Archiwum
Tagi
Najlepszy blog o książkach dla dzieci/ młodzieży według portalu dużeKa:) eBuka 2013 jest moja! Półeczka z książkami

Wypromuj również swoją stronę Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa Spis moli
czwartek, 05 kwietnia 2018
Niezwykła historia Sebastiana Van Pirka. Poczytaj ze mną - Marcin Wicha / il. Dominika Czerniak-Chojnacka

 

Pewnie domyślacie się, że Sebastian Van Pirek jest wampirem. Ale nie myślcie, że takim pełnokrwistym przedstawicielem gatunku znanym z filmów i literatury. Van Pirek jest troszkę dziwny, czym wywołuje niepokój u swojej mamy. Nie posada kłów, nikt się go nie boi. Oczywiście rodzice uspokajają się ciągle, że kły na pewno kiedyś wyrosną. Za to Van Pirek ma głowę do wymyślania różnych dowcipów. Nie straszy kolegów za to ich rozśmiesza. Kiedy Sebastian kończy sześć lat zostaje zapisany do Wieczorowo – Nocnej Szkoły strachów i Upiorów, którą od sześciuset lat kieruje (a właściwie „rządzi”) dyrektorka Emilia Upiorna. Jak powiedzie się Van Pirkowi w nowym miejscu, czy znajdzie tu przyjaciół? Czy w końcu Van Pirek stanie się rasowym wampirem?

Zabawna historia małego wampira Sebastiana, który zdecydowanie różni się od swoich pobratymców. Chłopiec idzie pod prąd, wybiera trudne ścieżki i podejmuje decyzje, które nie zawsze zjednują mu nowych przyjaciół. Sprawiają natomiast, że Sebastian doskonale czuje się w swojej skórze. Książka uczy, że warto mieć własne zdanie i robić to, co daje satysfakcję, często wbrew woli wszystkowiedzących dorosłych. Duże litery i szeroka interlinia zachęcają do samodzielnego czytania.

Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont

środa, 04 kwietnia 2018
Cudowne lekarstwo George'a - Roald Dahl/ il. Quentin Blake

George mieszka z rodzicami i babcią na farmie. Pewnego dnia mama opiekująca się staruszką musi dokądś pójść, dlatego prosi syna, by ten zaopiekował się babcią. Najważniejsze to: podać babci o godzinie 11.00 lekarstwo. Między babcią a George’m nie ma niestety chemii. Spierają się ze sobą, babcia marudzi – jak to starowinka. Tymczasem chłopcu brakuje cierpliwości i zrozumienia. Wiadomo – starsi ludzie mają swoje bolączki, których George nie rozumie. Choć z drugiej strony babcia nie pozostaje dłużna – przygaduje chłopcu, jest dla niego niemiła, nawet się nie stara o to, by zbudować jakieś więzi. Jednym słowem – jej też wcale nie zależy na relacjach. Chłopiec tymczasem wpada na pomysł, by dla babci przygotować cudowne lekarstwo, po zażyciu którego jej natura ulegnie przemianie o 180 stopni. George wrzuca do olbrzymiego garnka wszystko, co mu wpadnie do ręki – wiktuały kuchenne, chemię kosmetyczną i gospodarczą. Podsumowując – na samą myśl o przełknięciu tego czegoś przez gardło, żołądek woła o ratunek. I faktycznie babcia zażywa odrobinkę mikstury, a potem zaczyna …. Nie, nie zdradzę, co było potem. Powiem tylko tak – i z babcią i ze zwierzętami na farmie zaczynają dziać się różne rzeczy. W każdym razie - nic już nie będzie takie jak przedtem.

