Zakładki:
Dla dzieci
Lubimy czytać:) Książki ustawiam na półkach według kategorii: półeczka maluchów, starszaków, 6-10, 10+, półeczka młodzieży i rodziców. Wszystko w tagach
Autorzy i ilustratorzy książek
(c) copyright Prawa autorskie zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie lub inne wykorzystywanie treści mojego blogu jest zabronione bez uprzedniej zgody autora
O książkach dla dzieci
Szablon blogu
Tutaj piszę o książkach
Wydawnictwa, z którymi współpracuję
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
środa, 04 stycznia 2017
Od koła do Formuły 1. Historia motoryzacji - Michał Gąsiorowski/ il. Agnieszka Surma, Malwinka Surma, Przemek Surma

Czy można wyobrazić sobie życie bez samochodu? Chyba nie. Wtopiły nam się w krajobraz. Tymczasem historia motoryzacji jest baaaardzo długa. Sięgnąć trzeba do czasów prehistorycznych – kiedy to ludzie wymyślili koło. Człowiek chyba od zawsze marzył o pokonywaniu szybkości. Coraz większej i większej. Zaczynali od maleńkich prędkości. Potem szczytem marzeń było pokonanie magicznej setki na godzinę. Michał Gąsiorowski – pasjonat motoryzacji i dziennikarz, proponuje podróż w czasie – na czterech kółkach. Choć – chwila chwila – nie zawsze to były właśnie 4 kółka. Najpierw przenosimy się w czasie. 5 tysięcy lat temu powstały pierwsze wozy. Starożytna Grecja i  - Grek Heron – wymyślił coś w rodzaju pierwszego silnika. Leonardo da Vinci wymyślał w okresie renesansu różne pojazdy. To często prototypy dzisiejszych cudów techniki. Jego wyobraźnia inspirowała kolejne pokolenia. W późniejszych epokach – Nicolas Cugnot skonstruował pojazd na parę, a Carl Benz trzykołowy pojazd silnikowy na paliwo – i to całkiem niedawno, bo w 1888r.

Po fazie technicznych eksperymentów nadeszła era aut budowanych seryjnie. Henry Ford i jego czarne auta. Porsche i Volkswagen garbus, który zrobił karierę na całym świecie. Wszak w wolnym tłumaczeniu jego nazwa oznacza … samochód dla ludu. W 2003 roku z taśmy zjechało ostatnie auto tego typu. Przeczytacie w książce też o tuzach polskiej motoryzacji: warszawie, syrence, fiatach i polonezie, słynnych polskich kierowcach. Dowiecie skąd się wzięły tak naprawdę jeep, ferrari 125s, citroën 2 cv. Autor przytacza rzetelne informacje, ciekawostki, ploteczki z wielkiego samochodowego świata. Zapoznaje z ludźmi związanymi z motoryzacją, wspomina rajdy, wyścigi, legendy. Tłumaczy też sprawy bardzo prozaiczne i nie do końca oczywiste: np. jaka jest różnica pomiędzy silnikiem benzynowym a tym na ropę.

Lektura nie tylko dla chłopców, nie tylko dla dzieci. Każdy znajdzie w niej coś ciekawego dla siebie.

Wiek 7+

Wydawnictwo Nasza Księgarnia

wtorek, 03 stycznia 2017
Star wars. Encyklopedia postaci (Uzupełniona i rozszerzona)

 

Coś dla miłośników filmowej serii. Chyba specjalnych rekomendacji nie potrzeba. Moi synowie z tą książką przepadli na długie godziny. Trzeba ich było wyciągać z kątków i zakątków. Potem pojawiali się  z jakąś ciekawostką na temat danej postaci. Analizowali wygląd, cechy charakteru, wspominali sceny z filmu. I kłócili się, czy aby na pewno dana postać pojawiła się właśnie w tej a nie innej części. 

