Archiwum
Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 02 marca 2017
Seria "Raz, dwa, trzy" - Joanna Bartosik

 

Raz, dwa, trzy słyszymy – to zobrazowane różne dźwięki: kominiarz wyskakujący z komina i wołający: „a kuku”, deszcz padający z nieba na parasole i ludzi w płaszczach ortalionowych z charakterystycznym „kap kap”, piesek na rowerze „hau hau”, dzięcioły w lesie szukające korników „stuk puk”, słoń na kółkach „tru tu tu tu”, czarna wrona, jeździec na koniu przeskakujący przez przeszkody „hop”, dziewczynka ze złamaną nogą „oj oj oj aj aj aj”, plotkarki „gadu gadu gadu”, których rozmowy są dłuższe niźli wszystkie szale świata, nurek podziwiający piękno podwodnego świata „bul bul bul”.

 

Raz dwa trzy mówimy – ta książka z kolei uczy najważniejszych słów: „dzień dobry, poproszę, dziękuję, przepraszam, nazywam się, proszę pani, proszę pana, do widzenia.

 


Propozycja dla najmłodszych, z wartościowymi treściami, wspierająca naukę i rozwój mowy (w drugim przypadku również – naukę savoir vivre).


Nowoczesne, minimalistyczne  ilustracje, ciekawa paleta barw. Do tego grubaśne kartki, które można przewracać tam i z powrotem – bez końca. Bez narażenia, że coś się zniszczy

RAZ – DWA – TRZY to seria dla dzieci najmłodszych, która została wyróżniona w konkursie Instytutu Książki i Polskiej Sekcji IBBY na książki rosnące razem z dzieckiem TRZY/MAM/ KSIĄŻKI.

O trzeciej książce z serii „Raz dwa trzy patrzymy” pisałam tutaj.

Wiek 0+

Wydawnictwo Widnokrąg

sobota, 22 października 2016
Pucio uczy się mówić. Zabawy dźwiękonaśladowcze dla najmłodszych - Marta Galewska-Kustra/ il. Joanna Kłos

Poznajcie przemiłą rodzinkę: mama, tata, Bobo, Pucio, Misia, Babcia z Dziadkiem. Są też kot i pies. Pucio uczy się mówić. Chłopiec występuje w różnych codziennych sytuacjach. To doskonała okazja do tego, by Pucio wprawił w ruch swój język – a wraz z nim języki małych czytelników.  

Można czytać proste teksty, pokazywać przy tym obiekty, postacie na ilustracjach. Można nie koncentrować się na tekstach, ale „luźno” i bardzo subiektywnie potraktować lekturę. Niech to będzie materiał wyjściowy do dialogu z dzieckiem. Zainteresowane tym, co na obrazku, raz dwa zacznie opowiadać co widzi. Niech zachętą będą proste pytania stawiane przez dorosłego: kto to?, co to?, co robi?, co mówi?


Autorka w krótkim wstępie podpowiada jak pracować z książką. Pisze o tym, co powinno nas, rodziców, zaniepokoić. Książkową rodzinkę widzimy podczas wycinankowej zabawy, gotowania obiadu, spożywania posiłku, porządków, usypiania malucha.  To co mi się podoba w tej książce – to duża rola taty w procesie wychowania. W dawnych książkach było to nie do pomyślenia. Pełno tu dźwięków do naśladowania: cii, cmok, łe, szu, bach, halo, kici, dzyń. Pełno materiału do oglądania, przy którym mogą się rozgadać i duzi i mali. Książka na twardych kartonach, które trudno zniszczyć. Można przeglądać tam i z powrotem. I ćwiczyć mowę, zacieśniać więzi. To bardzo rodzinna książka – na pierwsze czytania.


Wiek 0+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 31 lipca 2016
Elementarz dla dzieci z dysleksją - Agnieszka Łubkowska/ il. Joanna Kłos

Kiedy rodzic słyszy diagnozę: dysleksja, wpada niekiedy w popłoch. Wiem coś o tym, bo długie lata pracowałam w szkole. Tymczasem jest to "potwór" do okiełznania. Takie książki jak ta, niewątpliwie mogą okazać się pomocne w procesie uczenia właśnie w przypadku dzieci, u których specjalista stwierdził trudności w nauce czytania i pisania.


