Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 26 lipca 2018
Dwórki królowej Bony. Na straży miłości - Kalina Jerzykowska

Jagusia Szydłowiecka zostaje wezwana przez królową Bonę na dwór królewski do Krakowa. Jest Rok Pański 1530. Królewskiej parze od kilku lat z dużym zaangażowaniem służy brat Jagusi Paweł. Dziewczyna nie zjawia się tu przypadkowa. Rezolutna królowa bowiem ma pewien plan. Otóż Paweł zakochał się w pasierbicy Bony – córce Zygmunta I Starego z pierwszego małżeństwa z Barbarą Zapolya. Tymczasem Bona i Zygmunt mają inne plany wobec Jadwigi. To nic, że Paweł pochodzi ze znanej i cenionej rodziny polskich możnowładców. Chcą coś ugrać na małżeństwie córki z którymś z europejskich władców – takie były czasy, tak się wtedy robiło politykę. Jagusia tymczasem to niby dawna miłość Pawła, a jej nagłe pojawienie się na dworze, ma poruszyć na nowo jego serce i uczucia. Królowa jednak nie wie, że zaszła pewna pomyłka. Ale jaka – tego już nie zdradzam. Co wyniknie z tego wszystkiego? Jaką rolę odegrają w tej historii tytułowe dwórki? Każdej z nich przyglądamy się z osobna - Autorka po kolei skupia uwagę na innej z panien: Agnieszce, Anastazji, Cecylii, Elżbiecie, Ludmile, Zofii, Katarzynie. Są też i Bona i sam obiekt westchnień: Jadwiga. 

Książka Kaliny Jerzykowskiej jest przede wszystkim ciekawą wyprawą w wiek XVI. Sama postać królowej Bony od dawna działa na ludzką wyobraźnię. W wielu książkach, w kultowym serialu z Aleksandrą Śląską w roli głównej, to właśnie TA WŁOSZKA wysuwa się na plan pierwszy. Teraz mamy możliwość poznania tego, co się mogło dziać w kuluarach, na zapleczu dworskim. Podsłuchujemy i podpatrujemy królewskie dwórki, poznajemy ich knowania i plany, dowiadujemy się, co też dzieje się na dworze – kto z kim i dlaczego, i jakie to może mieć konsekwencje. Oczywiście głównym wątkiem jest tu miłość pary zakochanych młodych ludzi i gotowość dwórek do stania na straży tej miłości. Jednak w powieści poruszane są i inne tematy: historyczne, polityczne, społeczne. Można poznać codzienne życie na dworze, ludzi przewijających się po zamkowych korytarzach. Są przedmioty codziennego użytku, wystroju wnętrz, ówczesnej mody. Można podpatrzeć jak się wyrażano, jak zachowywano w określonych sytuacjach – to naprawdę ciekawy obraz dawnego życia. Kalina Jerzykowska próbuje stylizować wypowiedzi bohaterów na dawną mowę naszych przodków. Oczywiście w granicach rozsądku. Myślę, że za dalekie pójście w odtworzenie dawnego języka mogłoby współczesnego czytelnika, który z zamiłowania nie jest językoznawcą, zniechęcić. Często pojawiają się książki z fabułą w dawnych czasach, ale ze współczesnym językiem. Tutaj mamy do czynienia z delikatną stylizacją dawnej polszczyzny – ale zrozumiałej i nadającej klimat całej opowieści. Książka spodoba się tym, którzy rozmiłowani są w dawnych czasach i chcą na własne oczy (czytelnika) przekonać się, jak się żyło królewnom i dwórkom na zamku. Inna sprawa – że często to życie wcale nie było idylliczne i sielankowe – jak to w bajkach bywa – ale o tym już sza. Zapraszam do lektury.

(ilustracja na okładce: Sylwia Szyrszeń)

Wiek 12+

Wydawnictwo Literatura

sobota, 14 lipca 2018
Wiłka smocza dziewczynka - Antonina Kasprzak/ il. Katarzyna Bukiert

