Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 02 marca 2017
Seria "Raz, dwa, trzy" - Joanna Bartosik

 

Raz, dwa, trzy słyszymy – to zobrazowane różne dźwięki: kominiarz wyskakujący z komina i wołający: „a kuku”, deszcz padający z nieba na parasole i ludzi w płaszczach ortalionowych z charakterystycznym „kap kap”, piesek na rowerze „hau hau”, dzięcioły w lesie szukające korników „stuk puk”, słoń na kółkach „tru tu tu tu”, czarna wrona, jeździec na koniu przeskakujący przez przeszkody „hop”, dziewczynka ze złamaną nogą „oj oj oj aj aj aj”, plotkarki „gadu gadu gadu”, których rozmowy są dłuższe niźli wszystkie szale świata, nurek podziwiający piękno podwodnego świata „bul bul bul”.

 

Raz dwa trzy mówimy – ta książka z kolei uczy najważniejszych słów: „dzień dobry, poproszę, dziękuję, przepraszam, nazywam się, proszę pani, proszę pana, do widzenia.

 


Propozycja dla najmłodszych, z wartościowymi treściami, wspierająca naukę i rozwój mowy (w drugim przypadku również – naukę savoir vivre).


Nowoczesne, minimalistyczne  ilustracje, ciekawa paleta barw. Do tego grubaśne kartki, które można przewracać tam i z powrotem – bez końca. Bez narażenia, że coś się zniszczy

RAZ – DWA – TRZY to seria dla dzieci najmłodszych, która została wyróżniona w konkursie Instytutu Książki i Polskiej Sekcji IBBY na książki rosnące razem z dzieckiem TRZY/MAM/ KSIĄŻKI.

O trzeciej książce z serii „Raz dwa trzy patrzymy” pisałam tutaj.

Wiek 0+

Wydawnictwo Widnokrąg

środa, 01 marca 2017
Gębolud - Roksana Jędrzejewska-Wróbel/ il. Agnieszka Żelewska

Książka w mądry sposób pokazuje, że w każdym człowieku kryją się olbrzymie pokłady dobra, trzeba je tylko wydobyć na zewnątrz. Gębolud jest ponoć okrutnym czarownikiem. Ponoć to dobre określenie. Niby jest zły do szpiku kości, ale sam nie jest o tym do końca przekonany. Ooo – trudno mu się samemu zdefiniować.

Tkwi po uszy w swoim złym, brudnym i złym świecie, choć w głębi swojej Gęboludowej duszy marzy o zupełnie czymś innym. Podczas lektury wyczuwa się jego rozterki i wahania. Dlatego tak dobrze czuje się u wróżki Hortensji, u której panuje porządek aż miło: wszystko pokładane, czyściutkie, na swoim miejscu.

Nieeee, Gębolud nigdy się do takich ciepłych uczuć i tęsknot publicznie nie przyzna. Ale wykorzystuje sytuacje, wyszukuje je wręcz, by od czasu do czasu – niby to z jakiejś głębokiej potrzeby, odwiedzić swoją miłą sąsiadkę. Tym razem Gębolud zapragnął pożyczyć zieloną piórkową miotełkę. Człek ów bowiem ma zamiar doprowadzić choć trochę do porządku swoje zapuszczone domostwo. Jakże będzie wielkie zdziwienie – i Gęboluda i nasze, gdy miotełka przemieni się w ...


Nieeee, niczego nie wyjawiam, bo zakończenie jest tak zaskakujące, że po zdradzie, iż sprawcą był ogrodnik, nie mielibyście tak wielkiej frajdy z lektury.

Zabawna i mądra historia o tym, że każdy tak naprawdę tęskni za poukładanym życiu, cieple rodzinnym, bliskiej mu osobie. W końcu to lektura o nadziei, że wszystko może się zmienić o 180 stopni. Trzeba tylko wziąć się za siebie. A jeśli pomoże w przemianie ktoś bliski – to radość z sukcesu jest co najmniej podwójna.


