady właściwego zachowania się w lesie. „Basia i wolność” – nic tylko zasady i nakazy – tak przynajmniej twierdzą dzieci. Tata z mamą próbują wytłumaczyć, że wolność nie oznacza przyzwolenia na każde zachowanie: hałasowanie w autobusie, paćkanie mydłem na blacie w publicznej toalecie. „Basia i narty” – ta historia ma klimat zimowego wyjazdu. Omówiono tu krótko jazdę na deskach, zasady zachowania na stoku.

W książce są jeszcze: „Basia i biblioteka” oraz „Basia i zwierzaki”. O tych książkach pisałam oddzielne recenzje. Wystarczy kliknąć.

Wiek 4+

Wydawnictwo Egmont

 

poniedziałek, 08 stycznia 2018
Feralne urodziny ze Skarpetką - Benjamin Chaud

Nie, nie - Skarpetka to nie część garderoby, ale imię przyjaciela - królika. Otóż Benjamin wybiera się na urodziny do Julii. Chłopiec chciałby zwrócić na siebie uwagę dziewczynki – w której od jakiegoś czasu jest zakochany. Wpada na pomysł, by zamienić się ze Skarpetką rolami – on przebierze się za Skarpetkę, a Skarpetka za niego. Zapowiada się świetna zabawa. Na miejscu okazuje się jednak, że obecni są również inni goście, w dodatku ubrani „normalnie”. Trudno czuć się komfortowo w dość kuriozalnej sytuacji. Jak rozkochać w sobie Julię, gdy nic nie wychodzi, gdy ciągle pod górkę? Włosy jubilatki przyklejają się do taśmy klejącej z prezentu, nogi plączą się wśród kabli elektrycznej girlandy i potykają o lampę.  

Książka w mądry sposób porusza kilka ważnych problemów dotyczących dzieci i nastolatków:

Pierwsza miłość – ważne uczucie – nie wolno go bagatelizować. I co zrobić, by obiekt westchnień zechciał zwrócić na danego zakochanego Romea lub Julię uwagę?

Wyróżnić się. Niby łatwo a jednak trudno jest się wyróżnić. Bo tylko „wyjście” poza utarte ramy i schematy pozwoli na to, by zaistnieć. Inaczej giniesz w szarości i normalności gromady. Jesteś nijaki – i jeśli nie jesteś głośny – to nikt cię nie zauważy. Jednak celowe działanie mające na celu zwrócenie czyjejś uwagi – zwłaszcza dorastającego chłopca – to jest wyczyn nie lada. Odwaga – nie ma co.

Wycofanie się – czasem słyszymy w języku młodzieżowym: „spadaj na drzewo”. Do grzecznych nie należy, ale ma w sobie swego rodzaju mądrość. To przysłowiowe „drzewo” staje się symbolem braku akceptacji, ale i miejscem, gdzie można przemyśleć swoje postępowanie, szukać innej drogi, pomyśleć co dalej. Na takie dosłowne drzewo ucieka zresztą bohater tej opowieści. To jego azyl, gdzie nikt nie ocenia go krytycznie – jego zachowania i tańca.

Zawsze po nocy przychodzi nowy dzień. Chłopiec na drzewie ma z początku tylko czarne myśli. Czuje się samotny, czuje, że się wygłupił. W pewnym momencie – zwłaszcza dorosły czytelnik – może zacząć nawet bać się o niego. Chciałoby się go przytulić, uspokoić i zapewnić, że to głupie błahostki. Nic nie znaczą. Nic złego się nie stało. Ale czy chłopiec by to zrozumiał? W jego przeświadczeniu stała się tragedia. Przeżył porażkę, odczuł brak akceptacji znajomych. Dla niego świat legł właśnie w gruzach. Tyle że za chwilę następuje nagły zwrot akcji. Julia, która przynosi na drzewo kawałek tortu, pomaga chłopcu pokonać złe emocje. To, co wydawało się przed chwilą niewyobrażalnie smutne, w chwili obecnej nabiera barw. Benjamin znów jest szczęśliwy – nie ma to jak przyjaźń.

Książka wielowątkowa, którą można czytać na wiele sposobów – o przyjaźni, miłości, braku akceptacji, złości na siebie i innych, zażenowaniu. Od czytelnika zależy, jak ją odczyta, co z niej dla siebie wyciągnie.

