Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
poniedziałek, 03 grudnia 2018
Kobiety i nauka. One zmieniły świat - Rachel Ignotofsky

Prywatnie cieszę się z takich lektur, które pokazują, ile dokonały kobiety. Jak się okazuje – w dziedzinie nauki: wiele, bardzo wiele. Temat i tak wybiórczo potraktowany, bo przecież nikt nie jest w stanie opisać wszystkich zasłużonych pań. Myślę, że takie książki dają siłę i motywację do działania.

Razem 50 kobiet – uczonych, badaczek, wykładowczyń, laureatek prestiżowych nagród. Z całego świata, z różnych epok i krajów. Choć patrząc na spis treści, który zawiera nazwiska i daty narodzin oraz śmierci, jakiś ruch w tej dziedzinie rozpoczął się dopiero w XIX wieku. Wcześniej za wyjątkiem paru nazwisk, które policzyć można na palcach jednej ręki – totalna posucha. Jakby kobiety w wiekach wcześniejszych w ogóle nie istniały. Wiele z tych nazwisk było mi wcześniej nieznanych. Z polskich kobiet jest tylko Maria Skłodowska-Curie. Ale to raczej zrozumiałe, skoro autorka jest z zagranicy i musiała „ogarnąć” cały świat. Ja mam taką cichą nadzieję, że publikacja o podobnym charakterze obejmie kiedyś nasze rodzime podwórko – bo mamy wspaniałe panie, które warto poznać. Rachel Ignotofsky zaczyna od Hypatii, która żyła w czasach starożytnych i była astronomką, matematyczką oraz filozofką. Życiorysy wielu tych postaci fascynują. Gros z nich miało pod górkę, działało wbrew przyjętym porządkom i konwenansom. Wiele z notek biograficznych naprawdę czyta się z ciekawością. Jak choćby o Marii Sibylli Merian, która połączyła naukę ze sztuką i została autorką ilustracji naukowych. Są wśród pań poetki, astronomki, matematyczki w jednym. Często łączą kilka pasji i we wszystkich są dobre i odnoszą sukcesy. Kolekcjonerka skamielin i paleontolożka Mary Anning, matematyczka i pisarka Ada Lovelace. Lekarka, inżynierka, wynalazczyni, psychoanalityczka, genetyczka, edukatorka, fizyczka, chemiczka, botaniczka, wulkanolożka, geolożka, neurolożka, sufrażystka, działaczka. Piszę i piszę, a system podkreśla mi niektóre formy jako błędne. Jeszcze do niedawna nie było w ogóle w naszym języku żeńskich form. Na tym gruncie jest jeszcze sporo do zrobienia. Wiele z opisywanych kobiet było pionierkami w swojej dziedzinie i przetarły szlak innym kobietom chcących wykonywać poważne i męskie profesje. Jak pomyślę, że w wiekach wcześniejszych nawet czytanie było uznawane za niebezpieczne dla kobiet – to aż mnie niemiły dreszcz po plecach przechodzi. Ciekawym elementem książki jest oś czasu obrazująca ważne momenty w dziejach kobiet. Dalej narzędzia laboratoryjne, które przez tak długie lata były niedostępne dla pań – teraz to może być krótka ściąga dla dziewczynek, które marzą o karierze naukowej w przyszłości. Są i (niestety) niechlubne statystki – ale myślę, że to może być akurat element mobilizujący do działania. Na końcu słowniczek trudniejszych pojęć – też dla przyszłych naukowczyń. Ta książka może świata nie zmieni (choć kto to wie?), ale świetnie pokazuje, w jaki sposób kobiety zmieniały i nadal zmieniają świat.

Wiek 9+

Wydawnictwo Egmont

sobota, 24 listopada 2018
Kobiety i sport. One grały, by wygrać - Rachel Ignotofsky

Kobiety określane jako słaba płeć wiele razy pokazywały, na co je stać. Zwłaszcza w sporcie. Ta książka to kompendium wiedzy na temat bardziej i mniej znanych kobiet sportsmenek. Reprezentantki najróżniejszych dyscyplin sportowych z całego świata.

