Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
sobota, 24 marca 2018
Lilka i spółka - Magdalena Witkiewicz/ Joanna Zagner-Kołat

Lilka ma osiem lat i właśnie czekają ją wakacje. Problem w tym, że sprawy się strasznie skomplikowały. Siostra dziewczynki Wiktoria ma problemy z nogą, więc chcąc nie chcąc rodzice muszą zmienić wakacyjne plany dzieci. Jest tylko jedno wyjście – pobyt u ciotki Jadźki. Dodam tylko – u strrrrasznej ciotki Jadźki – z pypciem na nosie, wciskającej dzieciom wstrętny syrop z cebuli i pokrzywy. Jednym słowem – brrrr. Prawdziwa wiedźma, Baba Jaga. Można by o niej pisać i pisać, ale nie odbieram przyjemności czytania – opisy cioteczki faktycznie działają na wyobraźnię. Sama nie wiem, czy chciałabym odwiedzić taką ciotunię. Ale takie uczucie jest tylko na początku książki, bo z biegiem kart nasz stosunek do cioteczki diametralnie się zmienia na korzyść. Ale o tym …sza. Niech dzieciaki trochę pożyją w nieświadomości i trzymają kciuki za Lilkę, 12-letnią Wiktorię i najmłodszego Mateusza, którzy jadą na wakacje nad morze, choć sami mieszkają też nad … morzem – w słynnym falowcu w Gdańsku. Każde wyjście z danej sytuacji jest jednak dobrym wyjściem dla pracujących rodziców. W książce ciekawie przedstawiono rodzinną codzienność, dziecięce marzenia i plany. I choć pomiędzy rodzeństwem zdarzają się niesnaski, cała trójka zgodnie zawiązuje pakt przeciwko wspólnemu wrogowi – ciotce. Dzieciaki broją, pojawia się wątek kryminalny. Oprócz głównych postaci pojawiają się też bohaterowie drugiego planu – nawet policja i koty o oryginalnych imionach: Rutinoscorbin, Raphacholin i Witaminka. Ciekawe jest miejsce akcji: to domek, a właściwie pół domku przy głównej ulicy w Jastarni. Dodam tylko – domku, w którym panują porządek i dyscyplina.

Jak przetrwać u ciotki Jadźki? Co zrobić, by jak najszybciej od niej wyjechać? Dokąd ciotka chodzi codziennie rano? Z kim się spotyka? Dodam tylko, że zakończenie zaskakuje – nie tylko nas, ale i samych bohaterów: tj. Lilkę, Wiktorię i Mateusza zwanego Matewką. I zdradzę jeszcze, że dzieci na końcu będą tęsknić za wakacjami u ciotki Jadźki. A dlaczego? O tym sami przeczytajcie w tej zabawnej i pełnej przygód książce.

Wiek 7+

Wydawnictwo Od Deski Do Deski

piątek, 23 marca 2018
Mallko i tata - Gusti

Czytam tę książkę tam i z powrotem i tak sobie myślę, że cokolwiek o niej napiszę, będzie i tak banalne. Pierwsze, co mnie zwaliło dosłownie z nóg, to szczere wyznanie ojca: że pojawiły się oczywiście pytania: „dlaczego” i że ojciec nie zaakceptował syna z zespołem Downa. To taki kubeł zimnej wody na sam początek. Dalszy ciąg to nie użalanie się nad sobą, ale pokazanie zwykłej codzienności rodziny, w której urodził się Mallko. Cudowne dziecko o oczach w kształcie rybek (pierwszy raz spotkałam się z takim porównaniem – piękne!). Duże wrażenie robią mini wywiady z Anne, mamą chłopca. I z Théo – starszym bratem. Ich wypowiedzi płyną prosto z serca, są takie prawdziwe, pozbawione sztucznego patosu. Tchną niesamowicie optymizmem. Rzeczywistość rodzinna wyrażona bądź pokazana jest za pomocą obrazów, ilustracji, dziecięcych szkiców, komiksowych scenek. Niekiedy – jakby klatka po klatce – podglądanie czyjegoś życia. Pięknego życia, w którym oczywiście że są problemy, ale w którym panuje miłość. Widać ciepłe relacje między rodzicami a dzieckiem, przyjaźń, zagubienie w zabawie, szaleństwa wręcz – podłogowe, kanapowe, wszelkiej maści. Jest też duży dystans do siebie, poczucie humoru. Myślę, że to „podglądanie” może czytelnika naprawdę wiele nauczyć. Historia ojca, który mimo swego dojrzałego wieku, musiał jednak do pewnych rzeczy dorosnąć. Książka, która zwraca uwagę na osoby niepełnosprawne. Choć trochę boję się użycia tego słowa, bo w samej książce czytam: Niepełnosprawność – Nie, pełna sprawność. Dlatego też myślę, że „Mallko i tata” ma duże szanse na przyczynienie się do zupełnie innego postrzegania „zespołu Downa”. I można tu dużo pisać wiele górnolotnych słów o akceptacji, miłości, tolerancji – ale to, co i ile czytelnik wyniesie z tej książki, zależy  już tylko od niego i jego wrażliwości.