Ponad 200 różnych postaci ze wszystkich odcinków: pierwszoplanowych i tych, które pojawiły się tylko na chwilę. Każdy z nich opisany dokładnie: rodzima planeta, gatunek, wzrost, części, w których dany bohater się pojawiał, zdjęcie z opisem, jakaś ciekawostka z życiorysu, cechy charakterystyczne.


 

Książka na pewno jest dopełnieniem filmu, w którym akcja toczy się wartko i nie ma czasu na to, by poświęcić więcej uwagi każdemu. A tak można już w zaciszu domowym doczytać, że niejaki Coleman Trebor, Mistrz Jedi rasy Vurk, ma rosnący przez całe życie kostny grzebień czołowy i grubą gadzią skórę. Jest wybitnym negocjatorem, który potrafi rozwiązać nawet najtrudniejsze spory. Pochodzi z oceanicznej planety Sembla. Jego rasa uznawana jest za prymitywną. Tymczasem Vurkowie potrafią współczuć i są łagodni. Można zabłysnąć w tak zwanym towarzystwie. Ale nie tylko. Czytamy dla swojej satysfakcji:)

Wiek 9+

Wydawnictwo Egmont

 

poniedziałek, 02 stycznia 2017
Kapitan Nauka. 100 zabaw z królikiem Kazikiem i robotem Eliotem - Bożena Dybowska, Anna Grabek

 

Królik Kazik jest przewodnikiem dla najmłodszych po świecie liczb i literek.


Ogród, w którym mieszka Kazik pełen jest tajemnic i niespodzianek. Dzięki kolorowej książce i 30 dwustronnym planszom dzieci poznają świat, w którym żyje wesolutki zwierzak: wśród kwiatów i warzyw, owoców, doniczek, narzędzi ogrodowych, uli, drzew. Są one punktem wyjściowym różnych zadań polegających na kolorowaniu, liczeniu (w zakresie do 10), rysowaniu, ozdabianiu, otaczaniu pętlą, odwzorowywaniu i zakreślaniu. Pojawiają się proste działania np. „Pokoloruj o jedną truskawkę mniej niż wskazana liczba na koszyku”.

Dzieci rysują pszczoły przy ulach, uczą się rozróżniać lewą i prawą stronę, poznają pojęcia: mniej – więcej, przyimki: na, za, pod, obok, góra – dół i inne. Więcej pomysłów znajdziecie w małym zgrabnym etui, które kryje książeczkę, plansze i czarny flamaster.


Dla dzieci w wieku 4-5 lat.

 

Robot Eliot jest przewodnikiem po kosmicznym świecie. Razem z nim dzieci wyruszają w podróż po wszechświecie.


Również i w tym komplecie jest książeczka z zadaniami i kolorowe plansze. Oczywiście wszystko kręci się tu wokół KOSMOSU. Są gwiazdki, roboty, rakiety, sondy kosmiczne, teleskopy, Słońce, Księżyc, prom kosmiczny. To doskonała okazja, by za ich pomocą dorysować brakujące elementy, łączyć stwory i ich cienie, rysować po śladzie, szukać różnic i par.


Dzieci ćwiczą liczenie w zakresie do 10, zakreślają liczby, próbują odgadnąć szyfry, wykonują proste działania na dodawanie.


Dla dzieci w wieku 4-5 lat

Wszystkie zadania uczą spostrzegawczości, rozwijają zdolności motoryczne oraz myślenie logiczne. To dobry wstęp do nauki pisania, liczenia i czytania.

Karty pracy są zmywalne. Można wykorzystywać je wiele razy.

Wydawnictwo Kapitan Nauka

sobota, 31 grudnia 2016
Star wars. Złota biblioteczka

Star Wars wraca raz po raz na pierwsze strony gazet. Dzieje się tak za sprawą m.in. kolejnych odcinków filmowej serii, aktorów, którzy grają w poszczególnych częściach. Star Wars naprawdę działa na wyobraźnię małych i dużych.

