Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
środa, 24 października 2018
Pan Kartezjusz gra w statki, czyli podróże do krainy matematyki - Anna Cerasoli/ il. Roberto Luciani

Pierwsza część matematycznej serii, którą ja nieświadomie zaczęłam od kontynuacji: „Bakterie do kwadratu, czyli matematyka jest wszędzie”. Znów wracamy tu do Filipa i jego dziadka. Dziadka, który jest matematykiem emerytem. Po 40 latach pracy w szkole (przez jego ręce przewinęło się około 4800 uczniów) ma trochę problemy ze słuchem (szkolny hałas i wieczne pytania i narzekania uczniów). Za to posiada duże pokłady cierpliwości do wnuka, czas i świetne matematyczne podejście do życia. A to ostatnie oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze: dziadek matematyk widzi matematykę dosłownie wszędzie. Po drugie: potrafi w przystępny sposób wyjaśnić różne zagadnienia matematyczne, z  czego korzysta nie tylko wnuk Filip, ale również czytelnicy  (i ich rodzice – bowiem wiele rzeczy jest tu naprawdę ciekawych). Matematyka pokazana jest tu jako nieodłączny element naszego życia. Sprowadza się nie tylko ona do lekcji w szkole. Jakiś nieznaczący na pozór moment, przypadek i jest okazja ku temu, by pociągnąć dziadka za język. Tak było np. z Mohammadem – biednym Arabem, który przybył do Europy w poszukiwaniu lepszego życia. Dziadek opowiada o przeszłości Arabów, ich ogromnym  wkładzie w rozwój matematyki. I tak z Filipem dzieci poznają tajniki liczydła, systemu pozycyjnego czwórkowego, działań w nawiasach, pułapki dzielenia przez zero, alfabetu Morse’a, systemu dwójkowego, różnych pomiarów, liczb absurdalnych, złotej liczby etc. A to zaledwie tylko kilka przykładów zawartości tej książki.

Matematyczny świat z mnóstwem ciekawych historii, anegdot. Wiedza, na którą często w szkole nie ma czasu. Dobrze, że jest taki książkowy dziadek, który sprawia, że matematyka jest przyjemniejsza i mniej „straszna”. Okazuje się nauką emocjonującą i pełną niespodzianek.

O kontynuacji: „Bakterie do kwadratu, czyli matematyka jest wszędzie” można poczytać tutaj.

Wiek 10+

Wydawnictwo Adamada

niedziela, 14 października 2018
O skałach i minerałach - Radosław Żbikowski

 