 

Wiek 15+

Wydawnictwo Dwie Siostry  

niedziela, 04 marca 2018
Wojna, która ocaliła mi życie - Kimberly Brubaker Bradley

Ada ma 10 lat i do tej pory nigdy nie opuściła mieszkania. Świat zawsze należał do jej młodszego brata – Jamiego, który miał to szczęście urodzić się zdrowym dzieckiem. Dziewczynka tymczasem cierpi na szpotawość stopy, całkowicie zaniedbaną przez matkę. Kobieta sama „wychowuje” dwójkę dzieci, wstydzi się kalectwa córki i dlatego ukrywa ją przed światem, rozpowiadając wszystkim, że dziewczynka jest głęboko upośledzona. Kiedy rząd brytyjski po wybuchu wojny z Niemcami nakazuje ewakuowanie dzieci z Londynu w bezpieczne miejsce na  prowincji, matka podejmuje decyzję o wywiezieniu syna. „Gorsza” Ada ma zostać w mieście, zamknięta w czterech ścianach malutkiego mieszkania. Dziewczynka, która w tajemnicy przed wszystkimi sama nauczyła się chodzić, z trudem dociera do miejsca zbiórki i bez zgody matki opuszcza Londyn. Razem z bratem dostaje się do domu Susan, która zupełnie nie zna się na dzieciach i nie ma ochoty przyjmować nikogo obcego pod swój dach.

Muszę przyznać, że kiedy zaczynałam czytać tę książkę pomyślałam sobie, że wydaje mi się, że o wojnie już tyle powiedziano, że niewiele jest mnie w stanie zaskoczyć. A tu proszę, miła niespodzianka. Myślę, że to kwestia przedstawienia nie tylko samej wojny , ale sytuacji rodzinnej Ady. Postać matki jest naprawdę jedyna w swoim rodzaju, wręcz odpychająca. Podobne uczucia miałam podczas czytania „Matyldy”, gdzie brak akceptacji  córki – zresztą bardzo udanej i zdolnej, naprawdę był zadziwiający. Tutaj kobieta, którą dzieci nazywają mamą, została przedstawiona też w czarnych kolorach. I choć czytelnik ma nadzieję na swego rodzaju transformację, nic takiego nie ma tutaj miejsca. Niestety cudu nie będzie. Choć może nie do końca. Bo książka i tak ma dobre zakończenie, które spowoduje, że łzy polecą ciurkiem.

Książka jest też ciekawym obrazem społeczeństwa brytyjskiego, które radziło sobie jak tylko mogło podczas wojny – w zakresie opieki nad dziećmi, zdobywania pożywienia, a nawet … tropienia szpiegów. Nie wszystkim podobał się pomysł opieki nad cudzymi dziećmi, do czego wzywał rząd. Książka o trudnych relacjach między ludźmi bliskimi i obcymi, o powolnym poznawaniu drugiego człowieka, nieśmiałości i pokonywaniu jej. O trudnych uczuciach i dobrej przyjaźni – takiej na dobre i złe. W końcu o miejscu osób niepełnosprawnych w społeczeństwie. Książka do długich rozmów o akceptacji i tolerancji.