Złota biblioteczka to 6 cienkich książek dla najmłodszych. Noszą one tytuły kultowych odcinków kosmicznej serii: Mroczne widmo, Atak klonów, Zemsta Sithów, Nowa nadzieja, Imperium kontratakuje i Powrót Jedi.

Teksty zawierają skróty fabuły, pojawiają się najważniejsze kultowe postacie: Darth Vader, księżniczka Leia, R2-D2, C-3PO, Luke Skywalker, Han Solo, Obi Wan Kenobi, Chewbacca.  

Te postacie dominują, choć od czasu do czasu pojawiają się mniej znani bohaterowie. Miejsca znane z filmu: pustynia Tatooine, Kosmoport w Mos Eisley, planeta Hoth, Gwiazda Śmierci. Są i cuda techniki, które zawsze robią wrażenie na wielkim ekranie: Sokół Millenium, X-wingi. Mnóstwo kolorowych ilustracji, krótkie teksty. Cała saga w pigułce.

 

Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont

piątek, 30 grudnia 2016
Poczytaj mi mamo. Księga siódma - praca zbiorowa

 

Księga siódma kultowej serii „Poczytaj mi mamo”. Jednak zanim pojawiły się grube księgi – pięknie wydane, w twardych oprawach (Pierwsza księga – wydana w 2010r.), każda z 10 tytułami w  środku, były malutkie kwadratowe książeczki.

Każda z nich stanowiła odrębną całość. Każda osobno do kupienia . Tutaj zebrane w całość i takie tytuły do literackiego smakowania:

- Ten dziwny Eryk – Danuta Wawiłow, ilustracje: Maria Uszacka

Co się dzieje w przedszkolnej grupie, gdy nagle pojawia się nowy? Na dodatek nieznośny i złośliwy. Ale czy to do końca tylko jego wina?

-Dlaczego nagle pada deszcz – Ryszard Marek Groński, ilustracje Danuta Konwicka

Czy można odpowiedzieć na to pytanie? I co się dzieje, gdy nagle krople zaczynają padać na głowę przewodniczącego, pani Janki, pana kioskarza, pani Hortensji, pana Andrzeja? „Może w tej chwili, małej jak kropla, spełnia się czyjeś WIELKIE MARZENIE”.

-Pałac, którego nie było – Zdzisław Nowak, ilustracje Mirosław Pokora

Opowiastka o władcy Buchary uczy, ze pomysł bez sensu nikomu nie przynoszą pożytku. By się o tym przekonać warto prześledzić budowę pewnego pałacu na niebie.

-Bracia Miesiące – Ewa Szelburg-Zarembina, ilustracje Zdzisław Witwicki

Krótkie wierszyki o poszczególnych miesiącach. Jest akurat grudzień, więc przytaczam tekst właśnie o nim:

Biegnie żwawy Grudzień

Z brzękiem łyżew, nart;

-Dalej za mną, dzieci!

Kto żyw – ten na start!

Jak mi żal takich zim, jakie są przedstawione w tej książeczce.

-Gorąca skorupa – Danuta Wawiłow, ilustracje Hanna Czajkowska

Codzienność przedszkolaków, przeplatana łobuzowaniem, zabawą, opowiadaniem ciekawych historii. Wawiłow bardziej znana jako poetka, tutaj w krótkim opowiadaniu pokazuje dziecięcy świat.

-Legenda  o Złotej Kaczce – Barbara Lewandowska, ilustracje Krystyna Michałowska

Jedna z wielu wersji legend warszawskich. Tym razem niejaki Kasper chce odnaleźć skarby strzeżone przez Złotą Kaczkę.

-Poczytaj mi - Barbara Lewandowska, ilustracje Bohdan Butenko

Czy zapracowana mama znajdzie czas, by poczytać córce Kasi? A może siostra dziewczynki? Albo brat? A może warto samemu nauczyć się literek?