Roald Dahl od dawna króluje w naszym domu. Kilka sprawdzonych lektur – Matylda, Charlie i fabryka czekolady, Fantastyczny Pan Lis, BFG. Niedawno dołączyła do nich kolejna książka – Cudowne lekarstwo George’a. Absolutnie zaskakująca, nieprzewidywalna. Z dziwnym zakończeniem, które moje młodsze dziecko krótko podsumowało: To już koniec? No tak, bo chcieliśmy więcej i więcej. Czytało się wyśmienicie – powiem tak – to lektura dla czytelników z poczuciem humoru, rozumiejących, że wszystko to żart i zabawa, bo absolutnie nikt nie namawia do tego, by babci podsuwać jakieś dziwne lekarstwo na poprawę. Dlatego też polecam tę książkę ciut starszym dzieciom – może wiek 9+ będzie adekwatny? W każdym razie bawiliśmy się przednio.

Wiek 9+

Wydawnictwo Znak

wtorek, 03 kwietnia 2018
Komendant wolnej Polski. O Józefie Piłsudskim - Wojciech Widłak/ il. Joanna Rusinek

Książka wpisuje się tematycznie w obchody setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.  Stryj Ksawery z okazji 11 listopada zabiera Rafała i Helę na Stare Miasto. Dzieci mają w związku z rocznicą mnóstwo pytań. Stryj wpada na pomysł zapoznania dzieciaków z „pewnym panem”. Jest nim Józef Piłsudski. Przy postumencie dzieci i mali czytelnicy poznają w skrócie historię wybitnego Polaka – od czasów dzieciństwa w małym dworku na Litwie po śmierć, która nastąpiła 12 maja 1935 r. W tle informacje o dawnej Polsce, wydarzeniach, które miały miejsce w Europie. Ale spokojnie – wszystko w małej dawce, w sam raz dla małego czytelnika: zabory, życie Polaków pod rządami cara, I wojna światowa, nazywana dawniej wielką wojną, Legiony Polskie, rewolucja w Rosji, Polska w okresie międzywojennym.

Książka o Józefie Piłsudskim to poziom 2. Ci, którzy znają serię „Czytam sobie” już pewnie wiedzą o co chodzi. Dla innych czytelników mojego bloga taka informacja: zdania w tej książce są dłuższe niż na poziomie 1, pojawia się dialog. Sam tekst składa się z 800-900 wyrazów zawierających 23 podstawowe głoski oraz h. Książki z poziomu drugiego pomagają ćwiczyć sylabizowanie.

Oczywiście sama pozycja zawiera stałe elementy:  duża czcionka, ramki ze słowami do czytania sylabicznego, świetne ilustracje, naklejki i dyplom sukcesu. Moje młodsze dziecko po przeczytaniu wybrało sobie jedną naklejkę i ozdobiło  nią swój piórnik. Na moje pytanie – dlaczego tylko jedna, odpowiedziało – „Ależ mamo, przecież inni, co przeczytają tę książkę , też będą chcieli coś wybrać dla siebie”.

Wiek 6+

Wydawnictwo Egmont

poniedziałek, 02 kwietnia 2018
Pierwsze słowa. Akademia mądrego malucha (Pojazdy, Kolory, Na wsi) - Choux Nathalie

Gdy moi synowie byli mali uwielbiali „ruchome” książki . Wystarczyło za coś pociągnąć – w górę, w dół, na prawo, na lewo – i już w ruch szły rączki postaci, łapki i nóżki zwierzątek, kwiatki odchylały swoje kielichy i łodyżki. Po prostu cuda. A ile przy tym było śmiechu, emocji, dziecięcego zdziwienia. Podobnie jest w przypadku serii: „Pierwsze słowa. Akademia mądrego malucha”.

W „Pojazdach” koparka porusza łyżką, samochód wyrusza w drogę, strażak wspina się po drabinie, dźwig podnosi ciężki ładunek, a helikopter porusza śmigiełkiem. Dzieci poznają różne pojazdy i dźwięki, jakie one wydają. Są tu motor, rower, skuter, samochód, wóz policyjny, strażacki, śmieciarka, autobus, koparka. Oczywiście przy lekturze z dzieckiem można wydawać najróżniejsze dźwięki: brum brum, pii pii itp.