Książka wyraźnie podzielona jest na dwie części: ciemniejszą i jaśniejszą. Ta ciemna to przeszłość Gęboluda. Jasność – nowe życie. Do Agnieszki Żelewskiej mam generalnie słabość. Jej ilustracje są promyczkiem w podręcznikach szkolnych moich dzieci. Na półce mamy kilka książek, które zdobią ilustracje pani Agnieszki. Lubię jej wizję dziecięcego świata. Tutaj Gębolud od samego początku budzi mimo wszystko sympatię.  Na początku gębula niby obleśna, zarośnięta i brudna – a  jednak widać pod nią przyzwoitego osobnika, który szuka recepty na życie. I baaaardzo mi się podobają elementy florystyczne. Ja po prostu lubię ogród. I cieszę się razem z podarku Hortensji, którym został obdarowany nasz bohater na końcu książki.

Rozumiem Hortensję, że do róży można mieć słabość. Też tak mam:) W moim ogrodzie rośnie blisko 40 gatunków:) I już się cieszę na wiosnę i lato:) 



 

Wiek 3+

Wydawnictwo Bajka

poniedziałek, 27 lutego 2017
Przenosiny - Arthur Geisert

Na pewno słyszeliście, że nasionko mniszka lekarskiego z naszego ogródka niesione wiatrem może powędrować w świat, daleko daleko – za góry, rzeki, morza i góry. Może spaść na ziemię w takiej oto Szwecji albo Norwegii, może zapuścić korzenie. Dzieje się tak za sprawą puchu kielichowego, który moje dzieci potocznie nazywają „helikopterem”.  I z takiej oto malutkiej (uwaga uwaga – sprawdziłam) niełupki wyrasta całkiem nowa roślina, która swój początek miała na naszej grządce, pobliskiej polnej dróżce czy łące. 

Właśnie o tym – między innymi jest kolejna książka z serii: Historia bez słów. To opowieść o nasionku, które pewnego dnia ląduje na pewnej wyspie. Jej mieszkańcy (nie ludzie – małe świnki?) pielęgnują go: sadzą, podlewają, doglądają okiem troskliwego ogrodnika. Nie na darmo – bo przyszłość pewnego dnia zaskoczy owych mieszkańców, a roślina odwdzięczy im się za okazaną troskę. Dorodny mlecz uratuje mieszkańców przed wulkanem, który ni stąd ni zowąd wybucha i stanowi ogromne zagrożenie dla wszelkich istot zamieszkujących wyspę. Dojrzałe nasionka mniszka przypominające olbrzymie parasole pomogą świnkom przy ewakuacji z wyspy. Za ich pomocą mieszkańcy wraz z dobytkiem docierają do bezpiecznego miejsca, gdzie zaczną nowe życie.

To historia dla wszystkich – nie tylko tych, którzy jeszcze nie potrafią czytać. Fascynująca, trzymająca w napięciu walka o przetrwanie. Niczym thriller – tyle że bez słów, opowiedziany obrazami. To właśnie ilustracje motywują, by mówić o tym, co się widzi, by opowiedzieć tę historię po swojemu. Poruszają wszystkie nitki wyobraźni, rozwiązują język. Tę książkę można czytać na różne sposoby – głównym bohaterem mogą być świnki, może być roślina, może być sama wyspa. Jakże ciekawym doświadczeniem będzie odczytanie tej historii z różnych perspektyw.

Poszukałam w necie – jak się okazuje – Przenosiny to nie jedyna książka o losach mieszkańców wyspy. Puszczamy zatem oko do Wydawnictwa o jeszcze. Może kiedyś…

Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

czwartek, 23 lutego 2017
W to mi graj. Bajki muzyczne - Justyna Bednarek/ il. Józef Wilkoń


Zainteresowałam się książką ze względu na Józefa Wilkonia. Dla mnie to mistrz nad mistrzami w kwestii ilustracji. Śledzę zawsze z wypiekami na twarzy jego najnowsze pomysły i realizacje (ach, niedawno wydany „Don Kichot”). Nic dziwnego, że moje oczy wypatrzyły szybko  „W to mi graj”. Najpierw były zatem ilustracje. Tymczasem szybko okazało się, że całość wciągnęła mnie błyskawicznie. Zatęskniłam za wiosną i latem. Bo w muzyce, którą naprawdę można usłyszeć czytając teksty Justyny Bednarek, przede wszystkim słyszy się dźwięki tych dwóch pór roku: śpiew ptaków, kiełkujące nasiona, żerujące turkucie podjadki, pękające pąki drzew.