-Legenda o tarczy i mieczu – Hanna Łochocka, ilustracje Anna Stylo-Ginter

Warsz i Sawa – zgodne małżeństwo, prowadzą nad Wisłą gospodę dla podróżnych. W rzece harcuje mała syrenka. Pewnego dnia bałwany porywają jej przyjaciółkę rybkę. Syrenka spieszy na pomoc. Jaki prezent otrzyma od króla Bałtyku?

-Samo się – Jadwiga jasny

Wcale nie tak łatwo pomagać. Nawet wtedy, gdy jest się przekonanym, że wszystko potrafi się zrobić jak najlepiej. A tu śmietana się wylała, kubek w kwiatki się stłukł, rozlała się woda. Czy to aby na pewno samo się zrobiło?

-Tygrys na osiem pięter – Barbara Lewandowska, ilustracje Bohdan Butenko

Tak się kończą magiczne zabawy. Stało się. Z cylindra zamiast sałaty wyskoczył … tygrys. Od momentu jego pojawienia się życie mieszkańców w pewnym bloku diametralnie się zmieniło. Wszystkim pojawienie się tego zwierzaka wyszło na dobre. A dlaczego?

Wiek 4-99

Wydawnictwo Nasza Księgarnia 

wtorek, 20 grudnia 2016
Lucky Luke. Dyliżans, Skarb Daltonów - René Goscinny i Morris

Uwielbiany przez moich synów w wersji filmowej i komiksowej. Czytany od razu jak tylko książka pojawi się pod naszą strzechą. Wyrazisty i oryginalny bohater – który poniekąd jest jak średniowieczny rycerz: z zasadami, kierujący się kowbojskim (rycerskim) kodeksem. Samotny, trochę jak Don Kichot z Manczy – tyle że bez wiernego giermka Sancho Pansy. Tu walczy z czarnymi charakterami Dzikiego Zachodu, których nie brakowało w tamtych niespokojnych czasach – niebezpiecznych, gdzie prawo regulowały siła pięści, pieniądze i proch z fuzji. I nie tylko o braci Daltonów tu chodzi. Od czasu do czasu pojawiają się nowi przeciwnicy, wyjęci spod prawa, którzy łaszczą się na pokaźną sumkę w banku, biżuterię amerykańskich dam i pociąg przewożący stanowe złoto. Dziwacznych indywiduów nigdy nie brakowało na tym świecie. Historia Dzikiego Zachodu obfituje w takie przypadki, oprychów spod ciemnej gwiazdy, chcący na swoją modłę organizować porządek w Nowym Świecie. Lucky Luke ma naprawdę pełne ręce roboty. On sam brnie ciągle naprzód, choć nie ukrywajmy, ma często pod górkę, ale imponuje i sprytem i odwagą. I swego rodzaju luzem, receptą na życie – bo przecież z każdej sytuacji jest wyjście, i warto walczyć w imię sprawiedliwości. To taka niewinna nauka – przemycona sprytnie do tekstu, bez nadętego wygrażania palcem.

W „Dyliżansie” nasz bohater musi stawić czoła bandytom, którzy napadają na dyliżans kompanii transportowej.  Dzielny kowboj jest odpowiedzialny za transport złota. Kompania nie może stracić dobrego imienia, konkurencja nie śpi, a klienci nie zamierzają ryzykować utraty drogocennego towaru. Czy Lucky’emu uda się wypełnić zadanie?


Daltonów zabrakło w ww. wymienionej części. A ja mimo ich całego wrednego charakteru naprawdę darzę ich … sympatią. Mają za to „mocne” wejście właśnie w najnowszym odcinku komiksowej serii. Czwórka braci ucieka z więzienia (jak zwykle). Ich celem jest odnalezienie skarbu. Daltonowie i Lucky Luke trafiają do „największego z małych miast na Zachodzie, znanego z pobłażliwego sędziego, zacienionego cmentarza tarty z jabłkami”. Cóż to znaczy „pobłażliwy sędzia”? Jakie plany mają Daltonowie?