Książka po pierwsze przybliża sylwetki tych postaci, sportsmenek, które musiały wiele sił włożyć w zwycięstwa, zdobycie medali. Po drugie – pokazuje, że to pięknie być kobietą i warto walczyć – mimo wszystko. Historie najpierw małych dziewczynek – z marzeniami, planami, które dokonywały niemożliwego. Które w końcu za życia często stawały się legendami, o których było głośno na świecie. Z historii sportu dowiadujemy się, że dawniej kobiety nie tylko nie mogły uprawiać sportu, ale nawet nie pozwalano im kibicować, oglądać zmagań mężczyzn. To dlatego, że uważano, że rywalizacja sportowa byłaby za dużym obciążeniem dla kobiecego ciała – ponoć słabego i delikatnego. Poczet sportsmenek otwiera Madge Syers – pierwsza łyżwiarka figurowa, która znalazła w sobie siły i odwagę, by wziąć udział w oficjalnych rywalizacjach. Oprócz sylwetek pań, dzieci przeczytają o mięśniach, różnicy płac w różnych dyscyplinach sportowych, ważnych dyscyplinach kobiecego sportu, stronach www, które warto odwiedzić.

Minusem tej książki jest to, że nie ma w niej ani jednej sportsmenki z Polski. A jest tyle pięknie zapisanych kart w historii sportu polskiego właśnie przez kobiety. Może ktoś kiedyś pokusi się o publikację o podobnym charakterze, ale traktującą o naszym rodzimym podwórku. Wśród znanych dyscyplin sportowych pojawiają się takie cuda jak: maszerka. Wiecie, o kogo chodzi?

Książka przedstawia się ciekawie ze strony graficznej. Strony są różnego koloru. Autorka - Rachel Ignotofsky, z wykształcenia ilustratorka, stanęła tu na wysokości zdania. Przedstawia na ilustracji bohaterkę "sportowej opowieści" i sięga po liczne ozdobniki, którymi przystraja tekst, a które pasują do tematu. Obok mini - rysuneczków są przytoczone ważne informacje i ciekawostki. Odwiedziłam stronę autorki. Jest tam kilka ciekawych, innych pozycji. Zwłaszcza rzuciła mi się w oczy książka o Ziemi. Może kiedyś zostanie też wydana. 

Wiek 9+

Wydawnictwo Egmont

czwartek, 15 listopada 2018
Ada, to wypada! - Sylwia Stano & Zofia Karaszewska/ il. grupa ilustratorek