Po tej książce żaden kamyczek nie będzie już tylko zwykłym kamyczkiem. A już na pewno każdy ciekawy okaz będziemy brali pod lupę – bo a nuż okaże się jakimś cennym trofeum – jak choćby meteorytem, który spadł z wysokiego nieba wprost na naszą posiadłość. Kto wie? Może kiedyś? Radosław Żbikowski o skałach i minerałach wie wiele, a swoją wiedzą dzieli się w ciekawy i przystępny sposób. Obszarów do poznania w tej materii jest bardo wiele. Bo jak się okazuje: skała skale nierówna, piasek piaskowi również, nie mówiąc już o minerałach. Poznajemy zresztą nie tylko ich właściwości, cechy charakterystyczne. Autor przybliża również sekrety Ziemi jako planety – trzeciej od Słońca, jednej  z czterech planet skalistych w Układzie Słonecznym (obok Merkurego, Wenus i Marsa). Czy wiecie, że naszą kulę ziemską można porównać do czekoladowej pralinki? Nie zdradzę jednak, dlaczego. Co jeszcze tutaj znajdziemy – różne różności: np. kryształ jako podstawową jednostkę budowy skał, krzem – najbardziej obok tlenu rozpowszechniony pierwiastek na Ziemi. Całość podzielona została na następujące części tematyczne: minerały, skały magmowe, skały osadowe i metamorficzne. Mnóstwo ciekawostek, konkretnych informacji. Wśród minerałów – pospolite żelazo, które w tej chwili mam na swoim biurku w postaci spinacza biurowego; jak również prestiżowe: srebro i złoto (tu z obecnością na moim biurku już gorzej). Mniej znane szafir, rubin i także leksykalne dziwolągi jak (uwaga) tanzanit czy morganit. Oczywiście nie mogło w tym świetnym towarzystwie zabraknąć diamentów. Wiedzieliście, że w Arkansas w USA w pewnym parku można legalnie szukać diamentów do woli? Ponoć – co znajdziesz to twoje. I ponoć niejeden się nieźle obłowił po wizycie w tym miejscu. Na pewno fajnie dowiedzieć się czegoś o pospolitym kwarcu, czy żelazie. Jednak emocje wywołują tematy bardziej wyszukane. Kto wie, może po lekturze ktoś wyruszy na poszukiwanie ciekawszych i rzadszych okazów. Może ktoś kiedyś natrafi na obsydian, bazalt, pumeks, tuf,  albo piaskowiec, krzemień, wapień, , marmur , kwarcyt i wiele, wiele innych? Oczywiście nie wszystkie one są w zasięgu ręki. Jak je rozpoznać, jak je znaleźć, gdzie ich szukać? Dla mnie ciekawym dodatkiem były informacje o skalach radioaktywnych, na których nasza Maria Skłodowska-Curie straciła zdrowie, przesypując tony blendy uranowej. Co można znaleźć na dnie oceanu, na niebie, co jest zagrożeniem dla skał i minerałów, z czego zbudowane są skały mórz i oceanów, co mówią kamienne księgi, czy balansujące głazy kiedyś się przewrócą, słynne kamienne budowle, imponujące megality, święte skały, skamieniałe zwierzęta i drzewa, w końcu nasza duma – kamień z żywicy czyli bursztyn, wiek skał, nauka zbierania i rozpoznawania skał i minerałów: wiedza praktyczna. Sami widzicie, że wiele tego. Osoby zainteresowane tą tematyką na pewno będą zadowolone. Dodam, że teksty nie są długie. Myślę, że ideą tej książki było głównie zainteresowanie tematem. Wraz z wiekiem i rozwojem pasji trzeba będzie pewnie sięgnąć po inne lektury. Do tego mnóstwo ciekawych zdjęć, które pomogą początkującym przy identyfikacji okazów.

Wiek 10+

Wydawnictwo Multico

środa, 03 października 2018
To jest futbol! Krótka historia piłki nożnej - Michał Gąsiorowski/ il. Agnieszka Surma, Malwinka Surma, Przemysław Surma

 

Piłka nożna cieszy się ogromnym zainteresowaniem i ze zrozumiałych względów budzi oczywiście emocje. Myślę, że do sięgnięcia po tę pozycję specjalnie zachęcać nie trzeba – historia futbolu od gry kawałkiem skały przez Majów i Azteków w Ameryce Południowej i Środkowej po współczesne mecze rozgrywane na najnowocześniejszych i najpiękniejszych stadionach świata. Kto by pomyślał, że historia futbolu rozpoczęła się blisko 3000 lat temu? I że z małymi przerwami trwa do dziś. Futbolowe opowieści Michała Gąsiorowskiego czyta się dobrze. Jego styl znany jest już niejednemu czytelnikowi być może  z innej jego książki: Od koła do Formuły 1. Pisze lekko, zrozumiale, wyszukuje smakowite ciekawostki i konkretne informacje. Nie unika tematów trudnych, których tak wiele w historii piłki nożnej. Nie jestem znawcą futbolu – stąd trudno wypowiedzieć mi się na temat zawartych  książce informacji. A z własnego rodzinnego podwórka wiem, że pewne piłkarskie fakty mogą budzić emocje, długie dyskusje i mogą na dobre podzielić rozmówców: jak choćby ta wszystkim tak znana ręka Maradony: czy ona w końcu była czy też nie? Książka na pewno zadowoli młodych miłośników futbolu – nie ma tu przeładowanych informacji, a te które są – czyta się lekko: o tym jak powstała FIFA, przedstawiono Mistrzostwa Świata w poszczególnych krajach i latach, pokazano, że niekiedy futbol miał powiązania z polityką, omówiono sylwetki słynnych piłkarzy – od tych, których podziwiali nasi rodzice po współczesnych bożyszcza tłumów. Zaprezentowano znane turnieje piłkarskie – bo jak wiadomo niemal każde miejsce na świece chce takowy mieć u siebie: Puchar Narodów Afryki, Euro, Puchar Ameryki. Zobaczycie, jak wyglądają piłkarskie trofea i dotychczasowe piłki mundialowe, które stadiony na świecie najbardziej są podziwiane i zachwycają architekturą. W końcu jak zmieniała się mundialowa moda – bo to obszar też do ciekawej dyskusji. Z książki dowiecie się o niesnaskach na boisku i poza nim, kontuzjach, słynnych decydujących golach lub ich braku, karnych, straconych szansach, spalonych, a nawet skradzionym pucharze  (Anglia – 1966 r.). Wiele tych historii tutaj– niektóre trzymają w napięciu jak najlepszy thriller (to chyba dotyczy każdego opisywanego meczu), inne wzruszają (historia o piesku słynnego Garrinchy), a jeszcze inne śmieszą (brak piłek podczas Mistrzostw w Chile w 1962 r.). Jednym słowem – każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Wiek 8+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 30 września 2018
Śpiewamy z Fasolkami przeboje Taty i Mamy - Andrzej Marek Grabowski, Ewa Chotomska, Krzysztof Marzec/ il. Katarzyna Kołodziej