W części „Kolory” zmieniają się barwy na skrzydełkach motyla, wieloryb pryska wodą, mienią się promienie słoneczne, żabka podskakuje na nenufarze. Dzieci poznają kolory i słowa. I tak na przykład czerwień to wiśnie, wóz strażacki, truskawka i buty. Niebieski: delfin, ptak i kwiatek. Żółty: banan, pszczoła, gwiazdka, kurczątko słońce. Zieleń to krokodyl, liść, żółw, groszek i żabka.


Kolejna część zaprasza do zapoznania się z tym, co się dzieje na wsi. Kurka dziobie ziarno, kogut pieje kukuryku, świnka chowa się za snopkami słomy, a królik za dorodnymi kapustami, ciągnik ciągnie przyczepkę. Tutaj jest popis dla różnego rodzaju onomatopei: kura robi ko ko, kurczątko pi pi, kaczka kwa kwa, gęś gę gę, owca beee, osiołek ihaha, koza meee, krowa muuu, koń patataj, kotek miau, piesek hau. Jest i rolnik, który dogląda zwierzątek.

Bardzo sympatyczne książki, które mogą czytać już najmłodsze dzieci. Kartki są grube, więc można je przewracać bez końca – tam i z powrotem. Mówi się: najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Tutaj już same okładki zachęcają do tego, by pobawić się tymi książeczkami. A dzieje się naprawdę dużo:)

Wiek 0+

Wydawnictwo Egmont

niedziela, 01 kwietnia 2018
Nasze ptaki - Wanda Chotomska/ il. Joanna Zagner-Kołat

Wiosna, wiosna. Wystarczy otworzyć okno i już słychać z dworu ptasie radio. Akurat na naszym osiedlu dominują mazurki, ale widać też gołębie. A ostatnio nasz ogród odwiedziły dwie sroki. W książce „Nasze ptaki” znana i lubiana poetka przedstawia 54 ptasie portrety – wierszowane historie o bardziej i mniej znanych gatunkach. Bo któż nie zna bociana, dzięcioła, gołębia, indyka, koguta, kukułki, mewy czy orła? Ale takie: kormoran, alka, kraska, piegża czy pluszcz albo pliszka są na pewno już mniej znane.

Pełne humoru opowieści wierszem o szpaku, który wstaje wcześnie, by skosztować czereśni. O ziębie bojącej się deszczu, bo już jest „zaziębiona”. Niektóre z tych historii są zmyślone, inne skupiają się na jakiejś charakterystycznej cesze dla danego gatunku. I faktycznie wcale nie mijają się z prawdą, bo przecież mewy lubią śledzie, nur daje nura w wodę na Mazurach, kos naśladuje wszystkie dźwięki, kobuz chętnie korzysta z gniazd wron i kruków, a z kolei kukułka podrzuca swoje jajka do innych gniazd. Z drugiej strony: czy widział ktoś zaziębioną ziębę, albo pliszkę, co swój ogon chwali, albo kawkę pijącą … kawkę? Ilustracje też są potraktowane dowcipnie i z przymrużeniem oka: skowronek ze smoczkiem dla ptasich dzidziusiów, sójka z torbą podróżną, sroki z biżuterią, nur w towarzystwie zestawu do nurkowania, a kawka z filiżanką. Dodać trzeba, że mimo tych żartobliwych atrybutów, ilustracje ptaków pomogą na pewno rozpoznać dany gatunek w terenie.

Do książki dołączona jest płyta CD, dzięki której można posłuchać 45 ptasich głosów. 