Wiek 9+

Wydawnictwo Entliczek

wtorek, 27 lutego 2018
Czarodziejski most - Dorota Gellner/ il. Marianna Sztyma

Jest nad rzeką most zaklęty,

Jakby z bajki wprost wyjęty.

Na moście dzieją się rzeczy niepojęte. Kto po nim przejdzie, ten zmienia się w kogoś lub coś zupełnie innego. Nawet stary wóz z chrustem trudno rozpoznać, bo naszym oczom ukazuje się piękna kareta. Most działa tylko w dobrej sprawie. Czarownica przemienia się w dobrą wróżkę, mała chuda sierotka w królewnę, diabełek w aniołka. Po staruszkach nie ma ani śladu, natomiast z mostu zbiegają wesołe dzieciaki. Nawet złodziej o złych zamiarach, zmienia się w dobrego człowieka, który naprawił wyrządzone szkody. A skąpiec z workiem złota znikł, choć nie dosłownie – zamiast niego pojawia się ten sam człowiek tylko … trochę inny: filantrop, a ten wszystko, co miał, rozdał innym.

Najpiękniejsze jest chyba jednak okładkowe podsumowanie:

Jeśli kiedyś się rozłościsz,

Stan na czarodziejskim moście.

Wiersz Doroty Gellner cudownie działa na wyobraźnię. Jest melodyjny, rytmiczny, opowiada ciekawą historię. Wystarczy tylko zamknąć oczy, by zobaczyć niesamowicie malownicze obrazy, które poetka dosłownie (wybaczcie powtórzenie) namalowała słowem: i złodzieja, i wóz drabiniasty, i diabełka. Swoją artystyczną wizję przedstawiła w książce Marianna Sztyma, której twórczość prywatnie śledzę i cieszę się każdym nowym dziełem. Ten wiersz pokazuje jaką energię, ile kreatywności może wyzwolić poezja w twórcy. Bo ilustracje zaskakują bogactwem, kolorami, dbałością o szczegóły, mnogością elementów flory i fauny, architektury.

Wiek 3+

Wydawnictwo Bajka

sobota, 24 lutego 2018
Odzyskana niepodległość. 10 opowiadań z XX wieku (cykl: Zdarzyło się w Polsce) - praca zbiorowa/ il. Mikołaj Kamler

Czerwony autobus- Grażyna Bąkiewicz

Jest rok 1920 – wybucha wojna polsko – bolszewicka. Polacy niezbyt długo cieszyli się wolnością. Mosiek i Adam, nastoletni warszawiacy, marzą o tym, by wziąć udział w walce. Jednak punkty poborowe odsyłają ich precz z powodu zbyt młodego wieku. Mimo zakazu skradają się za pułkiem młodziutkiego porucznika Pogonowskiego i są świadkami Bitwy Warszawskiej. Adam przypadkiem dostrzega skradające się wojska rosyjskie. Szybko ostrzega pułk, który jeszcze niedawno nie chciał go przyjąć w swoje szeregi.

Pielgrzymka w intencji Polski – Kazimierz Szymeczko

Po dwóch powstaniach i plebiscycie Polacy na Śląsku mimo niepowodzeń próbują wywalczyć jeszcze większe terytorium dla siebie. Wśród śląskich młokosów panuje duże ożywienie związane z przygotowywaniem broni i planów do walki. Trzeba działać, bo niewielkie bojówki niemieckie są coraz agresywniejsze. Polscy chłopcy obrywają za nic  - choćby za to, że są Polakami. Pomoc przyda się z każdej strony. Ślązacy – naród głęboko wierzący, „angażują” możliwie dużo świętych, którzy pobłogosławią Polakom.

