Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 01 października 2015
Mały słownik ważnych pojęć - Bertrand Fichou

 

Leksykon ponad 200 pojęć, które w ostatnim czasie często pojawiały się, bądź nadal pojawiają w różnych mediach, dyskusjach, są w tak zwanym obiegu. Przewodnikami po nowych i często trudnych pojęciach są Tom i Telma: rodzeństwo ciekawe świata. Bacznie obserwuje to, co dzieje się wokół. Dzieciaki kochają rozmawiać z swoim dziadkiem – zadają pytania, dziadek stara się w miarę prostym językiem wszystko wytłumaczyć. To w trakcie tych rodzinnych dysput następuje wyjaśnienie skomplikowanych pojęć.

Pojęcia zostały uporządkowane alfabetycznie. Przypatrzmy się konkretnej literze: „d”- doping, dyktator, działacz, dzielnica, dziennik. Definicje są bardzo krótkie, kilkuzdaniowe. Wśród nich znalazły się: akcjonariusz, Al.-Kaida, doping, Facebook, kampania wyborcza, integrysta, Internet, marnotrawstwo, ocieplenie klimatu, pestycydy, pokój, rząd, jest nawet skakanie po kanałach telewizyjnych.  Na końcu indeks pojęć z podaną stroną, na której można znaleźć wytłumaczenie. W książce brakuje pojęcia, które w ostatnim czasie króluje na pierwszych stronach gazet, w przekazach reporterskich, pojawia się często w prywatnych rozmowach – uchodźca. Za to znajdziecie wyjaśnienie słowa „imigrant”.

O książce zrobiło się głośno kilka tygodni temu. Nawoływano do bojkotu sklepu, który ją rozprowadzał. Przyczyną tej akcji są pojęcia, które przytoczę:
„Homoseksualista to człowiek, którego pociągają osoby tej samej płci: homoseksualnego mężczyznę pociągają mężczyźni, a homoseksualną kobietę pociągają kobiety”.

 „Homofob to ktoś, kto nie lubi homoseksualistów”.

Dyskusję wywołały też ilustracje obok tych pojęć oraz tęczowe kolory całości. W świecie recenzenckim o książce raczej cicho – oprócz wspomnianej akcji.

Wydawnictwo Olesiejuk

niedziela, 22 maja 2011
Hania Humorek - Megan McDonald/ il. Peter H. Reynolds

Nie przekonałam się do Hani Humorek. Czytałam (Hania Humorek przepowiada przyszłość/ Hania Humorek ratuje świat/  Hania Humorek ogłasza niepodległość)  i miałam mieszane uczucia. Gdzie tkwi przyczyna? Mało tego, zastanawiam się, skoro Hania Humorek bije za oceanem takie rekordy popularności, to gdzie tkwi jej fenomen? Czy zostało coś zgubione podczas przekładu? Sama idea książek z tej serii jest na pewno dobrze przemyślana – poruszają one ważne tematy (choć nie zawsze): ochronę środowiska, niszczenie lasów równikowych, zagrożone gatunki zwierząt, zaniedbywanie segregacji śmieci, prawa człowieka. Jednak cały czas miałam wrażenie, że te ważne sprawy są jednak gdzieś w tle, drugoplanowe. Najważniejsze jest, by się wiele działo, szybko,  z wielkim buuuuum! Napisane nieciekawym językiem. Nie liczcie na literacką przygodę. Miałam takie wrażenie, że nie nadążam za Hanią. Za jej pomysłami. Jest za to dużo Smrodka (brat Hani), pana Łopucha, którego Hania notorycznie wyśmiewa, Julki (Bubel) Wróbel (koleżanka z klasy), z która Haneczka rywalizuje.Tylko nie myślcie, że nie lubię amerykańskich dzieciaków. Źle się czyta i już. Książki o Hani przypominają mi seriale amerykańskie, w których gdzieś w tle słychać głośny śmiech. Bez miejsca na głębszą refleksję. Hania nie rozśmieszyła mnie, ani nie wprawiła w dobry humor. Wręcz odwrotnie. Im dalej w las, tym większa była moja konsternacja. Książka jest też bardzo amerykańska pod innymi względami. Myślę, że trzecioklasista z podwórka nie poradzi sobie z pewnymi informacjami, które wkraczają w zakres wiedzy socjo – kulturowej, moim zdaniem niezbędnej, by zrozumieć intencje autora, i by uśmiać się tak, że brzuch zaboli. W dodatku Wydawca rzadko dba o wyjaśnienia. W części Hania Humorek przepowiada przyszłość pojawiają się nawiązania do historii USA – rzekoma przepowiednia dotycząca zamachu na prezydenta Kennedy,ego (kim był Kennedy? – to pytanie w imieniu młodych czytelników), Jeane Dixon  miała widzieć pewne rzeczy w bitej śmietanie (kim była Jeane Dixon? – dopiero w kolejnym rozdziale okazuje się, że to słynna amerykańska wróżka). Hania Humorek za „świetną robotę i poprawne rozumowanie” ma dostać naklejkę z trójkolorową flagą Tomasza Jeffersona (a cóż  to takiego ta trójkolorowa flaga Tomasza Jeffersona? Flaga, jak flaga. Można się domyślić, ale dlaczego ma ona aż tak wielkie znaczenie dla roztrzepanej dziewczynki?) Takich niespodzianek jest mnóstwo w innej części: Hania Humorek ogłasza niepodległość. Zmęczyła mnie też dziwna maniera autorki rozśmieszania trochę na siłę – Hania ma ubaw z rzeczy, które wcale śmieszne nie są. Jest oczywiście kilka udanych momentów – jednak w zdecydowanej mniejszości. Powiem tak – dla mało wymagających czytelników i z dużą dozą cierpliwości.