Przygoda, humor, tajemnice i niebezpieczeństwa. Obraz Dzikiego Zachodu znany ze starych westernów.

Wydawnictwo Egmont

poniedziałek, 19 grudnia 2016
Wietrzyk - Sibylle von Olfers

Kolejna książka Sibylle von Olfers po Dzieciach korzeni, która ukazała się w Polsce.

Główną postacią wierszowanej opowieści jest tytułowy Wietrzyk: przygląda się małemu Jankowi, który puszcza statki na brzegu jeziora, następnie biega z chłopcem po łące, strąca mu owoce z jabłoni, rozdmuchuje liście. Wietrzyk jest tu przedstawiony jako towarzysz Jankowych zabaw. Jesień okazuje się cudowną porą roku, podczas której można wspaniale spędzić czas na świeżym powietrzu. Sibylle von Olfers malowała swoje ilustracje pod koniec 19. i na początku 20. wieku. Jakże inny to był czas. Dzieciństwo bez drogich gadżetów i zabawek. Frajdę sprawiało wyrwanie się spod opieki rodzicielki i hasanie po trawie, zbieranie owoców. Świat, w którym człowiek odczuwał silną więź z przyrodą, tłumaczył sobie różne zjawiska za pomocą przysłów, obserwacji nieba i zjawisk naturalnych. Był jej nierozłącznym ogniwem.

Jakże piękne są ilustracje Sibylle von Olfers – mam słabość do jej prac – delikatnych, baśniowych, pełnych motywów florystycznych. Personifikuj naturę – Wietrzyk jest małym dzieckiem. Podobnie owoce dzikiej roży i jabłoni, złote jesienne listki. Widać w nich odbicie epoki – fascynację secesją – mnóstwo w nich motywów roślinnych, płynnych falistych linii, subtelnej pastelowej kolorystyki. Stworzyła baśniowy świat - podobny do tego, jaki pojawił się w książkach Elsy Beskow. Pełno w nich małych ludków, stworzonek, kwiatów, traw... Zresztą popatrzcie sami:)

 

Książka jest starannie wydana. Na papierze w kremowym kolorze, grubszej ale nadal delikatnej fakturze, z płóciennym grzbietem, szyta.

O Olfers pisałam kilka lat temu. Oto, co znalazłam w sieci. Szwedzi mają swoją Elsę Beskow. My – Marię Konopnicką. Niemcy  - Sibylle von Olfers (1881 – 1916). Przyszła na świat w Prusach Wschodnich w zamku Metgethen niedaleko Królewca (dziś Kaliningradu). Trzecia z piątki dzieci od najmłodszych lat wykazywała olbrzymie zainteresowanie rysunkiem i malarstwem. Wrażliwa, bardzo religijna, z bogatą wyobraźnią, głową pełną pomysłów na najbardziej wymyślne zabawy. Z buzią anioła, a może i samej Madonny, stroniła jednak od nauki – przynajmniej na samym początku – robiła sobie żarty z poważnych lekcji udzielanych przez zatrudnionych w zamku guwernerów. Zamiast tego wolała wymyślać książeczki z własnymi ilustracjami dla swojej młodszej siostry. Była przeszczęśliwa, gdy do Metgethen przyjechała jej ciotka Maria – malarka i pisarka w jednej osobie. I to skąd? Z dalekiego i światowego Berlina. To ona udzieliła jej pierwszych profesjonalnych lekcji rysunku. Mała Sibylle znikała na długie godziny w różnych zakątkach ogrodu i z wielką pieczołowitością malowała i rysowała świat roślin i zwierząt. Rodzina z różnych powodów musiała opuścić zamek i przeniosła się do miasta. Siedemnastoletnia Sibylle pojawiła się w Berlinie, gdzie dalej zagłębiała tajniki malarstwa i rysunku u swej ciotki. Myli się jednak ten, kto myśli, że wielkie miasto zawróciło dziewczynie w głowie.