Mimo tego, że jest to elementarz przeznaczony dla dzieci z dysleksją, to stwierdzam na rodzinnym przykładzie, że jest on atrakcyjną książką również dla dzieci, które rozpoczynają przygodę z czytaniem. Dla dzieci, które nie mają stwierdzonej dysleksji, ale z takich czy innych powodów mają problemy z czytaniem. Tak jest w przypadku mojego młodszego syna. Zaobserwowałam, że z przyjemnością czyta na głos i po cichu, dla mnie i dla siebie. Na pewno to zasługa atrakcyjnych tekstów.

Mimo tego, że mam sentyment do „Elementarza” Falskiego, to jednak przyznaję, że teksty opublikowane w tym elementarzu są dla dziecka niezwykle ciekawe. Są to ciekawostki popularnonaukowe. Zaledwie kilka zdań do danej literki: góry, foka, tygrys, pioruny, wiewiórki, ocean, koń, jak, pająki, żółwie. Widać, że przeważa tematyka zwierzęca. Nie są to infantylne teksty, ale poważne informacje, zebrane w proste i zrozumiałe zdania. Autorka absolutnie nie unika trudniejszych pojęć i zagadnień, wyrazów. Teksty zatem dobrze się czyta ze względu na ich treść. Poza tym: wyraźna czcionka, szeroka interlinia. I jeszcze coś: klimat tej książki. Całość kojarzy mi się z dawnymi książkami, trochę w klimacie vintage, w tonacji stonowanych kolorów. Odnoszę wrażenie, że ta książka działa na małego czytelnika wręcz kojąco, uspokajająco.


Książka jest podzielona na rozdziały: nauka liter i dwuznaków, opanowanie sylab, czytanie słów. Na każdej stronie znajdują się też zadania dla dziecka i wskazówki dla rodzica. Pomogą one w doskonaleniu techniki czytania u dziecka. Po prezentacji danej literki, przedstawione są wyrazy, które daną literkę zawierają, potem krótkie teksty, w których zaprezentowano daną literę lub dwuznak. Autorka podpowiada co robić poza książką. Można wycinać literki, nakłaniać dziecko do składania wyrazów, można pokazywać dziecku słowa wielokrotnie i namawiać do rozpoznawania bez sylabizowania. Możliwości jest wiele. Sama książka jest pięknie wydana, z mnóstwem ilustracji, przykładów do ćwiczenia. Na pewno warto do niej często zaglądać.


Wiek 4+

(Trudno zakwalifikować tę książkę wiekowo. Jak już pisałam nadaje się ona do nauki czytania w ogóle. Można z elementarzem pracować etapami. Zapoznawać dzieci z literkami, potem wyrazami. Dopiero po jakimś czasie przejść do tekstów. Podaję wiek 4 +, ponieważ dzieci od najmłodszych lat przejawiają zainteresowane małymi kruczkami, które na dobranoc i nie tylko, czytają mu rodzice. Wiek można dostosować zatem do potrzeb dziecka. Być może ktoś będzie zapoznawał z elementarzem dzieci jeszcze młodsze.)

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

poniedziałek, 27 czerwca 2016
Zbaranieć można - Agnieszka Frączek/ il. Jola Richter-Magnuszewska

Agnieszka Frączek lubi zaskakiwać. Specjalista od niemieckiego, a tymczasem „zanurzyła się” w naszym rodzimym języku. Mało tego – co rusz przyłapuje nas na tym, że nie wiedzieliśmy, nie zdawaliśmy sobie sprawy. Bo kto by pomyślał, że w szukaniu nazw zwierząt ukrytych w innych wyrazach, może być aż tak ekscytującym zajęciem. Bo nagle okazuje się, że w języku potocznym aż roi się od najróżniejszych zwierzaków.

Jak pisze na początku sama Autorka, zwierzęta te znalazły się w słowach albo przez przypadek (mucha – dmuchać) albo w wyniku skojarzeń (chomik – ktoś coś chomikuje).

Dwadzieścia wierszy, które uwrażliwiają na język, zachęcają do jego obserwacji, zabawy w słowa. Z ciekawą puentą, z humorem. Pasują do nich oryginalne ilustracje Joli Richter-Magnuszewskiej. Artystki, która osiadła w Bieszczadach. Śmieszny jest jej dżentelmen, który nie chciał się „uświnić”, bąk, który „bąka”, krowa, która się „krowi”.

Wydawnictwo Literatura nie pierwszy już raz zwraca uwagę na uroki i tajemnice naszego języka. Kolejna, ładnie wydana książka, która skutecznie udowadnia, że Polacy nie gęsi, też swój język mają.