Dziś pewnie niewielu z nas potrafiłoby przywołać film z 1936, który rozpowszechnił słynne powiedzenie „Ada, to nie wypada” z plejadą przedwojennych gwiazd polskiego kina. W każdym razie gdzieś tam w naszej głowie kołacze to powiedzenie odnoszące się do zachowania dziewczynek, dziewczyn, kobiet. Pewnie było ono drogowskazem dla wielu kobiet w przeszłości. Było też receptą na wychowanie dziewczynek w wielu polskich domach. Tymczasem świat się zmienia, obyczajowość również. „Ada, to wypada” jest oczywiście tytułem przekornym, nawiązującym do tamtego sformułowania: jaka powinna być kobieta. Na szczęście to już przeszłość:) Książka pary autorek Zosi Karaszewskiej i Sylwii Stano, które pytają znane kobiety o to, co ... właśnie wypada zrobić. Na swoim przykładzie pokazują, że trzeba skończyć ze stereotypowym myśleniem. Jak cię ktoś zaczepia – należy pokazać temu komuś, gdzie raki zimują. Nie podoba ci się, co ktoś mówi, powiedz to otwarcie, a nie chowaj głowy w piasek! Chcesz krzyczeć – krzycz! Chcesz wejść na najwyższą górę świata – wejdź! Jednak nie myślcie, że bohaterki tej książki namawiają dziewczynki, dziewczyny do jakichś wywrotowych działań czy rewolucji. Nie, zwracają uwagę na małe zmiany w życiu codziennym. Małe kroczki – początek wielkich kroków w przyszłości. Kobiety na przykładzie swoich doświadczeń, niekiedy trudnych i bolesnych, starają się przekazać pewną myśl. Może któreś z zachowań zainspiruje kogoś/ nas do działania, do zmian? Ewa Błaszczyk musiała zmienić swoje życie o 180 stopni. Po wypadku córki Oli, która do dzisiaj jest w śpiączce, zaangażowała się w pomaganie innym. Założyła fundację „AKOGO?”, przyczyniła się do powstania klinki „Budzik”. Znana aktorka namawia do pomagania innym, czynienia dobra. Bo „każdy ma jakąś misję. Po to jesteśmy na świecie”. Katarzyna Bonda, autorka poczytnych kryminałów, po przykrym zdarzeniu z kurą bez głowy u cioci na wsi, powiedziała, że „wypada stawiać granice”. Marta Dymek miała wykonywać prestiżowy zawód. Tymczasem odkryła, że jej życie będzie związane z gotowaniem. Namawia do przyprawiania po swojemu, dodając do tego swoją prywatną filozofię odnoszącą się nie tylko do sięgania po przyprawy. Każda z kobiet ma coś do przekazania czytelniczkom, każdą poznajemy dzięki krótkiemu opisowi. Wśród „przepytanych” osób są tutaj: Irena Eris, Magdalena Fikus, Agnieszka Graff i Katarzyna Rosner, Agnieszka Holland, Joanna Klimas, Mela Koteluk, Olga Kozierowska, Katarzyna Kozyra, Ewa Łętowska, Katarzyna Miller, Marta Sziłajtis-Obiegłow, Natalia Partyka, Karolina Baca-Pogorzelska, Beata Stelmach, Kamila Szczawińska, Dorota Wellman, Agnieszka Więdłocha i autorki tej książki. Dużo pomysłów na życie, dużo pozytywnej energii. Nie uważacie, że dziewczyny w Polsce niekiedy słabo wierzą w swoje możliwości? Może ta książka coś zmieni:)))

Książka ma atrakcyjną oprawę graficzną – nic dziwnego, pracowało nad nią aż pięć ilustratorek: Ada Buchholc, Ola i Kamila Romaniuk, Dagmara Jagodzińska, Anna Kożdoń. Spisały się świetnie. Ja lubię taki nowoczesny, kolorowy misz-masz.

Wiek 11+

Wydawnictwo Znak

wtorek, 13 listopada 2018
Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz - Jakub Skworz/ il. Jaga Słowińska

Aż trudno wyobrazić sobie, że Adam Mickiewicz (tak, tak – właśnie ten Adam Mickiewicz) był kiedyś dzieckiem. Łobuziakiem, który broił, że aż trzeszczało i wióry leciały. Był chłopcem, który tylko patrzył, by zniknąć z oczu matki i robić to, co mu się żywnie podoba. Właśnie takiego Adasia poznajemy w tej nietypowej biografii przyszłego wieszcza (przynajmniej na początku). Ale nie tylko jego. Ola i Eryk przebywają z wizytą u dziadków. W ich dwupiętrowym domu i otaczającym go ogrodzie mogą zajrzeć dosłownie wszędzie. Jest tylko jeden wyjątek – gabinet dziadka. A z dziećmi wiadomo – im bardziej nie wolno, to tym bardziej trzeba. No i dwójka łobuziaków wchodzi w tajemnicy do zakazanego pokoju. Na parkiecie leży dziwna książka – „grube, otwarte tomisko”. Przecież aż się prosi, by do niego zajrzeć. (Ola) „podeszła do niego, spojrzała na ilustracje. Mały dworek z kolumnami, przed nim wysokie drzewa, a w nim…”

No właśnie – ta książka to początek przygody – przenosin w czasie do wieku XIX, gdzie mały Adaś Mickiewicz wypadając z okna dworku huknął o ziemię. Taki wstęp obiecuje lekturę na luzie, pokazującą chłopaka – zdolnego, wielce obiecującego – ale jak każde dziecko kochającego swobodę. Normalny dzieciak z krwi i kości, z dziecięcymi marzeniami,  ochotą do psot i żartów – a nie poważna, spiżowa postać znana z pomnika.  Poznacie Adasia ćwiczącego się w strzelaniu  (ponoć nigdy nie był wyborowym strzelcem), podczas zabaw z bratem Franciszkiem, słuchającego niezwykłych opowieści Błażeja, sługi u państwa Mickiewiczów, patrzącego z przerażeniem na płonący Nowogródek, śledzącego z wypiekami na twarzy poczynania Napoleona i jego wielkiej armii. Ten Adaś zaczyna pisać – powoli, nieudolnie, ale już widać poetycką wrażliwość i talent.