Dwie siostry: 11-letnia Pola i troszkę młodsza Klara (żartobliwie zwana też Bułeczką) mieszkają z rodzicami w pewnym bloku. Ot, zwykła codzienna rzeczywistość, przeplatana od czasu do czasu niezwykłymi zgubami Klary, bowiem dziewczynka ma talent do gubienia najdziwniejszych rzeczy w najróżniejszych miejscach. I to w takim stopniu, że siostra Pola zmuszona jest założyć Księgę Wielkiej Zguby. Pola w ogóle jest rozsądna, poukładana, taka na tip-top. Natomiast jej siostra to zupełne przeciwieństwo, za to na pewno bardzo sympatyczne. Pewnego dnia Pola spotyka na korytarzu szkolnym dziwną dziewczynkę o zielonych oczach i bielutkich włosach. Dziewczynka spogląda na Polę wymownie, w pewnej chwili niepostrzeżenie upuszcza pierścionek – zupełnie tak, jakby chciała dać Poli jakiś znak. Pola zrobi wszystko, by odnaleźć nieznajomą z korytarza, co nie będzie łatwe, bowiem dorośli nie chcą jej w tym pomóc. Za to niezawodnym elementem tych poszukiwań okaże się niespodziewanie tornister Bułeczki, który pewnego dnia zostanie nieopatrznie zagubiony na przystanku (Nie dziwcie się – tak, tak teczkę szkolną można zgubić. Mogłabym podać kilka rodzinnych przykładów). To właśnie dzięki nieprzyjemnemu zdarzeniu dziewczynki trafią do sklepu z dywanami. Czy sympatyczni sprzedawcy pomogą dotrzeć do Wiłki?

W „Wiłce smoczej dziewczynce” rzeczywistość przeplata się z bajkowością i starymi legendami o Wiłach. Na pewno nawiązanie do starej mitologii jest ciekawym i nowym doświadczeniem. Oprócz tego książka dotyka kilku ciekawych aspektów: relacji siostrzanych, przyjaźni, tolerancji, a przede wszystkim relacji na linii rodzice – dzieci, które, jak pokazuje ta książka, mimo więzów krwi, są czasami trudne i bolesne. Niekiedy w życiu rodzinnym jest pod górkę, panuje niezrozumienie, nieuzasadniony lęk o kogoś – warto wtedy rozmawiać i walczyć o dobre relacje i mocne więzi. Tak jak w książce Antoniny Kasprzak.

Wiek 8+

Wydawnictwo Bis

środa, 11 lipca 2018
Listy w butelce. Opowieść o Irenie Sendlerowej - Anna Czerwińska-Rydel/ il. Maciej Szymanowicz

Anna Czerwińska-Rydel to gwarancja porządnej biografii dla dzieci. Tak jest i tym razem. Rzetelnie przygotowana, ciekawie napisana, wywołująca u czytelnika emocje. Poleciały łzy, oj, poleciały – wzruszenia, bezsilności, smutku. Leżałam oparta na poduchach i siąpiłam nosem – inaczej się nie dało. Nie jest to lektura łatwa – z ciężkim sercem czyta się o losie Żydów w czasie II wojny światowej, warunkach życia zwykłych warszawiaków, polityce Niemców w stosunku do narodu polskiego. Bo oprócz sporej dawki na temat życia Ireny Sendlerowej, znajdziecie tu również konkretną wiedzę o tamtych czasach, w których panował terror, za pochodzenie jechało się do obozu koncentracyjnego, a za okazanie serca drugiemu człowiekowi można było stracić życie. Tytuł tej biografii pozwoli zapamiętać, że słynne karteczki – metryczki uratowanych dzieci, były przechowywane w butelce po mleku, a nie w słoiku, jak podają niektóre źródła. Ale od początku.

Książka przedstawia pewien rozdział życia Ireny Sendlerowej – już w okresie dorosłości. Od kilku lat panuje II wojna światowa. Irena wraz ze znajomymi, jak tylko może, pomaga ludności uwięzionej w getcie. Gdy pewnego dnia staje się świadkiem wyprowadzania z getta Doktora - Janusza Korczaka i jego grupki dzieci w wiadomym kierunku – na Umschlagplatz, skąd odbywały się transporty do obozu koncentracyjnego, coś w niej pęka, a ona zdaje sobie sprawę z tego, że to co robi, to wciąż za mało, że trzeba zrobić coś więcej. Razem z innymi zaufanymi osobami zaczyna organizować wywózkę dzieci żydowskich z getta, następnie umieszczanie ich w bezpiecznych miejscach. Do szklanej butelki wkłada karteczki z prawdziwymi nazwiskami dzieci – by nie zaginęła ich tożsamość. A samą butelkę zakopuje w ogrodzie. Wzruszająco Autorka pokazała reakcje rodziców na propozycję uratowania ich dzieci. To była ZAWSZE trudna decyzja: nie wiadomo było, jaki los spotka dziecko, dokąd trafi, nie było też gwarancji, że akcja się uda. Podczas lektury skóra cierpła, gdy w tramwaju ukryte dziecko zaczęło nagle płakać. Tylko dzięki zachowaniu zimnej krwi tramwajarza dziecko zostało uratowane. Przykładów jest mnóstwo. Czytelnik ma możliwość poznania kulisów samej akcji ratunkowej, często bezimiennych bohaterów tamtych dni – którzy mimo narażenia życia gotowi byli przyjąć do siebie dziecko żydowskie. Jaki los spotkał Irenę Sendlerową w czasie wojny, po wojnie? Zrobiło się o niej głośno przez przypadek – dzięki przedstawieniu teatralnemu przygotowanemu przez młodzież w USA. Cicha, mądra i skromna osoba. BOHATERKA. Babcinka o ciepłym wyrazie twarzy, z której biło dobro. Dwukrotnie nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla. Warto poznawać takich ludzi. Wartościowa lektura do wspólnego czytania.