Są pokolenia dzieci, które wychowały się na „Fasolkach”. Fasolki – to zespół dziecięcy, który pojawił się w 1983 r. – razem z programem „Tik – Tak”. Dla wielu współczesnych rodziców i dziadków to miłe wspomnienie dzieciństwa: wielki charakterystyczny zegar, zwariowani prowadzący ubrani w jeszcze bardziej zwariowane stroje. Zwłaszcza Ewa Chotomska „szalała” w tej dziedzinie: fryzury, nakrycia głowy, kolorowe fatałaszki. „Szalała” oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Z tej książki dowiedziałam się po latach, że dzieciakom chciała się kojarzyć jako polska wersja Mary Poppins. Zatem przypominamy sobie prowadzących tego programu jak i autorów książki: Ewę Chotomską (nie unikniemy tego – to córka Wandy Chotomskiej), Andrzeja Marka Grabowskiego  i Krzysztofa Marca. Pani Ewa wspomina: „Zostaliśmy jedną wspaniałą wielką rodziną, która rośnie jak ciasto drożdżowe. Jest nas coraz więcej i więcej. I wszyscy zgodnym chórem twierdzimy, że „nie ma jak Fasolki, na deszcz, na pogodę”. Ta książka to prezentacja najpopularniejszych tekstów piosenek „Fasolek”. Przy każdym z nich pojawia się jakieś wspomnienie, geneza powstania. Kto by przypuszczał, że za kultowym wersem ”Witaminki, witaminki. Dla chłopczyka i dziewczynki” stoi pewien chłopiec – przedszkolak, który baaardzo nie lubił owoców. Przy tym miał wagę słuszną i nie lubił sportu. Widząc taki smutny widok, Ewa Chotomska od razu zareagowała i postanowiła działać. Z kolei do napisania „Każdy ma jakiegoś bzika. Każdy jakieś hobby ma, a ja w domu mam chomika, kota, rybkę oraz psa” kryje się domowa menażeria Ewy – a dokładniej miłość jej córki do zwierząt.

Wspomnienia, teksty piosenek, płyta CD z nagraniami i bajecznie kolorowe ilustracje, w  których pojawiają się bohaterowie pionek i ich autorzy. Oj przypominają się wspomnienia Tik-Taka sprzed lat. Ale jakże to miłe uczucia.