 

Wiek 9+

Wydawnictwo Egmont



wtorek, 08 marca 2011
Żywot bryka nieuczciwego

Nie wierzę w to, co przeczytałam  na pewnej stronie:

  • Czytanie lub słuchanie  streszczenia (książki) całkowicie zastąpi Ci czytanie lektury.
  • Unikniesz wpadek związanych z prawidłową kolejnością wydarzeń w utworze.
  • Streszczenia są tak napisane, aby zapamiętać jak najwięcej treści z utworu i bez wysiłku napisać test ze znajomości lektury.
  • Nasze streszczenie są gwarancją najlepszych ocen w szkole.

Będę przekorna – czytanie lub słuchanie jakiegokolwiek streszczenia absolutnie nie zastąpi czytania lektury. Unikniesz wpadek związanych z prawidłową kolejnością wydarzeń w utworze, jeśli przeczytasz oryginał. Zamiast czytać streszczenia – czytajcie oryginały – często streszczenia napisane są fatalnym językiem, a ich autor tak bardzo się wstydzi swojego tekstu, że zazwyczaj nie podaje swojego imienia i nazwiska. Nawet najlepsze streszczenie nie jest gwarancją najlepszych ocen w szkole. Owszem, niektórzy nauczyciele przesadzają i pytają, jakiego koloru sznurówki miała Izolda w swoich bucikach, co może zniechęcić do czytania największego zapaleńca. Na podstawie statystyki na swoim blogu mogę na przykład ustalić, kiedy w szkole jest przerabiana bajka O dwunastu miesiącach. Wtedy licznik nie nadąża za odwiedzającymi, a na wpis o książce w ciągu jednego dnia "wchodzi" ponad 1000 osób. Trochę się dziwię, bo bajka jest naprawdę krótka i przyjemną lekturą. W recenzjach staram się pisać o treści maluczko – bardziej skupiam się na tym, jak na książkę zareagowały moje dzieci – jeśli czytaliśmy razem. I nie zamierzam przepraszać zawiedzionych:))))))))

Do takiego wpisu skłoniło mnie pewne dzisiejsze odkrycie:((( Streszczenie "Dzieci z Bullerbyn". Nawet nie wiedziałam, że takowe istnieje.


A Wy wiedzieliście? Odmówić dziecku takiej przyjemności jak smakowanie tej książki w całości, książki, której się nie zapomina. Najukochańszej, najcieplejszej… No cós takiego…..

P.S. A ta ilustracja - brrrrrrrr!