Wiek 5+

Wydawnictwo Literatura

 

 

 

 

czwartek, 07 kwietnia 2016
Wielki Karol i mały Lolek. O Janie Pawle II - Anna Czerwińska-Rydel/ il. Ewa Poklewska-Koziełło

Kolejna część serii „Czytam sobie” – bardzo udanego przedsięwzięcia, które pomaga najmłodszym rozwijać umiejętność czytania i to na różnych etapach. Tym razem znana biografka – Anna Czerwińska – Rydel opisuje życie papieża Jana Pawła II. Przedsięwzięcie o tyle trudne, ponieważ musi odpowiadać poziomowi całkiem początkującemu czytelnikowi.  Jest to bowiem jedynka – tak więc możliwości dość ograniczone: krótkie zdania, 23 podstawowe głoski w tekście, mała liczba wyrazów. Autorka zdecydowała się na kontrast: przedstawia dorosłego i małego Karola. Scena z życia papieża i obok ujęcie z codzienności małego Lolka albo większego Karola – studenta i biskupa. Z krótkich zdań można dowiedzieć się wiele na temat Lolka: o miejscu zamieszkania, śmierci matki, przyjaźni z Jurkiem, pracy fizycznej, wędrówkach po górach, wyprawach kajakiem ze studentami (słynna forma nazywania go: „wujkiem”), posłudze biskupiej w Krakowie, wyborze na następcę św. Piotra, zamachu, przebaczeniu Alemu.

Każda rozkładówka to kolejny etap z życia świętego. Na dole krótkie zdania, w których dominują proste wyrazy, choć trzeba przyznać jest kilka nowinek: teologia, filozofia, biskup, poezja.

Olbrzymią rolę odgrywają podczas lektury ilustracje Ewy Poklewskiej – Koziełło. Znana jest z tego, że na jej pracach pojawia się mnóstwo mniejszych i większych postaci. W tej książce ilustratorka zabiera dzieci w podróż do Wadowic, Krakowa, Rzymu, w góry, nad rzekę. Można znaleźć tu mnóstwo szczegółów do odkrywania i nazywania.

Na końcu książki oczywiście dyplom sukcesu, który można udekorować wybraną naklejką. Ważne atuty tej małej i niepozornej książki: ramki ze słowami do czytania głoskami, bardzo duża czcionka, numeracja strona. To w końcu cała książka, którą udało się przeczytać. A to sprawia olbrzymią satysfakcję.

 

Wiek 5+

Wydawnictwo Egmont

 



niedziela, 21 lutego 2016
Trudne słówka. Niepoważny słowniczek rodziny Miziołków - Joanna Olech

 

Trudne pojęcia wyjaśnia rodzina Miziołków. Miziołek, Mamiszon, Papiszon, Kaszydło, Mały Potwór w codziennych sytuacjach: zabawa w Klossa (czy młodsze roczniki znają?), wmawianie sobie miłości do szkoły („lubię szkołę”, „lubię szkołę”), podlewanie kwiatów na balkonie, pęknięcie rury grzewczej, wizyta gości, lektura listu od wuja Karola. Można by rzec – sytuacje jakich wiele w naszym życiu. Jednak u Miziołków w tych trudnych, miłych, niemiłych – czyli różnych sytuacjach życiowych, pojawiają się tytułowe trudne słowa. Mało tego – ze scenki rodzinnej i rozmów można łatwo odgadnąć znaczenie danego słowa bądź wyrażenia. Oprócz tego na marginesach znajdziecie już konkretną definicję, wzbogacaną niekiedy o wyrazy pokrewne. Skoro „perforacja” to i „perforować”. Dla dzieci jest to o tyle ciekawa lektura, ponieważ wychodzą one często z założenia, że znają język ojczysty. Tymczasem czy na pewno wiedzą cóż to takiego: asceza, aprobata, ultimatum, symulować, pertraktować, deportacja, somnambulik, purysta? Razem pięćdziesiąt słów plus niektóre wzbogacone o wyraz pokrewne. Do tego część zagadkowa: czyli sprawdzenie wiedzy i czytanie ze zrozumieniem. Do każdego słówka przytoczono trzy teksty. W którym z tekstów dane pojęcie zostało użyte prawidłowo. Co ciekawe te fragmenty pochodzą ze znanych książek. Zabawa o tyle ciekawsza, że można zrobić rodzinny konkurs: „ Jaka to książka?”