Oprócz dużej dozy baśniowości, autorka przemyciła mnóstwo informacji ze świata przyrodniczego. Bohaterowie – rośliny i zwierzęta, mówią, radują się, złoszczą – zupełnie jak my, ludzie. Ale tuż obok tego są konkretne informacje, jak choćby ta, że nietoperze słyszą dźwięki niesłyszalne dla innych. Jednak to muzyka gra pierwsze skrzypce. Ona jest tutaj najważniejsza. Nie jest to tematyka łatwa - jak zresztą sama muzyka poważna, klasyczna. Książka Justyny Bednarek przygotowuje dzieci do odbioru muzyki wyższych lotów, ponadczasowej. Stara się zainteresować tematyką, przyzwyczaić ucho do odbioru innego rodzaju utworów niż piosenki współczesne, które - prawdę mówiąc - i tak przeminą. No, może z małymi wyjątkami:) Jednak Bolero, Marsz żałobny, Marsz turecki, Cztery pory roku - one będą zawsze - czy się to komuś podoba, czy nie:) To one są górą w świecie muzyki:)

 

Oprócz wspomnianych postaci każda kolejna z 12 opowieści ma swojego bohatera. Dziecko, które wprowadza w świat swoich problemów, a które rozwiązywane są właśnie za sprawą muzyki. Losy tych dzieci splatają się ze sobą, z losami zwierząt, które stanowią tło tych muzycznych historii. Miejscem docelowym jest szkoła muzyczna, mająca powstać w domu starszej pani Genowefy. Co ciekawe, Autorka wybrała na swoich bohaterów jednostki nieprzeciętne: dzieci, dla których ważna jest właśnie muzyka. Dzieci buntownicze, uparte, niezrozumiane przez innych, oryginalne, wrażliwe i … z charakterem. Karolek, który uwielbia słuchać płyt. Teodozja, ze swoim odstającym (dosłownie) uchem, które pewnej nocy wyruszyło na chwilę w świat. Antek – chłopiec, który ożywił Ducha Dawnych Czasów. Kasia – która mimo wbrew swojej woli (jakkolwiek to brzmi!) pomaga staruszce Genowefie. 

Każda z tych opowieści, każdy z życiorysów to okazja, by przedstawić znane postacie ze świata muzyki: m. in. Mozarta, Ravela, Vivaldiego, Bacha, Beethovena, Chopina, Gershwina, Bizeta, Czajkowskiego. Krótkie biografie z ciekawostkami o ich życiu. Powinny zainteresować dzieci. Doskonałym uzupełnieniem tej lektury będzie zapewne odsłuchanie jakiegoś utworu danego kompozytora.

Są oczywiście ilustracje – niesłychanie muzyczne, plastyczne, jakby w ruchu. W ilustracji do tekstu o Marszu Tureckim czuje się wrzawę, tempo utworu Mozarta. Ilustracja tętni życiem. Małe postacie wirują przed oczami. Józef Wilkoń po raz pierwszy pokazał tło tego utworu dosłownie. Jednak myślę, że wielu z nas, w swojej wyobraźni miało właśnie taką scenę w swojej głowie. 

Książka dla wszystkich - młodszych i starszych, uwrażliwiająca nie tylko muzycznie. Justyna Bednarek uczy dostrzegać na pierwszy rzut oka rzeczy niewielkie i niewidoczne. Brawo!