Wiek 3+

Wydawnictwo Literatura

sobota, 31 marca 2018
Calpurnia Tate - Jacqueline Kelly

Książka zaskoczenie. Klasycznie niespieszna, powieść (w chwili obecnej już 2-tomowa) przypominająca grubaśne tomiska z ubiegłego wieku (XX-tego – jakkolwiek to brzmi). Z wyrazistą bohaterką, jej uczuciami, refleksjami, podejściem do życia i całego świata. I opisy przyrody. Chciałoby się zakwiczeć z radości  - jejku jak dawno tego nie było w powieści dla dzieci. Było, było – tylko nie tak dobre. Koncentrowanie się na szczegółach. Pochylanie się nad maleńkimi owadami, większymi zwierzakami, przyglądanie się roślinom, badanie świata, poznawanie go wszystkimi zmysłami. A teraz wyobraźcie sobie świat, w którym z góry wiadomo, jaka kariera czeka dorastającą dziewczynkę. Kariera w cudzysłowie. Koniec wieku XIX – to mogło oznaczać tylko jedno – przygotowanie młodej kobietki do pełnienia funkcji pani domu – najlepiej: praktycznej, dobrze wychowanej, gospodarnej, z różnymi talentami a jakże. Calpurnia Tate dorasta w świecie zdominowanym przez mężczyzn i dla mężczyzn. Jej zainteresowania przyrodą, własnoręcznie przeprowadzane doświadczenia i obserwacje są traktowane przez domowników farmy w Teksasie jako dziwactwo, które kiedyś tam minie. Taką nadzieję ma matka, które widzi w Calpurnii przyszłą panią domu, o której przed chwilą pisałam,  w dodatku umiejącą okiełznać coś, co nazywa się fortepianem. Na szczęście jest w najbliższym otoczeniu ktoś, kto rozumie dziewczęcą ambicję i chęć poznawania świata mimo wszystko. Tym kimś jest dziadek – osoba niby nieprzystępna, bardzo powściągliwa w uczuciach, wzbudzająca respekt we wszystkich domownikach. Calpurnia, wiedząc, że ma cichego sprzymierzeńca, ze zdwojoną siłą przystępuje do działania, wymyka się z domu, czyta zakazane książki, unika lekcji gry na instrumencie i chłonie przyrodę, oddaje się zabawom i nauce. Ciekawe jak na Calpurnię spojrzą jej współczesne rówieśniczki, które często z uwielbieniem oddają się nowoczesnym nowinkom technicznym. Łapanie dnia, zachwycanie się nowoczesnością, czerpanie garściami z dnia codziennego – ograniczonymi obowiązkami szkolnymi i domowymi. Jakże świat Calpurnii Tate różni się od świata dzisiejszego. Czy znajdą w Calpurnii wzór do naśladowania? Daleka jestem od stwierdzenia, że powieść o Calpurnii to powieść z morałem. Calpurnia żyje swoim życiem i ma zwykłe niezwykłe marzenia. Być może trudno je zrozumieć współczesnym nastolatkom, przed którymi świat stoi otworem. Dlatego powieść nowozelandzkiej pisarki ma przede wszystkim wielką wartość poznawczą – nie zawsze tak było. To ciekawy obraz społeczeństwa końca XIX i początków XX wieku, zwłaszcza pozycja kobiety. Książka jest świetnie napisana, która spodoba się i młodszym i starszym czytelnikom.

Wiek 9+

Wydawnictwo Dwie Siostry

poniedziałek, 26 marca 2018
Co? Jak? Zilustrować - Francis Fredrick von Taschlein

Francis Fredrick von Taschlein (1913-1972) zdradza tajniki swojego warsztatu. Rysownik współpracujący z Warner Bross Cartoons przyczynił się do sukcesu takich hitów jak Królik Bugs czy Kaczor Daffy. Ponoć w jego pracy podstawą były tylko (!) cztery figury geometryczne: koło, kwadrat, owal i trójką (w skrócie KKOT). I faktycznie trudno w to nie wierzyć czytając tę książkę. Autor wychodzi z założenia, że jeśli zainteresowany czytelnik potrafi narysować te figury geometryczne, to również da sobie radę z tworzeniem oryginalnych postaci. I tak krok po kroku pokazuje jak narysować głowę na bazie KKOT-a, dalej różne inne elementy jak: oczy, uszu, nosy, włosy, sylwetki, dłonie, stopy, ubiór. Mało tego – pokazuje postacie w ruchu. Na kilku przykładach pokazuje jak postacie biegną, pędzą, idą szybciej i biegną szybciej. Różnica faktycznie jest kolosalna – a wystarczy tylko narywać kilka drobnych kresek, by akcja przedstawiona na rysunku nabrała zupełnie innego charakteru i … prędkości.  Kurs rysowania zaczyna się od tematów łatwiejszych, by skończyć na zastosowaniu czerni, komiksach, scenach zbiorowych. Książka dotyka wiele istotnych tematów związanych z rysowaniem. Autor oprócz tego, że każde zagadnienie krótko jasno opisuje, podaje wskazówki dotyczące potrzebnych przyborów jak: deska kreślarska, ołówki, papier, tusz, gumka do ścierania, pędzle do farb akwarelowych, pióra do rysowania i biała farba.  Autor namawia młodych adeptów rysowania do założenia własnej …. KOSTNICY. Nie zdradzam co znaczy tutaj to upiorne słowo. Na samym końcu czytamy ważne przesłanie, o którym miłośnicy rysowania zawsze powinni pamiętać: „NIE ZBIERAJ RYSUNKÓW stworzonych przez innych grafików. Możesz nieświadomie imitować ich styl rysowania, zatracić własną oryginalność i indywidualizm”.