Wiek 4+

Wydawnictwo Zakamarki

poniedziałek, 01 stycznia 2018
Kostek i zagubiony koń - Claire Barker/ il. Ross Collins

Tegoroczne lato minęło bezpowrotnie. Pechowa Wola, tak chętnie odwiedzana przez turystów, opustoszała. Lord i lady Pepperowie zbierają siły na kolejny sezon. Na razie wycofali się do cichego zakątka domu, gdzie odpoczywają, regenerują się, śpią długimi godzinami. Jednocześnie obok tego życia doczesnego toczy się zupełnie inna historia. Równolegle do świata rzeczywistego istnieje świat pełen duchów zwierząt, które kiedyś związane były z Pechową Wolą. Wśród nich tytułowy Kostek. To dawny pies Pepperów, który od jakiegoś czasu „żyje” właśnie w tym innym – nieziemskim – wymiarze. Jeśli ktoś czytał poprzednie części, pewnie znów ucieszy się na spotkanie z chomikiem Marcinem, gąsiorem Gabrielem, zającem Walentym, małpką Orlando, pajęczycą Panią Jones. Zwierzęce duchy – z różnych epok Pechowej Woli. Wszak jest to domostwo wiekowe, z tradycjami. Zwierzaki cały czas są związane z tym miejscem – mimo upływającego czasu. Mało tego: okrzyknęły się Stacjonarnymi Opiekunami Spirytualnymi, są strażnikami Pechowej Woli i jak twierdzą mają „pełne łapy roboty”. Jeśli chcecie wiedzieć jakiej, niech za odpowiedź posłuży cytat gąsiora Gabriela: „Wszelkiego typu, dajmy na to … porządkowanie skarpet… wycieranie kurzu … odkurzanie podłogi”. Ale wierzcie mi: nie tylko. Bo gdyby tak było faktycznie, wówczas w Pechowej Woli byłoby strasznie nudno i ta książka po prostu nigdy przenigdy by nie powstała. Przecież ile można pisać o porządkowaniu skarpet i odkurzaniu podłogi? Bo w Pechowej Woli wiele się dzieje: co rusz ktoś znajduje jakieś śmieciowe skarby: ot jak choćby starą lunetę. To dobry powód, by na chwilę się zatrzymać i popatrzeć w gwiazdy. Maleńki żołnierzyk, sowa z plastiku, połamane kafelki – te oto drobiazgi, porzucone przez ludzi, działają na wyobraźnię. Jednak to luneta sprawi, że nagle wszyscy zaczną interesować się astronomią. Pewnego dnia w ogrodzie pojawi się oszałamiająco piękna klacz Luna Asstra. Smutny konik, który pełno ma problemów, tajemnic. W dodatku ten duch zwierzęcia ukrywa się przed … duchem człowieka. Zrobiło się ciekawie, nieprawdaż? I jak tu uwierzyć Gabrielowi, że wszystkie sprawy toczą się w Pechowej Woli wokół skarpetek, kurzu i podłóg. Oczywiście duchy-przyjaciele zrobią wszystko, by pomóc Lunie. Przygody, emocje, humor, troszkę strachu i czarnych charakterów. To doskonały przepis na udaną książkę. Na końcu – szczęśliwy happyend i nadzieje na … kolejną książkę.

PS. Szczególnie miło mi się zrobiło, gdy zobaczyłam na wyklejce książki teksty rekomendujące lekturę. Wśród nich jest krótki fragment mojej recenzji do pierwszej części serii.

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

środa, 20 grudnia 2017
Przygody Madiki z Czerwcowego Wzgórza - Astrid Lindgren/ czyta Waldemar Barwiński

Krótkie dni i długie zimowe wieczory sprzyjają czytaniu bądź słuchaniu książek. Nie kusi Was? Za oknem „szara godzina” (jak ja lubię to wyrażenie z wiersza Ewy Szelburg-Zarembiny), w domu ciepluchno, człowiek czuje się taki bezpieczny, u siebie, z kubeczkiem ciepłej herbatki w ręku, patrzy przez okno z widokiem na ogród (niestety nie – zaśnieżony mimo połówki stycznia) – przy ciepłym kaloryferze albo kominku. A w tle książka – sączy się tekst, łagodny tembr głosu lektora. U nas w domu –słuchamy dużo audiobooków – właściwie muszę przyznać, że niekiedy jest nawet „kolejka” po sprzęt.  Ja, słuchając swoich książek,  muszę niekiedy uważać, by coś niestosownego nie dostało się do uszu dzieciaków, które wiadomo – co mają słyszeć – nigdy nie słyszą. A to, co ma ominąć ich narządy słuchu – właśnie najlepiej do nich trafia.