Eryk i Ola razem dziadkiem przenoszą się do różnych etapów z życia poety. Obserwują go w różnych sytuacjach, są świadkami radości i smutków, nawiązywania przyjaźni, zdawania egzaminów, wyczekiwania armii Napoleona, przeżywania śmierci ojca - Mikołaja Mickiewicza.

Sama biografia to ciekawy pomysł na przedstawienie w niesztampowy sposób życia wieszcza. Podoba mi się włączenie postaci dziadka do całego planu. Dzieci czerpią garściami z jego wiedzy i doświadczenia. To połączenie pokoleń – Ola i Eryk spędzają razem czas z dziadkiem, rozmawiają, rozwiązują problemy – myślę, że to ważne przesłanie w czasach, gdy dzieci odgradzają się w swoim świecie komórek, tabletów i Internetu. Ta książka to nie tylko fakty z życia Mickiewicza. To również ciekawy obraz życia w dawnej Polsce pod zaborami: obraz społeczeństwa, życia rodzinnego, zwyczajów, historii.

Wiek 9+

Wydawnictwo Zysk i S-ka  

czwartek, 01 listopada 2018
Czytam sobie. Maestro pokoju. O Ignacym Paderewskim - Brygida Grysiak/ il. Jagna Wróblewska

 

W ostatnich dniach nazwisko Ignacego Paderewskiego (dowiedziałam się z mediów, że też Ignacego JANA Paderewskiego) jest odmieniane przez wszystkie możliwe przypadki. Pierwszy premier niepodległej Polski. W dodatku muzyk – tego nigdy w historii Polski nie było. Obchodzimy 100-lecie niepodległości. Nic dziwnego, że są wspomnienia, przywołuje się wydarzenia, sylwetki osób zaangażowanych. Pamiętam czasy mojego dzieciństwa, kiedy to w okresie listopadowym w telewizji i radiu ta ważna rocznica była przemilczane. Nic - cisza w eterze. Takie niemiłe wspomnienie. Teraz wybór przeogromny. Czyli dla każdego coś dobrego. Postać Paderewskiego mogą poznać też dzieci uczące się czytać. Biografia artysty – w dzieciństwie krnąbrnego chłopca o płomiennych włosach, niechcącego ćwiczyć techniki, za to uwielbiającego improwizować. Czy możecie sobie wyobrazić, że Paderewski był tak popularny jak … np. Ronaldo? Wielbicielki marzyły o tym, by zdobyć pukiel włosów rudej czupryny swojego idola. I to właśnie za sprawą Paderewskiego o Polsce zrobiło się głośno. Wykorzystywał znajomości i swoją sławę do tego, by znaleźć dojście do osób decydujących o porządku ówczesnego świata. Udało mu się. To między innymi dzięki Paderewskiemu mieszkamy dziś w wolnej Polsce. A jak to się stało – dowiecie się z tej małej książki.

Kolejna część serii „Czytam sobie z kotylionem” jest przeznaczona wyraźnie dla starszych dzieci – i to nie tylko ze względu na wyżej postawioną poprzeczkę dotyczącą umiejętności czytania. Chodzi też o tematykę. Odnosi się ona do sytuacji w Polsce sprzed 100 – lat. Na pewno temat „podejdzie” bardziej dzieciom interesującym się historią.