Dla tych, którzy chcą trochę potrenować, stworzony został specjalny zeszyt będący elementem serii ART. Egmont. Na początku kilka technicznych informacji, które pokrywają się z wybranymi zagadnieniami z ww. opisywanej książce. Potem już karty pracy z czterema figurami geometrycznymi, które przyczyniły się do sukcesu Franka  Tashlina (tak nazywano autora).

Wydawnictwo Egmont

niedziela, 25 marca 2018
Ale buzie! - Adelina Sandecka

Książka dla dzieci, które się nudzą i lubią trochę pofantazjować, rysować, malować, bawić się naklejkami. W  środku mnóstwo buziek, które można  tworzyć na swój, niepowtarzalny sposób: dorysować uszy, nosek, oczy, usta, rumieńce. I już powstaje jakaś nowa istotka. Można klasycznie, można jedno oko na Maroko. Można jedno ucho klapnięte, drugie odstające. Można pobawić się również we fryzjera, który za sprawą jakichś czarodziejskich sztuczek stworzy wyszukaną fryzurę. Ale - co będziemy podpowiadać, mali artyście na pewno dadzą sobie radę. Wystarczy poruszyć wyobraźnię. A może dziecko stworzy swojego ulubionego bohatera, albo kogoś z najbliższych, z grupy przedszkolnej, ze szkoły? Możliwości jest naprawdę wiele. Baza w postaci buziek już jest. Teraz trzeba przygotować tylko kredki albo farby. A jeśli dziecko zechce, może skorzystać z naklejek na końcu książki. Znajdzie tu gotowe nosy, okulary, usteczka, oczy, brwi, wąsy, nawet plaster, rumieńce. Można tworzyć buzie uporządkowane – z oczkami do pary, można jak się chce. Jednym słowem. Niech żyje fantazja!

Wiek 3+

Wydawnictwo Egmont

sobota, 24 marca 2018
Lilka i spółka - Magdalena Witkiewicz/ Joanna Zagner-Kołat

Lilka ma osiem lat i właśnie czekają ją wakacje. Problem w tym, że sprawy się strasznie skomplikowały. Siostra dziewczynki Wiktoria ma problemy z nogą, więc chcąc nie chcąc rodzice muszą zmienić wakacyjne plany dzieci. Jest tylko jedno wyjście – pobyt u ciotki Jadźki. Dodam tylko – u strrrrasznej ciotki Jadźki – z pypciem na nosie, wciskającej dzieciom wstrętny syrop z cebuli i pokrzywy. Jednym słowem – brrrr. Prawdziwa wiedźma, Baba Jaga. Można by o niej pisać i pisać, ale nie odbieram przyjemności czytania – opisy cioteczki faktycznie działają na wyobraźnię. Sama nie wiem, czy chciałabym odwiedzić taką ciotunię. Ale takie uczucie jest tylko na początku książki, bo z biegiem kart nasz stosunek do cioteczki diametralnie się zmienia na korzyść. Ale o tym …sza. Niech dzieciaki trochę pożyją w nieświadomości i trzymają kciuki za Lilkę, 12-letnią Wiktorię i najmłodszego Mateusza, którzy jadą na wakacje nad morze, choć sami mieszkają też nad … morzem – w słynnym falowcu w Gdańsku. Każde wyjście z danej sytuacji jest jednak dobrym wyjściem dla pracujących rodziców. W książce ciekawie przedstawiono rodzinną codzienność, dziecięce marzenia i plany. I choć pomiędzy rodzeństwem zdarzają się niesnaski, cała trójka zgodnie zawiązuje pakt przeciwko wspólnemu wrogowi – ciotce. Dzieciaki broją, pojawia się wątek kryminalny. Oprócz głównych postaci pojawiają się też bohaterowie drugiego planu – nawet policja i koty o oryginalnych imionach: Rutinoscorbin, Raphacholin i Witaminka. Ciekawe jest miejsce akcji: to domek, a właściwie pół domku przy głównej ulicy w Jastarni. Dodam tylko – domku, w którym panują porządek i dyscyplina.