Wiek 5+

Wydawnictwo Poradnia K

środa, 22 lutego 2017
Połącz kropki . Warszawa - Agata Toromanoff/ il. Natalia Pakuła

Kropkowany przewodnik po Warszawie. Znane miejsca, które z jednej strony trzeba samemu stworzyć poprzez połączenie ponumerowanych kropeczek. Z drugiej – można poznać te miejsca dosłownie, bowiem obok każdego kropkowego warszawskiego zabytku znajduje się zdjęcie z oryginałem i krótki opis. Tę kropkowaną wycieczkę zaczynamy od krótkiego rysu historycznego, z którego dowiadujemy się o tym, kiedy powstała nazwa miasta i kto przeniósł stolicę z Krakowa, kiedy stała się oficjalną stolicą Polski po latach zaborów i ilu mieszkańców liczy sobie gród nad Wisłą. Opisy poszczególnych obiektów nie są zbyt długie – wybrane najważniejsze informacje i ciekawostki.

Wśród zabytków do odkrycia znajdziecie tutaj takie obiekty jak: Zamek Królewski, Kolumna Zygmunta III Wazy, Syrenka Warszawska, Pałac Kultury i Nauki, Metro, Most Świętokrzyski, Centrum Nauki Kopernik, Plac Grzybowski, Grób Nieznanego Żołnierza, Teatr Wielki Opera Narodowa, Zachęta – Galeria, Zamek Ujazdowski, Łazienki Królewskie, pomnik Chopina w Łazienkach, Pałac Prezydencki, Uniwersytet Warszawski, Stadion Narodowy.

Nie jest to pozycja dla najmłodszych dzieci – ze względu na duże liczby, z którymi nie poradziłyby sobie maluchy. Chyba, że rodzice wytłumaczą, pomogą. Zatem ołówki , kredki w ręce i do roboty! A może książka zachęci Was do zwiedzenia stolicy waśnie z tą książką.

W ramach kropkowanej serii ukazały się również: Kraków i Paryż.

Wiek 7+

Wydawnictwo Egmont

poniedziałek, 20 lutego 2017
Baśnie - Hans Christian Andersen/ czyta Jerzy Stuhr

 

Zima jeszcze trwa, a najlepiej zimą smakują baśnie. To pora roku, gdy mamy więcej czasu dla siebie, dzieci, rodziny i znajomych. Ogród śpi, dni krótkie, w domu ciepło. Nic, tylko zatopić się w lekturze – a to czytając, to znów słuchając audiobooków. Baśnie Andersena - bo to one występują dziś w roli głównej w nowym tłumaczeniu Bogusławy Sochańskiej. Tłumaczka wróciła w swoim przekładzie do korzeni, do języka mówionego baśniopisarza. Faktycznie, porównując nowy przekład ze starymi wersjami (było ich naprawdę wiele), widać różnicę.

Sam Andersen napisał: „W stylu miało być słychać, że ktoś baśń opowiada, dlatego język musiał się zbliżać do powieści ustnej”. Za jego czasów tylko wybrane dzieci miały dostęp do książek. Bieda, panujący analfabetyzm sprawiały, że książkowe wersje znali nieliczni. Baśnie za to żyły swoim życiem: opowiadano je na spotkaniach towarzyskich, na rogach ulic inscenizując dla najmłodszych teatrzyki, baaa – specjalnie zapraszano autorów do bogatych domów, gdzie przed widownią popisywali się swoimi utworami. Sam Andersen wykorzystywał w tym swoje wycinanki, grę cieni.

Na pewno baśnie Andersena do najłatwiejszych nie należą. Mimo uwspółcześnionego przekładu stanowią jednak niemałą trudność w odbiorze w przypadku dzieci najmłodszych. Długie opisy, wyszukane słownictwo. Jest to wyzwanie nawet dla kogoś oczytanego, a przyzwyczajonego do współczesnej literatury dziecięcej (patrz ¾ dialogów i liche opisy). Dlatego wtedy właśnie świetnie sprawdzają się audiobooki albo wspólne rodzinne czytanie (to zdecydowanie lepsze, ale nie zawsze możliwe).

Audiobook zawiera 19 baśni – mniej i bardziej znanych: Latający kufer, Narzeczeni, Ojciec wie najlepiej, Wzgórze elfów, To pewna wiadomość, Krasnoludek u kupca, Księżniczka na ziarnku grochu, Calineczka, Głupi Jaś, Krzesiwo, Nowe szaty cesarza, Mały Klaus i duży Klaus, Świniopas, Śniegowy bałwan, Kwiaty małej Idy, Słowik, Brzydkie kaczątko, Pasterka i kominiarczyk, Dzielny cynowy żołnierzyk. Niektóre baśnie pewnie znacie pod innym tytułem: dla mnie (niekiedy niereformowalnej istoty) zwłaszcza ostatnia baśń zawsze będzie „Dzielnym ołowianym żołnierzem”.

Baśnie Andersena polubił zwłaszcza mój młodszy syn. Do jego ulubionych tytułów należą: „Nowe szaty cesarza” (zakończenie zawsze wywołuje tubalny i szczery śmiech – jak również zdziwienie, że dorośli tak łatwo dali się nabrać parze oszustów) i „Krzesiwo”. Zwłaszcza ta druga baśń często rozbrzmiewa w naszym domu. Pewnie ze względu na żołnierza – głównego bohatera.

Myślę, że do interpretacji Jerzego Stuhra namawiać nie trzeba. Jego gra głosem sprawia, że nagle zaczyna robić się ludno od postaci. Łatwo rozróżnić charczącą wiedźmę, hardego żołnierza, niepewny głos ministra, który zastanawia się, czy na rozłożonych krosnach aby na pewno widzi delikatną tkaninę na szatę cesarza.  

Czy namówiłam was do baśniowych rodzinnych wieczorów?

Czas nagrania 4 godziny 20 minut

Wiek 5+

Wydawnictwo Media Rodzina

niedziela, 19 lutego 2017
Kocie kłopoty grzecznego psa - Katarzyna Terechowicz, Wojciech Cesarz/ il. Joanna Rusinek

W „Dzień Kota” musi być o kocie. I o psie. Tego ostatniego znamy już z innych książek: „Pamiętnik grzecznego psa”, „Nowe przygody grzecznego psa”, „Wakacje grzecznego psa”. Malamut Winter musi pogodzić się z tym, że w domu zamieszkał KOT. Przez przypadek przyplątał się do rodziny podczas wakacyjnej wycieczki w góry, a po nieudanej próbie sprezentowania go sąsiadce, kot zamieszkał z Winterem (wyjątkowo grzecznym psem) i jego opiekunami. Zaczyna się wspólne oswajanie i … obwąchiwanie.

Winter w swoim psim pamiętniku opisuje kota Mariana, który wywrócił psie życie do góry łapami. Oj - Marian potrafi tak zadziałać wykorzystując swój koci spryt, że wszyscy obwiniają o szkody, psoty, „kłótnie” boga ducha winnego Wintera. Z humorem para autorów: Katarzyna Terechowicz i Wojciech Cesarz przedstawia psią i kocią naturę, pokazuje co dzieli a co łączy (a jakże) te dwa zwierzaki. Dzieci mogą dowiedzieć się naprawdę dużo informacji na temat kocio-psich przyzwyczajeń i upodobań.


Naprawdę śmieszne są perypetie Henrykowej rodziny: np. dyskusja ze strażakami na temat kosztów ściągania Mariana z czubka drzewa, spotkanie z pogromcą kotów, podróż samochodem z kotem na głowie (dosłownie). Wniosek z tego taki: nie jest łatwo żyć pod jednym dachem z kotem i psem, ale na pewno jest ciekawie. Tradycyjnie ilustratorką serii jest Joanna Rusinek. Tworzy klimat całej historii: trochę zwariowanej, trochę poważnej i śmiesznej. Świetnie odzwierciedla charakter wspólnego pomieszkiwania człowieka z menażerią.