Wiek 8+

Wydawnictwo Literatura

niedziela, 08 lipca 2018
Uniwersytet Wszystko Moje - Fabrizio Silei/ il. Adriano Gon

Państwo Smirth cenią sobie przede wszystkim bogactwo, wygodę i karierę.  Z tego też względu nigdy nie zdecydowali się na posiadanie dzieci. Wiadomo – dzieci to koszty, wyrzeczenia, nieprzespane noce i wieczne problemy. Jednak tak było do czasu. Pewnego bowiem dnia ta dwójka ludzi, już w średnim wieku, nagle uświadamia sobie, że nadejdzie taki dzień, kiedy pojawi się i pytanie:  Kto po nich odziedziczy ich wszystkie materialne dobra? Nie jest potrzebne im dziecko do kochania, bycia razem, uczenia go co dobre a co złe, ale potrzebny im s-p-a-d-k-o-b-i-e-r-c-a. Na świat przychodzi Feluś. Od samego początku uczuciowo zaniedbywany, podrzucony mamce do wykarmienia i wychowania. I kiedy Feluś spędza sobie czas beztrosko na wsi wśród innych dzieci i na łonie natury – po 8 latach przypominają sobie o nim rodzice. I odbierają go mamce, zabierają do siebie – nie, nie myślcie, że po to, by go pokochać, wychowywać, być z nim być, lepiej go poznać. Nic  z tych rzeczy. Georg i Katiusza chcą chłopca urobić na swoje podobieństwo: egoistycznego bubka, który będzie marzył tylko o pomnażaniu bogactwa, nieczułego na potrzeby i krzywdy innych. Zaczynają wpajać mu swoje zasady, że ważne jest MIEĆ a nie BYĆ. Jednak na całe szczęście Feluś z mlekiem mamki wyssał zupełnie coś innego. Kieruje się w życiu swoimi prawdami, które szokują rodziców, kolegów z klasy, nauczycieli i dyrektora szkoły. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, bo książkę czyta się bardzo przyjemnie – zresztą i tak mam przeczucie, że za dużo zdradziłam. Dodam jeszcze, że „Uniwersytet Wszystko Moje” nominowany był do dwóch renomowanych nagród literackich: Premio Strega Ragazze e Ragazzi 2018 oraz In Other Words 2018. I zasłużenie.

Wiek 8+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 03 lipca 2018
Detektywi z Tajemniczej 5. Zagadka zaginionej kamei - Marta Guzowska

Jako dziecko zawsze lubiłam takie książki – a szczególnie smakowały one w wakacje letnie. Bo czekało się na przygodę, jakieś emocje, śledztwa, gonienie złodziei i wszelakiej maści przestępców. A gdy przygoda nie nadchodziła, to przeżywało się przygody innych. Tajemnice, niebezpieczeństwa. Oj – długa jest lista moich dziecięcych wakacyjnych lektur. Tymczasem w tej książce …