I jeszcze jedna dygresja na koniec recenzji. Jakiś czas temu czytałam biografię Wandy Chotomskiej (Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia/ Wyd. Marginesy) autorstwa Barbary Gawryluk. Jedna rzecz bardzo mnie w tej książce zaskoczyła – stosunek słynnej poetki do swojej córki. Ponoć relacje między nimi nie były zbyt bliskie i ciepłe. Sławna mama odmawiała talentu swojej córce. Wyobrażam sobie, jak to musiało boleć Ewę – usłyszeć od pierwszej nauczycielki taaakie słowa. Myślę, że jednak najsprawiedliwszymi oceniającymi dorobek pani Ewy Chotomskiej jesteśmy my, czytelnicy, w każdym wieku, a zwłaszcza dzieci. Uwielbiamy te wiersze, piosenki. Wiele z nich znamy na pamięć, nucimy pod nosem – dla siebie, dzieciom, wnukom. I jestem pewna, że w tej ocenie nie jestem osamotniona.

Książka z płytą CD

Wiek 3+ 

Wydawnictwo Literatura 

czwartek, 27 września 2018
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Wydanie ilustrowane - J.K. Rowling/ il. Olivia Lomenech Gill

 

Pewnie kojarzycie postać Newta Skamandra. Pisałam o nim przy okazji innej książki (można poczytać tutaj). Tym razem to on właśnie jest autorem niniejszej książki. W przedmowie pisze: Książka „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” jest owocem mojej miłości do tych stworzeń. (…) mam głęboką nadzieję, że nowe pokolenie czarownic i czarodziejów odnajdzie na jej stronach świeży bodziec, by pokochać i chronić te niewiarygodne stworzenia, podobnie jak my obdarzone magicznymi zdolnościami”. My, w każdym razie ja na pewno, jesteśmy Mugolami, którzy całość traktują jako czystą fantazję, zabawę. Na książkę zatem można spojrzeć dwojako: czarodzieje potraktują ją jako (a wierzę, że takowi są wśród nas) – źródło nieocenionej wiedzy w wykonywanym zawodzie. Mugole – jako rozrywkę, ciekawostkę, świat fantazji, w którym można dać upust swojej wyobraźni. Zarówno dla miłośników i znawców fantastycznych zwierząt jak i dla Mugoli niezwykle interesującym będzie sam wstęp o magicznych zwierzętach, tak konsekwentnie tropionych przez Newta przez długie lata.  Niestraszne mu dalekie krainy, dżungle i pustynie – przez całe życie podążał tropem tych wszystkich stworzeń opisanych  w książce. Sklasyfikowane przez Ministerstwo Magii według 5 kategorii: x – nudne, xx niegroźne, xxx odpowiedzialny czarodziej powinien dać sobie rade, xxxx groźne, xxxxx znany morderca czarodziejów (nie nadaje się do udomowienia ani tresury). Dane gatunki opisane od A do Z. Początek – Akromantula – gigantyczny pająk z Borneo, potrafiący posługiwać się mową ludzką. Kończy opis Yeti. Są wśród nich mało znane osobniki: Znikacz, Bystroduch, Jeżanka, Żądlibąk. Ale również i takie, które gdzieś tam tkwią w powszechnej świadomości: Wilkołak, Yeti, Jednorożec, Troll, Sfinks, Wąż Morski czy Chochliki. Opisy danych gatunków nie są sporządzone według jednego schematu. Jedne dłuższe, kolejne krótsze. Są w nich informacje nt. pochodzenia, wyglądu, sposobu rozmnażania, odżywiania, zachowania, oczywiście wspomniane już krzyżyki informujące o stopniu niebezpieczeństwa. Do tego dochodzą rewelacyjne wielkoformatowe ilustracje. Książka jest pięknie wydana. Tak sobie prywatnie myślę, że i J.K.Rowling i Olivia Lomenech Gill musiały nieźle się bawić przy pisaniu i ilustrowaniu tej książki. Wielka jest wyobraźnia obydwu pań. Opisać i narysować tak, że nawet Mugol jest w stanie uwierzyć, iż te wszystkie stworzenia istnieją naprawdę. I że to wszystko faktycznie się dzieje. Że Nieśmiałek pilnuje drzew i jest gotów nawet zaatakować, jeśli ktoś zagraża drzewu, które jest jego domem. Albo taki Demimoz – zwierzę do wytropienia tylko przez najlepszych łowców. Z cennymi włosami, z których robi się peleryny niewidki.  Takie rzeczy do odkrycia w tej niezwyklej książce.