Szklana kulka Julka – Grażyna Bąkiewicz

Helenka chce pomóc finansowo swojej matce, dlatego też zatrudnia się jako gazeciarz w redakcji  gazety wydawanej przez kuzyna. Jest to zajęcie raczej nie dla dziewcząt, więc udaje chłopaka. W przebraniu ma nadzieję na lepszą sprzedaż roznoszonych gazet. Ponoć to zasługa szklanej kulki – talizmanu znalezionego w rzeczach nieżyjącego już brata. Dzięki oryginalnej metodzie reklamowania nowych wydarzeń, w sprzedaży gazet Helenka szybko bije innych gazeciarzy o głowę. W tle wybór Gabriela Narutowicza na prezydenta, jego zabójstwo przez Eligiusza Niewiadomskiego, zamach stanu, zrzeczenie się prezydentury przez Stanisława Wojciechowskiego.

Burza nad miastem – Paweł Wakuła

Marek spędza wakacje u babci. Za kilka dni będzie musiał wrócić do brudnych i zadymionych Pabianic. Wszyscy mówią o wojnie – dziadek Jan, ksiądz Markowski. Podczas spaceru z psem Marek trafia na żołnierza polskiego, który wraz ze swoją jednostką pilnuje mostu. Opowiadanie przedstawia napiętą sytuację w okolicach Wielunia w ostatnie dni sierpnia 1939 r., zwłaszcza aktywność piątej kolumny. Chłopiec od samego początku bierze udział w traumatycznych wydarzeniach: odwiedzając młyn Żyda Horsta Guli znajduje jego ciało i jego bliskich w kałuży krwi.

Długa droga do Polski – Paweł Wakuła

Maciek ma 12 lat i chodzi do szóstej klasy. Jego dziadek Antoni był w tym samym wieku, gdy wybuchła wojna. Opowiada wnukowi o transporcie pociągiem, w samym środku zimy, przy 40-stopniowym mrozie. Maciek poznaje szczegóły działania enkawudzistów, wyrzucanie z domów bladym świtem, szybkie pakowanie najpotrzebniejszych rzeczy, a potem wywózkę na Syberię.

Jak kto może – Kazimierz Szymeczko

W mieszkaniu rodziców Ignacego ukrywa się doktor Weiss, który w czasach pokoju leczył chłopca z kokluszu. Brat Ignasia, Witek,  bierze udział w organizacji pomocy dla Żydów uwięzionych w warszawskim getcie. Trwa tam powstanie, Polacy dokonują przerzutów broni, leków i żywności.

Hej, chłopcy – Grażyna Bąkiewicz

Dwójka chłopców spędza dzieciństwo w okupowanej Warszawie. Latem 1944 r. sytuacja jest bardzo napięta. Polacy cieszą się każdą najmniejszą porażką okupanta. W zeszycie w kratkę, dawniej przeznaczonym do matematyki, z pieczołowitą skrupulatnością odnotowywane są wszystkie dokonania w walce z Niemcami. Chłopcy są świadkami jak Krysia Krahelska wykonuje swoją piosenkę „Chłopcy, bagnet na broń”.

Mój dom – Paweł Wakuła

Wojna w życiu Radka zmieniła wszystko. Wychowywał się w leśniczówce w borach wołyńskich. Teraz tęskni za lasami, jeziorami. Chłopak był świadkiem pogromów na Wołyniu. Przeżył szok, kiedy ojciec powiedział mu, że jego najlepszy przyjaciel Stiopa jest teraz jego najgorszym wrogiem. W 1946 r. razem z innymi repatriantami przybywa do Wrocławia. Muszą zacząć nowe życie. Wiele domów jest nadal zamieszkiwanych przez Niemców. To będzie naprawdę trudne sąsiedztwo.

Dobrobyt nie dla każdego – Kazimierz Szymeczko

Piątoklasista Marek obserwuje rzeczywistość PRL-u. Z podsłuchanych rozmów dorosłych dowiaduje się o podwyżkach żywności, zamieszkach na ulicach i strajkach w różnych zakładach pracy. Opowiada swojej małej kuzynce o podpaleniu budynku komitetu wojewódzkiego PZPR w Radomiu. Dziewczynka za to śpiewa mu piosenkę „Janek Wiśniewski padł”. Dzieciaki „spiskują”, dzielą się wrażeniami i prawdziwymi wiadomościami, o których milczą reżimowe media.