A tu autentyczna scenka rodzinna:

Mikołaj (8): 
-Mamo, te wszystkie inne języki to takie blabla. Nic nie można zrozumieć. A w polskim to ja już wszystkie słowa rozumiem.
Ja: Przydawka? (nie wiem, dlaczego przyszło mi tak nagle do głowy:)
-Mikołaj: Jasne. Przydawka, czyli że coś się ... przydaje.

Ten przykład pokazuje, że edukacja w tym kierunku jak najbardziej wskazana. Tak więc rodzina Miziołków ma nie lada misję do spełnienia. Taka lektura na pewno pomoże ubogacić język. No i można zabłysnąć w tzw. towarzystwie.

Książka bardzo energetyczna - dosłownie i przenośni. Rodzinie energii wszak nie brakuje. Natomiast z książki bije ostra czerwień, która pochłania i przyciąga czytelnika na całego.

Wiek 8+

Wydawnictwo Literatura

 

środa, 09 grudnia 2015
Części zdania czyli wierszowany samouczek do wkuwania - Małgorzata Strzałkowska

 

Małgorzata Strzałkowska po raz kolejny wprowadza nas w arkana naszego języka ojczystego. Po lekturze jej wierszy nie straszne już będą: orzeczenie i podmiot, równoważnik zdania, zdania nierozwinięte i zdania rozwinięte, przydawka, dopełnienie, okolicznik. Nie mówiąc już o takich straszydłach spędzających sen z powiek przeciętnemu uczniowi w polskiej szkole jak rozbiór logiczny i gramatyczny zdania. Język polski, związane z nim reguły gramatyczne, ortograficzne i lingwistyczne na pewno do łatwych nie należą. Dzięki książce pani Małgorzaty jest szansa, że pewne pojęcia staną się bardziej przystępne i zrozumiałe. W zabawny i rymowany sposób czytamy wyjaśnienia trudnych pojęć.

Dopełnienie bliższe to takie, które potem,

po przekształceniu zdania, staje się podmiotem.

Żołnierz czesze jeża. Jeż jest czesany przez żołnierza.

Zuch straszy ducha. Duch jest straszony przez zucha.

Choć się natrudzimy, choć się namęczymy,

z dopełnieniem dalszym tego nie zrobimy.

Żołnierz czesze szczotką. Zuch straszy grzechotką.

Polacy nie gęsi i swój język mają. W wierszach Strzałkowskiej widzimy jego bogactwo, a to, co wydaje się trudne, wcale takie być nie musi. A może ktoś pokusi się o przyswojenie reguł wierszem? Podczas odpowiedzi na lekcji pewnie mile zaskoczy  wszystkich.

Książkę zilustrowała autorka. Kto zna wcześniejsze książki – na pewno od razu rozpozna jej charakterystyczny styl: kolorowe wycinanki, kolaże, które nadają lekkości treści nie do końca łatwej.

Na końcu znajduje się „Kurs skrócony na dwie strony”. Teraz już bardziej na poważnie – krótkie wyjaśnienia pojęć wraz z przykładami. Masa wiedzy na zaledwie dwóch stronach.

Ja mam jeszcze takie marzenie bardzo osobiste, by pani Małgorzata wzięła na warsztat fizykę, chemię, historię. Czy się spełni – nie wiadomo.

Wiek – bez wątpienia skorzystają wszyscy, nawet bardzo dorośli – niektóre rzeczy fajnie znać i wiedzieć

Wydawnictwo Media Rodzina

sobota, 07 listopada 2015
Kantor wymiany liter - Kalina Jerzykowska/ il. Magda Kozieł - Nowak

Kantor zwykle kojarzy nam się z wymianą waluty. Natomiast nigdy nie przyszło mi do głowy, że może to być również punkt wymiany literek. Cenna informacja zwłaszcza dla tych, którzy mają problemy z ortografią. Bo kiedy trudno zapamiętać, że „ó” kreskowane wymienia się na „o” lub „e” może warto sięgnąć po wierszowaną bajkę, która wprowadza w ortograficzne arcana – wcale niełatwe, często skomplikowane.