Wiek 7+

Wydawnictwo Literatura

wtorek, 14 lutego 2017
Zakochałem się w Milenie - Per Nilsson/ il. Pija Lindenbaum

Milena ma oczy jak dwa czarne słońca, włosy jak lśniący wodospad, porusza się jak melodia na wietrze. Jest ona obiektem westchnień nastoletniego Dawida. Chłopiec ma różne pomysły  na to, by dziewczyna go zauważyła. Jednak wszystko na nic: nie udały się ani próba rozśmieszenia Mileny ani zaimponowanie jej swoją wiedzą. Z drugiej strony: z powodu tego „zakochania” chłopak wpada w coraz większe kłopoty: kradzież ciastek, bójki z chłopakami ze szkoły. Musi się z tym wszystkim zmierzyć – łatwo na pewno nie jest.

Przez cały tydzień dzieje się wiele w życiu chłopca: wzloty i upadki, z wyraźnym naciskiem na to drugie.

Książka o dziecięcych uczuciach – pokazuje, że nie tak łatwo zdobyć serce wybranki. Jednocześnie rozwiązanie i happyend przychodzą w jak najmniej oczekiwanym momencie. Dużą rolę odegrała w tej historii niepozorna suczka Busia, dla której Dawid w ostatnim tygodniu z wiadomych względów nie miał czasy. To mama wychodziła codziennie z Busią na spacery. W każdym razie potwierdza się stare porzekadło, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Busia w tym przypadku nie zawiodła.

Wiek 7+

Wydawnictwo Zakamarki

środa, 08 lutego 2017
Przyjęcie dla motyli - Ruth Krauss/ il. Maurice Sendak

 

Dorosły mógł napisać o tym książkę, ale sam by na pewno takich treści nie wymyślił. Wyobrażam sobie parę autorów: Ruth Krauss i Maurice’a Sendaka, obserwujących dzieci podczas zabawy, rozmów w dziecięcym kręgu (naprawdę podsłuchać coś takiego – to bezcenne doświadczenie) lub zbierających zapiski wśród znajomych „posiadaczy” dzieci.

Dziecięce mądrości, puenty, trafne spostrzeżenia, oczywiste oczywistości, z których dorosły nie zdawał sobie sprawy. Jak choćby takie stwierdzenie, że „ślub jest po to, żeby twoi bracia i siostry dorośli i go wzięli, i żebyś wtedy mógł być jedynakiem”.

Albo: „Nos jest po to, żeby go wściubić”.

Albo: „Gdybym miał ogon, ciągnąłbym nim wózek, a rękami zrywałbym kwiaty”.

Ta książka to kwintesencja dzieciństwa, wypełnionego zabawami, wielkimi małymi mądrościami rzuconymi ot tak sobie – niby mimochodem, a wprawiającymi dorosłych w totalne osłupienie. Dziecięce postrzeganie świata, zwracanie uwagi na rzeczy małe, prawie niewidoczne dla oka, rzeczy niby banalne, a jednak ważne. Czy dorosły wymyśliłby przyjęcie dla motyli, albo słowa piosenki „na wertepy”, albo określenie zdezelowanego rowerka, albo „małe grzmoty”?

Dla mnie cytatem roku jest: „Kiedy jesteś bardzo, bardzo zmęczona, po prostu wyrzuć ten zmęcz”.

Proste definicje dziecięce, ale nie dziecinne: mądre, zadziewające, niekiedy zabawne i śmieszne, płynące z małego serca – i przez to szczere.

