Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
wtorek, 04 kwietnia 2017
Peter i Lena - Astrid Lindgren / il. Ilon Wikland

W książce znajdziecie dwie historie:  „Ja też chcę mieć rodzeństwo” i „Ja też chcę chodzić do szkoły”.

Pewnego dnia mały Peter dowiaduje się od swoich rodziców, że będzie miał braciszka albo siostrzyczkę. I w domu pojawia się ...Lena. Cały świat Petera wywraca się do góry nogami- zawsze to przecież on był kochanym dzieckiem mamusi i tatusia, zawsze to na nim tylko koncentrowali swoją uwagę, a tu coś takiego... Peter oczywiście chce ją kochać, chce się nią opiekować, chce być kochającym starszym bratem- ale czasem to takie trudne. Wydaje mu się, że rodzice już go nie kochają, bo mają Lenę. Zaczyna się buntować, broić. Z uroczego synka zmienia się w niezłe ladaco- po to tylko, by rodzice znów go dostrzegli. Ci pomagają nazwać synkowi swoje uczucia, okazują mu wiele miłości i cierpliwości, a kiedy siostrzyczka dorasta - razem z Peterem stają się nierozłącznymi przyjaciółmi, prowadzą wojnę na poduszki i ... pomagają mamie opiekować się najmłodszym braciszkiem:)


Astrid Lindgren prostymi słowami opowiada całą tę historię. Świetnie opisała dramat małego chłopca (tak- dramat), gdy rodzice pokazali mu uroczą, zachwycającą, maleńką, jak kruszynka, siostrzyczkę. Złośliwy, bezczelny, głośny, pyskaty. Zdaję sobie też sprawę, że książka Astrid Lindgren nie jest antidotum na wszystkie tego rodzaju problemy - ale w mądry i ciepły  sposób może pomóc dziecku zrozumieć sprawy związane z pojawieniem się rodzeństwa. Jeśli czytamy wspólnie z naszym dzieckiem - z pewnością lektura skłoni nas do ciekawych rozmów i budowania więzi.


W drugiej opowieści książkowe dzieci już urosły. Lena bardzo zazdrości bratu, że chodzi już do szkoły. Sama chce przekonać się, co to znaczy być uczennicą. Pewnego dnia Peter zabiera ją ze sobą. Lena poznaje kolegów i koleżanki brata, panią, zasiada w szkolnej ławce, je najprawdziwszy szkolny obiad, obserwuje, jak dzieci uczą się, co robią na przerwach. Peter lubi szkołę i Lena też. Dziewczynka poznaje dobre i złe strony tego miejsca – choć te pozytywne są oczywiście dominujące.


Myślę, że samej autorki nie muszę przedstawiać. Historia z życia wzięta, napisana prostym językiem pomogła nam znów przegonić strachy. Świetnie zilustrowana przez Ilon Wikland, artystkę, która ze szwedzką pisarką współpracowała od 1953 roku. Pewnego dnia 23-letnia uciekinierka z Estonii zjawiła się u Astrid Lindgren, z niemowlęciem na ręku i ze swoimi pracami. I tak to się wszystko zaczęło.


Wiek 4+

Wydawnictwo Zakamarki

sobota, 11 marca 2017
Fantastyczny Pan Lis - Roald Dahl/ il. Quentin Blake

Roald Dahl w niebie siedzi obok Astrid Lindgren. Nie słyszeliście o tym? Możecie się sami zresztą przekonać, jak pisze ten brytyjski autor wielu książek dla dzieci. Gdy jeszcze dodam, że pisał scenariusze dla wielkiego Alfreda, tak tak,  TEGO Alfreda z Hollywood ma się rozumieć, hm hm, to robi się już naprawdę ciekawie. MatyldaCharlie z fabryki czekolady, wreszcie Fantastyczny Pan Lis. Krótka historia. A jak wciąga. Dzieciaki wbija w fotel jak podczas startu samolotem. Od początku do końca. Bo kogóż my tutaj mamy? Trzech typków, których wygląd może przyprawić o zawał serca. A ich charakterki. To już zupełnie osobny temat. Przebiegłe to i skąpe. Bo też jednej kaczuszki albo kurki od czasu do czasu przeboleć nie mogą. Za to Pan Lis jest FANTASTYCZNY. Mądry, o wiele sprytniejszy od tamtej trójki od siedmiu boleści, odważny, szybki, dobry. Przejrzy zamiary przeciwników na wskroś i znajdzie rozwiązanie.