Ortografia i byki – to fiu fiu problem wielki. Ale dzięki takiemu miejscu jak kantor wymiany literek można z powiedzeniem chwycić tego byka za rogi i pokazać mu gdzie raki zimują. Opowiastki ortograficzne – czytamy w podtytule. Poetyckie wyprawy w świat, który opanowały różne regułki i twierdzenia: tutaj podane lekko i z humorem. Najważniejsza jest i tak historia, w której pojawiają się bohaterowie i słowa, ważne słowa – wyszczególnione tłustym drukiem i kolorem. Morały ortograficzne są wplecione niby przypadkiem, mimochodem, ot tak, jakby z marszu. Kura, która ma pretensje do losu o to, że jej nazwa nie ma nic wspólnego z piórami. Krucze żarty nikogo nie śmieszą – nawet samych autorów owych żartów. Mrówka chce u ślusarza zamówić zasuwkę.


Kantor otwarty od poniedziałku do niedzieli. Tak, właśnie tak – bo ortografia jest potrzebna cały czas. Co rusz pojawiają się potrzebujący z kłopotami ortograficznymi: Ludwik, Daniel, Dorota, Iwonka, Bartek. Trzeba pamiętać o kilku ważnych zasadach obowiązujących w kantorze: jeśli wyjątki – to tylko w piątki, litery to tylko na wymianę a nie za złotówki, nie uwzględniają reklamacji (trzeba uważać na co się wymienia np. w żadnym wypadku kura – na kokoszkę), nie wszystkie litery są akurat na stanie (w środę „dowieźli same erzety”), byków nie wymieniają.


Lekkie i mądre wierszyki, które nie tylko bawią i uczą, ale pokazują jak ważny jest nasz język ojczysty. Na pewno nie łatwy, ale dzięki takim ortograficznym opowiastkom nauka może być naprawdę przyjemna. Do tego sympatyczna oprawa ilustratorska, miła pani – pracująca w kantorze.

Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

czwartek, 04 czerwca 2015
Dawniej, czyli drzewiej - Małgorzata Strzałkowska/ il. Adam Pękalski

Mój młodszy syn usłyszał niedawno termin: "hoplita", więc nie omieszkał zapytać, czy hoplita: to ktoś, kto ma hopla na punkcie czegoś. Jako miłośniczka historii (niekoniecznie wielki znawca) podpowiadam niezorientowanym, że hoplici to żołnierze piechoty greckiej w starożytności, ale nie powiem: tok myślenia Mikołaja mnie rozbawił. A niech tam: jesteśmy hoplitami i mamy hopla na punkcie historii. Stąd moje entuzjastyczne przyjęcie najnowszej książki Małgorzaty Strzałkowskiej: Dawniej, czyli drzewiej. Inna strona poetki, znanej głównie z wierszyków, co to niejeden język połamały. Już wcześniej dała się poznać jako osoba, która chce najmłodszym przybliżyć tajniki historii Polski - patrz książka o hymnie. Teraz na warstat (jak mówił dziadek Stasio), wzięła język polski - słowa, wyrażenia, które dawno temu wyszły z użycia, które miały ciekawą historię. Mało tego: również słowa, które dziś kojarzą nam się zupełnie z czymś innym. Zapraszam do lingwistycznej wycieczki, w celu poznania dawnych znaczeń, archaizmów. Lamus, hiszpanka, letnik, pelikan, sernik, paczka, kasza ze Szwedami, gniotek. Strzałkowska podaje ciekawe przykłady liczby podwójnej: oczy - oka, uszy i ucha, klaskać dwoma rękoma i dwiema rękami.

Wyklejka - lubicie? Bo ja bardzo:) A te są coraz oryginalniejsze i ładniejsze:)

Mnie najbardziej spodobał się krótki rozdział o słowie: fajny, które to - zrobiło w ostatnim czasie oszałamiająca karierę. Kiedy czytałam te wszystkie słowa, które zostały wyparte przez - byle jakie, bladziutkie i słabiutkie, nijakie fajne, przypomniała mi się taka scena, której byłam świadkiem kilka lat temu w kopalni soli w Merkers w Niemczech. Górnik - przewodnik dał do posmakowania małej dziewczynce bryłę soli. Pyta się po chwili: "Powiedz mi dziecko, jaka jest ta bryła"? Na co dziecko odpowiada: "Cool"! Na to oburzony górnik, starej daty, woła: "Ona nie jest cool, ale ona jest słona"!!!


Taka tendencja z tym fajnym jest też u naszych sąsiadów, a przecież jest tyle słów, które mogą opisać pewne zjawiska, wydarzenia: magiczny, śliczny, ciekawy, pierwszorzędny, ekscytujący, fenomenalny. Prywatnie obiecuję sobie zwracać na to uwagę - unikać słowa "fajny":)


W książce znajdziecie mnóstwo ciekawostek, historyjek obyczajowych, wyszperanych z pieczołowitością przez autorkę. Opisane ciekawie, w skrócie, bez zbędnych dłużyzn.