Pamiętnik małego Polaka – Paweł Wakuła

Kordian Gwizdalski z drugiej klasy prowadzi pamiętnik od 1. stycznia 1979r. Opisuje w nim wydarzenia, które są dla niego ważne – z różnych dziedzin życia: polityki, sportu, kultury, historii. Zwraca w nim uwagę również na takie, które przyczynią się do głębokich zmian w Polsce i obalenia komunizmu: m.in. strajk w Gdańsku i podpisanie porozumień przez Lecha Wałęsę „takim wielkim śmiesznym długopisem”.

Książka traktuje historię XX wieku przekrojowo, skupiając się na najważniejszych wydarzeniach. Chciałam chociaż w kilku słowach opisać treść każdego opowiadania – choć powiem szczerze, niekiedy było to trudne. W każdym z nich tyle się dzieje, pojawia się mnóstwo innych postaci – głównych i pobocznych, odwiedzamy mnóstwo różnych miejsc – nie sposób napisać o wszystkich. Na końcu każdego z nich znajdziecie też notę historyczną o konkretnych wydarzeniach. Jako uzupełnienie na samym końcu książki informacje dodatkowe z wyjaśnieniami trudniejszych pojęć, nazwisk, a także dokładne umiejscowienie opisanych wydarzeń w czasie.

Dobra lektura dla dzieci chcących poszerzyć wiedzę historyczną.

Wiek 10+

Wydawnictwo Literatura

piątek, 23 lutego 2018
List do króla - Tonke Dragt

Trochę głupio na początku 2018 pisać, że właśnie ta książka będzie Książką Roku. Ale wszystkie znaki na niebie jak i baaardzo zadowolone miny czytelników (w rodzinie) wskazują na to, że będzie miała ona mocną pozycję wśród innych kandydatek. Trochę się na nią „uwzięliśmy” – postanowiliśmy bowiem, że będziemy ją czytać stadnie – tzn. rodzinnie. I trochę to trwało, bo lektura liczy sobie 544 strony, w dodatku czcionka drobna, tekstu naprawdę dużo. Ale właśnie długie zimowe, wręcz leniwe wieczory przełomu 2017/2018 będziemy kojarzyć z przygodami Tiurego. A liczba stron? W końcu epos rycerski powinien być i wagi i gabarytów słusznych. Bo to jest taki trochę współczesny (i trochę nie, bo z lat 60-tych ubiegłego wieku) epos rycerski  - wprawdzie nie do końca wpisuje się w ramy definicji gatunku – ale ja prywatnie tak go traktuję. Może ta nasza rodzinna miłość do tej książki wynika z zainteresowań: dużo tu nawiązań do rycerskiego życia i rzemiosła, pojawiają się dzielni rycerze, o których krążą legendy. Wymyślony świat ze swoimi bohaterami, do złudzenia kojarzący się z epoką średniowiecza. Jak już wspomniałam: lektura niemłoda – jej pierwsze wydanie datuje się na rok 1962. Na okładce znajduje się informacja, że jest to „powieść rycerska, która została uznana za najlepszą holenderską książkę młodzieżową drugiej połowy XX wieku”. Fiu, fiu – a to coś znaczy. No i nasze zachwyty w pełni uzasadnione. I choć raczej jak do jeża podchodzę do rekomendacji okładkowych – akurat w tym przypadku całkowicie się z nimi zgadzam.