środa, 27 października 2010
Magia obrazu. Kraina Lenistwa - Beata Lejman

Magia obrazu. Przemawia do mnie ten tytuł. Autorka zaprasza do świata sztuki i to z naszymi dziećmi. Zachęca do tego, by zanurzyć się w tym świecie po same uszy, do końca. Twierdzi, że obrazy mogą wiele nauczyć – przekazują przecież pewną ważną prawdę o człowieku, tłumaczą świat.

Malarstwo pomaga zrozumieć życie, pokazuje świat oczami artystów – ludzi obdarzonych niezwykłą wrażliwością, którzy odkrywają trudna i fascynująca rzeczywistość – czytamy we wstępie.

Przed fotografią pełniły ogromną rolę poznawczą. Beata Lejman zna się na obrazach – jest z zawodu historykiem sztuki, proponuje spacer po dziełach sztuki z różnych epok. Ma swoją wizję Krainy Lenistwa – to z kolei podtytuł książki. Gdyby ktoś mi zaproponował spis dzieł, jakie ja zaklasyfikowałabym do tematu: Kraina Lenistwa – moje propozycje pewnie byłyby inne. Jak choćby Uczta bogów – G. Belliniego czy Nimfa u źródła Łukasza Cranacha starszego. Stąd też – nie zawsze potrafię uzasadnić wybór autorki. Niemniej, jako rodzic kreatywny (mam taką nadzieję), spróbowałam wyciągnąć z tej książki dla nas to, co najlepsze. Spojrzałam na zaproponowane obrazy – jako te, które mają nas oczarować, zachwycić pięknem. W końcu taka była ich rola – Magia obrazu. A jest z czego wybierać: trzydzieści obrazów – baaaardzo znanych i tych mniej, ot kawał historii, kawał prawdy o człowieku i o świecie. Dla nas właśnie obraz był  tu najważniejszy. Książka jest solidnie wydana – smakowite reprodukcje, które mogą być okazją do pogaduszek z najmniejszymi. Wóz z sianem i Ślizgawka – dwa obrazy, przy których oglądania nie było końca. Tyle się na nich dzieje, a dzieci, wierzcie mi, są mistrzami w znajdowaniu szczegółów i szczególików najmniejszych, na które my dorośli nie zwracamy uwagi. Przy niektórych obrazach tak bardzo została połechtana ciekawość, że trzeba było zgłębić temat – Narcyz Caravaggia, owocowy obraz Arcimboldo, Spokój – pogrzeb na pełnym morzu Turnera.

Książka adresowana jest dla dzieci i rodziców. Z myślą o tych pierwszych powstały wierszyki – które mają ponoć pomóc zrozumieć dzieło i artystę. Jednak czy do końca spełniają swą rolę? Faktycznie, Beata Lejman stara się w wierszach przekazać treść obrazu, interpretuje go, lecz w tym wszystkim zabrakło tego czegoś, co spowodowałoby, że do wierszy chcielibyśmy wracać  ciągle na nowo. Tekst prozą natomiast jest skierowany do mnie – starszego odbiorcy. Przekazuje on krótkie informacje o artyście, epoce, w której żył, tworzył,  o dziełach, które wyszły spod jego pędzla. Informacje z tych notatek można swoimi słowami opowiedzieć dziecku i zainteresować go tematem. Nie wszystko jest na pewno przeznaczone dla małego uszka. Jednak decyzję o tym, co przekazać małemu czytelnikowi wchodzącemu w świat sztuki – zostawiam Wam. Magia obrazu to książka, która na pewno wymaga od nas rodziców zaangażowania i współpracy. Na pewno jest dobrą okazją do tego, by z dzieckiem porozmawiać o życiu, człowieku, sztuce. Dzieci potrafią nieźle zaskoczyć.

Wiek 6+


 

Tych, których zainteresowałam tą książką, z pewnością zaciekawi informacja o wizycie Beaty Lejman w Poznaniu. Informację skopiowałam ze strony wydawnictwa Media Rodzina:

W najbliższy piątek i sobotę w Poznaniu będzie gościć Beata Lejman, autorka książki "Magia obrazu", który stał się inspiracją dla cyklu spotkań z ilustratorami w poznańskim Muzeum Narodowym.