Lubię książki a'la lektury mojej mamy. Kiedy ta powstała - moja mama miała 10 lat. Maurice Sendak narysował dzieci "w akcji". Ich dzieciństwo trąci myszką, ale ma tak wiele uroku. Dzieci bawią się godzinami na dworze, krzyczą piosenki, wspólnie się bawią, cieszą się przeogromnie z pierwszego śniegu, wymyślają nowe słowa, obserwują przyrodę. Nie ma tu drogich zabawek i gadżetów. I niech mi teraz ktoś powie, że bez komputera nie można żyć:)))

Wiek 3+

Wydawnictwo Dwie Siostry

wtorek, 07 lutego 2017
Harry Potter i Komnata Tajemnic - J. K. Rowling/ il. Jim Kay

 

Nastały wakacje. Harry spędza je u wujostwa Dursley’ów. Jednak jego myśli ciągle krążą wokół Hogwartu i poznanych tam przyjaciół. Tymczasem młody czarodziej otrzymuje wiadomość: w szkole grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy Harry zrezygnuje z nauki w Hogwarcie? Co to jest ta tytułowa Komnata Tajemnic? Jaką rolę w intrydze odegra chłopak (oj niesympatyczny oj ci jest) Lucjusz Malfoy.


Wiem, wiem. Wielu zna odpowiedź na powyższe pytania. Za sprawą filmowych odcinków Potterowej serii mogę tu zostać potraktowana jak najbardziej rasowy mugol. Powyższe pytania dla tych, którzy faktycznie nie znają ani książki ani filmu. Jak Polska długa i szeroka co rusz widzowie mają możliwość oglądania Harrego – i to w ramach programów różnych stacji telewizyjnych. Tymczasem – i myślę, że w tej opinii nie zostanę w odosobnieniu – książka jest JEDNAK książką. Pełno w niej wątków pobocznych, niuansów językowych, opisów zachowań i reakcji bohaterów, które można sobie wyobrazić, a które ze względów technicznych są pomijane przez reżyserów. Nie wszystko z książki może przecież znaleźć się w filmie. Ale nie o podobieństwach i różnicach chcę się tu rozpisywać. W każdym razie temat Harrego Pottera jest ogólnie znany. Pamiętam jak podczas wizyty gości i wędrówki po rodzinnej bibliotece, dziecko „obce” wśród gąszczu różnych książek  bezbłędnie i szybko odkryło na półce właśnie jedyną książkę pani Rowling (jaką wówczas dysponowaliśmy) – z okrzykiem pełnym radości: „OOOO, Harry!!!”. Widzicie zatem, że miłośnik Harry’ego rozpozna go nawet po … grzebiecie (książkę oczywiście).

Niedawno pojawiła się druga część ilustrowanej serii. Harry Potter rośnie wraz z czytelnikami (tak zresztą zaleca się lekturę tych książek – w odstępach wiekowych). Dalsze części są dla starszych dzieci). Choć każda książka kończy się w takim momencie, że naprawdę trudno wytrzymać do kolejnych urodzinJ Toż to męka okrutna. W tej części Autorka odkrywa kolejne tajemnice Lorda Voldemorta. Hermiona coraz bardziej da się lubić. Profesor Snape wkupuje się w łaski czytelnika – choć już mnie synowie uprzedzili, że akurat jego osoby nie ma co za bardzo darzyć sympatią. Jak miło spacerować po kątkach i zakątkach Hogwartu. Choć nie powiem – często pojawia się gęsia skórka – z emocji i strachu (ale wszystko w odpowiedniej dawce).


Jim Kay konsekwentnie buduje klimat opowieści. W porównaniu z pierwszym tomem – ta część też jest mroczniejsza, bardziej tajemnicza – ale taka jest właśnie Komnata Tajemnic. Ponoć J.K. Rowling sama wybrała Kay’a na ilustratora serii. On zresztą zalicza sam siebie do fanów czarodziejskiej serii – co widać w jego podejściu do tematu i warsztacie pracy.

Ciekawa propozycja dla początkujących wielbicieli serii, jak również dla Potterowych weteranów. Och, gdybyście widzieli  moją siostrę (dorosłą już), która wychowała się na Potterze, kartkującą ilustrowaną serię. Jej wszystkie ochy i achy, wspomnienia, sympatie i antypatie odnośnie postaci występujących. Po prostu widok bezcenny.


Wiek 9+

Wydawnictwo Media Rodzina