Powieść traktuje o przygodach i czynach 16-letniego młokosa Tiuriego, syna Tiuriego Walecznego. Jest giermkiem na dworze króla Dagonauta, gdzie co 4 lata odbywa się rycerskie pasowanie. W tym czasie trzeba wykazać się nienagannym zachowaniem, czynić dobro, ćwiczyć sztukę walki rycerskiej. Punktem kulminacyjnym tego okresu próbnego jest nocne czuwanie przed uroczystością pasowania.  Książka zaczyna się właśnie w tym momencie: Tiuri wraz z innymi kandydatami po latach terminowania jako giermek ma spędzić noc w kaplicy. Chłopcy czekają na tę noc z obawami, ale i z tęsknotą. Wszak kolejny egzamin rycerski – odbędzie się dopiero za cztery lata. Muszą jednak spełnić jeden bardzo istotny warunek: nie mogą reagować na żadne sygnały ze świata zewnętrznego, nie mogą z nikim rozmawiać, nikomu otwierać drzwi. Jednym słowem: muszą pozostać głusi i niemi. Jeśli nie podporządkują się tym ustaleniom mogą zapomnieć o zostaniu rycerzem. A gdy coś pójdzie nie tak – mogą próbować jeszcze raz, ale dopiero za cztery lata. Dla takiego młodego chłopca – to przecież wieczność. Oczywiście można się było tego spodziewać, że ktoś zapuka, ktoś coś będzie wołał, o coś prosił, a główny bohater zareaguje. I choć z jednej strony serce krzyczy: „Nie otwieraj, bo nie zostaniesz rycerzem. Nie bądź głupi, przecież znasz zasady”– to bez otwarcia tych drzwi nie byłoby tej książki, a  Tiuri nie zostałby tym, kim się stał na końcu. Nawet w jednej ze scen głupek Marius przy ponownym spotkaniu z Tiurim pod koniec książki stwierdza: : „Jesteś inny, a jednak taki sam”. Tiuri decyduje się podjąć wyzwanie i udać się w długą podróż z misją do króla sąsiedniej krainy. Ta wyprawa będzie obfitować w moc niebezpieczeństw, spotkania dobrych i  złych ludzi, pobyt w ciekawych miejscach. Oj, średniowieczni minnesingerzy, trubadurzy, czy późniejsi meistersingerzy znaleźliby niewątpliwie dużo tematów do swoich pieśni o Tiurim – o ile takie by powstały. Ta powieść ma też coś wspólnego z gatunkiem „Bildungsroman”. Główny bohater - mimo i tak wielu już pozytywnych cech, nabiera podczas swojej wędrówki nowych doświadczeń, dojrzewa, mężnieje. Nie dziwi zatem stwierdzenie wspomnianego Mariusa: niby taki sam, a jednak inny. Czy Tiuri zrealizuje tajną misję, czy zostanie mimo swojego sprzeniewierzenia się przyjętym zasadom pasowany na rycerza? Nie zdradzam.  I w końcu najważniejsze pytanie: czy możemy liczyć na kontynuację tej serii w Polsce, bo już wyszperałam w Internecie, że takowa istnieje.

Książka ma czarno-białe ilustracje, które dzięki takiej, a nie innej kolorystyce, realistycznym scenom są jakby dokumentem tej podróży.  Z jednej strony to świat baśniowy, wymyślony - z drugiej zaś posiadający wiele realistycznych elementów, postaci, wydarzeń - które mogły się wydarzyć, bądź mogły istnieć naprawdę. Jest jeszcze mapka na wyklejce, która okazała się być strzałem w dziesiątkę. Nie powiem (bo nie liczyliśmy), ile razy sprawdzaliśmy na niej aktualny punkt pobytu Tiuriego, dyskutowaliśmy, którym traktem chłopak  mógłby jechać, gdzie kto mieszka. Ale przecież bez tych wszystkich trudnych punktów zapalnych, pułapek, szwarccharakterów nie byłoby tej książki, którą Wam gorąco polecam.

Wiek 10+

Wydawnictwo Dwie Siostry

czwartek, 22 lutego 2018
Maskarada - Lotta Olsson/ il. Maria Nilsson Thore

Orzesznica i mrówkojad są jak ogień i woda. Dwa przeciwieństwa, które się przyciągają, świata poza sobą nie widzą. Mrówkojad przecież  tak bardzo lubi przebywać  w domku swojej małej przyjaciółki, gdzie czyściutko i schludnie, i u której zawsze znajdzie się coś smacznego na ząbek.  Ich przyjaźń ciągle wystawiana jest na próby.