  • W piątek, 29 października, o godz. 12.00, pani Lejman zagości w księgarni "Z Bajki".
  • W sobotę, 30 października pojawi się w muzeum. Spotkanie dla dzieci odbędzie się o godz. 11.15 w nowym gmachu. Zapowiada się ciekawie, ponieważ bohaterem będzie twórca niezwykłych dzieł, Giuseppe Arcimboldo! Zapraszamy!

Wiek 8+

Wydawnictwo Media Rodzina

czwartek, 18 lutego 2010
Książki kontrowersyjne dla dzieci

Wczoraj znalazłam artykuł o kontrowersyjnych książkach dla dzieci. Pewnie Was zainteresuje. Trudno ocenić książkę po okładce i paru zdawkowych informacjach. Może ktoś zna jakiś tytuł i podzieli się swoimi refleksjami. My czytaliśmy z Tomkiem książkę Erlbrucha O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę (Hokus Pokus). Pamiętam nagonkę medialną na tę książkę i nie wiem, czy przy takim temacie wypada cytować klasyka, ale … było to faktycznie wiele hałasu o nic. Pisałam o niej tutaj. Dalej Robale, wydane przez Dwie Siostry. Też nie mam zastrzeżeń. Inne tytuły znajdziecie tu. Moje zdanie jest takie – z dzieckiem można rozmawiać o wszystkim – w myśl maksymy Terencjusza – Człowiekem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce, ale w tym całym zamieszaniu bardziej nie chodzi o to czy rozmawiać, tłumaczyć w ogóle, tylko jak to robić. Dobra książka może oczywiście nam pomóc, ale zła – może pozostawić na długo niesmak, nawet obrzydzenie, a nie o to tutaj chodzi.

czwartek, 02 lipca 2009
Nikczemny spisek - Lois Lowry

To książka dla tych, którzy lubią literackie eksperymenty i pułapki czytelnicze. Bo Nikczemny spisek to książka jak najbardziej nikczemna, spisek uknuty przez autorkę, by nas zaniepokoić i sprowokować. W moim przypadku udało jej się to znakomicie. Im dłużej czytałam tę staroświecką opowieść, tym bardziej zachodziłam w głowę, o co w tym wszystkim biega i jaką grę ze mną prowadzi Lois Lowry. Ta lektura to dla mnie absolutne zaskoczenie i odkrycie – połączenie ironii, groteski z niemałą dawką sarkazmu, wybiegająca poza utarte schematy. Wyobraźcie sobie taką sytuacje, gdy rodzice chcą pozbyć się swoich dzieci, a dzieci rodziców, by móc wreszcie stać się staroświeckimi sierotami. Straszne? Nie w tej książce. Czwórka rodzeństwa – najstarszy Tim – apodyktyczny, lider wśród rodzeństwa, bliźniacy o imieniu… Barnaba ( A i B – by uniknąć pomyłek) (!!!!! )ciągle toczący spory o sweter (byli w posiadaniu tylko jednego egzemplarza) i najmłodsza Jane – nieśmiała istota, nie zamierzają odgrywać ról smutnych sierot, jakie znane są z literatury. To książka o książkach. Pełno tu odniesień i aluzji do sierot, jakich jest pełno w literackim świecie – Jaś i Małgosia braci Grimm, Ania z Zielonego Wzgórza, Jane Eyre, Heidi, Pollyanna, Huckelberry Finn, Mary Lennox – to tylko kilka przykładów. Dzieciaki Willoughby biorą sprawy w swoje ręce, mają szalone pomysły, ponosi ich energia w działaniu, walczą o swoje miejsce na Ziemi, konsekwentnie odstraszają potencjalnych nabywców domu rodzinnego i z niecierpliwością czekają na złe wieści o ich rodzicach. Jednak ci ani myślą tak łatwo się poddać – nie zabierze ich ani trzęsienie ziemi, ani katastrofa nad wulkanem. Jako że jest to staroświecka powieść, staroświecka rodzina to i zakończenie musi być staroświeckie. Bo w końcu większość z cytowanych poprzednio sierot znalazło dach nad głową i swoich dobroczyńców. Czemu zatem miałoby być tym razem inaczej? Lois Lowry stworzyła powieść niezwykle dynamiczną, w której naraz rozwija wiele wątków, zmusza młodego czytelnika do literackich poszukiwań, zaznajamiania się z trudniejszym słownictwem, wyjaśnionym następnie w Glosariuszu. Alabaster, bezecny, deliberacja, knowania, melancholijny niechlujny, nieistotny, nikczemny, obmierzły – to tylko kilka przykładów. Dodam tylko, że autorka wyjaśnia owe pojęcia z dużym wdziękiem i z poczuciem humoru.