Dla tych, którzy nie zetknęli się z tymi małymi cudeńkami wspierającymi naukę czytania, zaznaczę tylko, że poziom 3 to ostatni i najbardziej wymagający etap nauki czytania przeznaczony dla dzieci w wieku 5 - 7 lat. Oznacza to: 2500-2800 wyrazów w tekście, użycie wszystkich głosek, zdania bardziej złożone i dłuższe, alfabetyczny słownik wyrazów. Po lekturze dziecko może zdobyć „Dyplom sukcesu” (na końcu książki. To ważne dla początkującego czytelnika, który zmierzył się z książką, która tak bardzo przypomina lekturę dla dorosłych – a to przecież daje satysfakcję:)

Wiek 7+

Wydawnictwo Egmont

czwartek, 25 października 2018
Medal za uśmiech... Czyli dzieci mają głos! - Anna Czerwińska-Rydel/ il. Katarzyna Kołodziej

 

Order Uśmiechu to odznaczenie przyznawane dorosłym przez dzieci. Medal znany przede wszystkim ze swej prostoty: uśmiechnięte słoneczko na niebieskim tle, którego autorką była dziewczynka: Ewa Chrobak-Szota. Właśnie w mijającym (toż za chwilę listopad) roku 2018 obchodził swoje 50-te urodziny. Kawalerami Orderu Uśmiechu – bo tak nazywa się odznaczonych – są 1024 osoby. Jaki jest warunek, żeby go otrzymać? Na pewno nie wystarczy się tylko ładnie uśmiechać. Trzeba działać na rzecz dzieci. A po wypiciu porządnej porcji soku  z cytryny należy się serdecznie się uśmiechnąć – od ucha do ucha.

Książka przybliża sylwetki 100 laureatów tego zaszczytnego odznaczenia – w kolejności alfabetycznej. Zaczyna Marta Bogdanowicz, którą ja osobiście cenię za książkę o masażykach dla dzieci a kończą trzej wychowankowie Janusza Korczaka. Zresztą od Starego Doktora Janusza Korczaka powinnam zacząć – o nim też jest tutaj mowa. Grono Kawalerów Orderu Uśmiechu jest liczne i różnorodne. Są tu lekarze, piosenkarze, muzycy, sportowcy, dziennikarze, twórcy literatury dla dzieci i młodzieży, pedagodzy, działacze społeczni, aktorzy, reżyserzy, artyści plastycy, politycy, arystokraci i osoby duchowne.

Kim są laureaci na co dzień, dlaczego właśnie im dzieci przyznały ten zaszczytny tytuł? Poczytajcie.

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

wtorek, 23 października 2018
Poczet królowych polskich - Anna Kaszuba-Dębska

 

Zawsze było więcej o królach. Zdecydowanie. Królowe polskie, władczynie polskie – przeważnie pozostawały w cieniu – swych mężów królów, choć były zdecydowanie ciekawszymi osobami, niekiedy skuteczniejszymi. Nosiły koronę, jeszcze musiały być matkami, opiekunkami, powierniczkami królewskich tajemnic i sekretów. Odpowiedzialne za wychowanie królewskich dzieci, przyszłość córek i synów – w służbie narodu. Zajęcie nie powiem, barrrrdzo stresujące. Niestety – męski świat – taki  właśnie był przez długie wieki – to mężczyźni rozdawali karty, ustalali zasady gry. No chyba że już zdarzyła się taka charakterna „babeczka” jak Włoszka Bona Sforza. Można na jej temat znaleźć naprawdę wiele informacji. Mało tego - może nie wiecie, ale to właśnie dzięki niej (choć niektórzy twierdzą, że to mit) ponoć zadomowiło się w naszym języku codziennym pojęcie włoszczyzny dodawanej jak Polska długa i szeroka do zupy. Czas zatem skończyć z przekonaniem, że królowe polskie były cichymi bohaterkami drugiego planu. Pomóc mogą w łamaniu stereotypów takie publikacje jak ta: prezentująca 25 sylwetek kobiet związanych z tronem Polski. Stąd i z daleka, bo tamten świat z przeszłości rządził się swoimi prawami – niewiele małżeństw było zawieranych z miłości. Liczyły się układy, plany możnowładców i samego króla. Gdy tylko na świecie pojawiało się dziecko królewskie już planowano jego przyszłość – która niekiedy zmieniała się w zależności od opcji politycznych. Uff, dobrze, że te czasy dawno już minęły. 25 portretów – dosłownie – bo wielkie i kolorowe, odważnie pokazujące ludzką i kobiecą stronę władczyń. W lazurach, różach, pomarańczach, zieleni, żółci, czerwieni. Patrzę na te „babeczki” i oczu od nich oderwać nie mogę. Z krwi i kości, nie żadne zapatrzone w dal sztywne i posągowe postacie z pomników albo portretów Matejki. Nic z tych rzeczy. Popatrzcie na twarz Ludwiki Marii Gonzagi – aż ma się wrażenie, że zaraz puści do czytelnika oczko. Z drugiej strony to też portrety opisowe. Każda z bohaterek opowiada o sobie – ale nie ma tu żadnego klucza, że wszystkie podejmują tę samą jedną tematykę. Jedne bardziej skupiają się na kraju pochodzenia i swojej rodzinie. Inne więcej opowiadają o polityce. Wspominają dzieciństwo, rodzinne strony, ich pierwsze wrażenia po przybyciu do Polski, starania o ich rękę, urządzenie dworu, przyjaciele, ocena polityki męża, zwyczaje i panujące konwenanse. To one są na pierwszym planie, choć bohaterem drugoplanowym niewątpliwie są epoki, czasy, w których przyszło im żyć – z ich opowieści można dowiedzieć się wiele na temat życia w średniowieczu, renesansie czy baroku.