Wiek 8+

Wydawnictwo Media Rodzina

piątek, 07 września 2018
Minecraft. Rocznik 2018 - Milton Stephanie

Myślę, że Minecrafta – tej niezwykle popularnej gry, nie trzeba specjalnie przedstawiać. Jako dodatek do niej wydawane są regularnie książki – uzupełnienia, dzięki którym można lepiej wykorzystać potencjał i gry, i samego gracza.

Minecraft. Rocznik 2018 informuje o wprowadzonych aktualizacjach, nowościach – przez co gra staje się jeszcze ciekawsza. I tak znajdziecie tu np. opis przedmiotów, dzięki którym można lepiej przygotować się do wypraw: zaklęty diamentowy miecz, diamentowa zbroja, oswojone wilki, tarcza, koty, koń, dynia. Każdy z tych elementów jest krótko opisany – i tak noszenie dyni na głowie może uchronić przed … atakiem endermana. Ciekawą częścią książki są wybrane doświadczenia osób związanych z powstawaniem tej gry. Osoby te zdradzają tajniki swojej pracy i samej gry. Jak się okazuje, tworzenie gry i wprowadzanie nowości – to nie takie zwykłe hop siup. Zespół Mojanga zaznajamia z trybem przygody, projektem REALMS – gdzie znajdziecie specjalnie wyselekcjonowane światy i mapy przygód. Podpowiadają jak zbudować park wodny, przetrwać w opuszczonej kopalni, prezentują funkcję ADD-ONS – dzięki której można zmienić wygląd świata oraz zachowanie mobów.

To tylko zaledwie kilka propozycji. Ci, którzy czytają recenzję, a nie znają gry, łatwo zauważą, że są tu słowa klucze dla osób będących w temacie. Te wszystkie hasła, niekiedy brzmiące egzotycznie, szybko oswoją i właściwie odczytają miłośnicy Minecrafta. Znajdą tu dużo ilustracji, wskazówek, schematów – a przykład z własnego podwórka pokazuje, że są one zrozumiale wyjaśnione. Znam też dzieci, które nie znając wersji komputerowej gry, chętnie zaglądają do książki i też się dobrze przy tym bawią. Choć połączenie gra + książka dopiero daje efekty. Gra oczywiście w odpowiedniej i rozsądnej dawce.

Wydawnictwo Egmont

środa, 05 września 2018
Jak ułożyć kostkę Rubika. Oficjalny poradnik.

Kostka Rubika liczy sobie już prawie … No właśnie: ile lat? Pamiętam jaki to był szał, gdy się pojawiła. Kolejki pod sklepikiem, żeby kupić upragnioną zabawkę. Autor, profesor architektury, był skazany na międzynarodowy sukces. Już w dzieciństwie niezwykle kreatywny miłośnik łamigłówek – w 1974 r. stworzył pierwszy prototyp kostki. A ile było zachodu, by pokazać tę zabawkę szerszemu światu? W komunistycznych Węgrzech to nie było takie hop siup. Książka przybliża postać autora kostki, jej historię. Jak się okazuje – kostka niejedną ma twarz. Większość z nas zna bowiem klasyczną kostkę w formie sześcianu: 3x3x3 . A przecież są jeszcze kostki: 2x2x2, wieża, 4x4x4, 5x5x5, wąż Rubika, Magia Rubika i próżnia Rubika. Nie wszystkie z nich są autorstwa Ernö Rubika. Po prostu świat zwariował na punkcie kubików i po Rubiku pojawiło się kilku naśladowców. Mimo tak wielu odmian kostki książka skupia się na klasycznej wersji 3x3x3. Podpowiada, jak ułożyć kostkę w całości – gdzie skręcić, jak skręcić i jak nie … spanikować. Bo ten, kto próbował ułożyć kostkę w całości, pewnie nie raz chciał rzucić nią o ścianę. Ruchy do wykonania, przekręcanie ścianek, skręty, obroty, wzory, algorytmy. Jest też wersja dla początkujących – potem  to już jest tylko z górki. Oprócz „przepisu” na ułożenie kostki są tu liczne ilustracje i schematy, ciekawostki np. o rekordach świata z układania kostki: jedną ręką, z zawiązanymi oczami, z najmniejszą liczbą ruchów. Mówię Wam – szaleństwo. Ale fajnie jest.