 

Kryminalista – to bardzo zły człowiek. Inaczej: złoczyńca. W starych filmach złoczyńcy zawsze noszą wąsy. Nie mam pojęcia dlaczego.

 

Być może lektura ta zainspiruje nasze dziatki do dalszych poszukiwań i sięgnięcia po zakurzone książki, klasykę, o której mowa w Nikczemnym spisku. Na samym końcu znajdziemy Bibliografię – czyli Książki sprzed lat, pełne żałosnych, lecz wzruszających sierot, kłótliwych i skąpych krewnych, wspaniałomyślnych dobroczyńców i przemian dokonanych przez urocze dzieci.

Książka mimo dość kontrowersyjnej fabuły jest całkowicie nieszkodliwa, świetnie nadaje się do głośnego czytania - do wspólnych wybuchów śmiechu i dyskusji o tym, co w rodzinie piszczy i o literaturze. Książka specyficzna - dla czytelników skorych do żartów i z poczuciem humoru. Książka z happyendem – w której miłość i przyjaźń biorą górę nad całym złem tego świata. Bardzo staroświecka współczesna powieść:)

Wiek 10+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

sobota, 22 listopada 2008
O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę- Werner Holzwarth/ Wolf Erlbruch

Podczas naszej ostatniej wizyty w bibliotece wypatrzyłam książeczkę, o której swego czasu było GŁOŚNO. To chyba za mało powiedziane- wywołała burzę. Ja usłyszałam o niej w telewizyjnych Wiadomościach, gdzie dziennikarka i różni ważni ludzie grzmieli jak Zeus z Olimpu - na nie  dla książki, a wydawca Hokus Pokus tłumaczył przed kamerą, dlaczego taki temat, czemu ją wydali itd. Moje pierwsze wrażenia? Wiele hałasu o nic:) Oto pewnego dnia krecik stwierdza, ze ktoś narobił mu na głowę. Zafrapowany i rozzłoszczony pyta różnych zwierząt, czy to ich KUPA. Te odpowiadają, że nie i pokazują mu jak one TO robią i jak wyglądają ich odchody. Końskie pączki, zajęcze bobki, kozie kuleczki, krowie placki. W końcu muchy- specjalistki pomagają mu znaleźć winowajcę. Zadowolony kret odpłaca pięknym za nadobne- wskakuje na psią budę i za chwilę krecia kupka ląduje na głowie jakiegoś psa- Burka. I to wszystko.

Reakcje mojego dziecka? Zaciekawienie i konkluzja- A ja robię kupkę w łazience. Obrzydzenia, krzywych min i niezadowolenia nie zauważyłam. Jeśli popatrzeć na życie małego człowieka, to właśnie MY- dorośli uczymy go bardzo częstego poświęcania uwagi właśnie tej brudnej sprawie. A jak odchodzimy od pampersów, to pytaniom typu: Na pewno nie chcesz siusiu, a może kupkę? - nie ma końca. Wiem, bo sama to przerabiałam:) A nasze rodzicielskie zachwyty nad każdym nocnikowym sukcesem naszego dziecka? Jednak gdy pojawia się książka o KUPIE to robimy z tego problem. Niektórzy czepiają się też końcowego aspektu kreciej zemsty. Nie wyolbrzymiałabym tego.

Moje dziecko po lekturze przeszło bardzo szybko do porządku dziennego- zaraz pobiegło po następną lekturę- tak jakby nic się nie stało, to w końcu tylko kupa. Dzieci tak właśnie postrzegają świat. No bo naprawdę nic się nie stało- tylko my dorośli zbyt często szukamy dziury w całym. Wystarczy przypomnieć choćby wyznanie TEGO Umberto Eco, że najciekawsze książki czyta w toalecie. O reakcjach świata, innych pisarzy i badaniach dotyczących tego tematu , jak się okazuje tabu- można poczytać w artykule Dziennika-  A ty co czytasz w toalecie? Reakcja m.in. Olgi Tokarczuk i Jerzego Pilcha. A wracając do książeczki o krecie- naprawdę nie ma się czego bać:)

Wiek 2+

Wydawnictwo Hokus Pokus

poniedziałek, 10 listopada 2008
Moje drzewko pomarańczowe- Jose Mauro de Vasconcelos

Książka jest rekomendowana dla dzieci od lat 12. Ja jednak mam pewne wątpliwości. Dlaczego?

Książka jest piękna- wzruszająca i smutna. Swoje życie opowiada pięcioletni Zeze- dziecko nad wyraz wrażliwe i dojrzałe. Urodził się w biednej brazylijskiej rodzinie, ma kilkoro rodzeństwa i całe jego życie to właśnie bieda, niedostatki, bicie, ból, upokorzenia i poniżanie. Razem z nim poznajemy miejską ulicę lat 30-tych ubiegłego wieku- mały dorabia jako pucybut i sprzedawca śpiewników  z tekstami dość śmiałych obyczajowo przyśpiewek. To czas, kiedy kobiety kochają się na zabój w Rudolfie Valentino i kadetach. Ojciec Zeze stracił pracę, matka ciężko pracuje w fabryce- nikt nie ma czasu ani chęci, by zająć się malcem, przytulić i pobawić się- zresztą jemu należą się i tak tylko razy, bo Zeze, według rodziny ma diabła pod skórą. Jednak w tych niespokojnych i trudnych czasach dyktatury wojskowej chłopiec tworzy swój własny świat- najpierw dla młodszego braciszka wyczarowuje w swoich opowieściach wspaniały i dla nich jakże nieosiągalny świat zoo, Europy i zabawek, a dla siebie świat przyjaciół, którzy go zawsze wysłuchają, zrozumieją i obdarzą miłością. W swej wyimaginowanej przyjaźni z drzewkiem pomarańczowym, małym ptaszkiem i nietoperzem, Zeze szuka tego wszystkiego, czego nie są w stanie mu dać dorośli. Mały ma również marzenia- kiedyś chce zostać prawdziwym poetą i nosić muszkę. Pewnego dnia na ulicy widzi ekskluzywny samochód- do swoich marzeń dołączy jeszcze jedno- by móc uczepić się z tyłu tego wozu i przejechać kilka choćby metrów. Próba skończy się wielkim klapsem, obietnicą zemsty gdy dorośnie i ... przyjaźnią między chłopcem a dorosłym mężczyzną.

I to jest właśnie element tej powieści, który sprawił, że zastanowiłabym się nad podsunięciem tej lektury dziecku. Kiedy Zeze zaprzyjaźnił się z Portugalem, we mnie pojawił się jakiś niepokój. Jak się okazuje, nieuzasadniony, jednak ja mojego zdania nie zmienię. Nasz świat jest równie niebezpieczny, okrutny i twardy, a temat ukazania piękna przyjaźni z obcym dorosłym mężczyzną jakoś mnie nie przekonuje. Książka moim zdanie nie dla dwunastolatków, jeśli już - to dla młodzieży, ale pod warunkiem- czytanie i rozmowa na temat lektury. No cóż, może zachowuję się jak taka typowa matka kwoka, ale w dobie internetu, najróżniejszych okrutnych doniesień w mediach, wolę moje dzieci raczej uczyć ostrożności i przenikliwości, aniżeli łatwowierności.

Książka bardzo wzruszająca, daje wiele do myślenia, mądra. Nigdy nie zapomnę jednego fragmentu:

U nas w domu wszyscy skakaliby z radości, gdyby mnie mogli oddać. Odetchną z ulgą. Mam siostrę, która rodziła się między Glórią i Totocą, oddali ją do rodziny na północ Brazylii (...). Jeśli nie będą chcieli mnie oddać, możesz mnie kupić. Tatuś nie ma pieniędzy. Na pewno mnie sprzeda. Jeśli zażąda za mnie dużo, możesz mnie kupić na raty (...)

Wiek 12+