Ani specyficzny klimat ówczesnego stolicy Niemiec, ani liczni adoratorzy (a Sibylle była chodzącą pięknością - widać na zdjęciu) nie odciągnęli jej od już dawno powziętego zamiaru. 21 maja 1906 roku dziewczyna wstąpiła w Königsbergu do Zgromadzenia Sióstr Św. Elżbiety, w którym przebywała od kilku lat jej starsza siostra Nina. Zszokowała rodziców, którzy od najmłodszych lat inwestowali w jej wykształcenie – jako dobrą partię na rynku małżeńskim w przyszłości. Już jako siostra Maria Alojza przybyła w 1908 roku do Lubeki, gdzie zaczęła uczyć m.in. rysunku w szkole katolickiej. W międzyczasie sama pobierała jeszcze lekcje na Akademii Sztuk Pięknych. Wtedy zaczęła chorować na płuca. Zmarła 29 stycznia 1916r. w wieku 35 lat. Do dziś znana jest jako autorka 9 książek obrazkowych.


Wiek 3+

Wydawnictwo Przygotowalnia

niedziela, 18 grudnia 2016
Ala ma kota. A Ali? Zdanka pierwsza klasa - Jolanta Nowaczyk/ il. Daria Solak

 

Różne roczniki uczyły się czytać na zdaniu Ala ma kota. I to zdanie mimo upływu lat gdzieś we mnie było. Kiedy zobaczyłam książkę Jolanty Nowaczyk naszła mnie taka oto refleksja: czy moje dzieci, nauczane na wymyślnych współczesnych podręcznikach, zapamiętały jakąś kultową sekwencję, która po latach przypomni im o pierwszych kontaktach z czytaniem. Sprawdziłam – w chwili obecnej nie zapamiętały. Zobaczymy za lat kilka:) Patrząc na to słynne zdanie: Ala ma kota i wypowiedzi czytelników w różnym wieku po drodze nazbierałoby się kilka opinii – negatywnych i pozytywnych. Jednak nie o Falskim chcę dzisiaj pisać. Ale warto podkreślić, że żaden z autorów jakiegokolwiek elementarza nie może raczej liczyć na TAKĄ popularność jak wyżej przywołany. Stąd miłe wspomnienia odezwały się przy lekturze tej sympatycznej książki.


Książka zawiera 25 takich zdań z pierwszych czytanek – z różnych krajów. Z książek przygotowujących do nauki czytania. 25 krajów z  całego świata, niepodobne do innych, w oryginale i tłumaczeniu.

Moje ulubione? Od razu przypadła mi do serca Szwecja: Tata wiosłuje, mama jest kochana.

Nie muszę dodawać, że ojcu najbardziej spodobała się sekwencja portugalska. Oj ta południowa maniana widoczna zwłaszcza na ilustracji: Ojciec to tatuś.


 

Czy są również kocie zdania , podobnie jak w Polsce? Oczywiście, że tak:

Anglia:

Wilf miał kota. Założył mu kapelusz.

Australia:

Kot usiadł na wycieraczce.

 

Niektóre z nich to istne łamańce językowe:

Szana szyje na maszynie. Macedonia

Roma mył ramę. Rosja

Niekiedy zdania nawiązują do charakteru danego kraju:

Japonia: Wiśnie, wiśnie, wiśnie zakwitły.

Afganistan: Bóg jest jeden.

Jest też zdanie z Tanzanii dla moli książkowych: Dzisiaj czytamy książkę.

Dzięki tej książce dzieci poznają różne kraje i języki, różny zapis dźwięków: litery często wyglądają jak jakieś maleńkie robaczki. Ilustracje odzwierciedlają klimat danego kraju: Brazylia to barwne pióropusze i stroje karnawałowe, Afganistan: tłumy wiernych przed meczetem, Australia: opera w Sidney, Nigeria – kobiety z koszami i naczyniami na głowach. Językowa podróż po świecie dla najmłodszych – bez wychodzenia domu.

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

sobota, 17 grudnia 2016
Binek i Pulpet - Krzysztof Łaniewski-Wołłk/ il. Adam Wójcicki

W tej obrazkowej książce jest cale mnóstwo przygód, egzotycznych miejsc i tajemnic do odkrywania. Trzeba wytężyć wzrok, poruszyć wyobraźnię i dać się ponieść przygodzie. Binek i jego pies Pulpet zabiorą Was prosto do Mezoameryki– do świątyń Majów.

A wszystko przez niesfornego psiaka, który ucieka Binkowi podczas zwiedzania starożytnej budowli. To nie koniec kłopotów chłopca. Pulpet wchodzi w takie miejsca, które wydają się nie mieć wyjścia. Jest tajemniczo, niebezpiecznie, ale przede wszystkim … ciekawie. Obrazkowa historia opowiedziana za pomocą obrazów. Na każdej ilustracji jakiś ważny element widoczny dla spostrzegawczych dzieciaków, który przyda się przy rozwiązywaniu zagadki, jakieś zadanie do wykonania. A wcale nie tak łatwo od razu odszyfrować ukryte informacje.

Czy uda się Binkowi opuścić ten labirynt niespodzianek i tajemnic? Jeśli ktoś ma ochotę na  wyprawę zimową w gorące klimaty, na emocje na maksa – to trafił właśnie pod właściwy adres.

Wiek 5+

Wydawnictwo Dwie Siostry

wtorek, 13 grudnia 2016
Święta dzieci z dachów - Mårten Sandén/ il. Lina Bodén

 

Adwentowa opowieść o trójce dzieci, które pewnego dnia wysiadają z pociągu na dworcu w Sztokholmie: Mago, Issa, Stella. Właśnie uciekli z domu dziecka w poszukiwaniu lepszego życia. Mago pisze listy do swego ojca w Afryce i głęboko wierzy, że ten pewnego dnia powróci, by zaopiekować się nią oraz dwójką nowych przyjaciół. Na dworcu spotykają sympatycznego staruszka: bezdomnego Niklassona, który stracił pamięć. Spotykają również tajemniczą dziewczynkę w kaszkiecie, która opowiada im o dzieciach z dachu. Kim one są? Czy Niklasson odzyska pamięć?


Klimatyczna opowieść do czytania zimą, najlepiej w okresie przedświątecznym. Tematyką, nastrojem przygotowuje do świąt Bożego Narodzenia. 24 rozdziały są jak okienka w kalendarzu adwentowym – przybliżają do świąt, pozwalają przeżyć czas oczekiwania, budują swego rodzaju napięcie. Historia wciąga – jak się skończy opowieść o Nikalssonie, jaki los spotka trójkę dzieci? Czy wrócą do domu dziecka gdzieś na szwedzkiej prowincji, czy może zdarzy się coś, co odmieni ich życie?


Czytelnik pewnie bez trudu odnajdzie motywy bożonarodzeniowe. Zależnie od wieku znajdzie ich mniej lub więcej. Akcja całej opowieści zaczyna się o magicznej godzinie: o północy. Jedna z bohaterek ma na imię Stella – co oznacza „gwiazdę”. Miriam, która ofiarowała dzieciom tak wiele ciepła w te zimne i samotne dni, nawiązuje do żydowskiego imienia. Jasper to Kacper – od razu kojarzy się z trzema Królami. Podobnie jak Melchior, który w tym przypadku akurat przybywa z dalekiej Afryki. Może znajdziecie z dziećmi jeszcze więcej takich motywów?


Książka jest pięknie zilustrowana – w pastelowej tonacji. Nastrojowa sztokholmska starówka, opustoszałe ulice przykryte śniegiem. Rozświetlone blaskiem księżyca i ulicznych latarni.


Wiek 6+

Wydawnictwo Zakamarki