Wśród kobiet są znane postacie jak: Marysieńka, Barbara Radziwiłłówna, Jadwiga Andegaweńska, Bona Sforza czy Anna Jagiellonka.  Jednak zdecydowana większość jest mniej znana: raczej przeciętny czytelnik nie wie za dużo na temat: Marii Józefy, Anny Cylejskiej czy Agnieszki Babenberg.  

Wiek 10+

Wydawnictwo Znak

czwartek, 18 października 2018
Mam przyjaciółkę śpiewaczkę - Ralf Butschkow

Kolejna wyprawa do ciekawego miejsca w ramach serii „Mądra Mysz” to opera. Pewien chłopiec ma przyjaciółkę Paulę - śpiewaczkę operową. To ona pewnego dnia proponuje mu poznanie opery „od kuchni”. Wiadomo – artystka z opery może pokazać wszystkie kątki i zakątki. Chłopiec zajrzy tam, gdzie zwykły śmiertelnik wstępu nie ma.  A więc po kolei: foyer, kasy, widownia, scena, nawet blat reżyserski, który, gdy spektakl jest gotowy, znika z widowni, tzw. „kieszenie” do przechowywania elementów dekoracji, rekwizytornia, przebieralnie dla artystów. Książka ma pewnie odpowiedzieć na pytania związane z zawodem śpiewaczki, ale dzieci przy okazji mogą poznać też inne zawody związane z operą czy teatrem: gdzieś w różnych pomieszczeniach przemykają reżyser teatralny, akompaniator, muzycy, dyrygent, inspicjentka i scenograf.  Dzieci mogą zobaczyć jak wygląda próba na scenie, próba śpiewu z akompaniatorem. Poznają różne trudniejsze pojęcia, które są nierozerwalnym elementem życia artystycznego: premiera, partytura, dekoracje, próba generalna, skupienie i koncentracja. Po tej lekturze najmłodsi przekonają się, że śpiewać na scenie to nie takie hop siup. A może kogoś ta lektura zainspiruje do tego, by w przyszłości zostać śpiewakiem operowym/ śpiewaczką operową? Kto wie.

Wiek 4+

Wydawnictwo Media Rodzina

piątek, 05 października 2018
Czytam sobie. O Zofii, co zbierała kolory - Angelika Kuźniak/ il. Maciek Blaźniak