 Jagoda z Piotrkiem są rodzeństwem. Pewnego dnia wraz z koleżanką udają się do babci. Ta zamartwia się, ponieważ zginęła jej drogocenna broszka: kamea przedstawiająca profil ostatniego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. Klejnot ma dużą wartość sentymentalną i historyczną, wykonany bowiem został na wzór klejnotu, którego właścicielką był nie kto inny jak słynna arystokratka doby oświecenia Izabela Czartoryska. Dzieciaki zaczynają śledztwo. Mają na oku trójkę podejrzanych. Pomagają babcia i szczur, który nosi imię po najsłynniejszym z detektywów: Sherlock. Śledztwo toczy się w najlepsze dzięki zaangażowaniu dzieciaków, co rusz pojawiają się nowe osoby, które KONIECZNIE trzeba sprawdzić. A z drugiej strony to doskonała okazja, by do fabuły przemycić w zawoalowany sposób trochę informacji z innych dziedzin: a to z historii sztuki, a to samej historii. Dla mnie bomba – lubię takie zagadki. Dodatek rysunkowo-tekstowy na końcu książki – również strzał w 10. Ilustracje Agaty Raczyńskiej  świetnie współgrają z tekstem - są dopełnieniem, dopowiedzeniem tekstu. Poza tym „trącą” kreską vintage. Mnie przypomniały się stare książki z klasycznymi ilustracjami, na jakich wychowywała się moja mama. A ja lubię takie klimaty.

Wiek 8+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

środa, 20 czerwca 2018
Polscy pisarze dzieciom. Czarownice są wśród nas - zespół autorów/ il. Joanna Kłos

 

Taaaak…. czarownice są wśród nas. I uwaga, bo zazwyczaj wcale nie mają wyglądu typowego dla czarownic. A więc nie kierujcie się tym, że powinny mieć one włosy w nieładzie, haczykowaty nos albo odrażającą twarz pokrytą licznymi brodawkami. Nic z tych rzeczy, czarownice często wyglądają całkiem zwyczajnie. W tej książce czarownicą jest taka oto ciotunia. Nie, nie siostra mamy albo siostra taty. Ciotunia jest w każdej szkole i „rządzi dzwonkiem i szkolnym odkurzaczem”. Zawsze dopilnuje, by w świątyni nauki nic głupiego albo złego się nie stało, a gdy zachoruje druhna, na zbiórkach zuchami się zajmie – nawet bez wiedzy dyrektora. Taką czarownicę potem wspomina się mile na wszystkich możliwych spotkaniach klasowych.

Albo inny przykład: Jędrek mieszka z rodzicami i dziadkami przy ulicy czarodziejskiej. Co jak co, ale w takim miejscu czary to już mus. Wszyscy w tej rodzinie są jakby czarodziejami. Dziadek, twórca marionetek, tworzy postacie. Babcia wyczarowuje kostiumy w teatrze. Mama tworzy fikcję na papierze pisząc książki historyczne. Taty czarodziejska różdżka właśnie się złamała, a to nic innego jak batuta dyrygencka, która potrafi zaczarować orkiestrę i oczarować publiczność. Jednak prawdziwym czarodziejem jest sąsiad – pan Janusz, który jak mitologiczny król Midas: czego dotknie, przemienia w złoto. Może nie całkiem dosłownie, ale jednak…

Usługi czarodziejskie mogą też być początkiem przyjaźni. A wszystko zaczyna się od pewnego ogłoszenia, które Diana przeczytała na płocie domu babci Pustułki. Jak tu nie skorzystać z usług czarownicy artystycznej „Michaliny”, która, jak się okazuje, jest w wieku Diany, porusza się na wózku inwalidzkim i nie wiedzieć czemu - wszystko wie o wszystkich. Oczywiście to czary, jak nic.  Po drodze poznacie cały wachlarz nastoletnich i rodzinnych problemów. Na szczęście wszystko znajdzie tu swój happyend. Najważniejsze, że narodzi się przyjaźń pomiędzy dwiema wiedźmami.

W książce znajdziecie 13 opowieści, umiejscowionych w naszej rzeczywistości i codzienności. Warto przeczytać i rozejrzeć się wokół. A może ktoś rozpozna jakąś czarownicę w swoim otoczeniu?

Wśród autorów krótkich opowiadań są: Grzegorz Kasdepke, Joanna Papuzińska, Marcin Brykczyński, Zuzanna Orlińska, Kalina Jerzykowska, Katarzyna Ziemnicka, Paweł Wakuła, Beata Ostrowicka, Katarzyna Wasilkowska, Renata Piątkowska, Liliana Bardijewska, Agnieszka Urbańska, Joanna Wachowiak.