W książce ciągle coś się dzieje, niebezpieczeństwo trzyma czytelników w napięciu, głodne liski wzruszają, koparka kopie bez przerwy i hałasuje, lisy kopią tunele, a groźne typki czekają – ze strzelbami. A wszystko to bogato okraszone kultowymi czarno- białymi  ilustracjami Quenita Blake’a.  Oczywiście opowieść kończy się happyendem – jakżeby inaczej – Uff!!! - Zadowolone dzieci zasypiają – a my nareszcie mamy wolny wieczór.

Książka jest ładnie wydana - w twardej oprawie, z mnóstwem ilustracji. 

Wiek 5+

Wydawnictwo Znak

wtorek, 14 lutego 2017
Zakochałem się w Milenie - Per Nilsson/ il. Pija Lindenbaum

Milena ma oczy jak dwa czarne słońca, włosy jak lśniący wodospad, porusza się jak melodia na wietrze. Jest ona obiektem westchnień nastoletniego Dawida. Chłopiec ma różne pomysły  na to, by dziewczyna go zauważyła. Jednak wszystko na nic: nie udały się ani próba rozśmieszenia Mileny ani zaimponowanie jej swoją wiedzą. Z drugiej strony: z powodu tego „zakochania” chłopak wpada w coraz większe kłopoty: kradzież ciastek, bójki z chłopakami ze szkoły. Musi się z tym wszystkim zmierzyć – łatwo na pewno nie jest.

Przez cały tydzień dzieje się wiele w życiu chłopca: wzloty i upadki, z wyraźnym naciskiem na to drugie.

Książka o dziecięcych uczuciach – pokazuje, że nie tak łatwo zdobyć serce wybranki. Jednocześnie rozwiązanie i happyend przychodzą w jak najmniej oczekiwanym momencie. Dużą rolę odegrała w tej historii niepozorna suczka Busia, dla której Dawid w ostatnim tygodniu z wiadomych względów nie miał czasy. To mama wychodziła codziennie z Busią na spacery. W każdym razie potwierdza się stare porzekadło, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Busia w tym przypadku nie zawiodła.

Wiek 7+

Wydawnictwo Zakamarki

sobota, 28 stycznia 2017
Mus jabłkowy - Klaas Verplancke

Liczba książek o mamach zdecydowanie przewyższa tę o tatach. Ich lista byłaby pewnie nieskończenie długa. Stąd zawsze trochę z przekory jak i z ciekawości zaglądam do książek, w których to tato gra pierwsze skrzypce. W księgarniach, bibliotece, w swoich zbiorach. A ta, autorstwa flamandzkiego ilustratora i autora książek, na długo zapada w pamięci. Dlaczego? Bo świetnie pokazuje naturę człowieka: ojca, który jest kochającym i czułym opiekunem, ma „gładkie policzki i jabłko w gardle, w kąpieli śpiewa jak mama”. Jednak są dni, kiedy ten właśnie tato przeobraża się w istotę o zimnych rękach. To tata – „piorun”, o którym małe dziecko myśli „głupi tata”. Ojciec grzmi, ciska błyskawice. Na szczęście to mija i „mój tata ma ciepłe ręce. Jego palce smakują musem jabłkowym”.

 

Nie jest łatwo być rodzicem w dzisiejszych czasach. I na pewno nie jest to próba usprawiedliwienia nas rodziców waśnie. Przynosimy problemy, stres, pośpiech do naszych domów i mieszkań. A przecież nasze cztery ściany miały być azylem bezpieczeństwa – dla nas i naszych dzieci. Życie sprawia, że niekiedy przeobrażamy się – niekoniecznie w takiego potworzastego ojca jak w książce Klaasa Verplancke– ale nagle smucimy się, denerwujemy. Stajemy się ojcem, matką nie  z tej ziemi. Sami z trudem rozpoznajemy się w lustrze, a  co dopiero nasze dzieci. Książka w mądry sposób pokazuje, że w relacjach dziecko – ojciec, dorosły istnieje kolor czarny. Strach, niepewność, złość – to elementy natury ludzkiej. Czasem to właśnie one są na pierwszym planie. Negatywne emocje, które potrafią zepsuć dobry kontakt z innymi. Bardzo fajnie pokazuje autor, że po takich chwilach zawsze jest czas na refleksje, na budowanie więzi. I oby takich chwil było jak najmniej.