Do Oli przyfrunęła kartka, na której widniała osobliwa para: krakowiak i krakowianka w tradycyjnych strojach. Mało tego, postacie z kartki zaczęły mówić. Za pomocą jakiejś magii Ola nagle przeniosła się do dawnego Krakowa, gdzie spotkała autorkę ilustracji: siedmioletnią Zosię Stryjeńską. Dziewczynka z przeszłości jest akurat z ojcem na rynku w Krakowie. Miasto bure i szare, ale Ola zaczyna patrzeć na całe otoczenie oczami Zosi, która wyraźnie ma artystyczną duszę. Feeria barw: zabawki, owoce i warzywa na straganach, kwiaty, stroje mieszkańców. Można dostać oczopląsów. Nagle Zosia wpada na pomysł, że ona te wszystkie kolory pozbiera.  Ciekawe, jak to zrobi? Dalej Ola widzi Zofię bawiącą się w teatr, marzącą o studiowaniu malarstwa. Emocje budzi jej wyjazd na akademię za granicę i … udawanie chłopaka. Bo studia dla kobiet były wtedy zakazane. Jak wyglądało dalsze życie znanej malarki? Jak skończy się wyprawa Oli do Krakowa? To ciekawy obraz ludzi, dawnej sytuacji społecznej i kulturalnej. Podoba mi się, że bohaterką serii „Czytam sobie” została właśnie Zofia Stryjeńska (1891-1976), znakomita malarka, która walczyła o swoje miejsce na ziemi, pozycję w środowisku artystycznym. Na początku XX wieku nie było to łatwe.

Ta książka to Poziom 2. Zatem jest przeznaczona dla dzieci, które już sobie lepiej radzą z czytaniem. Poziom drugi oznacza bowiem składanie zdań, 800-900 wyrazów w tekście, dłuższe zdania – pojedyncze i złożone, elementy dialogu, 23 podstawowe głoski oraz „h”, ćwiczenie sylabizowania. Na końcu jak zwykle Dyplom sukcesu dla czytelnika i naklejki – tym razem niepodległościowe – w formie kotyliona. I właśnie na ten kotylion chciałabym tu zwrócić uwagę – i jak na nazwę serii „Czytam sobie z kotylionem”. Alfred Znamierowski, autor książki „Orzeł biały. Znak państwa i narodu”, pisze o „kokardach narodowych”, które w ostatnim czasie zrobiły olbrzymią „karierę”, a które mylnie nazywane są właśnie „kotylionami”. Przed 11 listopada jak Polska długa i szeroka wszystkie przedszkolaki robią tak naprawdę biało – czerwone kokardy. Zatem i tu pewnie powinna się pojawić nazwa „kokarda” – przynajmniej tak twierdzi znawca i autorytet w kwestii heraldyki i weksykologii.

Wiek 7+

Wydawnictwo Egmont

czwartek, 06 września 2018
Wierusz i Nikt - Paweł Wakuła/ il. Marek Szal

  

Ta część serii legend z okienkiem (na okładce) spodoba się tym dzieciom, które lubią historię, a zwłaszcza w rycerzy. Dotyczy ona Klemensa Wierusza – dzielnego rycerza , który wiernie służył Władysławowi Jagiellończykowi. Budził on postrach wśród raubritterów i najeźdźców wrogich państw. Nawet powtarzano takie powiedzenie: „Będzie szczerba w rodzie, gdy go Wierusz ubodzie”. Poznajemy jego rodzinę – matkę i synów, żona zmarła kilka lat temu. Wieruszowi służy Dobko, młodziutki rybałt, który śpiewa swemu panu m.in. ulubioną piosnkę żony. Pewnego dnia Wierusz zostaje pojmany i uwięziony. Nikt nie wie dokładnie, gdzie. Wierny Dobko postanawia mimo wielu niebezpieczeństw wyruszyć na poszukiwania swego pana.

Oprócz ciekawych historycznych postaci poznajemy tutaj losy Polski – życie na zamku pana, knowania, waśnie i układy polityczne. W tle bitwy, napady, tajne spotkania. Niespokojne to były czasy. Jak wówczas wyglądało życie, jak umeblowane były wielkie sale zamkowe, jakie stroje nosili mieszkańcy, jak oświetlano i ogrzewano izby, jak wyglądało uzbrojenie rycerzy, mury obronne Wrocławia? – to wszystko dzięki ilustracjom Marka Szala. Ciekawa wyprawa do przeszłości, która tłumaczy też powstawanie nazw miejscowości.

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura