Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
piątek, 05 października 2018
Czytam sobie. O Zofii, co zbierała kolory - Angelika Kuźniak/ il. Maciek Blaźniak

Do Oli przyfrunęła kartka, na której widniała osobliwa para: krakowiak i krakowianka w tradycyjnych strojach. Mało tego, postacie z kartki zaczęły mówić. Za pomocą jakiejś magii Ola nagle przeniosła się do dawnego Krakowa, gdzie spotkała autorkę ilustracji: siedmioletnią Zosię Stryjeńską. Dziewczynka z przeszłości jest akurat z ojcem na rynku w Krakowie. Miasto bure i szare, ale Ola zaczyna patrzeć na całe otoczenie oczami Zosi, która wyraźnie ma artystyczną duszę. Feeria barw: zabawki, owoce i warzywa na straganach, kwiaty, stroje mieszkańców. Można dostać oczopląsów. Nagle Zosia wpada na pomysł, że ona te wszystkie kolory pozbiera.  Ciekawe, jak to zrobi? Dalej Ola widzi Zofię bawiącą się w teatr, marzącą o studiowaniu malarstwa. Emocje budzi jej wyjazd na akademię za granicę i … udawanie chłopaka. Bo studia dla kobiet były wtedy zakazane. Jak wyglądało dalsze życie znanej malarki? Jak skończy się wyprawa Oli do Krakowa? To ciekawy obraz ludzi, dawnej sytuacji społecznej i kulturalnej. Podoba mi się, że bohaterką serii „Czytam sobie” została właśnie Zofia Stryjeńska (1891-1976), znakomita malarka, która walczyła o swoje miejsce na ziemi, pozycję w środowisku artystycznym. Na początku XX wieku nie było to łatwe.

Ta książka to Poziom 2. Zatem jest przeznaczona dla dzieci, które już sobie lepiej radzą z czytaniem. Poziom drugi oznacza bowiem składanie zdań, 800-900 wyrazów w tekście, dłuższe zdania – pojedyncze i złożone, elementy dialogu, 23 podstawowe głoski oraz „h”, ćwiczenie sylabizowania. Na końcu jak zwykle Dyplom sukcesu dla czytelnika i naklejki – tym razem niepodległościowe – w formie kotyliona. I właśnie na ten kotylion chciałabym tu zwrócić uwagę – i jak na nazwę serii „Czytam sobie z kotylionem”. Alfred Znamierowski, autor książki „Orzeł biały. Znak państwa i narodu”, pisze o „kokardach narodowych”, które w ostatnim czasie zrobiły olbrzymią „karierę”, a które mylnie nazywane są właśnie „kotylionami”. Przed 11 listopada jak Polska długa i szeroka wszystkie przedszkolaki robią tak naprawdę biało – czerwone kokardy. Zatem i tu pewnie powinna się pojawić nazwa „kokarda” – przynajmniej tak twierdzi znawca i autorytet w kwestii heraldyki i weksykologii.

Wiek 7+

Wydawnictwo Egmont