Wiek 8+

Wydawnictwo Literatura  

niedziela, 17 czerwca 2018
Będę biegać - Anna Onichimowska/ il. Ewa Poklewska-Koziełło

Maciek jest fajnym, ruchliwym chłopcem. Właśnie był na łące i biegał za piłką, gdy TO się stało. Przewrócił się,  a przed jego oczami zrobiło się czarno. Szybka reakcja rodziców, wizyta u lekarza, specjalistyczne badania i pobyt w Centrum Zdrowia Dziecka na oddziale kardiologii. Oswajanie miejsca, poznawanie kolegów i ich chorób. Zwykła szpitalna rzeczywistość, smutna niestety. Oj, czasami drapało w gardle ze wzruszenia.

Choroba dzieci to temat zawsze trudny. Jak mówić o chorobie, jak rozmawiać o ewentualnym pobycie w szpitalu, który nie trwa dwa, trzy dni, ale tygodnie, a nawet miesiące? Takich książek jak ta, nigdy dosyć. Oswajają one małe dzieci z problemem, oswajają smoka zwanego chorobą i miejsce, które często jest daleko od domu. Wielkie dzięki należą się Ilustratorce, która mimo trudnego tematu potrafiła wyczarować tutaj piękny kolorowy świat. Do sal szpitalnych wkradają się barwy, dzieci mają kolorowe piżamy, wszędzie kwiaty, podłogi - mozaiki. Każdy z nas ma różne skojarzenia słysząc hasło szpital. Tutaj pokazano go jako miejsce przyjazne, bajeczne wręcz. To ważne dla dzieci, zwłaszcza tych, które muszą spędzić w nim długi czas. Książka kończy się szczęśliwie - opowieść o Maćku ma optymistyczny wymiar i niesie pociechę w chorobie oraz nadzieję.

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

sobota, 16 czerwca 2018
O Wilku, który miał humory - Orianne Lallemand/ il. Éléonore Thuillier

 

Wilk mieszka w Dalekim Lesie i cierpi na huśtawkę nastrojów: radość przeplata się ze smutkiem, smutek z ekscytacją. Czy można sobie wyobrazić zmianę nastroju 100 razy na minutę? Z matematycznego punktu widzenia - chyba nieeeee. Ale można, w przypadku Wilka jest to możliwe. Wilk nie radzi sobie z emocjami. Inne zwierzęta mówią mu, co należy zrobić, by nauczył się nad sobą panować. Ale łatwo powiedzieć. Czy uda się Wilkowi praca nad sobą? Czy Wilkowi pomoże kurs jogi? A może jakikolwiek inny sport? Czy ciężka praca nad charakterem zacznie przynosić efekty?

Niejeden młody czytelnik odnajdzie w postaci Wilka choć odrobinę siebie. Bo przecież nawet maluchy – radosne i optymistyczne w jednej chwili potrafią stać się markotne i smutne. Stare przysłowie mówi, że najlepiej jest uczyć się na cudzych błędach. Można wiele nauczyć się dzięki Wilkowi. Zatem może książka podpowie jakieś rozwiązanie. Dzięki Wilkowi na pewno dzieci poznają pojęcie: „emocje” i pasujące do tego słownictwo: spokojny, wściekły, zazdrosny, zadowolony, zniesmaczony, nadąsany, smutny. Na kolorowych i zabawnych ilustracjach można śledzić perypetie bohatera i jego przyjaciół. Książka nie poucza moralizatorsko, ale spokojnie tłumaczy problem i podpowiada, co robić, gdy jest naprawdę źle. Myślę, ze taka nauka przyda się nie tylko małym czytelnikom.  

Do tej pory ukazało się kilka ciekawych pozycji z serii „O Wilku”. Wilk, jak się okazuje, nie lubi czytać, nie lubi chodzić, chciałby zostać gwiazdą rocka, chciałby się zakochać i podróżować po świecie. Ciekawe, jak się skończą te historie.

Wiek 4+

Wydawnictwo Adamada

czwartek, 14 czerwca 2018
Sto porad dla nieśmiałych - Ewa Susso/ il. Benjamin Chaud

Akcja książki rozgrywa się w Paryżu. I trochę mi przypomina dobre francuskie kino obyczajowe. Historia dorastającego chłopca z marzeniami i kompleksami. Typowy nastolatek ze swoimi problemami – również w kwestii pierwszych uczuć, których obiektem jest nie kto inny jak córka sklepikarza Ahmeda – Ofelia. Na podstawie ilustracji i opisu pewnej sceny rodzinnej, można przypuszczać, że rodzina Cossu to rodzina z tradycjami. Jednak Rolfa nudzą długie rozmowy, celebrowanie posiłków, godzinne przesiadywanie przy stole. Wtedy wybawicielem jest Dede – stary psiak, z którym chłopiec często spaceruje i przy tym marzy o pięknej Ofelii. Rolf ma też swoje miejsce odosobnienia, w którym może się zaszyć  i poczytać ulubioną lekturę: Sto porad dla nieśmiałych. Jest to … ubikacja na strychu. Rolf pilnie potrzebuje jakiegoś planu by: primo: zdobyć serce Ofelii, secundo: by pokonać klasowego siłacza i przystojniaka Huberta. Czy mu się uda?

Codzienne perypetie nastoletniego Rolfa opowiedziane z dystansem i przymrużeniem oka. Napisane przez Szwedkę z dużą dozą … francuskiego humoru. Bo też mieszkańcy miasta nad Sekwaną potrafią jak mało kto śmiać się z siebie. Jest to historia o tym, że marzenia się spełniają, że silny wcale nie znaczy silniejszy, a piękny piękniejszy. Książka porusza też kilka społecznych tematów, takich jak: relacje młodych ludzi ze starszym pokoleniem w rodzinie, z rodzeństwem i przyjaciółmi. No i oczywiście pierwsze uczucia – tak ważne, że często nie zapomina ich się przez całe życie. Nieocenione w tej historii są czarno-białe ilustracje Benjamina Chauda. Znacie go już z książek o Pomelo, perypetiach szkolnych pewnego chłopca, który a to nie odrobił lekcji, a to spóźnił się do szkoły i z „Misiowej piosenki”. Natomiast dzięki Evie Susso mamy takie perełki jak: "Binta tańczy", "Lalo gra na bębnie", "Babo chce" - uwaga! - w duecie ze wspomnianym wcześniej ilustratorem. 

Na stronie Zakamarków znalazłam informację, że seria o Rolfie liczy sobie trzy części. Mam cichą nadzieję, że i dwie pozostałe pojawią się wkrótce w księgarniach. To dobra lektura przejściowa dla starszego dziecka, który wyrósł już z dziecięcych lektur i chciałby poczytać coś poważniejszego. A ta książka nadaje się na lekturę dla początkujących czytelników: ze względu na szeroką interlinię, dużą czcionkę i relatywnie krótkie rozdziały.

Wiek 7+

Wydawnictwo Zakamarki

wtorek, 12 czerwca 2018
Ada Judytka i zaginiony tałes - Agnieszka Suchowierska/ il. Dorota Łoskot-Cichocka

Ada Judytka Siemaszko jest pół-Polką i pół-Żydówką. Razem z rodzicami mieszka w Białymstoku. To miasto na styku różnych kultur i wielu narodowości. Przed wojną mieszkało w nim ponoć więcej Żydów niż Polaków. Teraz jego mieszkanką jest właśnie Ada. Pewnego dnia dziewczynka udaje się do sypialni rodziców a tam… wyciąga maminy tałes. Niechcący nadeptuje modlitewną chustę czerwonymi szpilkami (też maminymi) i robi się wielka dziura. Trochę czasu minie aż dziewczynka odważy się powiedzieć mamie prawdę. Poczeka na Dni Pokuty i poprosi o wybaczenie. Książka opowiada z jednej strony historię dziewczynki, z drugiej zaś dotyka wielu spraw codziennych. Zastanawiam się, czy jest taka lektura dla najmłodszych aktualnie na rynku, która w takim stopniu przybliżałaby zagadnienia judaizmu, uczyła tolerancji wobec innych religii. Z dużą wrażliwością została pokazana tu symbioza wielu religii i narodowości w małym środowisku: osiedlu, bloku, szkole. To tutaj właśnie spotkają się dzieci żydowskie, prawosławne, katolickie i muzułmańskie. Dogadują się, dyskutują, poruszają nie tylko problemy nastolatków, ale również zagadnienia dotyczące religii, z ciekawością pytają o inność i ją przyjmują. Do fabuły przemycono mnóstwo informacji związanych z religią judaistyczną, tradycjami i obrzędami Żydów. Na końcu książki znajdziecie też słowniczek, w którym objaśniono mnóstwo mało znanych i obco brzmiących terminów dotykających różnych kultur i religii. Jest też instrukcja „Zrób sobie drejdla” czyli małego bączka z hebrajskimi literami – do gry w czasie święta Chanuka.

Wiek 6+

Wydawnictwo Literatura

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 37