Wiek 10+

Wydawnictwo Egmont

niedziela, 19 sierpnia 2018
Zrób sobie komiks - Piotr Kasiński i Robert Trojanowski

Książka dla tych, którzy już lubią komiksy i dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że lubią komiksy. A w świecie komiksowym tyle się dzieje: wznawiane są tytuły sprzed lat, ukazują się smaczne kąski nowości. I uwaga! – jest jeszcze sporo miejsca dla nowych autorów. Kto wie, może ta książka zainspiruje kogoś do aktywności komiksowym polu działania i za lat kilka ukaże się jakiś komiksowy przebój, którego początkiem będzie właśnie „Zrób sobie komiks”. Dwójka autorów komiksu: Piotr Kasiński i Robert Trojanowski  postanowiła podzielić się swoimi doświadczeniami i zachęcić do tworzenia swoich dzieł. Znajdziecie tu trochę historii komiksu – ale nie są to żadne długie i monotonne wywody znawców tematu. A więc czasy prehistoryczne, starożytny Egipt, Rzym, freski średniowieczne, skryptorium, gdzie ręcznie przepisywano księgi – wszystko podane lekko, oczywiście w formie komiksu. To wciąż nie były jeszcze komiksy, ale całość pokazuje, że człowieka ciągnęło do rysowania. W końcu nadchodzi czas druku – przełomowego wynalazku Gutenberga. Oczywiście mowa tu również o ojczyźnie komiksu – USA, gdzie zrodzili się tacy ponadczasowi bohaterowie jak Superman, Batman, Kapitan Ameryka. Dowiecie się jakie upodobania komiksowe mają różne nacje: co czytają Włosi, Francuzi, Belgowie. Wielu z bohaterów komiksowych zdobyło zresztą międzynarodową sławę: Tintin, Asterix i Obelix, Lucky Luke, Thorgal. Oczywiście autorzy pochylili się nad polskim komiksem – zwrócili uwagę na rok 1919, kiedy to narodziły się „Przygody szalonego Grzesia”. Choć nie ukrywajmy najbardziej znane nasze rodzime komiksy to „Przygody Koziołka Matołka” i dużo młodsze: „Tytus, Romek i A’Tomek”, Kajko i Kokosz, Kleks.

Sama książka podpowie naprawdę dużo praktycznych porad w kwestii tworzenia swojego komiksu: poznacie tu: język, kadry, odstępy, dymek narracyjny, onomatopeje, kreseczki lub smugi, by wyrazić drżenie, bieg. Dalej: zawody związane z komiksem – niektóre nazwy brzmią iście egzotycznie: inker, kolorysta, liternik. Jak zacząć rysowanie komiksu – jedną osobę, grupę osób, scenariusz. Jak stworzyć bohatera komiksu, wygląd, charakter, mieszkanie dla niego i pojazd. Generalnie wszystko sprowadza się do ćwiczeń. Sprawdza się tu stara maksyma, że bez pracy nie ma kołaczy. Chcesz być dobry, musisz często chwytać za ołówek. Warto mieć swój własny egzemplarz tej książki, ponieważ w środku znajdziecie tu miejsce do ćwiczeń – własnych pomysłów i prac. Ćwiczenia z rysunku, pisania, uruchamiania wyobraźni i kreatywności. Wizyta w świecie komiksu jest szczególnie miła, gdy ma się tak sympatycznych przewodników jak Pik i Robi. Nie ma czasu na nudę i jest MOC do działania.