Madika jest propozycją dobrej literatury dla troszkę starszych dzieci – myślę, że książka przypadnie do gustu zwłaszcza dziewczynkom, gdyż głównymi bohaterkami są siedmioletnia Madika i jej młodsza siostra (choć pewnie i chłopcy coś z niej dla siebie wyciągną). Ta książka kojarzy mi się trochę z Dziećmi z Bullerbyn. Jeśli ktoś tęskni za tamtym klimatem – a wiem, że wśród rodziców jest wielu takich nostalgicznych czytelników, to pewnie i Wam się ta lektura spodoba. Nie ma tu wyszukanych przygód – jest zwykła codzienność, w której brakuje tych wszystkich współczesnych gadżetów i wypełniaczy czasu, na jakie są skazane współczesne dzieciaki. Za to panują wyobraźnia i kreatywność. Madika ma niekiedy naprawdę szalone pomysły, a wtóruje jej młodsza Lisabeth.  To takie urwisy w spódniczkach. Niekoniecznie pochwalam naśladowanie różnych pomysłów na zabawę: jak skok z dachu z parasolką w ręku, choć wiele momentów z życia dziewczynek może być inspiracją dla dzieci – latem w ogrodzie bądź w domu – gdy nie wiadomo co ze sobą zrobić. Ta książka to też obraz świata, którego już nie ma. Gdzieś w tle przewijają się elementy codzienności, które my sami znamy z opowiadań starszych generacji w swojej rodzinie. Ale to też piękno tej książki: pewne zachowania, reakcje, rozmowy, miejsca, ludzie. Zachęcam do ich odkrywania. Właśnie teraz – zimą, kiedy takie książki smakują najlepiej.

Książkę czyta Waldemar Barwiński. Lektor interpretuje tekst w sposób wyważony, powiedziałabym neutralny. Niektórzy preferują prawdziwy spektakl aktorski. Akurat my lubimy dwa podejścia w interpretacji. Czas nagrania 8 godz. 51 min.

Wiek 6+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

sobota, 16 grudnia 2017
Kto pocieszy Maciupka? - Tove Jansson

Jeśli Wam mało przygód o Muminkach (a tych nigdy dosyć) zachęcam do odkrycia innych tytułów Tove Jansson. Pewnie mniej znane, trochę odbiegają od świata przedstawionego w klasycznej serii, ale jakże cudnie znaleźć się znów w bajkowym świecie, gdzie są starzy znajomi jak choćby Włóczykij,  ale też i całkiem nowi. Jest w książce o Maciupku mnóstwo ilustracji – czyli wielka gratka dla tych, którzy kochają niepowtarzalną i rozpoznawalną na całym świecie kreskę artystki z dalekiej Finlandii. Jest i mądry tekst – który zwraca uwagę na słabszych wśród nas, pozwala ich dostrzec i zrozumieć. A co najważniejsze – to piękna książka dla czytelnika w każdym wieku. Każdy wyczyta w niej coś dla siebie.

Tematem są smutek, samotność, strach. Mały Maciupek mieszka w swoim domku – zupełnie samiusieńki jak paluszek. Nie może poradzić sobie ze wszechogarniającym strachem przed … wszystkim i wszystkimi. Dlatego też postanawia poradzić sobie sam, szukając pomocy na zewnątrz. A tam jest czego i kogo się bać: pomijam już atmosferę i klimat świata otaczającego. Strach tak bardzo paraliżuje Maciupka, że ten w ogóle nie dostrzega uroków otoczenia. Są tu jednak też Filifionki, Paszczaki, Homki, Mimbla, Buka, Hatifnatowie. Macupiek przezornie wcale się nie odzywa. Jest też zbyt mały, by go ktoś zauważył – w końcu Maciupek to Maciupek. Boi się z kimś porozmawiać o swoich uczuciach, obawach. A pewnie zrobiłoby mu się lżej na sercu, gdyby mógł się przed kimś wyżalić. W końcu trafia nad ogromne morze, gdzie zauważa dryfującą butelkę, a w niej list. To wiadomość od Drobinki, która również się boi. Odtąd celem Maciupka będzie odnalezienie Drobinki – jeszcze mniejszej od niego istoty, by ją pocieszyć i zapewnić o swej przyjaźni. Książka, która porusza ważne tematy – może właśnie dziś szczególnie aktualna, gdy tak wielu samotnych wśród ludzi. To też rzecz o odwadze i miłości. Jej wielkie pokłady są w nas ukryte – potrzebujemy tylko niekiedy małego impulsu, by je z siebie wydobyć – by pomóc innym, wspierać kogoś, kto tej pomocy i dobrego słowa czasem bardziej potrzebuje niż my sami.

Wiek 5+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

 

piątek, 01 grudnia 2017
Matylda. Tajemnice i marzenia - Anna Czerwińska-Rydel/ il. Katarzyna Kołodziej

Matylda jest rezolutną wesołą dziewczynką z marzeniami i smutkami. Często jest w domu sama – pochodzi z niepełnej rodziny, mama jest wiecznie zabiegana, nigdy nie ma dla niej czasu. Więc kiedy Matylda spotyka kogoś, kto jest dla niej miły i wykazuje zainteresowanie dziewczynką, ta również podarowuje mu swoje serce i z całych sił angażuje się w tę znajomość. Tak jest w przypadku kota Zwrotki i starszej pani, która jest nauczycielką gry na skrzypcach. Codziennie po lekcjach, w tajemnicy przed mamą, Matylda uczy się okiełznać niełatwy instrument. Gdy mama dziewczynki dowiaduje się, że ta ją okłamuje, postanawia zabrać Matyldę z prywatnych lekcji. Starsza nauczycielka prosi o danie jej szansy do kolędowego koncertu, który ma się odbyć 22 grudnia. Jak skończy się ta historia, w której pełno jest tajemnic i niedomówień? Czy Matylda nauczy się dobrze grać, jaką rolę w życiu dziewczynki odegrają … koty?

W drugiej opowieści nagle pojawia się … tata. Ciągle nieobecny, nieznany. Mama daje mu szansę zaprzyjaźnienia się z córką? Jak będą budowane nowe wzajemne relacje, jak ułoży się między rodzicami? Jak Matylda poradzi sobie w nowym mieszkaniu ojca, gdzie panuje wielki nieład? Jak w końcu zostanie zorganizowana nowa rzeczywistość matki i córki? Oj, dużo tu pytań – ale i oczekiwanie na odpowiedzi ciekawe. Jak tato spełni się w nowej roli – przecież nie widział Matyldy cale 10 lat. To przecież kawał czasu.  Trzymamy kciuki, by im się udało nadrobić stracony czas.

To zupełnie inna książka Anny Czerwińskiej-Rydel. To tej pory zawsze z ciekawością sięgałam po biografie autorki. Tym razem lektura porusza zupełnie inne zagadnienia. Na pewno muzyka w życiu dziecka – udowadnia, że ta naprawdę łagodzi obyczaje. A trzeba przyznać, że sama autorka zna się w temacie jak mało kto, ponieważ sama jest muzykiem z wykształcenia. Kolejna tematyka – pisze o trudnych niekiedy relacjach na linii rodzic – dziecko, wzajemnym zaufaniu i nieoszukiwaniu się. Porusza też trudny temat relacji między dorosłymi. Najmłodszym pewnie spodoba się tematyka kocia – może niejeden niezdecydowany rodzic zgodzi się na trzymanie nowego osobnika w domu – ot, choćby takiego kota.