Jak przetrwać u ciotki Jadźki? Co zrobić, by jak najszybciej od niej wyjechać? Dokąd ciotka chodzi codziennie rano? Z kim się spotyka? Dodam tylko, że zakończenie zaskakuje – nie tylko nas, ale i samych bohaterów: tj. Lilkę, Wiktorię i Mateusza zwanego Matewką. I zdradzę jeszcze, że dzieci na końcu będą tęsknić za wakacjami u ciotki Jadźki. A dlaczego? O tym sami przeczytajcie w tej zabawnej i pełnej przygód książce.

Wiek 7+

Wydawnictwo Od Deski Do Deski

piątek, 23 marca 2018
Mallko i tata - Gusti

Czytam tę książkę tam i z powrotem i tak sobie myślę, że cokolwiek o niej napiszę, będzie i tak banalne. Pierwsze, co mnie zwaliło dosłownie z nóg, to szczere wyznanie ojca: że pojawiły się oczywiście pytania: „dlaczego” i że ojciec nie zaakceptował syna z zespołem Downa. To taki kubeł zimnej wody na sam początek. Dalszy ciąg to nie użalanie się nad sobą, ale pokazanie zwykłej codzienności rodziny, w której urodził się Mallko. Cudowne dziecko o oczach w kształcie rybek (pierwszy raz spotkałam się z takim porównaniem – piękne!). Duże wrażenie robią mini wywiady z Anne, mamą chłopca. I z Théo – starszym bratem. Ich wypowiedzi płyną prosto z serca, są takie prawdziwe, pozbawione sztucznego patosu. Tchną niesamowicie optymizmem. Rzeczywistość rodzinna wyrażona bądź pokazana jest za pomocą obrazów, ilustracji, dziecięcych szkiców, komiksowych scenek. Niekiedy – jakby klatka po klatce – podglądanie czyjegoś życia. Pięknego życia, w którym oczywiście że są problemy, ale w którym panuje miłość. Widać ciepłe relacje między rodzicami a dzieckiem, przyjaźń, zagubienie w zabawie, szaleństwa wręcz – podłogowe, kanapowe, wszelkiej maści. Jest też duży dystans do siebie, poczucie humoru. Myślę, że to „podglądanie” może czytelnika naprawdę wiele nauczyć. Historia ojca, który mimo swego dojrzałego wieku, musiał jednak do pewnych rzeczy dorosnąć. Książka, która zwraca uwagę na osoby niepełnosprawne. Choć trochę boję się użycia tego słowa, bo w samej książce czytam: Niepełnosprawność – Nie, pełna sprawność. Dlatego też myślę, że „Mallko i tata” ma duże szanse na przyczynienie się do zupełnie innego postrzegania „zespołu Downa”. I można tu dużo pisać wiele górnolotnych słów o akceptacji, miłości, tolerancji – ale to, co i ile czytelnik wyniesie z tej książki, zależy  już tylko od niego i jego wrażliwości.

 

Wiek 15+

Wydawnictwo Dwie Siostry