Na uwagę zasługują również ilustracje Pękalskiego. Postacie z ... charakterystycznymi oczami. Nie brak w nich humoru, budują klimat do każdego wpisu.


Wiek 7+

Wydawnictwo Bajka 

poniedziałek, 04 sierpnia 2014
Części mowy czyli wierszowany samouczek nietypowy - Małgorzata Strzałkowska

Trochę to karkołomne w połowie wakacji namawiać was na sięgnięcie po taką książkę, ale - spróbuję:) Zastanawiam się czy dla autorki jest jakiś temat tabu, którego, mówiąc po ludzku, by nie była w stanie ogarnąć. Owe "ogarnąć" w ogóle nie ma nic wspólnego ze światem poetyckim, jaki znajdziecie w książkach Małgorzaty Strzałkowskiej. Czytaliśmy przecież jej wiersze o jesieni, przyrodzie, przepisach kulinarnych, był bąk, co spadł na strąk i dzięcioł, który w lesie pień ciął. A tu rzeczownik, przysłówek, wykrzyknik, przymiotnik, spójnik, czasownik, przyimek, zaimek, partykuła i liczebnik. Przyznajmy, że niekiedy te części mowy podczas czasów szkolnych spędzały nam sen z oczu:)

Autorka za pomocą wiersza pokazuje dzieciom (i dorosłym:)))), że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Co tam odmiana przez przypadki albo osoby, czasy, tryby, strony, przymiotniki - te zwykłe i te niestopniowalne (!), stopniowanie przysłówków: regularne i nie, opisowe, zaimki rzeczowne i zwrotne, przymiotne, i liczebne, i przysłowne.

Jakkolwiek demonicznie to brzmi, zapewniam, że Strzałkowska odczarowuje te zagadnienia - stają się przyjemne dla ucha, zrozumiałe i do okiełznania. Układa wierszowane definicje, które łatwo zapadają w  pamięć:

Bo któż z nas tak od razu - przy porannej kawie (właśnie się delektuję:) - potrafi - na raz dwa trzy- podać definicję wykrzyknika, albo partykuły?

 

Wykrzyknik

Wykrzykniki wyrażają różne stany uczuciowe,

naśladują różne dźwięki, wzbogacają naszą mowę.

 

Partykuła

Partykuły bardzo dobrze wypełniają swe zadania,

Ożywiając ciut wypowiedź i zmieniając wydźwięk zdania.


Spójnik

Nic spójników nie zastąpi, bo spajają, czyli łączą

zdania albo części zdania, chociaż raczej zdań nie kończą. Np. i, lub, więc.

 

Każdy nowy tytuł to też moc wierszowanych przykładów:

Stopniowanie nieregularne

Dobry uczeń Jaś ma dzisiaj zły poranek,

bo otrzymał gorszy stopień niż Stefanek,

wprawdzie lepszy niż najgorszy uczeń Kryspin,

ale przecież Jaś najlepszy jest we wszystkim.

 

Każdy z przykładów jest zaznaczony grubą czcionką, co uwydatnia daną problematykę.

 

Na końcu książki znajdziecie Części mowy - kurs skrócony na dwie strony - czyli wszystko to, co w książce, ale tym razem w pigułce.

 

I choć autorka mnie nieodłącznie kojarzy się z łamańcami językowymi - tutaj jej wiersze w tym zakresie jakby złagodniały. Bo ideą jest nie pokazanie możliwości naszego języka (cóż to za wyzwanie dla obcokrajowców), co przekazanie też w przyjemny sposób wcale nie łatwej wiedzy. Choć i zdarzają się trudne momenty, przy których jęzor wywija się w buzi na wszystkie strony. Strzałkowska nie oszczędza człowieka - jakby na złość panującym modom w wirtualnym świecie, gdzie omija się wszystkie ogonki i zmiękczenia - tu każe pleść, zjeść, śnić, robić, brykać, fikać.dziewczęta, męstwo, dębowy. Jakby chciała pokazać piękno naszego języka - trochę z przekory i na złość tym wszystkim, którzy chcą iść drogą na skróty (choć o złośliwości autorki absolutnie nie podejrzewam).

 

Wydawnictwo Media Rodzina


 
1 , 2