Wiek 8+

Wydawnictwo Literatura

wtorek, 24 października 2017
Pasztety, do boju! - Clémentine Beauvais

Niełatwo w dzisiejszych czasach być nastolatką. Wszędzie panuje kult pięknego, wysportowanego ciała. Szczupłość i piękno (często podretuszowane za pomocą programów komputerowych) biją po oczach z okładek magazynów, portali internetowych i filmów. A gdy człowiek – trochę mniej lub trochę bardziej przy kości – chce żyć po swojemu, w zgodzie z nadprogramowymi podarunkami natury, to i tak zdarzyć się może, że ktoś i tak wbrew twojej woli wyciągnie owe „trochę za dużo” na światło dzienne. By się pośmiać, zabawić cudzym kosztem i poniżyć. Tak jak to miało miejsce w pewnym francuskim prowincjonalnym miasteczku. Chamski typek, młodzieniec z miejscowej szkoły średniej, od kilku lat organizuje swój prywatny konkurs na najbrzydszą i najgrubszą dziewczynę roku. Ani władze szkolne, ani rodzice, ani same uczestniczki owego konkursu – nie mogą nic zrobić. Wszystko jest ponoć zgodnie z prawem. W roku bieżącym zaszczytny tytuł „pasztetów” przypadł trzem sympatycznym skądinąd dziewczynom: Mirelle, Astrid i Hakimie. Z początku zastraszone i zawstydzone dziewczęta dzięki charyzmatycznej i energicznej Mirelle postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce – i znaleźć na swój sposób wartość dodaną niechlubnego zwycięstwa. Biorą się w garść i postanawiają pokazać i sobie i światu (choć na początku tylko najbliższemu otoczeniu), że wcale nie najładniejsza buzia jest w życiu najważniejsza. Środkiem do celu ma być kilkudniowa wyprawa rowerowa do stolicy na święto zdobycia bastylii w dniu 14 lipca. Wielkie i głośne wejście, by zagrać niektórym osobom na nosie. Każda z dziewczyn ma swoje prywatne sprawy, tajemnice, sekrety, które przy okazji wyprawy do Paryża chciałyby załatwić i wyjaśnić. W każdym razie – finał na Polach Elizejskich zapowiada się naprawdę obiecująco. Sam plan zaskoczy wszystkich – uczestników wyprawy, obserwatorów, rodziców i opiekunów. Nic nie jest przewidywalne – do samego końca wszystko będzie jedną wielką niewiadomą. Z każdym kilometrem bardziej poznajemy uczestników (jest i brat Hakimy – uczestnik wojna, niepełnosprawny na wózku inwalidzkim), odczytujemy, co zaprząta myśli, co budzi strach i wątpliwości. Zadajemy sobie pytanie: czy każdy postąpi według wcześniejszych ustaleń i planów. I im bliżej końca jesteśmy, tym bardziej jesteśmy przekonani o tym, że te osoby mają dla nas jakąś niespodziankę. A może same idą na żywioł – co będzie, to będzie. To opowieść nie tylko o jakiejś tam wyprawie do Paryża. To nie zagranie rozpieszczonej dzieciarni czy foch. To opowieść o podróży w głąb siebie. Wiele kilometrów trzeba było przepedałować, wielu różnych ludzi trzeba było spotkać na tej drodze, by zrozumieć siebie, by dokonać rewizji swoich poglądów i przekonań. Sprawy niełatwe, skomplikowane, często niezależne od nich samych.

Pasztety do boju to błyskotliwie napisana powieść dla młodzieży, z ciętą ripostą, zaskakującymi zwrotami akcji, charakternymi bohaterami. Na przemian – można przy niej się śmiać, płakać, wkurzać, delektować intelektualnymi przemyśleniami. Jedyny minus tej lektury jest taki, że kiedyś się kończy. Zdecydowanie za szybko.

Wiek 14+

Wydawnictwo Dwie Siostry

poniedziałek, 23 października 2017
Człowiek jaki jest, każdy widzi - Marzena Matuszak/ il. Grażyna Rigall

 

O Yeiti wszyscy mówią, ale nikt go nigdy nie widział. Tymczasem okazuje się, że rodzina Yeitich istnieje, ma się całkiem dobrze i wysoko na jednym z himalajskich szczytów prowadzi hotel. Wiedzieliście o tym? Żaden człowiek nigdy nie postawił tam swojej stopy. Każdy dzień ma swój rytuał: ciepły posiłek i piękna piosenka dla gości, krótki spacer, piosenka pośniadaniowa. Wśród gości (liczne grono) wywołana zostaje dyskusja na nasz temat – ludzi. Wielu z obecnych ma doświadczenia bardziej i mniej osobiste. Niektórzy spotkali człowieka, widzieli. Komarzyca Bzybzy, mysz Pipilotta, sowa Nihuhu, wilk Chaps, kotka Furkotka, leniwiec Lulu, kapucynka Kiki, rekin Szczęki. Opinie o nas nie są zbyt pochlebne. Od tych nieprzychylnych narzekań aż w głowie się kręci. Jak się zachowujemy w różnych środowiskach i sytuacjach, co jemy, jak myślimy, jak wyglądamy, jak się odzywamy. Zwierzęca satyra na nas samych a prawda nie zawsze jest miła. Choć  ciekawe to doświadczenie usłyszeć, co myślą o nas inni i jakie wady w nas widzą. Zakończenie jest zaskakujące – bo naprawdę w górach pojawia się człowiek. Ciekawe, jak po tych wszystkich opowieściach hotelowych gości Yeti zachowa się w stosunku do zagubionego himalaisty. W każdym razie – czytelnik z tej historii może się wiele nauczyć.


Współczesna, ciekawie zilustrowana opowieść – patrzę na książki wydawane przez Dwie Siostry. Ich oferta dotyczy i książek klasycznych – wznowienia tytułów, które ukazały się wiele lat temu – jak i całkiem nowych, niekiedy wręcz awangardowych.  Dodam jeszcze, że książka Marzeny Matuszak otrzymała wyróżnienie w konkursie Jasnowidze.


Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35