Wiek 3+

Wydawnictwo Dwie Siostry

poniedziałek, 23 stycznia 2017
Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały - Adele Faber, Elaine Maslish

No właśnie: jak mówić? Bo TO wcale łatwe nie jest. Ktoś kiedyś powiedział: „Niezadowolony nastolatek to zdrowy nastolatek”. W książce autorki podpowiadają jak budować relacje z młodymi ludźmi, by chcieli rozmawiać z dorosłymi. By chcieli wysłuchać tego, co mamy im do powiedzenia. I odwrotnie. Jak twierdzą autorki i uczestnicy warsztatów, często jest pod górkę. Może warto spróbować, by trochę odetchnąć, ale i pozwolić innym żyć. W książce dużo jest mowy o uczuciach – o tym, jak sobie z nimi radzić, ze złymi emocjami. Są zachęty do współpracy – poprzez właściwe formułowanie komunikatu.  Czy powinno się być miękkim rodzicem, który szybko wszystko puszcza płazem, czy raczej powinno się karać, być konsekwentnym. Choć konsekwencja i sprawiedliwość siebie absolutnie nie wykluczają. Autorki przedstawiają metodę pięciu kroków , która pokazuje, że rodzice i nastolatki mogą usiąść razem i wspólnie rozwiązać problem.

Dla mnie jednym z ciekawszych rozdziałów był ten, w którym dopuszczono do głosu młodych. Rodzice oraz ich dzieci, nastolatkowe, wzięli udział we wspólnych warsztatach. Szukają dobrych stron w byciu nastolatkiem, mówią o swoich zmartwieniach, relacjach z rodzicami, przyjaciółmi. To interesujące doświadczenie – zobaczyć ten świat z perspektywy młodego człowieka wchodzącego w dorosłość. Nagle okazuje się, że to, co dorosłego nie obchodzi, obok czego przechodzi obojętnie, u nastolatka urasta do problemu przez duże „P”. Błahostka u dorosłego, może spowodować zamęt w głowie nastolatka, jak nawet nie koniec świata. Ktoś (przynajmniej tak twierdzi) nie pasuje do innych, nie jest akceptowany w grupie, stracił przyjaciół, ciuchy, fryzura, sylwetka, narkotyki, seks.

O tej książce nie chcę pisać osobiście. Każdy musi sam znaleźć przepis na jej czytanie i zrozumienie. Na wyciągnięcie z niej tego, co dla danego czytelnika istotne, najważniejsze, co może przenieść na własny grunt. Na pewno można w niej znaleźć wiele przykładów i podpowiedzi, porad. Jak odnaleźć się w roli rodzica albo opiekuna człowieka, który wszedł w „trudny” okres dorastania. To co spodobało mi się najbardziej, to szukanie dobrych stron. Próba „wykorzystania” tego słowa w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Odkrycie potencjału młodych ludzi, którzy nagle znaleźli się jakby w innym świecie, ale bardzo wartościowych i potrzebujących naszego wsparcia.

Wydawnictwo Media Rodzina

poniedziałek, 16 stycznia 2017
Teraz tu jest nasz dom - Barbara Gawryluk/ il. Maciej Szymanowicz

Rodzina Baranowskich ucieka z Doniecka przed wojną do Polski. Rodzice z trójką dzieci przez dłuższy czas obserwowali rozwój sytuacji, zniszczenia w mieście, śmierć znajomych. W końcu podjęli trudną decyzję o wyjeździe. Nie jest łatwo zostawić swój dom, bliskich, dziadków, nawet … ulubione rowery. Miasto ogarnięte działaniami wojennymi, w którym zaczyna brakować żywności, szkół, pracy, pieniędzy, dachu nad głową. Ukraińska rodzina mieszka najpierw w ośrodku dla uchodźców na Mazurach. Musi sprostać trudnościom codzienności: zaaklimatyzowania się w  nowym miejscu, nauce języka polskiego. W końcu myślenia o Polsce, jak o swojej nowej ojczyźnie. Ale jak przestawić swoje myślenie skoro nawet koledzy z klasy okazują niezrozumienie i wrogość?


Książka porusza wiele aktualnych problemów: wojna, uchodźcy, szukanie swojego miejsca na ziemi, nietolerancja w stosunku do nowych i obcych. Barbara Gawryluk przedstawiła ukraińską rodzinę w nowym środowisku, które jest dla nich obce, nieznane. Tymczasem to ludzie jak my – ze swoimi marzeniami i tęsknotami, za lepszym życiem, spokojem i … pokojem. Bez wielkich słów autorka opowiada o losie tułaczy – jak obserwator z zewnątrz i bez żadnych ubarwień. Niestety, w tej opowieści nie wszyscy Polacy życzliwie myślą o obcych. To okazja do tego, by pokazać nasze słabości i wady. To też okazja do refleksji. Bohaterowie tej książki żyją naprawdę. Zmieniono nieznacznie ich dane. Ale nie to jest ważne. Książka uczy otwartości na NOWE i OBCE. Jest to szansa nie tylko dla osób szukających swojego miejsca an ziemi. Jest to szansa dla wszystkich. A w jakim stopniu się z niej skorzysta? – na to pytanie niech każdy odpowie sobie już sam.

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

poniedziałek, 21 listopada 2016
Mały żółty i mały niebieski - Leo Lionni

Są książki, które powstają przypadkiem. Taka jest właśnie „Mały żółty i mały niebieski” Autor Leo Lionni wracał z wnukami pociągiem. Początkowe „aniołki”  wraz z każdym kolejnym przejechanym kilometrem dostawały coraz większych przysłowiowych rogów. Remedium na harce pociągowe była właśnie ta historia – opowiedziana za pomocą kolorowych wydzieranek – na szybcika sporządzonych z tekstów reklamowych w gazecie. Pomysł oryginalny, nadzwyczajny, rewelacyjny – a jednocześnie taki prosty.

Przygody małych: niebieskiego i żółtego. Ich codzienne perypetie: szkoła, zabawy, życie rodzinne. Czytasz o plamkach. Niby widzisz je tylko jako plamki właśnie – czytasz tekst i uwalniasz olbrzymie pokłady fantazji i wyobraźni. Zaczynasz widzieć coś więcej, wyraźniej. Zwykłe plamki nie są już tylko plamkami. Nabierają charakteru, mają uczucia, potrafią wyzwalać emocje, nawiązywać przyjaźnie. Stają się bohaterami z krwi i kości. Okazuje się, że aby opowiedzieć mądre historie, które mogą człowieka czegoś nauczyć, wcale nie potrzeba wielkich słów i spektakularnych ilustracji. Może faktycznie prawda jest w zdaniu, że w prostocie siła. Akurat w tym przypadku stwierdzenie to potwierdzam.

Według „New York Timesa” oraz American Institute of Graphic Arts „Mały żółty mały niebieski” to jedna z najlepszych książek ilustrowanych dla dzieci.

 

 

Lionni jest artystą, który zachował w sobie zdolność myślenia przede wszystkim obrazami,dzięki czemu potrafił tworzyć prawdziwie szczere książki dla dzieci.

 

Bruno Bettelheim


Wiek 2+

Wydawnictwo Babaryba

środa, 16 listopada 2016
Przygody w Raju - Moni Nilsson/ il. Elin Lindell

Beza lubi bezy – stąd to przezwisko. Choć tak naprawdę ma na imię Juvetsi. Wychowuje ją tata. Do mamy, która prowadzi cukiernię, Beza jedzie wtedy, gdy zatęskni. Potem znów wraca na osiedle Raj. Niedawno się tu wprowadziła.

Kim jest Zlatko? Słysząc to imię od razu myślimy o tym najsłynniejszym Zlatanie. I mamy rację, bowiem ojciec chłopca jest miłośnikiem futbolu. Tyle że Zlatko nienawidzi piłki nożnej. Dlatego trudno mu znaleźć prawdziwych przyjaciół na osiedlu. Nawet jego bracia popychają go i wyśmiewają. Pewnego dnia pojawia się dziewczynka z oczami błyszczącymi jak złoto. Pomaga chłopcu dojść do siebie po wypadku – i jest to początek wielkiej przyjaźni. Dzieciaki zgadzają się, lubią przygody, zabawy na dworze. Zlatko ma teraz do kogo pójść. Beza i Zlatko w pierwszym tomie serii przekonują się, że jak ma się najlepszego przyjaciela, to w ogóle nic nie boli.

 

Beza ma ochotę na coś słodkiego. Razem ze Zlatkiem i kieszonkowym w ręku dzieci biegną na zakupy do sklepu Alego. Po drodze wpadają w tarapaty – spotykają siejący postrach w okolicy gang Aniołów. Dochodzi do konfrontacji między dwójką przyjaciół i osiedlowymi zbirami. Ciekawe kto będzie górą? I czy Beza w końcu skosztuje ciasteczek? I jaką rolę w tej historii odegrają wypadające zęby?

Dzieci z reguły lubią się bać, a tu emocji akurat będzie co niemiara. Ale od początku. Zlatko ma w planach nocować u Bezy – a tu zaczął go boleć brzuch. W końcu idzie do przyjaciółki. Sami w domu – praktycznie robią co chcą. Objadają się słodyczami, oglądają film niedozwolony dla dzieci. I gdy Zlatko i Beza próbują zasnąć – wtedy zaczynają się strachy: skrobanie w podłogę, ścianę, inne dziwne odgłosy. Czy Zlatko i Beza zdobędą się na odwagę i w końcu pójdą do łazienki zrobić siusiu? I dlaczego można pokusić się o stwierdzenie, że na osiedlu Raj jednak mieszkają zwariowane dzieciaki?

Każdy wie (rodzice również z własnego dziecięcego doświadczenia), że urodziny to ogrooooomne emocje. Beza kończy siedem lat. Jaki prezent dostanie? Kto stawi się na urodzinowe przyjęcie? Dlaczego tata Bezy uronił łezkę? W końcu – jak doszło do tego, że Beza ze Zlatkiem się pokłócili? I to tak porządnie. Na zawsze. Choć czy aby na pewno na zawsze?

Dużą zaletą tej książki jest zwykła codzienność szwedzkich rówieśników. Problemy dorastających dzieciaków: wzajemne relacje: kłótnie, zabawy, świętowanie, spędzanie czasu. Beza i Zlatko razem dzielą troski i radości, przyjemności i kłopoty. Prosty tekst, duża czcionka, szeroka interlinia zachęcają do samodzielnego czytania. Lektura pokaźnych rozmiarów, mnóstwo ilustracji gwarantują sukces czytelniczy.

Wiek 6+

Wydawnictwo Zakamarki

 

poniedziałek, 14 listopada 2016
Złota klatka - Anna Castagnoli/ il. Carll Cneut

Są książki, których się nie zapomina. Ze względu na treść, ilustracje, wydanie, przesłanie. Bo mają to coś. „Złota klatka” to kandydatka na długie zapamiętanie. Najpierw treść: bardzo odważna, wręcz nietypowa jak na współczesne bajki i baśnie. Książka ta stoi w dużej opozycji do lukrowanych, słodkich opowieści pisanych ku zadowoleniu czytelnika. Oczywiście z wyśmienitym happyendem. Gdzie księżniczki „są”, a ich największą zaletą jest robienie słodkich oczu. Daleka jestem od nieprzemyślanych osądów – jednak współczesnym bajkom, baśniom często brakuje ….okrucieństwa. Jakkolwiek to brzmi. Elementów, które potrafią wstrząsnąć czytelniczą duszą, wywrócić ją na ręby. Postać księżniczki Walentyny kłóci się z wizerunkiem dobrej królewny o szczerozłotym sercu, która chce aby zawsze było dobrze i wszyscy byli zadowoleni. W „Złotej klatce” głowy służących spadają z rozkazu królewny tak często, że nie sposób ich wszystkich zliczyć. Jest działanie – jest i konsekwencja. Walentyna ma bowiem dziwne hobby: kolekcjonuje ptaki. Ktoś powie: też mi coś: każdy może. Sama Walentyna ma już 100 klatek z różnym okazami z całego świata. Marzy jednak o ptaku, który umie mówić. Głowa za głową spadają, a nikt nie może zrealizować marzenia dziewczynki. Klatka  ze złota numerem 101 ciągle stoi pusta. Pewnego dnia przychodzi do Walentyny pewien chłopiec, który niesie ze sobą  obietnicę i pewną naukę.


Piękna baśń o władzy i obsesji. O tym jak człowiek wykorzystuje swoją pozycję i nie dba o życie innych. O zapomnieniu w przemocy. Rozkoszowaniu się w poczuciu posiadania władzy, wydawaniu wyroków.  W końcu to baśń o obietnicy i … cierpliwości. O zmianie człowieka na lepsze. O nadziei. I wierze w człowieka – bo ta z każdą stroną jest coraz mniejsza. Wrażenie ze wszech miar wzmocnione przez delikatne ilustracje – obrazy. Pełne pięknych ptaków i motywów florystycznych. Okrucieństwo Walentyny razi i fizycznie boli. Świat widziany naszymi oczyma w tej książce jest jak balsam na duszę. Obrazy koją ją i leczą. I niosą ze sobą nadzieję, że w świecie,  w którym jest tyle piękna nie można być przecież aż tak okrutnym.  Twarz dziewczynki daleka jest od znanego i powszechnie akceptowanego disnejowskiego wizerunku słodkiej dziewczynki. Wymuskanej i delikatnej. Walentyna ma twarz osoby starszej, doświadczonej i cierpiącej. Księżniczka wydaje rozkazy, decyduje o życiu innych – a jej decyzje odbijają piętno na twory. To przekroczenie pewnej granicy ze wszystkimi skutkami i efektami ubocznymi. Baśń dosyć mroczna, rozjaśniona  na końcu postacią chłopca. Jest on orędownikiem dobra i wiary w człowieka. Mnie w głowie rodzi się pytanie: czy spełnienie marzenia uszczęśliwi człowieka? Ponoć są dwa przekleństwa: jedno, gdy nie możesz dostać tego, o czym pragniesz. Drugie – gdy to, o czym marzyłeś, jest już w twoich rękach. Złota klatka może urosnąć do symbolu czegoś, nieosiągalnego. Bo czy spełnienie marzenia uszczęśliwi Walentynę? Czyż można budować swoje szczęście na nieszczęściu innych?


„Złota klatka” to opowieść o córce cesarza. Wiadomo – dwór cesarski kojarzy się z bogactwem i przepychem. Taki jest właśnie świat stworzony przez Carlla Cneut’a – belgijskiego ilustratora wyróżnionego licznymi nagrodami.  Rojno tu od różnych ptaków i kwiatów.  Wszystko pięknie przedstawione.

A dla tych, którzy pokochali ptaki - wyjątkowa propozycja. "Ptaki" - tym razem do rysowania, gryzmolenia i kolorowania. Aż 80 stron do kreatywnego wyżycia się:) Sprawdzenia swoich sił w różnych technikach. Duży format książki daje możliwość użycia farb, plasteliny, pasteli. Można dać upust swojej wyobraźni - stworzyć okazy, o jakich naukowcy tego świata (ornitolodzy?) nigdy nie słyszeli. A może ktoś zdecyduje się przyozdobić takim dziwacznym osobnikiem ścianę w swoim pokoju? Efekt na pewno murowany. Książkę można kupić tutaj. 


Wiek 6+

Wydawnictwo Dwie Siostry

sobota, 05 listopada 2016
Wirusy - Ewa i Natalia Karpińskie/ il. Joanna Lenart

Przeczytałam z przyjemnością, bo właśnie zaczął się okres różnych chorób – a wirusy – mimo tego że w książce przesympatycznie przedstawione, w rzeczywistości nielubiane i niebezpieczne. Stąd warto poznać wroga, by poznać jego taktykę i ewentualnie przygotować swoją.

Na temat wirusów przeciętny człowiek (pacjent) raczej niewiele wie. Zaczyna się nimi interesować, gdy choroba już pojawiła się w domu. Tutaj w prosty i przyjemny sposób (jakkolwiek to brzmi) przedstawiono świat wirusów, które najczęściej (niestety) atakują właśnie dzieci.


Na samo wejście: Wirusłownik ,a w nim wiele pojęć związanych ze stanem chorobowym. Krótkie definicje 16 terminów – tym razem – od Be do Zet: biegunka, bostonka, diagnoza, dietetyczny posiłek, enterowi rusy, gruczoły, higiena, izolacja, odwodnienie, powikłania, półpasiec, szczepionka, światłowstręt, węzły chłonne, wirus i zapalenie spojówek.

W dalszej części wirusy przedstawiają się czytelnikowi już same. W pierwszej osobie opowiadają o sobie różyczka, ospa wietrzna, świnka, choroba bostońska, opryszczka, grypa żołądkowa, odra.


Każdy opis choroby zawiera informacje o tym, jakie zmiany zachodzą w ludzkim organizmie. Na końcu podsumowanie tzw. W pigułce, a w nim okres atakowania choroby, objawy, postępowanie w przypadku wystąpienia choroby i przeciwdziałaniu.

Spodobał mi się pomysł na przedstawienia żyjątek, które faktycznie występują często obok nas. Bohaterowie pierwszego planu, którzy przedstawiają samych siebie. Dalej – ciekawy pomysł ilustracyjny – najpierw obrazek ze zdrowym dzieckiem, a potem folia, która po nałożeniu na pierwszą ilustrację pokazuje zmiany chorobowe na ciele człowieka.

Autorkami są - mama i córka:) A przy wydaniu książki pracował cały sztab pozytywnie zakręconych ludzi:) 

Wiek 6+

Wydawnictwo Przygotowalnia 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32