Niekiedy naprawdę nie jest łatwo – bo przecież różnią się od siebie i każdy z nich ma swoją receptę na życie. Ot, jak choćby w kwestii zaproszenia od jeżozwierza na maskaradę. Mrówkojad już już myśli o swoim stroju do przebrania, gdy tymczasem orzesznica mówi stanowcze „nie” i odmawia towarzyszenia przyjacielowi – bo nie lubi i już. Jednocześnie, by nie zranić gospodarza imprezy planuje kłamstwo – białe kłamstewko, niegroźne, takie nikomu nie przynoszące szkody. Bo przecież głupio byłoby odmówić wprost – wystarczy tylko powiedzieć, że orzesznica jest „chora”. Ale czy są kłamstwa ważne i mniej ważne? I taki właśnie moralny problem został poruszony w najnowszej opowieści Lotty Olsson – do przedyskutowania z dziećmi: jak one to widzą. Oczywiście nie zdradzam do końca jak się skończy ta historia i czy orzesznica będzie uparcie trzymała się swojej decyzji. Za to ciekawa jestem efektów rozmowy o kłamstwie. I ciekawe, co na to dorośli, którzy, nie ukrywajmy, też mają swoje grzeszki.


Wiek 3+

Wydawnictwo Zakamarki

środa, 21 lutego 2018
Rok w Krainie Czarów - Maciej Szymanowicz

W tej książce spotkacie same bajkowe postacie. Są tu Paź Krotochwil, Babcia Babula, Mniamopotam, Leśne Licho, Wielkolud, Hrabia de von Sal,  Kramarz, Dobroduszek. Wśród nich znajomo brzmiące: Czerwony Kapturek, Śniąca (nie Śpiąca) Królewna, Krasnoludki czy Lampa Balladyna (a nie Alladyna).  Wszystkie zostały dokładnie przedstawione na początku książki: co jest charakterystyczne dla nich, czym się zajmują. A potem? Potem jest już tylko bajkowy świat – i to przez calutki rok – od stycznia do grudnia. Zmienia się tło – raz ten świat pokryty jest bielutkim śniegiem, raz bujnym kwieciem, innym razem  z kolei rude liście ścielą się pod nogami. A na pierwszym planie bohaterowie tej książki. Można odkrywać te wszystkie historie i opowieści w całości. Można wybrać swojego ulubieńca i karta po karcie, miesiąc po miesiącu śledzić losy swoich bohaterów. I tak oto – baaaardzo sympatyczny Mniamopotam – to różowy bąbel, który kocha jeść. W styczniu ślinka cieknie mu nawet na widok śniegu; w lutym zajada się marchewką, a marcu Babcia Babula karmi różowego stworka przysmakami w  barze o sympatycznej nazwie Czaruś; w kwietniu natomiast Mniamopotam sam bierze się za złowienie czegoś do schrupania. I tak do grudnia – długo można by wymieniać jadłospis bąbla. Na wielkich kartach dzieci mogą obserwować zmiany zachodzące w przyrodzie, postacie, a nawet rekwizyty, które też mają swoją historię – tak jak tajemnicze jajo znalezione przez Krasnoludki. Na pewno spodoba się zaglądanie do różnych domków, które też tworzą klimat tej bajkowej opowieści: norek, dziupli, chatynek, zamku. Co ciekawe, w tym bajkowym świecie jego mieszkańcy zajmują się nie tylko bajkowymi czynnościami jak czarowanie, albo tymi, które sprawiają wyłącznie przyjemność: jak chlupanie w wodzie czy kołysanie się ku niebu na huśtawce. Na kartkach widać, że wykonują one też całkiem przyziemne czynności : sprzątają, grabią liście, robią zakupy. Można pobudzić wyobraźnię, dopowiadać i wymyślać swoje historie, rozwiązać języki. Dzieci na pewno staną na wysokości zadania. To za sprawą pięknych ilustracji, które bardzo działają na myśli czytelników, rozbudzają kreatywność językową i nie pozwalają się od siebie oderwać. Tę książkę czytałabym z dzieckiem od pierwszych miesięcy jego życia.

Na końcu zagadka: labirynt alchemiczny – trzeba dojść do tego, którą z trzech alchemicznych receptur zrealizuje Hrabia.