Wiek 10+

Wydawnictwo Znak

poniedziałek, 23 lipca 2018
Absolutnie fantastyczne zabawy z liczbami - Claire Sipi/ il. Emily Golden

Matematyka matematyką – tymczasem książka przenosi małe dzieci do najodleglejszych zakątków świata: na piracką wyspę, dalekie morze, do cyrku, ogrodu, lasu, na łąkę i pole, do pizzerii. Baaaa – nawet do czasów prehistorycznych i nad buchający ogniem wulkan. W takich warunkach chyba chętniej ćwiczy się matematykę, prawda? Wszędzie w tych miejscach spotyka się ciekawe postacie: ludzi, zwierzęta, różnego typu żyjątka i stworzonka. Oczywiście z każdym miejscem związane są liczne zagadki i działania matematyczne: łączenie cyferek, numerowanie namiotów, łączenie dinozaurów z odpowiednimi gniazdami.  Ciągle coś się dzieje: trzeba dobrze wykonać zadanie, by uratować księcia, zbadać, jakie skarby złodzieje wykradli z grobowca faraona, trzeba błądzić po labiryncie w poszukiwaniu wyjścia, posadzić warzywa w odpowiedniej kolejności. W książkowych przygodach ukryte są działania matematyczne: w przeważającej części dodawanie i odejmowanie, szukanie i rozpoznawanie liczb, ich wartości, piramidy liczbowe. Matematyka podana w nietypowy sposób – dla doskonalenia swoich umiejętności. Na końcu – odpowiedzi i rozwiązania. Książka kolorowa – w dużym formacie.

Wiek 6+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

poniedziałek, 26 marca 2018
Co? Jak? Zilustrować - Francis Fredrick von Taschlein

Francis Fredrick von Taschlein (1913-1972) zdradza tajniki swojego warsztatu. Rysownik współpracujący z Warner Bross Cartoons przyczynił się do sukcesu takich hitów jak Królik Bugs czy Kaczor Daffy. Ponoć w jego pracy podstawą były tylko (!) cztery figury geometryczne: koło, kwadrat, owal i trójką (w skrócie KKOT). I faktycznie trudno w to nie wierzyć czytając tę książkę. Autor wychodzi z założenia, że jeśli zainteresowany czytelnik potrafi narysować te figury geometryczne, to również da sobie radę z tworzeniem oryginalnych postaci. I tak krok po kroku pokazuje jak narysować głowę na bazie KKOT-a, dalej różne inne elementy jak: oczy, uszu, nosy, włosy, sylwetki, dłonie, stopy, ubiór. Mało tego – pokazuje postacie w ruchu. Na kilku przykładach pokazuje jak postacie biegną, pędzą, idą szybciej i biegną szybciej. Różnica faktycznie jest kolosalna – a wystarczy tylko narywać kilka drobnych kresek, by akcja przedstawiona na rysunku nabrała zupełnie innego charakteru i … prędkości.  Kurs rysowania zaczyna się od tematów łatwiejszych, by skończyć na zastosowaniu czerni, komiksach, scenach zbiorowych. Książka dotyka wiele istotnych tematów związanych z rysowaniem. Autor oprócz tego, że każde zagadnienie krótko jasno opisuje, podaje wskazówki dotyczące potrzebnych przyborów jak: deska kreślarska, ołówki, papier, tusz, gumka do ścierania, pędzle do farb akwarelowych, pióra do rysowania i biała farba.  Autor namawia młodych adeptów rysowania do założenia własnej …. KOSTNICY. Nie zdradzam co znaczy tutaj to upiorne słowo. Na samym końcu czytamy ważne przesłanie, o którym miłośnicy rysowania zawsze powinni pamiętać: „NIE ZBIERAJ RYSUNKÓW stworzonych przez innych grafików. Możesz nieświadomie imitować ich styl rysowania, zatracić własną oryginalność i indywidualizm”.


Dla tych, którzy chcą trochę potrenować, stworzony został specjalny zeszyt będący elementem serii ART. Egmont. Na początku kilka technicznych informacji, które pokrywają się z wybranymi zagadnieniami z ww. opisywanej książce. Potem już karty pracy z czterema figurami geometrycznymi, które przyczyniły się do sukcesu Franka  Tashlina (tak nazywano autora).

Wydawnictwo Egmont

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12