Wiek 1+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

niedziela, 18 lutego 2018
Cudowna podróż - Selma Lagerlöf

Skrócona wersja słynnej powieści szwedzkiej pisarki, laureatki Nagrody Nobla z 1909 r. Tutaj zdecydowanie krótszy tekst, uproszczony – oryginał potrafi zaskoczyć archaicznym słownictwem, wyszukanymi konstrukcjami składniowymi i dłużyznami opisów. Ale jak ktoś lubi … może poszukać i delektować się wersją w całości. Dodam, że warto – zwłaszcza jak się czyta dziecku na głos. Znam takiego osobnika, który po tej książce – w dwóch tomach – na poważnie zainteresował się przyrodą, co mu zostało po dziś dzień.

Na okładce Nils Holgersson – chłopiec, któremu tylko psoty i figle w głowie. I gdy pewnej niedzieli odmawia pójścia do kościoła, musi poświęcić dzień na czytanie Biblii. A Nils na to zupełnie nie ma ani siły ani ochoty. Chłopiec ma generalnie trudny charakter. Nie raz dawał się we znaki i ludziom i zwierzętom. I właśnie za to między innymi spotyka go sroga kara. Dochodzi do tego jeszcze uwięzienie krasnoludka . Nils za swoje niecne czyny zostaje przemieniony w skrzata. Na nic płacz i rozpacz. Czar nie mija – a chłopiec musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Oprócz małego wzrostu otrzymuje jedną ważną umiejętność: rozumienia mowy zwierząt. Ooooo –możecie sobie wyobrazić, co się dzieje na podwórku. Nils może wreszcie usłyszeć, co o nim myśli i mówi domowa menażeria. I kiedy nad domem pojawia się klucz wędrownych ptaków razem z domowym gąsiorem Marcinem udaje się w długą kilkumiesięczną podroż, która zmieni całe jego życie i … jego wnętrze. Ta cudowna podroż to swego rodzaju przemiana chłopca z bezczelnego i krnąbrnego we wrażliwego na krzywdy innych, odpowiedzialnego  młodzieńca. Cudowność tej podróży polega też na odkrywaniu pięknych miejsc, przyrody i zjawisk w niej zachodzących. Imponują mądrość i odwaga dzikich gęsi, zwłaszcza ich charyzmatycznej przywódczyni Akki z Kebnekajse. Powieść ma wiele plusów: przygody, przyroda, ale też i wartościowa nauka, która wpisuje się w starą ludową mądrość, że …podróże kształcą.

Wiek 8+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

sobota, 17 lutego 2018
Lato Muminków (audiobook) - Tove Jansson/ czyta Krzysztof Kowalewski

Cudowną sprawą jest czytanie o lecie w samym środku zimy (nie zimy – haha, bo naszej zimie daleko choćby do takiej prawdziwej zimy Muminków). Przenieść się do czarodziejskiej krainy z ulubionymi bohaterami. Muminki można „pałaszować” nie zważając na chronologię wydawanych tomików. Chwytasz za książkę i od razu przenosisz się tam, dokąd chcesz.

Część letnia wcale letnia nie jest. Wręcz przeciwnie – jest upalna i gorąca od przygód. Wybuch wulkanu, powódź, rozdzielenie rodziny, tymczasowa utrata domu i całego dobytku – emocji jest mnóstwo. I nerwów, by nikomu nic się nie stało. Ale to tylko po stronie czytelnika – bo ze strony Muminków czekają nas jak zwykle: optymizm, spokój i rozwaga - i spora dawka humoru jak na całkiem spory zestaw nieszczęść. Tatuś Muminka znajduje nawet inspirację do pisania sztuki teatralnej. Oprócz „starych” bohaterów: Malej Mii, Włóczykija, Panny Migotki, Muminka są i nowe postacie jak dozorca parku i szczurzyca teatralna Emma. Wnoszą nową jakość do tekstu – przez co jest ciekawiej.

Interpretacja Krzysztofa Kowalewskiego pasuje do klimatu powieści i charakteru Muminków. Jest spokojnie, harmonijnie – przez blisko 3 godziny można pobyć w czarodziejskiej krainie, z dala od zgiełku i stresów dnia codziennego – dla małych i dużych.

Wiek 4+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia